egmond
27.06.12, 11:30
Mam nadzieję, że imię i nazwisko autora napisałam poprawnie...
Czytam właśnie jego drugą ksiażkę, bardzo jestem zadowolona z odkrycia tego pana.
Ciekawi mnie - i zapewne znajdzie sie jakiś znawca skandynawsich kryminałów, który mi to wyjaśni - dlaczego ludzie w tych ksiażkach nie mają nazwisk? Czy to zwykły kaprys autora, czy na Islandii tak mają? O co tu chodzi? Na co dzień posługują się tylko imionami? Może to jak u Rosjan - potocznie używaja "otczestw" od imion ojców.
Inna sprawa - co z tymi baranimi łbami i brukwią? Bardzo ciekawie rysują się w tym kontekście upodobania kulinarne tego narodu. Dzicy, obgryzający baranie łby ludzie, hm... Komisarz Erlendur na takiego nie wygląda, ani tym bardziej Sigurdur Oli. No, tylko gdyby ktoś na Islandii poczytał o flakach i golonkach, to pewnie też by go zatkało.
Ostatnia sprawa - polecacie jakichś innych Islandczyków kryminlanych?