Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wimbledon - dzień 8

    28.06.11, 14:25
    Lisicki - Bartoli już za moment. Czy oburęczna gra, która wystarczyła na powracającą do gry po prawie rocznej przerwie Serenę Williams pomoże Francuzce w konfrontacji z piekielnie mocno bijącą piłki Sabine?
    Obserwuj wątek
      • ex.mila Re: Wimbledon - dzień 8 28.06.11, 14:29
        manddia napisał:

        > Lisicki - Bartoli już za moment. Czy oburęczna gra, która wystarczyła na powrac
        > ającą do gry po prawie rocznej przerwie Serenę Williams pomoże Francuzce w konf
        > rontacji z piekielnie mocno bijącą piłki Sabine?

        Na pewno pomoże. Bartoli rozniesie Lisicką.

        Po wczorajszych rozczarowaniach postanowiłam kibicować tym, których nie lubię - a nuż widelec.

            • ex.mila Re: Lisicki - Bartoli 28.06.11, 16:53
              manddia napisał:

              > Lisicki wygrała 2-1 po fascynującym meczu, o którym wielbiciele ATP mogą w tej
              > fazie tylko pomarzyć.

              szanuję Twoją opinię, ale nie muszę się z nią zgadzać.

              Nie mogę się doczekać jutra.

              Męskie ćwierćfinały w Wielkim Szlemie to najbardziej fascynujące, emocjonujące i piękne mecze. Odpadli moi ulubieńcy, ale to nie zmienia faktu, że jutrzejszy dzień to będzie Wimbledon w najlepszym wydaniu.

              Idę na rower.
            • ex.mila Re: Lisicki - Bartoli 28.06.11, 16:56
              manddia napisał:

              > Lisicki wygrała 2-1 po fascynującym meczu, o którym wielbiciele ATP mogą w tej
              > fazie tylko pomarzyć.


              Nie pojmuję zaciekłości twojej w dyskredytowaniu tenisa panów. Przecież wiesz, że nikogo nie przekonasz.
              • manddia Re: Lisicki - Bartoli 28.06.11, 17:06
                ex.mila napisała:

                > Nie pojmuję zaciekłości twojej w dyskredytowaniu tenisa panów. Przecież wiesz,
                > że nikogo nie przekonasz.

                Ja tylko odpowiadam na bezpodstawne zarzuty kolegi "r", który za wszelką cenę nie wywoływany do tablicy stara się wszystkim zbrzydzić tenis pań twierdząc, że jest gorszy. Nie przekonam, jest uparty!
            • Gość: r Re: Lisicki - Bartoli IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.11, 17:23
              > Lisicki wygrała 2-1 po fascynującym meczu, o którym wielbiciele ATP mogą w tej
              > fazie tylko pomarzyć.
              Co jest fascynującego w 6:1 w trzecim secie? Gdyby Lisicka nie zgłupiała serwując na mecz, byłoby kompletnie bez historii, a tak było 30 minut meczu więcej i niewielka różnica.

              No tak, panowie sobie najlepsze zostawiają na półfinały i finał. Półfinał ostatniego RG w wykonaniu Federera i Djokovicia to była prawdziwa tenisowa uczta. Poza tym - kiedy panie ostatnio zagrały emocjonujący finał turnieju wielkoszlemowego? Ale taki naprawdę emocjonujący, z tie-breakami i najlepiej więcej niż 12 gemami w decydującej partii. Ostatni jaki mi się przypomina to finał pomiędzy Clijsters a Capriati w Paryżu...
              U panów np. rok 2009 był z kosmosu. Wspaniałe półfinały i finały Australian Open, Sodeling pokonujący króla Paryża w czwartej rundzie, zapierający dech w piersiach finał Wimbledonu i fenomenalny powrót do meczu Del Potro i detronizacja Federera w finale w Nowym Jorku.
              Zeszły rok rzeczywiście był trochę słabszy, ale mecz Soderlinga z Federerem w Paryżu był wyborny, półfinały i finał w Nowym Jorku także niczego sobie.
        • ex.mila Re: Wimbledon - dzień 8 28.06.11, 14:45
          Gość portalu: r napisał(a):

