Gość: Bonhart
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
13.08.03, 22:59
W tym potoku wielu, niekiedy bezsensownie zalozonych, watkow, pokusze sie
o male podsumowanie zakonczonego niedawno spotkania.
3-1 to najnizszy wymiar kary i usmiech losu w kieronku krakowskiej Wisly.
Prawdziwymi przegranymi nie sa tu pilkarze (wedlug mnie nie zagrali
zle) i trener Kasperczak, a dzialacze ktorzy rozsprzedali klasowa druzyne
mogaca byc rownym przeciwnikiem dla mistrza Belgii.
Co mial Anderlecht czego nie miala Wisla? Po pierwsze Arun'e - to taki
typowy Uche - zawodnik nietuzinkowy, dobry technicznie, grajacy odwaznie,
nie bojacy sie pojedynkow 1 na 1. Po drugie skrzydlowy Seol - inny niz
Kosowski ale nie mniej blyskotliwy i precyzyjny. Po trzecie Kompany -
niesamowicie utalentowany, swietny obronca.
Poza tym obroncy Anderlechtu przez wiekszosc meczu swietnie odcinali
od podan Zurawskiego, a ten nie mial w kim szukac wsparcia. W zeszlym
sezonie jego role czesto przejmowal Kuzba. Ale ten nie gra juz w Wisle.
Jedyne co zostalo z tej zeszlorocznej Wisly to niesamowita ilosc szczescia:
niesamowita, wrecz niepoliczalna ilosc niewykorzystanych przez Belgow
sytuacji, wiele spalonych "z kapelusza", ewidentny karny nie odgwizdany
w 1 polowie. Ten fart sprawil, ze Wisla zamiast za burta LM ma jeszcze
pewne szanse na awans do LM. Wszystko zalezy, czy Anderlecht w Krakowie
bedzie bardzo dobrze grajaca druzyna z 1 polowy dzisiejszego meczu, czy
ta zdekoncentrowana, grajaca "na stojaca" po strzeleniu 3 bramki.