Gość: MMT
IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl
05.05.14, 07:38
Począwszy od sesji Rady Miasta Tarnobrzega, która odbyła się w miesiącu lutym 2014 roku, Prezydent Miasta Norbert Mastalerz wypowiada się w sposób, który osobie publicznej wyjątkowo nie przystoi. Niestety z przykrością muszę powiedzieć, że rzeczowej, spokojnej argumentacji w wypowiedziach Norberta Mastalerza na posiedzeniach Rady Miasta Tarnobrzega nie ma.
Panie prezydencie po co te nerwy? Po co obelgi, bluzgi i pomówienia padające w stronę przedstawicieli Stowarzyszenia Moje Miasto Tarnobrzeg, Tarnobrzeskiego Niecodziennika, radnych opozycyjnych, czy też mojej osoby. Jak powiedział kiedyś Jean-Jacques Rousseau „obelgi to argumenty tych, którzy nie mają argumentów”.
Myślę, że mieszkańcom Tarnobrzega zamiast wyzwisk należą się wyjaśnienia w sprawach poruszanych przez Tarnobrzeski Niecodziennik i Stowarzyszenie Moje Miasto Tarnobrzeg między innymi takich jak:
- przeganianie inwestorów lub utrudnianie im rozpoczęcia procesu inwestycyjnego,
- wyciąganie pieniędzy z Rejonu Dróg Miejskich na fanaberie prezydenta,
- przetargów wygrywanych przez kolesiów,
- rodzinnego zatrudniania w Urzędzie Miasta i instytucjach podległych prezydentowi,
- dziwnych rozliczeń prezydenta z Rejonem Dróg Miejskich w sprawie robót wykonywanych na jego prywatnych działkach,
- złośliwych działań w stosunku do Tarnobrzeskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt „Ogród Świętego Franciszka”.
Panie prezydencie, dbanie o sprawy miasta, działanie w jego interesie to nie żadna łaska, ale obowiązek, o który się Pan ubiegał i za którego wypełnianie otrzymuje Pan dosyć wysokie wynagrodzenie. A rolą opozycji jest recenzowanie działań podejmowanych przez prezydenta, stawianiu się w roli jego krytyka. Po prezydencie miasta spodziewam się merytorycznej odpowiedzi o faktach, datach, liczbach, kwotach. Tymczasem co słyszę? Po pierwsze bluzgi, po drugie bluzgi i po trzecie bluzgi.
Na koniec, za wyzwiska kierowane w moją stronę dedukuję Panu prezydentowi fraszkę Juliana Tuwima.
„Próżnoś repliki się spodziewał
Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet pies cię jebał,
bo to mezalians byłby dla psa”.
Grzegorz Kiełb - redaktor naczelny Tarnobrzeskiego Niecodziennika