          > Bartoli to tenisowa pokraka, więc niech leci, chociaż oczy nie będą boleć :D

          Przecież nie oglądasz, tak więc twe oczęta wydają się bezpieczne:-)



          > Lisicki za to gra tenis bum-bum. Jak wchodzi to jest pięknie, efektownie i może
          > wygrać z każdą, jak nie wchodzi to może za to z każdą przegrać ;)

          Jak nazywa się żeńska odmiana drwala?
        • manddia Re: Wimbledon - dzień 8 28.06.11, 14:50
          Jak się tak przyglądam Lisickiej na londyńskiej trawie to zastanawiam się nad MACIEJowym stwierdzeniem o możliwości liderowania WTA i myślę "czemu nie"? Niemka gra bardziej ofensywnie, ma lepsze czucie przy dropszotach i kto wie jak daleko zajdzie i w turnieju i w rankingu. Niewiadomą jest jak zacznie grać, gdy skończy się gra na luzie a zacznie bronienie punktów do rankingu z poprzedniego roku, jak długo jest w stanie utrzymać tak wyśmienitą formę i czy nie zeżre jej trema gdy będzie wysoko w rankingu. Poza tym jej masywna budowa, która daje jej tak potężną broń jaką jest jej siła uderzeń może się przyczynić do kontuzji (oby nie). Życzę jej jak najlepiej i jeśli da radę zmienić w przyszłości Wozniacki na fotelu liderki będzie mi to pasowało, ponieważ gra ciekawszy tenis niż Dunka.
          • Gość: r Re: Wimbledon - dzień 8 IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.11, 14:52
            Żeby zostać liderką, trzeba regularnie grać na najwyższym poziomie. Karolcia ma 10 tysięcy punktów i cały czas ciuła, a takiej Lisicki nie stać na sezon (a moim zdaniem i na pół sezonu) gry na takiej skuteczności. Przy takim ryzyku stałą skuteczność na przekroju roku może utrzymywać Federer w formie, ale nie Lisicki.
                • manddia Re: Wimbledon - dzień 8 28.06.11, 15:23
                  Gość portalu: r napisał(a):

                  > Takie, że nigdy jej się to do tej pory nie zdarzyło? Jednorazowe wyskoki i tyle

                  Po pierwsze jest młodą zawodniczką, często kontuzjowaną a po drugie zawsze może być ten pierwszy raz.
                    • manddia Re: Wimbledon - dzień 8 28.06.11, 15:44
                      Gość portalu: r napisał(a):

                      > Może być, toteż niczego nie przesądzam. Dobrze, że pojawiły się agresywnie graj
                      > ące Niemki, żeby jeszcze tylko technikę lepszą miały... Przecież aż się prosi z
                      > agrać slajsa odchodzącego w bok i popatrzeć, co ta bidulka Bartoli zrobi z dwur
                      > ęcznego forehandu.

                      Równie dobrze zamiast odchodzącego slajsa, który jest wolnym uderzeniem można zagrać szybko i bez rotacji a Francuzkę zmusić do odprowadzenia piłki wzrokiem, co też i Bartoli często czyni.
            • Gość: r Re: Dobry pomysł z deszczem IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.11, 15:34
              Ciężka? Kobiety, mające opanowane 3 uderzenia na krzyż i grające połowę tego, co mężczyźni mają dostawać tyle samo?
              Nic nie stoi na przeszkodzie w graniu best of 5, na pewno od późniejszych rund. Mecze kobiece są znacznie wolniejsze i mniej intensywne niż męskie, więc mniej się męczą. Stać je na granie 2.5 godziny. Poza tym od tego jest dzień przerwy między meczami, żeby się zregenerować. Teraz to przypomina wakacje...
              • manddia Re: Dobry pomysł z deszczem 28.06.11, 15:50
                Gość portalu: r napisał(a):

                > Ciężka? Kobiety, mające opanowane 3 uderzenia na krzyż

                A nie półtora?

                i grające połowę tego, c
                > o mężczyźni mają dostawać tyle samo?

                Grają połowę czasu tego co panowie, ale jest to tenis o wiele bardziej intensywny i na wyższym poziomie. Po kilku gemach pot leje się z zawodniczek niczym z konewki a panowie po pięciu setach wychodzą suchutcy niczym z uczelnianej biblioteki. Kobiety finansowo dostają za mało!

                > Teraz to przypomina wakacje...

                Dokładnie. W męskim tenisie tylko finał może zainteresować...
                  • manddia Re: Dobry pomysł z deszczem 28.06.11, 16:17
                    Gość portalu: r napisał(a):

                    > Intensywny? Piłka leci jakieś 2 razy wolniej, wszystkie udeżenia po crossie, bo
                    > inaczej nie umieją. Jest prostacki i powolny.

                    A ty znowu porównania do szybkości... Dziwne, że miałyby panie uderzać mocniej, co nie znaczy, że na warunki jakimi dysponują grają mniej intensywnie, bo grają bardziej mając więcej nieobstawionego pola kortu i mając słabsze warunki fizyczne. Zbudź się. Wystarczy popatrzeć jak wygląda Bartoli - (cała spocona) i porównać do Lopeza po piątym secie, który zszedł z kortu niczym źrebak przed rozgrzewką. Przestań pisać banialuki bo szkoda pisać odpowiedzi na tak kardynalne błędy. Prostacki to jest u panów gdzie od dziesięciu lat praktycznie nikt z małymi wyjątkami nie jest w stanie zagrozić Rogerowi i Rafaelowi.
                      • manddia Re: Dobry pomysł z deszczem 28.06.11, 16:42
                        Gość portalu: r napisał(a):

                        > Bo to są prawdziwi mistrzowie, a nie kelnerki, którym raz na 100 lat się uda.

                        Owszem. A poza 2-3 mistrzami armia ITF-owców. Kelnerki to mogą być te co potrafią tylko przebijać na drugą stronę, ale akurat na Wimbledonie Aga (która akurat potrafi zagrać coś technicznie), Janković i Wozniacki pożegnały się solidarnie z turniejem. Reszta jest tak wyrównana i to dobrze świadczy o żeńskim tenisie, w przeciwieństwie do nudnego jak flaczki z olejem panów.
                        • Gość: j. Przykro patrzeć IP: *.play-internet.pl 29.06.11, 03:11
                          manddia napisał:

                          > A poza 2-3 mistrzami armia ITF-owców.

                          Przykro patrzeć jak rozumny dotychczas i trzeźwy Mandyja pomału pogrąża się w zrodzonym z zacietrzewienia nonsensie. Zaczynał od stanowiska całkiem jeszcze dorzecznego - mianowicie że rozgrywki WTA są obecnie bardziej nieprzewidywalne, więc bardziej interesujące niz ATP. Że nieprzewidywalne, rzecz niezaprzeczalna; że bardziej interesujące - rzecz indywidualnych upodobań, do których Manddia, jak każdy, ma prawo. Ale potem zacząl z uporem obstawać, że tenis kobiecy jest obiektywnie jakoby lepszy od męskiego. Dowodzić tego mają np. powtarzające się zwycięstwa czołowej trójki ATP nad resztą stawki. Skoro Ferrer stale przegrywa z Nadalem, to znaczy, że Ferrer jest gorszy od Stosur i Kvitovej, taka jest logika tego wywodu. Potem pojawiły się inne jeszcze, równie zdumiewajac argumenty, np argument potu. Bartoli jest po meczu bardziej spocona od Lopeza, co ma dowodzić, ze grany przez nią tenis jest bardziej "intensywny", znaczy lepszy. Nie przyjdzie Mandyi na myśl, że może np. Bartoli gorzej pracuje nad kondycją niż Lopez (coby tlumaczyło także i uderzającą odmienność sylwetek obojga graczy). Nie, słabsza kondycja pulchnej Francuzki ma dowodzić, że jest ona lepszym sportowcem, argumentacja zaczyna stawać na głowie.

