Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Gdzie byliście np. wczoraj

    04.03.07, 10:50
    na rowerze?
    Udało nam się wyskoczyć na krótką traskę między Małyszem a deszczem:).
    przejechaliśmy jakieś 45 km. Było kilka podjazdów i wnioski takie:): pomimo
    aktywnej zimy czyli basenu dwa razy w tygodniu, kręcenia na rowerze
    stacjonarnym to te zaledwie 45 km. dało się odczuć potem w już w domu (
    takie ogólne zmęczenie mięśni:).
    Mam nadzieję, że z każdą kolejną traską będzie to mijać.
    Obserwuj wątek
      • pawlo610 Re: Gdzie byliście np. wczoraj 04.03.07, 11:50
        Czesc!ja od 3 tyg lecze zapalenie płuc i zamulam w domu, zreszta i tak bym
        nigdzie nie pojechał poniewaz uszkodziłem swojego amora podczas kraksy z L- ka.
        Abyło to tak.. w odległym grodzie krakowskim pewnej grudniowej soboty pedziłem
        na ognisko- impreze wieczaca zakonczenie sezonu Azs, miałem mało czasu i
        kawałek do przejechania Przedemna wlokła sie L- ka jazda examinacyjna nr 15
        chevrolet aveo WIEC jechałem jakies 30 km w małej odległosci od niego zeby mnie
        zobaczył w lusterku i przyspieszył a tu z pomiedzy zaparkowanych na poboczu
        samochodów wyskoczyła jakas zakrecona ***** ****** ***** studentka ***** ksw!!
        brunetka:P L-ka stanwła w miejscu a poniewaz było slisko...wyrzuciło mnie do
        góry i wyladowałem na tylnej klapie tego jakrze uroczego samochodu.. odtej pory
        tower lezy rozkrecony w garazu i czeka na lepsze czasy! pozdr
      • user0001 Re: Gdzie byliście np. wczoraj 04.03.07, 19:32
        Wczoraj (w sobotę) niestety tylko wyjazd do sklepu w celu dokupienia brakujących
        części do trekkinga. Potem "garażowa impreza" w trakcie której przesmarowaliśmy
        i ustawiliśmy mojego trekkinga oraz makrokesza kumpla.

        Gdy skończyliśmy robotę, policzyliśmy puszki i zauważyliśmy że nie nadajemy się
        do jazdy. Więc rower kolegi został odprowadzony :-)

        Ale jeśli pogoda dopisze to w następną sobotę pokażę kumplowi jak dużą różnicę
        sprawiło nasmarowanie jego makrokesza :-)
        • user0001 Re: Gdzie byliście np. wczoraj 25.03.07, 19:58
          A dziś machnąłem z kolegami wycieczkę z Czosnowa do Truskwia (Kampinos), gdzie
          koledzy strzelili po piwku i dziwnie patrzyli się gdy wziąłem sobie sok :-)

          We wschodniej części Kampinosu, jeśli tylko zjedzie się z uczęszczanych ścieżek
          można znaleźć sporo ciekawych i męczących podjazdów.

          I ciekawostka, grupka szosowa odmachnęła mi gdy jechałem rowerkiem XC na miejsce
          spotkania. Jechałem wałem obok/ponad jezdnią i myślałem, że nawet mnie nie
          zauważą/uznają za gorszy gatunek rowerzysty ;-)
          • Gość: ms Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.07, 20:30
            "I ciekawostka, grupka szosowa odmachnęła mi gdy jechałem rowerkiem XC na miejsce
            spotkania. Jechałem wałem obok/ponad jezdnią i myślałem, że nawet mnie nie
            zauważą/uznają za gorszy gatunek rowerzysty ;-)"

            No to sukces!!! Bo mnie jako trekingowcowi rzadko kiedy szosowiec odwzajemnia
            pozdrowienia. Z góralowcami nie ma problemów. Nie wiem czemu w Polsce tak jest,
            na zachodzie gdyby się nawet szło drogą pieszo to by kierowca najnowszego
            Ferrari pozdrowienia odwzajemnił, nie mówiąc już o szosowcach.
        • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 04.03.07, 21:27
          My też wróciliśmy szczęsliwi. Wycieczka dosyć krótka ( 45 km.) i spokojna (
          czekamy aż wszystko podeschnie) czyli Tarnów- Zgłobice, Błonie, Swiebodzin,
          Nowodworze, Tarnów - wjazd na Marcinkę, ale tą łatwiejszą stroną ( choć
          szutrowa droga to podjazd znacznie łatwiejszy niż ten asfaltowo-brukowy), Wola
          Rzędzińska - Tarnów.Kilka podjazdów było, jak na początek sezonu wystarczy.
          Nowy rower już zbrudzony mocno:).
          Deszcz złapał nas tuż przed domem.
            • Gość: Slav4 Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: 217.70.56.* 07.03.07, 12:48
              Fakt, już błotko obsycha a do weekendu nie zapowiadają żadnej większej wody z
              nieba.
              Cieszę się tym bardziej, że przesunęli mi ostatnią kolejkę amatorskiej ligi
              basketu - o ile w zimie bym się wkurzał, to teraz mnie to jak najbardziej
              cieszy. Weekend nasz :o)))
              Im jestem starszy, tym bardziej wolę rower. Kalendarza nie oszukasz - po
              koszykówce puchną mi kostki, bolą plecy i kolana. A rower ? Nic tylko brać i
              śmigać na drugi dzień :o))))
      • Gość: Pierro Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.zeork.com.pl 08.03.07, 12:08
        wczoraj tj 7.03.2007 zrobiłem całkiem fajnną traskę,85 km ,czas 3
        godziny ,średnia 28 km/h,szosa,nowym rowerkiem,extra idzie,wogole go nie
        czuje,super sie podjezdża, a trasa była dośc gorzysta (srednie nachylenie 5
        %,max 10%,predkośc max 60 km/h,tetno max 171,tętno średnie 145,
        Spostrzeżenia z jazdy:
        1.Trzeba zrzucić pare kilogramów do maja(w maju startuje świetokrzyska liga
        rowerowa).
        2.Poprawić wytrzymałość siłową.
        3.Kupić porządną pompkę i pompkę na co2.
        4.Konieczny nowy strój na sezon.
        5.A poza tym NIECH ŻYJE WIOSNA !!!!!!!!!!!!!!!,



        Keep on spinning <
      • Gość: Pierro Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.zeork.com.pl 12.03.07, 09:14
        sobota-105 km
        średnie nachylenie-6%
        max.nachylenie-18%
        przewyższenia -720m
        HRśr.-145
        inne dane pozostawiam dla siebie żeby nie zanudzać
        aha jeszczemoze tylko średnia 28 km/h (ale teren jak widać pofałdowany deczko)
        niedziela-115 km
        jeszcze większe podjazdy,zwłaszcza męczący na św.krzyż od św.katarzyny przez
        górno II.porąbki,kakonin,huta podłysica,huta szklana,(w sumie przewyższenie
        1274 m)
        od nowej słupi dramatyczna walka z wiatrem,
        średnia prędkość 24 km (sporo górek)
        dziś jakiś płaski etap trzeba zrobić



        keep on spinning <
        • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 12.03.07, 17:04
          Bylismy wczoraj na króciutkiej wycieczce ( 40 km), bo trzeba było zdążyć na
          Małysza ( ten nasz Adam!!!!). Kilka podjazdów, piekne widoki na górki, wizyta
          na cmenatrzu Legionistów w Łowczówku, bikerzy spotkani po drodze...
          Fajnie...tylko teraz znowu to długie oczekiwanie na sobotę..(.
      • Gość: pierro Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.zeork.com.pl 13.03.07, 08:04
        czemu czekać do soboty ?
        nie zgadzam się z tym lemuriza.od 15 do 18 można sporo wykręcić,o 18 dopiero
        jest zmierzch,więc ???
        ja na przykład wczoraj zrobiłem sobie tempówkę .wyszło mi 65 km,teren był
        płaski,więc udało się wskoczyc ze sr.predkoscia na 30,5
        dwie godzinki i jestem w domciu,pogoda super,oby jak najdłużej tak było
        • Gość: Slav4 Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: 217.70.56.* 13.03.07, 09:31
          Teoretycznie masz rację, ale Lemur pracuje do 15.30, czasem do 16. Tak że w
          domu jest przed 17, potem jakiś obiad i już ciemno się robi. A po ciemku to
          raczej marna jazda.
          Czekamy na zmiane czasu (bodajże w ostatni weekend marca) - wtedy popołudniami
          spokojnie będzie można pośmigać. A co do soboty, to chcemy śmignąć w traskę
          którą odkryłem w zeszłym roku kiedy mi bidna leżała w domu po operacji kolana i
          nie wiadomo było do to dalej będzie. (wysyłałem jej z góry okrutne :oP SMS-
          y "tak tu ładnie że szkoda jechać dalej")
          Wtedy w październiku były tam tony błota, ale do soboty ma nie padać to
          spokojnie powinno obeschnąć, nawet w tych zacienionych miejscach.
        • Gość: Roberto Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.tsi.tychy.pl 13.03.07, 09:39
          witam wszystkich, ja i mój "Stalowy Rumak" smigamy cały rok bez względu na
          warunki atmosferychne nie straszne nam zaspy i silne wiatry. Niedługo będe mu
          robił przejściówkę z zimy na wiosne i dalej bedziemy pędzic. Mam go od 1997r i
          niezamienił bym go na innego stary wysłużony góral (szosowy) :).Na razie tylko
          śmigam z domu do pracy (do Ekolandu) około 10 km w jedną strone. Po przeglądzie
          można ruszać na dłuższe trasy. Mam niedaleko do Pszczyny ścieszkami rowerowymi
          przez las jakies 15-20km w jedną stronę a z tamtąd do gór juz tylko rzut
          beretem :) Pozdrawiam wszystkich cyklistów.
          PS. Może kiedys sie spotkamy na trasie :))
          • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 13.03.07, 21:02
            no właśnie... o 15.00 to ja jeszcze pracuję:). A poza tym trzeba wziąć pod
            uwagę jeszcze jedną rzecz - kobieta nawet taka jak ja bez dzieci, ma w domu
            jeszcze trochę obowiązków, trzeba zrobić zakupy, zrobić coś do jedzenia, jest
            jeszcze jakies pranie, sprzątanie itp. Więc wyjechanie z domu na rowerze po
            pracy wcale nie jest takie proste, zwłaszcza przy tak krótkim dniu jak teraz.
            No bo w lecie... to fakt, często jeżdżę w tygodniu jeśli nie trzeba pracowac
            dłużej, bo niesttey w ub. roku trzeba było. W lecie można wyjechac o 18.00 i
            pojeździć co najmniej ze 2 godziny.
          • Gość: kondor Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.interq.pl 23.03.07, 10:51
            Zdublowałem wątek bo on miał być tutaj wklejony.

            ..."Każdy sie chwali ile to kilosów przejechał w jakim czasie a co to za frajda
            jeździć i robic czasówki, mierzyc dystanse"...
            Rower ma to do siebie że każdy wybiera sposób jazdy jaki mu najbardziej
            odpowiada.
            Jeden kręci maratony po 800km na dzień,drugi zalicza trasy co po sto km mają,a
            jeszcze inny tylko po ścieżkach rowerowych zapyla.Jeden przetrąca babcie na
            chodnikach,a drugi za miasto umyka.Jeden jeździ samotnie,a drugi musi mieć
            kogoś do pomocy.Jeden jeździ po lasach,a drugi po szosie.Jednego tylko zjazdy
            zadowalają,a drugiego super ciężkie podjazdy kręcą.
            Można by tu było jeszcze sporo możliwości wymieniać -CO KTO WOLI..

            roberto- jak myślisz skąd ten cytat poniższy
            ..."ja i mój "Stalowy Rumak" smigamy cały rok bez względu na warunki
            atmosferychne nie straszne nam zaspy i silne wiatry"...
            Nie sądzisz że ktoś mógłby zapytać.Co to za frajda i przyjemność przez zaspy
            się przedzierać w zadymce i mrozie? Co kto woli.
            Ja o to nie pytam
          • bikestats.pl Re: Gdzie byliście np. wczoraj 24.03.07, 17:31
            Nie chodzi o chwalenie się ile kto przejechał.
            Ilość zrobionych kilometrów to efekt "uboczny"
            Jeżeli jeździsz na rowerze, to czy chcesz czy nie chcesz robisz duużo kilometrów.
            Trudno mi sobie wyobrazić jeżdżenie dla samego pochłaniania kilometrów.
            Nawet zawodnicy nie jeżdżą dla kilometrów :)

            pozdr
            blas
              • Gość: Slav4 Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.zicom.pl 25.03.07, 21:52
                A myśmy dzisiaj tradycyjnie pobłądzili i nie udało się trafić tam gdzie
                chcieliśmy :o) Nawigator ze mnie marny - każdy zjazd z oznakowanego szlaku to
                ryzyko i najczęściej kończy się nieśmiertelnym pytaniem do wiejskiej
                babiny "przepraszam bardzo, gdzie my jesteśmy :o)"
                Z humorystycznych akcentów jeszcze wiejski sklepik z piwem z towarzystwem jakie
                można spotkać w każde niedzielne popołudnie i tekstami: >chopy, Wyścig Pokoju
                przyjechoł< >Panie, a ile taki rower kosztuje< >a Kazek rower mo za stówe i tyż
                jeździ...<
                Z tym Kazkiem w sumie racja, czyż nie ? :o)

                Ale i tak wycieczka spoko. Zabłądzić w znanej okolicy to przyjemność -
                znaleźliśmy parę fajnych szuterków a nie było stresu że człowiek nie zdąży
                przed nocą.
                • Gość: Pierro Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.zeork.com.pl 26.03.07, 09:29
                  a mnie jazda po parku nie bawi,natomiast co mnie kręci to szybkość i przestrzeń.
                  Nie jezdze po to by sie chwalic ale jeżdżę dla siebie,a przy okazji wychodzą te
                  kilometry.Jedni jeżdżą okrągły rok czy to zima czy lato,inni jeżdżą sobie
                  turystycznie jeszcze inni pasjonują sie maratonami, i ja to wszystko
                  rozumiem,to jest ok,każdy wybiera sobie taki profil jaki mu pasuje,
                  a tak na marginesie w sobotę jazda góralem po lesie(65)a w niedzielę szosa
                  nowym rowerkiem (135),ale jakoś nie spotkałem żadnych bikerów(trochę dziwne)no
                  nie był jeden przed sklepem w Krasnej ; )))))
                • user0001 Re: Gdzie byliście np. wczoraj 26.03.07, 09:57
                  Na szczęście wschodnia część kampinosu jest znacznie bardziej "tolerancyjna". To
                  chyba dlatego, że wylajkrowana warszawka przywozi do Palmir swoje zabawki i
                  stamtąd jedzie na piwo. Poza tym, uważam, że jeżdżący składakiem po piwo, nie
                  odróżni LXa od Tourney, czy Zoomortyzatora o RockShox'sa.
                    • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 16.04.07, 21:37
                      Piszecie ostatnio niemalże wyłącznie o sprzęcie, a gdzie opisy tras itp.
                      Gdzie byliście wczoraj?
                      My byliśmy na Górze Wał ( oczywiście nieopodal Tarnowa) - cos trochę ponad 500m.
                      Niestety stwierdzam , ze forma jeszcze daleka od marzeń . Na Górę Wał prowadzi
                      prawie 4 km podjazd, zmęczyłam się dość konkretnie.
                      A w ub. roku we wrześniu przez Wał, pojechaliśmy jeszcze na Jamną i wcale nie
                      czułam takiego zmęczenia.
                      W kazdym bądź razie - fajna wycieczka. Na górze jest Chata pod Wałem - fajne
                      miejsce, przepiekne widoki i nawet Tatry stamtąd widać przy dobrej pogodzie.
                      Potem zjechalismy trochę w dół a potem znowu do góry pod wyciąg Jurasówka.
                      W sumie 62 km., niezbyt wiele, ale niestety czułam zmęczenie, jeszcze nózki
                      nieprzywyczajone do jeżdżenia pod górkę. Zresztą mam na koncie dopiero 600 km,
                      więc w sumie chyba nic dziwnego. Mam nadzieję, ze za jakiś miesiąc będzie
                      lepiej:).
                      A Wy gdzie byliście np. wczoraj, np. Kondor, ms i cała sympatyczna reszta forum?

                      chatapodwalem.mateuszkudranski.dmkproject.pl/index2.html
                      • Gość: jackk3 Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.ptr.terago.ca 16.04.07, 23:56
                        Wczoraj? Pierwszy wyscig! (klubowa czasowka, ale ludzi nawet sporo 60-ciu).
                        Przyjechalo sporo z innych klubow. Dystans tylko 20.3 km, moj czas 31.28, bylem
                        chyba 19-ty, wiatr troche wial (jakies 15-20max czyli tyle co nic, troche
                        zimno). Niestety nasz klub 'Crankmasters' dostak kopa w ... bo wygral
                        triatlonista i to z innego klubu (zszedl ponizej 28 min, 27:55?). Fakt ze to
                        chyba jeden z najlepszych gosci w w Triatlonie w Kanadzie ale fakt pozostaje
                        faktem. www.bikeforest.com/scott/index.php/?m=200609
                        Tak ze nie jest zle (warto bylo harowac w zimie), mysle ze powinienem zrzucic
                        co najmniej 2:30 z tego czasu do lipca.
                        Pzdr
                        P.S. No ale dzisiaj nogi mi troche daja.
                        • Gość: kondor Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.interq.pl 17.04.07, 19:54
                          ..."Dystans tylko 20.3 km, moj czas 31.28"...
                          Opisz trochę trasę bo ten czas na takim dystansie zakrawa o zawodowstwo,a tu
                          tylko amatorzy turyści zachwalają swoje średnie no i traski
                          Jak widzę planujesz jeszcze poprawę więc średnia wyjdzie powyżej 40km/h brawo

                          P.S Napisz cos o tętnie .Z jaką siłą max biła twoja "pompka"
                          • Gość: jackk3 Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.ptr.terago.ca 17.04.07, 20:40
                            Czolem kondor,
                            Zerknij tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=342&w=60871103
                            Trasa bardzo plaska (niecale 40m przewyzszenia), minusem kompletna ekspozycja
                            do wiatru ale wiatr nie byl za mocny. Plan max zakladal zejsc ponizej 31 min.
                            na 20km (trasa byla troche dluzsza niz 20) wiec bylem bardzo blisko tego celu.
                            Mialem na glowie nowy kask
                            www.louisgarneau.com/eng/sum_catalog.asp?catalogue=CE7§ion=HE
                            i szczerze powiedziawszy mam wrazenie ze stracilem pare sekund (musi mi ktos
                            zrobic zdjecia samemu bardzo ciezko wyczuc odpowiednie polozenie aby byl aero-
                            choc moj poprzedni tez byl do czasowek, ale nie tak ekstremalny). Ogolnie
                            srednie bylyby jeszcze wyzsze, bowiem mamy paskudny nawrot w polowie, trzeba
                            wyhamowac prawie do kilkunastu km/h a potem lekki podjazd, wiec zajmuje troche
                            czasu aby wejsc w ten rytm.
                            Pzdr
                            Mocy nie znam ale bylem chyba blisko sredniej 300W.
                              • Gość: kondor Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.interq.pl 17.04.07, 21:11
                                ..."Fitness"...
                                Kurna gdzie Cię tam między niewiasty zawiało.Fitness to mnie z kobietkami się
                                kojarzy i sportem bardzo delikatnym.
                                Ale zobaczyłem tam dane które mnie interesują.
                                tętno 170 - 179 cal na 20 kilometrach 585 to widzę że musiało być bardzo ostro.
                                Od kiedy mam Polara śledzę te swoje dane jakie na trasie uzyskuję. Nigdy bym
                                nie przypuszczał że na 180km spalonych cal 3500.
                                Natomiast max tętno ani razu nie przekroczyło mi 163.Podjazdów mam tu sporo o
                                różnej długości i nachyleniu.Staram się zawsze podjeżdżać na pełnym gazie,a
                                mimo tego utrzymuję się w takich granicach. Do 130 po płaskim,do 150 pod górę
                                tempo stałe,163 końcówka podjazdów.
                                Jak czytam że goście dochodzą do 190 to się zastanawiam czy moje serce takie
                                dobre czy też mało mocy z siebie daję.
                                Co do Twoich 300W to żarówki pękają.
                                Powodzenia życzę i zanikających wiatrów.
                                • Gość: jackk3 Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.ptr.terago.ca 17.04.07, 21:36
                                  Na tamtym forum staram sie 'propagowac' jezdzenie na rowerze. Nawiasem mowiac
                                  jest tam paru gosci ktorzy maja olbrzymia wiedze o sporcie.
                                  Nie kieruj sie tetnem max, ktore jest genetycznie ustalone. Wazne jest jaka moc
                                  generujesz i w jakiej procentowa akcji serca (od max). Najwazniejszym
                                  wskaznikiem jest tzw. 'TT treshold' ktory mozna znacznie polepszyc (w
                                  przeciwienstiew do VO2 Max).Ja 'oceniam' moje tetno max na jakies 183-184 w tym
                                  roku, czyli jak latwo obliczyc pojechalem na blisko 93% czyli praktycznie na
                                  max (i ponad). Liczba kcal jest duza ale moj rekord to chyba 1300 (na 40km w
                                  zeszlym roku w duzym upale, 34C). Fajnie ze kupiles tego Polara bo warto. Taka
                                  czasowka na poczatku sezonu ma duze zalety, gdyz mozna dokladnie znalezc swoj
                                  prog mleczanowy i ewentualnie skorygowac plan treningowy. Moj optymizm w
                                  zwiazku z przyszlymi czasami wywodzi sie stad ze w zasadzie sezon dopiero sie
                                  rozpoczyna u nas.
                                  Pzdr
                                  • Gość: kondor Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.interq.pl 20.04.07, 09:45
                                    ..."Nie kieruj sie tetnem max, ktore jest genetycznie ustalone"...
                                    Zawsze rower traktowałem jako przyjemność i małą uwagę zwracałem na to jaki
                                    wpływ ma sposób jazy na jej efekt.Im więcej czytam tym jestem głupszy i
                                    dochodzę do wniosku że strasznie dużo czynników wpływa na końcowy sukces.
                                    Nigdy nie startowałem w zawodach (wyjątek 1raz) i może właśnie przez to nie
                                    miałem motywacji aby się w to zagłębiać.Nawyki ugruntowane przez lata pomalutku
                                    staram sie niwelować,myślę że mi się to uda.Przez lata jeździłem na twardych
                                    przełożeniach i pojęcie takiego jak kadencja była mi obce.Początki były trudne
                                    i nieraz wspominam te dni kiedy na wpół przytomny wracałem z trasy.No ale
                                    jeżeli się jeździło bez bidonów i kasy w kieszeni to tylko jabłka znalezione
                                    gdzieś w sadach dodawały energii.
                                    Technika i wszystko co się kręci wkoło sportu spowodowała że możemy teraz
                                    kontrolować na bieżąco swoje treningi.Skończyły się już bezpowrotnie lata gdzie
                                    korzystało się z licznika montowanego na widełkach który pokazywał jedynie
                                    ilość przejechanych kilometrów.

                                    ..."zasadzie sezon dopiero sie rozpoczyna u nas"...
                                    U nas już w pełni.Są tacy co 5-ty tysiąc zaczynają

                                    Żeby lemuriza nie zrugała mnie za pisanie nie na temat,donoszę że wczoraj tak
                                    skromnie stóweczka.Tym razem góralem po wertepach,brukach i zmaganie ze sporym
                                    wiatrem.
                                    • Gość: jackk3 Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.ptr.terago.ca 20.04.07, 17:17
                                      <U nas już w pełni.Są tacy co 5-ty tysiąc zaczynają>
                                      Oj zazdroszcze! U nas od kilku dni snieg wali codziennie, temp. niewiele wyzsza
                                      od zera, paranoja. Wyglada na to ze najblizszy wyscig bedzie przelozony znowu
                                      (niedziela). Juz mam totalnie dosc trenazera. Takiego kwietnia to tu jeszcze
                                      nie bylo (ale hokejowe play-offs dobrze sie oglada: GO FLAMES GO!).
                                      Pzdr
                          • Gość: pegaz Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.07, 23:14
                            Nie zauważyłem od razu, że do mnie również jest ten post.

                            Czas - wstyd się przyznać - 9:51:50, w tym ok 1,5h przerw, na szosówce. Potraktowałem to czysto rekreacyjnie. Z drugiej strony na codzień rzadko robię dystanse > 50km, więc bałem się, że przeforsuję się na początku i nie dojadę.
                            Ale postaram się wyciągnąć wnioski i poprawić się w Gryficach :)
                          • nakole Re: Gdzie byliście np. wczoraj 18.04.07, 00:31
                            Gość portalu: kondor napisał(a):

                            > Wrzuciłem Bolimowo(a)na stronkę
                            > mapa.szukacz.pl/
                            > i nic nie wyskakuje. Napisz gdzie to jest żebym mógł ma mapkę zerknąć.
                            > 190 ładny dystans. Czyżby to najdłuższy w tym roku?
                            >

                            Czołem ! Chodzi o Bolimów jak w linku :
                            mapa.szukacz.pl/?&n=52,07642&e=20,16323&z=3&m=Bolim%f3w
                            Tak w tym roku najdłuższa trasa, taka zygzakowata pętla ze skokami w bok .
                            • Gość: kondor Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.interq.pl 22.04.07, 19:02
                              Jakby ktoś był ciekawy jak wyglądała trasa w Świnoujściu to proponuję zerknąć
                              na tą stronkę.Gdybyś się za orłami i dziewczynami nie oglądał to tuż za
                              Kalinowskim byś przyjechał
                              www.forum.supermaraton.org/viewtopic.php?t=711
                              ..."Chodzi o Bolimów jak w linku "...
                              Przypomniałeś mi stare czasy. W Skierniewicach w wojsku przed laty byłem i
                              podczas nocnego marszu o tą miejscowość zahaczyliśmy. Szkoda że rowerów nam
                              wtedy nie dali bo te 40km w 1.5godz byśmy zrobili a nie przez całą noc.
                      • Gość: Szaszka Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.isw.intel.com 17.04.07, 13:22
                        W niedziele ruszylismy sobie spod domu zielonym szlakiem do Otomina, stamtąd
                        żółtym "bursztynowym" do Kolbud. Przepiekne widoki na Jezioro Straszyńskie. W
                        deltach doplywających strumieni zieloniutka trawa i kwitnace kaczeńce...
                        A tak w ogole to jakies rozleniwienie spowodowane pogodą nas ogarnęło,
                        siedzielismy sobie dlugo nad jeziorem Otomińskim i patrzylismy jak slonce
                        zapala na wodzie srebrne refleksy. :) W sumie 40 km.
                        A wczoraj za to 50 km szosy przez Tokary i Przodkowo.
                        W sumie to w fajnym miejscu mieszkam. :D

                        Ola
                      • Gość: kondor Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.interq.pl 17.04.07, 19:47
                        ..."Piszecie ostatnio niemalże wyłącznie o sprzęcie"...
                        Brać rowerowa stale się powiększa i zanim zaczną jeździć na rowerze muszą sobie
                        coś kupić no i jeszcze nauczyć się to sprawnie obsługiwać.
                        Jak widać to na forum ludzie poszukują tu wsparcia i fachowej pomocy.
                        Ja osobiście jakoś nie mam przekonania do tego czy ktoś wirtualnie nauczy się
                        naprawiać rowery czy też kupi taki jaki mu się proponuje.

                        lemuriza- jak widzisz ludziska kręcą i to solidne dystanse,ale trzeba ich
                        zachęcać do pisania.Pewnie nie chcą się chwalić jaką moc mają w nogach po
                        przezimowaniu.Widzę że i Ty z mężem już o góry zahaczyłaś i na kolano nie
                        zważasz.Ciekawe czy już pedałki nowe docierasz?
                        Jeżeli chodzi o mnie to dzięki pogodzie już sporo wykręciłem.Ostatnie dwie
                        traski to ponad 2000 i 1500w pionie.Duża i mała pętla.Gdybym narty wiózł na
                        rowerze to pokręcił bym jeszcze między tyczkami na połoninach.
                        • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 17.04.07, 21:00
                          Kondorze.. z moją nogą nie do końca tak dobrze, dziś źle stanęłam i... boli,
                          ale i tak byłam na rowerze - wiesz jak jest:).
                          Króciutka popołudniowa traska, ale za to śliczne widoki w lesie na Marcince i
                          piękne widoki z Marcinki.
                          Tylko te zjazdy... cienka jestem i boję się:) i nie wychozi mi to tak jak
                          trzeba. Wolę jednak podjeżdżać:).
                          No pare górek już w tym roku zrobiliśmy. Mamy zresztą abitne plany na ten
                          sezon, ale na razie nie będę zdradzać.
                          Co do SPD-eków to na razie jeżdżę w samych butach. Muszę poćiwczyć chyba w nocy
                          na boisku przed blokiem:).
                          No jak widzę macie powera po zimie. U mnie tak średnio, ale w koncu noga po
                          przejściach.
                          Za to spore postepy zrobiłam na basenie i to też mnie cieszy.
                          A tu kilka obrazków z dzisiejszej wycieczki:
                          www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/22842/
                          www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/22841/
                          www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/22840/
                          www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/22839/
                          • Gość: kondor Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.interq.pl 17.04.07, 21:33
                            ..."Tylko te zjazdy... cienka jestem i boję się"...
                            Bez gór to ja umieram.One są całym pięknem tak podczas wspinaczki jak i w
                            czasie zjazdu. Pot wylewamy wspinając się i nieraz złorzecząc,ale nadchodzi
                            moment przełamania i zapylamy w dół chłodząc spocone ciało.Zjazdy te karkołomne
                            są jednak dla odważnych i nie każdy pozwoli sobie popuścić hamulce i zasuwać 8-
                            dziesiątką.
                            Strach jest rzeczą normalną i kto go w oczach nie ma ten wcześniej czy później
                            będzie miał kości połamane lub poczuje chropowatość asfaltu.
                            Fotki już widziałem bo zerkam tam od czasu do czasu.Wspinaczkę mieliście piękną
                            no i widok z tej wysokości kapitalny,ale muszę Ci powiedzieć że te równinki jak
                            okiem sięgnąć to jakoś mojego oka nie cieszą.
                            • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 17.04.07, 22:42
                              Zjazdów asfaltem już tak bardzo sie nie boję:). Jest nawet taki z Zalasowej do
                              Tuchowa gdzie mknie się ponad 70km/h. Miałam na myśli raczej zjazdy po szutrze,
                              kamieniach albo w terenie ( koleiny itd.). Dzisiaj dwoma takimi zjeżdżaliśmy -
                              jeden na Marcince, taki z koleinami w lesie, a drugi z Marcinki szutrowy.
                              Widoki z tej naszej górki sa rzeczywiście nieziemskie - zdjęcia tego nie oddają.
                              Tam na górze ludzie maja domy, jesli maja okna zwrócone bardziej w stronę
                              Tuchowa to.... nieprawdopodobne co widzą. Powiedziałam dzisiaj, ze gdybym miała
                              dom w takim miejscu i okno z takimi widokami to chyba codziennie rano
                              dziękowałabym Losowi za takie szczęście.
                              Piszesz o równinach... no tak, patrząc na panoramę Tarnowa widać, ze zaczynają
                              się już tereny płaskie, ale jeśli stojąc na Marcince odwrócisz się w drugą
                              stronę to aż dech zapiera.
                              Ja wiem, że to jeszcze nie to samo co Beskidy czy Twoje Bieszczady, ale jednak
                              pięknie:).MS pewnie przyzna mi rację, że jest pieknie.
                              I co prawda nie mam okien z takimi widokami, ale i tak dziękuję Losowi za tę
                              hojność, ze tak blisko mam te cuda i że mogę powspinac sie trochę i
                              popatrzeć ...
                              • Gość: ms Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.07, 23:13
                                "Ja wiem, że to jeszcze nie to samo co Beskidy czy Twoje Bieszczady, ale jednak
                                pięknie:).MS pewnie przyzna mi rację, że jest pieknie."

                                Pewno że pieknie:)

                                Dziś dałem sobie po raz pierwszy w kość: najpierw 4h pracy na roli:),
                                potem prawie 3h ostrego bez przerwy rowerowania: Burzyn-Ryglice-Joniny-przełęcz
                                koło Gilowej Góry-zjazd do Szerzyn, tu nawrót-znowu ta sama przełęcz-znowu
                                Joniny-znowu Ryglice-podjazd pod stadninę w Bistuszowej-zjazd do domu.
                                Niby tylko 48 km ale za to 1/3 trasy pod górę. Więcej się nie dało bo zrobiła
                                się 19ta, a wody nie wziąłem ze sobą żadnej (ani kasy).
                                Na drodze Joniny-Szerzyny widoki jak bajka (chciałem kiedyś tam wziąść Kondora,
                                ale się rozlało i wracał do domu sam inna trasą - co się odwlecze...), powiem
                                nawet że nie gorsze od bieszczadzkich:) Przy drodze multum białych kwitnących
                                drzew owocowych i tarniny , źródło niepowtarzalnych zapachów wynagradzających
                                trudy podjazdów. Szkoda tylko że akumulatory wysiadły w aparacie:(
                                Pozdrowienia.
                                  • Gość: kondor Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.interq.pl 20.04.07, 10:09
                                    ..."Miałam na myśli raczej zjazdy po szutrze, kamieniach albo w terenie "...
                                    Technika zjazdu na góralu w terenie o jakim mowa różni się od tego na jakim
                                    zjeżdża się szosówką.Gdy ją już będziesz miała to się przekonasz.Zjeżdżając w
                                    terenie na góralu pracują zdecydowanie nogi,a pozycja stojąca z obciążeniem
                                    tylnego koła jest częsta. Szosówka to przyjęcie pozycji aerodynamicznej i
                                    modlenie się aby zza krzaków nie wyskoczył jakiś zwierz,czy nawet komar który
                                    wpadnie w oko.
                                    Każdy nauczy się zjeżdżać,szybciej lub wolniej ale o strachu trzeba zapomnieć i
                                    o następstwach wywrotki.

                                    ..."Więcej się nie dało bo zrobiłasię 19ta, a wody nie wziąłem ze sobą żadnej
                                    (ani kasy"...
                                    No i kto to kurna pisze że bez baków i kapuchy jeździ.Ktoś kto zjeździł Alpy i
                                    do Norwegii planuje wyprawę.Może to inny ms a niżeli ten o którym myślę. haha
      • Gość: Pierro Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.zeork.com.pl 17.04.07, 13:29
        w sobotę wyprawa z cyklu ;samotny biały żagiel;173 km po szosie
        Meridką,skarżysko-staszów i z powrotem czas 6 g.40 min.W powrotnej drodze wiatr
        mi sie dał we znaki , no i nózki też to odczuły, a poza tym było
        fajnie.Niestety siodełko do wymiany(porobiły sie obtarcia no wiadomo gdzie)
        W niedzielę wybieram się na maraton z cyklu mazovia mtb do łodzi.Zabieram kamerę
        Postaram się coś skręcić i puscic to na forum.Trzymajcie kciuki.
        • Gość: mrsco Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.pl 17.04.07, 17:55
          zakopane - od skoczni "droga reglowana" dolina chocholowska - kościelisko - ząb - kalatówki. Na szczęście rozłożyłem sobie to na dwa dni. w zime to ja trenowałem jazde na fotelu i musiałem uważać. Przepiękna pogoda, zjazdowa adrenaninka związana z lodem i śniegiem, nawet bardzo mało ludzi. spałem w kalatówkach - nie chciało się stamtąd wyjeżdzać.
          Bardzo sympatyczny początek sezonu. zawsze lubie na koniec sezonu przejechać tą samą trase jaką otwierałem sezon - człowiek radosny jak czuje tę moc co wstapiła przez kilka miesięcy. :)))

          pozdrawiam
          MRSCKO
          • Gość: kondor Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.interq.pl 17.04.07, 20:17
            ..."Zabieram kamerę Postaram się coś skręcić i puscic to na forum.Trzymajcie
            kciuki"...
            Daj znać gdzie to będzie można pooglądać

            ..."zakopane - od skoczni "droga reglowana" dolina chocholowska - kościelisko -
            ząb - kalatówki"...
            W zeszłym roku z kumplem zrobiliśmy traskę Sanok-Zakopane Na drugi dzień już
            przez Ząb Chochołów do granicy i Słowacja.Na trzeci dzień byliśmy już w domu.
            Wspominam ten podjazd pod Ząb,bardzo przyjemnie się tam wspinało ale zjazd do
            Chochołowa fatalny drogi przeorane potwornie. Jednak drogi na Słowacji nam to
            wynagrodziły.
        • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 20.04.07, 21:19
          Wczoraj udało mi się tylko na godzinkę wyskoczyć na rowerek.
          Trasa dom ( Tarnów) - Wojnicz, Wojnicz-Tarnów:). Razem 25,6 km.
          I co? I stwierdzam, że dalej nie jestem niestety w formie. Przjechałam te 25,6
          km w godzinę i tak się zmęczyłam tempem.... ( pewnie się śmiać będziecie, bo co
          to dla Was, prawda?). A ja się zmęczyłam... i trochę się martwię czy aby na
          pewno to tylko fakt, ze nie jestem jeszcze w formie czy może niestety moja nie
          do konca zdrowa noga nie pozwoli mi tak "szaleć" na rowerze jak w ub. roku?:(((.
            • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 21.04.07, 18:42
              a dziś tylko 30 km. rano bo obiecałam znajomym popilnować dziecka żeby mogli
              jechac na rower:).
              Za to pojeździłam trochę w nasyzm lasku Lipie gdzie tydzień temu był Puchar
              Tarnowa.
              Pewnie jesli czytujecie Bikeboarda to już wiecie, że Kellys ma znowu team i
              organizuje cykl zawodów.
              Bardzo sie cieszę bo ostatnie będą w Tarnowie, we wrzesniu:).
              Przedostanie w Komańczy:).
              Fajnie będzie zobaczyć takie zawody:).
              • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 23.04.07, 21:35
                Minął weekend, a nikt nie pisze gdzie był, co widział, a na pewno w wielu
                miejscach byliście i wiele widzieliście.
                Ja wybrałam się na krótką ( 50 km) , samotną wycieczkę ( mąż w pracy) do
                Tuchowa. Bardzo ładną, jedną z moich ulubionych trasek, z pieknymi górzystymi
                widokami ( chociaż cały czas asfalt).
                Droga wiedzie od Tarnowa przez Koszyce, Rzuchową i chyba kawałeczek przez
                Pleśną.
                Jedzie się przez piekne , zielone tereny momentami wzdłuż rzeki Białej. Górki
                sa już cudnie zazielenione.
                Jest troszeczkę podjazdów i zjazdów, a najgorszy podjazd to moja górka-franca (
                z Plesnej do Poitrokowic), którą w ubiegłym roku zdobyłam dopiero za trzecim
                podjeściem, we wrzesniu i o której tu pisałam ( Kondor pewnie pamięta).
                Górka ma to do siebie, ze chociaż podjazd nie jest długi to ma spore
                nachyleniei trzeba sie sporo namordować żeby na nią wjechać ( moje odczucia sa
                takie, ze jest mi już niedobrze i myślę sobie: po co? po co mi to było?:)).Ale
                za to jest ogromna satysfakcja po zdobyciu i niewyobrażalne widoki - w
                wątku "Dialogi w drodze" jest zdjęcie mojego rowerka tuz po wjechaniu na górkę -
                francę.
                Potem jedzie się górą, mając w dolę przepiekny widok - dolina Białej i góry w
                tle.
                Wyjeżdzamy na głownej drodze do Tuchowa, bodajaże w Karwodrzy, kawałeczek
                głowną drogą, podjazd na Rynek w Tuchowie i tu mozna odpocząć i zjeść dobre
                lody.
                Potem powrót, ale inną drogą i tutaj jest kilka podjazdów, najgorszy za
                przejazdem kolejowym. Trasa równie atrakcyjna, znowu wzdłuż Białej i mozemy
                zobaczyć na jakiej wysokości byliśmy jadac do Tuchowa, bo droga powrotna jest
                dokładnie równoległa do tej "do". I aż trudno uwierzyć, że się było tam
                wysoko:).
                Fajna traska na niecałe trzy godzinki z postojem w Tuchowie.
                Polecam osobom z okolic Tarnowa. Zresztą są to oznakowane szlaki rowerowe.
                • Gość: Szaszka Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.limes.com.pl 23.04.07, 23:25
                  My spędzilismy weekend baardzo rowerowo, ze znajoma ekipą wybralismy sie w Bory
                  Tucholskie, do Raciąża obok Tucholi. Nieźle dostalam w kość, bo cala grupa
                  jezdzi lepiej ode mnie, ale jestem z siebie dumna, i tak zrobilam wiecej niz
                  sądzilam że dam radę! W sobotę zrobilismy w niezlym tempie prawie 100 km
                  (wieczorem zasnelam w ubraniu z niedopitym piwem w ręku :P ), w niedzielę już
                  "tylko" 70 km, bardziej lajtowo, robiąc zdjecia i zatrzymujac długo na punktach
                  widokowych nad Brdą. W sumie zwiedzilismy akwedukt w Fojutowie, tamę w Mylofie i
                  polowe śródleśne lotnisko. :)
                  Trasa byla płaska, ale miejscami bardzo piaszczysta, tak że czesto czułam z
                  wysilku "watę" w nogach.
                  Tereny są przepiekne, Brda bardzo malownicza, pogoda dopisala - jednym slowem
                  wymarzony weekend. :)
                  pozdrawiam,
                  Szaszka
      • Gość: kondor Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.interq.pl 26.04.07, 20:53
        Nie wczoraj,a dzisiaj.Zbliża się maj,a z nim sporo wolnych rowerowych
        dni.Podpowiadam że czapy połonin jeszcze w śniegu.Sporo ludzi planuje przyjazd
        w te strony więc i na nartach mogą połazić.
        Tak w nawiasie
        201km -1750 przewyższenia - 4450cal - temp od17 do 29 O średniej nie
        wspomnę.Wiatr skutecznie przeszkadzał
      • Gość: ms Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.07, 21:42
        Wczoraj wypadłem tylko na 3 km a ... zrobiło się 45. Zimno było ale Góra Krzyż w
        Ryglicach zaliczona, potem Zalasowa (tu zrobiło się ciepło) i kawałek drogi na
        Lubczę (tak, to w tej "Lubczy gdzie się lubią d..ć" - powiedzenie chyba jeszcze
        sprzed II wojny swiatowej, bo moja ś.p. babcia je znała), powrót do Zalasowej,
        Ryglic i Bistuszowej - tu na koniec zaliczony ciężki podjazd do stadniny koni
        Błaszkiewicza. Malowniczy zjazd do domu.
        • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 28.04.07, 19:05
          ms, a my bylismy dzisiaj w Twoich okolicach:).
          To znaczy auto nas zawiozło do Kołaczyc, potem Liwocz i Brzanka.
          Trochę się zmęczyłam nie powiem:). Na niektórych zjazdach schodziłam z roweru
          bo to ponad moje siły i mój zdrowy rozsądek ( juz mam dość różnych zdrowotnych
          kłopotów). Pomimo szczególnej uwagi wyciełam dwie piekne lufy:), a moje nogi
          wyglądaja tak:)..... jak za czasów podwórkowych szaleństw
          Za to podjazdy lepiej mi wychodziły na szczęście.
          Rowerek miał okazję się sprawdzić w trudnym terenie i sprawdził się.
          Nie obyło się tez bez przygód - mąż mi zaginął.Źle skręcił zbaczając ze szlaku,
          potem zmieniał dętkę:), ale na szczęście odnalazł się - dojechał do nas pod
          schronisko na Brzance. Bardzo się cieszyłam bo martwiłam się , ze coś się stało.
          Dzień był taki piekny, góry takie cudne, że aż żal było wracać do domu.
          • Gość: ms Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.07, 21:36
            O kurcze. A ja pierwsze pół dnia się po wczorajszym wypadzie rekreowałem, drugie
            pół dnia koło domu zapierniczałem z robotą...
            Ale przed 18tą pojechałem z 11 letnią siostrą w kierunku Brzanki. Skubana tylko 2x
            na krótko z roweru zeszła (odcinki gdzie i ja czasem schodzę...). Zaliczyła
            różnicę wysokości od 233 m (dom) na ~ 480 m n.p.m.
            • Gość: Slav4 Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.zicom.pl 28.04.07, 21:51
              A my się rekreujemy teraz. Na mycie rowerów nie mam siły ani ochoty.
              A właśnie od szlaku "twoim" pasmem Brzanki, dwa lata temu zaczęła się moja
              reaktywacja rowerowania. Nie wiem jak ja wtedy to przejechałem, ale pamiętam że
              dwa dni dochodziłem do siebie...
              Miałem sztywną Meridę Kalahari, błocka było po pachy, a na niektórych odcinkach
              (żółty pieszy szlak) nawet jak jest tak sucho jak dziś to walczysz żeby się
              utrzymać w siodle. A zgubiłem się zaraz po przekroczeniu szosy Szerzyny-Joniny.
              Zamarudziłem przy plecaku, grupa mi zniknęła w lesie, za chwilę snakebite
              (nieszczęścia chodzą parami)i zjeździłem pół lasu pod Wysokim Ostem zanim znowu
              trafiłem na żółty. Ufff jak się cieszyłem :o)
              A pierwszego maja (jak pogoda się utrzyma) to autem do Krynicy i jedziemy etap
              Transcarpatii - czerwony szlak pasmem Jaworzyny.
              Niech nawet i będzie zimno. Byle nie lało :o)))
          • Gość: ms Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.07, 21:57
            Nie dziś jak było w planach ale wczoraj Beskid Niski po raz pierwszy w tym roku
            odwiedziłem. Już za Gorlicami zaskoczyło mnie, że większość drzew na górach jest
            świerzojasnozielona. Zupełnie jak na pasmie Brzanki. Zwykle na pasmie Brzanki
            tydzien wcześniej się zieleni.
            Fajnie się jechało bo wiaterek lekko pomagał. Pojechałem praiwe do samego
            Wołowca, tu większy posiłek, chwilę posiedziałem na górującej nad Wołowcem łące,
            popatrzyłem na zieleniejącą Mareszkę (801m n.p.m.). I miałem jechać do domu jako
            że to I długa wyprawa i słabo się poczułem. Słoneczko w końcu dawało... Ale w
            Małastowie myślę że może by tak przełęcz zaliczyć. No to zaliczyłem. Na szczycie
            przełęczy miałem zakończyć oddalanie sie od domu, ale myślę: a może by tak do
            Gładyszowa skoczyć. No to skoczyłem. Po uzupełnieniu bidonu zachciało mi sie
            podjechać do Zdyni. No to pojechałem. Tu stwierdziłem że to już tak blisko
            Koniecznej że szkoda byłoby jej nie odwiedzić, tym bardziej że wiaterek pomaga.
            Lekutko wiec dokręciłem do granicy nie męcząc się przy tym wcale.
            Kusiło po jakąś Beherovke 100m za granicę skoczyć ale jak sobie pomyślałem ile
            to waży... Przy innej okazji.
            Nastąpił odwrót i jazda pod zaczęła się pod wiatr. Na szczęście lekki był i
            tylko do Gorlic przeszkadzał, potem znacznie osłabł. W sumie 154.2 km w
            równiutkie 7h. Jak na początek to nieźle.
            Zresztą ja na średnią nie jeżdzę. Nie mam do tego predyspozycji. Dodatkowo w
            górach jak mi się krajobraz podoba to mimo że można z góry 40km/h ciąć to
            zwalniam do 10 km/h by widoki komplementować. Gdyby nie to to pewno bym w 6.5 h
            całość trasy zaliczył.
            W drodze mały incydent: na pełnej prędkości wleciala mi za kołnierz osa/pszczoła
            i wpadła na brzuch, na szczęscie mialem podkoszulek ze spodenek wyjęty i mogła
            dolem wypaść. Ale w drodze w dół zaczęła się szamotać i w brzuch mnie ukasiła.
            Troche piekło ale jechać się dało...
            Zero zagrożenia ze strony kierowców - chyba pierwszy raz.
            • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 28.04.07, 22:08
              pytanie: na góralu jechałeś?
              własnie dziś rozmawialismy gdzie by tu jeszcze pojeździć i powli nam sie
              okoliczne górki konczą:).Pewnie Jamna w najbliższym czasie i Brzanka jakąś inną
              drogą.
              Gorlice to trochę za daleko:).
              Kiedys dojechaliśmy ale asfaltem do Wilczysk, żeby zobaczyć Małopolski Wyścig
              Górski.To było najdalej w tamtą stronę. Wyszło nam tam i z powrotem ponad 100
              km chyba, więc nie wyobrażam sobie jechania do Gorlic, jeżdzenia po górkach i
              powrotu do Tarnowa. Nie dalibysmy rady.
              Nie te siły i nie to zdrowie. Moje kolana np. dały dzis znac o sobie.
              • Gość: ms Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.07, 22:19
                Na trekingowym, którym na wyprawy turystyczne też jeżdzę.
                Ale opony mam cienkie więc dlatego kiedyś pisałem że to "zszosowaciały" treking.
                Przednia tarcza 48 zebów, tylna 11 więc pociągąć się nawet z górki da. Plus
                kierowica od czasówki przykręcona na stałe więc pozycję bardziej opływową można
                przyjąć co daje wzrost prędkości o 1-2 km/h. Dodatkowo dzięki niej ręce nie
                muszą cały czas w jednej pozycji sie znajdować. Kiedyś po paru dniach jazdy non-
                stop zdrętwiął mi jednen palec i tydzień nim nei mogłem ruszyć. Więc sprawę ta
                kierownica rozwiązała idealnie.
                Ale to nie to samo co szosówka. Marzę. Ale trzeba jeszcze poczekać bo na razie
                oszczędności na Pentaxa wydałem. Zdjęcia na bike-foto wkrótce, na razie brak czasu:)
                Rozumiem że kolano przeszkadza. Mnie po zimowym zastoju też coś "strzelało" i
                przeszkadzało, ale przeszło. Pewno tylko kwestia dotarcia...
                Pozdrowienia.
                • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 28.04.07, 22:27
                  też mi się marzy szosówka. Stwierdziłam dzisiaj, że chociaz lubię jeździć po
                  terenie, to niekoniecznie tylko i wyłacznie. Nie mam awersji do asfaltu ( bo
                  niektórzy moi znajomi bikerzy mają) i bardzo lubię jeździć też po asfalcie.
                  W dzisiejszej wycieczce trochę brakowało mi tego o czym piszesz.. czyli
                  zatrzymywania się, poaptrzenia na górki itp. , bo przecież nie jeżdżę na
                  wyścigi.
                  Przy tym nie było mozliwości rozgladania się bo trzeba było wszystkie siły i
                  uwagę poświęcić na to żeby utrzymać się na rowerze.
                  też pozdrawiam i chyba idę spać. Daj znac jak będą zdjęcia:).
        • Gość: pierro Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.zeork.com.pl 14.05.07, 10:12
          ten podjazd na widomą ma 2500 m z tym że nachylenie 15% jest na jednym odcinku
          a poza tym to nachylenie jest 8-10% .
          wczxoraj rajd rowerowy
          jechałem najdłuzszy dystans 120 km szosa
          trasa super.asfalt ale boczne drogi mało uczęszczane,objechaliśmy casłe łysogóry
          zawadziliśmy o pasmo bostowskie i jeleniowskie,było trochę podjazdów,zwłaszcza
          okolice św.krzyża.Impreza się udała,wszyscy szczęsiwie ukonczyli swoje dystanse
          następny rajd już za miesiąc w moim rodzinnym miescie,już nie mogę się doczekać
          ; ))))
      • Gość: kondor Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.interq.pl 29.04.07, 11:33
        Jak widze nie próżnujecie i rowerom spokoju nie dajecie.Następnym razem
        opiszcie dokładnie waszą trasę wg.tej mapy Piszę tu do tych co w tym rejonie
        kręcą.

        www.e-gory.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=322&Itemid=145
        www.e-gory.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=333&Itemid=145
        www.e-gory.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=333&Itemid=145
        ..."Zaliczyła różnicę wysokości od 233 m (dom) na ~ 480"...
        Przeliczając to na % był by to podjazd o dł 2300m i nachyleniu 10% lub 4600 o 5%
        Za parę lat będziesz miał z kim jeździć na dalekie trasy.
        ..." W sumie 154.2 km w równiutkie 7h. Jak na początek to nieźle"...
        No to wczoraj korespondencyjnie walczyliśmy na trasie.Ja 158 tym razem na
        góralu też w 7 godz się zmieściłem,przewyższenie 1900m.Prześledź trasę może
        razem jej część przeskoczymy gdy tu wpadniesz.
        www.e-gory.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=336&Itemid=145
        Wiadomo skąd- UstrzykiD-Lutowiska-Łazy (odtąd pod górkę i po brukach po
        całkowitych pustkowiach)-Wańka Dział- i zjazd do Polany-Chrewt-Olchowiec itd
        małą obwodnicą do Leska i do domu.Żeby wpaść w Bieszczady muszę sporo km nabić
        na szosie,ale się opłaca.Wczoraj wyjątkowo wielu cyklistów na drodze spotkałem.
        Na szczycie Plisz pomiędzy Wołkowyją a Polańczykiem rozmawiałem z grupka która
        do Rumuni jechała. Trzy dziewczyny i jeden facet.Objuczeni sakwami ale z
        zadowolonymi minami.Granice planowali przekroczyć w Roztokach Górnych,a więc
        droga daleka przed nimi.

        ..."Zero zagrożenia ze strony kierowców - chyba pierwszy raz"...
        U mnie na odwrót.ale tak już jest od lat że w te wolne majowe dni mnóstwo ludzi
        i samochodów na drodze.

        ..."Bo myslałam, ze Ty pewnie jesteś w wieku Kondora "...
        Nasza znajomość to internetowa z przed kilku lat z innego forum,ale łączy nas
        rower i kilka wspólnych tras.
        ..."jedziemy etap Transcarpatii - czerwony szlak pasmem Jaworzyny"...
        Jak już poznacie tą trasę to może za rok ujrzę was na rajdzie w kategorii mix.
        • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 29.04.07, 11:39
          no wiesz Kondorze, my to raczej tak bardziej turystycznie jeździmy a
          nie "wyścigowo", chociaż nie ukrywam, że lata rywalizacji na boisku zrobiły
          swoje i ... mam taką żyłkę do rywalizacji, ale mam też swiadomość własnych
          rowerowych i zdrowotnych ograniczeń:).
          Niemniej jednak mamy pewien plan na ten rok jeśli chodzi o zawody ( maryz mi
          się żeby te zawody po prostu ukończyć:)), ale na razie go nie zdradzę bo nie
          wiem co z tego wyjdzie.
          Jak już wyjdzie to się pochwalę:).
          A dziś dzień bez roweru, ruszamy do Rzeszowa, Unia wlaczy dzisiaj własnie tam:).
          • Gość: Slav4 Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.zicom.pl 30.04.07, 11:44
            >>Jak widze nie próżnujecie i rowerom spokoju nie dajecie.Następnym razem
            opiszcie dokładnie waszą trasę wg.tej mapy Piszę tu do tych co w tym rejonie
            kręcą.<<
            www.e-gory.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=322&Itemid=145
            Kondorze, nie ma co opisywać. Żółty szlak z Kołaczyc przez całe pasmo Brzanki.
            Z Brzanki zjazd (miejscami zejście) niebieskim pieszym do Tuchowa, a tam każdy
            rozjechał się w swoją stronę.
            Na początku "Droga Krzyżowa" na Liwocz, a potem już chyba bardziej z górki niż
            pod górę. Chociaż miejscami duże koronki się grzały na kasecie :o)
            Kawałek za Liwoczem bardzo rozjeżdżony przez traktory i inny ciężki sprzęt -
            koleiny po pół koła i nie ma szans na jazdę zwłaszcza w dół. Błota praktycznie
            zero; po zjeździe z Małego Liwocza robi się łatwiej i szerzej w zasadzie aż do
            samej Brzanki.
            Pzdr,
            • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 30.04.07, 16:00
              dodaję, że ja pierwszy raz przejechałam pasmo Brzanki ( mąż miał juz okazję), a
              ja wcześniej nie miałam odpowiedniego rowera.
              Fajnie było bardzo, jednak jak dla mnie za duzo niebezpiecznych zjazdów:), wolę
              jednak podjeżdżać , bo przynajmniej mam gwarancję, że nic się raczej nie
              stanie, niż tak pędzić w dół po tych koleinach pełnych lisci pod którymi
              niewiadomo co jest:).
              Co do podjazdów to było kilka takich, że rzeczywiście moje nogi zdawały się już
              mówić : dość:), ale dało radę.
              I tak jak napisał slav - trzeba było korzystać z najlżejszych przełożeń.
              Generalnie musze powiedzieć, że mój rower sprawdził się w 100%, raz tylko spadł
              mi łańcuch, ale to akurat była moja wina:).
          • Gość: Mario B-stok Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.cnb.com.pl 30.04.07, 13:13
            Wczoraj zrobiłem wypad na Białoruś.Samochodem z Białego na stronę białoruską zawiózł mnie kolega.Bo przejazd rowerem to jest loteria,jeden białoruski pogranicznik wpuści drugi nie.To był wypad w poszukiwaniu polskości tych terenów.Głownie kościoły,cmentarze polskie,zaniedbane i zniszczone dworki.Jest tam też sporo byłych synagog cmentarzy żydowskich.Reszta to już białoruski socrealizm.Wszędzie sowchozy,jeden żegna to drugi wita.Sierpy,młoty,Pomniki Lenina,Stalina,wojny ojczyźnianej.Niezłe klimaty.Choć zdziwiłem się w Świsłoczy takie niewielkie miasteczko,ale wszystkie te tereny są zamieszkane w dużym procencie przez ludnośc polską,jest skwerek i kilka pomników.Pierwszy bohaterom wojny ojczyźnianej,drugi Lenina,trzeci Stalina,a czwarty niespodzianka pomnik z 1928 poświęcony Romualdowi Traugutowi,który postawili Rodacy.W sumie wyszło 150 km.Teren pagórkowaty,podjazd za podjazdem.Zaskoczenie na plus drogi,równe bez dziur,nasze się chowają.Nieduży ruch.Czystość przy drogach prawie żadnych śmieci,czy to na lokalnych,głownych,czy leśnych.W sumie zrobię jeszcze z kilka takich wypadów Grodno i okolice.Jednak rowerem to nie samochodem,więcej zobaczysz,porozmawiasz z ludźmi.Pozdrawiam i zapraszam,nie słuchajcie że jest tam niebezpiecznie,bezpieczniej niż u nas,wszechobecna milicja i mili ludzie.
              • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 01.05.07, 23:35
                No i bylismy na Jaworzynie.Ależ zmarzlismy:). Momentami myślałam: chcę do
                domu!!!!
                Ale kiedy temperatura sięga zaledwie zera, kiedy jestes na szczycie góry, a
                wiatr przenika na wskroś, kiedy nie pomagają zimowe rękawiczki, a place marzną
                jak w zimie, to można chcieć do domu.
                Mozna chcieć do domu kiedy na zjeździe trafia sie błoto i wycina się tak
                spektakularną lufę, że do kolekcji siniaków i zadrapań na nogach po sobotniej
                wyprawie, dołącza rozbite kolano:) i nowe siniaki.Można mieć dość kiedy jedzie
                się 25 km. po wiatr, zimny wiatr, mozna miec dośc kiedy się wspina na Jaworzynę
                Krynicką 5 km. pod górę po kamieniach.
                Mozna mieć dość kiedy na zjeździe z Jaworzyny ręce bolą od zaciskania
                hamulców...
                Ale to wszystko przestaje przeszkadzać kiedy:
                - po morderczej wspinaczce staje się na szczycie Jaworzyny i uświadamia się
                sobie, ze wjechało się tam nie gondolą a na rowerze,
                - kiedy stając na szczycie Jaworzyny widzi się ośniezone Tatry,
                - kiedy pomimo przenikliwego zimna kolejny podjazd rozgrzewa do czerwoności,
                - kiedy nagle otwierają się tak przepiekne widoki, ze dech zapiera.

                I wtedy nie żałuje się ani przemarznięcia ani włozonego wysiłku.
                Zresztą co ja Wam będe tłumaczyć.. sami wiecie, prawda?
                • Gość: Slav4 Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.zicom.pl 02.05.07, 08:28
                  Zona już napisała w zasadzie wszystko co sam miałem napisać. Od siebie dodam
                  tylko jedno - to co było wczoraj to się właśnie nazywa Kolarstwo Górskie. Z
                  dużych liter. Nasze góreczki są fantastyczne, ale to tylko Pogórze Karpackie.
                  MTB zaczyna się od 1000 m npm :o)
                  Chciałoby się napisać że pot zalewał oczy, ale zalewać nie zdążył. Wiało tak,
                  że schło wsystko momentalnie, a przy temperaturze w okolicach "0 C" całe
                  generowane ciepło oddawane jest na zewnątrz i organizm się nie musi chłodzić
                  dodatkowo. A ja już wiem do czego służy przełożenie 22:34 :o). Służy do
                  podjazdu nartostradą, choć bez bicia się przyznamy - końcówka nartostrady była
                  z buta :oP (to samo podejście którym puścili TC'06)
                  Nogi o dziwo nie bolą. Zakwasy jak na razie mam tylko w przedramionach od
                  ściskania klamek i kierownicy
                  Jeszcze tam wrócimy jak się ociepli. Na 100% i to nieraz...
                  To tylko 1.5 h autem z Tarnowa
                  • Gość: kondor Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.interq.pl 03.05.07, 08:39
                    ..."Ale kiedy temperatura sięga zaledwie zera"...
                    Wczoraj miałem podobną sytuację.Sporo wymagających podjazdów po których
                    nadchodzi zjazd. Wtedy wiatr skutecznie paraliżuje wszystkie mięśnie. Mimo
                    słońca na niebie powietrze jeszcze nie ogrzane.Nie powiem że jazda w takiej
                    temp to wielka przyjemność.U mnie temp. wahała się od 6 do 14

                    ..."Ale to wszystko przestaje przeszkadzać kiedy"...
                    I to jest piękne że na drugi dzień zapomina się o siniakach,rozwalonych
                    nogach,zimnie i ponownie wsiadamy na rower by gnać przed siebie

                    ..." Zakwasy jak na razie mam tylko w przedramionach od ściskania klamek i
                    kierownicy"...
                    Przypomniałeś mi moją przygodę z Alpami.Gdy się zjeżdża z góry,która ma 20 km
                    długości to pod koniec modli się aby ta męczarnia się skończyła.Dochodzi się do
                    wniosku że już lepiej jest się wspinać.Zdjęcia wyszły wam fajne i jakoś tam
                    tego mrozu i wiatru nie widać
                    • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 03.05.07, 09:35
                      Było tak:)
                      www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/23103/
                      www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/23102/
                      www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/23104/
                      www.bikefoto.pl/rower/zdjecie/23105/
                      Nie wyobrażam sobie Kondorze 20 km. zjazdu... Jak zjeżdżałam z Jaworzyny ( a to
                      zaledwie 5 km) palce tak mnie bolały od zaciskania hamulców i od
                      przemarznięcia, ze dwa razy musiałam sie zatrzymać i dac im dopocząć, bo
                      traciłam już siłę. Bałam się, ze za chwilę puszczę hamulce i polecę w dół...
                      Było ciężko głownie ze wzgledu na tę pogodę, ale fakt - nie żałuję.
                      A dziś jadę pierwszy raz w SPD. Stwierdziłam, ze skoro tyle mam już tych
                      siniaków i zadrapań to... :)))).
          • Gość: Szaszka Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.isw.intel.com 07.05.07, 11:29
            Witam pourlopowo!
            A uropik byl wymarzony dla bikera, bylismy na wycieczke rowerowej w Chorwacji.
            W sumie 7 dni jazdy, 440 km zrobione, a na deser podjazd na najwyzszy szczyt -
            Vojak w pasmie Ucka, wys. 1400 m. Podjechane od ... 0 m npm, z samej plazy
            prawie. :) Podjazd liczyl 23 km, dotarlam na gore prawie na czworakach.
            Jak czytam wasze opisy, to az mi glupio, wy takie hardkory w deszczu, zimnie
            czy wietrze, a my sloneczko, ciepelko, i tylko raz nam deszcz tylki zmoczyl. :)
            Ech, mowie wam, to jest zycie! Codziennie zrobic te 60 km, zatrzymujac sie na
            zdjecia i podziwianie widokow, a wieczorem kolacja z winem w portowej knajpce...
            I jak tu teraz wrocic do szarej rzeczywistosci za biurkiem?!
            pzdr,
            Ola
          • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 05.05.07, 17:44
            No to nieźle pojeździłeś:).
            My już po Jaworzynie raczej lajtowo, w czwartek okolice Wojnicza, las Milowski
            ( niecałe 55 km). Fajny szlak tylko to własnie tam zębatka mnie ukąsiła i mam
            koszmarny ślad kilkuzębny tuż nad kostką:).Wczoraj po pracy okolice Marcinki,
            najpierw podjazd szutrem, potem krażenie wokół Marcinki, wyjazd w Skrzyszowie i
            Lasem Kruk z powrtoem na Marcinkę. No i tam na zjeździe kolejny mój upadek,
            kolejne rozbite kolano i tym razem ręka. Mój Mąż mówi, że nie patrzę jak
            jadę... No pewnie tak. Mówi, ze mam patrzeć dalej niż 2 metry przed siebie:),
            ale jak z dalekim widzeniem mam problemy, do auta mam nawet okulary.
            MS, czy może masz urodziny w lipcu?
            • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 05.05.07, 17:47
              znaczy na Jaworzynie nie bylo lajtowo bynajmniej, mialam na myśli, że po
              wyprawie na Jaworzynę byo już bardziej lajtowe jeżdżenie.
              A tak na margniesie: czy jest tu ktoś kto wjeżdzał na Jaworzynę? Myślę, ze na
              pewno.
              Ile kilometrów pokazał Wam licznik? Bo mnie 5, ale mój kolega twierdzi, ze to
              niemożliwe, że jest mniej i od kilku dni się nad tym głowi:).
              • Gość: ms Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 22:34
                Nie, nie w lipcu.
                Dawniej jak jeździłem jeszcze na góralu do Krynicy to czasem wyjeżdzałem sobie
                na Jaworzynę (ale człowiek miał wtedy silną wolę: 140 km asfaltem i jeszcze na
                1114 m podjazd.). Coś ze 2-3 razy. Czasem pchałem. Wg. pamięci będzie nie więcej
                niż 5km z okolic parkingu, ale wydaje mi sie że kolega jest bliższy prawdy
                (czyli że wyraźnie mniej). To jeszcze zależy od tego, czy o tej samej drodze
                mówimy...
                • Gość: Slav4 Re: Gdzie byliście np. wczoraj IP: 217.70.56.* 05.05.07, 23:10
                  No to szacunek wielki :o)
                  Sam podjazd na Krzyżówkę już wykańcza, a potem Jaworzynka (tak sobie
                  wyjechać :o). Co do samej górki, to nie uważam ją za w pełni "zaliczoną" - po
                  drodze mnie kilkanaście metrów podszedłem. Zona zrobiła całość z siodełka i
                  bardzo mnie to boli :o(((. No cóż, lżejsza jest....
                  Aha, dystans jeszcze raz sprawdziłem na mapie Compassa. Zielony szlak spod
                  parkingu do szczytu ma 4 km, z tym że zielony leci prosto jak strzelił, a my
                  jechaliśmy drogą która się wije wokół góry i dopiero na końcu łączy się z
                  zielonym.
                  • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 05.05.07, 23:23
                    Lżejsza, no lżejsza...:).
                    No tak wjechałam, ale... zatrzymałam się na chwilę ( kila sekund), żeby sięgnąć
                    po bidon, bo juz wykończona byłam. Na szczeszcie udalo mi się wsiąść i
                    popedałować dalej, a to nie zawsze sie udaje jak się wjeżdża pod górę i nie daj
                    Boże człowiek się zatrzyma. Tak było np. jak wjeżdżalismy na Liwocz, źle
                    zmieniłam przerzutki no i rower stanął. Było takie nachylenie i kamyczki, że
                    za nic nie mogłam ruszyc pod górę. Na szczęście był mój mąż i pomógł mi. Udało
                    się wsiąść i jakoś poszło:).
                    Co do tych 5 km...
                    Sama już nie wiem, bo nie jestem pewna czy kolega i my mówimy o tym samym
                    podjeździe. Jedno wiem, był morderczy i dłuuuuuugiiiiii. Jak zaczęlismy
                    wjeżdżać, własnie od parkingu , mąż mi powiedział: a teraz 5 km. pod górę.
                    Dlatego jak wjechalismy popatrzylam na licznik i pokazywał 5 z hakiem. Nie
                    wiem, może mam niedokładny licznik?:).
                    Chciałabym kiedys raz jeszcze pojechać bo mnie to będzie nurtować.
                    Kiedyś jak się gdzieś spotkamy na drodze, to powiem Ci dlaczego pytałam o
                    urodziny:).
                    No, no... przejechac tyle kilometrów, a potem jeszcze na Jaworzynę... masz
                    zdrowie:)>
                    Gratulacje.
                    • lemuriza Re: Gdzie byliście np. wczoraj 05.05.07, 23:29
                      aha, jeszcze jedno mi się przypomniało: ten podjazd był dla mnie cięzki do tego
                      stopnia, że jadąc tak góra 7 km/h ( momentami to nawet czasem 4 było - bo
                      więcej nie dałam rady) jechałam 48 min. To na pewno pamietam bo spojrzałam na
                      stoper w pulsometrze.Pomyslałam wtedy : rany boskie, tylko 5 km. i aż 48 min.:).
                      Mąż gdzieś wyczytał relację uczestnika Transcarpatii, ktory napisał, że ci
                      najlepsi ten podjazd robią w 20 min.:). Nieźle , prawda?.
      • blase79 Ślęża pod Wrocławiem 06.05.07, 12:25
        Wczoraj byłem na Ślęży pod Wrocławiem.
        Rewelacyjne wyczerpujące podjazdy i szybkie techniczne zjazdy - męczące.
        Przejazd do Sobótki z Wrocławia stąd słuszny dystans ponad 100km.
        Mała fotorelacja na bikelogu

        pozdrawiam
        blas
        • lemuriza Re: Jeżdżę po niemieckiej stronie wyspy Uznam 13.05.07, 20:06
          Piekną mielismy dzisiaj wycieczkę...
          Cudna pogoda, przepiekne krajobrazy. Gdyby jeszcze nie było tego bólu w kolanie
          spowodowanego upadkiem ( o którym piszę w wątku o spd).
          Tak więc postanowilismy wybrać sie na Jamną, ale slav wymyslił szlak taki
          trochę okrężny:). Jak dojechalismy na Jamną licznik pokazał 57 km. O samej
          Jamnej już pisałam, tak wiec napisze o innym zakątku.
          Dotarliśmy do Czchowa, prawie pod samą zaporę i tam był dośc długi kamienisty
          podjazd na Górę, która chyba nazywa się Sucha Góra. Widoki mnie urzekły
          naprawdę.
          Górki, jezioro Czchowskie, ale najpiekniejszy był widok po wjeździe na szczyt...
          Pokazała się przecudna panorama m.in. z osniezonymi Tatrami. Coś
          nieprawdopodobnego!!!! ( z samej bacówki na Jamnej tez potem je było widać).
          Zjechalismy do Paleśnicy i potem kolejny kamienisty podjazd , tym razem na
          Jamną.
          Najgorsze było to, że kolano bolało i wody "niet" w bidonie:(.
          ale i tak było pięknie.
          Na Jamnej kilku bikerów, aż jedna pani zapytała: czy to jakiś wyścig?
          Kiedy powiedziałam, że nie, pani zapytała: oj mój Boże, bot akich kamieniach na
          rowerze...
          POtem zjechalismy częściowo leśnym szlakiem do Gromnika, w Tuchowie krótki
          postój, potem niebieskim szlakiem wzdłuż Białej do domciu.
          Wyszło 110 km:). Nasz najlepszy tegoroczny wynik. Biorąd pod uwagę, ze były dwa
          niełatwe podjazdy dośc kamieniste na dwie góry, no i kilka pomniejszych
          asfaltowych, no i moją kontuzję to całkiem nieźle.
          Jesteśmy zmęczeni ale bradzo zadowoleni, bo widoki rekompensowały i wysiłek i
          ból.
          Ech, te górki...
        • lemuriza wczoraj 20.05.07, 08:25
          odgrzebuje wątek, bo wcozraj była taka śliczna pogoda, że na pewno zrobiliście
          fajne traski.
          Wczoraj wybrałysmy się z przyjaciółką na górę Wał ( przez górę Lubinkę).
          Fantastycznie mi się jechało. Jak nigdy na Lubinkę, w takim tempie, mniej
          więcej 15 km/h, co dla mnie jest wyczynem bo jeszcze nigdy nie wjechalam w
          takim tempie na Lubinkę.
          Potem miałyśmy jeszcze kilka wspinaczek, aż wreszcie dotrałyśmy na górę Wał,
          skąd widok jest tak nieprawdopodobny. Panorama Beskidu Sądeckiego z Radziejową
          i pasmem Jaworzyny ( Tatr nie było tym razem widać , nie ta pogoda). Tylko 20
          km. od domu, a takie widoki nieziemskie. Potem zjechałyśmy dość kamienistym
          zjazdem w dół, a potem znowu w górę na Jurasówkę, gdzie jest mały wyciąg
          narciarski. Zjazd w dół ( piekne widoki po drodze) i powrót do domu niebieskim
          szlakiem wzdłuż Dunajca.
          Ech... kochani, cos pieknego.
          Najśmieszniejsze jest to, że przyjaciółka dojechała do domu i "zmieniła" męża,
          który został z dziećmi. On wsiadł na rower i pojechał z kolegami... A ja
          przyjechałam do domu, zjadałam obiad i raz jeszcze wsiadłam na rower przejechać
          się z mężem, który był w pracy wczesniej.
          Więc śmiałam się , ze jak by ktos te nasze rotacje obserwował to miałby niezły
          ubaw.
          No i zalicyzłam tylko jeden mało groźny upadek spowodowany spd:). Prawa noga
          wypieta, a ja poleciałam na lewą stronę:).
          Zobacyzmy jak będzie dzisiaj.Nistety z powodu upadku w ub. tygodniu cierpię do
          dziś bo kolano boli, nawet jak pływam nie mówiąc juz o jeździe na rowerze.A dziś
          najpierw jadę oglądnąć Puchar Tarnowa MTB. Chciałam zobacyzć w jakim tepmie
          wjeżdzają na brukowany podjazd na Marcinkę, gdzie udaje mi się wjechać ale w
          ślimaczym dość tempie:).Potem gdzieś się pokręcę jeszcze po okolicy:).
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka