adimus 17.01.05, 08:39 Polecam szczegolnie wiceprezydentowi, ktory sprowadzil do miasta Kauflanda www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050117/kraj/kraj_a_1.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: lk Re: dla Józefa M i Andrzeja W IP: *.sistbg.net 17.01.05, 09:41 a gdzie sa tarnobrzeskie media? PIP i nne instytucje i organizacjr zwiazkowe? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pytający Re: dla Józefa M i Andrzeja W IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 10:29 Gdzie nasz najwyższy radny Wacław Golik? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bulba Re: dla Józefa M i Andrzeja W IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 18:16 A gdzie nasze lokalne brukowce ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lokalny brukowiec Re: dla Józefa M i Andrzeja W IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.05, 19:03 w dupie, złamasie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bulba Re: dla Józefa M i Andrzeja W IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 21:24 Pojemną masz dupę złamku lokalny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lk Re: dla Józefa M i Andrzeja W IP: *.sistbg.net 17.01.05, 19:11 czytajcie jutro Nowiny obudzily sie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ucho popołudnia Re: dla Józefa M i Andrzeja W IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 23:47 Nie zapomnijcie o wybitnym człeku mediów Panu RAM-ie. Też coś niuchał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lk Re: dla Józefa M i Andrzeja W IP: *.sistbg.net 18.01.05, 08:19 jest tez w Echu www.echo-dnia.com.pl/?news=16295&mutacja=6&dzial=1 Odpowiedz Link Zgłoś
adimus Re: dla Józefa M i Andrzeja W 18.01.05, 08:42 Blisko do piekła!!! - To obóz pracy - mówią pracownicy tarnobrzeskiego sklepu. Szefostwo sprawdza zarzuty - Norma to praca kilkanaście godzin na dobę. Ale zdarzało się, że niektórzy non stop pracowali ponad 25 godzin! Przez siedem miesięcy w tym "obozie pracy" przepracowałem 450 godzin nadliczbowych, za które nie dostałem grosza - mówi Piotr Morawski, były kierownik jednego z działów w tarnobrzeskim supermarkecie "Kaufland". Rzecznik prasowy firmy twierdzi, że zarzuty są właśnie sprawdzane przez szefostwo. Jeśli się potwierdzą, zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec odpowiedzialnych osób. Piotr Morawski pokazuje swoje zapiski - godziny rozmów, wykonanych przez niego z telefonu służbowego. Twierdzi, że to jeden z dowodów na to, ile czasu pracował w ciągu doby. Każdą rozmowę pracownik musiał podpisać w zeszycie. Jednego dnia pierwsza rozmowa wykonana jest po godzinie 13, ostatnia o 6 rano następnego. Urlop? Choroba? Do pracy! - Liczbę godzin pracy trudno udokumentować, bo na liście kierownicy podpisują się, nie wpisując godzin przyjścia i wyjścia z pracy - wyjaśnia Piotr Morawski, który w "Kauflandzie" spędził pół roku. - To naprawdę koszmar, co się dzieje w tym markecie. Można było zapomnieć o urlopie, chorowaniu, pracy ośmiogodzinnej. Półtora miesiąca temu były kierownik postanowił się ubezpieczać, bo już wtedy zamierzał przed sądem pracy dochodzić swych praw. Zaczął kserować dokumenty, dyktafonem nagrywał swoje rozmowy ze zwierzchnikami. Prezentujemy fragment zapisu jednej z rozmów. Morawski twierdzi, że był chory na grypę, a kierownik tarnobrzeskiego supermarketu dzwonił do niego do domu: Kierownik: - Przyjechał pan (tu nazwisko kierownika regionalnego - przyp. red.) i ocenił dział na szóstkę. Są puste haki. Wynajął sobie hotel i do rana dział musi błyszczeć. Czekamy na ciebie. Piotr Morawski: - Tak mnie kaszel dusi, że mało płuc nie wypluję! Leżę w łóżku i muszę się wykurować. Kierownik: - Sorry! Wstawaj! Jest godzina 12 i o 14 widzę cię w markecie. Jedziesz do rana. P.M.: - Ale ja się ledwie trzymam. Kierownik: - Trudno. Weź sobie fervex lub inny gripex, kawę, coś tam jeszcze. To jest twój dział i ty za niego odpowiadasz. Szefowie sklepu "Kaufland" co jakiś czas wystawiają pracownikom oceny, najgorsza to właśnie szóstka, najlepsza - jedynka. Piotr Morawski pokazuje notę z szóstką, przysłaną przez dyrektora kasjerkom. Towarzyszy jej zapis: "...Jeżeli sytuacja w dalszym ciągu wyglądać będzie, jak w chwili obecnej nad każdą kasjerką kontroler stać musiał będzie" i dołączone jest zdjęcie: gryzoń ubrany w hełm hitlerowskich oddziałów "SS", ze swastyką na ramieniu. Wyciągną konsekwencje? - Swastyka nie dziwi, bo to przecież "obóz pracy". Przez trzy i pół roku pracowałem w "Biedronce", pracowałem jakiś czas w "Albercie". Niektórzy zatrudnieni w tych sieciach narzekają na warunki pracy, ale to były wczasy w porównaniu z tym, co jest w "Kauflandzie". Totalny wyzysk i zniewolenie - przekonuje Jacek Struk z Zamościa, który z tarnobrzeskiego "Kauflandu" zwolnił się po czterech miesiącach. - Stamtąd już do piekła bardzo blisko. Piotr Morawski i Jacek Struk to nie jedyni byli pracownicy, którzy nie chcą mieć z tym supermarketem nic wspólnego. Dlaczego? Te i inne pytania, dotyczące traktowania załogi sklepu chcieliśmy zadać kierownikowi tarnobrzeskiego supermarketu. Odesłał nas jednak do rzecznika prasowego sieci "Kaufland" Jarosława Kaduczaka, który nie chciał rozmawiać telefonicznie. Pytania przesłaliśmy zatem pocztą elektroniczną. - Zarzuty, o które pan pyta są właśnie sprawdzane przez kierownictwo firmy i w przypadku ich potwierdzenia zostaną wobec osób odpowiedzialnych wyciągnięte konsekwencje. Niepłacenie za nadgodziny nie ma nic wspólnego z filozofią firmy "Kaufland" - poinformował nas Jarosław Kaduczak. NADZWYCZAJNA KONTROLA Dawid Baran, rzecznik prasowy Oddziału Inspekcji Pracy w Rzeszowie: - Trwa kontrola w "Kauflandzie" w Tarnobrzegu, jej wyniki znane będą najwcześniej pod koniec tygodnia. Tę nadzwyczajną kontrolę rozpoczęliśmy natychmiast po złożeniu zawiadomienia przez jednego z byłych pracowników. W przypadku łamania praw pracowniczych, pracodawcę możemy ukarać grzywną do tysiąca złotych. www.echo-dnia.com.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lk Re: dla Józefa M i Andrzeja W IP: *.sistbg.net 18.01.05, 08:09 Niewolnicy z Kauflandu Byli pracownicy supermarketu będą walczyć w sądach o pieniądze za niezapłacone nadliczbówki Piotr Morawski domaga się od Kaufland Polska wypłaty 10 tys. zł za godziny nadliczbow Tarnobrzeg. Piotr Morawski wyliczył, że w ciągu siedmiomiesięcznej pracy w supermarkecie Kaufland przepracował 450 godzin nadliczbowych, za które nie dostał ani grosza. Bywały dni, że nie wychodził ze sklepu przez dwadzieścia godzin, a szef wzywał go do pracy nawet gdy był chory. Nagrane fragmenty rozmów Piotra Morawskiego z dyrektorem Arturem Brzozowskim: Dyrektor: - Piotrek! Na nogi wskakuj i na market Piotr Morawski - Ja leżę jeszcze ostatni dzień i jutro będę gotowy Dyrektor: - Chcę mieć cię dzisiaj na noc... *** Piotr: - Ja ledwo mówię, tak mnie kaszel dusi, że mało płuc nie wypluje Dyrektor: - Trudno, ja też tak miałem dwa tygodnie temu i przetrwałem. Wstawaj. Jest godzina 12, o 14 widzę cię w markecie i jedziesz aż do rana... - Ja się ledwie trzymam - Trudno. Weź sobie Fervex, czy inny Gripex. To jest twój dział, ty za niego odpowiadasz. Powiedziałem, o 14 jesteś na dziale. - Piekło, obóz pracy, niewolnicza robota, wyzyskiwanie ludzi, koszmar - takich określeń używają byli kierownicy działów w tarnobrzeskim Kauflandzie. Piotr Czarnecki przepracował tam miesiąc, Jacek Struk - cztery, Janusz Sajbot - sześć. Piotr Morawski wytrzymał najdłużej - siedem miesięcy. Wszyscy powtarzają to samo: (za 1000 - 1500 zł miesięcznie na rękę) pracowali po kilkanaście godzin dziennie, ale firma nie wypłaciła im ani złotówki za godziny nadliczbowe. - Mój rekord to 25,5 godziny pracy bez odpoczynku - mówi Piotr Morawski - wyliczyłem, że Kaufland za 450 godzin nadliczbowych jest mi winien około 10 tysięcy złotych. Dzisiaj zakładam sprawę w sądzie, aby odzyskać te pieniądze. Problem w tym, że czas pracy kierowników działów (w przeciwieństwie do szeregowych pracowników) nie był szczegółowo ewidencjonowany. Wczoraj Piotr Morawski, któremu umowa o pracę wygasła 31 grudnia 2004 roku, odebrał dokumenty potwierdzające jego obecność w pracy. - W papierach widnieją tylko wpisy, że danego dnia byłem w pracy - tłumaczy. - Nie ma informacji, przez ile godzin. Widnieją też wpisy, że innego dnia miałem wolne, a w rzeczywistości harowałem przez kilkanaście godzin. Morawski, przeczuwając, że swych racji będzie musiał dochodzić w sądzie, półtora miesiąca temu zakupił niewielki dyktafon, którym nagrywał rozmowy z dyrektorem sklepu, Arturem Brzozowskim. Z nagrań wynika, że szef zmuszał go do pracy nawet wtedy, gdy obłożnie chory przebywał na kilkudniowym zwolnieniu lekarskim. Morawski ma też bilingi rozmów ze służbowego telefonu, które chce przedstawić w sądzie jako dowód, ile godzin rzeczywiście spędzał w pracy. - Sprawdzamy zasadność zarzutów naszych byłych pracowników - mówi Jarosława Kaduczak, rzecznik prasowy Kaufland Polska. - Jeśli się potwierdzą, wobec osób odpowiedzialnych wyciągniemy konsekwencje. Niepłacenie za nadgodziny nie ma nic wspólnego z filozofią firmy Kaufland. W markecie trwa kontrola Państwowej Inspekcji Pracy, jej wyniki mają być znane do końca tygodnia. www.gcnowiny.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lk Re: dla Józefa M i Andrzeja W IP: *.sistbg.net 18.01.05, 08:22 i w super nowosciach www.pressmedia.com.pl/sn/wydarzenia/ Odpowiedz Link Zgłoś