Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Andy Murray w finale US Open!

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 00:26
    ładne dokończenie meczu, niektóre wymiany perfekcyjne, a Murray pokazał
    Federerowi jak się wygrywa z Nadalem i to w 4 setach :) niech się teraz
    Federer ma baczności, chociaż pewnie kamień spadł mu z serca... W finale
    mogłoby być emocjonujące 5 setów, a niech wygra lepszy ;]
    Obserwuj wątek
      • Gość: Maja Re: Andy Murray w finale US Open! IP: *.bb.sky.com 08.09.08, 00:31
        Murray pieknie "przegonil" Hiszpana po korcie w tym ostatnim secie - mocno mnie
        tym zaskoczyl, bo czegos takiego to sie po nim nie spodziewalam!
      • pedrojjm Andy Murray w finale US Open! 08.09.08, 00:42
        Dla tenisa to chyba dobrze, że ten napakowany, trochę cyborg
        przegrał i to z normalnie wyglądajacym ale piekielnie inteligentnym
        i sprytnym facetem. Rafa też gra wspaniale ale jesli mamy z kimś się
        identyfikować no to wiadomo ... W poniedzialek zapowiada się duuuuże
        święto !
        • Gość: Ewa Re: Andy Murray w finale US Open! IP: *.magma-net.pl 08.09.08, 01:26
          Ten 'napakowany cyborg' jest niesamowicie waleczny, potrafi nie tylko świetnie
          grać, ale też umie się na korcie zachować z klasą wtedy, gdy przegrywa mecz. Dla
          mnie to wystarczający powód, by się z nim identyfikować.
          Twoje uwagi są żenujące. To tak, jakby ktoś powiedział, że Andy jest rudy i
          brzydki, w związku z czym lepiej identyfikować się z Nadalem.
          To nie jest konkurs męskiej urody. :)
          • Gość: Pfff Re: Andy Murray w finale US Open! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 06:49
            Myślę, że bardziej chodzi o to, że Murray gra nieco bardziej urozmaicony tenis i
            (mi przynajmniej) często ciekawiej się go ogląda. Zwłaszcza, że dwa finały Nadal
            - Federer już widziałem w tym roku :)
          • Gość: karol_ź Re: Andy Murray w finale US Open! IP: *.adsl.inetia.pl 08.09.08, 15:34
            Ten "napakowany cyborg" w ostatnim finale Wimbledonu kiedy piłka była w korcie,
            a Federer chciał brać ostatniego "czelendża" pokazał Szwajcarowi, że piłka
            wypadła na aut. Federer sprawdzanie piłki sobie odpuścił, a realizator pokazał
            symulację, której nie widzieli kibice na stadionie w Londynie i okazało się że
            piłka całym obwodem uderzyła w linie... Zachowanie z klasą? Nie bądź śmieszna...

            W dzisiejszym finale będę liczył na Federer'a, ale obawiam się, że Murray jest w
            stanie sprawić niespodziankę. Gra na prawdę świetny tenis od początku tego
            turnieju i jest w stanie wygrać z wielkim Fedexem ;-).

            Pozdrawiam
        • Gość: YANHOWAH Re: Andy Murray w finale US Open! IP: *.proxy.aol.com 08.09.08, 04:29
          ,NAPAKOWANY CYBORG?,,HAHAHAHHHAA,,,,WIDAC TOBIE ,,NIE DOPAKOWALI
          OLEJU DO GLOWY MASZ BRAKI,,FACHOWIEC OD TENISA SIE ZNALAZ,,
      • Gość: adas Andy Murray w finale US Open! IP: *.c196.msk.pl 08.09.08, 00:45
        No no, jak Szkot zagra jak w ostatnich gemach czwartego seta, to Federer wcale
        nie będzie faworytem.
        Niesamowite, Nadal pękł! Jak mam być szczery, to w połowie seta szykowałem się
        na następnego, Hiszpan na swoje nieszczęście - też.
        A potem Murray zagrał tak, że nawet jak się ciężko bronił, to atakował. Lewo,
        prawo, lewo, koniec...
