starazdzicha
19.05.11, 16:18
Piszę, ponieważ mam problem. I to duży.
Podczas dwóch wyjść na stanikowe zakupy 2 niezależne brafitterki oceniły rozmiar mojego biustu na 65 F/FF (względnie G, zależy od producenta).
Zgadzam się z nimi - rzeczywiście, taki mam rozmiar. Zanim trafiłam w ich ręce zapoznałam się z wieloma wskazówkami z niniejszego forum i wszystko się zgadza.
Dla pewności poprosiłam o przyniesienie zbliżonych rozmiarów (zmieniając obwód lub miskę) - i rzeczywiście, rozmiar - powiedzmy - 70 w obwodzie już mi "podjeżdżał" na plecach.
Wydałam na 3 staniki łączną kwotę ok. 500zł - kupiłam 2 Freye i 1 Fantasie.
Problem w tym, że moje ciało nie toleruje tego rozmiaru :(
Gdy po kilku godzinach ściągam stanik, mam na "kadłubie" odbity jego kształt, niekiedy są "krwawe pręgi". I są głębokie, silnie "wżłobione", schodzą na pewno dłużej niż godzinę.
Kształt odbity jest przede wszystkim zgodnie z fiszbinami (można mnie przy tym potraktować jako żywą mapę ładnie dobranego kształtu - fiszbiny okalają dokładnie to, co trzeba) ale też odbija się tył. Najgorzej jest w okolicy mostka i pod biustem, ale ogólnie - tam, gdzie są fiszbiny, jest źle. We wszystkich 3 stanikach, choć w jednym - szczególnie mocno.
"Cierpi" "tylko" korpus - piersi nie są objęte tym malteretowaniem.
Ale jest to naprawdę nieprzyjemne, ja czuję w ciągu dnia ten ucisk :(
Pytanie retoryczne - co mam zrobić?
Czy Wy też tak macie? Czy to normalne?
Czy jakoś się moje ciało na to "uodporni" i przestanę wyglądać jak biustowy frankenstein?
Czy jednak powinnam nosić większy obwód? Ale znowu - większy obwód w widoczny sposób podjeżdżał mi na grzbiecie.
I w końcu - czy mam szansę, że tak porządne staniki uda się ciut rozciągnąć?
Czy są jakieś patenty, jak ten proces przyspieszyć?
Bardzo dziękuję za porady, sytuacja jest naprawdę nieciekawa i ... bolesna po kilku godzinach :(
Jak jest naprawdę fatalnie i boli, to olewam wszystko i ubieram gorzej dobrany, ale wygodniejszy stanik...