Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Armstrong boi się, że go pobiją

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 15:16
    Jakby tak było to już dawno by go pobito. bez przesady. Armstrong nie ma szans
    na wygranie Touru w tym wieku i dobrze o tym wie a takie gadanie to robienie
    sobie publicity i nic poza tym. Zresztą stanowisko organizatorów TDF jest
    jasne: nie interesują nas starty zawodników z niejasną preszłością. Armstrong
    się do nich zalicza więc problem jest jasny i oczywisty. Skoro ullrich jechał
    na dopingu, basso, Vinokurow, Heras, landis, hamiltoni cała rzesza
    pomniejszych a Armstrog przerastał ich o kilka klas to albo jest
    nadczłowiekiem albo oszustem i obawiam się bardziej ze raczej tym ostatnim.
    Rak nie czyni nikogo lepszym ani gorszym. Zmienia tylko pogląd na zycie i nie
    roumiem całego tego hałasu o raku Armstronga. Znam kilka osób po raku które są
    gorse niż przeciętny smiertelnik który tej choroby nie przebył i nie rozumiem
    skąd ta estym wobec osoby która przeżyła ale najwyraźniej później osukwała na
    sportowej trasie.
    Obserwuj wątek
      • Gość: armstrong girl. Re: Armstrong boi się, że go pobiją IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 16:06
        pogodzenie Giro i TdF dla 37letniego kolarza to by było naprawdę coś. nawet
        Paolo Bettini powiedział już basta. nie wspominając o Viatcheslavie Ekimovie.

        Lance powinien sie dobrze zastanowić, który wyścig wybrać. dla mnie Giro to
        koniec magii Lance'a Armstronga. on serce oddał Tour de France i tego powinien
        się trzymać. pojechanie w Giro. to jak powrót Michaela Jordana do Washington
        Wizards. po prostu nie.

        i jeśli Armstrong seriously myśli o wygraniu trzytygodniówki to it takes more
        than CERA. EPO 3 generacji już nie wystarczy, żeby wygrać. francuskie
        laboratoria nareszcie się połapały co wszyscy brali przez te wszystkie lata, a
        co było kompletnie niewykrywalne. FINALLY.

        a. i nie uwierze w 100% w to, ze Lance Armstrong pojedzie w Tour de France póki
        go nie zobacze 1. na Mont Ventoux. 2. w Dauphine Libede. 3. jeżdzącego w marcu
        po Alpach.
      • Gość: na hulajnodze Organizatorzy to hipokryci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 18:12
        Nie idzie o szanse Armstronga, idzie o wściekłą nagonkę medialną we
        Francji na niego, która jest faktem. Jest to jedna z bardziej
        nienawistnych kampanii w historii sportu wymierzona w konkretną
        osobę. Podburzanie motłochu zwyczajnie może skończyć się źle. Jego
        ewentualne oszustwa nie mają tu nic do rzeczy. Trzeba było mu
        udowodnić jak jeździł, nie zrobili tego, więc powinni teraz siedzieć
        cicho. Poza insynuacjami i rzekomym udowodnieniem, nie ma żadnego
        dowodu na koksowanie Armstronga z czasów jego zwycięstw. Było coś
        tam na siłę kręcone, jakieś na siłę klecone historyjki, że ktoś tam,
        coś tam, gdzieś tam, ale to nie fakty, to hucpa. Oczywiście, że
        jeżeli niemal wszyscy najlepsi wpadali, to wiara w czystość
        Armstronga byłaby zwykłą naiwnością, ale oficjalnie nie został nigdy
        złapany i tego powinni się trzymać. Nie ma rady, ale po to są
        próbki, by wykrywać koks wtedy, gdy je pobierają, a nie po kilku
        latach gębę rozdzierać i wrzeszczeć, że koksiarz, bo policzyli, że
        ich francuski wyścig Amerykanin wygrał i siedem razy to zrobił, a
        cholera ich bierze, że ma czelność znów o sobie przypominać. A
        prawdziwymi hipokrytami i oszustami są ludzie organizujący te
        wyścigi i kręcący się przy nich i ich sponsorzy. Oni doskonale
        wiedzą co i jak jest grane i wcale im nie to nie przeszkadza, by tę
        paradę oszustó finansować i nakręcać i zarabiać na tym. Z tego żyją
        i na tym pasożytują. Gdyby naprawdę nie interesował ich start
        zawodników z przeszłością, to niemal nie miałby kto startować. Za
        duży biznes, by panowie nikt mieli startować i wygrywać. Nie ma
        zarobku. Kontrowersje nakręcają zainteresowanie. Gdyby komuś
        zależało, to próbki dopingowe zwycięzców powinni trzymać kilka lat i
        sprawdzać wtedy, tylko ciekawe, kto by takie fantazje chciał
        zasponsorować i jaki sens byłby tego. Wiadomo, że coś wykrywa się,
        ale w użyciu jest już coś nowego. Jedyne co można robić, to
        sprawdzamy na dziś czy jesteś czysty, czy nie jesteś czysty. I
        tzreba przyjąć to do wiadomości. Reszta to próba bycia świętszym od
        papieża. Załganie w świecie sportu jest czymś oczywistym i nic się
        na to nie poradzi. Sława i pieniądze zawsze będą ludzi nakręcać. A w
        całej sprawie najmniej chodzi o Armstronga.
        • mondrian4 Re: Organizatorzy to hipokryci 18.11.08, 18:46
          Trzeba było mu
          > udowodnić jak jeździł, nie zrobili tego, więc powinni teraz siedzieć
          > cicho. Poza insynuacjami i rzekomym udowodnieniem, nie ma żadnego
          > dowodu na koksowanie Armstronga z czasów jego zwycięstw. Było coś
          > tam na siłę kręcone, jakieś na siłę klecone historyjki, że ktoś tam,
          > coś tam, gdzieś tam, ale to nie fakty, to hucpa. Oczywiście, że
          > jeżeli niemal wszyscy najlepsi wpadali, to wiara w czystość
          > Armstronga byłaby zwykłą naiwnością, ale oficjalnie nie został nigdy
          > złapany i tego powinni się trzymać. Nie ma rady, ale po to są
          > próbki, by wykrywać koks wtedy, gdy je pobierają, a nie po kilku
          > latach gębę rozdzierać i wrzeszczeć, że koksiarz, bo policzyli, że
          > ich francuski wyścig Amerykanin wygrał i siedem razy to zrobił, a
          > cholera ich bierze, że ma czelność znów o sobie przypominać.


          Nawet nie chciało mi się czytac do końca twoich wypocin.... Piszesz jak
          potłuczony. Rozumiem ze jak ktoś ukradnie 100 samochodów to też bedziesz
          wrzeszczał ze trzeba było łapać jak kradł i tego typu dyrdymały oszołoma.
          Żeby pisac o kolarstwie to trzeba podjechac pod jedną górę,drugą, przejechac
          trochę w zyciu a potem podzielić się wrażeniami jak to jest jechac z moca
          250watt bez dopingu pod największą górę. jeśłi wierzysz że to możliwe to równie
          dobrze możesz wierzyć ze za chwilę ufo wyląduje ci w ogródku i zabierze cię na
          wycieczkę krajoznawcza po wszechświecie. prawda jest taka że jak chcesz wygrać
          taki wyścig jak tdf to musisz brać doping bo po prostu rywale go biorą ajak ktoś
          chce mi wmówić że na 7 ostatnich kilometrach podjazdu potrafi bez dopingu
          dołożyc nadopowanemu ullrichowi dwie minuty to równie dobrze może mówic że w
          chodzeniu po wodzie jest lepszy niż sam jezus Chrystus.
          istnieją pewne granice hipokryzji i Armstrong niejednokrotnie już je
          przekroczył. jest to jeden z najlepszych kolarzy ale równie dobrze jak jazda na
          rowerze wychodzi mu wciskanie ludziom kitu. proponuję wrzucić w google zestaw
          'actovegin + armstrong" i wszystko będzie jasne na czym polega Armstrong. polega
          bowiem na środkach które nie są wpisane na listę środków dopingujących a
          działani emają identyczne co zwykły koks.
          nagonka na Armstronga? a jakie on nagonki robił na kolarzy którzy zeznawali
          przeciw jego konsultantom? Armstrong sam zapracował sobie na nienawiść kibiców i
          nie tylko kibiców bo oczywistym jest fakt że organizatorzy tdf go nie cierpią a
          jego rodaka leMonda bardzo cenią . powód jest prosty - leMond nigdy nie
          oszukiwał i przegrał bo był po prostu słabszy niż rywal. jego parametry
          wydolnościowe i potencjał fizyczny był znacznie wyższy od Armstronga. gdyby
          jeździli w jednym czasie i brali to samo to armstrong nie powąchałby nawet
          żółtej koszulki a że Armstrong jest większym cwaniakiem i potrafił zorganizowac
          dobry program medyczny to i efekty są jakie są.
          • Gość: na hulajnodze Organizatorzy to hipokryci, a mondrian to matoł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 19:45
            Twoje wypociny rozśmieszyły mnie i to bardzo. Głupota twoja zaiste
            jest bezgraniczna. Kradzenie samochodów? Puknij się w głowę,
            cymbałku. Armstronga nie widziałeś, nie masz dowodów w próbkach,
            czyli jest niewinny w świetle obowiązujących przepisów i żebyś się
            zesrał, to tak jest. Nie ma na niego nic, nawet jak zżarł koksu parę
            wiader. Pierdółki internetowe to nie jest test na koks i każdy
            cymbał jak ty może sobie tworzyć listę tego i owego, ale to nie
            łapie Armstronga na koksie, troglodyto. Pójdź po rozum do pustego
            łba i rozważ sobie matole zapchlony, że organizatorzy i ich koledzy
            i sponsorzy hałas powinni co dwa dni wtedy robić i sprawdzać i
            węszyć i zaglądać gdzie się da, a nie teraz. Co, jakoś przez lat
            parę nikomu nie przeszkadzało jego wygrywanie i przekonanie o
            koksowaniu, a teraz już tak. A nagonka zaczęła się na sam koniec
            wygrywania. Od razu też widać niestety matole, że nie przeczytałeś
            do końca. Chcesz komentować cudze wypowiedzi, nie czytając ich? To
            wystarczy za cały komentarz. Ja nie wierzę w czystość Armstronga,
            tylko twierdzę, że nie został złapany, więc nie można wmawiać, że
            został. A ten pocieszny tłumok wysakuje z wjeżdżaniem pod górę i
            nadrabianiem do Ullricha. Tu mało było o kolarstwie, a więcej o
            kulisach, ale taki głuptasek jak ty oczywiście nie rozumie tego, za
            to chętnie komentuje cudze wypowiedzi nie czytając ich. Spadaj.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka