Dodaj do ulubionych

Przebudzenie?!

03.01.12, 10:49
Ogladnalem w Nowy Rok,poczytalem komentarze jaki ten film wywolal czolowych prawicowych publicystow.Wiem,ze Ci ktorzy czytaja GW czy ogladaja WSI-24 i inne media "ktore nas popieraja" takiej Polski nie zobacza.Ten film uswiadamia jak bardzo jako Narod jestesmy podzieleni na dwa plemiona.
To jest ten film;
www.youtube.com/watch?v=tbPS33KSzR0
..a to sa wypowiedzi publicystow
www.rp.pl/artykul/9157,777651-Drugi-obieg-i-wolni-Polacy---Warzecha.html
www.rp.pl/artykul/9157,783223-Wolni-Polacy-Joanny-Lichockiej---Ziemkiewicz.html
www.rp.pl/artykul/9157,779182-Podzielona-Polska-i-polityka---Legutko.html
Obserwuj wątek
    • Gość: gość Re: Przebudzenie?! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 03.01.12, 12:04
      NMSP

      Każda sekta to przy tym pikuś. Mam serdecznie dość martyrologii, marazmu i ciągłego spuszczania się w tym temacie.
      Całe to wydarzenie to festiwal bajzlu, jaki był po obu stronach, i u nas i u ruskich.

      Proponuję ci lechosiu nie być taki spięty, rozluźnij zwieracze, nie wrzucaj tu więcej takich pierduł.

      www.youtube.com/watch?v=-tKVqhCVhdc
    • marco_tbg Re: Przebudzenie?! 03.01.12, 15:16
      kolejny przykład fanatyzmu tego pana - Lechowski my to już znamy zmień płytę, albo lekarza
      • Gość: faszysta Re: Przebudzenie?! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 03.01.12, 20:15
        Kochani poprzednicy, koniecznie na drzewa!
        • lechowski51 Re: Przebudzenie?! 03.01.12, 21:55
          Czekam faszysta/emeryt/ na wpis kogos,kto potrafi przeczytac ze zrozumieniem tekst w formacie A-4,bo nie ludze sie ,ze wsrod lemingow sa tacy,co potrafia ogladnac 40 min dokument.
    • Gość: Ika Szkoda tylko nieświadomych ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.12, 09:16
      Wydaje mi się,że jako historii nie powinno się pokazywać tworzeniem legendy ,bajań i innych wzniosłych opowiadań.
      Historia jest tylko nauką bardzo i to bardzo przydatna w rozwoju naszego kraju.

      To na takich mitach jeszcze tak niedawno uprawiano tzw politykę trumienną zakończoną też trumnami ,niepotrzebnymi trumnami.
      Ale powiadają:kto mieczem wojuje ,od miecza ginie.

      Szkoda tylko nieświadomych ludzi,których to szaleniec zabrał z tego świata realizując swoje mocarstwowe fobie.


      • Gość: brzoza Re: Szkoda tylko nieświadomych ludzi IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 04.01.12, 09:53
        lechowski ma rację,Ten 2012 może być tragiczny,znowu my Polacy będziemy pierwszymi ofiarami wojny,oby nie!!.Zadyma na całym świecie ,szczególnie w Rosji jest niepokojąca,mogą do władzy dojśc siły demokratyczne i wyświetlić prawdę o SmolenskuPamiętacie zamęt po przyznaniu Putinowi niemieckiej nagrody Kwadrygi?Bardzo śmierdzi ten "lotniczy wypadek".My tego nie wytrzymamy.Pójdziemy na noże.A w Stanach niestety prezydent.ciemnolicy.Tylko jedno światełko ,że nasza kłótliwość znika przy prawdziwym zagrożeniu.
        • Gość: Ika Re: Szkoda tylko nieświadomych ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.12, 10:16
          E tam zobacz co wyprawiają nasi idole.Taki idol Kaczyńskiego i Lechosia na Wegrzech to już prawie dyktator.Tam naprawdę będzie wesoło.
          www.gazeta.pl/0,0.html.
          A o Smoleńsku już zapomiano.Niektórzy odetchhneli z ulgą.Dobrze,że wulkan zadziałał.
          Nie musieli udawać,że żałują.
          • lechowski51 Re: Szkoda tylko nieświadomych ludzi 04.01.12, 10:22
            Wiem ze Ukraincy potrafia sie nawet pastwic nad trupami.Jak nie masz za grosz rozumu,to przynajmnie ukrainska faszystko pomysl ze zginelli tam Ludzie!
          • Gość: brzoza Re: Szkoda tylko nieświadomych ludzi IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 04.01.12, 10:30
            Ika dlatego piszę o swiadomej zadymie.Prawie co roku jeżdżę na Węgry mam swoje miejsca i znajomych.Ostatnio byłem tradycyjnie z rodziną w lipcu i się przeraziłem,moi węgierscy kumple postawili palinkę z lidla,nastroje na kwintę.Kadarowskie węgry to był optymizm,jeszcze lata 90 i początek milenium,teraz stagnacja, ale to mało powiedziane,ludzie smutni,forint niziutko,ale i nasza złotówka w ibuszach dno.Nie wiem o co chodzi?Zapewniam cię,że to nie ma nic wspólnego z Orbanem.
            • Gość: brzoza Re: Szkoda tylko nieświadomych ludzi IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 04.01.12, 10:46
              A ty Lechowski pewnie byłeś czerwonym kacykiem ale krótko i przejżałeś, lepiej,krótko niż wcale.Daj spokój ukraincom.Jeżeli dalej nie będzie wschodniej polityki to po nas.A z Janukowyczem można wszystko. Lech to rozumiał i nie są to Ika jakieś fanaberie .
            • Gość: olo przebudzenie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.12, 10:47
              @lechowski, przeczytałem, obejrzałem (co prawda z trudem, bo miejscami nudą wieje).

              Cóż mogę powiedzieć, mamy tu do czynienia z legendą, już nic nie da się sensownie wyjaśnić. Zresztą nikt tego nie oczekuje, tak naprawdę. Pomiędzy katastrofą lotnicza a zamachem na Prezydenta RP nie ma przestrzeni na logiczną dyskusję. Tylko emocje. I ten film to dość jednostronnie pokazuje.

              Podobnie jest z Powstaniem Warszawskiem Dla jednych to była trauma i bezsensowna rzeź Polaków, dla innych powód do świętowania.

              Ciekawa jest teza o haśle "wolnych Polaków" dla których znamienne jest zdanie Rymkiewicza: "wszystko, co robi Jarosław Kaczyński, jest dobre dla Polski". Dokończę ...a wszystko co robi Tusk jest złe...
              Proste. Nie wymagające myślenia.
              Zapytam: zgadzasz się z tym @lechowski ?

              Ciekawe są poglądy Warzechy, który słusznie napisał o tych "wolnych Polakach" ...."Jesteśmy, trwamy, jest nas dużo (choć najwyraźniej za mało, żeby wygrywać wybory, ale furda, bo przecież wybory to część systemu, a ten nas nie obchodzi; zresztą i tak są fałszowane), mamy rację, mamy przewagę moralną"....

              No i tyle, czy ta legenda umrze sama. Nie wiem, może.




              • Gość: brzoza Re: przebudzenie cd. IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 04.01.12, 10:54
                Niestety nie umrze.A kiedy da się sensownie wyjaśnić za 100 lat? czy teraz ,czy tak jak ekshumacje Sikorskiego po 60? Komu na tym zależy .Rosyjska zadyma wyjasni prędzej niż myślimy.
                • Gość: ja Re: przebudzenie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.12, 11:15
                  Lechowski znowu mnie rozśmieszasz, tym razem w temacie polityki, którą cały czas uprawiasz na tym forum.
                  Wszyscy juz wiemy ze jest tylko jedna prawda rydzykowo - pisowska a wszystko inne to ZŁO! które trzeba tępić na wszystkie sposoby chwaląc "Pana" Lecha i Jarosława...
                  To co pokazane jest na tym filmie to nie przebudzenie tylko ciemnota.
                  Ps.
                  A to tak w temacie zła i tej Twojej polityki lechowski ;)
                  www.youtube.com/watch?v=Vz4yRdOARvY
                  • Gość: brzoza Re: przebudzenie cd. IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 04.01.12, 11:23
                    Katyń to też była jedyna prawda.
                    • lechowski51 Re: przebudzenie cd. 04.01.12, 11:56
                      olo pisze;
                      lechowski, przeczytałem, obejrzałem (co prawda z trudem, bo miejscami nudą wieje).

                      Cóż mogę powiedzieć, mamy tu do czynienia z legendą, już nic nie da się sensownie wyjaśnić. Zresztą nikt tego nie oczekuje, tak naprawdę. Pomiędzy katastrofą lotnicza a zamachem na Prezydenta RP nie ma przestrzeni na logiczną dyskusję. Tylko emocje. I ten film to dość jednostronnie pokazuje.

                      Podobnie jest z Powstaniem Warszawskiem Dla jednych to była trauma i bezsensowna rzeź Polaków, dla innych powód do świętowania.

                      Ciekawa jest teza o haśle "wolnych Polaków" dla których znamienne jest zdanie Rymkiewicza: "wszystko, co robi Jarosław Kaczyński, jest dobre dla Polski". Dokończę ...a wszystko co robi Tusk jest złe...
                      Proste. Nie wymagające myślenia.
                      Zapytam: zgadzasz się z tym @lechowski ?

                      Ciekawe są poglądy Warzechy, który słusznie napisał o tych "wolnych Polakach" ...."Jesteśmy, trwamy, jest nas dużo (choć najwyraźniej za mało, żeby wygrywać wybory, ale furda, bo przecież wybory to część systemu, a ten nas nie obchodzi; zresztą i tak są fałszowane), mamy rację, mamy przewagę moralną"....

                      No i tyle, czy ta legenda umrze sama. Nie wiem, może.

                      Zalinkowalem olo ten filmy i te teksty aby wywolac rozmowe o tym jaka dzisiaj jest Polska,jacy jestesmy My-Polacy.Ten film moim zdaniem nie jest o katastrofie smolenskiej,tylko o skutkach jakie ona wywolala wsrod tysiecy Polakow.Przez dlugie dni zaloby widzielismy Krakowskie Przedmiescie wypelnione tysiacami Polakow stojacych aby oddac hold tragicznie zmarlemu Prezydentowi RP.Kim byli Ci ludzie?.Nie wiem!
                      Wiem ze po pogrzebach zapadla cisza w glownych mediach,przerywana od czasu widokiem rozrob zdziczalem holoty z krzyzami robionymi z puszek od piwa,ze zbieraniem palacych sie zniczy czy kladzionych tulipanow.Tymczasem zaczal sie tworzyc drugi obieg informacyjny im kulturalny.Sam bylem na kilku spotkaniach organizowanych w Mielcu przez Ruch Patriotyczny,gdzie do auli wyzszej szkoly przychopdzilo kilkaset ludzi.W normalnym kraju taki kapital spolecznego zaangazowania bylby wykorzystany dla dobra panstwa,dla dobra wspolnoty narodowej.Tymczasem jak Ci z filmu nauczyciele,absolwenci MBA,poeci i byli dzialacze opozycyjni sa traktowani przez "zaprzyjaznione telewizje" i media jak zaraza,ktora zagraza wspaniale rozwijajacej sie Polski.
                      Powstaly wiec dwie rzeczywistosci,dwa plemiona,ktore przestaly z soba rozmawiac.Jeszcze kilkanascie lat temu wystarczyl jeden artykul Michnika w GW by skonczyc kariere jakiegos niepokornego dziennikarza czy literata.Dzisiaj zmienila sie Polska.Powstaly zreby niezaleznych od "medrcow" osrodki mysli politycznej i wydawnictwa a dzienikarze tacy jak Ziemkiewicz,Semka,Karnowski,Wildstein czy Warzycha to nie latwe chlopcy do bicia jak kiedys a tege piora i majacy za soba tysiace czytelnikow.
                      Nie zgadzam sie olo ze wszystko co robi Kaczynski jest dobre dla Polski jak i z tym ze Tusk jest ruskim czy niemieckimagentem.Nie zgadzam sie z teza ze w Smolensku Putin rozstrzelal nasza eleite ale tez nie moge powiedziec,ze polski rzad zrobil wystarczajaco duzo aby wyjasnic nam jej przyczyny i ukarac winnych skandalicznych zaniedban.
                      • Gość: Ika Czyje to dzieło ta katastrofa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.12, 12:43
                        Lechosiu.Masz swiętą rację.

                        Patrzyłam ostatnio jak zgasło światło w Korei.
                        Ptaki plakały i tyle znaków było na niebie co u nas by wystarczyło na całe tysiąclecie.
                        Jakie były łzy i spazmy.

                        Ale Ty zapewne wiesz,że nie my decydujemy o życiu i śmierci a także mamy mały wpływ na rzeczywistość.
                        Musimy uznać,że katastrofa smoleńska to dzieło Boga.
                        Widocznie Bóg uznał,że ktoś mocno szkodził całemu narodowi i odwołał go z ziemskiej funkcji.

                        Wypada nam sie tylko modlić,by Bóg był litościwy dla tych którym kazał odejść z tego świata w tak tragiczny sposób.
                        • Gość: brzoza Re: Czyje to dzieło ta katastrofa IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 04.01.12, 13:36
                          Ika jesteś mądrzejsza niż myślałem,ale boję się.
            • Gość: Ika Re: Szkoda tylko nieświadomych ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.12, 10:04
              Nie przejmuj się.Węgrzy dadzą sobie radę zarówno z Orbanem jak też kolegami Lechosia
              Naszych też ujawniono.To tylo początek Lechosiowi zapewne to nie w smak.Jego ulubiona organizacja a w niej poczytajmy:

              rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,10936869,Hakerzy_z_Anonymous_ujawniaja_faszystow__450_z_Polski.html
    • Gość: Tarzan Re: Przebudzenie?! IP: *.flash-net.pl 06.01.12, 17:48
      Obejrzałem dokument i nie sadzę, by zmieniał cokolwiek w co wierzę, co sądzę, czy co wiem.

      > Ten film uswiadamia jak bardzo jako Narod jestesmy podzieleni na dwa plemiona.

      Myślę, że w kwestii tego jak wstrząsająca była ta tragedia Polacy podzieleni nie są.
      W ogóle nie biorę tu pod uwagę tych jełopów, co to wykorzystali moment, by się wydurniać, czy nachlać przy okazji żałoby, czy chyba równie nawalonych kiboli skandujących "jeszcze jeden".

      Możemy się różnić w kwestii sposobu upamiętnienia ofiar, stosunku do śledztwa i innych rzeczy.

      I tak jak tego durnia z "Tyskim krzyżem", czy mówiącego "szkoda, że was tam nie było" uznaję za fanatyka pełnego nienawiści lub idiotę, tak samo postrzegam tych, co każdego, kto nie wierzy w zamach czy poczynań Tuska nie traktuje w kategoriach zdrady narodowej najgorszych łachudr wyzywa.
      Żadna z pojawiających się osób tego nie zrobiła.
      szkoda, że autorka nie pokazał jednak drugiej strony medalu, tzn. że i po stronie tzw. obrońców krzyża prymitywnych chamów znaleźć można.

      Weź sobie do serca to jakim językiem można mówić, na ile pozytywne odczucia można budzić, gdy po prostu szczerze bez inwektyw i wydumanych teorii mówić po prostu o tym czego się pragnie, czy co się czuje.

      @Ika

      > Wydaje mi się,że jako historii nie powinno się pokazywać tworzeniem legendy ,bajań i
      > innych wzniosłych opowiadań.
      > Historia jest tylko nauką bardzo i to bardzo przydatna w rozwoju naszego kraju.

      To co piszesz dowodzi, że nie skusiłaś się i nie obejrzałaś tego filmu.

      Ten film - trzeba to uczciwie przyznać - nie jest analizą katastrofy, nie jest historyczna analizą prezydentury Lecha Kaczyńskiego, to jest dokument pokazujący stosunek ludzi do tej tragedii.
      To nie ma nic wspólnego z historią.

      Co ma wspólnego to co pokazuje ten dokument, czy sama katastrofa z ewentualnymi z "mocarstwowymi fobiami" wiesz chyba Ty sama ... i każdy inny fanatyk, które czuje potrzebę dopieprzenia komuś, filmu oglądać nie potrzebuje.
      człowiek inteligentny i uczciwy, czy szczery takich głupot by nie wypisywał, chyba, że jesteś kolejnym wcieleniem forumowych onanistów brędzlujących się prowokującymi wpisami

      > A o Smoleńsku już zapomiano.Niektórzy odetchhneli z ulgą.Dobrze,że wulkan zadziałał.
      > Nie musieli udawać,że żałują.

      Można mieć różny stosunek do sposobu czczenia ofiar katastrofy, można mieć różne poglądy na to i owo.

      Ale trzeba być idiotą lub zwykłym chamem, by ze śmierci człowieka się cieszyć, czy ulgę poczuć.

      Pewnie po śmierci kogoś bliskiego lub dla Ciebie ważnego też odetchniesz, albo jeśli poczujesz żal, to przynajmniej z wyrozumieniem przyjmiesz fakt, że sąsiad odetchnął i się ucieszył i nie pozwolisz sobie na łzy i spazmy.

      @Olo

      >Pomiędzy katastrofą lotnicza a zamachem na Prezydenta RP nie ma przestrzeni na >logiczną dyskusję. Tylko emocje.

      Jeśli jednej stronie "sporu" znajdą się ludzie, którzy chcą wyjaśnienia przyczyn katastrofy, a nie ukarania zdrajcy narodu, agenta ruskiego i pomyjami oblewający każdego, kto ma choćby wątpliwości co do "udziału osób trzecich-którzy wiadomo kim są", a po drugiej tacy sami ludzie, a nie ci co żałują, że ktoś tam jeszcze nie wsiadł do tego samolotu lub trywializujący tragedię i zmuszający do zaprzestania zaprzątania sobie nią głowy, to jest tam przestrzeń na coś więcej.

      Gdy natomiast mamy dwie barykady: jedna krzyczy "zdrajcy i mordercy",, druga "jeszcze jeden", to faktycznie pozostaje się modlić, by szybko się to skończyło.

      Znamiennym wydaje mi się opowieść tej brunetki o tym co powiedział policjant na to, że pochody się skończą dopiero, gdy poznamy prawdę.

      Prawdy nie poznamy nigdy.

      Bo gdy jedna grupa ekspertów i biegłych wyda decyzję - że to był wypadek, to i tak znajda się ludzie, którzy uznają to za kłamstwo, manipulacje i bynajmniej grup oporu nie rozwiążą.
      Jeśli inna grupa ekspertów uzna czyjąkolwiek winę, to inni krzyczeć będą o kozłach ofiarnych poświęconych w imię mocarstwowych fobii.

      • lechowski51 Re: Przebudzenie?! 07.01.12, 11:52
        Zaczne od cytatu z Ziemkiewicza;
        Warzecha zapomina chyba, a powinien pamiętać, że w tej niszy nikt nie zamknął się sam z własnej woli. Wypchnięcie poza debatę publiczną i postawienie poza nawiasem "nowoczesnego społeczeństwa" dużej części społeczeństwa – tej religijnej, mającej urobione poglądy patriotyczne i antykomunistyczne – było w sferze mentalnej aktem założycielskim III RP i dokonało się u samego jej zarania, w momencie rozpadu zwycięskiego Komitetu Obywatelskiego, zwanego wojną na górze.

        Zmieniały się potem totemy, którymi znakowano obszar wykluczenia, nie zmieniała się zasada, że III RP nie jest dla wszystkich. Ci, którzy głosowali na Wałęsę, ci, którzy głosują na PC i ZChN, ci, którzy słuchają Radia Maryja, byli tu od zawsze tymi gorszymi: elity i zawłaszczane przez nie media poddawały ich nieustającej tresurze wstydu i szyderstwa, kreowały na groźny, ciemny motłoch, który jeśli nie zniszczył dotąd rodzącej się demokracji i "reform", to tylko dzięki nieustającej intensywnej straży "ludzi przyzwoitych i na poziomie", z salonem michnikowszczyzny na czele.

        Zacznijmy wiec od moich pierwszych doswiadczen w wykluczaniu mnie ze srodowiska "przyzwoitych Polakow".Zaczelo sie wraz z organizowaniem Komitetow Obywatelskich.W podziemiu wszyscy bylismi rowni,tak samo bici i przesladowani.Wraz z Okraglym Stolem i przyszlymi wyborami nagle ni stad ni zowad wyplynelli ludzie,ktorych czasem spotkalismy w KIK czy na mszach za Ojczyzne.Odsunieci zostali zupelnie ludzie z Solidarnosci Walczacej i srodowisk niepodleglosciowych.Kandydatow na poslow i senatorow zatwierdzono na tajnych konwektyklach,bez naszej wiedzy.W moim okregu wsrod tych kandydatow jak sie pozniej okazalo bylo dwoch TW.Na nic zdaly sie nieliczne glosy sprzeciwu.Panowal terror jednomyslnosci i porawnosci wobec tego co powiedzial Michnik czy Walesa.Pozniej bylo jeszcze gorzej!.
        Po euforii zwycieskich wyborow zapanowala moda na mono partie.Geremek,Wielowiejski i cale srodowisko GW postanowilo ze zamiast PZPR bedziemy mieli teraz jedynie sluszne Komitety Obywatelskie.Ci ktorzy wyrazali sprzeciw wobec tej monopartii a ja m.in do nich nalezalem,Ci ktorzy mowili o dekomunizacji i usunieciu bylych sbekow z zycia politycznego i panstwowego zostali nazwani äntykomunistami z nozem w zebach",osmieszani i zmarginalizowani.
        Ci z naszych bylych kolegow z podziemia ktorzy zasiedli w urzedach panstwowych,jakby nagle potracili rozum i zdolnosc do samodzielnego myslenia.Kiedys narod myslal "gierkiem i jaruzelskim"-teraz oni mysleli "michnikiem i geremkiem".Rozjezdzaly sie wiec nasze kiedys wspolne drogi,zaczynalismu czytac inne ksiazki i gazety no i niestety przestalismy z soba rozmawiac.
        Powstaly wiec dwa swiaty.Oni na salonach,my prywatnych firmach i niszowych medialnych przedsiewzieciach.My walczylismy ze soba a postkomunisci wygrywali wybory!
        W 2005 byla nadzieja ze znow bedziemy razem.Niestety znow zwyciezyl Salon bylych TW a nie interes Polski.I ten kontredans zwalczajacych sie dwoch plemion trwa do dzisiaj.Racje ma Ziemkiewicz mowiacy w tym programie ze w dziadowskim panstwie komunistycznym problemem byl sznurek do snopowiazalki a w dziadowskim panstwie Tuska nigdy sie nie rozwiaze problemu lekow i egzaminow na prawa jazdy.Dziadowskie panstwo Jaruzelskiego i dziadowskie panstwo Tuska doskwiera ta sama choroba-brak zaufania Polakow do wlasnego panstwa.
        • Gość: Ika Zawsze z nurtem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.12, 12:44
          Lechosiu co ty cytujesz.Przyzwoici Polacy to jakiś nowy gatunek prawdopodobnie nadludzi w naszym społeczeństwie i Ty zapewne do nich należysz.Co zatem z Prawdziwymi Polakami.
          Znowu wrócili do motłochu.

          Tak to u nas jest,że im większy szuwar tym bardziej uważa się za wybrańca.

          Jak były zmieniasz poglady jak rękawiczki ciągle przyłączając się do tego co płynie z nurtem/ryba zawsze płynie pod prąd/.

          Jako zwykle popłuczyny nie tylko moralne stawiasz siebie za wzor.Rozumiem twoje rozterki.Zawsze byłeś niczym tak samo jak Twoja szanowna rodzinka.Komunizm nauczył Ciebie czytać i pisać.Odporny byłeś na myslenie i tej trudnej sztuki do dzisiaj nie opanowałeś mimo zaawansowanego wieku.

          Myślisz ,ze zmienisz swoją pozycję w zaświatach.Tam liczą się czyny.Zatem prawdopodobnie piekło masz pewne nawet jak byś ornat nałożył.

          Twoje prymitywne oparte na gazetkach niedzielnych komentarze o obecnej rzeczywistości rzeczywiście czynią prawie nieśmiertelnym w propagowaniu głupoty i ciemnoty.

          Tak się zastanawiam i prawdopodobnie dobrze wnioskuję,że jesteś jednym z elementów popłuczyn z Wołynia.Przybyli do naszego regionu wraz z zwycięską armią i obsadzili prawie wszystkie pośledniejsze stanowiska w UB.Tylko nieliczni awansowali dalej.Nawet jak na standarty UB byli zbyt brutalni i prawie wszystkich z tej instytucji też wyrzucono na zbity pysk chcąc oczyścić tą"zasłużoną"instytucję z elementów kryminalnych i bandyckich"
          Jak dobrze pamientam to co nieco wspominałeś o swojej "ciekawej" przeszłości.

          Dziwi mnie tylko,że tacy jak Ty prawdziwi polacy dalej płyną z nurtem i czują się w tym dobrze.
    • Gość: gość Re: Przebudzenie?! IP: *.gustan.las.chelas.info 07.01.12, 15:19
      Oto wasza Polska lokalni patrioci (wyciąg z internetu):

      Oto niektore osiagniecia KAPITALIZMU w Polsce:

      - Zadluzenie - 150 mld euro ($218 mld) na koniec wrzesnia 2008 roku (ok. $20 mld pod koniec lat 70tych)
      Po II wojnie swiatowej Polska rozpoczela odbudowe swojej gospodarki z dlugiem okolo 200 mln dolarów.
      Zadluzenie to obslugiwano wykorzystujac przedwojenne zapasy zlota Banku Polskiego. Stan niskiego zadluzenia zagranicznego utrzymywal sie do roku 1971.
      - Bandytyzm, zlodziejstwo, mafie od gory do dolu
      - "Chluba" gospodarki wolnorynkowej to pornografia
      - Wielomilionowa emigracja za chlebem
      - Tysiace bezdomnych, zebrakow, glodnych dzieci
      - Ceny nieruchomosci takie ze przy sredniej pensji nawet na wynajem nie starcza
      - Prostytucja legalna i niewolnicza - bezkarne i brutalne mafie handlujace kobietami, czesto dziewczynkami
      - Praktycznie caly przemysl wybudowany wspolnym wysilkiem polakow albo zniszczony albo sprzedany za grosze zachodnim (zydowskim) spekulantom
      - Stopniowe odbieranie praw pracowniczych, jak prawo do strajku, do zakladania zwiazkow zawodowych, bezpiecznych warunkow pracy, godziwych zarobkow
      - Istniejace zwiazki zawodowe przeksztalcono w narzedzie partii politycznych sluzace do zametu i dezorientacji.
      - Kryminalne, obnizanie bezpieczenstwa pracy w dazeniu do zmiejszenia kosztow prowadzace do tragicznych wypadkow
      - Sprywatyzowane lub prywatyzowane (czyli wielka kradziez) glowne filary sprawiedliwosci spolecznej - powszechna i bezplatna opieka zdrowotna, powszechne i bezplatne szkolnictwo, powszechne panstwowe ubezpieczenie emerytalne, praktyczna prywatyzacja panstwowej telewizji i radia
      - Coraz bardziej oczywiste planowe niszczenie jezyka polskiego
      - Katastrofalne obnienzie poziomu nauczania - to co jest to raczej oglupianie, przystosowanie do wykonywania czynnosci w korporacjach
      - Zamiana wojska z obronnego na najemne dla potrzeb USA (izraela)
      - Zagwarantowanie nieskrepowanej dzialalnosci i przywrocenie specjalnych praw i przywilejow zydom
      - Przywrocenie dawnej roli kosciola katoliciego jako stajenki glupich, potulnych i samoobwiniajacych sie barankow bozych, ludu bozego w pokoze sluchajacego wladzy koscielnej czyli tak naprawde wladzy panstwowej
      - Jednoczesnie calkowita demoralizacja ludzi mlodych - seks, narkotyki, alkohol itp.
      - Panstwo policyjne za PRL to pestka w porownaniu z "demokracja" jaka nas teraz obdarzono. Podsluchy, inwigilacja (kamery na kazdym rogu ulicy), cenzura, kontrola emaili itp..

      Chcecie coś dodać? Piszcie. Poczytam.
      • Gość: nikita Re: Przebudzenie?! lepiej sie nie budzic IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.01.12, 16:14
        wszystko to prawda ale ja nie zaluje polakow. to skutki ich bezmyslnosci i absolutnej glupoty. To forum moze byc doskonalym przykladem dlaczego polska jest na dnie nedzy. Szkoda tylko tych starych ludzi ktorzy tyrali by stworzyc sobie i dzieciom jakie takie warunki zycia. Cokolwiek stworzyli zostalo im odebrane, wpedzono ich na dno nedzy a mlodym pokazano przyslowiowego "wala , zwanego gestem kozakiewicza". I pomyslec ze wszyatkie te sku.///stwa to dzielo katolikow , bo wszak 95 % polakow to katolicy, ktorzy wybieraja swoja katolicka wladze, popieraja i akceptuja jej poczynania. Dobrze chociaz ze zydki maja jakis pozytek z tego polskiego bhurdelu.
        • lechowski51 Re: Przebudzenie?! lepiej sie nie budzic 07.01.12, 17:54
          Wracam do teamatu po zydowskiej tyradzie nikity,ze jestesmy narodem glupcow i nieudacznikow,ze o idiotyzmach ukrainskiej nacjonalistki iki nie wspomne.Przeczytalem ten artykul w papierowej Rzepie.Pokazal sie w formie elektronicznej.Wiec polecam go tym co boleja nad stanem naszego panstwa i chca autentycznie jego naprawy.

          Żeby nie zburzyć tego porządku, żeby żyć normalnie, staliśmy się − Polacy − świniami, gremialnie lejącymi od miesięcy na groby naszych wielkich rodaków, porozrywanych w rozbitym samolocie, i na zagadkę ich śmierci. Przecież oni już nie żyją − więc czego jeszcze chcą? Pochowaliśmy ich, pokazując, że państwo polskie jest dość sprawne, by rozdystrybuować po cmentarzach i kryptach 96 trumien, wykonaliśmy egzaltowane gesty żałoby, i już, wystarczy, i won z naszej pamięci! − wojny przecież ruskim nie wypowiemy...

          Próbujemy żyć normalnie. Być realistami. Prowadzić politykę. Nie wierzyć w złe, a tym bardziej w najgorsze, zracjonalizować jakoś kłamstwa, niszczenie dowodów, zacieranie śladów i kolaborację w tym haniebnym dziele demokratycznie wybranego polskiego rządu. Przynajmniej do momentu, kiedy któraś ze światowych potęg nie uzna, że zauważenie tego, co się stało, jest w jej interesie. Że teraz się akurat Zachodowi opłaci odpalić Polskę jak podłożony pod ruskie siedzenie kapiszon, bez oczywiście cienia troski o to, jak się to skończy dla tego kapiszona − wtedy nagle trafią na stół zdjęcia satelitarne, ekspertyzy i stwierdzenia tego, co oczywiste.

          Próbujemy jakoś nie zauważać, że mamy dziurę w potylicy. Żyć, jakbyśmy jej nie mieli. Jednym to wychodzi lepiej, innym gorzej, ale, generalnie, okazuje się, że można. Przynajmniej przez jakiś czas.
          www.rp.pl/artykul/774489,788044-Zycie-z-dziura-w-potylicy--Subotnik-Ziemkiewicza.html?p=1
          • Gość: nikita Re: Przebudzenie?! lepiej sie nie budzic IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.01.12, 19:07
            lechowski - jak bys nie bral, zydowskie zawsze na wierzchu.
            • lechowski51 Re: Przebudzenie?! lepiej sie nie budzic 08.01.12, 09:58
              Tak nikita!.Czesc mojego narodu wziela z was Zydow przyklad i pielegnujemy Pamiec.Byc moze wzielismy sobie do serca slowa Prymasa Tysiclecia kard.Wyszynskiego,ktory przyjmujac delegacje Solidarnosci powiedzial-Pamietajcie o czynach swoich dziadow i ojcow,bo jak wy o tym zapomnicie to beda za was mowily kamienie.
              • lechowski51 Re: Przebudzenie?! lepiej sie nie budzic 10.01.12, 09:31
                O Przebudzeniu i wolnych Polakam w Radio Wnet.Polecam wolne radio i jeden z najlepszych portali Teologia polityczna
                www.radiownet.pl/#/publikacje/jezyk-elementem-przemocy-dariusz-gawin
                • lechowski51 Re: Przebudzenie?! lepiej sie nie budzic 10.01.12, 13:49
                  No i jeszcze jeden glos w tej dyskusji;
                  www.teologiapolityczna.pl/marek-a-cichocki-droga-do-samozniszczenia
                  • Gość: Tarzan Re: Przebudzenie?! lepiej sie nie budzic IP: *.flash-net.pl 11.01.12, 08:28
                    Niewiele nowego wnosi, ale ciesze się, że i ten tekst przeczytałeś.

                    Może będzie kolejnym, który Ci pomoże zrozumieć jak niewłaściwe podziały społeczeństwa stosujesz.
                    • lechowski51 Re: Przebudzenie?! lepiej sie nie budzic 11.01.12, 09:15
                      Podzialy w spoleczenstwie sa czyms naturalnym.W calej tej dyskusji publicystow i tego co pokazano w filmie,problemem nie sa podzialy a Wykluczenie.Ta szeroka wymiana pogladow jest proba odpowiedzi na pytanie-Co robic aby uratowac w Ojczyznie republikanskie wartosci?
                      Tym sie roznimy,ze ja oprocz michnikowej szmaty czytam inne gazety i przegladam rozne portale.
                      • Gość: Tarzan Re: Przebudzenie?! lepiej sie nie budzic IP: *.flash-net.pl 11.01.12, 09:48
                        > Podzialy w spoleczenstwie sa czyms naturalnym.

                        Zaakceptowanie naturalnego podziału na ludzi o trochę rożnych poglądach na miejsce Polski w Europie to jedno. Drugą strona medalu są Prawdziwi Polacy i zdrajcy narodu, lewacy i postępowcy.

                        Zaakceptowanie faktu, że ludzie rożnie postrzegają religię, choćby stosowali się do tego samego Dekalogu i wierzyli w tego samego Boga to jedno, a czymś zupełnie innym jest nazywanie każdego, kto ośmieli się zakwestionować taka czy inna decyzję władz instytucji kościelnej, czy skrytykuje poczynania księdza, osobnikiem o połamanym kręgosłupie moralnym, walczącym z Bogiem, wiarą i wszystkimi chyba dookoła.

                        To nie jest tylko kwestia semantyki, bo to się przekłada absolutnie na stosunek do tej drugiej osoby.

                        > W calej tej dyskusji publicystow i tego co pokazano w filmie,problemem nie sa podzialy a > Wykluczenie.

                        Co do tego filmu, to odniosłem takie wrażenie i zresztą z większością poglądów wyrażanych przez osoby wypowiadające się w tym dokumencie sie zgadzam.

                        Publicyści? No cóż, zalezy którzy. Nie ryzykowałbym takie stwierdzenia.

                        Natomiast wielu ludzi - Tobie tez się to niestety zdarza - próbuje sprowadzić dyskusję o tragedii smoleńskiej do "ukarania oczywiście, że winnych Tuskowych urzędników i ich ruskich sprzymierzeńców za zamach".

                        Tacy ludzie - zwróć uwagę - w tym filmie się nie pojawiają, bo tu wypowiadają się ludzie myślący. To nie sa ci sami, co parasolkami okładają dziennikarza, którzy zakładają "ruch oporu", czy "własną piersią na barykadzie bronią krzyża". To są ludzie, którzy bronią swojego prawa do demonstrowana swoich uczuć i chcieliby, by wszyscy Polacy traktowali to wydarzenie jako tragedię.

                        >Ta szeroka wymiana pogladow jest proba odpowiedzi na pytanie-Co robic aby uratowac > w Ojczyznie republikanskie wartosci?

                        Pięknie piszesz, czy tylko Ty sam dopuszczasz dyskusję? Dyskusję, czyli rozmowę równoprawnych rozmóców, którzy maja prawo róznić sie poglądami, którzy poglądy rozmówcy staraja sie zrozumieć i w dobrej wierze wysłuchać?

                        Czy może jednak jakikolwiek objaw "odstępstwa" od głoszonych Jedynie Słusznych Poglądów jest iskrą powodującą zalanie drugiej strony obelgami, odsądzenie od czci i wiary i odmawianie do czucia się Polakiem?
                        Jak chcesz z innymi Polakami zasiąść do stołu i wspólnie coś ratować, skoro im równouprawnienia odmawiasz?

                        > Tym sie roznimy,ze ja oprocz michnikowej szmaty czytam inne gazety i przegladam
                        > rozne portale.

                        Zaglądam na różne portale, czytam GW, RP, nie czytam Gazety Polskiej Codziennie, ani nie słucham raczej radia Maryja, ale sięgam i to chętnie po Uwarzam Że, gdzie poglądy, na które się powołujesz, są prezentowane.

                        Różnimy się jednak czymś innym.

                        Ja żadnego z publicystów nie uważam za źródło faktów, a tylko opinii.

                        Jeśli sięgam po artykuł Ziemkiewicza, to nie po to, by po pobieżnym przeglądnięciu krzyknąć "kaczystowski Goebbels", a po to, by sie zastanowić, co gośc ma do powiedzenia.
                        Często mam krytyczny stosunek do tego, co pisze Wildstein, czy Ziemkiewicz, nie trawię paru innych jak Terleckiego z Frondy, ale nie oznacza to, że czytając tam artykułynie znajduję pozytywów, czy poglądów, które podzielam.

                        Swoje poglądy można na różne sposoby przedstawiać. MOżna je spokojnie i rzeczowo przedstawić, można też na człowieka nawrzeszczeć i wygonić albo nawet kazać wypie...ć.

                        Od Ciebie zależy, w której grupie się znajdziesz.

                        Sorry, ale gdy o tej samej sprawie czytam choćby w tym Uwarzam Że lub słuchałem osób z podlinkowanego dokumentu, to odbierałem je znacznie inaczej niż, gdy czytałem Ciebie.

                        Chcesz ludzi do czegoś przekonać? Pokaż im, że zależy Ci na pewnych wartościach i przekonaj, że warto je kultywować, a nie rób wszystkiego, by ludzi i do siebie i do tych przekonań zniechęcić.







    • Gość: Ika Jak to jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.12, 14:14
      Jak to jest.
      Ostatnie 300 lat to jak się budzimy to prawie zawsze w g.... po same uszy.
      W najlepszym przypadku z ręką w nocniku.
      Fatum jakie czy co.
      Ale najlepsi są ci co nas budzą.
      • Gość: Tarzan Re: Jak to jest IP: *.flash-net.pl 11.01.12, 14:24
        Sugeruję, byś zamiast studiowania historii jednak zdecydowała się na filozofię. ;)
        • lechowski51 Re: Jak to jest 11.01.12, 17:47
          tarzan pisze;
          Natomiast wielu ludzi - Tobie tez się to niestety zdarza - próbuje sprowadzić dyskusję o tragedii smoleńskiej do "ukarania oczywiście, że winnych Tuskowych urzędników i ich ruskich sprzymierzeńców za zamach".

          Tacy ludzie - zwróć uwagę - w tym filmie się nie pojawiają, bo tu wypowiadają się ludzie myślący. To nie sa ci sami, co parasolkami okładają dziennikarza, którzy zakładają "ruch oporu", czy "własną piersią na barykadzie bronią krzyża". To są ludzie, którzy bronią swojego prawa do demonstrowana swoich uczuć i chcieliby, by wszyscy Polacy traktowali to wydarzenie jako tragedię.

          Znow niestety bredzisz!.Nigdzie i nigdy nie pisalem o zamachu.Jezeli pisalem o tragedii smolenskiej to tylko i wylacznie o czyms,czego nie rozumiem i czego do konca polskie wladze w wystarczajacy sposob mi nie wyjasnily i wyciagnely konsekwencji,wobec winnych oczywistych zaniedban.
          Ciagle pouczasz jak prowadzic kulturalna dyskusje,gdy sam uzywasz chamskich inwektyw.O "prawdziwych Polakach" bredzisz Ty i dziennikarze z Telewizji Ojca Waltera,bo nikt inny tych okreslen nie uzywa.
          Wiem,ze to ulatwia Ci dyskusje.Z jednej strony tolerancyjny tarzan a z drugiej strony starsza Pani czy Pan odgrazajacy sie dziennikarzowi.Salonowi obraz ciagle potarzanych scen z Krakowskiego Przedmiescia z obrony usuniecia krzyza,jest potrzebny po to aby tych ktorzy bronia pamieci o Smolensku,przedstawic jako oszalalych idiotow.Ten film Nigdy nie pokaze TVN ani TVP.Nie pokaze,bo wowczas okaze sie,ze czas prania mozgow byl stracony.
          • Gość: Tarzan Re: Jak to jest IP: *.flash-net.pl 11.01.12, 23:21
            >Nigdzie i nigdy nie pisalem o zamachu.

            Napisałem "Tobie też", więc pisałem o szerszym gronie...np. kaziuk, marmar...a w sumie racja, wy to Ty. ;)
            Piszecie unisono...
            Poszperam wolną chwilą dla przypomnienia tego i owego jeśli chcesz.

            > Ciagle pouczasz jak prowadzic kulturalna dyskusje,gdy sam uzywasz chamskich in
            > wektyw.

            Dałem Ci kiedyś przykład Twojej stylistyki przestawiając się na tydzień "starego komucha".

            Nie bez powodu.

            Gdybyś jeszcze nauczył się stosownie rozmawiać i czytać to z czym polemizujesz ze zrozumieniem, byłoby fajnie.
            Po złapaniu na przeinaczeniu wypowiedzi i to kilkakrotnym wypadałoby przeprosić.
            Skoro ja - cham i lewak - mogłem się na to zdobyć, to czemu dla Ciebie - katolika i patrioty - za trudne?

            > Salonowi obraz ciagle potarzanych scen z Krakowskiego Przedmiescia z obrony usuniecia > krzyza,jest potrzebny po to aby tych ktorzy bronia pamieci o Smolensku,przedstawic jako > oszalalych idiotow.

            Ale teraz ze mną polemizujesz, czy z "salonem".

            Ja wyraźnie napisałem pozytywnie o ludziach tam pokazanych z czystym sumieniem.

            Z tym samym czystym sumieniem napiszę, że obok tych ludzi byli i "szaleńcy i idioci".











        • Gość: Ika Filozofia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.12, 17:58
          Na filozowię tę prawdziwą stać tyko kraje bogate i bardzo bogate.
          U nas króluje filozofia chłopska.
          Też bardzo skuteczna szczególnie w przetrwaniu niezależnie od okoliczności.
          Nasz chłopstwo opanowało ją perfekcujnie i zawsze spada na nogi.
          • Gość: emeryt Re: Filozofia IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 11.01.12, 18:21
            Ja tam nie wiem, ale ludzie gadają, że Pan Bóg wie co robi w sprawie smoleńskiej, by nie trzeba było po postawieniu pomnika na Krakowskim Przedmieściu zmieniać treści napisu.
          • Gość: Tarzan Re: Filozofia IP: *.flash-net.pl 11.01.12, 23:22
            > Na filozowię tę prawdziwą stać tyko kraje bogate i bardzo bogate.
            > U nas króluje filozofia chłopska.
            > Też bardzo skuteczna szczególnie w przetrwaniu niezależnie od okoliczności.
            > Nasz chłopstwo opanowało ją perfekcujnie i zawsze spada na nogi.

            Ty sama nawet nie rozumiesz co napisałaś dziewczyno ;)
    • lechowski51 Re: Przebudzenie?! 12.01.12, 09:36
      tarzan jak zwykle pyta;
      > Salonowi obraz ciagle potarzanych scen z Krakowskiego Przedmiescia z obrony usuniecia > krzyza,jest potrzebny po to aby tych ktorzy bronia pamieci o Smolensku,przedstawic jako > oszalalych idiotow.

      Ale teraz ze mną polemizujesz, czy z "salonem".

      Ja czy Ty piszesz o "Prawdziwych Polakach"!?.Ja epatuje sie zaszczuta staruszka ktora odgraza sie dzienikarzowqi parasolka?!.Ja usprawiedliwiam "zaprzyjaznione telewizje", gdy zamiast kilkudziesieciu tysiecy spokojnie maszerujacych ludzi pokazuja caly dzien kilkuset lobozow napieprzajacych sie policja?!
      • Gość: Tarzan Re: Przebudzenie?! IP: *.flash-net.pl 12.01.12, 12:16
        > tarzan jak zwykle pyta;

        Daruj sobie, bo to nie działa. Masz pretensje o jedno moje pytanie, a 3 linijki niżej sam zadajesz 3. Niepełnosprawny umysłowo jesteś, czy tak Cie podnieca to ciągłe trzymanie rozmówcy w napięciu, że znów mnie Lechowski zna biciu piany złapie.
        Tak więc, przykład z Ciebie biorąc, odpowiem częściowo pytaniami.

        > Ja czy Ty piszesz o "Prawdziwych Polakach"!?.

        I ja i Ty i wielu innych.

        > Ja epatuje sie zaszczuta staruszka ktora odgraza sie dzienikarzowqi parasolka?

        Ja ekscytuję się jakąś staruszką z parasolką?
        Skąd wiesz, że była zaszczuta?

        Pozytywnie wypowiedziałem się na temat bohaterów dokumentu, nie wiem, do czego pijesz. Do tego, że wśród tzw. obrońców krzyża są moim zdaniem i oszołomy? Chcesz temu zaprzeczyć?

        (Używaj Słownika języka polskiego. To Twój język ojczysty. Ja wiem, że dziś wielu powie, że słowo "zajebisty" jest standardem, ale nie wszystkie nowinki tak łatwo stają się prawidłowymi formami.)

        >a usprawiedliwiam "zaprzyjaznio
        > ne telewizje", gdy zamiast kilkudziesieciu tysiecy spokojnie maszerujacych ludz
        > i pokazuja caly dzien kilkuset lobozow napieprzajacych sie policja?!

        A ja to czyniłem? Czy ja broniłem tezy, że to co w stronniczy sposób pokazał ta czy inna telewizja jest właściwe?

        Przeczytaj co pisałem o tym marszu, bo skleroza w połączeniu z nienawiścią i żądzą walki przesłania Ci już wszystko.











        • lechowski51 Re: Przebudzenie?! 12.01.12, 13:35
          Zadalem pytania retoryczne i nie oczekiwalem odpowiedzi-poniewaz byla ona oczywista.Jak mam Ci odpowiedziec na pytanie-Czy ta staruszka byla zaszczuta?.Ja tak sadze.Ty sadzisz inaczej i tyle.
          Zamiast pytac o odczucia posluguj sie faktami a nie zmysleniami i opiniami z michnikowej szmaty.Jezeli zachowasz tyle nalezytej starannosci to bede szczesliwy i usatysfakcjonowany.
          Nie twierdze ze negatywnie ustosunkowales sie do wypowiedzi bohaterow tego dokumentu.Mam natomiast pretensje o to ze stosujesz w widzeniu obroncow krzyza kalke z agitki jaka slysze w WSI-24 i jaka czytam w GWprawda.
          Nie twierdze rowniez,ze broniles klamstw w pokazywaniu Marszu Niepodleglosci w "zaprzyjaznionych telewizjach".Ty poprostu klamstwo uznales za cos normalnego/komercja,szukanie sensacji/
          • lechowski51 Re: Przebudzenie?! 12.01.12, 21:02
            Tych ktorych zainteresowal film Przebudzenie i dyskusja jaka on wywola zachecam do ogladniecia tej dyskusji
            www.youtube.com/watch?v=_fmc-agnAeM&feature=player_embedded
            www.youtube.com/watch?v=rWf1JEvlXgc&feature=player_embedded
          • Gość: Tarzan Re: Przebudzenie?! IP: *.flash-net.pl 12.01.12, 21:37
            >> Zamiast pytac o odczucia posluguj sie faktami a nie zmysleniami i opiniami z m
            > ichnikowej szmaty.

            Fakty? Nikt ich tak naprawdę w 100% nie zna, bo nie możemy być wszędzie, nie możemy wszystkiego widzieć, nie potrafimy odczytywać myśli wszystkich dookoła.
            Fakty tego typu najczęściej poznajemy "z drugiej ręki"/.
            Możemy natomiast mieć na ich podstawie odczucia, opinie, przekonania.
            Moje opinie są moimi opiniami. Nie zawsze są zgodne z tymi, które czytasz w GW, czy innych mediach.

            >Mam natomiast pretensje o to ze stosujesz w widzeniu obroncow krzyza kalke z agitki jaka > slysze w WSI-24 i jaka czytam w GWprawda.

            A jaka to kalkę stosuję?

            Napisałem, że wśród "obrońców krzyża" - jak i każdej innej zbiorowości - są ludzie rozsądni, jak ci, których wypowiedzi słuchałem w podlinkowanym przez Ciebie dokumencie, jak również i oszołomy, czy niezrównoważeni.

            Czy chcesz powiedzieć, że faktem jest, że ta grupa jest jednorodna i to krystalicznie prawa?

            Podobnie podczas manifestacji z okazji Dnia Niepodległości. Chcesz powiedzieć, że po jednej stronie byli patrioci - żadnych jełopów, kiboli itp?

            Ja powiem, że po obu stronach byli różni ludzie.

            Jeśli takie komentarze pojawiły się we wspomnianych przez Ciebie mediach, to się z nimi zgadzam.



            • lechowski51 Re: Przebudzenie?! 13.01.12, 11:42
              Chce powiedziec tylko ze Ty podobnie jak WSI-24 czy GWprawda z marginesu czynicie problem.Dlatego w Telewizji Ojca Waltera zamiast marszu kilkudziesieciu tysiecy spokojnych ludzi pokazywali caly czas zadyme na Placu Konstytucji a nie znalezli 5 min aby pokazac Marsz Niepodleglosci.Podobnie michnikowa szmata w przeddzien czy to Bozego Narodzenia czy Swiat Wielkanocnych zawsze zamiast pisac o istocie Swiat znajdzie jakiegos ksiedza dewianta.A Ty ich metoda nigdy nie zalinkujesz o poczynaniach Dobrego Pasterza tylko bedziesz sie znecal nad O.Rydzykiem czy ksiedzem Natankiem.
              • Gość: Tarzan Re: Przebudzenie?! IP: *.flash-net.pl 13.01.12, 21:12
                > Chce powiedziec tylko ze Ty podobnie jak WSI-24 czy GWprawda z marginesu czyni
                > cie problem.

                Chryste, ile razy będziesz powtarzał te wsi i inne gówna? Nudzisz już

                Jaki ja robię problem? Jaki i gdzie?

                Ja tylko i wyłącznie stwierdzam fakt, że wśród takiej a nie innej grupy są/byli i tacy, co zasługują co najwyżej na współczucie.

                Napisałem nie raz, że zarówno wśród obrońców krzyża, jak i tych, co go tam widzieć nie chcieli lub nie mieli nic przeciwko przeniesieniu. A więc po obu stronach. Obiektywnie stwierdzam coś, czemu nikt poważny publicznie nie zaprzeczy, nie odkrywam Ameryki.

                To Ty robisz problem, bo alergicznie reagujesz na jakiekolwiek zdanie, które nie zawiera co najmniej pochwały "całej armii" bez cienia wątpliwości.

                Zdobądź się wreszcie na odrobinę obiektywizmu i dobrej woli, bo zaczynasz męczyć.

                >Dlatego w Telewizji Ojca Waltera zamiast marszu kilkudziesieciu tys
                > iecy spokojnych ludzi pokazywali caly czas zadyme na Placu Konstytucji a nie zn
                > alezli 5 min aby pokazac Marsz Niepodleglosci.Podobnie michnikowa szmata w prze
                > ddzien czy to Bozego Narodzenia czy Swiat Wielkanocnych zawsze zamiast pisac o
                > istocie Swiat znajdzie jakiegos ksiedza dewianta.

                I ja to krytykowałem. Nie podoba mi się "nierównowaga" w mediach, jak i ich przeistaczanie się w totalne tabloidy.
                Pisałem to nie raz.

                >A Ty ich metoda nigdy nie zalinkujesz o poczynaniach Dobrego Pasterza tylko bedziesz
                > sie znecal nad O.Rydzykiem czy ksiedzem Natankiem.

                A ileż pozytywnych i optymistycznych wieści Ty tu przedstawiłeś...już Ci mówiłem, nie krytykuj czegoś, co sam robisz.

                ZNĘCAM SIĘ??? ... :) kabareciarz a Ciebie, no no :)

                ...A w jaki sposób? Wydaje mi się, że jedynie wypowiadam się niepochlebnie? Co jeszcze wg Ciebie robię?
                Krytyka jest znęcaniem się?
                Toż Ty biednego Tuska maltretujesz...

                Rydzyka uważam nie za Pasterza, a biznesmena. Kaznodzieją jest kiepskim, oratorem też. nie potrafi dotrzeć do ludzi o zrównoważonym stosunku do otaczającego świata.
                Krzywda mu się nie dzieje, to on raczej trochę grzechów ma na sumieniu.

                Chętnie słucham niektórych księży, z niektórymi rozmawiam, bywam w kilku kościołach, z nierzadko wychodzę z nich zadowolony, ale ...
                ....akurat nabożeństwa pod wezwaniem reklamy operatora telefonii komórkowej, czy wiecznej kampanii wyborczej uważam za dno.

                Natanek jest moim zdaniem człowiekiem chorym psychicznie. Współczuję mu, ale nie sposób nie śmiać się, gdy się go słucha, czyta, czy ogląda.



                • lechowski51 Re: Przebudzenie?! 13.01.12, 21:32
                  Nad kim sie mam "znecac"?.Nad "kaczorem' jak czyni to benio i wielu kaczoroznawcow?.Z tego co sie orientuje to Tusk odpowiada za losy kraju.
                  A`WSI-24 i GWprawda bede powtarzal "do konca swiata i jeden dzien dluzej",czyli dotad az te media Salonu stana sie mediami Polakow.Stana sie mediami rzeczywiscie opisujacymi co nas laczy i dzieli oraz beda bronic polskiech interesow,polskiej tozsamosci itd.
                  Bede powtarzal dotad az polskie elity stana "na narodu czele" a nie "na jego wierzchu".Zachecam w dalszym ciagu do obejrzenia powyzszej dyskusji,po to m.in abys sie przekonal,ze na prawicy toczy sie prawdziwa rozmowa o Polsce.
                  • lechowski51 Re: Przebudzenie?! 13.01.12, 21:55
                    Zapomnialem!.Tuska podziwiam jako polityka a u Kasi jej wybitny intelekt...
                    www.pudelek.pl/artykul/37572/nagie_plecy_kasi_tusk_zima_zdjecia/
                  • Gość: Tarzan Re: Przebudzenie?! IP: *.flash-net.pl 13.01.12, 22:00
                    > Nad kim sie mam "znecac"?.

                    Czemu teraz użyłeś cudzysłowu?

                    >> A`WSI-24 i GWprawda bede powtarzal "do konca swiata i jeden dzien dluzej",czyl
                    > i dotad az te media Salonu stana sie mediami Polakow.Stana sie mediami rzeczywi
                    > scie opisujacymi co nas laczy i dzieli oraz beda bronic polskiech interesow,pol
                    > skiej tozsamosci itd.

                    Ale to nudzi.

                    Żonie też 25 razy dziennie napieprzasz o wsi24 i GównoOPrawdzie?
                    Sąsiadowi po 30 razy dziennie o Ukochanym Przywódcy.
                    Masz jeszcze jakichś kolegów?
                    Jednemu tu przed chwilą radziłem ustrzegać się pewnych rzeczy, by uniknąć nerwicy natręctw. Że też Ciebie zawczasu nie ostrzeżono...

                    > Bede powtarzal dotad az polskie elity stana "na narodu czele" a nie "na jego w
                    > ierzchu".

                    hmmm, też na to czekam, ale jedne elity zajęte rządzeniem, drugie elity - jak zwykle - zajęte walką sukcesję po coraz starszym chłopcu, co do końca życia będzie marzył o kasztance, inne elity mają .... nawet nie wiem czym sie teraz zajmują... chyba wycierają łezki Biedroniowi po - skądinąd chamskim - ataku Suskiego.

                    > Zachecam w dalszym ciagu do obejrzenia powyzszej dyskusji,po to m.in a
                    > bys sie przekonal,ze na prawicy toczy sie prawdziwa rozmowa o Polsce.

                    Wiesz...taka rekomendacja to chyba bardziej niejednego zniechęca niż zachęca.
                    Ale ja zachęty nie potrzebuję.
                    Czytam różne rzeczy.
                    Bo prawdziwe rozmowy o Polsce toczą się w róznych miejscach, nie tylko na prawicy, ale i pośrodku, czy na lewicy.
                    I w każdej z tych opcji znaleźć można czcze gadanie i pierdoły z kosmosu.











                    • Gość: e Jak przez mgłę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.12, 22:09
                      Z okazji okrągłej 21. miesięcznicy, pod Pałacem Prezydenckim spotkało się dwóch weteranów kampanii wyborczych PiS. Jeden pyta drugiego:
                      - Czy pamiętasz jeszcze Leszka?
                      - Jak przez mgłę.
    • Gość: Ika Czy nie jest to piękne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.12, 09:19
      Dobrze by było jak jeszcze raz wszczęto by śledztwo smoleńskie.

      Emocje już prawie opadły.Temat staje się zapomniany.
      Patrioci nie mogą się wykazać i wiele jeszcze innych negatywnych skutków.

      A tak wszczynając od nowa śledztwo smoleńskie to istny raj dla patriotów.
      Znowu mogą zaistnieć,wykazać się w manifestacjach,pochodach,czuwaniach.

      Niektóre córeczki tak dzielnie jeżdżące na trumnie Taty będą mogli się dowiedzieć,że Tata nie udławił się kanapką tylko zgninął w katastrofie lotniczej.

      A w ogóle to znowu by było tak fajnie,swojsko,babcie na placu zamkowym czynnie wspierane przez tatusia Danuty Lato/ta od rekordów sex/tez patriota.

      Lechosiu w 7 niebie.Może się wykazać.Wskazywać zdrajców szkoda tylko,że nie skazywać.Kibole jako gwardia przyboczna wodza sprawdza się w działaniu.
      Czy nie jest to piękne.
      Jesteśmy w domu.
      • lechowski51 Re: Czy nie jest to piękne. 14.01.12, 10:27
        Gnidy zajmuja sie opluskwianiem,z gnidami sie nie rozmawia...

        Wracam do tematu.Dyskusja trwa.Tutaj rozmowa z kims kto patrzy na sprawy kraju z oddali;

        Filip Memches: Ostatnio w Polsce trwa spór o pojęcie "drugiego obiegu". Szczególnie dotyczy on debaty wokół wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. I coś jest - wydawałoby się - na rzeczy. "Gazeta Polska" firmuje poświęcone katastrofie filmy, które z uwagi na zawarte w nich treści, stawiające w niekorzystnym świetle rząd Donalda Tuska, nie mają szans trafić chociażby do telewizji publicznej. Czy w tym kontekście mówienie o "drugim obiegu" jest jednak uprawnione?

        Prof. Ewa Thompson: Zepchnięcie polskiej prawicy do "okopów świętej Trójcy" było świadomym działaniem kół postkolonialnych. I im się to w dużym stopniu przy pomocy rozmaitych PR-owskich technik udało. W efekcie mamy syndrom oblężonej twierdzy, który nie pozwala właściwie funkcjonować w życiu publicznym. Poczucie własnego zagrożenia uniemożliwia adekwatny odbiór rzeczywistości. W tej kwestii rację mają Dariusz Karłowicz i Łukasz Warzecha. Ale trzeba zarazem zauważyć, że im dalej w czasie jesteśmy od katastrofy smoleńskiej, tym zachowanie polskiego rządu wobec Władimira Putina coraz bardziej przypomina zachowanie Bolesława Bieruta wobec Stalina. Mamy do czynienia z całkowitą służalczością wobec władz rosyjskich.

        Z czego to wynika?

        Być może były groźby, że polskich polityków spotka los Anny Politkowskiej czy Aleksandra Litwinienki. A może to po prostu zwykła nieudolność. W końcu ta ekipa nie ma na swoim koncie jakichś osiągnięć. To są osoby z niewielkim doświadczeniem. Dlatego rozumiem ludzi, którzy w tej sytuacji mówią o powrocie do "drugiego obiegu". Ale zrozumienie nie oznacza aprobaty dla takiego sposobu wysuwania swoich racji. Bardzo bym sobie życzyła, żeby Jarosław Kaczyński, który ma charyzmatyczną osobowość, i którego bardzo szanuję, miał w sobie więcej luzu i nie pokazywał, że go coś ubodło. Polityk musi promieniować szczęściem i pogodą ducha. Powinien czytać Machiavellego, a nie Stanisława ze Skarbimierza.

        W kwestii wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej również?

        Chodzi o to, że emocjonalne rozrywanie szat nic w tej sprawie nie daje. Potrzebne są tu konkretne badania. Pozytywnym przykładem może być działalność Antoniego Macierewicza. Tymczasem zajmowanie się Smoleńskiem piętnowane jest jako "oszołomstwo". To przejaw PR-owskiej polityki kół postkolonialnych, którą inspirują inne państwa niż Polska.

        To znaczy?

        Politycy poza Polską cenią spokój i porządek wyżej niż sprawiedliwość. Zagranicy nie jest na rękę rozgrzebywać sprawę katastrofy smoleńskiej, bo wiadomo, jakie są tego implikacje. Nawet takie mocarstwo jak Ameryka milczy. Ale to nie powód, żeby Polacy potulnie przyjmowali warunki strony rosyjskiej. Trzeba zawsze mieć na uwadze, że interesy innych krajów nie są zgodne z interesami Polski. To jest normalna postawa, którą przywódcy państw się kierują. W Polsce zaś króluje naiwne przekonanie o tym, że można wprowadzić sprawiedliwość w stosunkach międzynarodowych. Tymczasem tak nie jest. O wszystko trzeba walczyć. A walka nie jest rzeczą przyjemną. Tymczasem gen sarmacki - który niegdyś pchał Polaków do walki - został całkowicie zniszczony.

        Ale to właśnie do sarmatyzmu odwołuje się wielu współczesnych polskich konserwatystów.

        Od czasu powstania warszawskiego gen sarmacki całkowicie zniknął. Bez tego genu maleje szansa polskości na przeżycie. Bo to oznacza wyłonienie się pozbawionej właściwości masy, która jest poddana możnym tego świata.

        Czy jest z nami aż tak źle? Czy tego sarmatyzmu brakowało też chociażby w okresie pierwszej Solidarności?

        Pierwsza Solidarność robiła to, co należało robić, ale działała w czasach, w których powstania zbrojne nie mogły się udać. Jeśli do tego dodamy, że Polska była po drugiej wojnie światowej i kilku dekadach komunizmu potwornie wykrwawiona, to nasuwa się wniosek, iż dobrze się stało, że w latach 80. nie doszło do rozlewu krwi. Ale pierwsza Solidarność - jak teraz wiemy - też została zmanipulowana, ponieważ władza częściowo znalazła się w rękach tych, których nie powinna się była znaleźć. Mam tu na myśli sytuację po okrągłym stole, gdy postkomuniści zostali wzięci do rządu i potem - już po opuszczeniu Polski przez wojska sowieckie - dwukrotnie sprawowali samodzielnie władzę.

        Czy to też spowodowane było utratą genu wojowniczości?

        Być może. Bo już wtedy wojowniczość służąca obronie swojego sposobu życia była nieobecna, co przejawiło się w ustępstwach wobec postkomunistów. Natomiast jestem pewna, że dziś genu sarmackiego brakuje. Dlatego z taką rezerwą podchodzę do tych, którzy w dzisiejszej Polsce przybierają pozy bardów wzywających do walki. Jest w tym bowiem jakaś fałszywa nuta. Jeśli się zagrzewa do boju, to trzeba być samemu gotowym na wszystko. A ja takich ludzi nie dostrzegam. Niemal każdy Polak chce żyć wygodnie w swoim domu, wysiłek fizyczny zostawiając reszcie. Polacy upodobniają się do Czechów, którzy też stracili gen wojowniczości, tyle że prawie 400 lat temu, po bitwie pod Białą Górą. Po tamtym wydarzeniu Czesi stali się innym niż byli wcześniej narodem.

        Ktoś mógłby Pani zarzucić uogólnienie. Nie wszyscy Polacy chyba stronią od walki.

        Owszem, są tacy, którzy by do niej stanęli Ale stanowią oni zdecydowaną mniejszość, nie mającą wpływu na postawę przeciętnego Polaka. W tym przypadku ilość jest za mała, żeby przeszła w jakość. Ludzie wygłaszają jakieś radykalne poglądy i na tym to się kończy. Nie mają oni siły iść dalej. Ale też nie należy powiększać przepaści między kołami postkolonialnymi a obozem niepodległościowym. Jeśli będąc prawicowym politykiem obrażę się na to, że jakiś lewicowy publicysta nawyzywa mi od "moherów" i "osób chorych psychicznie", to osiągnie on sukces. Bo przecież na tym polegają gry słowne lewicy. Tymczasem obie strony konfliktu powinny szukać kontaktu. Ale nie po to, by ten konflikt niwelować, lecz po to, żeby się spierać. Spór, którego przedmiotem jest dobro kraju, stanowi istotę demokracji.

        Czy wspomniane przez Panią problemy prawicy to jakaś polska specyfika?

        Porównując je z problemami amerykańskiej klasy politycznej widzimy, jak ważna jest pewna ciągłość w jej funkcjonowaniu. Liczy się doświadczenie. Tego w Polsce nie ma. U władzy są politycy niedoświadczeni. Tacy ludzie jeszcze 20 lat temu grali w piłkę nożną na podwórku pod blokiem, w którym wtedy mieszkali. Ich politykę cechuje zatem niedojrzałość.

        Rozmawiał: Filip Memches

        *Ewa Thompson, profesor literatury porównawczej i slawistyki na Rice University w Houston. W Polsce publikuje m.in. w "Arcanach", a w USA m.in. w "The Washington Times", "Slavic Review", "Houston Chronicle". Jest redaktorem kwartalnika "Sarmatian Review".
        • Gość: Ika Re: Czy nie jest to piękne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.12, 10:59
          No i widzisz Lechosiu.Sledztwo od nowa to będzie wydarzenie 2012 a nie jakieś tam mistrzostawa Europy w piłkę kopaną.

          Zamiast na nowy stadion wszyscy idą na Plac Zamkowy.

          Kibole i pedały z Młodzieży jako służby porządkowe ze swoim standartowym wyposażeniem .

          Namioty z ulotkami i nawiedzonymi aktywistkami.

          Ruch w ineresie,że aż miło.

          Każdego 10 Wódz pamięta o Aliku i innych dla których 10 to był feralny dzień.

          Codziennie sensacyjne doniesienia,że mysz też była w kokpicie i mówiła ludzkim głosem podobnym do jednego z decydentów.

          Poznamy też bliżej przyrodę a szczególnie właściwości fizyczne brzozy oraz gęstość błota pod smoleńskiem niezgodna z naszymi normami.

          Dlaczego obsługa lotniska mówiła po rosyjsku w prastarym polskim grodzie Smoleńsk i kto do tego dopuścił.
          Wyjaśnione zostanie dlaczego Rosjanie wcześniej nie zaopatrzyli się w polskie trumny z polskiego drewna a oferowali trumny pochodzące z Rosji,ruskiej roboty i ruskiego drewna.

          To dopiero będzie sensacja.Fortunę wydamy na gazety szczególnie gazetę polską ukazującą zapomnianą rzeczywistość w drobnych szczególikach.





          • lechowski51 Re: Czy nie jest to piękne. 15.01.12, 20:59
            Zanim nastapilo Przebudzenie byla Pogarda Niesiolowskich,Palikotow i takich chorych z nienawisci do wszystkiego co polskie i patriotyczne jak powyzsza ukrainska nacjonalistka.Najciekawsze ze pisze te nienawistne i pogardliwe slowa przy milczeniu moralistow i estetow tego forum.
            www.youtube.com/watch?v=c0yPJvNu8zw&feature=related
            • Gość: Tarzan Re: Czy nie jest to piękne. IP: *.flash-net.pl 15.01.12, 23:00
              Ale przecież Tobie to nie przeszkadza...sam stosujesz tę stylistykę, a o postawie wobec rozmówców nie wspomnę.
              Dopóki nie będziesz do dyskusji podchodził uczciwie, obiektywnie i z szacunkiem dla rozmówców, okazując dobrą wolę zrozumienia człowieka, a nie polowania na powód do zdeptania, bez nazywania kłamcą, bez względu na to, czy wg Ciebie nim jest, czy nie jest, czy tez po prostu nie wiesz, czy pisze prawdę, dopóty się z szamba "prujących piśdzielców" i "dyskutowania" z prowokatorami czerpiącymi radość z podnoszenia komuś ciśnienia nie uwolnisz...

              A do filmiku chętnie wrócę innym razem...

              Dobranoc :)



              • lechowski51 Re: Czy nie jest to piękne. 16.01.12, 08:43
                Twierdzisz ze ja jak ika glosze nienawistne poglady.Masz prawo a kazdy kto czyta oceni.Gdyby s zamiast odnosic sie personalnie do mnie,sprobowal wyrazac swoje poglady,byloby mniej bicia piany a wiecej merytorycznych wypowiedzi.
                Pisalem w formie przeszlej o Pogardzie i przemysle nienawisci.W ciagu ostatnich paru dni,po informacjach o "nowym odczytaniu" czarnych skrzynek "przemysl nienawisci" zaczal znow pracowac cala para.
                Oto wypowiedz z wczoraj zastepcy w michnikowej szmacie Stasinskiego.Pozostawiam ja bez komentarza;
                To był akt dramatyczny, desperacki i nawet mi żal, że ten człowiek tak postąpił, że dzisiaj jest ośmieszany, wyśmiewany. Natomiast był to akt całkowicie niestety bezsensowny. On miał przecież akt całkowicie polityczny. Pułkownik Przybył chciał strzelić moim zdaniem i tak to interpretują nasi publicyści... On strzelał do PiS-u. On strzelał do PiS-u. On nie strzelił do siebie. On strzelił do ludzi, którzy nie szanują prokuratury wojskowej i usiłują ograniczyć jej wpływy. Ponieważ on to interpretował politycznie, w ten sposób, że Parulski, jego zwierzchnik z którym czuł się naprawdę związany, człowiek, który się przeciwstawił Ziobrze, kiedy Ziobro rządził, że ten człowiek jest teraz szykanowany przez komisarza politycznego Ziobry w prokuraturze wojskowej, cywilnego prokuratora Pasionka. I to człowiek w mundurze, przypominam.

                On w tej sprawie uważał, że Pasionek całkowicie nielegalnie robił wycieki ze śledztwa, rozmawiał z publicystami, rozmawiał z politykami PiS, rozmawiał z agentami amerykańskimi, przekazywał informacje ze współpracy z Rosjanami w tym śledztwie, co jest bardzo delikatną kwestią, bo jak wiadomo Rosjanie bardzo utrudniają to śledztwo w Polsce i jak to jeszcze wycieka, to oni dostają szału. Krótko mówiąc Przybył, któremu wszystko się pomyliło, nie wiedział co robił, popełnił idiotyczny błąd. W dodatku wykonał operetkową akcję, która jest przedmiotem ośmieszania, ale popełnił nonsens. Dlatego, że zamiast dramatyzować sytuację w taki sposób, żeby powiedzieć, że wpływy pisowców czy ziobrystów w prokuraturze są bardzo szkodliwe i bardzo trwałe i że prokurator generalny Seremet nie potrafi się z tym uporać, bo toleruje tych ludzi nadal...
                • Gość: Ika Re: Czy nie jest to piękne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.12, 10:40
                  A zobacz jak poskutkowało.
                  Turystyka trumienna praktycznie zamarła.Już nikt nie chce latać nad grobami i wyciągać zmarłych do swoich egoistycznych potrzeb.Zaświaty się zemściły.

                  Żywi zrozumieli,że lepiej nie ruszać zmarłych.

                  Co prawda są jeszcze grupy co w miarę swobodnie jeżdżą na trumnach ale jest ich coraz miej i w tych makabrycznych rytuałach prawie nikt nie bierze udziału.Są jeszcze córy,co wierzą,że tatuś zadławił się kanapką w samolocie a nie w katastrofie

                  Ale takim trzeba znaleść zajęcie by nie bruździli w życiu żywych i chcących żyć normalnie.
                  Dla ich potrzeb powinno wznowić się sledztwo smoleńskie.
                  Jak się zbyt szybko zakończy to znowu wznowić.Można to powtarzać do skutku.
                  Trumienni będą zajęci sobą i swoimi "odkryciami" a inni będą mogli spokojnie żyć w/g własnego uznania.
                  Prawda,że piękne a jakie przyszłościowe.
                  • lechowski51 Re: Czy nie jest to piękne. 16.01.12, 10:55
                    Kiedys Twoj dziadzius z UPA pastwil sie nad trupami ciezarnych kobiet na Wolyniu,rozcinajac im brzuchy-teraz robisz to ty ukrainska faszystko.Kpic sobie z corek ktorych ojcowie zginelli w katastrofie, moze robic to tylko ktos oszalaly z nienawisci i chory emocjonalnie.Gardze takimi jak ty!

                    Znalazlem ciekawy artykul sprzed paru lat.Moim zdaniem jest on nadal aktualny i jest nawiazaniem do tej obecnej dyskusji..

                    Alergia na patriotyzm

                    Piotr Semka







                    Problem w tym, że książki wcale nie zostały wydane tak niedawno. Dwie z nich ukazały się w 2005 roku, ale "Koniec snu Konstantyna" oraz wcześniejsza, ale ściśle związana z pozostałymi -"Porwanie Europy" Cichockiego - jeszcze w 2004 roku. Dlaczego nie zainteresowały one Piotra Bratkowskiego wcześniej? Przecież omówienie ich w czasie zeszłorocznej kampanii wyborczej mogłoby poszerzyć dyskusję o pytania, na jakie przyszło Polakom odpowiedzieć w tych wyborach.



                    Recenzent nieprzypadkowo wybrał moment paromiesięcznych już rządów PiS. W jego tekście pełno jest aluzji kreujących trio Cichocki - Gawin - Karłowicz na niemalże szare eminencje PiS. Wszystko to niesłusznie sprowadza owe książki do roli elementu wyborczych strategii braci Kaczyńskich.



                    Etykietka aparatczyków

                    Bratkowski z lubością ubiera trójkę autorów w kostium potencjalnych aparatczyków IV RP, ludzi "czujących za sobą siłę państwa". Wspomina o "politycznych patronach autorów". Dość dwuznacznie chwali ich za to, że "postawili na (politycznego) konia, który po wielu niepowodzeniach wreszcie wygrał". Dywaguje, czy Cichocki, Karłowicz i Gawin "zaczną teraz czerpać z tego profity".



                    Smuci mnie ten insynuacyjny ton. Owszem, Karłowicz i Cichocki pomagali w zorganizowaniu w Pałacu Prezydenckim jednej konferencji, Gawin zaś kieruje Instytutem imienia Starzyńskiego przy Muzeum Powstania Warszawskiego. Odnoszę wrażenie, że Bratkowski, tropiąc udział opisywanej trójki w Honorowym Komitecie Lecha Kaczyńskiego - stosuje do nich inne miary niż do wielu gwiazd intelektualnych obozu liberalnego. Ci, jak wiadomo, wszystko robią wyłącznie dla dobra abstrakcyjnej demokracji z wyłączeniem jakiegokolwiek politycznego kontekstu. Na przykład Magdalena Środa wchodzi do rządu SLD, ale zaliczenie jej do lewicy wywołuje oburzenie. Natomiast o Zdzisławie Krasnodębskim należy dziś pisać jako o "prorządowym publicyście" i "ideologu PiS".



                    To naznaczanie ideowych polemistów etykietkami partyjnymi zamazuje różnice między polityką a metapolityką. Tym bardziej zacytujmy Dariusza Karłowicza, który wyjaśnia, że metapolityka to "ogromna sfera wspólnej pamięci, doświadczeń, przekonań i wartości, ale również przyzwyczajeń i idiosynkrazji, które stanowią fundament polityki".



                    W USA, Francji czy nawet w Niemczech istnieje w tej sferze jakieś pole consensusu między lewicą a prawicą. Nadzieję na polski consensus, choćby w obrębie prawej strony politycznej sceny, budził fakt, że teksty trójki autorów był czytane i komentowane w elitach Platformy Obywatelskiej. Piszę te słowa, by pokazać, jak nietrafne jest utożsamianie Cichockiego, Gawina i Karłowicza z jakąś jedną partią. Z dyskusją nad wyzwaniami wobec Polski - tak, z banalnym partyjniactwem - nie.



                    Podejrzany patriotyzm

                    W Polsce, niemal pół roku po wyborach, deklaracje na temat wagi pamięci historycznej znów budzą oskarżenia o partyjne zaangażowanie. Warto szukać odpowiedzi na pytanie, skąd takie uczulenie na hasło promowania patriotyzmu.



                    Piotr Bratkowski pominął specyfikę doświadczenia pokoleniowego generacji urodzonych w połowie lat 60. autorów (Karłowicz i Gawin należą do rocznika 1964, Cichocki to rocznik 1966). Ich książki trudno zrozumieć bez wiedzy o przynależności do pokolenia, które w świadomy sposób przeżyło rządy ekipy stanu wojennego z całym jej cynizmem i łatwością sięgania po polityczne zabójstwa. Owa generacja przyjęła rok 1989 jako początek życiowej szansy, upadek wielu barier i - dokładnie w takiej kolejności - moralny triumf. Ale wielu jej przedstawicielom zamknięto drzwi przed nosem. Logika Okrągłego Stołu szybko zaczęła premiować ich rywali z komunistycznych młodzieżówek. Nikt nie zamierzał nagradzać za polityczną inicjację w NZS czy solidarnościowym podziemiu.



                    Pierwszą zapowiedzią rozczarowań był brak symbolicznej chwili triumfu nad zomowską władzą. Być może dlatego Cichocki we wstępie do "Władzy i pamięci" zazdrości byłym mieszkańcom NRD ich własnej Bastylii - zdobycia przez demonstrantów gmachu Stasi w Berlinie. To przykre rozczarowanie szybko zmieniło się w konsternację - gdy późniejsi działacze Unii Demokratycznej zaczęli strofować młodych za zbytni radykalizm i zoologiczny antykomunizm. Okazało się, że nie wypada pytać o osądzenie Jaruzelskiego, o lustrację czy nawet o pluralizm partyjny. Nowym wzorem miał być makler w czerwonych szelkach, w wolnych chwilach chodzący na demonstracje na rzecz referendum aborcyjnego.
                    W ciągu kolejnych lat rówieśnicy Cichockiego, Gawina i Karłowicza mieli się zdumieć stopniem monopolizacji myślenia zbiorowego przez środowisko "Gazety Wyborczej". Nic dziwnego, że tamte założycielskie lata III RP kojarzą się dziś trójce autorów ze słowem "prewencja". Prewencja przed wszystkim, co w opinii sterników zbiorowego myślenia groziło recydywą nacjonalizmu i nienawiścią w życiu zbiorowym. Owa prewencja mentalna czyniła z patriotyzmu podejrzane słowo, z postulatu dekomunizacji - zapowiedź polowań na czarownice, a z idei europejskiej - dogmat unieważniający pytania o polskie interesy narodowe. Słynny tekst Michała Cichego ukazywał powstanie warszawskie w kontekście ekscesów antysemickich, a hasło "szare jest piękne" miało zniechęcać do ocen PRL. Herberta opisywano jako wariatuńcia, a nekrologowi Herlinga-Grudzińskiego towarzyszyły nekrologi psów.



                    Wszystkie te niezwykle bolesne dla wielu dzisiejszych czterdziestolatków kampanie i arogancje gazetowego "ministerstwa prawdy" dziś bywają bagatelizowane. Ówcześni szermierze pióra, w tym Piotr Bratkowski, lubią z udawaną lekkością żartować z przeceniania przez prawicę ówczesnego wpływu "Gazety" na intelektualny klimat tamtych czasów. Zbyteczna skromność. O tym, że ówczesne dogmaty weszły w krew dużej części polskiej inteligencji, świadczą najlepiej dzisiejsze nerwowe reakcje na próby przywracania należnej rangi takim słowom, jak patriotyzm i solidarnościowa wspólnota.



                    Cepeliada zamiast wspólnoty

                    Dopiero na tym tle zrozumieć można wyzwanie, jakie Cichocki, Gawin i Karłowicz rzucili polskiej wersji poprawności politycznej. W tej debacie okazali się niełatwymi przeciwnikami. Trudno znaleźć w ich tekstach podstawę do rutynowych oskarżeń o szowinizm, jakimi klajstrowano intelektualistów spoza salonu. Zaczęli od zadawania prostych pytań. Dlaczego zrezygnowaliśmy z pozytywnej pamięci o wspólnocie "Solidarności?" Dlaczego w Gdańsku nie może powstać muzeum naprawdę godne wielkości ruchu, który w 1980 roku pomógł zmienić świat? Czy wolny rynek musi kłócić się z pamięcią o ofiarach UB i "żołnierzach wyklętych"? Dlaczego plakaty z pytaniem o gotowość do oddania życia za ojczyznę z wystawy "Bohaterowie wolności" stają się pretekstem do bicia na alarm przez postępowych myślicieli? W kraju, uważanym za wiecznie zanurzony w historii, przez 15 lat nie mogło powstać Muzeum Powstania Warszawskiego. Nikt nie nakręcił filmu ani o Monte Cassino, ani o polskich lotnikach w bitwie o Anglię. Za to szybko znalazł się filmowy szyderca, bawiący Polaków scenami pijanych ubeków parodiujących śmierć stoczniowca w grudniu 1970 roku.



                    Idąc tropem tych pytań, Karłowicz, Cichocki, a w szczególności Gawin powrócili do krytycznej analizy naszego myślenia o patriotyzmie. Do dyskusji o Sienkiewiczu, Dmowskim, Brzozowskim czy Miłoszu. Uczynili to, by postawić pytania, dlaczego miejsce po solidarnościowej wspólnocie zajęła cepeliada fascynacji prezydencką parą Kwaśniewskich. Dziś, gdy na chwilę (bo rząd PiS nie musi trwać długo) rozpoczęto dyskusję o potrzebie wychowania patriotyc
                    • lechowski51 Re: Czy nie jest to piękne. 16.01.12, 11:00
                      cd
                      Idąc tropem tych pytań, Karłowicz, Cichocki, a w szczególności Gawin powrócili do krytycznej analizy naszego myślenia o patriotyzmie. Do dyskusji o Sienkiewiczu, Dmowskim, Brzozowskim czy Miłoszu. Uczynili to, by postawić pytania, dlaczego miejsce po solidarnościowej wspólnocie zajęła cepeliada fascynacji prezydencką parą Kwaśniewskich. Dziś, gdy na chwilę (bo rząd PiS nie musi trwać długo) rozpoczęto dyskusję o potrzebie wychowania patriotycznego, znów słyszymy tyrady o zagrożeniu nacjonalizmem Narodowego Instytutu Wychowania. Tym bardziej zachęcam do lektury trójki "strażników wartości".



                      Chrześcijanin na rozdrożu

                      Każdy z trzech autorów ma swoją specjalność. O ile pytania o nasz stosunek do historii przykuwają uwagę całej trójki, z wiodącą rolą Dariusza Gowina - o tyle Dariusz Karłowicz porusza dylematy dzisiejszego chrześcijaństwa, problem końca epoki Konstantyna. Autor zastanawia się, ilu z turystów, oglądając freski w kościele w Arezzo uwieczniające chwilę nawrócenia rzymskiego cesarza, ma świadomość przeminięcia ery sygnowanej jego imieniem.



                      Refleksja owej zmiany docierała do autora powoli. Odmierzana była codziennymi notatkami prasowymi o sporach o krzyże w salach szkolnych, o wykluczaniu z eurokonstytucji zapisów o dziedzictwie chrześcijaństwa, czy wreszcie brutalnym utrąceniu z Komisji Europejskiej Rocco Buttiglione.



                      Wbrew pozorom refleksja nad tym, jak do tej nowej sytuacji mają dostosować się chrześcijanie, nie jest dziś zbyt rozpowszechniona. Postępowi katolicy lekceważą dramatyzm tych sygnałów, a obóz radiomaryjny - niuanse sytuacji rozważane przez Karłowicza. Autor polemizuje z posoborowymi pięknoduchami zachwycającymi się horyzontami, jakie otwierają się przed wierzącymi wraz z uprywatnieniem wiary. Ale także z manicheistami, których zdaje się cieszyć jasny podział na świat wiary i ten lansujący nowe, laickie bożki. Karłowicz rozlicza entuzjastów końca ery konstantyńskiej pytaniami o skutki wypchnięcia zasad wiary w domowe zacisze.
                      Przypomniałem sobie te pytania w trakcie wizyty w Berlinie u znajomych emigrantów, którzy opuścili Polskę w latach stanu wojennego. Ich nastoletni syn, wychowany w zachodnioberlińskiej zlaicyzowanej szkole i zdający właśnie historię sztuki, prosił mnie o pomoc w zrozumieniu symboliki włoskiego malarstwa renesansowego. Szybko pojąłem, że pozornie oczytany młodzieniec nie ma bladego pojęcia o postaciach i symbolach chrześcijaństwa. Karłowicz wskazuje, że w porównaniu z takimi młodymi berlińczykami Polacy mieli przez długi okres po 1989 roku niezwykły dar - postać Jana Pawła II jako duchowego monarchy. Być może dzięki temu III RP o szpetnym licu prezydentur Wałęsy czy Kwaśniewskiego mogła być strawna dla sumień wielu Polaków. To papieskie wizyty i związane z nimi narodowe rekolekcje były antidotum na skrzeczącą banalność ideową III RP.



                      Jaki będzie jednak polski katolicyzm po odejściu wielkiego papieża? Tego z książki Karłowicza już się nie dowiemy. Rozpaczliwe próby szukania nowego autorytetu - czego dowodem są dziwaczne pielgrzymki do Łagiewnik - pokazują, jak dolegliwy jest wakat na tym monarszym tronie. I będzie coraz bardziej wyrazisty wobec ucieczki naszych hierarchów od pytań o remedium na procesy laicyzacyjne pojawiające się pod hasłami integracji europejskiej.



                      Unia bez końca historii

                      I wreszcie trzeci obszar rozważań trójki autorów o polskiej rzeczywistości po 1989 roku - polityka zagraniczna. Tu najpewniej czuje się Marek Cichocki, który chce wyrwać z błogiej drzemki euroentuzjastów. Obóz zwolenników integracji, który ma niezaprzeczalne zasługi w promowaniu akcesu naszego kraju do Unii, popadł w pewnym momencie w złudne przekonanie, że akces do Unii będzie swoistym końcem historii.



                      Przekonanie, że integracja zwolni nas od myślenia o polskich interesach w europejskiej polityce, zostało boleśnie zweryfikowane. Podział Europy w kwestii stosunku do interwencji USA w Iraku czy hasła budowy europejskiej tożsamości na antyamerykanizmie pokazały, jak złudna jest wiara w roztopienie się w bezkonfliktowej Unii. Cichocki w niezwykle rzeczowy sposób wylicza zjawiska, jakie zaskoczyły naszych euroentuzjastów: powrót kwestii "wypędzonych", dogmatyzm zwolenników laickości Europy w sporze o eurokonstytucję, czy wreszcie nawrót egoizmu narodowego w polityce Francji czy Niemiec. Dziś, gdy spór o UniCredit przypomina o dyskusji wokół kwestii istnienia narodowego interesu - pytania Cichockiego okazują się znów zaskakująco aktualne.

                      Ani kroku dalej?



                      Pora wrócić do wniosków Piotra Bratkowskiego. Publicysta "Rzeczpospolitej" nie potrafi zdobyć się na szerszą refleksję dotyczącą oceny słuszności kwestii stawianych przez 40-letnich konserwatystów. Zamiast tego sięga po dość ograny chwyt polemiczny, tworzenie domyślnej triady skojarzeniowej: wartości - pokusa przymusu - przemoc. Przeczytajmy słowa Bratkowskiego: "Trzeba świat zbawić - pisze Karłowicz (...) Ale jeśli nie da się inaczej, czy również siłą?" Ile razy już słyszałem sugestie, że konserwatywne idee w dzisiejszym świecie to prefiguracja chęci narzucania swoich poglądów za pomocą przemocy i monopolu idei zagrażającego wolności słowa.



                      Bratkowski łaskawie odpuszcza pojawianie się w przestrzeni publicznej głosów trzech autorów, ale w chwili zwycięstwa politycznego prawicy natychmiast stawia insynuacyjne pytanie, czy autorom wystarczy obecność "w wielogłosie"? Sugeruje tym samym, że tylko mały krok dzieli nas od sytuacji, gdy opinie trójki pisarzy staną się obowiązkowym dogmatem jakiejś PiS-owskiej dyktatury. Lekkim piórem kreuje Cichockiego, Gawina i Karłowicza na potencjalnych twórców nowej cenzury czy ustaw dyskryminujących homoseksualistów. Rozumiem, że teksty Jacka Żakowskiego czy Kingi Dunin z definicji służą wolności wszystkich, ale już teksty tej trójki to automatyczna groźba stworzenia nowej elity "słusznej i lojalnej wobec bliskich im ideowo polityków".



                      Ten fragment uważam za najbardziej nieuczciwy chwyt polemiczny Bratkowskiego. Nadaje on normalnej dla demokracji wymianie opinii na temat spraw publicznych charakter zagrożenia wolności. W książkach konserwatystów każe widzieć program potencjalnej dyktatury. Czyżby, pisząc je, Cichocki, Gawin i Karłowicz przekroczyli jakieś przypisane im granice? Dlaczego Bratkowski zdaje się ostrzegać - jeszcze krok lub dwa w kierunku realizacji ich idei, a uderzę na alarm zagrożenia demokracji? W imię czego przyznaje sobie prawo do oceny, jak blisko mają się zbliżyć do realnej polityki?
                      Trudno mi pozbyć się wrażenia, że takie stawianie sprawy, sugerujące rzekome pokusy prawicowego monopolu idei, maskuje lęk przed przełamywaniem innego monopolu - "ładu liberalnego". Publicyści liberalni, niemający oporów w lansowaniu wprowadzania obyczajowych nowinek i cywilizacyjnych utopii, sami biją na alarm przy każdej odmiennej opinii, kreując je bałamutnie jako zamach na wspólną wolność. Takie bicie na alarm to dobra okazja do dyskredytowania tych, którzy ośmielili się zadać pytania, jakie skutecznie wyciszono w debatach III RP.
                    • Gość: Kmicic Re: Czy nie jest to piękne. IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 16.01.12, 11:32
                      Panie Lechowski 51, wielki szacunek, podziwiam Pana za wiedzę i wytrwałość, nawet namawiałem Pana do pisania licząc na mądrość oponentów, dziś zmieniam zdanie, zostaw Pan tych tępaków, im już nic nie pomoże a Pan ich tylko nakręca. Oczywiście jak Panu nerwy pozwalają pisz Pan dalej, niech mają zajęcie, a inni jako przy okazji z Pańskiej wiedzy i patriotyzmu skorzystać mogą.
                      Pana pozdrawiam a im proponuje film /ostatnio leciał na TVP Historia/ pt. "Tragedia Giblartarska", dużo analogii.
                      • Gość: Ika Re: Czy nie jest to piękne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.12, 15:15
                        religia.onet.pl/publicystyka,6/dzialali-na-szkode-kosciola-odeszli-w-atmosferze-skandalu,28016.html
                • Gość: Tarzan Re: Czy nie jest to piękne. IP: *.flash-net.pl 16.01.12, 16:32
                  > Twierdzisz ze ja jak ika glosze nienawistne poglady.Masz prawo a kazdy kto czy
                  > ta oceni.Gdyby s zamiast odnosic sie personalnie do mnie,sprobowal wyrazac swoj
                  > e poglady,byloby mniej bicia piany a wiecej merytorycznych wypowiedzi.

                  Powinieneś zauważyć, że pisze to, bo z Tobą widzę sens dyskusji?

                  Natomiast za konieczne uważam, byś te "moje poglądy" rozważał, a nie kwitował "bzdurą", czy "kłamstwem" nawet jeśli - jak sam przyznajesz - nie wiesz, czy nimi są. ;)

                  > Oto wypowiedz z wczoraj zastepcy w michnikowej szmacie Stasinskiego.Pozostawia
                  > m ja bez komentarza;

                  Domorosłe interpretacje...wszechwiedzącego. Niestety nie jedyne i nie tylko w tej "szmacie".



                  • lechowski51 Re: Czy nie jest to piękne. 27.01.12, 11:26
                    To od Niej sie zaczela ta dyskusja.Od Jej filmu.Tutaj w ciekawej rozmowei z Mazurkiem;

                    Znasz wielu wolnych Polaków?

                    Choćby ciebie.

                    Wybacz, ale ja ten podział uważam jednak za używany często w złej wierze.

                    Bo dałeś się nabrać na narracje pragmatyków.

                    Więc jestem wolny, ale nabrany?

                    Kiedy w „Przebudzeniu" Wencel mówi: „Czuję się wolnym Polakiem i tą kategorią wszyscy możemy się określać", to gdzie tu zła intencja?

                    On to traktuje nie opisowo, ale polemicznie, czego dowody daje, obrażając ludzi o innym podejściu.

                    Ależ to nieprawda! Gdzie widzisz tę polemiczność?!

                    Jak nazwę cię folksdojczem i porównam do łachudry rabującej powstańców, a siebie nazwę wolnym Polakiem, to jak to potraktujesz? A tak robi Wencel.

                    Obawiam się, że to fałszywa interpretacja. Nie ustawiaj mnie jednak w pozycji lidera jakiegoś ruchu, który musi ciągle odpowiadać za Wencla i innych.

                    Nie musisz. Pokazuję ci tylko, że on i inni używają pojęcia wolnych Polaków, by zdeprecjonować innych.

                    To ci, którzy próbują się odnaleźć w systemie III RP wyśmiewają to pojęcie i tak próbują je ustawiać. Ale nie chcę tłumaczyć innych, jestem dziennikarką i próbuję robić niezależne filmy.

                    Pierwsza mówiłaś o drugim obiegu.

                    Owszem, użyłam po raz pierwszy tego terminu na premierze filmu „Mgła", gdzie powiedziałam, że jesteśmy w swoistym drugim obiegu, bo było jasne, że ten dokument nie znajdzie się w żadnej telewizji, choć każda mogła go kupić za symboliczną złotówkę.

                    Sformułowanie drugi obieg ma swoją historię.

                    Tak i dostrzegam różnicę między sytuacją dzisiejszą a drugim obiegiem z PRL, gdzie za tworzenie i kolportowanie w obiegu niezależnym trafiało się do więzienia. Dziś można zostać najwyżej wyrzuconym z pracy, a to jednak nieporównywalne.

                    Jedni są wyrzucani, inni z tego żyją.

                    Na przykład kto?

                    To ceniony przez ciebie publicysta prawicowy mówił o „przemyśle smoleńskim".

                    Jaki przemysł?! Ja sobie drugiego obiegu nie wybrałam z kaprysu, ale zostałam do niego wrzucona. Zrealizowałam wraz z Marią Dłużewską film i okazało się, że nie kupi go żadna telewizja, więc dołączyła go „Gazeta Polska", był pokazywany na spotkaniach autorskich i znalazł się w Internecie.
                    wiecej;www.rp.pl/artykul/793463.html?p=1
                    • Gość: Ika Katyń wraca do Polski? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.12, 18:23
                      Lechosiu.My zawsze jesteśmy w drugim albo trzecim obiegu.
                      Widac to z naszej histori a i teraz jest nie za ciekawie.
                      Patrz czas wojny.Walczymy wszędzie .Ale najwiecej nas Polaków jest w Wermachcie.
                      Zobacz Układ Jałtański.
                      Ci z pierwszego obiegu składają Nas w prezencie Stalinowi.Jak pieska na urodziny dziecka.

                      Oczywiscie cieszymy sie że Nas podarowano.Stalin z prezentu co nieco uczknał ale i dodał tzw Ziemie Odzyskane,Które dzisiaj przoduja w rozwoju gospodarczym kraju i nie tylko.

                      A później też jest wesoło.Mamy przyjaciół na krańcach świata.Blisko tylko samych wrogów.
                      Traktuja nas znowu jak piąte koło u wozu.Na szczęście "prawdziwych Polaków i patriotów" odesłano do kąta i sytuacja powoli ale zmienia się na lepsze.

                      Ale nie jest tak źle jak było przed wojną gdzie byliśmy pod każdym względem ostatni lub przedostatni w Europie.

                      Ale hocki potrafimy organizować na najwyższym poziomie.Smoleńsk już powoli odchodzi w zapomnienie ale jest nowy hit.

                      "Patrioci i Prawdziwi Polacy" chcą przenieść szczątki ofiar Katynia do Polski.
                      Oj bedzie się działo.Aktywiści w pomysłach znajdą siena szczycie absurdu.

                      Rozpocznie się walka między miastami gdzie te szczątki złożyć.A może rozdzielić po całym kraju jako relikwie.
                      Czy przywieżć je razem z ziemią czy też nie.Czy krzyże zostawić w Katyniu czy też je przywieżć.
                      Czy trumny bedą rosyjskie czy stać nas będzie na polskie.Jakie procesje i marsze załobne.

                      A najciekawiej będzie jak Rosjanie powiedzą "nie nada" i będzie po ptakach.I wtedy dopiero zacznie się pacałycha na całego.
                      A zresztą sobie sami poczytajcie o tym absurdalnym pomyśle.Ale jednak pomyśle.


                      wiadomosci.wp.pl/title,Szczatki-ofiar-Katynia-wroca-do-kraju,wid,14202406,wiadomosc.html
                      • lechowski51 Re: Katyń wraca do Polski? 27.01.12, 18:36
                        Tu idiotko pisz.Tu znajdziesz partnerow do swoich knajackich postow;
                        forum.gazeta.pl/forum/f,45535,Podkarpacka_u_Kraina.html
                        • Gość: rea Re: Katyń wraca do Polski? IP: *.toya.net.pl 27.01.12, 18:54
                          Nie denerwuj się, Lechowski. Przecież Ika ma rację. Kto jak kto, ale my, Polacy, bardzo lubimy babrać się w zwłokach naszych bohaterów. A kiedy uda nam się podzielić zwłoki na relikwie, to jesteśmy w siódmym niebie. Więc po co te nerwy? Może uda Ci się jakąś kosteczkę uszczknąć, coby znalazła swoje miejsce w Twoim kościółku ku chwale pana?
                          • lechowski51 Re: Katyń wraca do Polski? 27.01.12, 21:05
                            Mialem wrazenie ze Pan Bog zabral Ci rozum ale nie pozbawil uczuc i wrazliwosci.Niestety sie mylilem i chyba zaczne Cie traktowac jak ta ukrainska gnide.
                        • Gość: Ika Re: Katyń wraca do Polski? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.12, 18:58
                          I co Lechosiu. Mrożek tego by nie wymyślił.A "patriotom" się udało
                          • lechowski51 Re: Katyń wraca do Polski? 08.02.12, 12:14
                            Myslacym polecam ta rozmowe;

                            Stosując formułę „wolnych Polaków” wykraczamy więc poza bieżącą walkę polityczną.

                            W Polsce nie mamy w tej chwili do czynienia ze zwykłym konfliktem politycznym. Polskim życiem publicznym rządzi kłamstwo – straszliwe, przerażające Kłamstwo. To Kłamstwo sprawia, że spór polityczny znika; jego miejsce zajmuje spór o rzeczy ostateczne.

                            To znaczy?

                            Mówię o Kłamstwie Smoleńskim. Tę sytuację można opisać za pomocą Platońskiej alegorii jaskini. Więźniowie skuci łańcuchami oglądają cienie na ścianie i uważają je za rzeczywistość. Tymczasem to są tylko cienie rzucane przez ludzi, którzy za ich plecami przenoszą jakieś przedmioty. I taka jest właśnie dzisiaj w Polsce sytuacja telewidzów, pokazuje się im obrazy – całkowicie oczywiste – i mówi przy tym jakieś kłamstwa, które sprawiają, że nie rozumieją i nie chcą zrozumieć, co przed sobą widzą.

                            A co widzą?

                            Mord polityczny.

                            Tylko, że formuła „wolnych Polaków” narzuca pewną dystynkcję, pewne poczucie wyższości wobec tych Polaków, którzy mogą uchodzić za niewolnych, a którzy przecież nie muszą wcale podzielać stanowiska obozu władzy. Czy to rozróżnienie nie służy fałszywym podziałom?

                            Ten, kto poddaje się kłamstwu, poniża sam siebie. Można się tylko zastanawiać nad anatomią tego kłamstwa i formą tego zniewolenia. Po pierwsze: prawdę uczyniono – to jest element tego kłamstwa, sposób tej manipulacji – przedmiotem sporu politycznego. Tymczasem prawda nie jest przedmiotem sporu politycznego, bo znajduje się poza naszą decyzją. To, czy teraz leży śnieg i czy dwa plus dwa jest cztery, to nie jest przedmiot sporu pomiędzy lewicą a prawicą. Prawda jest bezpartyjna.

                            Po drugie: zostały zakłamane i przeinaczone dwie fundamentalne tradycje wolności – od których zaczęliśmy naszą rozmowę – co sprawia, że Kłamstwo Smoleńskie stało się kłamstwem metafizycznym; pozbawia nas nie tylko wiedzy o tym, co się wtedy stało, lecz uderza także w same podstawy naszego człowieczeństwa, w reguły, zgodnie z którymi możemy ustanowić naszą wolność.

                            To jest następne bardzo ważne pytanie, obok całkiem już konkretnego pytania: co się stało w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku i dlaczego do dzisiaj nie zostało to nam wyjaśnione? Pytanie brzmi: co oznaczają te sceny, które rozegrały się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu pomiędzy lipcem a wrześniem 2010 roku? Dlaczego nienawiść do Lecha Kaczyńskiego przekształciła się w nienawiść do Jezusa Chrystusa? To jest bardzo poważne pytanie chrystologiczne.

                            Odpowiadając na nie możemy zabrnąć w bałwochwalczy kult zmarłego prezydenta.

                            Dlatego trzeba od początku wyraźnie rozróżnić – nienawiść do Lecha Kaczyńskiego i nienawiść do Jezusa Chrystusa, a potem zobaczyć, jak jedna przemienia się w drugą. Ta pierwsza miała podstawy społeczne i była nienawiścią klasową (żeby użyć formuły marksowskiej), ta druga jest już czystą nienawiścią metafizyczną.

                            Zacznijmy od tej pierwszej. Mnie zawsze dziwiło, że Lecha Kaczyńskiego nienawidzono jako „mohera” albo „kartofla”, nazywano „prostakiem”. Prezydent – bez względu na to, jak go oceniać – był dość typowym przedstawicielem pewnej bardzo konkretnej warstwy społecznej: warszawskiej inteligencji, a mówiąc jeszcze dokładniej: on był tak zwanym żoliborskim inteligentem. Miał zresztą różne wady tej swojej warstwy społecznej, na przykład pewną skłonność do uczuć sentymentalnych w polityce. Tymczasem ci, którzy go nienawidzili i którzy nazywali go „chamem” – spotkałem się z wieloma takimi przypadkami – albo przyjechali do tego miasta po roku 1989, albo ich rodzice przyjechali tutaj po wojnie, ze wsi albo z małych miasteczek. Była to więc nienawiść i pogarda bardzo szczególnego rodzaju.

                            Ale czy nie przemawia w ten sposób przez ciebie jakiś fałszywy elitaryzm?

                            Wręcz przeciwnie. To w nienawiści do Prezydenta objawił się, jakiś fałszywy ton wyższościowy. Lech Kaczyński był natomiast – jak wszyscy warszawscy inteligenci – depozytariuszem tradycji Żeromskiego i Brzozowskiego. Jedną z charakterystycznych cech tej grupy społecznej, która przed wojną nazywała się inteligencją postępową albo radykalną, było poczucie odpowiedzialności za warstwy pozostające w społecznej opresji.

                            Warto przypomnieć, na czym polegał awans społeczny w Polsce pod koniec XIX wieku i w II Rzeczypospolitej. Otóż polegał on na przyjęciu formy pańskiej, tradycji szlacheckiej I Rzeczpospolitej. Chodziło, mówiąc inaczej, o uszlachcenie chłopów. I ustanowienie w ten sposób narodu wolnych ludzi, który jest z istoty czymś innym niż plemię niewolników. Inteligenci odgrywali w tym projekcie bardzo szczególną rolę. Ta warstwa składała się na początku z ziemian, którym carat rekwirował majątki i którzy musieli przenosić się do miasta, a potem coraz bardziej się rozszerzała – wchodziły do niej dzieci chłopów, robotników, Żydzi. Była to zatem warstwa od początku przejściowa, która miała rozpłynąć się w narodzie. Chodziło o to, żeby wszyscy Polacy stali się polskimi panami.
                            wiecej;rebelya.pl/post/801/wawrzyniec-rymkiewcz-kamstwo-smolenskie-jak-kam
                            • lechowski51 Re: Katyń wraca do Polski? 17.02.12, 11:48
                              Ciekawe refleksje Pani Profesor o wspolczesnych "Kraskach,Olejnikach i Michnikach"

                              Jeżeli stratedzy kłamstwa przejęli od dziadków i ojców z desantu wschodniego metody działania mające zniszczyć polską tożsamość narodową, to dlaczego im tak na tym zależy. Dlaczego się do nas nie przyłączą, skoro się już zadomowili i wrośli w Polskę.

                              Mam poczucie bardzo logicznej kontynuacji od totalitaryzmu komunistycznego, poprzez rewizjonizm, który w Polsce był bardzo silny, do lewicowości propagowanej obecnie w Europie. W dziedzinie światopoglądowej jego hasłem wywoławczym jest m.in. poprawność polityczna. Być może propaganda i ideologia jest tylko jedną z metod działania. Wydaje się, że ideologia komunizmu światowego przekształciła się w mieszaninę nielicznych już haseł komunistycznych, nazwijmy je drapieżnymi, oraz sfery gospodarczo-finansowej. Dla nowego, liberalnego totalitaryzmu człowiek, dla którego dobra miano wywłaszczać ludzi bogatych, przestał być ważny, natomiast ważni stali się sami wywłaszczyciele, którzy mogą bezkarnie operować wszystkimi dobrami i pomnażać je dowolnymi metodami. Ludzi biednych jako adresatów tej ideologii zastąpiły elity zachodnioeuropejskie, ludzie bogaci, egoistyczni, którzy pozwalają sobie na wszystko, na co mają ochotę, pod hasłem rewizjonizmu moralnego, który uzasadnia relatywizm.

                              Najpierw opracowano papierowy model człowieka komunizmu. Został on obalony i na jego miejsce, poprzez przejście przez rewizjonizm, został wymóżdżony przez ludzi źle wykształconych, nierozumiejących różnorodności kultur, wzorzec robota. Nie mówię: wymyślony, bo w myśli jest coś twórczego. To, co jest istotą życia człowieka, czego człowiek potrzebuje do szczęścia, a więc i wspólnoty i zdrowej przyrody, to wszystko zostało zastąpione kłamstwem, podobnie jak kłamstwo leżało u podstaw komunizmu (odbieramy bogatym, by dać biednym). Tu stworzono kłamstwo braku różnic, w którym myślenie przestało być dorobkiem indywidualnym.

                              Wydaje się, że operowanie narzuconymi hasłami uniemożliwia samodzielność myślenia nie tylko Polakom, ale też innym narodom. Odchodzi się od przymusu fizycznego, a rozwija coraz bardziej przymus ekonomiczny i światopoglądowy. W tej sytuacji walka o kontynuację kultury polskiej nie jest jedynie walką o sprawy narodowe, ale także o zachowanie kultury europejskiej, którą niszczą współcześni Hunowie. Walka o władzę w Polsce jest jednoznaczna z walką o wpływy we wspólnocie europejskiej, która jest ideą wspaniałą, ale całkowicie zniekształconą przez ludzi niekompetentnych albo właśnie kompetentnych, lecz świadomie tę ideę wypaczających, wykorzystujących ją do własnych celów.
                              wiecej;www.bibula.com/?p=52029
                              • lechowski51 Re: Katyń wraca do Polski? 18.02.12, 11:45
                                Powraca do moim zdaniem ciekawej dyskusji o polskiej prawicy.Oto fragment artykulu dr.Karłowicza;

                                Duch partyjnej polityki
                                Dariusz Karłowicz

                                PiS stał się dziś de facto koalicjantem Platformy. Jego retoryczny radykalizm wzmacnia rząd, stabilizuje fatalny dla Polski kształt sceny politycznej, a przyjęty styl działania zmniejsza polityczne zaplecze prawicy

                                Bezwolny, pozbawiony podmiotowości rząd unoszą wezbrane prądy europejskiej polityki, intelektualiści odkurzają Różę Luksemburg, znaczna część wspólnoty zapadła w polityczną drzemkę, a media zajmują się albo klaką, albo kloaką, albo opowiadaniem dyrdymałów o suwerenności, która się wzmocni tylko wtedy, gdy się osłabi. W takich czasach naprawdę dobrze jest pokazać, że niepodległość i podmiotowość ma dla kogoś znaczenie.

                                Niezłe argumenty

                                Przed 11 listopada ubiegłego roku odpowiedź na pytanie „Czy iść na marsz?" – dotyczące patriotycznej manifestacji – nie powinna była więc budzić żadnych wątpliwości. Wszak konieczność publicznego, możliwie masowego podkreślania szacunku dla niepodległości była bardziej oczywista niż kiedykolwiek.

                                Podobnie z 13 grudnia. Zapomnieć? I co? Najpierw afektowane zachwyty leninowskim esprit, a potem kastety i pałki w kawiarni zaangażowanej młodzieży, która robi wrażenie, że naprawdę nic nie pamięta. A szkoda, bo rodziła się jeszcze w czasach, gdy urzędnicy lewicowej skądinąd dyktatury – nie stroniąc wcale od pomocy niemieckich towarzyszy – zabijali księży, łamali życiorysy i machali podobnymi pałkami na (jak to się plecie) tych samych ulicach – czasem nawet w to samo święto.

                                Do tego dochodziło kilka argumentów płynących z bezpośredniego kontekstu marszów. „Nie można dać się zastraszyć, ani niemieccy, ani rodzimi lewacy nie będą nam dyktować, co mamy pamiętać i jak obchodzić nasze święto. To nie my robimy awanturę, ale oni. Jak raz ustąpimy, to zaraz się okaże, że zablokują inne rzeczy. Tak, oczywiście lepiej by było, żeby 11 listopada robił ktoś inny niż ONR, a 13 grudnia niekoniecznie PiS – bo to powinno być ponadpartyjne i raczej centrowe, ale po co zaraz dzielić włos na czworo. Idą tysiące zwykłych ludzi, całe rodziny, żadna ekstrema – wcale nie tylko ONR i pisowcy. Zresztą, czy ktoś inny kwapił się do organizacji marszu?

                                A ci kibole? Po pierwsze, nie wszyscy z nich to zaraz bandyci, po drugie, czy nie było w tej grupie prowokatorów, po trzecie, czy w ogóle można zagwarantować, że nie przyjdą żadne łobuzy? Niesprawność policji nie może skutkować ograniczaniem prawa do publicznego manifestowania poglądów. Nie można się zgodzić na jego ograniczenie ani samemu się go wyrzekać. Tyle argumenty. Zupełnie niezłe argumenty.

                                Po Marszu Niepodległości dyskusję zdominowały cztery sprawy: niemieckie bojówki, uliczne bójki, brutalność policji i problem manipulacji mediów, uderzającej wobec dużej skali i pokojowego charakteru głównego marszu. Ogólnie jednak – poza budzącą duży niepokój kwestią organizatorów – sprawa została uznana za znaczące wydarzenie i sukces w batalii o pamięć aksjologiczną.

                                Co zatem nie gra? Skąd kłopot? Dlaczego, mimo iż zgadzam się z obowiązkiem aktywnego zaangażowania w dyskusję o pamięci i wspólnoty, nie mam i nic przeciw publicznym demonstracjom, to w przeciwieństwie do większości konserwatywnych komentatorów mam wrażenie, że marsze prowadzą w niewłaściwą stronę? Więcej, uważam je za przedsięwzięcia chybione i w dużym stopniu przeciwskuteczne. I nie chodzi wcale tylko o ONR, choć tu problem widać bodaj najwyraźniej.
                                Rzeczpospolita
                                • lechowski51 Re: Katyń wraca do Polski? 18.02.12, 11:49
                                  ...i odpowiedz Artura Zawiszy

                                  Czas maszerowania

                                  Nie byłoby Muzeum Powstania Warszawskiego w roku 2004, gdy nie tzw. marsz na Belweder ze stycznia 1993 roku, podczas którego skandowano m.in. „Bolek do Moskwy" – twierdzi publicysta

                                  Dariusz Karłowicz jako przedstawiciel prawicy budującej poddał krytycznej refleksji zjawisko i praktyki prawicy maszerującej, szczególnie 11 listopada i 13 grudnia ubiegłego roku. Autor nawołuje do republikanizmu, który ogarnia i organizuje opinię publiczną zamiast być insurekcjonizmem (nie używa wprawdzie tego pojęcia, ale chyba jest ono trafne w kontekście jego akcentów krytycznych) czy „drugoobiegowością" przestraszającą i w końcu odstraszającą społeczeństwo.

                                  Można by więc rzec, że dobrze nawiązuje co najmniej do polskiej myśli konserwatywnej i staroendeckiej, wybierających samoorganizację społeczną i – w miarę możliwości – budowę instytucji państwowych zamiast nieustannych gorączek i ruchawek powodujących ciągły upływ polskiej krwi albo chociaż energii społecznej.

                                  Paradoksalne, że wielu spośród organizatorów Marszu Niepodległości 11 listopada zeszłego roku nawiązuje do tych samych źródeł. Co więcej, jako organizatorzy chętnie podkreślaliśmy obywatelski, oddolny i organiczny charakter tej manifestacji. Obywatelski, gdyż poza strukturami partii politycznych. Oddolny, bo w imieniu licznych stowarzyszeń społecznych. Organiczny, bo budujący (właśnie budujący!) tkankę społeczną dającą podłoże do odpowiedzialnej polityki państwowej. Niepodległość nie jest więc zamierzoną prowokacją, ale wspólnym hasłem obywateli organizujących oddolnie przestrzeń pracy organicznej.

                                  Najpierw mniejszość

                                  Nasza historia pokazuje jednak, iż nie z naszego wyboru niekiedy stajemy się insurekcjonistami nawet mimo woli. Wielu odpowiedzialnych państwowców z ekipy sanacyjnej budującej Warszawę wraz z prezydentem Stefanem Starzyńskim kończyło w roku 1944 na powstańczych barykadach, dając asumpt do późniejszej budowy Muzeum Powstania Warszawskiego z walnym udziałem Dariusza Karłowicza.

                                  Wielu szacownych endeków z realistycznej szkoły Romana Dmowskiego kończyło pod koniec lat 40. XX wieku w lesie jako żołnierze wyklęci. Mogło się nawet kiedyś zdarzyć, że żołnierz Narodowego Zjednoczenia Wojskowego strzelał do dawnego członka Stronnictwa Narodowego tworzącego w powojennych realiach Instytut Zachodni działający na rzecz polskości Ziem Odzyskanych.

                                  Nikogo nie odsądzając od czci i wiary, musimy trawestować Koheleta, iż jest czas budowania i jest czas maszerowania.

                                  Karłowicz o tym wszystkim wie, ale przypomina, iż zdroworozsądkowa prawica musi być inkluzyjna i afirmatywna, a więc przygarniać kolejne grupy społeczne, a nawet tworzyć i upowszechniać kanony ogólnospołeczne. Martwi się więc, że prawica maszerująca wciąga metapolitykę w służbę polityki i w imię „ducha partyjnej polityki" jest gotowa narazić na szwank wszelkie imponderabilia z niepodległością na czele. Wtedy staje się jakoby ekskluzywna, czyli wyklucza kolejne grupy społeczne i kończy jako, bez mała, sekta.

                                  Jednak obok ducha partyjnej polityki istnieje po prostu duch polityki par excellance. Wobec tego trzeba przypomnieć, iż w pewnym sensie metapolityka może być inkluzywna i afirmatywna oraz przekonywać społeczeństwo do różnych spraw za pomocą miękkich środków, jednakowoż polityka jakże często jest ekskluzywna i działa się w niej za pomocą gromadzenia mądrej mniejszości na rzecz dobrej sprawy.

                                  Żeby powiedzieć ostrzej, to użyjmy maksymy, iż aby kiedyś mieć większość, najpierw trzeba mieć mniejszość. Wytłumaczmy to na czytelnym przykładzie. Nie byłoby Muzeum Powstania w roku 2004, gdy nie tzw. marsz na Belweder ze stycznia 1993 roku, podczas którego skandowano m.in. „Bolek do Moskwy". Wyostrzając spojrzenie, powiemy, że gdyby nie palenie kukły „Bolka" i wszelkie inne ekscesy (skądinąd nieautoryzowane przez Jarosława Kaczyńskiego), to Dariusz Karłowicz nie byłby prawie dwadzieścia lat później członkiem Rady Powierniczej Muzeum Powstania Warszawskiego. Ówczesne maszerowanie było posiewem ziarna pod późniejszą epopeję Prawa i Sprawiedliwości oraz prezydenturę śp. Lecha Kaczyńskiego, twórcy Muzeum Powstania Warszawskiego.

                                  Przeciąganie liny

                                  Dariusz Karłowicz jest stonowanym myślicielem i wrażliwym człowiekiem, ale ociera się o arogancję, gdy nie dostrzega związku między dynamiką uliczną prawicy maszerującej a dynamiką inwestycyjną prawicy budującej. Trzeba raczej zadać pytanie, czy przez niego i jego przyjaciół do końca wykorzystywana jest szansa mądrego i głębokiego wpływu na rzeczywistość za pomocą muzealnej metapolityki. Najczęściej przyjmuje się, iż muzealnicy przeorywują dzień po dniu glebę społeczną, lecz można także pytać, czy niekiedy nie bywa tak, że swoista subkultura wykolejenia pożera elementy tradycji polskiej i pozostawia tylko rytualny, ale zdepolonizowany znak kotwicy. Zawieszam tu sąd, bo nie dążę do zwarcia, lecz zachęcam wszystkich zainteresowanych do refleksji.

                                  Republikanie trwający i działający w demokracji słusznie dążą do ustatkowania instytucji oraz ustatkowania się w nich, ale często bywają skazani na coś zupełnie innego. Mianowicie do sportu zwanego przeciąganiem liny. Przeciąganie liny polega na nieustannym, forsownym, perswazyjnym, ale i czasem prowokacyjnym głoszeniu starych prawd zarówno w formie apologetycznej, jak i polemicznej. Czasem trzeba maszerować pogodnie na rzecz życia i rodziny (jak zapewne Dariusz Karłowicz i wielu z nas każdego roku), a czasem podniośle i choćby gniewnie na rzecz niepodległości.

                                  Do dzisiaj odczuwam dużą satysfakcję z powodu wspólnego maszerowania wzdłuż pomników Witosa, Reagana, Paderewskiego, Grota-Roweckiego, Sienkiewicza, Dmowskiego i Piłsudskiego

                                  Dzięki przeciąganiu liny w latach 90. w Polsce zarysowało się swego rodzaju chadeckie modus vivendi. Inaczej niż totalni krytycy III RP doceniam to modus vivendi, ale zwracam uwagę, że nie ukształtowało się ono przez jakikolwiek kompromis, ale poprzez wymagające siły przeciąganie liny. Przywoływany często przykład rzekomego kompromisu w sprawie częściowej ustawowej ochrony życia ludzkiego mówi naprawdę o tym, że gdyby nie maszerowanie z tamtego czasu (Narodowy Marsz Życia z 1996 roku) i seria konfrontacyjnych głosowań sejmowych, nie uzyskano by wiele albo zgoła nic.

                                  Natomiast wspaniałą metapolitykę uprawiały i dotąd uprawiają liczne zgromadzenia zakonne prowadzące np. domy samotnej matki albo okna życia czy też Fundacja Świętego Mikołaja pod prezesurą Dariusza Karłowicza, ale ta metapolityka nie wyklucza polityki.

                                  Dobre imię ONR

                                  W tym kontekście trzeba przywołać nadużywaną przez Dariusza Karłowicza nazwę Obozu Narodowo-Radykalnego. Najpierw po raz kolejny trzeba przypomnieć, że marsz 11 listopada organizowany był przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości wokół Młodzieży Wszechpolskiej i pod patronatem Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych (także uczestników powstania warszawskiego, jak np. płk Jan Podhorski z plutonu „Sikora" walczącego w Śródmieściu) i doprawdy nieładnie, że te nazwy nie pojawiają się w ogóle w artykule o rzekomych bezdrożach prawicy maszerującej.

                                  Nie jest jednak tajemnicą, że ważnym uczestnikiem Stowarzyszenia Marsz Niepodległości jest także Obóz Narodowo-Radykalny. Dariusz Karłowicz nie wyjaśnia istoty swego stosunku do historycznego ONR, ale używa tej nazwy jako oczywiście kompromitującej, prawie jak Czesław Miłosz wyrokujący z precyzją stalinowskiego sędziego, iż „jest ONR-u spadkobiercą Partia". Poniekąd można rozumieć pragmatyczne podłoże niepokoju duchowego w tej sprawie, bo walka o dobre imię ONR dla wielu wydaje się skazana na klęskę. Jednak czy nie tak samo było w latach 50. XX wieku z dobrym imieniem powstania warszawskiego? Rzecz więc nie w tym, czy warto walczyć, bo o dobrą sprawę zawsze warto, ale czy sprawa jest dobra. Zamiast więc stygmatyzować, dyskutujmy o koncepcji, dokonaniach i spuściźnie ONR sine ira et studio. Jeżeli zaś wyrzucimy z sań
                                  • lechowski51 Re: Katyń wraca do Polski? 18.02.12, 11:51
                                    zakonczenie;
                                    Zamiast więc stygmatyzować, dyskutujmy o koncepcji, dokonaniach i spuściźnie ONR sine ira et studio. Jeżeli zaś wyrzucimy z sań uciekających przed wilkami młodych ludzi z plakietką ONR, to tylko chwilę później zginiemy w wilczych kłach.

                                    Na wszystkich frontach

                                    Rozumiem żal Dariusza Karłowicza (i sam go podzielam), że narodowa żałoba po katastrofie smoleńskiej nie zaowocowała dojrzałą jednością wokół fundamentalnych spraw polskich. Była to wielka i – już dziś wiemy to dobrze – niewykorzystana szansa. Ile było w tym winy partyjnych strategów PiS i gorących głów w otoczeniu społecznym tej partii?
                                    Nie wykluczam tego wątku śledztwa w sprawie braku jedności narodowej, ale nie mogę nie pamiętać, iż mieliśmy do czynienia z brutalnym przełożeniem medialnej wajchy w kilka dni po 10 kwietnia 2010, poczynając od listu państwa Wajdów na łamach „Gazety Wyborczej". Zgoda, że rozsądzenie sprawy smoleńskiej pod względem możności skupienia się ogółu lub większości Polaków wokół trumny zmarłego śp. prezydenta i budowy na tej podstawie zdrowej metapolityki musi być na nowo podejmowane. Jednak widać prima vista, iż (mówiąc za prof. Piotrem Glińskim) partia instytucjonalna miała na pokłosie 10 wyraźnie inny pomysł. Działała tak, jak gdyby prawicowi intelektualiści ogłosili dzisiaj, że to pijana Wisława Szymborska z imieniem Stalina na ustach wdarła się do kokpitu tupolewa i dlatego nie zasługuje na pochówek na prastarym Cmentarzu Rakowickim, nieprawdaż?

                                    Prawo i Sprawiedliwość to nie aniołki i dlatego opuściłem tę partię wraz z marszałkiem Markiem Jurkiem w kwietniu 2007. Jednak miesiąc po 11 listopada 2011 r. wystąpiłem wraz z Jarosławem Kaczyńskim na konferencji prasowej, zachęcając uczestników Marszu Niepodległości do udziału w marszu 13 grudnia. Uczyniłem to nawet wbrew sceptycyzmowi części organizatorów marszu oryginalnego, ale z poczuciem, że sprawa polska winna być broniona na wszystkich frontach i wszystkimi siłami. Do dzisiaj odczuwam dużą satysfakcję z powodu wspólnego maszerowania wzdłuż pomników Witosa, Reagana, Paderewskiego, Grota-Roweckiego, Sienkiewicza, Dmowskiego i Piłsudskiego.

                                    Oczyma wyobraźni widzę już powyborczą jesień 2015 roku. Rząd dzisiejszej koalicji, mający lepsze i gorsze odsłony, przez jednych oceniany lepiej, a przez innych gorzej, nie będzie jednakowoż mógł rządzić w nieskończoność. Jedynym pretendentem do zwycięstwa nad obecnie dużą Platformą Obywatelską jest obecnie średnie Prawo i Sprawiedliwość. Po dniu wyborów ustawi się duża kolejka do Jarosława Kaczyńskiego i wszyscy stojący w niej będą przekonywać, że z całą pewnością uczestniczyli w marszu 13 grudnia 2011 roku, składając w tej sprawie solenne oświadczenia (i zaświadczenia z pieczątkami struktur terenowych PiS). Jarosław Kaczyński uśmiechnie się melancholijnie i powie z przekąsem, jak ponoć Józef Piłsudski podczas jednego ze zjazdów legionistów w latach 30.: żebym ja wtedy wiedział, że mam was tak wielu...

                                    Wtedy rozpocznie się ponownie czas budowania. Razem z Dariuszem Karłowiczem.

                                    Autor w latach 2001 – 2007 był posłem wybranym z listy PiS. Członek władz Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, Fundacji Dziedzictwa Narodowego i Stowarzyszenia na rzecz Swobód Obywatelskich
                                    • lechowski51 Re: Katyń wraca do Polski? 21.02.12, 11:14
                                      Ukazal sie pelny tekst dr.Karłowicza.Polecam.
                                      www.teologiapolityczna.pl/dariusz-kar-owicz-dok-d-maszeruje-prawica
                                      • lechowski51 Re: Katyń wraca do Polski? 22.02.12, 11:14
                                        Przebudzenie w calej Europie...?!
                                        rebelya.pl/post/938/new-york-times-o-nowej-fali-antykomunizmu-w-eur
                                        • lechowski51 Re: Katyń wraca do Polski? 29.02.12, 11:34
                                          Komuch Kwasniewski proponowal nam-Wybierzcie przyszlosc.Bimbrownik z Biłgoraja mowi 'trzeba pozbyc sie polskosci" a wielki poeta przestrzega ze "bez polskosci przestaniemy istniec".Wybierzcie wiec sami!

                                          W tej perspektywie, w obliczu planetarnej niestabilności, jasny staje się, wyłożony przeze mnie wcześniej, nowy sens pojęcia narodu i oczywista staje się także konieczność wyboru polskości. W obliczu tego chaosu możemy bowiem śmiało powiedzieć: bez Polski nas nie będzie. Nasze życie, tracąc przeszłość i przyszłość, zapadnie się w sobie w iluzji posthistorycznego bezczasu – iluzji realnej, rzeczywistej zjawie; a my sami staniemy się niewolnikami form, które są nam obce i nad którymi nie panujemy; form, których skądinąd nie można oswoić, ponieważ one same są sobie obce i nad sobą nie panują – obracając się we własne przeciwieństwo.


                                          Wybierając naród wybieramy skończoność przeciwko nieskończoności. Wszystkie totalne zbrodnie i planetarne katastrofy ubiegłego stulecia polegały na próbie zamknięcia nieskończoności w formie skończonej. Taki jest właśnie ontologiczny sens każdego imperializmu. Tylko akceptacja własnej skończoności, uczy jednak Arystoteles, daje człowiekowi szczęście. To ostatnie trzeba znaleźć w sobie, obejmując skończoność własnego życia i odnajdując w ten sposób w sobie – opierając na sobie – własną egzystencjalną suwerenność, istnieniową niepodległość, autarkeja.


                                          Wybierając naród wybieramy czas, porządek historyczny, następstwo pokoleń, w którym zarysowuje się figura ciągłości, będąca jedynym kształtem trwałym, jaki jest nam tutaj dostępy; jedyną tutejszą stałością jest bowiem trwałość czasu. Jest to wybór skończoności w dwojakim sensie tego słowa. Wybieram skończoność, kształt zamknięty, przeciwko globalnej magmie, planetarnemu bezformiu; zarazem wybieram jednak także własne istnienie w czasie, pomiędzy tymi, którzy byli tu przede mną i przyjdą tu po mnie; wybieram istnienie skończone, trwające pomiędzy ich skończonymi istnieniami, w tamtej trwałości, jaką są dzieje narodu.


                                          Wybierając polskość wybieramy także wolność, która – jak wynika pośrednio z wcześniejszego wykładu – jest możliwa tylko w czasie. Czas jest warunkiem wolnego wyboru, ponieważ wybieramy zawsze pomiędzy przyszłymi możliwościami, opierając się na przeszłych doświadczeniach. Człowiek pozbawiony przyszłości i przeszłości traci kontrolę nad własnym życiem, przemieniając się w jakąś niewolniczą albo pół-zwierzęcą postać istnienia.


                                          Wybór tej wolności jest wyborem formy konkretnej. Ta wolność, egzystencjalna suwerenność, była sensem Korony, złożonej u podstaw Świętego Królestwa Polskiego. W I Rzeczpospolitej została ona rozparcelowana na naród szlachecki, a potem – od czasów Powstania Kościuszkowskiego – przeniesiona na wszystkich Polaków. Każdy z nas nosi więc dzisiaj tamto Królestwo w sobie. Być Polakiem znaczy być wolnym człowiekiem, panem i władcą samego siebie. Jest to dar tym cenniejszy, że został on poświadczony przez krew i śmierć. Wolność wychodzi nam naprzeciw w twarzach naszych narodowych świętych, męczenników: Karola Levitoux, Emanuela Szafarczyka i Jana Rodowicza-Anody.
                                          Wybierając polskość nie wybieramy jej przeciwko innemu narodowi, ale – powtórzmy – przeciwko planetarnej magmie, globalnemu chaosowi. Patrząc wokół siebie, widzimy inne kształty wolności, zawsze partykularne i osobne. Wolność nie jest bowiem nigdy czymś ogólnym, każde jej pojęcie ma zawsze oparcie w jakimś akcie partykularnym. Czym więc dla nas, Polaków, jest złota wolność szlachecka, tym dla Czechów będzie powstanie husytów, a dla Ukraińców – pamięć wolnej kozaczyzny; polska Korona ma od samego początku za towarzystwo Korony świętego Stefana, Mendoga, Dymitra Zvonimira. Ich obecność jest dla nas szczęściem. Jak bowiem wolny człowiek potrzebuje dla swej wolności towarzyszy – nie można być wolnym pośród niewolników – tak wolne narody potrzebują siebie nawzajem.


                                          Naszym zobowiązaniem jest zatem forma polska. Mówiąc o kształcie trwającym w czasie ją właśnie mamy bowiem ostatecznie na myśli. Forma polska nie sprowadza się do sentymentalnych kształtów, szlacheckich dworów i sielskich krajobrazów, bez względu na to, jak bardzo są nam one drogie. Ta forma jest kształtem czasu, obejmującym przeszłe i przyszłe doświadczenia. Polacy – wbrew temu, co mówi telewizja – potrzebują poetów, którzy założą formalne podstawy ich odrębnego, nieprzetłumaczalnego na inne języki istnienia, a także historyków, którzy to czasowe istnienie opiszą, i filozofów, którzy je objaśnią. Takie jest nasze tutejsze zobowiązanie, nasz – wobec Niej – która była i będzie, obowiązek.

                                          Wawrzyniec Rymkiewicz
                                          wiecej;www.teologiapolityczna.pl/wawrzyniec-rymkiewicz-bez-polski-nas-nie-b-dzie
                                          • Gość: loloxxx Re: Katyń wraca do Polski? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.12, 12:18
                                            Siejesz kolego propagande..
                                            www.youtube.com/watch?v=QdlV3ohrn1U&feature=fvsr
                                            • lechowski51 Kolejny glos w tej waznej dyskusji 07.03.12, 09:59
                                              Problemem jest państwo, a raczej brak poczucia, że państwo jest czymś nadrzędnym.

                                              Dwóch znamienitych komentatorów oraz uczestników polskiego życia publicznego, Bartłomiej Sienkiewicz i Marek Zając, poświęcili wiele uwagi środowisku „Teologii Politycznej” w numerze 7/2012 „Tygodnika Powszechnego”. Jak na środowisko, które, jak pisze jeden z autorów, poniosło klapę, oceniam to jako całkiem niezły wynik.

                                              Przyczyną nagłego zainteresowania stała się ostra debata, właściwie starcie, którą na początku roku rozpoczął Dariusz Karłowicz oraz Łukasz Warzecha polemiką z „Gazetą Polską”, braćmi Karnowskimi oraz Zdzisławem Krasnodębskim na temat forsowanych przez nich koncepcji Wolnych Polaków, drugiego obiegu, zaborów Polski etc. Karłowicz i Warzecha argumentowali, że istotą funkcjonowania w przestrzeni publicznej, nawet jeśli nie jest ona chwilowo nazbyt przyjazna, nie jest zamknięcie się w prawicowym getcie, ale podejmowanie starań o wpływ na główny nurt debaty. Ponieważ zwolennicy drugiego obiegu każdą taką próbę traktują jako zdradę, zgniły kompromis, uznając, że po katastrofie smoleńskiej ludzie, którzy nie afirmują bezkrytycznie polityki Jarosława Kaczyńskiego czy Antoniego Macierewicza są straceni, są niejako innym narodem, z którym nie da się komunikować, nie da się nic razem robić i z którymi Wolnych Polaków dzieli wszystko, polemika ze strony obu panów wywołała gwałtowne reakcje, z osobistymi połajankami pod ich adresem włącznie. I tą właśnie sprawą postanowił zająć się Bartłomiej Sienkiewicz.

                                              Jak się jednak zdaje, nie robi tego po to, by zastanowić się nad przyczynami oraz skutkami radykalnej negacji własnego państwa przez całkiem sporą część polskiego społeczeństwa, a z takim problemem mamy obecnie do czynienia, ale po to, by się trochę ponatrząsać, ogłosić klęskę pewnego środowiska, a na końcu wygłosić sakramentalną doktrynę o tym, że warunkiem rozmowy jest uznanie własnego państwa jako najwyższego dobra. Przy czym posługuje się tutaj analogią niebywałą, bo Izraela oraz Palestyńczyków, analogią, która dużo mówi o stanie ducha i stanie myśli przedstawicieli „Normalnych Polaków”. Wszystko to sprawia, że – niech mi autor wybaczy, ale zbyt wysoko cenię jego analityczne talenty – jego tekst w warstwie diagnozy jest jednak rozczarowujący i wygląda trochę na wyrównywanie starych porachunków.

                                              Obraz przedstawiony przez Sienkiewicza jest mniej więcej taki: są Normalni Polacy, jest ich większość, codziennie chodzą do pracy, budują zręby naszej cywilizacji dnia codziennego, w niedzielę idą do Aqua Parku lub handlowej galerii, nie mają wątpliwości ani głupich myśli, są zadowoleni i mogą w spokoju konsumować. I nawet do głowy im nie przychodzi, że gdzieś na obrzeżach, w jakichś zarosłych, błotnistych zakamarkach polskiej debaty poukrywani siedzą Wolni Polacy (zapewne zarośnięci, z ryngrafami na kudłatych piersiach i z nożami w zębach) i prowadzą tam ze sobą absurdalne spory. Ten obraz nie jest jednak trafiony. Spór, który Sienkiewicz uczynił tematem swojego tekstu, tylko z pozoru jest jakimś „lokalnym”, niszowym, śmiesznym sporem zamkniętej w sobie prawicy – egzotycznym sporem żuka z żabą, gdzieś na brzegu zapomnianego stawu, obok którego płynie szeroki wartki nurt zdrowej myśli, debat i czynów „Normalnych Polaków”, gdzie woda czysta i wartka, jest dużo tlenu, a ryby radośnie podskakują nad poziom wody energicznie machając ogonkiem.

                                              Zgoda, problemem jest państwo, a raczej brak poczucia, że państwo jest czymś nadrzędnym. Chcecie jednak zawęzić ten problem tylko do tych, którzy dzisiaj nazywają siebie „Wolnymi Polakami” i chcą budować drugi obieg informacji? Chcecie ich wskazać jako głównych winowajców albo dziwaków? No nie, proszę o trochę rzetelności. Mówimy tutaj o problemie, który stał się powszechną cechą kultury politycznej III RP, w której żyjemy od ponad dwudziestu lat. Natrząsając się z Wolnych Polaków Sienkiewicz chce nazbyt łatwo strząsnąć z siebie konieczność zmierzenia się z o wiele większym problemem, który jest także jego własnym. Bo problem jest niestety ogólny i dotyczy polskiej polityki w ogóle, a nie tylko „śmiesznych” Wolnych Polaków; jest niestety chorobą polskiej demokracji – bo taką właśnie ułomną sobie zbudowaliśmy. Mówię tutaj o skłonności do delegitymizacji własnego państwa, jako konstytutywnej dla procesu walki o władzę, począwszy od 1989 roku. Dotyczy ona wszystkich stron politycznego sporu, cierpiących na syndrom (jak pisze Karłowicz) demiurga, ale takiego, który nigdy nie może dotrwać do siódmego dnia. Dlatego każdy przegrany uznaje, że Polska, którą nie rządzi, nie jest jego, jak również, że ci, którzy przestali rządzić, powinni zostać raz na zawsze wyeliminowani. Ten delegitymizacyjny mechanizm się napędza, a sprawa katastrofy smoleńskiej nadała mu dodatkowego impetu. Taki też jest sens polemiki „Teologii Politycznej” z Wolnymi Polakami. Ale kto będzie rozmawiał z pozostałymi, którzy na podobny demiurgiczny syndrom cierpią w nie mniejszym wcale stopniu? Z tekstu Sienkiewicza zrozumiałem, że on raczej umywa ręce. Z kolei Marek Zając chce, jak rozumiem, rozmawiać tylko z jedną stroną.

                                              Sienkiewicz stwierdza: „może pora postawić Wolnym Polakom pytanie, jakie postawił swego czasu Izrael Palestyńczykom: czy akceptujecie prawo do istnienia i legalności państwa Izrael? Od odpowiedzi zależy, czy z reprezentantami Wolnych Polaków można dyskutować o przyszłości Polski, jak tego chce redaktor Marek Zając”. Tak, skądinąd to dobry postulat. Gdyby jednak zastosować regułę Sienkiewicza konsekwentnie, nie byłoby za bardzo z kim w Polsce rozmawiać, w każdym razie nie z reprezentantami jakichkolwiek sił politycznych (no może poza obrotowym PSL-em). Wystarczy przypomnieć atmosferę lat 2005-2007. Błękitne marsze po ulicach stolicy, odezwy do obywatelskiego nieposłuszeństwa, kongresy na rzecz obrony polskiej demokracji, wezwanie do urzędników, by nie wykonywali poleceń władzy czy odmowy przyjęcia lub zwracanie orderów państwowych (polecam przejrzeć statystykę pod tym względem – naprawdę robi wrażenie). Wówczas przekonanie wielu politycznych środowisk, łącznie z tym obecnie rządzącym, że żyjemy w okupowanym przez ciemne moce kraju, że władza jest nielegalna (czy ktoś jeszcze pamięta pomysł zwołania kontparlamentu na Politechnice Warszawskiej lansowany przez GW?) było, śmiem twierdzić, nie mniej dojmujące, niż jest to obecnie. Wtedy to nie uwierało? Nie było śmieszne? Czy wtedy państwo nie było nadrzędnym dobrem? Czy obecnie rządzący, gdyby utracili władzę, nie weszliby od razu w buty Wolnych Polaków?

                                              Nie wątpię oczywiście, że dekompozycja polskiej prawicy, która jest zjawiskiem ewidentnym, a dotyczy zarówno języka, polityki, jak i sposobu myślenia, może być dla zewnętrznego obserwatora spektaklem dość zabawnym. Nie mam też złudzeń, że w tym rozkładowym sporze na prawicy dzisiaj nie chodzi tylko o wielkie idee, szczere emocje czy chęć wyjaśnienia np. tragedii smoleńskiej. Niestety chodzi tutaj też o zwykłe interesy. Spór między „Gazetą Polską” a wpolityce.pl jest także sporem o „smoleński rynek”, który daje tym środowiskom perspektywę dalszej materialnej egzystencji. A ponieważ nie jest on aż tak wielki, konkurencja staje się coraz bardziej zajadła. Dzisiaj prawica wzajemnie zagryza się, przy aplauzie szczerze oddanych jej sekundantów z ulicy Czerskiej. I fakt ten zaliczam do jednych z największych osiągnięć przywództwa Jarosława Kaczyńskiego sprawowanego po prawej stronie w ostatnim czasie. Czy to jest klęska idei przywrócenia zmysłu polityczności na gruncie konserwatywno-chrześcijańskim – nie wiem. Na pewno dynamika, która po Smoleńsku przybrała zawrotnego przyśpieszenia, dynamika radykalnego rozłamu wspólnoty Polaków, sprzyja lewackiej i prawackiej skrajności. A ponieważ wiele wskazuje na to, że to do nich niestety należeć będzie najbliższa przyszłość,
                                              • lechowski51 Re: Kolejny glos w tej waznej dyskusji 07.03.12, 10:01
                                                cd
                                                Na pewno dynamika, która po Smoleńsku przybrała zawrotnego przyśpieszenia, dynamika radykalnego rozłamu wspólnoty Polaków, sprzyja lewackiej i prawackiej skrajności. A ponieważ wiele wskazuje na to, że to do nich niestety należeć będzie najbliższa przyszłość, człowiek o raczej centrowych, konserwatywnych przekonaniach musi nabrać do rzeczywistości dystansu. Nie wydaje mi się więc, żeby istotą była klęska polityczności na gruncie konserwatywno-chrześcijańskim. Sprawa jest poważniejsza, bowiem drogi Bartku, to Sienkiewicz, Zając oraz Cichocki, jak też wielu innych jako przedstawicieli pewnego pokoleniowego doświadczenia, ponieśli zdaje się klęskę wspólnie, skoro nie udało im się przez dwadzieścia lat sprawić, by państwo polskie stało się dobrem nadrzędnym w polskiej polityce. A dlaczego tak się stało?

                                                Nie żyjemy w ramach określonej koncepcji czy modelu państwa jako nadrzędnego dobra, ale jesteśmy zamknięci w pewnym politycznym pokoleniu. Pokoleniu, które od trzydziestu lat z górą władają Polakami: zarządza ich emocjami, definiuje potrzeby, opisuje świat, dyktuje idee i przy okazji załatwia interesy. W tym sensie nie mamy do czynienia z państwem, instytucjami, prawami, formą, ale z osobistymi lub grupowymi relacjami, sporami, antagonizmami. Mamy w Polsce kulturę polityczną w klasycznym sensie oligarchiczną, a nie demokratyczną czy państwową. Procesy polityczne lepiej rozumie się u nas przez pryzmat walki towarzyskiej, ideowej, ambicjonalnej głównych protagonistów owego politycznego pokolenia oraz ich klienteli. Państwo nie jest dla nich i nigdy nie było żadnym najwyższym dobrem, ale polem ostatecznej walki (stąd demiurgiczna skłonność delegitymizacji wzajemnej, każdy z nich własne zwycięstwo utożsamia z końcem historii, a bycie w opozycji z antysystemową kontestacją, walką z ciemnymi mocami). Bardzo trafnie moim zdaniem zrozumiał ten fenomen i opisał Robert Krasowski w swojej książce o początkach III RP. Ja sam pisałem o tym w tekście, na który w „Tygodniku” powołał się Marek Zając. Szczerze mówiąc, o tym wolałbym rozmawiać z red. Zającem, (z Sienkiewiczem także), a nie o historycznych analogiach (akurat ten temat wydaje mi się jakoś całkowicie bezowocny). Bowiem polityczne pokolenie, które włada Polakami od trzydziestu lat, a które swoje apogeum przeżywało przy Okrągłym Stole, a potem w zajadłych walkach lat 90., to pokolenie dzisiaj dobiega swojego naturalnego kresu. Ostatni z niego są dzisiaj głównymi dramatis personae polskiej polityki (Jarosław Kaczyński i Donald Tusk) i wkrótce także oni zejdą z politycznej sceny. I co wtedy?

                                                Skutek trzydziestoletnich rządów jednego politycznego pokolenia jest taki, że całe pokolenia następne, które wchodziły w polską przestrzeń publiczną na fali 1989 roku, zostały przez politykę „wyplute”. Dotyczy to nas wszystkich, drodzy panowie, także Bartłomieja Sienkiewicza i Marka Zająca. Skutkiem tego dzisiaj polska polityka składa się z całej masy „starych wyjadaczy” – klientów demiurgów oraz biegających nerwowo wokół nich młodych asystentów. Ta eliminacja całego pokolenia oraz nieukonstytuowanie się państwa jako najwyższego dobra są zjawiskami moim zdaniem komplementarnymi. Jedno wynika z drugiego. Co więcej, w czasach trudnych, w czasach katastrofy smoleńskiej, ale także w czasach wyraźnego rozchwiania się starego zachodniego porządku, tego rozumienia państwa jako najwyższego dobra zaczyna nam coraz bardziej, by nie rzecz, coraz rozpaczliwiej brakować. Bo w Polsce nie ma żadnego państwa „Izraela”, są sami „Palestyńczycy”.

                                                Marek A. Cichocki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka