Gość: fankatenisa IP: *.polgeol.pl 02.02.09, 11:42 No sorki, ale facet, który sie popłakał bo nie zdobył kolejnego tytułu Wielkiego Szlema? Ja rozumiem, ze to są emocje. Ale bez przesady... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: rad Re: Złamane serce Federera IP: *.adsl.inetia.pl 02.02.09, 12:20 zachowal sie jak ciota, rozumiem zeby ze szczescia ale z niezdobycia mistrzostwa? i tak jest legenda. taki jest sport zawsze ktos przegrywa a pojedynek byl na bardzo wysokim poziomie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q Re: Złamane serce Federera IP: *.wroclaw.mm.pl 02.02.09, 13:30 Mimo, że zasługujesz na to, by Ci odpowiedzieć, że sam jesteś ciotą, tego nie zrobię. To jest żałosne, że takim terminem określasz wybitnego zawodnika, który osiąga wyniki w diabelnie trudnym sporcie. Facet biegał za tą cholerną, małą piłką ponad 4 godziny, przegrał z niesamowitym Nadalem, więc ja rozumiem to, że mógł się podłamać. Dla mnie to pokazuje, że mimo swej wielkości jest też normalnym człowiekiem i trzymam kciuki, by się na Nadalu odegrał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mario Re: Złamane serce Federera IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.02.09, 17:11 pisząc żeby Federer się na Nadalu odegral udowodnileś że kompletnie nic nie rozumiesz i jesteś typowym tenisowym kibolem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria Re: Złamane serce Federera IP: *.chello.pl 03.02.09, 22:50 mi się wydaje że tu nie chodziło o ten jeden pojedynek, ale o jeden z wielu. takie ciśnienie, oczekiwania, wcale mnie nie dziwi że ta przegrana i jego przerosła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wawak Re: Złamane serce Federera IP: 217.17.35.* 02.02.09, 12:24 No widzisz misiek, swoim komentarzem pokazałeś, że właśnie niewiele rozumiesz. Postaraj się wypowiadać bardziej subtelnie o tematyce, która nie jest Twoją mocną stroną. Pozdrowienia dla fanów dyscypliny, przede wszystkim tych grających od i pamiętających boskiego Andre i P.Samprasa oraz ich wspaniałą rywalizację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fankatenisa Re: Złamane serce Federera IP: *.polgeol.pl 02.02.09, 13:02 Pojedynki Samprasa i Agassiego to juz historia (swoja drogą strasznie ich szanowałam za to że poza siłą dysponowali też ogromną różnorodnością zagrań). Pamiętam też łzy Samprasa podczas meczu z Agassim, ale były to łzy po stracie przyjaciela i trenera. Ale to juz inna sytuacja. Odpowiedz Link Zgłoś
mamoniowa303 Federer 02.02.09, 12:47 Nie mozna miec wszystkiego, wiadomo, apetyt rosnie w miare jedzenia. Ale Fedsowi zaczelo brakowac dystansu, zdaje sie, ze umknelo mu, iz czasy, gdy nie mial wlasciwie konkurentow bezpowrotnie minely. Dzisiaj tenisowy swiat obfituje w mlode wilczki, ktore przepychaja sie w walce o czolowe rankingowe pozycje. Latka leca, nabywa sie doswiadczenia, ale niestety sil i determinacji ubywa. Federer zachowal sie jak rozkapryszone dziecko, ktore nie dostalo upatrzonej zabawki. No i przydalo by sie wiecej szacunku dla rywali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NIE Złamane serce Federera IP: *.phonesat.pl 02.02.09, 13:02 Kto z uwagą przyglądał się temu widowisku, kolejnemu z ich udziałem, ten wie, że nie w braku determinacji należy szukać przyczyn finałowej porażki. Roger biegał jak szalony, nie było piłek straconych. Chciał wziąć z Nadal wszystko to, czym Nadal niszczył jego...Cóż za kapitalny pojedynek, esencja sportu! A wy tu go od cioty, przegranego i mentalnego degenerata! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dal Re: Złamane serce Federera IP: *.pse.pl 02.02.09, 13:03 Fankotenisa i ty rad, kupcie sobie po rakiecie i pie...ijcie sobie w łeb jedno drugiemu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GQ Złamane serce Federera, moje też... IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 02.02.09, 13:04 Po części się zgadzam z opiniami, że niby Roger zachował się niemęsko, nie po mistrzowsku - płaczący facet, jak dziecko... Ale to tylko dowodzi skali dramatu, który chłopak przeżył - przecież wszyscy widzieli, że przegrał ten mecz (5 set) zdecydowanie w głowie, gdyby się nie posypał, to miał wszelkie atuty by wygrać. Ale znów na drodze stał ten Nadal, który go bije wszędzie, nie potrafi z nim grać, to jest dla niego jakiś straszny koszmar z którego nie może się obudzić. On sobie doskonale zdaje sprawę, że jak tak dalej pójdzie, to nie tylko nie pobije rekordu Samprasa, co go nawet nie wyrówna... im większe ambicje, tym porażki bardziej bolą... ja bym wolał, żeby Polacy po kolejnej porażce w nogę trochę popłakali, zamiast byli rozluźnieni jak gdyby nigdy nic - bo w końcu było wiadome że przegrają... Dla mnie to jest wielki dramat tego faceta, który przeżywam również osobiście, bo kibicuję mu z całego serca - te łzy były piękne - co zresztą widać po komentarzach w prasie i zachowaniu kibiców na korcie. A wracając do finałów, rekordów - naprawdę życzę Rogerowi żeby chociaż wyrównał ten rekord Samprasa, bo pierwszy i tak nie będzie, gdyż zanosi się na to, że Nadal i tak pobije wszystkie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mamoniowa303 Re: Złamane serce Federera, moje też... 02.02.09, 14:21 Gość portalu: GQ napisał(a): Ale to tylko dowodzi skali dramatu > , > który chłopak przeżył Chcialabym tylko zwrocic uwage, iz Roger Federer jest dojrzalym zawodnikiem i mezczyzna. Jaki dramat ??? Po prostu przegral mecz, bo ktos stojacy po drugiej stronie siatki okazal sie lepszy. W moim odczuciu te lzy nie swiadcza o tym, ze jest mieczakiem, ale dowodza zadufania pana Federera. Uroil sobie, ze wyrowna, ba pobije jakis rekord i jak sie nie udalo, to sie rozkleil. Zachowanie niegodne zawodnika tego formatu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mario Re: Złamane serce Federera, moje też... IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.02.09, 17:23 Jaki dramat!!!W turnieju WS startuje 128 najlepszych tenisistów świata i nikt nie przyjeżdża żeby przegrać.Federer przegrał w finale z numerem 1!!!I nie jest to żadna niespodzianka.Dlatego te łzy świadczą o bezsilności a nie o klasie zawodnika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fankatenisa Re: Złamane serce Federera IP: *.polgeol.pl 02.02.09, 13:06 "Ziarno" i "teletubisie" to co najwyżej moze pogladac moje dziecko. A emocje nie są mi obce. Ale jak już napisałam łzy z powodu niezdobycia upragnionej zabawki to zdecydowanie nie przystoi, jakby nie patrzeć, wielkiemu Mistrzowi (z całym szacunkiem dla Federera). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raff Re: Złamane serce Federera IP: *.katowice.pik-net.pl 02.02.09, 14:36 Z Rogera Federera nagle zeszły emocje (gigantyczne emocje) i łzy to była tylko i wyłącznie naturalna na nie reakcja. To normalny człowiek, ma do takich reakcji pełne prawo, krytyka tutaj jest nie na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomi_78 Re: Złamane serce Federera IP: *.chello.pl 02.02.09, 16:20 To nie chodzi oto, ze koles sie poryczal bo przegral, raczej o duze zaangazowanie emocjonalne, lzy to sposob odreagowanie, gdy to wszystko juz puscilo (plakal tez po wygranych meczach). Pomysl sobie ile traci ktos, kto nigdy sie do tego stopnia nie zaangazowal, nawet jezeli dla kogos innego to tylko mecz tenisa i nie zalezy od tego zycie jego i jego bliskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tenisista fanko tenisa, masz 100% racji w tej jednej sprawie IP: *.chello.pl 02.02.09, 19:42 Federer zachował się jak dzieciak, a nie jak facet a to wynika z jego chorej ambicji w podejściu do meczu. kiedy przegrywał z Canasem, czy w mniej ważnych meczach w jego rozumieniu, nie traktował tego jak porażek ale jak wpadki przy pracy. wiadomo że walcząc o rekordy w finałach wielkiego szlema, nie może powiedzieć że się nie starał i że tak wyszło, i nie umie znieść że choroba na sukces, daje znać o sobie. moim zdaniem od lat Federer (którego tenis bardzo szanuję, i bardzo cenię - w oderwaniu od sylwetki osoby jaka ją uprawia), to jest przykład "zaciętego człowieka sukcesu", rodzaj "prymuska" który musi wszystko zrobić z zaciętymi zębami najwyżej, i wyróżnia go CHORA ambicja. jego megalomania jest tak wielka, że nawet próbuje to ukryć, jakimiś gestami pozornej "skromności" która już jest na maksa przy jego charakterze wkurzająca. to typ faceta, który będzie 50 lat walczył o "szczyty i zaszczyty" a potem jak osiągnie wszystko / albo nawiedzi go jedno potknięcie strzeli sobie kulką w łeb. tak widzę jego "psychologię". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basiek Złamane serce Federera IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 02.02.09, 13:38 masz racje federer to legenda to bzdura ze urrzymywal sie na szczycie bo nie mial konkurencji sproboj byc takim jak on to zobaczysz jakie to latwe lata treningow bolu wyrzeczen brak normalnego zycia to cena jaka placa najlepsi .federer i nadal sa wspaniali tez dlatego ze walcza do konca nie patrza wtecz nie widza tych nagrod ,ktore zdobyli,dlanich moim zdaniem sam tenis,gra emocje,rywalizacja to sens ich zycia .lzy rogera swiadcza same za siebie ,to reakcja sportowca a slowa nedala to najlepszy komentarz tego co sie stalo, Odpowiedz Link Zgłoś
13monique_n Re: Złamane serce Federera 02.02.09, 14:17 Pominę komentarze wykazujące się brakiem zrozumienia dla emocji w sporcie w sensie ogrólnym a w tenisie w sensie szczególnym - zwłaszcza emocje pojedynków Federer vs Nadal. Pięknych, emocjonujących, z klasą. Kto tego nie czuje, temu się nie wytłumaczy (może żałować, jeśli go na to stać). Przepiękny mecz, łzy Rogera poruszające do bólu, także rywala, który umiał sie znaleźć. A reszta - phi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torwid Złamane serce Federera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.09, 14:39 Wiesz Mamoniowa- lepiej wracaj na te swoje randki internetowe, to przynajmniej coś na czym się znasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jędrzej Re: Złamane serce Federera IP: *.chello.pl 02.02.09, 14:41 Gość portalu: fankatenisa napisał(a): > No sorki, ale facet, który sie popłakał bo nie zdobył kolejnego > tytułu Wielkiego Szlema? On się popłakał nie dlatego, ze przegrał, ale że utracił władzę nad swym ciałem na korcie. Jego ramiona, stopy, dłonie - kiedyś mistrzowskie i bezbłędne - dziś w decydujacych momentach robią co innego, niż on im każe. W meczach Nadal - Federer powtarza się od pewnego czasu wciąż ten sam motyw: Roger prowadzi wyrównaną walkę, błyszczy świetnymi zagraniami - ale kiedy pojawia się realna szansa na zwycięstwo, nagle zaczyna grać o dwie klasy gorzej i przegrywa. W jego duszy zalągł się czerw, który budzi się i niszczy go w najważniejczych chwilach. Roger nie wie skąd się ten czerw wziął ani nie umie się go pozbyć - dlatego płacze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rory Złamane serce Federera IP: *.chello.pl 02.02.09, 14:42 Jak koleś najpierw mówi, że jego główne cele na ten sezon to wygrana w australii, pierwszy tryumf w paryżu, odzyskanie tytułu w Londynie, kontynuowanie zwycięskiej passy w nowym jorku, powrót na 1 miejsce w rankingu i wygranie wszystkich mastersów... to mnie jego płacz nie wzruszy. Nawet w 2005 roku, kiedy był rzeczywiście królem tenisa, mówił skromnie, że ma nadzieję utrzymać 1 miejsce w rankingu i powalczyć o tytuł w swoim ukochanym wilmbledonie... a teraz ? chyba jednak powinien sobie postawić poprzeczkę trochę niżej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fan Re: Złamane serce Federera IP: 82.145.76.* 02.02.09, 14:48 Nie jest prawdą, że płakał pierwszy raz podczas ceremonii jako przegrany. Można wspomnieć finał w jego rodzinnej Bazylei w 2001 roku, gdy po przegranej z Henmanem płakał jak bóbr przed szwajcarską publicznością. Dowód -> www.youtube.com/watch?v=w8QDlcFHA4o Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: typkoteusz Złamane serce Federera IP: 195.117.255.* 02.02.09, 14:45 Jak czytam opinie, że Fedex jest ciotą albo, że jest rozkapryszony i płacze bo sobie ubzdurał że jest najlepszy to mi ręce opadają. Pewnie dla Was ignoranci byłoby "po męsku" gdyby Fedex po meczu zrobił zadymę w stylu John McEnroe i połamał jeszcze rakietę. Ja rozumiem Fedexa w 100%. Staje po raz kolejny do meczu z gościem, którego uważam za robocopa po tym co zrobił ( dwa wykańczające mecze jeden po drugim i tylko 2 dni odpoczynku). Staje do meczu i nie daje rady - presja ogromna a on po raz kolejny nie ma recepty na Rafę. Teżbym chyba nie wytrzymał. Grand Slam to nie jest gra w bierki tylko 2 tygodnie harówy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tenisista kolego, to wcale nie tak. Ty chyba nie widziałeś IP: *.chello.pl 02.02.09, 19:56 wcale tego meczu. Federer, grał na równi, po czym zaczął "płakać" z paniki już w połowie ostatniego seta kiedy kondycja Nadala była chyba gorsza fizycznie niż Federera. przerażone oczy od stanu kiedy Nadal miał 2 gemy przewagi. nie dlatego że Nadal JEST NIE DO OGRANIA, ale dlatego że "ucieka mu taka okazja", to jakaś histeryczna reakcja, że patrzy na niego świat, że on musi się "upokorzyć" i pokazać swoją niemoc po raz następny, bo nie była to MOC Nadala, tylko NIEMOC Federera przede wszystkim. zachował się jak mięczak W CAŁOŚCI, a nie w rozdaniu bo tak grał mecz, z naciskiem na 5 set. bardzo wrażliwym na prawdę na miarę top 10 tenisistą był Gaston Gaudio, ale jednak u niego było trochę inaczej. to był typ "histeryka" który ciągle grał "ze sobą", rozmawiał ze sobą, dlatego wzbudzał we mnie większe zrozumienie. człowiek który nie potrafił za nic grać na punkty a był tenisistą świetnym. jeśli płakał to dlatego że tak mu się robi, a nie że nie może wygrać któregoś tam tytułu czy meczu z tym a tamtym, to było coś innego, był na siebie zły, ale nie zachowywał się jak Federer. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PIJANY KSIĄŻĘ EMOCJE a emocje, to zasadnicza różnica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 15:05 EMOCJE gracza tenisowego Federera to co innego niż emocje oglądacza, chciałbym zwrócić uwagę. Czym innym siedzenie przed telewizorkiem i jakieś tam mniejsze czy większe emocjonowanie się zdarzeniem, a zupełnie czym innym zaangażowanie emocjonalne i wielogodzinne napięcie graczy, którzy dają z siebie absolutnie wszystko i jeden z nich znów okazał się za krótki dla swego wielkiego rywala. Tych emocji zupełnie nie da się porównać. Zachowanie Federera nie tyle świadczy o słabości, ale raczej jasno i wyraźnie ukazuje jak wielkie EMOCJE towarzyszą wielkiej rywalizacji i ile trzeba udźwignąć przed, w trakcie i na koniec. Telewidz zaś nic nie dźwiga, ale w niczym nie przeszkadza mu to wygłaszać bezwzględne opinie w temacie, o którym pojęcia mieć nie może, bo nigdy nie doświadczył tego typu emocji. Wielkie emocje muszą przecież znaleźć jakieś ujście i tak się właśnie stało w tym przypadku, a to pokazuje jedynie jak bardzo Federerowi zależało i jak ciężka to porażka dla niego. Bo dla niego to jest coś więcej niż zwykły pojedynek. To granie Federera z Nadalem to zresztą dla obydwu coś wyjątkowego, a nie jakiś tam mecz. Zwykły oglądacz nigdy nie będzie w stanie pojąć ciężaru gatunkowego takiego pojedynku i towarzyszących mu oczekiwań, napięć, emocji, bo obejrzy, i nawet jak mniej lub bardziej po swojemu poemocjonuje się, to wróci zaraz do swoich zajęć i tyle. A jego ewentualne emocje nigdy nie będa nawet w przybliżeniu emocjami graczy. A dla takich graczy musi to być gigantyczne obciążenie emocjonalne. Bo to przecież nie jest tak, że wychodzi dwóch największych obecnie w tenisie facetów i na chłodno sobie pykają przez cztery czy pięć godzin, jeden wygrywa, drugi przegrywa i spływa to po nich jak po kaczce i przechodzą nad tym do porządku dziennego w pięć minut. Płacz Federera w takiej sytuacji to wydarzenie niecodzienne, ale pokazujące jaka skala napięć może towarzyszyć wielkiej rywalizacji. I chwała Nadalowi, który autentycznie szanując Federera pięknie się potrafił zachować i żadnego triumfalizmu nie było. Pokazał skromność i okazał szacunek pokonanemu. I również dlatego jest wielki. A tu same chłodne mędrki siedzą i dają coś w rodzaju "Federer przegrał i popłakał się? no, bez przesady". Odpowiedz Link Zgłoś
roger_federer2000 Re: EMOCJE a emocje, to zasadnicza różnica 02.02.09, 19:48 Pięknie napisane. Nic dodać, nic ująć. Resztę komentarzy naprawdę lepiej pozostawić bez ... komentarza. Szkoda nerwów na czytanie bredni. "I chwała Nadalowi, który autentycznie szanując Federera pięknie się > potrafił zachować i żadnego triumfalizmu nie było. Pokazał skromność > i okazał szacunek pokonanemu. I również dlatego jest wielki." O taaak. Muszę przyznać, że nigdy Nadala nie darzyłem zbytnią sympatią (i to naprawdę delikatnie mówiąc:) Natomiast wczoraj po meczu naprawdę nabrałem do niego sporo szacunku i właśnie sympatii. Miły, skromny i przede wszystkim normalny chłopak. Bardzo mi się podoba autentyczny, nieudawany wzajemny szacunek między tymi dwoma wybitnymi sportowcami. W każdym razie pierwszy raz w życiu przyznaję: klasa Rafa :) I oby Roger szybko się podniósł po porażce, w końcu jest wielkim mistrzem (jak to słusznie zauważył sam Nadal). pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaro Dlaczego płakał ? IP: *.chello.pl 02.02.09, 19:20 To chyba oczywiste - jak powiedział mógł i powinien był wygrać ten mecz. Od drugiego seta z wyjątkiem małego fragmentu trzeciego (który przegrał) grał znakomicie. W zasadzie nic nie stało na przeskzodzie by tak zagrał i w piątym, ale nie wytrzymał nerwowo i nie zagrał. A więc z własnej winy wypuścił z rąk wielką szansę i dlatego płakał. Nie dlatego, że przegrał, ale dlatego, że nie podołał temu, co powinien był uczynić, a więc zagrać na swoim poziomie do końca i już teraz przejść do historii ... Tenisowo ma wszelkie atrybuty by pokonać Nadala, mentalnie niestety nie, za to Nadal chyba nie wie co to nerwy. W tegorocznym Wimbledonie w półfinale któregoś z nich skrzywdzi jednak boleśnie Murray ... Odpowiedz Link Zgłoś
roger_federer2000 Re: Dlaczego płakał ? 02.02.09, 19:42 "W tegorocznym Wimbledonie w półfinale któregoś z nich skrzywdzi jednak boleśnie Murray ..." Ciekawa teza. A co do tej pory osiągnął Murray na trawie? W zeszłym roku dostał potężne baty od Nadala bodaj w ćwierćfinale - i to jego największy sukces. Dobrze to powiedział Roger, kiedy przed Aussie Open, Murray był faworytem bukmacherów (również sam siebie uważał za głównego faworyta). Czym innym są zwycięstwa w Doha, Madrycie czy jakimś turnieju pokazowym w Abu Dabi, a czym innym w wielkim szlemie. Dopóki nie wygrasz któregoś z turniejów wielkiej 4 - nie możesz być uważany za faworyta. Faworytami zawsze będzie Roger i Rafa bo mają doświadczenie w wygrywaniu największych spotkań. W dalszej kolejności Djokovic, bo mimo wszystko udało mu się wygrać w Australii. Święcie wierzę, że Roger pozbiera się po tej druzgocącej mentalnie porażce i wróci na tron w Londynie. Bo w Paryżu to Nadal wygra a zamkniętymi oczami. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klaudia Złamane serce Federera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 20:22 te tłumaczenia są żałosne ;/ kiedy Roger powiedział : God, it's killing me oznacza to: Boże, strasznie mnie to boli. A nei jak to napisaliście wy redaktorzy to mnie zabija;/ gdzie tu sens? PS.Roger jesteś wielki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mario pollack Złamane serce Federera IP: 77.236.0.* 02.02.09, 21:54 Nie ma kogoś takiego jak najlepszy zawodnik wszechczasów. Nie ma takiej możliwości by porównywać osiągnięcia starych mistrzów z lat 70 i 80, a nawet 90 z tym co się dzieje teraz, inne nawierzchnie (wolniejsze), inna technologia, inne, niebotyczne przygotowanie fizyczne, inne zainteresowanie ze strony mediów. Podobnie twierdzą Sampras, Laver i inni. Federer to na pewno najlepszy zawodnik swojej ery czyli początku XXI wieku. 13 szlemów nie dostaje się za darmo. Sam stworzył tego potwora. Ja myślę, że taki gracz rodzi się raz na dekadę, ale dzięki niemu cała dyscyplina idzie w górę. Nadal chciał pobić federera i jego (Rafy) tennis, cały czas się poprawia. Świetny, płaski backhand, coraz lepszy serwis, dobra gra przy siatce itd. Największy problem Nadala, to czy przy jego stylu gry możliwe jest uniknięcie kontuzji, i to poważnych. Nie wiem czy pamiętacie, ale Nadal już taką miał (bodajże kostka, potrzebna była operacja). A w US Open to już nie ten sam Nadal. A Fed poprostu taki jest. Technicznie świetny, psychicznie mówi się, że miękki. Nie do końca, Wimbledon 2007 ograł Nadala, choć to Hiszpan jest ostatnio jest górą, w garosie wyraźnie. Jak bardzo kibicuję Federerowi, to imponuje mi Nadal, swoim zachowaniem w stosunku do Szwajcara, i odwrotnie. Przydałoby się, żeby kibice o tym pamiętali. Willander, znany wyznawca Federera już go "skrelił", nazywając rywalizację z Nadalem jednostronną w ostatnim czasie. Zobaczymy jak to się wszystko potoczy. PS a tak na marginesie to może dlatego Roger się tak rozczula, ponieważ jego pierwszy trener pochodzi z Australii? O ile mi wiadomo to zginął w jakimś wypadku samochodowym. Odpowiedz Link Zgłoś