                          Teraz nasz kolega osiągnął kolejny etap rozwoju swej idée fixe. Oto dowiadujemy się, że ATP to jest "2-3 mistrzów, a reszta to ITFowcy", czyli gracze na poziomie kobiecych rozgrywek ITF, szczebla niższego niż WTA. Znaczy, del Potro czy Tsonga nie mieliby czego szukać na niebotycznych wyżynach rozgrywek kobiecego Touru. Chyba już niedługo będziemy czekać na logiczne ukoronowanie tej ewolucji poglądów. Czekam, kiedy dowiemy się że również owi "2-3 mistrzowie" ATP to sa fałszywe bóstwa; nie tylko Ferrer i del Potro, ale także Nadal i Federer nadają sie najwyżej do rozgywek ITF. Pocóż zatrzymywać się w połowie drogi, Manddio?
                          • manddia Re: Przykro patrzeć 29.06.11, 04:47
                            Moje bzdury to była riposta na banialuki kolegi "r" (co już w moim poprzednim wpisie adresowanym do ciebie było zaakcentowane przeze mnie), który za wszelką cenę w co drugim wpisie stara się wszystkich przekonać, że u kobiet jest niski poziom, nie ma co oglądać, grać nie potrafią i powinny one grywać w ITF. Przykro patrzeć, że tego jakoś nie zauważyłeś (jak i inni), chyba że uważasz podobnie do w/w forumowicza.

                            Nie wiem skąd wytrzasnąłeś porównanie Ferrera do Stosur i Kvitovej. Hmmm, jak się dobrze przyjrzeć na 11 lat kariery zawodniczej to półfinały Australian Open i US Open to mimo wszystko faktycznie nie za wiele jak na były nr 4...

                            Staram się generalnie zainteresować czytelników rozgrywkami pod patronatem WTA, które wydają mi się bardziej zacięte i ciekawsze - może na wyższym, może na niższym poziomie niż mężczyzn, ale przynajmniej nieprzewidywalne. Skoro jednak najwyraźniej przeszkadzam wszystkim, czy też większości zafascynowanej ATP to ustępuję miejsca i życzę miłej wspólnej zabawy!
                            • ex.mila Re: Przykro patrzeć 29.06.11, 04:54
                              Skoro jednak na
                              > jwyraźniej przeszkadzam wszystkim, czy też większości zafascynowanej ATP to ust
                              > ępuję miejsca i życzę miłej wspólnej zabawy!

                              I nigdzie nie idź..proszę...z nikim nie ogląda mi się tak dobrze meczów pań jak z tobą.. I nikt nie zakłada takich fajnych wątków:-)
                            • Gość: Jędrzej Re: Przykro patrzeć IP: *.dynamic.chello.pl 01.07.11, 19:18
                              manddia napisał:

                              > > Staram się generalnie zainteresować czytelników rozgrywkami pod patronatem WTA, które wydają mi się bardziej zacięte i ciekawsze [...] Skoro jednak najwyraźniej przeszkadzam wszystkim, czy też większości zafascynowanej ATP to ustępuję miejsca i życzę miłej wspólnej zabawy!

                              Nie wiem, skąd pomysł, że komuś przeszkadzasz. Mnie na pewno nie. Przeciwnie - zawsze byłem rad twojej tutaj obecności, bo wprowadzałeś element wysokiej kultury osobistej i nieuprzedzonego trzeźwego osądu - wartości jakże deficytowych w polskim internecie! Dlatego własnie z taką żywością zareagowalem na oznaki, że ten swój nieuprzedzony osąd tracisz i zaczynasz pastwić się nad Bogu ducha winnymi graczami ATP jak, nie przymierzając, Maciej nad Radwańską. Ale skoro wyjaśniasz,ze to nie jest twój prawdziwy pogląd, tylko przedrzeźnianie stroniczej w drugą stronę postawy postawy r-a, czuję się uspokojony. (Mogę nawet w tej sytuacji ci pogratulować, bo udało ci się swego adwersarza prześcignąć! ;)

                              Co do popularyzacji WTA na tym forum, to jest ona zgoła zbędna, bo tenis kobiecy i tak zajmował tu zawsze sporo więcej miejsca niz męski, przecież wiesz o tym. Ocena sportowego poziomu rozgrywek nie ma tu decydującego znaczenia, bo poziom jest tylko jednym z czynników zainteresowania sportowym widowiskiem.
                              • manddia Re: Przykro patrzeć 02.07.11, 03:56
                                Gość portalu: Jędrzej napisał(a):

                                > Co do popularyzacji WTA na tym forum, to jest ona zgoła zbędna, bo tenis kobiec
                                > y i tak zajmował tu zawsze sporo więcej miejsca niz męski, przecież wiesz o tym
                                > . Ocena sportowego poziomu rozgrywek nie ma tu decydującego znaczenia, bo pozio
                                > m jest tylko jednym z czynników zainteresowania sportowym widowiskiem.

                                Bo ja wiem czy tak zawsze tu było go dużo? Odkąd tu jestem z wami (wpisów na forum było niecałe 6 000 wtedy) a będą okolice 2 lat, ilość wpisów o Gonzalesie faktycznie jakby zmalała, ale chyba to też zasługa gry Agnieszki spowodowała spore zainteresowanie grą kobiet. A czy zbędna to się nie zgodzę, bo uważam że wciąż jest nas tutaj mało i przydałoby się więcej osób piszących, zwłaszcza spośród tych którzy być może tylko poczytają nasze tenisowe forum a swoje uwagi na temat tenisa zachowują wyłącznie dla siebie...

                                PS. Dzięki za wpis!
                    • Gość: J. Re: Dobry pomysł z deszczem IP: *.play-internet.pl 28.06.11, 23:49
                      manddia napisał:

                      > Wystarczy popatrzeć jak wygląda Bartoli - (cała spocona) i porównać do Lopeza po piątym secie, który zszedł z kortu niczym źrebak przed rozgrzewką.

                      To te setki tysięcy USD premii dostaje się za pot? Ja po jednym secie jestem bardziej spocony niż Bartoli po całym meczu, zapewniam cię. Kto mi zapłaci pół miliona za mój pot? Chętnie przyjmę.
          • ex.mila Re: Dobry pomysł z deszczem 28.06.11, 15:23
            Gość portalu: r napisał(a):

            > Obiad zjadłem, a tu już 1.5 seta meczu i zaraz koniec. Czemu one dostają tyle s
            > amo pieniędzy, co mężczyźni?

            Z takim pytaniem wkroczyłam na to forum, i nie skończyło się to dla mnie dobrze.
              • ex.mila Re: Dobry pomysł z deszczem 28.06.11, 15:29
                manddia napisał:

                > Można powiedzieć, że wbiłaś sobie białą bilę do łuzy.

                Nadak upieram się przy swoim. Powinny grać po pięć setów, tak jak mężczyźni, skoro chcą tak samo zarabiać.



                To jak z tym Higginsem?


                Po Wimbledonie. Przecież teraz skupiamy się na mega wydarzeniu - meczu pomiędzy Bartoli a Lisicką, prawda?

                Poza tym nie wiem co cię tak fascynujew fakcie, że w snookerze też zdarzają się przecherstwa. rozczarowana będziesz tym co napiszę, więc nie ma sensu, żebyś aż tak naciskała, żeby to było zaraz, już.


                • ex.mila Podam przykład 28.06.11, 15:41
                  Maraton to maraton. Liczy 42 km 195 metrów. Taki sam jest dla kobiet i dla mężczyzn. Zwyciężczyni w kategorii kobiety dostaje tyle samo za zwycięstwo jak zwycięzca w kategorii mężczyźni. Z tego co pamiętam kobiety wybiegają ze startu 20 minut wcześniej. Tenisistkom też nikt nie zabrania grać wolniej.


                  wiem, czym chciałabyś mnie zaskoczyć, ale znam sprawę

                  trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,8282685,Partia_Kobiet_oprotestowala_regulamin_Maratonu.html
                  Zgadzam się ze stanowiskiem Partii Kobiet. Kobiety przebiegły ten sam dystans więc nalezy im się taka sama nagroda.
                  • Gość: r Re: Podam przykład IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.11, 15:51
                    Przebiegły ten sam dystans - należy się tyle samo pieniędzy.
                    Zagrały tyle samo setów - też należy się tyle samo pieniędzy.
                    Zagrały połowę tego, co faceci - należy się połowa pieniędzy.

                    Proste jak budowa cepa.
                    I nie mów proszę, że "większy wysiłek", bo dokładnie taki sam. Kobiety są słabsze i wolniejsze, to grają tenis na niższej szybkości.
                    • ex.mila Re: Podam przykład 28.06.11, 15:52
                      Gość portalu: r napisał(a):

                      > Przebiegły ten sam dystans - należy się tyle samo pieniędzy.
                      > Zagrały tyle samo setów - też należy się tyle samo pieniędzy.
                      > Zagrały połowę tego, co faceci - należy się połowa pieniędzy.
                      >
                      > Proste jak budowa cepa.
                      > I nie mów proszę, że "większy wysiłek", bo dokładnie taki sam. Kobiety są słabs
                      > ze i wolniejsze, to grają tenis na niższej szybkości.

                      No przecież dokładnie to właśnie napisałam.

                      ?
                    • manddia Re: Podam przykład 28.06.11, 16:25
                      Gość portalu: r napisał(a):

                      > I nie mów proszę, że "większy wysiłek", bo dokładnie taki sam. Kobiety są słabs
                      > ze i wolniejsze, to grają tenis na niższej szybkości.

                      No ależ skąd większy... To że muszą włożyć więcej wysiłku jako drobniejsze by dobiec do bocznej linii lub do siatki premiuje je właśnie... To, że muszą więcej siły włożyć w każde uderzenie by doleciało w to samo miejsce w jakie uderzyłby tenisista premiuje panie oczywiście. O czym ty człowieku piszesz?
                        • manddia Re: Podam przykład 28.06.11, 16:46
                          Gość portalu: r napisał(a):

                          > Nie wkładają więcej, bo piłka leci wolniej. Wkładają dokładnie tyle samo...

                          A można wiedzieć skąd takie dane, że dokładnie tyle samo? Czy słoń zmęczy się mniej czy bardziej od żuka po przejściu 10 km? Czy wielbłąd zmęczy się tak samo jak chomik, jeśli przetransportuje bagaż 10 kg? Ciekawi mnie na jakiej podstawie uważasz, że tak samo?
                            • manddia Re: Podam przykład 28.06.11, 16:50
                              Gość portalu: r napisał(a):

                              > A skąd wiesz, że więcej? Są słabsze = piłka leci wolniej. Nie wiem czemu wolnie
                              > jsze uderzenie piłki miałoby kosztować je więcej sił.

                              Czyli zgadzasz się, że nie masz nic na udowodnienie swojej tezy i piszesz samą nieprawdę?
                                • manddia Fakty, nie insynuacje 28.06.11, 17:23
                                  Gość portalu: r napisał(a):

                                  > Piszę w moim imieniu i to, co nakazuje zdrowy rozsądek. Jeśli uważasz, że moja
                                  > teza o intensywności wymian jest nieprawdziwa, to Twoja także, bo niczym jej ni
                                  > e poparłaś.

                                  Niestety, ale twój zdrowy rozsądek cię oszukuje. Oto dane:

                                  NAZWISKO -
                                    • maksimum Re: Fakty, nie insynuacje 28.06.11, 21:51
                                      Gość portalu: r napisał(a):

                                      > A co ma szybkość serwisu do wiatraka? Długo w tourze najlepszy serwis miał Fede
                                      > rer, rzadko przekraczający 190 km/h. Podobnie zbudowany Roddick serwuje po 240 km/h...

                                      Oni sa calkiem inaczej zbudowani i Roddick jest duuuzo mocniejszy od Federera i dlatego ma tak duzo szybszy serw.
                                  • maksimum Re: Fakty, nie insynuacje 28.06.11, 21:46
                                    manddia napisał:

                                    > Przeliczniki stosunków szybkości pierwszego serwisu do masy ciała:
                                    > Marion - 1.57;
                                    > Sabine - 1.53;
                                    > Feliciano - 1.4;
                                    > Łukasz - 1.40.
                                    >
                                    > Dane jasno wskazują kto w przeliczeniu na kg masy ciała serwuje mocniej. Nie wy
                                    > daje mi się by podczas wymian tendencja była inna. Dziękuję za "rzeczową" polem
                                    > ikę i życzę miłego oglądania energetycznie wolniejszego męskiego tenisa. Nie wy
                                    > ciągam sobie hipotez z rękawa w przeciwieństwie do ciebie "r".

                                    Do dobrego i szybkiego serwisu potrzebne sa dlugie rece i dluga rakieta.
                                    Lisicki ma dlugie rece a Bartoli ma dluga rakiete.
                                    Wszyscy graja rakietami 27 calowymi a Bartoli rakieta ma 29 cali dlugosci i dlatego ona wali tak mocno.
                      • Gość: j. równość i sprawiedliwość dla wszystkich IP: *.play-internet.pl 29.06.11, 00:28
                        manddia napisał:

                        > To że muszą włożyć więcej wysiłku jako drobniejsze by dobiec do bocznej linii lub do siatki premiuje je właśnie... To, że muszą więcej siły włożyć w każde uderzenie by doleciało w to samo miejsce w jakie uderzyłby tenisista premiuje panie oczywiście. O czym ty człowieku piszesz?

                        Starszy lub schorowany człowiek (niezależnie od płci) musi w dobiegnięcie do linii, w uderzenie piłki, włożyć daleko więcej wysiłku niż zdrowa młoda kobieta. Dlaczego więc dyrekcja Wimbledonu nie organizuje turniejów dla starszych pań i panów, albo dla ludzi schorowanych - z milionowymi premiami za zwycięstwo? To dyskryminacja ze względu na wiek. To dyskryminacja ze względu na stan zdrowia.
                  • Gość: j. Re: Podam przykład IP: *.play-internet.pl 28.06.11, 23:34
                    ex.mila napisała:

                    > Kobiety przebiegły ten sam dystans więc nalezy im się taka sama nagroda.

                    Jeśli nagrodę przyznaje się za przebiegniecie danego dystansu, to taką samą nagrod e powinien dostć każdy, kto bieg ukończył, niezleżnie od czasu. Dlaczego więc pierwszemu/pierwszej na mecie daje się więcej?
                    • ex.mila Re: Podam przykład 29.06.11, 04:48
                      Gość portalu: j. napisał(a):


                      > Jeśli nagrodę przyznaje się za przebiegniecie danego dystansu, to taką samą nag
                      > rod e powinien dostć każdy, kto bieg ukończył, niezleżnie od czasu. Dlaczego wi
                      > ęc pierwszemu/pierwszej na mecie daje się więcej?

                      To pytanie filozoficzne czy techniczno-ekonomiczne?

                      Nie wiem dlaczego, ale to nie tylko przecież maratonu dotyczy. Isinbajewa nigdy nie przeskoczy Bubki ale w kategorii skok o tyczce - kobiety jest niekwestionowaną mistrzynią i nagroda za kolejne rekordy wynosi tyle samo co u mężczyzn, chociaż Bubka te wysokości bił 20 lat temu, a i pewnie jakby teraz mu dali tyczkę i pięć minut na rozgrzewkę to by Isinbajewą pokonał. Skok o tyczce kobiet to inna kategoria ni ż skok o tyczce mężczyzn. Nie gorsza. Inna. Dlatego takie kontrowersje wzbudza Caster Semenya, bo startuje w kategorii - 400 m kobiety, a wiadomo, że kobiety nie mają z nią żadnych szans.

                      Ale moja odpowiedź na twoje pytanie nadal brzmi "nie wiem".

                      Ps. Manddia to kobieta. Nie to, żeby stanowiło to dla mnie różnicę, ale byłam święcie przekonana, że to manddia to kobieta, więc nie wiem czemu piszesz do niej 'kolego" ; P
                      • jan_stereo Re: Podam przykład 29.06.11, 10:21
                        ex.mila napisała:

                        Ps. Manddia to kobieta. Nie to, żeby stanowiło to dla mnie różnicę, ale byłam święcie przekonana, że manddia to kobieta, więc nie wiem czemu piszesz do niej 'kolego" ; P

                        Moze dlatego iz Manddia sama sie zarejestrowala jako mezczyzna, co widac podczas odpowiedzi na jego/jej posty ;))
                      • Gość: J. Re: Podam przykład IP: *.dynamic.chello.pl 01.07.11, 20:17
                        ex.mila napisała:

                        > To pytanie filozoficzne czy techniczno-ekonomiczne?

                        Retoryczne. Chciałem ci w ten sposób zwrócić uwagę, że w swej argumentacji rozminęłaś się z istotą zagadnienia. Kobiety przebiegły ten sam dystans więc nalezy im się taka sama nagroda. Taki arument byłby trafny, gdyby nagradzano samo przebiegnięcie całości dystansu. Ale tak przecież nie jest, nagradza się tylko tych, którzy przybiegli najszybciej - im szybciej tym większa nagroda. W tej sytuacji nie unikniemy zapytania o porównanie czasu uzyskanego przez zwycięzców biegu otwartego dla wszystkich (zwanego umownie "męskim") i tego drugiego, zamkniętego dla mężczyzn.

                        Przyznaję, że nie jestem pewien słuszności przyznawania takich samych nagród w zawodach otwartych, co w zawodach o ograniczonym dostępie. Współczesna opinia publiczna jest w tej kwestii bardzo niekonsekwentna. Przyjmuje się za oczywiste, że uczestniczki zawodów przeznaczonych wyłącznie dla kobiet powinny miec te same nagrody, co zwycięzcy zawodów, w których nie ma regulaminowych ograniczeń uczestnictwa ze względu na płeć. Argumentacja jest taka, że zawody otwarte są zawsze wygrywane przez mężczyzn, bo kobiety są z natury słabsze, więc paniom należy się rekompensata, i to 100-procentowa. Pogląd przeciwny jest ostro potępiany jako "dyskryminacja". Równocześnie nikogo nie martwi, że są też inne kategorie ludzi, którzy są bez swej winy pozbawieni szans na sportowe sukcesy w otwarej rywalizacji - ze względu na stan zdrowia, wiek czy też jakieś wrodzone cechy (np niski wzrost). Owszem, dla nieuleczalnie chorych organizuje się paraigrzyska, zawody tenisowe na wózkach itp; są zawody dla juniorów, oldbojów; w sportach atletycznych wprowadza się kategorie wagowe. Wszystko to po to, by dać szanse na jakiś sportowy sukces ludziom, którzy są zbyt chorzy, zbyt niepozorni, zbyt młodzi lub zbyt starzy itd, by rywalizować ze skutkiem z elitą młodych zdrowych mężczyzn królujących na sportowych arenach. Ale nikomu nawet do głowy nie przychodzi zażądać, by uczestnicy tych zawodow z ograniczonym prawem uczestnictwa mieli identyczne nagrody co zawodnicy zawodow otwartych. Wręcz przeciwnie - nagród tam nie ma wcale bądź są są one niższe o kilka nieraz rzędów wielkości. Tylko młode zdrowe kobiety mają mieć pełną rekompensatę. Czy to aby na pewno jest takie oczywiste?
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka