Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kto z Was nadal jeździ?

    07.11.09, 19:36
    W sezonie pojawiało się na tym forum wiele nowych wątków. Teraz w
    listopadzie wyraźnie się uspokoiło. Czy oznacza to, że przestaliście
    jeździć i zaglądać na to forum?
    Napiszcie, czy i na czym jeździcie.
    ja przemieszczm się swoim góralem 21 km dziennie od czerwa br.
    Obserwuj wątek
        • seba-sch Re: Kto z Was nadal jeździ? 08.11.09, 09:43
          jeżdżę min. 2 razy w tygodniu do pracy i z powrotem - 20km w jedną stronę, poza
          tym często w weekend, jakieś nie za długie przejażdżki 20-40km. Jeżdżę na MTB.

          pozdrawiam wszystkich nie niedzielnych rowerzystów
      • settembrini Re: Kto z Was nadal jeździ? 08.11.09, 11:38
        wczoraj we mgle zrobilem relaksujaca trase w beskidzie slaskim: cienkow,
        salmopol, trzy kopce wislanskie, rownica. 40 km, okolo 1500m przewyzszen, 3,5
        godziny. platy sniegu leza na szczescie tylko na plaskich fragmentach, ale sporo
        zmrozonego blota. jesli za tydzien nie bedzie padalo, to tez sie wybieram.
      • Gość: ka2 Re: Kto z Was nadal jeździ? IP: *.chello.pl 08.11.09, 21:45
        ja jeżdżę do pracy i czasem w weekend (np ostatnio na lodowisko pojechałem z
        łyżwami w sakwie) Do pracy mam jakieś 6-8km w zależności od trasy. Jeżdżę
        niezależnie od pogody, pod warunkiem, ze nie pada. jak sie zrobi zima ot założę
        oponę z kolcami na przód (mam koło na zmianę).
        Niestety mam taki urok, że koszmarnie marznę w dłonie - jak temperatura zaczyna
        sie zbliżać do zera to zacznam jeździć w rękawiczkach ogrzewanych elektrycznie
        (samoróbki) - aku wożę w sakwie :)
      • kawerna Re: Kto z Was nadal jeździ? 12.11.09, 11:03
        Ja jeżdżę też, pod warunkiem, że bardzo nie leje. Codzienna trasa do
        pracy 2 x 11 km. Poruszam się na miejskim holendrze. Do pracy bardziej
        z górki ok. 35 minut. Do domu niestety dłużej (bo trochę pod górę) 45
        minut. Razem 1 godz. 20 minut. Samochodem 2 x 45 minut. Komunikacją
        miejską: łącznie do 2 godzin.
        pozdrawiam
        p.s. mieszkam w Krakowie
      • stefan4 Re: Kto z Was nadal jeździ? 18.11.09, 00:34
        Jeszcze wczoraj jeździłem. Ale w drodze przez las po ciemku najechałem na
        gałązkę i... hak przerzutki do wymiany. Tych gałązek tam leży strasznie dużo
        po październikowych burzach.

        Jak się wymieni, to się będzie jeździło.

        - Stefan
        • jan-w Re: Kto z Was nadal jeździ? 21.11.09, 00:18
          stefan4 napisał:

          > Ale w drodze przez las po ciemku najechałem na
          > gałązkę i... hak przerzutki do wymiany.

          Miałem dokładnie to samo, a nawet gorzej. Musiałem nieźle się napracować aby
          rower nadawał się do prowadzenia.
          • stefan4 Re: Kto z Was nadal jeździ? 21.11.09, 15:27
            jan-w:
            > Miałem dokładnie to samo, a nawet gorzej. Musiałem nieźle się napracować
            > aby rower nadawał się do prowadzenia.

            Ja też trochę, a działo się to w ciemnym lesie, wśród pochrząkiwań dziów. W
            3-Mieście jest ich tyle, że już z wolna kandydują na zwierzątka domowe.
            Musiałem zdemontować latarkę z kierownicy, żeby w ogóle zobaczyć, co się stało,
            że koło nie kręci się w żadną stronę.

            Ale mój rower już jest zdrowy. W serwisie mi wyjaśnili, że w Unibikach hak od
            przerzutki jest specjalnie cienki i słaby, żeby w takich razach to on puszczał a
            nie przerzutka, rama lub szprychy. No fakt, jak tam wejdzie dobra gałąź, to
            coś musi puścić.

            - Stefan
        • dar61 Ad awaria 31.12.09, 19:15
          Wyższość przerzutki umieszczonej wewnąrz piasty koła ma jednak swe
          przykłady.
          A ciemność drogi przed rowerem mi rozprasza od kilkunastu lat
          świetna [zachwalam!] rzecz - dynamo elektryczne w miejscu osi koła
          roweru [też zachwalam].
        • tessa18 Re: Nadal jeżdżę 02.12.09, 10:11
          Ja także jeżdżę,bo temperatura jak na listopad jest całkiem
          wysoka.Gdy powyżej zera ,nawet gdy pada zakładam pelerynę ,gorzej z
          nogami one są wtedy całkiem mokre.Ale zachartowałam się i nie
          choruję.
      • bebe.lapin Re: Kto z Was nadal jeździ? 02.12.09, 23:17
        Ja jezdze, choc nie wiem, czy to sie liczy, bo to drobne trasy po miescie, a
        poza tym jakos szczegolnie zimno nie jest, przynajmniej w dzien - w nocy to inna
        bajka. Wlasnie teraz rower jest bardzo praktyczny - nie trzeba czekac na zimnie
        na autobus, przemieszcza sie czlowiek szybcej niz pieszo (ergo spedza mniej
        czasu na zimnie), pedalowanie rozgrzewa (hihi).
        Poza tym, u mnie komunikacja miejska konczy prace miedzy 20 a 21, wiec bez
        roweru musialabym wracac czesto z buta niezly kawalek pare razy w tygodniu, co
        zima nie jest za fajne.
          • camelosiem Re: Kto z Was nadal jeździ? 15.12.09, 20:58
            Od czerwca bez względu na aurę codziennie pedałuję 21 km. Jak dotąd
            narzekam jedynie na parujące okulary oraz luzujący się i spadający
            na inny tryb łańcuch.(przy kręceniu pedałami do tyłu nawet o jeden
            obrót)
              • agnesd Re: Kto z Was nadal jeździ? 17.12.09, 00:10
                Lublin od poniedziałku cały w śniegu. To nie przeszkadza, wrecz przeciwnie -
                okazuje się, że po białym sniegu jezdzi sie znakomicie. Pod warunkiem, ze jedzie
                sie biorąc pod uwagę, ze hamulec moze nie zadzialac. I ze w ogole na sniegu
                jeździ sie inaczej (ale tez niedokladnie tak jak po piachu - duzo łatwiej).

                Duzo gorzej z mrozem, niestety, zwłaszcza przy ostrym wietrze. Do pracy, około
                11 jechało mi sie wręcz relaksacyjnie, szybko zrobiło mi się ciepło, chociaz był
                mróz - 9. Ale juz powrót przed dwudziestą, dużo ostrzejszy wiatr, wiekszy mróz -
                nie było mi wesoło, obnażone tez zostały braki w moim ekwipunku, zupełnie
                niezauważalne w okolicach zera.
                Nie zamierzam się jednak poddawać i roweru nie chowam.
                I chociaz zmarzłam okrutnie, to jestem pewna, że czekając na przystanku i idąc
                pieszo zmarzłabym bardziej.
                Wczoraj na swojej dośc krótkiej trasie spotkałam 3 rowerzystów, dzisiaj dwoje.
                pozdrawiam a.
                • seba-sch Re: Kto z Was nadal jeździ? 17.12.09, 07:48
                  jeżdżę w Warszawie,

                  dziś rano wyjechałem o 6-tej rano, -11C, śnieg 5-10cm, nieodśnieżone ścieżki i
                  chodniki, i ulice.

                  jechało się OK, bo z wiatrem w plecy, spotkałem jedengo rowerzystę na tasie 20km.
                  • Gość: licho Re: Kto z Was nadal jeździ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.09, 09:29
                    A mnie pokarało.
                    Wybrałam się do pracy autobusem. Oczywiście się zepsuł. A że na
                    Saskiej w Warszawie trudno w ogóle wcisnąć się do jakiegokolwiek
                    autobusu, nie mówiąc już o sytuacji ekstremalnej, kiedy dochodzą
                    jeszcze pasażerowie z tego zepsutego, to skończyło się na tym, że
                    zasuwałam przez most na pieszo.
                    Powiedziałam sobie, koniec! Żebym sobie miała tyłek odmrozić, to do
                    autobusu więcej nie wsiądę!
                    • dar61 Ad bóle w partii tylnej, przemrożonej 31.12.09, 19:27
                      Testuję od lat kilku pas nanerkowy, dla motocyklistów wymyślony.
                      Re-we-la-cja!

                      Człek przegrzany cały, kiedy po jeździe stygnie, a ma ogrzany tym
                      pasem dół pleców na nerkach, wytrzymuje wszystko.

                      Stan podgorączkowy mi mija, kiedy wygrzewam potem w domu, dyskretnie
                      pod ubraniem te niższe partie pleców. Nie obchodzi mnie potem
                      bezrobocie mego doktora :)


      • Gość: Anka Re: Kto z Was nadal jeździ? IP: 193.42.211.* 17.12.09, 12:31
        dziś pierwszy raz pojechałam do pracy autobusem,
        moim trekkingiem z cienkimi kołami 28 nie dało rady jechać po tym śniegu –
        próbowałam:-(
        ale… to co mnie czekało w komunikacji miejskiej przeszło moje oczekiwania 15 km
        jechałam 2 godziny 10 minut, przemarzłam do szpiku kości i zostałam zgnieciona
        na placek,
        a rowerkiem dojeżdżam rozgrzana, zrelaksowana w 40minut
        muszę na jutro skombinować jakiegoś górala z szerokimi oponami bo nie jestem w
        stanie zaakceptować takiej masakry w autobusie, już więcej nie zrobię tego błędu
        Pozdrawiam,
        A.
      • dr.krisk Ja.... 17.12.09, 15:13
        Wczoraj mój kolega mnie spytał, czy pozbyłem się samochodu - bo albo
        motocyklem do pracy, albo rowerem.... Po prostu nie lubię jeździć
        samochodem: źle czuję się zamknięty w stalowej puszce. Motor
        odstawiłem do wiosny, teraz tylko rower.
        Już zdązyłem się wywalić na śliskim lodzie. Fajnie!
      • camelosiem Re: Kto z Was nadal jeździ? 17.12.09, 20:00
        Widząc jak wygląda po nocy zasypane śniegiem miasto, chciałem się
        złamać i skorzystać z samochodu. Ale wytrwałem. Trasę kórą normalnie
        pokonuję w 35 min, przemierzałem w 55, z powrotem było gorzej. Bałem
        się jechac ulicą i krążyłem chodnikami.
        Zaliczyłem trzy gleby. Było warto.
        Napiszcie, czy warto zainwestować w zimowe opony? Miejscami nie dało
        się pedałować.
        • jan-w Re: Kto z Was nadal jeździ? 17.12.09, 20:23
          Zależy co masz na myśli pisząc "zimowe opony" i jakie masz teraz.
          Jeżeli myślisz o oponach z kolcami do jazdy po zamarzniętym lodzie to
          bezwzględnie warto. Zwłaszcza że wystarczy jedna - na przód. Jeżeli chodzi o
          kopny śnieg, to zależy jaką szerokość opon i bieżnik masz obecnie. Jeździłem
          dzisiaj na szerokich, agresywnych oponach bez kolców i to wystarczało.
            • eventhorizon Re: Kto z Was nadal jeździ? 19.12.09, 15:17
              W Gdańsku odśnieżone jak najbardziej celowo, ale tyko w centrum (moje osiedle
              wygląda jak syberia)
              Dzisiaj -12 C, w nocy ma być -18. Zrobiłem dzisiaj 23km - po części las po
              części miasto. Wyjazd typowo "użytkowy" (rekreacyjnie to ja już dawno na rowerze
              nie jeżdżę, teraz tylko do pracy w zasadzie i czasem na zakupy). Po mieście
              jeździ się bardzo przyjemnie, ale wracając przez las zakopałem się w śniegu.
              Przerzutka zamarzła, obręcze pokryte lodem (hamowanie tylko siłą woli)... ech..
              marzy mi się porządny holender z przerzutkami w piaście, osłoną na łańcuch i
              hamulcami rolkowymi... tylko, że przez las to bym tym nie przejechał zapewne :P
              Jak się zrobi jeszcze trochę zimniej to chyba wyturlam jednak samojezd z
              garażu... :P
                  • Gość: twardziel Re: Kto z Was nadal jeździ? IP: *.tvk.torun.pl 20.12.09, 22:43
                    Ja tam sie zimna nie boje i jezdze do roboty na roweriku---na
                    szczescie tylko 2-3km w 1 strone,zakladam 2 pary rekawiczek(rowerowe
                    i na te skorzane),czapke i jazda---przerzutki zamarzaja,i linka tez
                    zamarza--potem niemoge odpiac od stojaka....Chcialem jezdzic w
                    kominiarce-bo zimno w twarz ale twardo jezdze w normalnej czapeczce
                    co nawet ucha dobrze nie zakryje---oczywiscie zadnych
                    kalesonow,szalika(nigdy takich rzeczy niemialem na stanie),kurtka
                    tez dosc cienka--taka wiosenno-jesienna----wole taka pogode niz
                    chlape,bo po 1 niemam blotnikow a po drugie niemam swiatelka anty
                    mandatowego(jakos niechce mi sie kupic)
                      • stefan4 Re: Kto z Was nadal jeździ? 22.12.09, 14:40
                        juri666:
                        > nie bardzo mam warunki do trzymania mokrego roweru i kilku
                        > warstw mokrych ciuchów

                        Mokrych w czasie mrozu? Od potu? W takim razie masz za dużo tych warstw na
                        sobie. Nawet w czasie mrozu należy uważać, żeby się nie przegrzać?

                        - Stefan
                          • stefan4 Re: Kto z Was nadal jeździ? 23.12.09, 16:45
                            jan-w:
                            > Podejrzewam raczej że ma dobrze izolującą kurtkę która chroni przed wiatrem i
                            > deszczem, a nie przepuszcza potu na zewnątrz. Te naprawdę dobre (5000/5000) są
                            > niestety drogie.

                            Nie wiem, co to znaczy 5000/5000.

                            Ja mam taki zwykły Goretex, który używam przeznaczony w zasadzie w góry, ale
                            używam go i na kajaki, i na żagle na morze, i na rower. Nie przyjeżdżam do
                            pracy mokry, nawet jeśli akurat jest -15 Celsjusza (jak kilka dni temu). W
                            drodze powrotnej pod solidną górę jest gorzej, ale zaraz robi się lepiej, kiedy
                            na chwilę się zatrzymam i zdejmę polar spod kurtki.

                            Trzeba dbać o palce przy rękach i nogach, i o uszy. Na tułów nie trzeba zbyt
                            dużo zakładać.

                            - Stefan
                            • jan-w Re: Kto z Was nadal jeździ? 23.12.09, 17:39
                              Membrana oddychająca np tkanina poray 5000
                              Przepuszcza na zewnątrz 5000 gr pary wodnej na metr kwadratowy
                              na 24h (g/m2/24h). Wodoodporność - 5000 mm słupa wody powodująca przeciekanie. Oczywiście nie wszystkie reklamujące się takimi parametrami, mają je w rzeczywistości. Prawdziwe są naprawdę znakomite. Jeździłem dzisiaj w takiej (AGU) w deszczu i wróciłem suchy do domu.
                              • kawerna Re: Kto z Was nadal jeździ? 24.12.09, 00:04
                                Ja się przekonałem na powrót do wełny. Mam płaszcz wełniany, dość nawet elegancki, pod nim marynarkę też z cienkiej wełny. Wszystko pięknie oddycha i, co ciekawe, zupełnie nie przemaka przy niezbyt obfitym deszczu czy śniegu. Regulacja temperatury działa poprzez odpinanie kolejnych guzików. Do pracy przyjeżdżam suchy i zewnętrznie i wewnętrznie. Co dziwne lepiej mi się taki zestaw sprawdza niż goretex z polarem. Ale też tempa nie forsuję (po płaskim max 18 km/h)

                                pozdrawiam świątecznie
                                • Gość: Marynarz Re: Kto z Was nadal jeździ? IP: *.168.c95.petrotel.pl 24.12.09, 15:24
                                  Jeżdżę (jeśli nie pada deszcz) cały rok na rowerze do pracy - trochę
                                  ponad 4 km. Nawet jak jest duży mróz. Na te cztery km z hakiem nie
                                  warto skrobać szyb i odpalać samochodu. Tylko jest ten problem, że
                                  ścieżek rowerowych jest znikoma ilość, a jak są, to nie odśnieżone.
                                  Nasze służby od odśnieżania są widocznie zdania, że rower służy
                                  tylko do jazdy porą letnią.
                        • robertrobert1 Re: Kto z Was nadal jeździ? 25.12.09, 16:09
                          stefan4 napisał:

                          > juri666:
                          > > nie bardzo mam warunki do trzymania mokrego roweru i kilku
                          > > warstw mokrych ciuchów
                          >
                          > Mokrych w czasie mrozu? Od potu? W takim razie masz za dużo tych warstw na
                          > sobie. Nawet w czasie mrozu należy uważać, żeby się nie przegrzać?
                          >
                          > - Stefan

                          Tak Stefanie. Właśnie zimą ubrania podczas jazdy na rowerze są niesamowicie
                          zapocone. Owszem jak się ma do przejechania 2-3 km to można jeżdzić spacerkiem
                          bez najmniejszej zadyszki ale już przy 10-15-20 km trzeba trzymać tempo a
                          wówczas nie da się uniknąć zapocenia ciuchów. Ponadto mając dużą ilość ciuchów
                          na sobie można śmiało regulować ciepłotę. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić jazdy w
                          cienkiej kurteczce a potem 2 godzinnego marszu w przypadku złapania
                          nienaprawialnej awarii.
                          • stefan4 Re: Kto z Was nadal jeździ? 25.12.09, 17:44
                            robertrobert1:
                            > Tak Stefanie. Właśnie zimą ubrania podczas jazdy na rowerze są niesamowicie
                            > zapocone.

                            Moje nie są. Rówież zimą.

                            robertrobert1:
                            > Jakoś nie mogę sobie wyobrazić jazdy w cienkiej kurteczce a potem 2 godzinnego
                            > marszu w przypadku złapania nienaprawialnej awarii.

                            W wypadku złapania awarii wyjmuje się z sakwy coś ciepłego i zakłada na siebie. Ale dopóki nie ma awarii, to coś ciepłego powinno sobie spoczywać w sakwie a nie na ciele. Chyba, że ktoś uważa, że zapocić się na miękko jest dżezzi...

                            - Stefan
      • blasbike Re: Kto z Was nadal jeździ? 22.12.09, 00:09
        Ja jeżdżę codziennie do pracy i nie tylko. Ostatnie pół roku na Graym Piranha, ale właśnie mi skradziono ten rower i został Beach Cruiser

        Rowerem jadę do pracy krócej(5.5km) niż samochodem krótszą trasą.

        pozdrawiam
        • Gość: tetetka5 Re: Nieśmiało zapytam... IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.01.10, 12:57
          przejechałem rano po mleczko i chlebek na ryneczek, to jakieś 2,5 km w obie strony. Ale jest masakra-po chodniku nie da rady, bo prawie wogóle nie odśniezony, na jezdni mimo, że to dość ważna ulica mnóstwo śniegu i obawa, że jakiś kierowca nie zapanuje na śliskiej nawierzchni nad samochodem i wjedzie mi w tyłek. I oczywiscie ten wsciekły wschodni wiatr. A czeka mnie jeszcze jazda do pracy na 18, to jakieś 8 km. Nie pękam jednak i oczywiście pojadę rowerem.
        • koszatek Re: Nieśmiało zapytam... 09.01.10, 17:06
          Przejechałem się parę km do Arkadii.
          Ścieżki rowerowe w większości nieprzejezdne, na różnych osiedlowych uliczkach
          bywają koleiny głębokości ze 20 cm, a w środku lód. Jako tako jedzie się
          normalnymi ulicami miejskimi, choć wyjątkowo nie cierpię tej słonej, czarnej brei.
            • Gość: twardziel Re: Nieśmiało zapytam... IP: *.tvk.torun.pl 09.01.10, 23:54
              dymalem do roboty niecale 3km w 1 strone--tragedia ale musialem--
              chodniki nie odsniezone i caly czas ostra zamiec sniezna"do"
              jechalem pod wiatr to prawie oczy mi wypadly:)z powrotem troszke
              lepiej bylo bo wiatr albo boczny albo w plecy....jechalem albo po
              chodnikach albo po trawnikach-sniegu ppelno,ulice zasypane--
              rozjezdzony snieg,b,slisko--po ulicy nieujechalem 5metrow...jechalem
              3x dluzej niz normalnie---jutro na popoludnie i zobacze --jak bedzie
              padac to nie jade rowerem...na"szczescie"potem ide do roboty w
              nastepny weekend(fajnie tylko kasa b.cieniutka)....p.s nie widzialem
              drugiego szalenca na rowerze a 90%trasy to w normalne warunki
              b.uczeszczana sciezka rowerowa---w te duze mrozy to sie ktos
              zdarzyl,ale wtedy procz zimna to bylo super....(samochod jest ale na
              letnich laczach i brak ubezpieczenia wiec wole nie ryzykowac)
        • eventhorizon Re: Nieśmiało zapytam... 10.01.10, 01:48
          Na pomorzu podobne widoki:P
          dzisiaj 30km - wrzuciłem łyżwy w sakwy i pojechalem nad jezioro pośmigać po lodzie.
          Drogi prawie czarne, ale mimo opon z kolcami cieżko było w lesie - ubity i
          wyszlifowany śnieg sprawiał, ze na zjazdach czułem się dość niepewnie i
          asekurowałem się nogą. Wąskie koła 28" trochę sobie nie radzą z takimi warunkami
          jednak.
          Za to powrót był ciekawy, bo w zamieci snieżnej :P
          W sume było bardzo fajnie (dobrze sie dotlenic po tygodniu spedzonym w biurze),
          aczkolwiek trochę załowałem, że wziąłem rower zamiast biegówek.
          A w poniedziałek do pracy pojadę rowerkiem - jak każdego dnia, choćby nawet
          piekło zamarzło :D
        • flatron2008 Re: Nieśmiało zapytam... 10.01.10, 19:33
          Wczoraj jeździłem trochę: po raz pierwszy w karierze kowerzysty
          musiałem wrzucić łąńcuch na najmniejszą zębatkę przy korbie, bo
          inaczej się nie dało kilku metrów ujechać.
          Na marginesie: rozmawiam z kumplem o rowerowaniu w zimie i
          konstatujemy, że dwadzieścia lat temu tylu wariatów nie jeźiło na
          rowerach w zimie i po takim śniegu :-) A może ich nie widzieliśmy,
          bo woziliśmy się tramwajami i autobusami?
          • jan-w Re: Nieśmiało zapytam... 10.01.10, 19:59
            flatron2008 napisał:
            > Na marginesie: rozmawiam z kumplem o rowerowaniu w zimie i
            > konstatujemy, że dwadzieścia lat temu tylu wariatów nie jeźiło na
            > rowerach w zimie i po takim śniegu :-) A może ich nie widzieliśmy,
            > bo woziliśmy się tramwajami i autobusami?
            Inna sprawa że wtedy nikt nie miał szerokich, ani kolcowanych opon w rowerze ;-)
          • Gość: twardziel Re: Kto z Was nadal jeździ? IP: *.tvk.torun.pl 13.01.10, 02:50
            ja jezdze ale tylko jak "przycisnie"i nie ma innego wyjscia a
            naprawde niema---o ile na impreze ZAWSZE jezdze MZK to do
            roboty/zalatwiac sprawy ZAWSZE ROWER/SAMOCHOD --samochod zasypany na
            latnich oponach i bez oplat wiec zostal rower....Jak ubity troche
            snieg to jade,jak po kolana kopny snieg to prowadze pieszo,troche
            ulicami i jakos idzie---ale unikam jazdy--tylko ile
            trzeba...jazde"dla przyjemnosci"zupelnie odpuszcam az snieg
            stopnieje i bedzie sucho...
      • Gość: xxx A po co? IP: 77.255.58.* 17.01.10, 10:01
        łyżwy,biegówki, siłownia,basen,nordic walking, pingpong, badminton, po co przy
        takiej pogodzie jezdzic na rowerze ryzykując kontuzje, choc z np badmintonem tez
        moze byc różnie:
        www.cyclingnews.com/news/gujan-down-after-unfortunate-badminton-game :-p
        • jan-w Dla przyjemności. 17.01.10, 12:48
          Bezpieczniej samochodem z 6 poduszkami. W lecie też różnie bywa na rowerze i
          można ulec kontuzji. Zwłaszcza kiedy ktoś lubi jazdę terenową/górską a nie po
          asfalcie.
          Nie pamiętam już kto na pytanie dlaczego pcha się bez powodu na szczyt wysokiej
          góry, odpowiedział: Bo jest!
          • seba-sch Re: Dla przyjemności. 17.01.10, 15:48
            zgadza się, dla przyjemności, jadę dużo wolniej niż latem (lub gdy brak warunków
            zimowych), dla ładnych widoków, dla podtrzymania kondycji

            co do kontuzji to rzeczywiście latem też łatwo, tym bardziej że jeździ się dużo
            ostrzej niż w takich warunkach jak teraz, podobnie jeżeli chodzi o statystykę
            wypadków samochodowych, to w lato jest ich najwięcej a nie w zimę
        • robertrobert1 Re: A po co? 22.01.10, 20:07
          Gość portalu: xxx napisał(a):

          > łyżwy,biegówki, siłownia,basen,nordic walking, pingpong, badminton, po co przy
          > takiej pogodzie jezdzic na rowerze ryzykując kontuzje,

          Bo niektórzy jeżdżą na rowerze do pracy a w jaki sposób można do pracy pojechać
          na łyżwach?
          Siłownia, ping-pong, badminton czy basen także nijak się nie przekłada do
          dojazdu pracy.
          Jedynie na biegówkach można dojechać do pracy chociaż już nie wyobrażam sobie
          powrotu do domu zwłaszcza jak ktoś robi zakupy ... np 5 kg ziemniaków.
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka