Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Los Angeles Lakers

    IP: *.rokita.clubnet.pl 28.10.03, 10:20
    Los Angels Laker inaczej można nazwać The Best Team w lidze NBA
    a jeszcze że Lakersi umocnili swój skład Karlem i Garym to tym
    bardziej kto by mógł zatrzymać Jeziorowców o kolejny
    tytuł.Poprostu Lakersi są nie do zatrzymania
    Obserwuj wątek
      • Gość: Marek Re: Los Angeles Lakers IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 18:25
        Nie powinni namieszać w NBa
        Zbyt stary skład
        Malone i Payton nie graja już tak jak kiedyś
        • Gość: bialq Re: Los Angeles Lakers IP: *.labs.wmid.amu.edu.pl 12.11.03, 14:53
          Gość portalu: Marek napisał(a):

          > Nie powinni namieszać w NBa
          > Zbyt stary skład
          > Malone i Payton nie graja już tak jak kiedyś

          Taaak? Malone i Payton za starzy? I co powiesz na to, jak teraz
          graja? Teraz Lakers poradziliby sobie pewnie i bez Bryanta. A
          jak M. i P. sie zmecza i beda grali mniej, to jest Kobe, ktory
          do tego czasu moze juz skonczy sie procesowac i nie zacznie
          bawic sie z inna poje...na lala. Poza tym ja mam "sentyment" do
          starszych panow; szkoda, ze P. Ewing juz nie gra :) Teraz juz
          nie ma (z wyjatkiem Szaqa) takich centrow, ale to juz inna
          bajka... Pzdr
          • Gość: Lukasz22W-wa Re: Los Angeles Lakers IP: *.acn.pl 30.12.03, 03:15
            O! Wreszcie ktoś kto zauważył coś bardzo ważnego.Na pozycji numer 5 nie ma juz
            wielkich graczy jak choćby 10 lat temu: Shaq, Hakeem, Robinson, Ewing, Parish,
            Daugherty, Mutombo(był też mój ulubiony center Mark Eaton).Poza tym NBA
            strasznie spowszedniała i nie ma już w nie graczy-symboli jak Bird w Celtics i
            Magic w Lakers
      • Gość: WALKER Re: Los Angeles Lakers IP: *.chello.pl 28.10.03, 22:51
        W finale zachodu Horry nawpieprza LA trójek i przegrają he he
        he .
      • Gość: Independence LA Lakers znowu będą mistrzami! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.03, 08:43
        W tym składzie, jak jeszcze wróci Kobe Bryant, na Lakersów nie
        będzie mocnych, oni po prostu nie są w stanie nie zdobyć tytułu!
        • alex.4 Re: LA Lakers znowu będą mistrzami! 29.10.03, 16:49
          dzisiejszy mecz z dallas pokazał jak silni są nowi Lakers. zaryzykuje
          twierdzenie, że bez Bryanta są w stanie sięgnać po tytuł. Wręcz przeciwnie
          powrót Koby`ego może i mam namieszac... Malone i payton imponują. To poczatek
          sezonu i następnie moga być oni zmeczeni, ale jeśli bedą grali dalej na tym
          poziomie to chyba bedą do nie zastopowania...
          Pozdr
          • Gość: john Re: LA Lakers znowu będą mistrzami! IP: *.ds.univ.gda.pl 01.11.03, 17:08
            nie przesadzajmy ale mysle ,ze raczej beda (mistrzami )jednak
            sadze ze Kobe bedzie do tego kluczem ,o ile powroci do poziomu
            z poprzedniego sezonu. z czasem staruszki wymiekna i nie beda
            tak swiecic zwlaszcza Malone ,ale moga byc ciekawym dodatkiem i
            uzupelnieniem zwlaszcza w trakcie play-off . teraz tylko
            poukladac gwiazdy i nad nimi zapanowac naszczescie w La jest
            do tego odpowiedni czlowiek.
      • Gość: Marcin Re: Los Angeles Lakers IP: *.szwajcarska.pl 20.12.03, 07:55
        Los Angeles Lakers to teras praktycznie Real Madryt ligi NBA
        • alex.4 Re: Los Angeles Lakers 21.12.03, 16:48
          z jednym wyjaktkiem w Realu grają piłfarze w najlepszym piłkarsko okresie. Tak
          jest z wszystkimi galaktycznymi. Tym czasem w lakers Payton i Malone mają
          najlepsze lata za soba. Pewnie Shaq też.
          Pozdr
        • Gość: Wilt Do Marcina, alexa i Łukasza IP: *.starnettelecom.pl 10.01.04, 16:51
          Marcin: stanowczo protestuję przeciw obrażaniu Lakers przyrównywaniem ich do
          Realu, którego potęga opiera się na kasie (nie przekładającej się zresztą na
          równie rekordowe wyniki, co w NBA przypomina raczej Blazers) ;-) Viva Barcelona!

          Alex: sądzę, że mniej więcej tak samo kluczowy dla sukcesu Lakers jest każdy z
          Big Four (pierwsza dwójka Kobe – Shaq oczywiście trochę bardziej niż druga
          Malone – Payton). Teraz połowy tej Big Four nie ma, więc porażki nie dziwią,
          tym bardziej że jest to niekorzystnie dobrana połowa: korzystniej byłoby gdyby
          zabrakło 1 gracza obwodowego i 1 podkoszowego, a tak Lakersi stali się
          strasznie mało zrównoważonym zespołem, bez realnej siły pod koszem. Ale
          kontuzje nie mogą trwać wiecznie…

          Łukasz, nie wiem, jak calagan, bo on się powściągliwie wypowiada, ale ja
          generalnie zawsze jestem podjąć dyskusję nt. MJ – GOAT? (ja oczywiście
          przeciw ;-)), tylko jeden problem: musiałbym podać Ci llnki do dosłownie
          dziesiątków stron, jakie na forum już zajęły moje polemiki na ten temat, żeby
          uniknąć, na ile to możliwe, powtórzeń.
          Natomiast co do tematu świeższego, bo Twoich prezentowanych na forum upodobań
          koszykarskich, to jestem w stanie zrozumieć logikę, zgodnie z którą wolisz
          koszykarzy bardziej uniwersalnych, stosunkowo częściej podających w stosunku do
          liczby rzutów niż taki McGrady, jak Garnett czy LeBron, i z tego punktu
          widzenia nie przepadasz za T – Macem czy Kobem (choć przecież Kobe tradycyjnie
          bardziej kreował grę dla innych i bardziej ograniczał się rzutowo niż Jordan,
          którego też jako „zespołowego” chwalisz – no, ale na powszechne zaślepienie MJ
          już nie ma logicznego wytłumaczenia ani lekarstwa ;-)). Jak jednak pasuje do
          tego wychwalanie Cartera, który nigdy nie był wybitnym kreatorem gry (ma
          zresztą do tego za słaby ballhandling i za kiepsko podaje), defensorem, czy
          generalnie graczem zespołowym – w porównaniu z KG, a również Kobem. Wykazał
          tylko się tylko w ataku i efektownym fruwaniu nad koszami, dlatego nielogiczne
          wydaje się wychwalanie go kosztem T – Maca (są w gruncie rzeczy podobni), a
          szczególnie Bryanta, który nie tylko więcej dokonał, ale i jest graczem lepiej
          pasującym do charakterystyk, które cenisz. Jest to nielogiczne nie tylko z
          koszykarskiego, ale i „medialnego” punktu widzenia, bo VC w swoim czasie był
          właśnie bardziej zachwalany i promowany („Air Canada”…) niż tamci dwaj, i
          dopiero po dłuższym okresie słabszej gry to się trochę zmieniło, choć i tak
          pozostał 1 z najbardziej medialnych graczy, którego rozgłos w dodatku zdaje się
          bardzo cieszyć.
          Lepiej więc generalnie postąpić tak jak ja i przyznać, że nasze lubienie i
          nielubienie koszykarzy rzadko ma racjonalne przesłanki (najczęściej dorabiamy
          je później). Np. osobiście w latach 90. najbardziej lubiłem Barkleya i
          Stocktona, choć trudno o 2 bardziej różnych od siebie koszykarzy. Natomiast
          inną dyskusją jest to, których graczy bardziej się ceni (z kolei Barkleya
          zawsze stawiałem za Malone’em, którego zresztą też dość lubiłem nawet przed
          przejściem do Lakers), choć i tu nie da się całkiem wyłączyć emocji. Tylko na
          poczet przyszłych rozmów chciałbym przypomnieć, że nie zawsze jest tak prosto,
          że gracz mniej rzucający i więcej np. podający jest cenniejszy i bardziej
          zespołowy, bo to zależy od konstrukcji i potrzeb danego zespołu: gdyby np.
          Iverson spróbowałby teraz grać tak jak Kidd, można by powiedzieć, że to tak
          samo egoistyczne, co gdyby Kidd spróbował grać tak jak on (inna sprawa, że
          gdyby AI grał trochę inaczej, i Sixers mogliby być skonstruowani inaczej, ale w
          każdym razie nie da się wnioskować, czy ktoś gra zespołowo po samej ilości
          rzutów).

          Pzdr
          • Gość: Lukasz22W-wa Re: Do Marcina, alexa i Łukasza IP: *.acn.pl 10.01.04, 18:22
            Zgadzam się i tym poscie z toba(to doprawdy coś niebywałego...).To,iż Kidd nie
            będzie grał jak Iverson wynika z tego w jaki sposób budowana jest drużyna
            (abstrahując o umiejętności rzutowych i innych czynników).Dlatego ani Nets ani
            Phila nie decydowałyby się na wymiane tych zawodników...Obydwaj są wodzami
            swoich drużyn, ale ich przywództwo polega na czym innym.Iverson może rzucac jak
            chce, ile chce i kiedy chce, natomiast Kidd jest bardziej zrównoważony i do
            niego idealnie pasuje słowo playmaker...Patrząc na tabele obydwu drużynom nie
            idzie źle i obie mają szanse gry w finale.Natomiast w Orlando już coś się
            pogubiło i ktos nie potrafi zachować umiaru i rozsądku. T-Mac gra strasznie
            indywidualnie, ale efektu w postaci zwycięstw to nie przynosi (analogia do
            Iverona, o którym twój idol Chuck-Sir Charles Barkley powiedział Allen Me
            Myself and I-verson).Stąd właśnie moja krytyka skierowana do graczy skrajnie
            egoistycznych, którym zalezy nie wiadomo na czym (chyba podbiciu kontraktu
            np .p poprzez udział w ASW).
            PS.Nie wiem czy cie dobrze zrozumiałem, ale wydaje mi sie, że uważasz mnie za
            wielkiego fana Michaela Jordana.Zapewniam cie, że tak nie jest, a moja irytacja
            medialnością Bulls i Jordana sięgała niegdyś granic wytrzymałości(a teraz
            podobnie jest z Kobe i Lakersami).Zatem jest nas już 2 dwóch, którzy MJ,a nie
            uważają za, jak to się pięknie mówi w każdej gazecie "koszykarza wszechczasów".
            Tym niemniej potrafię mu oddać to, co osiągnął, bo niezaprzeczalnym faktenm
            jest, że graczem był świetnym...Pozdrawiam licząc na podjęcie jakoś wątku
            • Gość: toms Re: Do Marcina, alexa i Łukasza IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.01.04, 22:37
              taaa MJ graczem byl swietnym
              ja bym tak nie pial na jego czesc
              raptem 10 tytułow najleposzego strzelca ligi najwyzasza srednia w karierze
              zawodnik ktory potrafil grac tym lepiej im byla wyzsza stawka (wyzsza srednia
              w playoff niz w sezonie!) przeiez to nic takiego nawet dodajac ze majac tytul
              najlepszego strzelca w lidze byl jednoczesnie najlepszym obronca w roku ! a
              taki szkopul nie oszczedzal sie na obu koncach boisk - ale przeciez to znamy
              prawda mamy takich na peczki
              zaraz zaraz czy ja pisze o jakims samolubie ktory osiaga swoje rezultaty
              kosztem druzyny - przeciez juz znamy takich co to sobie staty niesamowite
              wyrabiali a pierscienia nie mogli zalozyc - no nie bo zapomnialem dodac o
              DROBNYCH szesciu tytułach mistrzowskich - ha coz to jest 6 tytułow
              mistrzowskich - no to moze dodajmy jeszcze najelpszy bilans meczy w sezoeni w
              historii ligii 72-10 eee tam takich gosci co to mieli super staty
              indywidualne (atak i obrona!) oraz wybitne wyniki druzynowe to mamy przeciez
              na peczki
              przeciez bez trudu znajdzeimy gosci ktorzy osiagneli jednoczesnie
              indywidualnie i druzynowo w tym sporcie wiecej niz jakis tam Jordan
              wiec nie przesadzajmy MJ niczym specjalnym sie nie wyroznial
              • Gość: Lukasz22W-wa Re: Do Marcina, alexa i Łukasza IP: *.acn.pl 10.01.04, 23:25
                Hola, hola kolego, czy ja coś takiego napisałem, że nie docenia MJa.Po prostu
                nadawanie tytułu koszykarza wszechczasów uważam za bezsensowne, bo np. Georg
                Mikan zapewne nie odnalazłby się w dzisiejszej koszykówce.Jeśli natomiast
                chodzi ci tylko o osiągnięci aindywidualne- popatrz na statystyki Oscara
                Robertsona (statystycznie w sezonie triple double)albo na Wilta Chamberlaina
                (50,4 punktu na mecz, najlepszy w asystach w sezonie- jako center).A tytuly:
                Bill Russell- 11...(no commment).Rzut za 3- Larry Bird.Osobiście moim
                największym idolem jest "Magic" Johnson, ale nie chciałbym go teraz zachwalać,
                a poczekam na lawinę gromów, która spadnie na tego świetnego gracza...(i tu też
                zaznaczam świetnego jak przy Jordanie, bo raz jeszcze podkreślam, "koszykarz
                wszechczasów" to tytuł umowny i bardzo niewskazany).A dla ciebie zaslepionego
                milością do MJ'a(czemuż to na forum tak mało ludzi się wypowiada
                obiektywnie...z ttego co zauważyłem, to są to tylko wilt i capulet) polecam
                obejrzeć 6 mecz finalow konferencji z 1995 r. z Orlando albo ewentualnie cała
                ta batalię.Uwierz mi, że nie ma koszykarza doskonałego, ale Jordanowi co
                podkreślam po raz kolejny, oddaję to na co sobie słusznie zasłużył i powtórzę,
                że był świetny...Pozdrawiam
                • Gość: toms Re: Do Marcina, alexa i Łukasza IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.01.04, 10:06
                  dobrze ze dodałeś to słowo "tylko" indywidualne albo "tylko" tytuły
                  wlasne przynajmniej jezeli o mnie chodzi to drobne slowo "tylko" jest kluczowe
                  Wlasnie przy innych zawodnikach musisz mowic "tylko" albo usprawiedliwiac ich
                  dlaczego to tytułów nie zdobyli a jezeli zdobywali to dlaczego w
                  indywidualnych statsach odposcili
                  u MJa niczego nie trzeba usprawiedliwiac i tyle on polaczyl jedno i drugie
                  absolutna dominacje indywidualna z wynikami druzynowymi
                  wydawaloby sie niemozliwe ale jednak i przypomnijmy nie mowimy o
                  jednosezonowych wyczynach ! czy o jakis tan dwoch czy trzech latach to jest 6
                  tytułów mistrzowskich ! i 6 trofeow najleposzego strzelca
                  • Gość: Lukasz22W-wa Re: Do Marcina, alexa i Łukasza IP: *.acn.pl 11.01.04, 12:20
                    Warto jeszcze ci przypomnieć, że koszykówka jest grą zespołową i Jordan sam nic
                    by nie osiągnął, gdyby nie Scottie, Robak, a wcześniej Grant.Zadaj sobie
                    pytanie, czy gdyby Paxson nie trafił w 6 meczu finałow z Phoenix albo nie miał
                    niesamowitej serii z Lakersami w 1991 r., to czy nadal tak wychwalanoby Jordana
                    jako mr perfect.Ewentualnie z czasów bliższych- gdyby Kerr nie trafił w
                    oststnich sekundach meczu z Utah. Takie dywagacje kto był "koszykarzem
                    wszechczasów" są naprawdę bezsensowne, a ty nawet nie starasz się tego
                    zzrozumieć, tylko z uporem maniaka obstajesz przy swojej tezie, jak Lepper przy
                    tym, że Balcerowicz musi odejść. Polecam zachowanie odbrobiny dystansu i
                    trzeźwego spojrzenia...Pozdrawiam
                    • Gość: toms Re: Do Marcina, alexa i Łukasza IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.01.04, 13:53
                      przy Jordanie ja nie musze nic gdybac
                      jest jak jest i nic tego nie zmieni
                      mamy w historii przykaldy wielu strzelcow ktorzy swoimi indywidualnymi
                      popisami mistrzostwa druzynie nei przyniosly
                      gdyby Jordan mistrzostwa nei zdobyl to potwierdzil by tylko ta prawidlowosc
                      i bylby jednym z wielu ale tak sie nie stalo
                      jedni uwazaja ze to byl fuks (taki 6 razy z rzedu ) inni uwazaja ze ogromna w
                      tym zasluga Mja ktory prowadzil druzyne do zwyciestw, ktory nie odpuszczal,
                      ktory sprawial ze przecietni zawodnicy stawali sie wysmienici, ktory wreszcie
                      bral na siebie caly ciezar gry w momencie kiedy decydowaly sie losy meczy
                      i dobrze wiesz ze ja nei mowie o jakims pojedynczym meczu nawet nei o sezonie
                      ale o 6! mistrzowskich sezonach !
                      niema drugiego takiego zawodnika ktory jednoczesnie osiagnal indywidualnie i
                      zespolowo tyle co MJ i mnie to wystarczy
                      tak jak napisalem je nie gdybam co by bylo gdyby bylo ja sie opieram na tym co
                      jest
            • Gość: Wilt Do Łukasza22-cz. 1 IP: *.starnettelecom.pl 16.01.04, 15:18
              No to fajnie, że się zgadzamy ;-), choć niekoniecznie we wszystkich
              szczegółach. Co do Barkleya, w takich wypowiedziach z reguły tkwi pewna
              przesada; sam kiedyś był oskarżany o egoizm, teraz oskarża Iversona, niedługo
              Iverson będzie oskarżał o to samo Carmelo czy innego młodziaka; tak to jest z
              tą NBA – owską wersją narzekań na każdorazową tę okropną współczesną młodzież
              (co nie zmienia faktu, że gracze rzeczywiście generalnie zachowują się bardziej
              gwiazdorsko niż dawniej, a AI będąc naraz 1. i 2. opcją w ataku nigdy nie
              zdobędzie mistrzostwa – do tego musiałby się z kimś dobrym podzielić piłką, jak
              teraz próbuje z Robinsonem, z tym że tamten jest za słaby, żeby udźwignąć rolę
              potrzebną do powalczenia o tytuł). T – Mac mnie dziwi w tym sezonie; jestem jak
              najdalszy od zrzucania odpowiedzialności za całą drużynę na barki jednostki,
              ale z 1. strony ten skład osiągnął playoffs w zeszłym sezonie, a w tym
              spodziewano się, że zajdzie jeszcze wyżej (prognoza „GW” – 4. miejsce! ;-)), a
              z 2. – ŻADNA drużyna z Hall of Famer w składzie (a przecież fani oceniają T –
              Maca na wyżej niż „tylko” HoFera) nie odnotowała w historii 19 porażek z rzędu;
              więcej – tylko 4 absolutnie już kiepskie drużyny w ogóle odnotowały taki losing
              streak! Coś jest tu więc nie tak, z tym że moim zdaniem raczej z
              umiejętnościami przywódczymi McGrady’ego, jego psychiką i clutchness, niż
              proporcjami, w jakich rzuca i podaje.

              OK, akceptuję fakt, ze nie jesteś fanem MJ (i nie da się ukryć, że cieszę się –
              trochę przydużo jest ich na forum ;-)), więc a propos Kobego ujmę rzecz
              inaczej; nie przeceniasz MJ, tylko nie doceniasz KB. Wychodzi na to samo; na
              myślenie typu: „Jak Jamison rzuca 51 pkt. to dobrze, a jak Kobe rzuca 51 pkt.,
              to źle” (i argument, że Lakers przegrali tamten mecz, też mnie nie przekonuje –
              Cavs przegrywali w tym sezonie rzadziej niż Hawks; czy to znaczy, że Ricky
              Davis jest mniej egoistyczny od np. Theo Ratliffa?). Ale tu już polemizowali z
              Tobą nawet nie – fani Lakers, więc myślę, że sprawa jest jasna. ;-)

              Pzdr
      • Gość: Radzio Re: Los Angeles Lakers IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.03, 19:05
        Niedlugo nadejdzie era Clippersów!Zobaczycie
        • Gość: Lukasz22W-wa Re: Los Angeles Lakers IP: *.acn.pl 30.12.03, 03:18
          Wtedy, gdy zmienią generalnego managera i wygrają pod rząd 10 razy 1 numer
          draftu i nie spieprzą wyboru....ale i tak lubię clippersów, szkoda, że już nie
          grają u nich Miles i Odom...ale takiego właśnie mają GM...
          • Gość: calagan Re: Los Angeles Lakers IP: *.aster.pl 30.12.03, 20:07
            Tak, tak, a akurat GM Clippers ma wplyw na placenie graczom. Miles jest
            kolkiem i dobrze, ze odszedl. Odom byl gwiazdka sprawiajaco mnostwo problemow -
            Maggette jest spokojniejszy, a daje tyle samo. Jedynie racje masz w kwestii
            draftu - mieli kilka wysokich wyborow w ostatnich latach i je w wiekszosci
            spaprali.
            • Gość: Lukasz22W-wa Re: Los Angeles Lakers IP: *.acn.pl 30.12.03, 21:14
              Doskonała wymiana Milesa na Millera, który odszedł rok później za friko.
              Doprawdy świetny biznes...Za Milesa gra obecnie powietrze, a ten gośc jest
              naprawdę niezły, mimo iż nie ma dobrego rzutu jest świetnym obrońcą i świetnie
              skacze..A mało brakowało żeby przed sezonem Brand nie podpisał nowego
              kontraktu...A grę Milesa z Odomem oglądało się z przyjemnością, bo stanowili
              zgraną pakę...Dlatego też i Clippersi byli bardziej medialni...
              • Gość: calagan Re: Los Angeles Lakers IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 10:55
                Doprawdy, ciekawy tok rozumowania przedstawiasz. Miller odszedl co oznacza, ze
                oddali Milesa za darmo - dobre. Czy ty w ogole masz pojecie o czym piszesz?
                Wiesz co wplywa na podjecie takiej, a nie innej decyzji odnosnie transferu? Mam
                niejakie wrazenie, ze blade. Clippersom brakowalo rok temu dobrego PG, bo na
                pozostalych npozycjach (no moze z wyjatkiem C, gdzie gral tylko Olo) mieli po
                brzegi talentu. Miles to SF, ktory nie potrafi grac w ataku. Jego konkurentami
                byli Odom i Maggette. Odanie Milesa za Millera bylo znakomitym posunieciem, bo
                i tak mieli nadmiar SF, a Miles jakos specjalnie nie zachwycal (i nadal tego
                nie robi). Niestety Miller okazal sie niewypalem - nie przyjal sie w zespole,
                ktory w polowie sezonu byl kompletnie rozbity i sklocony. Gdyby chcieli to
                zatrzymaliby i tak Millera, bo ten byl chronionym FA, co oznacza ze mieli prawo
                zrownowazyc kazda oferte jaka dostal. To samo jesli chodzi o Branda, Maggetta i
                Odoma. Zatrzymali tych, ktorych chcieli i koniec. To i tak wiecej, niz
                ktokolwiek sie spodziewal, bo w poprzednich latach ich wlasciciel regularnie
                odmawial placenia wysokich kontraktow i najlepsi gracze odchodzili. Miller w
                Denver radzi sobie znow niezle, Odom w Miami jest gwiazdka, w Clippers sprawial
                same klopoty (marycha, klotnie itp.). Corey byl dla nich na tyle wartosciowym
                graczem, ze jak Utah zaoferowala mu kontrakt to zrownali swoja oferte z ich i
                mieli go. Podobnie bylo z Brandem. Widowiskowosc gry nijak ma sie do efektow
                sportowych zespolu. A dopoki siedza w LA u boku Lakers to nigdy nie beda dosc
                medialni, aby sie przebic przez nich i dosc popularni aby przyciagac dobrych
                graczy do siebie (ze o placeniu nie wspomne). Miles w Cavs tez jest cieniasem,
                a ma o wiele mniejsza konkurencje niz mial w Clipps, wiec daj sobie pokoj z
                zachwalaniem jego talentu - an i z niego wybitny defensor, ani supersnajper.
                • Gość: Lukasz22W-wa Re: Los Angeles Lakers IP: *.acn.pl 02.01.04, 14:05
                  Zapewniam cie, że wiem na czym polegają trnsfery.A styl gry Milesa bardzo mi
                  sie podobał w Clippersach, stąd tak subiektywne podejście do tego tematu..
                  • Gość: calagan Re: Los Angeles Lakers IP: *.aster.pl 03.01.04, 10:03
                    To oznacza, ze dla ciebie liczy sie widowiskowosc, a nie poziom gry. Bo Miles
                    jest slabym graczem, ale faktycznie jego skocznosc powoduje, ze gra
                    widowiskowo.
                    • Gość: Lukasz22W-wa Re: Los Angeles Lakers IP: *.acn.pl 03.01.04, 16:12
                      Lubię oglądać w TV widowiskowe zagrania, chyba jak kazdy kto kiedys grał w
                      basket.A akcje Milesa jako rookie po hig-school np. w Rookie All-Star Game
                      zrobily na mnie wielkie wrazenie.Nie jestem tego typu fanem, ze uwielbiam
                      najlepszych graczy NBA.Moim ulubionym graczem jest Garnett, ale juz od
                      pierwszego sezonu, a nie dlatego ze jest supergwiazdorem...Lubię również Vince
                      Cartera, ale jego gra zchwycałem się już na North Carolinie, gdzie grał razem z
                      Jamisonem, Cotą, Shammondem Williamsem, Sergem Zwikkerem(!!!!) i Ademolą
                      Okulają.Jednak poziom gry też się liczy i masz rację, że D.M. nie będzie
                      graczem formatu All Star (aczkolwiek jak pamiętam experci z GW widzieli go w
                      2003 roku w Meczu Gwiazd, a Jordan powiedział, ze to jego a nie Km.Martina
                      wybrałby z numerm 1 draftu...).Mam nadzieje, że uszanujesz to, iż nie jestem
                      typowym fanem zachwalanych i medialnych Kobe Bryantów, T-Maców itd. i pozwolisz
                      mi pozostać quasi-skautem wyszkującym ciekawych graczy w NBA (bo NCAA nie mam
                      już gdzie oglądac)
                      • Gość: calagan Re: Los Angeles Lakers IP: *.aster.pl 05.01.04, 15:03
                        Alez prosze bardzo - badz sobie skautem i fanem Tobie tylko znanych
                        koszykarzy ;-)). Ja nie kibicuje zadnemu zawodnikowi - ja podziwiam cale
                        zespoly. Moge uznac, ze ten czy tamten jest dobry, ale zeby od razu mu
                        kibicowac? Nie. Natomiast slow Jordana nie cytowalbym jak wyroczni, bo to on
                        wybral niejakiego Kwame Browna z nr 1.
                        • Gość: Lukasz22W-wa Re: Los Angeles Lakers IP: *.acn.pl 06.01.04, 02:20
                          Zatem ciesze sie niezmiernie, iz pozwalasz mi robic to na co mam ochotę i lubic
                          tego, kogo lubię.Na forum bowiem niewielu pozwala ci myslec tak ja sobie tego
                          zyczysz (zwłaszcza na piłce nożnej...). To, że nie masz playerów, którym
                          kibicujesz jest twoim swiętym prawem (tak jak moim posiadanie takowych), ale
                          jeżeli grasz w basket to na pewno podpatrujesz zagrywki i zachowania boiskowe,
                          tych którzy graja najciekawiej, najlepiej i najefektowniej.Stąd też się wzięła
                          moja sympatia do widowiskowo grających zawodników.
                          PS. Michaela Jordana nie trktuję jako wyroczni, przyoczyłem tylko
                          cytat "zawodnika wszechczasów" jak to się mówi
                          PS2.Właśnie na temat tego czy Jordan jest zawodnikiem wszechczasów chciałbym z
                          toba podjąć dyskusję....jeżeli nie, to chętnie podyskutuję na temat
                          zaproponowany przez ciebie (ewentualnie kogokolwiek innego odwiedzajacego
                          forum).
                          • Gość: calagan Re: Los Angeles Lakers IP: *.aster.pl 07.01.04, 18:19
                            Gram zbyt slabo, zeby sie na kimkolwiek wzorowac ;-)).
                            Zmartwie Cie, ale nie mam sily dyskutowac o Jordanie jako zawodniku
                            wszechczasow. Niestety taki jeden czlowiek z paroma innymi skutecznie
                            obrzydzili mi tego typu tematy. Poczekaj az wroci Wilt i mozesz smialo z nim
                            dyskutowac. Zabije Cie w jakis 3-4 odpowiedziach (swoja dlugoscia). Na inne
                            tematy chetnie podyskutuje (tylko please - zadnej historii - z prostego
                            powodu - nie da sie czegokolwie porownac z terazniejszoscia), o ile je
                            rzucisz - jak zapewne zauwazyles nie ma zbyt wielu tematow z poza Gazety -
                            lenistwo i brak czasu stalych bywalcow.

                            Ps: I jeszcze jedno - nie oczekuj natychmiastowych odpowiedzi na swoje posty -
                            no nie mamy niestety tyle czasu, ani mozliwosci technicznych (co poniektorzy).
                            • Gość: Lukasz22W-wa Re: Los Angeles Lakers IP: *.acn.pl 10.01.04, 23:28
                              Cięzko mi dać jakiś temat pod dyskusję, bo doprawdy nie wiem co cie interesuje,
                              ale moze wilt pomoze(z tego co zauwazylem chyba nie przepadacie za soba).A z
                              czasem i możliwościami technicznymi masz rację...poza tym sesja...Pozdrawiam
                              • Gość: calagan Re: Los Angeles Lakers IP: *.aster.pl 12.01.04, 14:45
                                My z Wiltem nie przepadamy za soba? Wilt - to prawda? Czemu mi nic nie
                                powiedziales? ;-)). A tak powaznie to nie wiem z czego ten wniosek. Obaj
                                jestesmy fanami Lakers i toczylismy baaaaaaaaaardzo dlugie debaty na ich
                                temat. Alex moze cos o tym powiedziec.
                                Natomiast w kwestii tematu sam widzisz jak ciezko cos wymyslec, ze o napisaniu
                                nie wspomne. Nie jestem jakis specjalnie wybredny. Jedynej rzeczy za ktora nie
                                przepadam to sa tematy historyczne - tyle sie naczytalem tematow w ktorych
                                ludzie spieraja sie, ktory koszykarz 10-20 lat temu byl lepszy, czy kto cos
                                tam lepiej robil, ze mam juz dosc. A i tak nic z tego nie wynika, bo kazdy
                                pozostaje przy swoim zdaniu. Mozna np: sytuacje jakiejs druzyny poanalizowac
                                (Knicks, Suns po wymianie, czy Lakers ;-)) ).
      • Gość: PaniZnawca Re: Los Angeles Lakers IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 02.01.04, 21:30
        Po Kobe wygląda jak coś nie tak.Najlepszą sprawą w tym sporcie
        jest to,że oczywiste takie być nie musi.Shaq wielkim poetą kosza
        jest.Spójrzcie na Millera.Dowód wierności a też chce
        pierścionek.Ewing i Zo zaczęli latać po klubach i się rozbili
        • Gość: calagan Re: Los Angeles Lakers IP: *.aster.pl 03.01.04, 10:02
          Spójrzcie na Millera.Dowód wierności a też chce
          > pierścionek.Ewing i Zo zaczęli latać po klubach i się rozbili

          Mozna roznie na to spojrzec. Dla jednych Miller to symbol przywiazania do
          barw klubowych, a dla innych pazerny grajek. Tylko Indiana dala mu taka kase -
          nikt inny nie dawal. A pierscionek moze chciec, ale widocznie nie byl gotow do
          poswiecen na jego rzecz (pieniedzy i miejsca w skladzie). Ewing juz byl slaby
          gdy odszedl z Knicks, a Zo nie latal po klubach.
          • Gość: Lukasz22W-wa Re: Los Angeles Lakers IP: *.acn.pl 03.01.04, 16:17
            Szkoda że Zo swego czasu odszedl z Hornets, a L.J. doznał kontuzji.To była
            pnąca się w górę ekipa i mogło z nich coś wyrosnąć.Zo pozostał świetnym graczem
            po przejściu do Heat, a L.J. niestety po kontuzji stracił dynamit w nogach
            (aczkolwiek Big L to najpiękniejszy moim zdaniem gest w koszykówce i mam
            nadzieję, że się powszechnie przyjmie jako oddanie hołdu świetnemu graczowi po
            celnej trójce....U mnie na osiedlowym boisku się przyjął...)
            • alex.4 Re: Los Angeles Lakers 05.01.04, 19:41
              a wracając do Lakers... to ostatnie mecze pokazują, że kluczowy dla sukcesu
              albo jego braku dla Lakers będzie stary Malone....
              Pozdr
            • Gość: Wilt Do Łukasza IP: *.starnettelecom.pl 10.01.04, 17:01
              (miałem już napisaną wcześniej odpowiedź na Twój post na innym wątku; gdzieś
              zniknął, nie chce i się go szukać więc umieszczam ją tutaj ;-))

              Łukasz, co do opinii, kiedy NBA była lepsza, to – niezależnie od
              komercjalizacji, która postępuje coraz bardziej od początku istnienia ligi i
              niestety nie da się zatrzymać - nie da się ukryć, że zależność jest zwykle
              prosta: idealizuje się epokę, kiedy zaczęło się ligę ogladać i przeżywało ją
              najsilniej. Dlatego na amerykańskich stronach fani prezentują bardziej
              zróżnicowane opinie niż w Polsce, gdzie NBA oznacza dla wielu tylko jedno –
              lata 90. i Jordana. Stąd tyle przesadnie krytycznych opinii o obecnej lidze i
              jej gwiazdorach, szczególnie gdy zdarzy się im nieszczęście bycia porównywanymi
              ze Świętością… (zdrowiej dla mnie byłoby już porzucić NBA w ogóle niż użalać
              się tylko ciągle, jaka teraz jest słaba). Ty na szczęście prezentujesz bardziej
              zróżnicowany punkt widzenia, - ja ze swojej strony zaznaczę, że za najlepszą
              zespołowo epokę ligi uważam lata 80. (kiedy szczyty osiągnęli Lakers, Celtics i
              Pistons, o których wspominasz a propos lat 90.), a indywidualnie – lata 60., i
              tych opinii jestem dość pewny. Co do porównania obecnej dekady z poprzednią;
              trochę wcześnie na podsumowania, kiedy nie minęła nawet połowa tej pierwszej,
              ale już teraz stwierdziłbym, że porównania na niekorzyść teraźniejszości wydają
              mi się nieuzasadnione. Odnośnie rozwodnienia talentu – to mój argument za
              latami 80. przeciw 90. - 29 klubów istniało już w latach 90., tylko że teraz
              więcej talentu przybywa do ligi z całego świata, nie tylko ze Stanów, i poziom
              się podwyższa, czego nie zmieni 30. drużyna w Charlotte. Można wysunąć przeciw
              temu argument, że ten talent to często 18 - latkowie wymagający jeszcze wiele
              nauki; ale jeśli niewiele umieją, to i tak siedzą na ławce, co już tak dużej
              różnicy nie sprawia. Ale zamiast zajmować się poszczególnymi przyczynami,
              lepiej i łatwiej popatrzeć na ich łączny rezultat. Porównajmy więc czołowe
              drużyny tamtej i obecnej ligi. Nawet bez Lakers i Bulls (choć osobiście
              obstawiałbym Lakers’01 przeciw każdej edycji Bulls oprócz może ‘96, bo wtedy
              nie wiedziałbym kogo wybrać – a obecna edycja LA ma jeszcze więcej potencjału;
              żeby tylko go zrealizowała…)), bo ten temat budzi może za dużo emocji, by
              spojrzeć obiektywnie.

              1) Knicks Ewinga – można by ich porównać z Kings Webbera, w starciu głównych
              przeciwników mistrzowskich dynastii. Przyznasz chyba, że mimo zupełnie
              odmiennego stylu i znacznie słabszego trenera, Kings są wyraźnie bardziej
              utalentowani i silniejsi w ataku, za to słabsi w obronie i mniej
              zdyscyplinowani; w sumie mniej więcej remis. Jednak Kings można też porównać z
              Blazers ery Drexlera, tym razem drużyny o podobnym stylu (nic dziwnego: ten sam
              coach). Tu już stawiałbym na lekką przewagę Kings.
              2) Rockets Olajuwona – Spurs Duncana; drużyny z mniejszym dorobkiem niż
              dynastie, ale też mistrzowskie. Podobne tym razem trochę w stylu (dominujący
              gracz pod koszem, a wokół niego strzelcy z dystansu), i chyba znów przyznasz,
              że Spurs nie wydają się z innej ligi (choć w bezpośrednim pojedynku stawiałbym
              jednak na Rocktets: the Dream przesądza sprawę). Spurs można by porównać
              również z klasycznymi Jazz Stockton to Malone, z ich zespołową defensywą i
              żelazną konsekwencją w ataku. Choć Jazz teoretycznie mieli większy potencjał od
              Rockets, w starciu z Duncanem i Robinsonem przeciw Malone’owi mieliby chyba
              większe kłopoty niż tamci – nie byłbym pewny, kogo obstawiać. W każdym razie
              znowu mamy drużyny podobnej klasy.
              3) Phoenix Barkleya – Mavericks Nowitzkiego. W tym przypadku znów spotkałyby
              się teamy o analogicznym charakterze, z problemami z defensywą i twardością w
              playoffs, ale za to o rekordowej sile ognia. I także tutaj trudno wskazać
              jednoznacznego faworyta (osobiście obstawiałbym Suns, ale tylko ze względu na
              sentyment do Barkleya).

              Podobne przykłady można by mnożyć, ale wynika z nich jedno i to samo: obiegowe
              szczególnie w Polsce sądy o niższości współczesnego basketu w porównaniu z
              latami 90. są po prostu nieprawdziwe i nie warto się nimi przejmować, do czego
              namawiam i Ciebie. Zamiast tego lepiej kibicuj swojemu Garnettowi (BTW: ja też
              go lubię i uważam, że w tym roku zostanie MVP), oglądaj ligę i ciesz się
              oglądaniem koszykówki w najlepszym wydaniu!

              Pzdr
              • Gość: Lukasz22W-wa Re: Do Łukasza IP: *.acn.pl 10.01.04, 17:45
                Cieszę się oglądaniem koszykówki i patrzeniem na grę Garnetta.
                Chciałbym tylko jedno zdanie napisać do ciebie, wypowiedziane przez "Magica"
                Johnsona, który każdemu z dzisiejszych gwiazdorów życzył rozegrania meczu z
                Lakers lub Celtics z czasów ich świetnosci z lat 80, aby poznali czym w
                rzeczywistosci jest koszykowka.Oglądałem wiele meczów koszykówki, ale żadne nie
                miały w sobie takiej magii, jak te rozgrywane przez owych największych rywali
                kilkanaście lat temu.Myślę, że się ze mną zgodzisz...
                • Gość: Wilt Do Łukasza22 - cz.2 IP: *.starnettelecom.pl 16.01.04, 15:19
                  A więc znowu się generalnie zgadzamy – przynamniej co do lat 80. Też sądzę, że
                  4 ówczesnych Wielkich – Lakers, Celtics, Sixers i Pistons – było silniejszych
                  od wszystkich późniejszych drużyn (tylko obecni Lakers mogliby się z nimi
                  mierzyć, jeśli chodzi o potencjał „5”, ale nie o rezerwy). Ale proszę; nie
                  mieszajmy do tego lat 90., najbardziej przereklamowanego okresu w historii
                  basketu. Obecna koszykówka nie jest wcale słabsza niż tamta, nie trzeba tylko
                  do niej z góry się uprzedzać.

                  Pzdr

                  P.S. Już się chyba zorientowałeś, że z tomsem nt. MJ – a raczej trudno
                  konstruktywnie podyskutować… ;-)
                  • Gość: Wilt P.P.S. IP: *.starnettelecom.pl 16.01.04, 15:21
                    I chyba nie muszę już wyjaśniać, że to nieprawda, że nie lubimy się z
                    calaganem? ;-)
      • fifi64 Re: Los Angeles Lakers 29.06.04, 18:28
        LAkers sa na jlepsi i beda najlepsi.Mam nadzieje ze Kobe zostanie oraz Shag
        oraz nie zastopiony Phil.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka