aadrianka
10.01.08, 14:59
Tak się złożyło, że ostatnio nie mamy zbyt wiele roboty - taka cisza
przed burzą. O ile więc do tej pory na lobby popatrywałam ukradkiem
i w przerwach, teraz bez skrępowania buszuję po sklepach
internetowych. Dziś aktywowałam kartę kredytową, więc świat sklepów
brytyjskich stanął przede mną szerokim otworem:) (i tak jestem z
siebie dumna, bo bardzo oszczędnie zrobiłam zakupy).
Dodam że w pokoju jestem jedyną dziewczyną - poza mną jest w
porywach do 10 facetów:) Niektórzy już trochę dziwnie na mnie
popatrują, przechodząc obok mojego biurka, no ale dyskretni są -
jeśli komentują to nie przy mnie:)
Obiecałam sobie przystopować z zakupami do..., hm, powiedzmy, przez
jakiś czas:), ale stanikoholizm jest nieuleczalny. Jeśli nie kupić,
to chociaż popatrzeć...
Ciekawe, kiedy nie wytrzymam i zacznę się dzielić zachwytami nad
bielizną ze współpracownikami:) Może właściwie powinnam, przy okazji
może uda się wiedzę stanikową rozpropagować?
Wracam do pracy. Koniec ze sprawdzaniem statusu zamówienia w
bravissimo co 10 minut!