fyrlok
01.07.05, 04:11
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35067,2797312.html
101 lat temu, 1 lipca 1904 r., pewien obywatel z Królewskiej Huty chciał
podczas obiadu pożywić pieska. Piesek przy tym tak się rozochocił, że zjadł
też kawałek swojego pana.
Człek ten niewiele rzeczy robił tak, jak należy. I się doigrał. Raz podczas
obiadu poczynał sobie w ten sposób, że trzymał w zębach kawałek mięsa. A
piesek, skakając mu do ust, po kawałku mięso to odgryzał. Gdy połknął ostatni
kęs i chciał jeszcze, pan pokazał mu język. A zwierz, sądząc, że to jeszcze
mięso, skoczył i odgryzł mu potężny kawał języka. Teraz obywatel strasznie
cierpi. Cała twarz mu opuchła, nie może jeść ani mówić. I może mu już tak
zostanie.