      • Gość: Onegdaj Andy Murray w finale US Open! IP: *.adsl.inetia.pl 08.09.08, 00:49
        To wszystko na temat tego meczu?:) nie ma fachowca od tenisa w
        Gazecie?:) po dwóch wymianach w ostatnim gemie wstałem z fotela i na
        stojąco biłem brawo przed telewizorem;] to się wcześniej zdarzyło
        tylko podczas meczów Wisły z Parmą, Schalke i Lazio... mecz na
        niebywałym poziomie... prawdopodobnie drugi w mojej klasyfikacji po
        spotkaniu Agassiego z Samprasem podczas półfinału Australian Open
        w... chyba 2001 roku. Jak to dobrze, że obaj zdążyli skrzyżować
        jeszcze ze sobą rakiety, gdy obaj prezentowali jeszcze najwyższą
        formę... To był chyba ostatni albo przedostatni rok Samprasa, gdy
        prezentował najwyższą formę. Zdążył mu mój ulubiony Agassi pokazać
        miejsce w szeregu:P
        • Gość: marcin eh, to były czasy... IP: *.chello.pl 08.09.08, 01:23
          Agassi to dla mnie najlepszy zawodnik, jakiego grę widziałem, mój szacunek
          zdobył za to, jak podniósł się po złych sezonach (spadł do drugiej setki
          rankingu) i wrócił na szczyt. Wygrał wszystkie szlemy, czego nie dokonali ani
          Sampras, ani Federer.
          A ten dzisiejszy mecz przypomniał te stare czasy. Cudowna wymiana, po której
          Murray miał meczbola, to jedna z najlepszych piłek, jakie w życiu widziałem.
          Śmiem twierdzić, że w takiej formie to Murray jest faworytem finału, chociaż
          chyba wolałbym oglądać zwycięstwo Rogera.
        • Gość: Aya Re: Andy Murray w finale US Open! IP: *.icpnet.pl 08.09.08, 09:06
          Oj, też mi się przypomniały cudowne mecze Agassiego - zwłaszcza te
          pod koniec kariery, kiedy wrócił, żeby po raz kolejny pokazać, że
          jest mistrzem:) Gość zdrowo po trzydziestce, z "kaczym chodem" i bez
          imponujących muskułów, a grał genialnie. A co do dzisiejszego
          finału - mam nadzieję, że Roger wygra. Forma nie najwyższa,
          motywacja chyba też (jak długo można być na samym szczycie, to
          nienormalne:)), ale i tak jest wielki. Pozdrawiam wszystkich
          miłośników tenisa!
      • Gość: wojtek Andy Murray w finale US Open! IP: *.bredband.comhem.se 08.09.08, 01:06
        jezeli gralby tak jak z Nadalem ...co jest malo prawdopodobne, bo
        nie jest w stanie odzyskac sil.....wygralby....ale i tak ma szanse,
        bo Roger jest od niego wolniejszy.
      • Gość: Wojtek Andy Murray w finale US Open! IP: *.bredband.comhem.se 08.09.08, 01:10
        a teraz przypomnijmy sobie jak 25 lat temu gral Borg...o Fibaku nie
        wspomne.....nie wzieliby 1 pilki dzisiejszym asom.
      • Gość: PIJANY KSIĄŻĘ Nie było łatwo, ale Murray dał jednak radę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 01:23
        Murray nie spuścił z tonu. Nadal był w lepszej dyspozycji niż dnia
        poprzedniego. Straty do odrobienia okazały się za duże, margines
        błędu dla Hiszpana zbyt mały. Mogło tu być pięć setów (kto wie co by
        się wtedy zdarzyło?), ale nie było. Hiszpan był w czwartym secie z
        przełamaniem, ale wypuścił. Emocji nie brakowało, to najważniejsze.
        Zaczęło się to całe kończenie spokojnie. Dopiero przy 5-4 dla Nadala
        nastąpiło wyraźne ożywienie. Break point dla Murray'a, ale as
        Hiszpana, potem dwa kolejne punkty i set dla niego.
        Najlepsze rzeczy to set czwarty. Gem pierwszy i break point dla
        Nadala, po podwójnym błędzie serwisowym Szkota. Obroniony prze
        Murray'a asem. To co działo się w gemie drugim przy serwisie Nadala
        przechodzi wszelkie ludzkie wyobrażenie. To był gem niezwykły, coś
        obłędnego. Break pointy dla Murraya sypały się jeden za drugim i nic
        i nic i nic. Dwa pierwsze Nadal obronił, trzeci Murray sam
        zmarnował, podobnie jak czwarty (po drugim serwisie Nadala Szkot dał
        w siatkę). Hiszpan przegrywa wymianę (nie po raz pierwszy zresztą i
        nie ostatni, ważna sprawa) i jest piąty BP. Obroniony przy siatce,
        bardzo czujny Hiszpan. Murray fantastycznie mija i jest szósty BP.
        Okazja zmarnowana, zbyt łatwo Andy to wyrzucił. Jest i siódmy, ale
        Nadal serwuje asa. Siedem BP w gemie, fantastyczne akcje, a
        przełamania nie ma. Trwało to jeszcze dłużej, ale w końcu ten gem
        dla Hiszpana. Po tym znakomitym gemie, mamy dla odmiany zupełnie
        fatalny, koszmarny gem w wykonaniu Szkota, przegrany do zera, same
        grube błędy z niczego. Nadal nic tu robić nie musiał i 2-1 z
        przełamaniem z przodu się znalazł. Potem przy swoim serwisie wyszedł
        z 0-30 i 3-1 dla niego. Piąty set zdawał się być blisko. Ale Nadal
        nie utrzymał przewagi. Przy 3-2 jest równowaga. Hiszpan po
        znakomitym rozprowadzeniu Szkota partaczy przy siatce i BP. Za
        chwilę zaś jeszcze fatalniej wyrzuca i 3-3. Murray dostawszy taką
        szansę, zdecydowanie poszedł za ciosem, bardzo łatwo wygrał swojego
        gema i 4-3. Nadal wyraźnie rozkojarzony po stracie przewagi i można
        zaryzykować twierdzenie, że nie za bardzo już się pozbierał. Jeszcze
        przy 3-4 Nadal kolejnego break pointa, jeszcze przy 4-5 po świetnym
        zakręconym serwisie Hiszpan ma 40-30. Ale potem dwie wyśmienite
        wymiany i obie dla Murray'a (to ciekawe i ważne, ale on sporo takich
        wymian wygrał, a przecież to z reguły bardzo mocny punkt w grze
        Nadala). Jest więc piłka meczowa, Hiszpan w tej ostatniej akcji
        zupełnie się pogubił, zagranie bezsensowne, ni to skrót, ni to nie
        wiadomo co, i bardzo łatwo Szkot zakończył rzecz po dobiegnięciu do
        siatki. Murray w finale.
        Niespodzianka na pewno, ale żeby aż wielka sensacja to już chyba
        nie. Murray grał już bardzo dobrze w tym roku, też na kortach
        twardych. Nadal poniżej zwykłego siebie, ale ile można być
        nadczłowiekiem. I tak osiągnął swój najlepszy wynik w US OPEN. I co
        by nie mówić, to jednak jest jego sezon i nic tego już nie zmieni.
        Dwa Szlemy, złoto olimpijskie, najwięcej wygranych turniejów,
        porażka tu w półfinale klęską dla niego nie jest. A Murray
        potwierdził znów swoje możliwości. W tym roku jest mocniejszy
        fizycznie i zaczyna być bardziej stabilny i z formą i emocjonalnie.
        Zobaczymy co dalej z nim będzie. Ale już można sobie wyobrazić jaką
        histerię będą robić z nim w przyszłym roku na Wimbledonie.
        Co do finału, to jakoś zupełnie nie moge sobie wyobrazić, by gracz
        tak doświadczony jak Federer wypuścił taką okazję z rąk. Nie ma
        mowy. Dla mnie porażka Nadala z Murray'em to niespodzianka, ale
        porażka Federera w finale to już byłby szok. Tyle tytułów i granie w
        tylu finałach, tylu ważnych pojedynkach daje mu na starcie wyraźną
        przewagę. Federer wygra trzynasty tytuł. Będę bardzo zawiedziony,
        jeśli do tego nie dojdzie.
      • Gość: tenisista czy ci komentatorzy oczu nie mają. Panie Stopa, IP: *.chello.pl 08.09.08, 01:36
        gdyby Pan chociaż był jakimś 15latkiem, to bym jeszcze zrozumiał że ma Pan
        problemy z postrzeganiem rzeczywistości. ale Pan już trochę tenisa widział,
        jakim sposobem takie bzdury na antenie Pan wygłasza? na prawdę niepojęte. Andy
        Murray to jest dla Pana postać grająca najbardziej "niekonwencjonalny i
        zaskakujący pomysłowy tenis"? niewiele brakuje, żeby Pan dodał "wszechczasów"
        i jeszcze postawił obok niego Radwańską, bo Pan pewnie też by o jej
        pomysłowości i niekonwencjonalności oraz wszechstronności tenisa miał wiele do
        powiedzenia! zgroza. Andy Murray - flegmatyk na korcie, nie ma żadnej
        techniki, i nie gra żadnego ryzykownego i zaskakującego tenisa. czy Pan nie
        widział takich tenisistów jak Blake, Coria, Gasquet, Gonzalez, Federer, że nie
        wspomnę tenisistów którzy odeszli z Riosem na czele, że nie wspomnę o czasach
        które pamięta np. Fibak, Pan Murraya nazywa ryzykownym graczem? dla dobrego
        tenisisty nie ma ryzykownej gry, albo nie jest dobrym tenisistą, i tylko taki
        tenis się liczy, tylko Pan doskonale wie, że taki tenis grają najlepsi
        tenisiści i ich nie ma w rankingu, a Pan mówi że Murray gra na maksymalnym
        ryzyku. na maksymalnym ryzyku to czasem gra Fish, Chardy, albo Domachowska,
        tylko Pan doskonale wie, że dzięki temu nic nie osiągają w rankingach, bo przy
        takim tenisie nie ma nigdy regularnych wyników, i za to Pan ich właśnie non
        stop krytykuje. a że Murray zmienia tempo gry, no to żaden wyczyn, na prostaka
        Nadala widocznie takie czary zadziałały, niewiele potrzeba żeby tego osiłka
        przecież rozbić, wystarczy że przegrywa i zaczyna grać pod presją, oraz jest
        trochę zaskoczony. przypominam jak go rozbił Fernando Gonzalez na Australian
        Open rok temu, i nawet Ferrer w Szanghaju grając ofensywny bezkompromisowy
        tenis. Murray może poza kortem, to sympatyczna postać, bo nie uśmiecha się
        głupio do kamery i umie powiedzieć niezależną wypowiedź, ale jego tenis jest
        cienki, tak jak tenis naszej Radwańskiej, to znaczy jej bardziej, taka gra
        niczym specjalnym się nie wyróżnia, gdzie mu do "rączki" El Mago, czy
        "szaleństwa" El Bombardiero, to jest wykalkulowany kunktatorski, flegmatyczny
        tenis, i tylko o mizernej klasie Nadala świadczy że przegrał z takim
        zawodnikiem. ale mówiłem że Nadal zaczyna początek końca swojej kariery, bo
        solidność i kupa mięśnia z kondycją nie wystarczą na to żeby ciągle siedzieć w
        czołówce. nie mówię że Murray jest totalnie beznadziejny, przyznam że widzę
        postęp tego tenisisty, myślę że na miejsce w pierwszej setce zasługuje, czego
        nie można było powiedzieć 2 lata temu. ale no nie może być kontr-reakcji na
        takie dyrdymały które mógłbym zrozumieć tylko w kontekście prowokacji. to że
        Murray sobie coś tam "kombinuje" nie stawia go jeszcze w czołówce ciekawszych
        czy bardziej nietypowych czy zaskakujących czy oryginalnych graczy z ATP Tour.
        a przeciąganie momentu odbicia i wstrzymywanie wykończenia akcji, no to
        klasyka tenisowa, tak gra każdy - tylko dziwnym trafem ktoś tego nie widzi,
        Murray jedynie spowalnia grę, żadnego większego "wyczekiwania do ostatniego
        momentu" tam nie widać. mam za 1 tylko szacunek do Murraya - za podejście co
        niestety się nie przekłada w jego nudnej grze na korcie. ten tenisista jest
        niestety nie tenisowym, ale "mentalnym" indywidualistą, doskonała decyzja że
        nikt go nie będzie trenował, i sam decyduje o swojej karierze tak jak Federer,
        czyli sam odpowiada za swoją taktykę i to co robi na korcie. efekty mizerne,
        bo to właśnie kiepski gracz, za to podejście i filozofia - idealne i godne
        najwyższej pochwały. większość tenisistów gra jak uczniowie sterowani przez
        swoje "teamy", szkoły, i trenerów, jak żołnierze wykonujący zadanie. Murray
        gra po swojemu i samo to jest jak najbardziej słuszne, tak powinien grać
        każdy. a nie tysiące trenerów, zawodnik nie gra na korcie siebie, a potem lata
        zmarnowanej kariery. i śmiem twierdzić, że ten zalążek indywidualizmu Murraya,
        który jest jedynie namiastką tego co prezentują choćby wyżej wymienieni
        tenisiści, jest tylko i wyłącznie konsekwencją takiej postawy. ale Pan Stopa
        pewnie powie że jest ona nierozważna, i że nikomu jej nie poleca, zgadłem?
        • Gość: Ewa Re: czy ci komentatorzy oczu nie mają. Panie Stop IP: *.magma-net.pl 08.09.08, 01:41
          Jeju :D

          Nie wiem, co bierzesz, ale nie rób tego więcej. :D
        • Gość: kuku Re: czy ci komentatorzy oczu nie mają. Panie Stop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 02:49
          LOL. @tenisista - chyba niespelniony tenisista... Nadal kupa miesni i nic wiecej
          - dlatego wlasnie ma do spolki z Rogerem i Novakiem po 2500 pkt przewagi nad
          kolejnymi :) i dlatego zanim zostal no 1 byl przez 2 lata no 2.

        • Gość: watfordks Re: czy ci komentatorzy oczu nie mają. Panie Stop IP: *.adsl.inetia.pl 08.09.08, 03:27
          Chłopczyku ! Trzeba było oglądać mecz Murraya z Llodrą to byś
          zobaczył , że ten słabiutki tenisista Murray coś tam jednak potrafi.
          Dla mnie to był najlepszy mecz US Open. Nigdy nie byłem zwolennikiem
          Murraya i pewnie nigdy nim nie będę , ale nigdy też nie powiem , że
          zasługuje on tylko na pierwszą setkę rankingu. A co do Gonzaleza , to
          jest genialny.
        • Gość: Pfff Re: czy ci komentatorzy oczu nie mają. Panie Stop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 07:02
          Trochę prawdy w tym co piszesz (szczególnie o prezentowaniu tenisa i tenisistów
          w Gazecie) jest. Ale biadolenie o tym, że Murray "zasługuje na pierwszą setkę"
          czy że Nadal to po prostu kupa mięśni i regularna gra jest poniżej wszelkiego
          poziomu. Takie rzeczy to ja mogę usłyszeć od znajomych grając z nimi w piłkę
          nożną. Pojęcia o tenisie nie mają żadnego a Nadala to widzieli chyba tylko na
          zdjęciach i kojarzą go z tego, że ma przypakowane łapy. Było nie było do
          pierwszej dziesiątki ATP ludzie nie dostają się z przypadku czy za dobry wygląd
          w bezrękawniku tudzież za narodowość szkocką. Więc ogólnie Twój długi wywód to
          kawałki złota w wielkiej kupie. A, jeszcze zgadzam się co do tenisistów
          grających w naprawdę ryzykowny i oryginalny jak na dzisiejsze czasy sposób.
          Takich się bardzo ceni i przewyśmienicie ogląda, co jakiś czas wygrają po
          pięknym meczu z kimś z pierwszej trójki ale ogólnie na tym koniec.
        • Gość: wyjaśnienie? Spadł okrakiem na dyszel wozu drabiniastego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 14:29
          Kolega tenisista prawdopodobnie spadł okrakiem na dyszel wozu
          drabiniastego i stąd wzięło się to jego bredzenie.
      • Gość: pbos Andy Murray w finale US Open! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 02:45
        Nie wiem co dla piszącego artykuł jest niespodzianką, a nie, ale na pewno nie
        można uznać wygranej Murray'a jako niespodzianki. On jest świetny, kapitalny,
        gra jak nikt inny. Miażdży swoją grą i jest moim faworytem od faworytem od
        początku. Teraz może to udowodni. Brawa.

        P.S. Ten podpisujący się jak 'tenisista' bredzi jak menel. Nie warto go
        słuchać, bo o tenisie chyba nie wiele wie i żądzą nim uprzedzenia osobiste.
      • Gość: Antek Andy Murray w finale US Open! IP: *.hsd1.il.comcast.net 08.09.08, 02:46
        Nadal wciaz wyjmuje sobie gacie z d..py i jest burakiem, chamski i nie
        mily. Nie ma jak Federer
      • Gość: Oseth Andy Murray w finale US Open! IP: *.chello.pl 08.09.08, 06:32
        Zasłużył sobie Murray na zwycięstwo. Zrobił to z Nadalem, co kiedyś Nadal ze
        swoimi przeciwnikami - zabiegał go na maxa. Jak będzie tak grał w finale to
        nie dość, że to jego 1 finał to będzie i pierwsza wygrana.
      • Gość: Ziny I dobrze. Bo już nudno było z tym Nadalem IP: *.p.lodz.pl 08.09.08, 08:03
        Jeszcze tylko dziadek Federer i mamy nową gwiazdę.
        • Gość: pp Re: I dobrze. Bo już nudno było z tym Nadalem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.08, 08:42
          sam jestes dziadek
      • Gość: logik Kto to jest ten Sensacja i ... IP: *.multi-play.net.pl 08.09.08, 08:46
        ... dlaczego nadal przegrywa...
      • Gość: bobo Nadal nie był sobą w tym spotkaniu, ale nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 09:06
        ...zmienia to faktu że Murray wspiął się na wyżyny swoich możliwości
      • Gość: obiekt Andy Murray w finale US Open! IP: 195.150.60.* 08.09.08, 09:27
        mam pytanko dotyczące wypowiedzi p. Karola Stopy w meczu Federer Dokovic. Przy
        stanie 1-1 w 4 secie wspomniał coś o przyspieszającym zagraniu Rogera z którego
        szwajcar się wycofał w dalszej części kariery. O jakie zagranie mu chodziło?
        • Gość: FR fanka Re: Andy Murray w finale US Open! IP: 157.158.10.* 08.09.08, 13:01
          chyba nie chodziło o konkretne zagranie, tylko 2,3 lata temu Roger stał w
          korcie, albo tuż za linią końcową i większość piłek zagrywał ze wznoszącej,
          tzn. atakował natychmiast. To powodowało, że były "nieodbieralne", bo piekielnie
          szybko wracały na stronę rywala. Te same zagrania grane "za późno" takiego
          skutku nie mają - w tej kwestii zgadzam się z K. Stopą. Roger wycofał się
          głębiej (takie zagrania są max. ryzykowne i wymagają absolutnej perfekcji w
          ocenie lotu piłki i perfekcyjnego "tajmingu"), bo przestał trafiać z taką
          częstotliwością i jest jak jest. Do takiej gry chyba nie ma powrotu - nie te
          lata, nie ta szybkość, nie ta smukłość - ot biologia.
          • Gość: obiekt Re: Andy Murray w finale US Open! IP: 195.150.60.* 08.09.08, 13:58
            Właśnie chodziło o takie zagranie które podobno by premiowało tendencję Rogera
            do atakowania. K. Stopa bodajże wspominał coś o półwoleju z linii końcowej (?
            chyba jakoś tak to brzmiało, może się mylę), bardzo trudnym uderzeniu. Mówił że
            nie rozumie dlaczego Szwajcar się z tego wycofał w dalszej części kariery, ale
            ogólnie nie mogłem nadążyć za jego wywodem i stąd pytanie.
      • Gość: szpila43 Andy Murray w finale US Open! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.08, 09:47
        Jednak liczyłem na finał Federer-Nadal, na powtórkę tegorocznego
        Wimbledonu. Niemniej Szkot mnie zadziwił. Wygrał zasłużenie.
      • Gość: amator Andy Murray w finale US Open! IP: *.bredband.comhem.se 08.09.08, 10:38
        Nadal ..coz , byl zbyt jednostronny, Murray gral jak w transie
        a ..i tak popelnial niepotrzebne bledy serwisowe...moze byc grozny
        dzisiaj............tenisiscie radze isc na scianke.
      • Gość: anty-tenisista Andy Murray w finale US Open! IP: 145.64.134.* 08.09.08, 11:18
        Ciekawa dyskusja!
        Czy zgodzicie sie z jeszcze dwoma spostrzezeniami?

        1. Murray'owi pomoglo przeniesienie meczu. Nadal chyba slabo zaczal, bo sie
        nadasal ze jego (nr 1) wypchneli z glownego kortu. A choc Murray pokazywal juz w
        tym US Open (a wczesniej z Gasquetem po ciemku na Wimbledonie ;P), ze 5 setow
        zagrac umie, to chyba jednak fizycznie Nadal jest nie do pobicia i w przypadku
        4. i 5. seta granego w sobote bylby wielkim faworytem.

        2. Murray troszke przypomina Rogera. Krnabrny/inteligentny, bez trenera,
        porywajacy gdy wygrywa, nie do ogladania gdy przegrywa. Tzn. Roger ma momenty
        gdy chce grac federesque za wszelka cene i wyrzuca 3-4 pilki z rzedu. Andy
        podobnie jak Roger jest zdegustowany/obrazony gdy tylko troszke zawodzi. Wczoraj
        np. przegral w fatalnym stylu tego gema serwisowego przy 1-1 w 4. secie, bo
        chyba wciaz byl wsciekly przez te 7 break-pointow w poprzednim...
        • Gość: Kosa Re: Andy Murray w finale US Open! IP: *.centertel.pl 08.09.08, 14:08
          Załamanie Nadala. Najsłabszy mecz w tym roku. Grał bez backhandu,
          może 3 razy uderzył oburącz(?!) pozostałe to tylko jednoręczne
          nieudolne slajsy ani jednego udanego(może jeden?)minięcia z backhandu w biegu po linii?! Dosyć słabo się poruszał, moim zdaniem
          zdrowie nie dopisało, dosłownie i w przenośni. Bez żalu kończył mecz, bo wolał przegrać z Murrayem niż psuć sobie bilans z Federerem. Murray znakomity szybki, konsekwentny. Ktoś wczesniej napisał,że Murray źle się porusza. Mam inne zdanie, biega wspaniale w tym elemencie zrobił ogromny postęp. W finale absolutnym faworytem jest Federer bo Murray to nie jest jeszcze gracz kompletny i wszechstronność Federera zawsze nienaganna taktyka oraz tutaj prezentowana znakomita forma fizyczna powinno wystarczyć.
          Chociaż to tylko sport i ciągle mam w pamięci finał US Open gdzie bity faworyt Sampras przegrywa w 3 setach z Safinem.
          Jeden z forumowiczów niezwykle emocjonalnie klasyfikuje tenisistów gdzie najważniejszym wyznacznikiem ma być styl gry. Oględnie mówiąc jest to nieporozumienie, styl liczy się w jeździe figurowej lub gimnastyce artystycznej w tenisie ten styl jest dobry, który pozwala zwyciężać. Zresztą ścisła czołówka to zawodnicy kompletni i tylko niuanse różnią ich siłę gry i właśnie wygrywanie tych niuansów jest treścią ich pojedynków i jeszcze jedno w zwykłym turnieju ATP gdzie gra się do 2 wygranych setów niespodzianki są możliwe w Wielkim Szlemie nigdy.
          Pzdr.
          • Gość: styl Re: Andy Murray w finale US Open! IP: 157.158.10.* 08.09.08, 14:25
            styl się nie liczy, jeśli chodzi o wyniki. Przyjemność oglądania zagrań to inna
            bajka, często ogląda się zawodników niekoniecznie najlepszych, ale właśnie
            grających ciekawie, niekonwencjonalnie, dotyczy to oczywiście tych, którzy grają
            ofensywnie, niewielu uwielbia monotonne przebijanie tzw. rzeźbienie wyników
        • forumowicz_pospolity Re: Andy Murray w finale US Open! 08.09.08, 14:16
          Gość portalu: anty-tenisista napisał(a):

          > Ciekawa dyskusja!
          > Czy zgodzicie sie z jeszcze dwoma spostrzezeniami?
          >
          > 1. Murray'owi pomoglo przeniesienie meczu. Nadal chyba slabo zaczal, bo sie
          > nadasal ze jego (nr 1) wypchneli z glownego kortu. A choc Murray pokazywal juz
          > w
          > tym US Open (a wczesniej z Gasquetem po ciemku na Wimbledonie ;P), ze 5 setow
          > zagrac umie, to chyba jednak fizycznie Nadal jest nie do pobicia i w przypadku
          > 4. i 5. seta granego w sobote bylby wielkim faworytem.

          tez tak mysle, nawet to chcialem napisac, Nadal miał w tym turnieju mecze gdzie
          szlo mu ciezkawo (Troicki, Querrey) ale w odpowiednim momencie wrzucał 3-bieg i
          wtedy nieco podmęczeni juz rywale pękali
          tutaj nie mogło tak byc bo Murray był swiezy po przerwie i były to jakby 2 mecze
          w jednym

          ale nie mówie ze wygrał niezasłużenie, troche urozmaicenia sie przyda
          licze na fajny meczyk finałowy
          >
          > 2. Murray troszke przypomina Rogera. Krnabrny/inteligentny, bez trenera,
          > porywajacy gdy wygrywa, nie do ogladania gdy przegrywa. Tzn. Roger ma momenty
          > gdy chce grac federesque za wszelka cene i wyrzuca 3-4 pilki z rzedu. Andy
          > podobnie jak Roger jest zdegustowany/obrazony gdy tylko troszke zawodzi. Wczora
          > j
          > np. przegral w fatalnym stylu tego gema serwisowego przy 1-1 w 4. secie, bo
          > chyba wciaz byl wsciekly przez te 7 break-pointow w poprzednim...
      • Gość: Aleksandra Andy Murray w finale US Open! IP: *.ipaper.com 08.09.08, 14:37
        Yes, Yes Yes- Nadal dla mnie to chyba najbardziej...hmm, "prosty"
        tenisita- nie dosc ze bardzo nie podoba mi sie jego ubior- krotkie
        koszulki- widac pachy sportowca, dlugie spodnie za kolana - wiecznie
        morke dlugie wlosy kapiacy pot na twarz i wrzynajace sie w tylek
        spodenki... Nie serwuje najlepiej - a wygladem przypomnia malpe...
        nie ma klasy chociaz owszem podziwiam go za pasje i gre. Ale nie
        jest dla mnie estetyczne ogladnie tego tenisisty- dlatego tak bardzo
        sie ciesze ze Murray wygral- zreszta zaluzyl.
        • Gość: dama w woalce Moje dziecko, Pan Nadal ma dużo klasy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 15:31
          Twoja wypowiedź Aleksandro to całkowity brak klasy. To, że się komuś
          on sam, jego gra, ubiór i inne w tym rodzaju rzeczy podobają czy
          nie, a jego klasa na korcie i poza nim to są różne rzeczy. Tamto
          składa się na charakterystyczny styl Nadala, który akceptujesz
          bardziej lub mniej, wedle swego upodobania. Ale klasę Nadala można
          poznać po zachowaniu na korcie i poza nim. Nadal jest dość skromny,
          zwłaszcza jak na kogoś kto osiągnął tak dużo. Zawsze zachowuje się
          fair i w samej grze i w przerwach, gdy przepuszcza rywali, jak
          również na koniec, niezależnie od tego czy wygrywa czy przegrywa
          oraz w swoich wypowiedziach przedmeczowych i pomeczowych. To jest
          właśnie klasa, duża klasa. I należy raczej sobie życzyć, by więcej
          sportowców, nie mówiąc już o forumowiczach, miało tyle klasy co on.
          A ty piszesz jedynie o swoich upodobaniach estetycznych i
          zoologicznych i na dodatek robisz to w bardzo brzydki sposób.
          Zupełnie bez klasy. Przykre, ale niestety prawdziwe.
          • Gość: kuku Re: Moje dziecko, Pan Nadal ma dużo klasy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 21:16
            właśnie, właśnie, pełna zgoda. strasznie mnie denerwuje nazywanie Nadala
            prostakiem. nie jestem fanką jego gry, wolę mniej siłowych graczy, ale klasę to
            on ma. a brzmi "prosto" Aleksandro głównie dlatego, że słabo mówi po angielsku -
            słabo jak na tenisistę, nie jak na Hiszpana :P jego wypowiedzi po hiszpańsku są
            zdecydowanie mniej "proste", tylko pewnie z kolei są trudniejsze do wysłuchania
            przez niektórych...
      • Gość: Sportowaantula Andy Murray w finale US Open! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.08, 17:41
        smiac mi sie chce jak czytam te wypowiedzi. murray gra flegmatycznego tenisa a
        gonzales jest wspanialy??? nadal tylko osilek??

        wg mnie jest tak: nadal i murray maja swietna technike, tyle ze rozny styl gry.
        a osilkiem jest wlasnie gonzales, ktory oprocz mocnego forehandu nie ma zadnych
        atutow

        Lubie Murraya, ale dzisiaj wygra Roger. Nawet bez formy wygra ten turniej

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka