Dodaj do ulubionych

SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!!

31.05.02, 11:05
Prolog:

Mroczna, podziemna sala w dawnej bazie Imperium.
Naprzeciw siebie stoją dwie postaci ze świetlnymi
mieczami w dłoniach. Jedna ma miecz żółty, druga
czerwony i podwójny. Mierzą się wzrokiem.Na podłodze
leży młody mężczyzna z odciętą dłonią. Bezradnie patrzy
na swego mistrza, Mikołaja, walczącego właśnie z
mrocznym lordem Sith, Darth Azubinem. Wie, że jego
czyny nie moga zdecydować o wyniku walki...
Sith i Jedi okrążają się, każdy boi się zaatakować
pierwszy....
Piękny dzień nad stolicą Nowej Republiki, poranne
słońce zalewa taras akademii Jedi, na którym stoi
właśnie mistrz Jedi, Luke Skywalker. W dłoni trzyma
zaproszenie na chrzest pierwszego dziecka swojej
siostry, Lei i Hana Solo. W pewnym momencie jego uwagę
przykuwa idąca chodnikiem postać młodej dziewczyny.
Dziewczyna rozgląda się niepewnie, wiadać, że budynek
akademii ją interesuje, ale też, ze dziewczyna się
waha. Luke, jako doświadczony Jedi, wyczuwa silną Moc w
dziewczynie.
Dziewczyna nazywa się An-Nah. Waha się. Niedawno
otrzymała dwie sprzeczne ze sobą propozycje. Jest teraz
rozdarta między jasną a ciemną stroną Mocy. Pociągają
ją obie te ścieżki, ale wie, że wybrać może tylko jedną...
Obserwuj wątek
    • darthazubin Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! 31.05.02, 14:40
      an-nah napisał(a):

      > Prolog:
      >
      > Mroczna, podziemna sala w dawnej bazie Imperium.
      > Naprzeciw siebie stoją dwie postaci ze świetlnymi
      > mieczami w dłoniach. Jedna ma miecz żółty, druga
      > czerwony i podwójny. Mierzą się wzrokiem.Na podłodze
      > leży młody mężczyzna z odciętą dłonią. Bezradnie patrzy
      > na swego mistrza, Mikołaja, walczącego właśnie z
      > mrocznym lordem Sith, Darth Azubinem. Wie, że jego
      > czyny nie moga zdecydować o wyniku walki...
      > Sith i Jedi okrążają się, każdy boi się zaatakować
      > pierwszy....
      > Piękny dzień nad stolicą Nowej Republiki, poranne
      > słońce zalewa taras akademii Jedi, na którym stoi
      > właśnie mistrz Jedi, Luke Skywalker. W dłoni trzyma
      > zaproszenie na chrzest pierwszego dziecka swojej
      > siostry, Lei i Hana Solo. W pewnym momencie jego uwagę
      > przykuwa idąca chodnikiem postać młodej dziewczyny.
      > Dziewczyna rozgląda się niepewnie, wiadać, że budynek
      > akademii ją interesuje, ale też, ze dziewczyna się
      > waha. Luke, jako doświadczony Jedi, wyczuwa silną Moc w
      > dziewczynie.
      > Dziewczyna nazywa się An-Nah. Waha się. Niedawno
      > otrzymała dwie sprzeczne ze sobą propozycje. Jest teraz
      > rozdarta między jasną a ciemną stroną Mocy. Pociągają
      > ją obie te ścieżki, ale wie, że wybrać może tylko jedną...



      Waha się... wciąż się waha... Zakon Jedi ja pociaga... a jednak czuje, ze nie
      wszystko jest w porzadku. Wyczuwa korupcje i zepsucie, ktora powoli zakrada sie w
      jej szeregi. Jedi sa slabi, a jednak juz oszolomieni swoim sukcesem w zniszczeniu
      Imperium.
      Druga strona... ciemna strona mocy. Czuje, że tylko ona moze zjednoczyc
      wszystkic wojownikow, ktorzy sluza mocy. Ale ciemna strona tez jest slaba,
      rozdarta. Mroczny Lord Sith Azubin nie jest jedynym, ktory twierdzi, ze do niego
      nalezy dziedzictwo Palpatine. Wie, ze Darth Azubin poszukuje ucznia, wie ze
      obserwuje ja od pewnego czasu... A jednak nie jest pewna, czy on da rade z
      wrogami w "swoim wlasnym" obozie.
      Wciaz sie waha. Czuje wolanie w swojej glowie "chodz do nas" i widzi postac
      mrocznego lorda.
      W zakamarkach Courscant Lord Azubin czeka...
      • an-nah Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! 31.05.02, 17:41
        Słyszę głos w mojej głowie... ktoś mnie wzywa...
        PRZESTAŃ! - "krzyczę" w moim umyśle najgłośniej jak
        potrafię. Czyżby ciemna strona wypróbowywała na mnie
        swoje sztuczki?
        • darthazubin Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! 31.05.02, 20:25
          an-nah napisał(a):

          > Słyszę głos w mojej głowie... ktoś mnie wzywa...
          > PRZESTAŃ! - "krzyczę" w moim umyśle najgłośniej jak
          > potrafię. Czyżby ciemna strona wypróbowywała na mnie
          > swoje sztuczki?

          Krzyczysz, probojesz sie opierać, ale wiesz że to daremny trud. Ciemna strona
          jest w Tobie silna, chociaż starasz sie temu zaprzeczyć...
      • mikolaj7 Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! 31.05.02, 19:52
        darthazubin napisał(a):

        > an-nah napisał(a):
        >
        > > Prolog:
        > >
        > > Mroczna, podziemna sala w dawnej bazie Imperium.
        > > Naprzeciw siebie stoją dwie postaci ze świetlnymi
        > > mieczami w dłoniach. Jedna ma miecz żółty, druga
        > > czerwony i podwójny. Mierzą się wzrokiem.Na podłodze
        > > leży młody mężczyzna z odciętą dłonią. Bezradnie patrzy
        > > na swego mistrza, Mikołaja, walczącego właśnie z
        > > mrocznym lordem Sith, Darth Azubinem. Wie, że jego
        > > czyny nie moga zdecydować o wyniku walki...
        > > Sith i Jedi okrążają się, każdy boi się zaatakować
        > > pierwszy....
        > > Piękny dzień nad stolicą Nowej Republiki, poranne
        > > słońce zalewa taras akademii Jedi, na którym stoi
        > > właśnie mistrz Jedi, Luke Skywalker. W dłoni trzyma
        > > zaproszenie na chrzest pierwszego dziecka swojej
        > > siostry, Lei i Hana Solo. W pewnym momencie jego uwagę
        > > przykuwa idąca chodnikiem postać młodej dziewczyny.
        > > Dziewczyna rozgląda się niepewnie, wiadać, że budynek
        > > akademii ją interesuje, ale też, ze dziewczyna się
        > > waha. Luke, jako doświadczony Jedi, wyczuwa silną Moc w
        > > dziewczynie.
        > > Dziewczyna nazywa się An-Nah. Waha się. Niedawno
        > > otrzymała dwie sprzeczne ze sobą propozycje. Jest teraz
        > > rozdarta między jasną a ciemną stroną Mocy. Pociągają
        > > ją obie te ścieżki, ale wie, że wybrać może tylko jedną...
        >
        >
        >
        > Waha się... wciąż się waha... Zakon Jedi ja pociaga... a jednak czuje, ze nie
        >
        > wszystko jest w porzadku. Wyczuwa korupcje i zepsucie, ktora powoli zakrada sie
        > w
        > jej szeregi. Jedi sa slabi, a jednak juz oszolomieni swoim sukcesem w zniszczen
        > iu
        > Imperium.
        > Druga strona... ciemna strona mocy. Czuje, że tylko ona moze zjednoczyc
        > wszystkic wojownikow, ktorzy sluza mocy. Ale ciemna strona tez jest slaba,
        > rozdarta. Mroczny Lord Sith Azubin nie jest jedynym, ktory twierdzi, ze do nieg
        > o
        > nalezy dziedzictwo Palpatine. Wie, ze Darth Azubin poszukuje ucznia, wie ze
        > obserwuje ja od pewnego czasu... A jednak nie jest pewna, czy on da rade z
        > wrogami w "swoim wlasnym" obozie.
        > Wciaz sie waha. Czuje wolanie w swojej glowie "chodz do nas" i widzi postac
        > mrocznego lorda.
        > W zakamarkach Courscant Lord Azubin czeka...

        ... czeka mierzas swojego przeciwnika wzrokiem - nagle
        przed oczami Mistrza Mikolaja (!) staje obraz An-Nah i tego,
        jak ciemna strona ja pograza... nie namyslajac sie dlugo
        wielki Jedi odskakuje od swojego oponenta i ciska w niego
        stara, metalowa szafa, zeby odwroci jego uwage i jak
        najszybciej podazyc do Luke`a Skywalkera...


        teraz moje pytanie - kto bedzie moim padawanem i Lukiem?
        w tej chwili moj padawan jest najwzaniejszy, bo musze go
        jakos zabrac z tych katakumb :)
    • an-nah Zasady - od tego trzeba było zacząć ;) 31.05.02, 19:11
      1) przyłączyć może się każdy
      2) nie ma określonego mistrza
      3) każdy poza graniem swoją postacią może wprowadzać
      NPC lub postaci z filmów (te, które żyją, oczywiście)
      4) nie wolno kontrolować cudzych postaci (to chyba
      oczywiste)
      5) Nie ma mechaniki (no bo i jak)
      6) fabuła będzie taka, jak się rozwinie
      • Gość: digan Ciąg Dalszy... IP: *.pl / *.pl 31.05.02, 20:01
        Pewien człowiek, ukryty w cieniu, patrzył na wyczyny dwóch wojowników. Miał
        własny miecz, podwójny. Jeszcze kilka miesięcy temu był zły. Był Sithem. Ale
        odżegnał się od zła, gdy patrzył na atak Rebelii Sithów na planetę Ivnoo. Te
        okrócieństwa go nawrtóciły. Teraz patrzył, jak mistrz Mikołaj (!) zaatakował
        Azubina. D`e-gean włączył swój miecz, zawirował nad Padawanem. Zblokował
        skośnym ustawieniem miecza cios Mszczącwgo się Azubina na nogi i zaskoczonego
        Mikołaja. Wylądował w rozkroku nad uczniem i wymienił kilka ciosów z Azubinem.
        - Spokojnie, Mikołaju, to ja D`e-gean. Zajmę się twym Padawanem, sprowadzę go
        do Luke`a. Walcz dalej.
        Chcyił Padawana za ręke, zgasił swój miecz, schował go i przyciągnął miecz
        ucznia. Umknął dwum cięciom Sith`a i ruszył ku wyjściu z sali. Dwaj mistrzowie
        krążyli ponownie...
        • darthazubin Re: Ciąg Dalszy... 31.05.02, 20:27
          Gość portalu: digan napisał(a):

          > Pewien człowiek, ukryty w cieniu, patrzył na wyczyny dwóch wojowników. Miał
          > własny miecz, podwójny. Jeszcze kilka miesięcy temu był zły. Był Sithem. Ale
          > odżegnał się od zła, gdy patrzył na atak Rebelii Sithów na planetę Ivnoo. Te
          > okrócieństwa go nawrtóciły. Teraz patrzył, jak mistrz Mikołaj (!) zaatakował
          > Azubina. D`e-gean włączył swój miecz, zawirował nad Padawanem. Zblokował
          > skośnym ustawieniem miecza cios Mszczącwgo się Azubina na nogi i zaskoczonego
          > Mikołaja. Wylądował w rozkroku nad uczniem i wymienił kilka ciosów z Azubinem.
          > - Spokojnie, Mikołaju, to ja D`e-gean. Zajmę się twym Padawanem, sprowadzę go
          > do Luke`a. Walcz dalej.
          > Chcyił Padawana za ręke, zgasił swój miecz, schował go i przyciągnął miecz
          > ucznia. Umknął dwum cięciom Sith`a i ruszył ku wyjściu z sali. Dwaj mistrzowie
          > krążyli ponownie...

          Lord Azubin odtracil zgrabnie cios swojego przeciwnika. Czul, ze sytuacja
          zaczyna sie stawac dla niego coraz gorsza... Pojawienie sie zdrajcy calkiem
          wytracilo go z rownowagi. Zrozumial, ze jest jedynym Sithem. Jak mial ocalic
          galaktykę w pojedynkę? Zrozumial, ze potrzebuje An-Nahi jej potęgi.Ciskając
          błyskawice na wszystekie strony oslonil swoj odwrot i ruszyl na poszukiwanie Tej,
          ktora miala przywrocic rownowage Mocy...
          • mikolaj7 Re: Ciąg Dalszy... 31.05.02, 20:51

            >
            > Lord Azubin odtracil zgrabnie cios swojego przeciwnika. Czul, ze sytuacja
            > zaczyna sie stawac dla niego coraz gorsza... Pojawienie sie zdrajcy calkiem
            > wytracilo go z rownowagi. Zrozumial, ze jest jedynym Sithem. Jak mial ocalic
            > galaktykę w pojedynkę? Zrozumial, ze potrzebuje An-Nahi jej potęgi.Ciskając
            > błyskawice na wszystekie strony oslonil swoj odwrot i ruszyl na poszukiwanie Te
            > j,
            > ktora miala przywrocic rownowage Mocy...

            i tak rozbiegli sie wielcyy tj galaktyki - Mistrz Mikolaj za
            nieznajomym jedi, ktory go wpsomogl w ostatniej chwili, a
            Lord Azubin w druga strone...

            w wyniku uderzen blyskawicami i innymi dziwnosciami
            (zasluga Mikolaja :) strop zaczyna sie walic...

            ostatni kadr - Azubin znika w pyle, Mikolaj biegnie do windy
            pneumatycznej i wydostaje sie na powierzchnie w dzielnicy
            przemyslowej Coruscant.

            teraz trzeba dotzrec do Luke`a i An-Nah.

            Kto bedzie Lukiem?! gdzie moj padawan? :)))
            • darthazubin Re: Ciąg Dalszy... 31.05.02, 23:09
              mikolaj7 napisał(a):

              >
              > >
              > > Lord Azubin odtracil zgrabnie cios swojego przeciwnika. Czul, ze sytuacj
              > a
              > > zaczyna sie stawac dla niego coraz gorsza... Pojawienie sie zdrajcy calkie
              > m
              > > wytracilo go z rownowagi. Zrozumial, ze jest jedynym Sithem. Jak mial ocal
              > ic
              > > galaktykę w pojedynkę? Zrozumial, ze potrzebuje An-Nahi jej potęgi.Ciskają
              > c
              > > błyskawice na wszystekie strony oslonil swoj odwrot i ruszyl na poszukiwan
              > ie Te
              > > j,
              > > ktora miala przywrocic rownowage Mocy...
              >
              > i tak rozbiegli sie wielcyy tj galaktyki - Mistrz Mikolaj za
              > nieznajomym jedi, ktory go wpsomogl w ostatniej chwili, a
              > Lord Azubin w druga strone...
              >
              > w wyniku uderzen blyskawicami i innymi dziwnosciami
              > (zasluga Mikolaja :) strop zaczyna sie walic...
              >
              > ostatni kadr - Azubin znika w pyle, Mikolaj biegnie do windy
              > pneumatycznej i wydostaje sie na powierzchnie w dzielnicy
              > przemyslowej Coruscant.
              >
              > teraz trzeba dotzrec do Luke`a i An-Nah.
              >
              > Kto bedzie Lukiem?! gdzie moj padawan? :)))

              Biegnac ulica Mikolaj spostrzega mroczna postac w ciemnym plaszczu. Slyszy glos
              w swojej glowie "Powiedz Skywalkerowi, ze w Courscant jest nowy Sith".
              Potem Lord Azubin odwraca sie i znika w ciemnosci. W glowach obu przeciwnikow
              pozostaje jednak pytanie- kim byl ten drugi i jak wielka jest jego moc?

              Co tak sie upierasz na tego padawana? Przeciez obcialem mu reke- a wlasnie,
              chyba o nim w "Rece Vadera" troche zapomniales. Ale nie martw sie, znajdziesz
              sobie nowego. A co do Luka, zgadzam sie z propozycja, aby kontrolowali go wszyscy
              (chociaz jak znam zycie, moze to przyniesc oplakane rezultaty ;)
              • perlotiel Re: Ciąg Dalszy... 31.05.02, 23:32
                darthazubin napisał(a):

                > mikolaj7 napisał(a):
                >
                > >
                > > >
                > > > Lord Azubin odtracil zgrabnie cios swojego
                przeciwnika. Czul, ze sy
                > tuacj
                > > a
                > > > zaczyna sie stawac dla niego coraz gorsza...
                Pojawienie sie zdrajcy c
                > alkie
                > > m
                > > > wytracilo go z rownowagi. Zrozumial, ze jest
                jedynym Sithem. Jak mial
                > ocal
                > > ic
                > > > galaktykę w pojedynkę? Zrozumial, ze potrzebuje
                An-Nahi jej potęgi.Ci
                > skają
                > > c
                > > > błyskawice na wszystekie strony oslonil swoj odwrot
                i ruszyl na poszu
                > kiwan
                > > ie Te
                > > > j,
                > > > ktora miala przywrocic rownowage Mocy...
                > >
                > > i tak rozbiegli sie wielcyy tj galaktyki - Mistrz
                Mikolaj za
                > > nieznajomym jedi, ktory go wpsomogl w ostatniej
                chwili, a
                > > Lord Azubin w druga strone...
                > >
                > > w wyniku uderzen blyskawicami i innymi dziwnosciami
                > > (zasluga Mikolaja :) strop zaczyna sie walic...
                > >
                > > ostatni kadr - Azubin znika w pyle, Mikolaj biegnie
                do windy
                > > pneumatycznej i wydostaje sie na powierzchnie w
                dzielnicy
                > > przemyslowej Coruscant.
                > >
                > > teraz trzeba dotzrec do Luke`a i An-Nah.
                > >
                > > Kto bedzie Lukiem?! gdzie moj padawan? :)))
                >
                > Biegnac ulica Mikolaj spostrzega mroczna postac w
                ciemnym plaszczu. Slyszy gl
                > os
                > w swojej glowie "Powiedz Skywalkerowi, ze w Courscant
                jest nowy Sith".
                > Potem Lord Azubin odwraca sie i znika w ciemnosci. W
                glowach obu przeciwnikow
                >
                > pozostaje jednak pytanie- kim byl ten drugi i jak
                wielka jest jego moc?
                >
                > Co tak sie upierasz na tego padawana? Przeciez
                obcialem mu reke- a wlasnie,
                > chyba o nim w "Rece Vadera" troche zapomniales. Ale nie
                martw sie, znajdziesz
                > sobie nowego. A co do Luka, zgadzam sie z propozycja,
                aby kontrolowali go wszys
                > cy
                > (chociaz jak znam zycie, moze to przyniesc oplakane
                rezultaty ;)




                znowu to samo. siedziala w bibliotece i przegladala mapy
                galaktyk. dlaczego? sama nie wiedziala. moze tesknila za
                starym porzadkiem? za Imperatorem? a moze za czasami
                jeszcze wczesniejszymi? przeciez to niemozliwe. jest za
                mloda. ale czy nie wspaniale byloby zyc w czasach przed
                wojna klonow? nie znala odpowiedzi i nie starala sie jej
                poznac. wszystko bylo dla niej obojetne. tego sie zawsze
                obawiala. nie wiedziala nawet po ktorej stronie mocy sie
                opowie, gdy przyjdzie jej wybierac. spojrzala jeszcze raz
                na mape. wstala i poszla do Mistrza Luke'a. ostatnio
                medytacje z nim przenosily jej chwilowa ulge. wyszla na
                korytarz, gdy nagle zza rogu...
                • darthazubin Re: Ciąg Dalszy... 01.06.02, 10:51
                  perlotiel napisał(a):

                  > darthazubin napisał(a):
                  >
                  > > mikolaj7 napisał(a):
                  > >
                  > > >
                  > > > >
                  > > > > Lord Azubin odtracil zgrabnie cios swojego
                  > przeciwnika. Czul, ze sy
                  > > tuacj
                  > > > a
                  > > > > zaczyna sie stawac dla niego coraz gorsza...
                  > Pojawienie sie zdrajcy c
                  > > alkie
                  > > > m
                  > > > > wytracilo go z rownowagi. Zrozumial, ze jest
                  > jedynym Sithem. Jak mial
                  > > ocal
                  > > > ic
                  > > > > galaktykę w pojedynkę? Zrozumial, ze potrzebuje
                  > An-Nahi jej potęgi.Ci
                  > > skają
                  > > > c
                  > > > > błyskawice na wszystekie strony oslonil swoj odwrot
                  > i ruszyl na poszu
                  > > kiwan
                  > > > ie Te
                  > > > > j,
                  > > > > ktora miala przywrocic rownowage Mocy...
                  > > >
                  > > > i tak rozbiegli sie wielcyy tj galaktyki - Mistrz
                  > Mikolaj za
                  > > > nieznajomym jedi, ktory go wpsomogl w ostatniej
                  > chwili, a
                  > > > Lord Azubin w druga strone...
                  > > >
                  > > > w wyniku uderzen blyskawicami i innymi dziwnosciami
                  > > > (zasluga Mikolaja :) strop zaczyna sie walic...
                  > > >
                  > > > ostatni kadr - Azubin znika w pyle, Mikolaj biegnie
                  > do windy
                  > > > pneumatycznej i wydostaje sie na powierzchnie w
                  > dzielnicy
                  > > > przemyslowej Coruscant.
                  > > >
                  > > > teraz trzeba dotzrec do Luke`a i An-Nah.
                  > > >
                  > > > Kto bedzie Lukiem?! gdzie moj padawan? :)))
                  > >
                  > > Biegnac ulica Mikolaj spostrzega mroczna postac w
                  > ciemnym plaszczu. Slyszy gl
                  > > os
                  > > w swojej glowie "Powiedz Skywalkerowi, ze w Courscant
                  > jest nowy Sith".
                  > > Potem Lord Azubin odwraca sie i znika w ciemnosci. W
                  > glowach obu przeciwnikow
                  > >
                  > > pozostaje jednak pytanie- kim byl ten drugi i jak
                  > wielka jest jego moc?
                  > >
                  > > Co tak sie upierasz na tego padawana? Przeciez
                  > obcialem mu reke- a wlasnie,
                  > > chyba o nim w "Rece Vadera" troche zapomniales. Ale nie
                  > martw sie, znajdziesz
                  > > sobie nowego. A co do Luka, zgadzam sie z propozycja,
                  > aby kontrolowali go wszys
                  > > cy
                  > > (chociaz jak znam zycie, moze to przyniesc oplakane
                  > rezultaty ;)
                  >
                  >
                  >
                  >
                  > znowu to samo. siedziala w bibliotece i przegladala mapy
                  > galaktyk. dlaczego? sama nie wiedziala. moze tesknila za
                  > starym porzadkiem? za Imperatorem? a moze za czasami
                  > jeszcze wczesniejszymi? przeciez to niemozliwe. jest za
                  > mloda. ale czy nie wspaniale byloby zyc w czasach przed
                  > wojna klonow? nie znala odpowiedzi i nie starala sie jej
                  > poznac. wszystko bylo dla niej obojetne. tego sie zawsze
                  > obawiala. nie wiedziala nawet po ktorej stronie mocy sie
                  > opowie, gdy przyjdzie jej wybierac. spojrzala jeszcze raz
                  > na mape. wstala i poszla do Mistrza Luke'a. ostatnio
                  > medytacje z nim przenosily jej chwilowa ulge. wyszla na
                  > korytarz, gdy nagle zza rogu...

                  Wynurzyla sie postac w ciemnym stroju.
                  "Sith" przemknelo jej przez glowe "to niemozliwe, przeciez oni juz nie zyja".
                  Bylo tak nieprawdopodobne, ze niezauwazony dostal sie tutaj, w samym centrum
                  potegi Jedi... Co wiecej, wydawalo sie ze nikt poza nia nie dostrzega tajemniczej
                  postaci. "Jestem Darth Azubin" przemowila zjawa, nie poruszajac ustami, wydawalo
                  jej sie ze slyszy te slowa tylko w swojej glowie "jesli jestes gotowa,
                  przyjdz..." po czym podal jej adres w przemyslowej dzielnicy Couruscant. Potem
                  zniknal miedzy regalami, tak samo nagle jak sie pojawil...
                  • mikolaj7 Re: Ciąg Dalszy... 01.06.02, 11:37
                    w tym czasie Mikolaj zdawal sprawozdani ze swojej misji
                    Radzie Jedi, sluchali go z zaciekawieniem, jednak ich
                    zdumienie bylo najwieksze gdy uslyszeli o tajemniczym
                    wojowniku, ktory zabral ze soba padawana...kim byl i skad
                    sie wzial? czemu wygladal na sitha? czyzby to kolejna ich
                    mroczna tajemnica, spisek? rada, ktorej przewodzil Luke
                    nie potrafila znalezc na to pytanie odpowiedzi.
                    Zdecydowali jedynie, ze nalezy szczegolna troska otoczyc
                    An-Nah, nowa adeptke, gdyz z nia moze wiazac sie
                    przyszlosc Zakonu Jedi i to ona moze pograzyc po raz
                    kolejny Sithow. Jedyny problem polegal na tym, ze byla juz
                    ewidentnie za stara na tradycyjne szkolenie Jedi, czyzby
                    historia Anakina Skywalkera miala sie powtorzyc? do tego
                    nie mozna dopuscic za wszelka cene...
                  • perlotiel Re: Ciąg Dalszy... 01.06.02, 11:52
                    darthazubin napisał(a):

                    > perlotiel napisał(a):
                    >
                    > > darthazubin napisał(a):
                    > >
                    > > > mikolaj7 napisał(a):
                    > > >
                    > > > >
                    > > > > >
                    > > > > > Lord Azubin odtracil zgrabnie cios swojego
                    > > przeciwnika. Czul, ze sy
                    > > > tuacj
                    > > > > a
                    > > > > > zaczyna sie stawac dla niego coraz gorsza...
                    > > Pojawienie sie zdrajcy c
                    > > > alkie
                    > > > > m
                    > > > > > wytracilo go z rownowagi. Zrozumial, ze jest
                    > > jedynym Sithem. Jak mial
                    > > > ocal
                    > > > > ic
                    > > > > > galaktykę w pojedynkę? Zrozumial, ze potrzebuje
                    > > An-Nahi jej potęgi.Ci
                    > > > skają
                    > > > > c
                    > > > > > błyskawice na wszystekie strony oslonil swoj odwrot
                    > > i ruszyl na poszu
                    > > > kiwan
                    > > > > ie Te
                    > > > > > j,
                    > > > > > ktora miala przywrocic rownowage Mocy...
                    > > > >
                    > > > > i tak rozbiegli sie wielcyy tj galaktyki - Mistrz
                    > > Mikolaj za
                    > > > > nieznajomym jedi, ktory go wpsomogl w ostatniej
                    > > chwili, a
                    > > > > Lord Azubin w druga strone...
                    > > > >
                    > > > > w wyniku uderzen blyskawicami i innymi dziwnosciami
                    > > > > (zasluga Mikolaja :) strop zaczyna sie walic...
                    > > > >
                    > > > > ostatni kadr - Azubin znika w pyle, Mikolaj biegnie
                    > > do windy
                    > > > > pneumatycznej i wydostaje sie na powierzchnie w
                    > > dzielnicy
                    > > > > przemyslowej Coruscant.
                    > > > >
                    > > > > teraz trzeba dotzrec do Luke`a i An-Nah.
                    > > > >
                    > > > > Kto bedzie Lukiem?! gdzie moj padawan? :)))
                    > > >
                    > > > Biegnac ulica Mikolaj spostrzega mroczna postac w
                    > > ciemnym plaszczu. Slyszy gl
                    > > > os
                    > > > w swojej glowie "Powiedz Skywalkerowi, ze w Courscant
                    > > jest nowy Sith".
                    > > > Potem Lord Azubin odwraca sie i znika w ciemnosci. W
                    > > glowach obu przeciwnikow
                    > > >
                    > > > pozostaje jednak pytanie- kim byl ten drugi i jak
                    > > wielka jest jego moc?
                    > > >
                    > > > Co tak sie upierasz na tego padawana? Przeciez
                    > > obcialem mu reke- a wlasnie,
                    > > > chyba o nim w "Rece Vadera" troche zapomniales. Ale nie
                    > > martw sie, znajdziesz
                    > > > sobie nowego. A co do Luka, zgadzam sie z propozycja,
                    > > aby kontrolowali go wszys
                    > > > cy
                    > > > (chociaz jak znam zycie, moze to przyniesc oplakane
                    > > rezultaty ;)
                    > >
                    > >
                    > >
                    > >
                    > > znowu to samo. siedziala w bibliotece i przegladala mapy
                    > > galaktyk. dlaczego? sama nie wiedziala. moze tesknila za
                    > > starym porzadkiem? za Imperatorem? a moze za czasami
                    > > jeszcze wczesniejszymi? przeciez to niemozliwe. jest za
                    > > mloda. ale czy nie wspaniale byloby zyc w czasach przed
                    > > wojna klonow? nie znala odpowiedzi i nie starala sie jej
                    > > poznac. wszystko bylo dla niej obojetne. tego sie zawsze
                    > > obawiala. nie wiedziala nawet po ktorej stronie mocy sie
                    > > opowie, gdy przyjdzie jej wybierac. spojrzala jeszcze raz
                    > > na mape. wstala i poszla do Mistrza Luke'a. ostatnio
                    > > medytacje z nim przenosily jej chwilowa ulge. wyszla na
                    > > korytarz, gdy nagle zza rogu...
                    >
                    > Wynurzyla sie postac w ciemnym stroju.
                    > "Sith" przemknelo jej przez glowe "to niemozliwe,
                    przeciez oni juz nie zyja".
                    >
                    > Bylo tak nieprawdopodobne, ze niezauwazony dostal sie
                    tutaj, w samym centrum
                    > potegi Jedi... Co wiecej, wydawalo sie ze nikt poza nia
                    nie dostrzega tajemnicz
                    > ej
                    > postaci. "Jestem Darth Azubin" przemowila zjawa, nie
                    poruszajac ustami, wydawal
                    > o
                    > jej sie ze slyszy te slowa tylko w swojej glowie "jesli
                    jestes gotowa,
                    > przyjdz..." po czym podal jej adres w przemyslowej
                    dzielnicy Couruscant. Potem
                    > zniknal miedzy regalami, tak samo nagle jak sie pojawil...


                    "jesli jestes gotowa"... pomyslala. doskonale wiedziala,
                    ze jest. zawsze byla i doskonale o tym wiedziala.
                    niezawsze jednak tego chciala. kiedys fascynowal ja zakon
                    rycerzy jedi, ich religia i wartosci. ale zawsze gdzies
                    podswiadomie ciagnelo ja do Sith'ow. Darth Azubin...
                    mogla go zaatokowac. nie bylby to pierwszy raz. kiedys
                    nawet z nim wygrala. ale cos ja powstrzymalo. i to na
                    pewno nie on. takie sztuczki na nia nie dzialaja.
                    postanowila. pojdzie na spotkanie z przezanczeniem. a
                    teraz uda sie na narade mistrzow jedi zwiazana z
                    pojawieniem sie nowej padawanki.
                    • darthazubin Re: Ciąg Dalszy... 01.06.02, 13:31
                      perlotiel napisał(a):

                      > darthazubin napisał(a):
                      >
                      > > perlotiel napisał(a):
                      > >
                      > > > darthazubin napisał(a):
                      > > >
                      > > > > mikolaj7 napisał(a):
                      > > > >
                      > > > > >
                      > > > > > >
                      > > > > > > Lord Azubin odtracil zgrabnie cios swojego
                      > > > przeciwnika. Czul, ze sy
                      > > > > tuacj
                      > > > > > a
                      > > > > > > zaczyna sie stawac dla niego coraz gorsza...
                      > > > Pojawienie sie zdrajcy c
                      > > > > alkie
                      > > > > > m
                      > > > > > > wytracilo go z rownowagi. Zrozumial, ze jest
                      > > > jedynym Sithem. Jak mial
                      > > > > ocal
                      > > > > > ic
                      > > > > > > galaktykę w pojedynkę? Zrozumial, ze potrzebuje
                      > > > An-Nahi jej potęgi.Ci
                      > > > > skają
                      > > > > > c
                      > > > > > > błyskawice na wszystekie strony oslonil swoj odwrot
                      > > > i ruszyl na poszu
                      > > > > kiwan
                      > > > > > ie Te
                      > > > > > > j,
                      > > > > > > ktora miala przywrocic rownowage Mocy...
                      > > > > >
                      > > > > > i tak rozbiegli sie wielcyy tj galaktyki - Mistrz
                      > > > Mikolaj za
                      > > > > > nieznajomym jedi, ktory go wpsomogl w ostatniej
                      > > > chwili, a
                      > > > > > Lord Azubin w druga strone...
                      > > > > >
                      > > > > > w wyniku uderzen blyskawicami i innymi dziwnosciami
                      > > > > > (zasluga Mikolaja :) strop zaczyna sie walic...
                      > > > > >
                      > > > > > ostatni kadr - Azubin znika w pyle, Mikolaj biegnie
                      > > > do windy
                      > > > > > pneumatycznej i wydostaje sie na powierzchnie w
                      > > > dzielnicy
                      > > > > > przemyslowej Coruscant.
                      > > > > >
                      > > > > > teraz trzeba dotzrec do Luke`a i An-Nah.
                      > > > > >
                      > > > > > Kto bedzie Lukiem?! gdzie moj padawan? :)))
                      > > > >
                      > > > > Biegnac ulica Mikolaj spostrzega mroczna postac w
                      > > > ciemnym plaszczu. Slyszy gl
                      > > > > os
                      > > > > w swojej glowie "Powiedz Skywalkerowi, ze w Courscant
                      > > > jest nowy Sith".
                      > > > > Potem Lord Azubin odwraca sie i znika w ciemnosci. W
                      > > > glowach obu przeciwnikow
                      > > > >
                      > > > > pozostaje jednak pytanie- kim byl ten drugi i jak
                      > > > wielka jest jego moc?
                      > > > >
                      > > > > Co tak sie upierasz na tego padawana? Przeciez
                      > > > obcialem mu reke- a wlasnie,
                      > > > > chyba o nim w "Rece Vadera" troche zapomniales. Ale nie
                      > > > martw sie, znajdziesz
                      > > > > sobie nowego. A co do Luka, zgadzam sie z propozycja,
                      > > > aby kontrolowali go wszys
                      > > > > cy
                      > > > > (chociaz jak znam zycie, moze to przyniesc oplakane
                      > > > rezultaty ;)
                      > > >
                      > > >
                      > > >
                      > > >
                      > > > znowu to samo. siedziala w bibliotece i przegladala mapy
                      > > > galaktyk. dlaczego? sama nie wiedziala. moze tesknila za
                      > > > starym porzadkiem? za Imperatorem? a moze za czasami
                      > > > jeszcze wczesniejszymi? przeciez to niemozliwe. jest za
                      > > > mloda. ale czy nie wspaniale byloby zyc w czasach przed
                      > > > wojna klonow? nie znala odpowiedzi i nie starala sie jej
                      > > > poznac. wszystko bylo dla niej obojetne. tego sie zawsze
                      > > > obawiala. nie wiedziala nawet po ktorej stronie mocy sie
                      > > > opowie, gdy przyjdzie jej wybierac. spojrzala jeszcze raz
                      > > > na mape. wstala i poszla do Mistrza Luke'a. ostatnio
                      > > > medytacje z nim przenosily jej chwilowa ulge. wyszla na
                      > > > korytarz, gdy nagle zza rogu...
                      > >
                      > > Wynurzyla sie postac w ciemnym stroju.
                      > > "Sith" przemknelo jej przez glowe "to niemozliwe,
                      > przeciez oni juz nie zyja".
                      > >
                      > > Bylo tak nieprawdopodobne, ze niezauwazony dostal sie
                      > tutaj, w samym centrum
                      > > potegi Jedi... Co wiecej, wydawalo sie ze nikt poza nia
                      > nie dostrzega tajemnicz
                      > > ej
                      > > postaci. "Jestem Darth Azubin" przemowila zjawa, nie
                      > poruszajac ustami, wydawal
                      > > o
                      > > jej sie ze slyszy te slowa tylko w swojej glowie "jesli
                      > jestes gotowa,
                      > > przyjdz..." po czym podal jej adres w przemyslowej
                      > dzielnicy Couruscant. Potem
                      > > zniknal miedzy regalami, tak samo nagle jak sie pojawil...
                      >
                      >
                      > "jesli jestes gotowa"... pomyslala. doskonale wiedziala,
                      > ze jest. zawsze byla i doskonale o tym wiedziala.
                      > niezawsze jednak tego chciala. kiedys fascynowal ja zakon
                      > rycerzy jedi, ich religia i wartosci. ale zawsze gdzies
                      > podswiadomie ciagnelo ja do Sith'ow. Darth Azubin...
                      > mogla go zaatokowac. nie bylby to pierwszy raz. kiedys
                      > nawet z nim wygrala. ale cos ja powstrzymalo. i to na
                      > pewno nie on. takie sztuczki na nia nie dzialaja.
                      > postanowila. pojdzie na spotkanie z przezanczeniem. a
                      > teraz uda sie na narade mistrzow jedi zwiazana z
                      > pojawieniem sie nowej padawanki.

                      I wtedy znowu go zobaczyla. Stal niedaleko wejscia do budynku. Mijali go po
                      drodze wszyscy idacy na spotkanie Rady. Nawet mistrz Luke. Czy tylko ona
                      rozpoznala w nim zlowrogiego Sitha?
                      To byl on- Darth Azubin. Jednak nie przypominal jej mlodego Sitha, ktorego
                      niegdys znala. Jeszcze nigdy nie czula mocnej strony tak silnie... Miala wrazenie
                      jakby Darth Bane, ktorego znala z opowiesci o dawnych czasach zstapil na
                      Couruscant i stanal przed nia.
                      Ich spojrzenia spotkaly sie. Azubin odwrocil sie i zniknal, zanim zdazyla
                      uczynic cokolwiek.
                      Lecz Sith tez byl zaniepokojony. Szedl przez miasto, dotarl do najgorszych
                      dzielnic. Dwoch bandziorow usilowalo go zaczepic, okrasc... To byl ich ostatni
                      blad. Sith czul, ze sytuacja zaczyna mu sie wymykac spod kontroli. Snul swoje
                      sieci. I wciaz nie mogl rozgryzc An-Nah. Czy rzeczywiscie byla juz stracona dla
                      sprawy. Ten tajemniczy Sith-Jedi, ktory przeszkodzil mu w walce z Mikolajem. I
                      jeszcze ta dziewczyna Jedi. Od dawna ja obserwowal. Studiowala dawne ksiegi. Czul
                      jej narastajace zainteresowanie dawnymi czasami... gdy zakon Sithow byl w pelni
                      chwaly.
                      Mogl tylko czekac i liczyc, ze umowione spotkanie dojdzie do skutku...
                      Wrocil okrezna droga, caly czas rozmyslajac o upadku Sithow i o smierci swojego
                      mistrza i nauczyciela...
                      • perlotiel Re: Ciąg Dalszy... 01.06.02, 14:20
                        darthazubin napisał(a):

                        > >
                        > >
                        > > "jesli jestes gotowa"... pomyslala. doskonale wiedziala,
                        > > ze jest. zawsze byla i doskonale o tym wiedziala.
                        > > niezawsze jednak tego chciala. kiedys fascynowal ja zakon
                        > > rycerzy jedi, ich religia i wartosci. ale zawsze gdzies
                        > > podswiadomie ciagnelo ja do Sith'ow. Darth Azubin...
                        > > mogla go zaatokowac. nie bylby to pierwszy raz. kiedys
                        > > nawet z nim wygrala. ale cos ja powstrzymalo. i to na
                        > > pewno nie on. takie sztuczki na nia nie dzialaja.
                        > > postanowila. pojdzie na spotkanie z przezanczeniem. a
                        > > teraz uda sie na narade mistrzow jedi zwiazana z
                        > > pojawieniem sie nowej padawanki.
                        >
                        > I wtedy znowu go zobaczyla. Stal niedaleko wejscia do
                        budynku. Mijali go po
                        > drodze wszyscy idacy na spotkanie Rady. Nawet mistrz
                        Luke. Czy tylko ona
                        > rozpoznala w nim zlowrogiego Sitha?
                        > To byl on- Darth Azubin. Jednak nie przypominal jej
                        mlodego Sitha, ktorego
                        > niegdys znala. Jeszcze nigdy nie czula mocnej strony
                        tak silnie... Miala wrazen
                        > ie
                        > jakby Darth Bane, ktorego znala z opowiesci o dawnych
                        czasach zstapil na
                        > Couruscant i stanal przed nia.
                        > Ich spojrzenia spotkaly sie. Azubin odwrocil sie i
                        zniknal, zanim zdazyla
                        > uczynic cokolwiek.
                        > Lecz Sith tez byl zaniepokojony. Szedl przez miasto,
                        dotarl do najgorszych
                        > dzielnic. Dwoch bandziorow usilowalo go zaczepic,
                        okrasc... To byl ich ostatni
                        > blad. Sith czul, ze sytuacja zaczyna mu sie wymykac
                        spod kontroli. Snul swoje
                        > sieci. I wciaz nie mogl rozgryzc An-Nah. Czy
                        rzeczywiscie byla juz stracona dla
                        >
                        > sprawy. Ten tajemniczy Sith-Jedi, ktory przeszkodzil mu
                        w walce z Mikolajem. I
                        > jeszcze ta dziewczyna Jedi. Od dawna ja obserwowal.
                        Studiowala dawne ksiegi. Cz
                        > ul
                        > jej narastajace zainteresowanie dawnymi czasami... gdy
                        zakon Sithow byl w pelni
                        >
                        > chwaly.
                        > Mogl tylko czekac i liczyc, ze umowione spotkanie
                        dojdzie do skutku...
                        > Wrocil okrezna droga, caly czas rozmyslajac o upadku
                        Sithow i o smierci swoje
                        > go
                        > mistrza i nauczyciela...


                        znowu on... czego szuka? na pewno przyszedl tu w sprawie
                        nowej padawanki... kolejna wybrana. czy oni na prawde
                        ciagle wierza w przywrocenie rownowagi mocy??? w/g Jedi
                        oznacza to koniec potegi Sith'ow. ale przeciez dobro nie
                        moze istniec bez zla. to nie mozliwe. nie wystarczy im
                        historia Skywalkera? mial byc wybranym. zniszczyl
                        najpierw nas potem ich.
                        "Mistrzu Perlotiel. Czekamy na ciebie". uslyszala znajomy
                        glos swojego dawnego mentora Luke'a...

                        • darthazubin Re: Ciąg Dalszy... 01.06.02, 17:27
                          perlotiel napisał(a):

                          > darthazubin napisał(a):
                          >
                          > > >
                          > > >
                          > > > "jesli jestes gotowa"... pomyslala. doskonale wiedziala,
                          > > > ze jest. zawsze byla i doskonale o tym wiedziala.
                          > > > niezawsze jednak tego chciala. kiedys fascynowal ja zakon
                          > > > rycerzy jedi, ich religia i wartosci. ale zawsze gdzies
                          > > > podswiadomie ciagnelo ja do Sith'ow. Darth Azubin...
                          > > > mogla go zaatokowac. nie bylby to pierwszy raz. kiedys
                          > > > nawet z nim wygrala. ale cos ja powstrzymalo. i to na
                          > > > pewno nie on. takie sztuczki na nia nie dzialaja.
                          > > > postanowila. pojdzie na spotkanie z przezanczeniem. a
                          > > > teraz uda sie na narade mistrzow jedi zwiazana z
                          > > > pojawieniem sie nowej padawanki.
                          > >
                          > > I wtedy znowu go zobaczyla. Stal niedaleko wejscia do
                          > budynku. Mijali go po
                          > > drodze wszyscy idacy na spotkanie Rady. Nawet mistrz
                          > Luke. Czy tylko ona
                          > > rozpoznala w nim zlowrogiego Sitha?
                          > > To byl on- Darth Azubin. Jednak nie przypominal jej
                          > mlodego Sitha, ktorego
                          > > niegdys znala. Jeszcze nigdy nie czula mocnej strony
                          > tak silnie... Miala wrazen
                          > > ie
                          > > jakby Darth Bane, ktorego znala z opowiesci o dawnych
                          > czasach zstapil na
                          > > Couruscant i stanal przed nia.
                          > > Ich spojrzenia spotkaly sie. Azubin odwrocil sie i
                          > zniknal, zanim zdazyla
                          > > uczynic cokolwiek.
                          > > Lecz Sith tez byl zaniepokojony. Szedl przez miasto,
                          > dotarl do najgorszych
                          > > dzielnic. Dwoch bandziorow usilowalo go zaczepic,
                          > okrasc... To byl ich ostatni
                          > > blad. Sith czul, ze sytuacja zaczyna mu sie wymykac
                          > spod kontroli. Snul swoje
                          > > sieci. I wciaz nie mogl rozgryzc An-Nah. Czy
                          > rzeczywiscie byla juz stracona dla
                          > >
                          > > sprawy. Ten tajemniczy Sith-Jedi, ktory przeszkodzil mu
                          > w walce z Mikolajem. I
                          > > jeszcze ta dziewczyna Jedi. Od dawna ja obserwowal.
                          > Studiowala dawne ksiegi. Cz
                          > > ul
                          > > jej narastajace zainteresowanie dawnymi czasami... gdy
                          > zakon Sithow byl w pelni
                          > >
                          > > chwaly.
                          > > Mogl tylko czekac i liczyc, ze umowione spotkanie
                          > dojdzie do skutku...
                          > > Wrocil okrezna droga, caly czas rozmyslajac o upadku
                          > Sithow i o smierci swoje
                          > > go
                          > > mistrza i nauczyciela...
                          >
                          >
                          > znowu on... czego szuka? na pewno przyszedl tu w sprawie
                          > nowej padawanki... kolejna wybrana. czy oni na prawde
                          > ciagle wierza w przywrocenie rownowagi mocy??? w/g Jedi
                          > oznacza to koniec potegi Sith'ow. ale przeciez dobro nie
                          > moze istniec bez zla. to nie mozliwe. nie wystarczy im
                          > historia Skywalkera? mial byc wybranym. zniszczyl
                          > najpierw nas potem ich.
                          > "Mistrzu Perlotiel. Czekamy na ciebie". uslyszala znajomy
                          > glos swojego dawnego mentora Luke'a...
                          >

                          -"Mistrzu Perlotiel..." zawsze tego pragnęłaś, prawda? Chcesz władzy i potęgi.
                          Ale oni ograniczają Cię. Rada Jedi jest kontrolowana przez bandę starców, Luke
                          Skywalker nigdy nie pozwoli Ci się wybić. A Mikołaj? On jest opętany chęcią
                          przywrócenia równowagi. Jest gotów zrobić wszystko, nawet wciągnąć do tego tę
                          dziewczynę, An-Nah, chociaż ona może doporwadzić was do zguby? Czy naprawdę
                          chcesz ryzykować dla nich? Chodź do mnie Perlotiel. Razem możemy rządzić
                          Galaktyką!
                          Darth Azubin rozsiadł się wygodnie w swoim fotelu. Te przekazy telepatyczne nie
                          sprawiały mu najmniejszych trudności. W ogóle nie był w stanie zrozumieć tych
                          wszystkich talentów, ktore pojawiały się u niego od kilku zaledwie miesięcy.
                          Dawało mu to pewną przewagę, gdyż jego przeciwnicy znali go jako młodego,
                          gniewnego Sitha. Nie wiedzieli o wzroście jego mocy. Mógł ich nadal zaskoczyć.
                          Przypomniał sobie jednak nauki swojego mistrza, Dartha Vadera. Wiedział, że sam
                          nie zdoła osiągnąć zwycięstwa. Pomimo całej swojej mocy zaczynał czuć, że czas
                          ucieka- utracił An-Nah,sojusz z Mikołajem oddalał się coraz bardziej. Ciągle mógł
                          zwyciężyć, ale potrzebował sojusznika.
                          Kogoś takiego jak Perlotiel...
                          • perlotiel Re: Ciąg Dalszy... 01.06.02, 17:50
                            darthazubin napisał(a):

                            > perlotiel napisał(a):
                            >
                            > > darthazubin napisał(a):
                            > >
                            > > > >
                            > > > >
                            > > > > "jesli jestes gotowa"... pomyslala. doskonale
                            wiedziala,
                            > > > > ze jest. zawsze byla i doskonale o tym wiedziala.
                            > > > > niezawsze jednak tego chciala. kiedys fascynowal
                            ja zakon
                            > > > > rycerzy jedi, ich religia i wartosci. ale zawsze
                            gdzies
                            > > > > podswiadomie ciagnelo ja do Sith'ow. Darth Azubin...
                            > > > > mogla go zaatokowac. nie bylby to pierwszy raz.
                            kiedys
                            > > > > nawet z nim wygrala. ale cos ja powstrzymalo. i to na
                            > > > > pewno nie on. takie sztuczki na nia nie dzialaja.
                            > > > > postanowila. pojdzie na spotkanie z przezanczeniem. a
                            > > > > teraz uda sie na narade mistrzow jedi zwiazana z
                            > > > > pojawieniem sie nowej padawanki.
                            > > >
                            > > > I wtedy znowu go zobaczyla. Stal niedaleko wejscia do
                            > > budynku. Mijali go po
                            > > > drodze wszyscy idacy na spotkanie Rady. Nawet mistrz
                            > > Luke. Czy tylko ona
                            > > > rozpoznala w nim zlowrogiego Sitha?
                            > > > To byl on- Darth Azubin. Jednak nie przypominal jej
                            > > mlodego Sitha, ktorego
                            > > > niegdys znala. Jeszcze nigdy nie czula mocnej strony
                            > > tak silnie... Miala wrazen
                            > > > ie
                            > > > jakby Darth Bane, ktorego znala z opowiesci o dawnych
                            > > czasach zstapil na
                            > > > Couruscant i stanal przed nia.
                            > > > Ich spojrzenia spotkaly sie. Azubin odwrocil sie i
                            > > zniknal, zanim zdazyla
                            > > > uczynic cokolwiek.
                            > > > Lecz Sith tez byl zaniepokojony. Szedl przez miasto,
                            > > dotarl do najgorszych
                            > > > dzielnic. Dwoch bandziorow usilowalo go zaczepic,
                            > > okrasc... To byl ich ostatni
                            > > > blad. Sith czul, ze sytuacja zaczyna mu sie wymykac
                            > > spod kontroli. Snul swoje
                            > > > sieci. I wciaz nie mogl rozgryzc An-Nah. Czy
                            > > rzeczywiscie byla juz stracona dla
                            > > >
                            > > > sprawy. Ten tajemniczy Sith-Jedi, ktory przeszkodzil mu
                            > > w walce z Mikolajem. I
                            > > > jeszcze ta dziewczyna Jedi. Od dawna ja obserwowal.
                            > > Studiowala dawne ksiegi. Cz
                            > > > ul
                            > > > jej narastajace zainteresowanie dawnymi czasami... gdy
                            > > zakon Sithow byl w pelni
                            > > >
                            > > > chwaly.
                            > > > Mogl tylko czekac i liczyc, ze umowione spotkanie
                            > > dojdzie do skutku...
                            > > > Wrocil okrezna droga, caly czas rozmyslajac o upadku
                            > > Sithow i o smierci swoje
                            > > > go
                            > > > mistrza i nauczyciela...
                            > >
                            > >
                            > > znowu on... czego szuka? na pewno przyszedl tu w sprawie
                            > > nowej padawanki... kolejna wybrana. czy oni na prawde
                            > > ciagle wierza w przywrocenie rownowagi mocy??? w/g Jedi
                            > > oznacza to koniec potegi Sith'ow. ale przeciez dobro nie
                            > > moze istniec bez zla. to nie mozliwe. nie wystarczy im
                            > > historia Skywalkera? mial byc wybranym. zniszczyl
                            > > najpierw nas potem ich.
                            > > "Mistrzu Perlotiel. Czekamy na ciebie". uslyszala znajomy
                            > > glos swojego dawnego mentora Luke'a...
                            > >
                            >
                            > -"Mistrzu Perlotiel..." zawsze tego pragnęłaś,
                            prawda? Chcesz władzy i potęgi
                            > .
                            > Ale oni ograniczają Cię. Rada Jedi jest kontrolowana
                            przez bandę starców, Luke
                            > Skywalker nigdy nie pozwoli Ci się wybić. A Mikołaj? On
                            jest opętany chęcią
                            > przywrócenia równowagi. Jest gotów zrobić wszystko,
                            nawet wciągnąć do tego tę
                            > dziewczynę, An-Nah, chociaż ona może doporwadzić was do
                            zguby? Czy naprawdę
                            > chcesz ryzykować dla nich? Chodź do mnie Perlotiel.
                            Razem możemy rządzić
                            > Galaktyką!
                            > Darth Azubin rozsiadł się wygodnie w swoim fotelu. Te
                            przekazy telepatyczne n
                            > ie
                            > sprawiały mu najmniejszych trudności. W ogóle nie był w
                            stanie zrozumieć tych
                            > wszystkich talentów, ktore pojawiały się u niego od
                            kilku zaledwie miesięcy.
                            > Dawało mu to pewną przewagę, gdyż jego przeciwnicy
                            znali go jako młodego,
                            > gniewnego Sitha. Nie wiedzieli o wzroście jego mocy.
                            Mógł ich nadal zaskoczyć.
                            > Przypomniał sobie jednak nauki swojego mistrza,
                            Dartha Vadera. Wiedział, że s
                            > am
                            > nie zdoła osiągnąć zwycięstwa. Pomimo całej swojej mocy
                            zaczynał czuć, że czas
                            > ucieka- utracił An-Nah,sojusz z Mikołajem oddalał się
                            coraz bardziej. Ciągle mó
                            > gł
                            > zwyciężyć, ale potrzebował sojusznika.
                            > Kogoś takiego jak Perlotiel...



                            "on ma racje". doskonale o tym wiedziala. nienawidziala
                            tego. nienawidzila kiedy on mial racje. mial ja
                            odpoczatku. zawsze jej to mowil. ze bedzie zalowac, ze
                            nie rozwinie w pelni swojej mocy. jedyne co ja wtedy
                            powstrzymalo, to decyzja mentora Azubina- Vadera. dla
                            ciemnej mocy porzucil wszystko. a jednak pod sam koniec
                            zaczal zalowac i pomogl synowi. zniszczyl potege, ktora
                            sam stworzyl. dlaczego? czy ona tez bedzie zalowac?
                            "trzeba przyznac, ze jak zwykle jest przekonowujacy. na
                            razie nie bede podejme zadnej decyzji. poczekam co
                            postanowia w sprawie tej dziewczyny."

                            "A co ty o tym myslisz Perlotiel?" glos Mikolaja wyrwal
                            ja z zadumy...
                            • darthazubin Re: Ciąg Dalszy... 01.06.02, 20:24
                              perlotiel napisał(a):

                              > darthazubin napisał(a):
                              >
                              > > perlotiel napisał(a):
                              > >
                              > > > darthazubin napisał(a):
                              > > >
                              > > > > >
                              > > > > >
                              > > > > > "jesli jestes gotowa"... pomyslala. doskonale
                              > wiedziala,
                              > > > > > ze jest. zawsze byla i doskonale o tym wiedziala.
                              > > > > > niezawsze jednak tego chciala. kiedys fascynowal
                              > ja zakon
                              > > > > > rycerzy jedi, ich religia i wartosci. ale zawsze
                              > gdzies
                              > > > > > podswiadomie ciagnelo ja do Sith'ow. Darth Azubin...
                              > > > > > mogla go zaatokowac. nie bylby to pierwszy raz.
                              > kiedys
                              > > > > > nawet z nim wygrala. ale cos ja powstrzymalo. i to na
                              > > > > > pewno nie on. takie sztuczki na nia nie dzialaja.
                              > > > > > postanowila. pojdzie na spotkanie z przezanczeniem. a
                              > > > > > teraz uda sie na narade mistrzow jedi zwiazana z
                              > > > > > pojawieniem sie nowej padawanki.
                              > > > >
                              > > > > I wtedy znowu go zobaczyla. Stal niedaleko wejscia do
                              > > > budynku. Mijali go po
                              > > > > drodze wszyscy idacy na spotkanie Rady. Nawet mistrz
                              > > > Luke. Czy tylko ona
                              > > > > rozpoznala w nim zlowrogiego Sitha?
                              > > > > To byl on- Darth Azubin. Jednak nie przypominal jej
                              > > > mlodego Sitha, ktorego
                              > > > > niegdys znala. Jeszcze nigdy nie czula mocnej strony
                              > > > tak silnie... Miala wrazen
                              > > > > ie
                              > > > > jakby Darth Bane, ktorego znala z opowiesci o dawnych
                              > > > czasach zstapil na
                              > > > > Couruscant i stanal przed nia.
                              > > > > Ich spojrzenia spotkaly sie. Azubin odwrocil sie i
                              > > > zniknal, zanim zdazyla
                              > > > > uczynic cokolwiek.
                              > > > > Lecz Sith tez byl zaniepokojony. Szedl przez miasto,
                              > > > dotarl do najgorszych
                              > > > > dzielnic. Dwoch bandziorow usilowalo go zaczepic,
                              > > > okrasc... To byl ich ostatni
                              > > > > blad. Sith czul, ze sytuacja zaczyna mu sie wymykac
                              > > > spod kontroli. Snul swoje
                              > > > > sieci. I wciaz nie mogl rozgryzc An-Nah. Czy
                              > > > rzeczywiscie byla juz stracona dla
                              > > > >
                              > > > > sprawy. Ten tajemniczy Sith-Jedi, ktory przeszkodzil mu
                              > > > w walce z Mikolajem. I
                              > > > > jeszcze ta dziewczyna Jedi. Od dawna ja obserwowal.
                              > > > Studiowala dawne ksiegi. Cz
                              > > > > ul
                              > > > > jej narastajace zainteresowanie dawnymi czasami... gdy
                              > > > zakon Sithow byl w pelni
                              > > > >
                              > > > > chwaly.
                              > > > > Mogl tylko czekac i liczyc, ze umowione spotkanie
                              > > > dojdzie do skutku...
                              > > > > Wrocil okrezna droga, caly czas rozmyslajac o upadku
                              > > > Sithow i o smierci swoje
                              > > > > go
                              > > > > mistrza i nauczyciela...
                              > > >
                              > > >
                              > > > znowu on... czego szuka? na pewno przyszedl tu w sprawie
                              > > > nowej padawanki... kolejna wybrana. czy oni na prawde
                              > > > ciagle wierza w przywrocenie rownowagi mocy??? w/g Jedi
                              > > > oznacza to koniec potegi Sith'ow. ale przeciez dobro nie
                              > > > moze istniec bez zla. to nie mozliwe. nie wystarczy im
                              > > > historia Skywalkera? mial byc wybranym. zniszczyl
                              > > > najpierw nas potem ich.
                              > > > "Mistrzu Perlotiel. Czekamy na ciebie". uslyszala znajomy
                              > > > glos swojego dawnego mentora Luke'a...
                              > > >
                              > >
                              > > -"Mistrzu Perlotiel..." zawsze tego pragnęłaś,
                              > prawda? Chcesz władzy i potęgi
                              > > .
                              > > Ale oni ograniczają Cię. Rada Jedi jest kontrolowana
                              > przez bandę starców, Luke
                              > > Skywalker nigdy nie pozwoli Ci się wybić. A Mikołaj? On
                              > jest opętany chęcią
                              > > przywrócenia równowagi. Jest gotów zrobić wszystko,
                              > nawet wciągnąć do tego tę
                              > > dziewczynę, An-Nah, chociaż ona może doporwadzić was do
                              > zguby? Czy naprawdę
                              > > chcesz ryzykować dla nich? Chodź do mnie Perlotiel.
                              > Razem możemy rządzić
                              > > Galaktyką!
                              > > Darth Azubin rozsiadł się wygodnie w swoim fotelu. Te
                              > przekazy telepatyczne n
                              > > ie
                              > > sprawiały mu najmniejszych trudności. W ogóle nie był w
                              > stanie zrozumieć tych
                              > > wszystkich talentów, ktore pojawiały się u niego od
                              > kilku zaledwie miesięcy.
                              > > Dawało mu to pewną przewagę, gdyż jego przeciwnicy
                              > znali go jako młodego,
                              > > gniewnego Sitha. Nie wiedzieli o wzroście jego mocy.
                              > Mógł ich nadal zaskoczyć.
                              > > Przypomniał sobie jednak nauki swojego mistrza,
                              > Dartha Vadera. Wiedział, że s
                              > > am
                              > > nie zdoła osiągnąć zwycięstwa. Pomimo całej swojej mocy
                              > zaczynał czuć, że czas
                              > > ucieka- utracił An-Nah,sojusz z Mikołajem oddalał się
                              > coraz bardziej. Ciągle mó
                              > > gł
                              > > zwyciężyć, ale potrzebował sojusznika.
                              > > Kogoś takiego jak Perlotiel...
                              >
                              >
                              >
                              > "on ma racje". doskonale o tym wiedziala. nienawidziala
                              > tego. nienawidzila kiedy on mial racje. mial ja
                              > odpoczatku. zawsze jej to mowil. ze bedzie zalowac, ze
                              > nie rozwinie w pelni swojej mocy. jedyne co ja wtedy
                              > powstrzymalo, to decyzja mentora Azubina- Vadera. dla
                              > ciemnej mocy porzucil wszystko. a jednak pod sam koniec
                              > zaczal zalowac i pomogl synowi. zniszczyl potege, ktora
                              > sam stworzyl. dlaczego? czy ona tez bedzie zalowac?
                              > "trzeba przyznac, ze jak zwykle jest przekonowujacy. na
                              > razie nie bede podejme zadnej decyzji. poczekam co
                              > postanowia w sprawie tej dziewczyny."
                              >
                              > "A co ty o tym myslisz Perlotiel?" glos Mikolaja wyrwal
                              > ja z zadumy...

                              Cały czas jednak nie mogła zapomnieć wiadomości.
                              Widziała człowieka w czarnym stroju. Azubin czekał na nią. Był na miejscu
                              spotkania.
                              "Myślę, że możemy rozpocząć szkolenie An-Nah"
                              Mistrz Luke wypowiedział się, zanim zdążyła się odezwać!!! Wzrósł w niej gniew.
                              Czuła, że potęguje go Azubin.
                              -Zobacz jak oni Cię traktują- powtórzył głos w jej głowie- Skywalker myśli, że
                              wszystko mu wolno. Nie zaczekał na Twoją odpowiedź. Czekam na Ciebie, Perlotiel.
                              W tej samej chwili przed jej oczami pokazały się sceny ich pierwszego
                              spotkania. Byli wtedy jeszcze dziećmi... Tyle możliwości było przed nimi. Ich
                              walka była raczej dziecinną zabawą niż prawdziwym pojedynkiem. A teraz- on był
                              spadkobiercą Sithów, rozpaczliwie szukającym pomocy, ona Mistrzynią Jedi
                              lekceważoną przez starych?
                              Wiedziała, że te myśli podsuwa jej Sith..
                              Darth Azubin oparł ręce na krawędzi fotela, podpierając głowę... mógł tylko
                              czekać


    • darthazubin A MOŻE BY TAK W REALU??? 31.05.02, 20:24
      Co wy na to???
      • mikolaj7 Re: A MOŻE BY TAK W REALU??? 31.05.02, 20:53
        darthazubin napisał(a):

        > Co wy na to???

        nadajemy z calej Polski, to niewypali. ale jak juz to pub
        srodziemie czeka w Krakowie, po bezoowcnych
        poszukiwaniach dnia wczorajszego, dzisiaj dowiedzialem
        sie gdzie jest :))))
        • darthazubin Re: A MOŻE BY TAK W REALU??? 31.05.02, 23:04
          mikolaj7 napisał(a):

          > darthazubin napisał(a):
          >
          > > Co wy na to???
          >
          > nadajemy z calej Polski, to niewypali. ale jak juz to pub
          > srodziemie czeka w Krakowie, po bezoowcnych
          > poszukiwaniach dnia wczorajszego, dzisiaj dowiedzialem
          > sie gdzie jest :))))

          Z tego co wiem, to wy jestescie z Krakowa, ktos pewnie jeszcze stamtad by sie
          znalazl, a ja nie mam daleko a i tak czesto (no, ostatnio moze nie czesto, ale
          czasem) tam bywam :)
      • an-nah Re: A MOŻE BY TAK W REALU??? 31.05.02, 21:00
        Będziecie na Polconie?

        A Luke to NPC, wszyscy go mogą kontrolować.
        • darthazubin Re: A MOŻE BY TAK W REALU??? 31.05.02, 23:10
          an-nah napisał(a):

          > Będziecie na Polconie?
          >
          > A Luke to NPC, wszyscy go mogą kontrolować.

          A kiedy jest Polcon? Cos ostatnio nie siedze w ogole w tych tematach. Ale
          chetnie bym sie wybral
          • mikolaj7 Re: A MOŻE BY TAK W REALU??? 31.05.02, 23:24
            darthazubin napisał(a):

            > an-nah napisał(a):
            >
            > > Będziecie na Polconie?
            > >
            > > A Luke to NPC, wszyscy go mogą kontrolować.
            >
            > A kiedy jest Polcon? Cos ostatnio nie siedze w ogole w tych tematach. Ale
            > chetnie bym sie wybral

            chyba w sierpniu :)))
            • Gość: digan Nieznajomy IP: *.solutions.net.pl / *.maestro.tarnow.pl 01.06.02, 10:48
              D`e-gean wymsknął się otworami wentylacyjnymi. Padawan nieco mu ciążył, ale
              poradził sobie. Na zewnątrz, na metalowej płycie lądowiska, czekał na niego
              jego własny statek. Wciąż miał oznakowania rebelii Sithów. Spokojnie wskoczył
              do niego i położył na siedzeniu obok. Statek uniósł się cihco i odleciał w
              stronę orbity. Myśli nieznajomego krążyły wokół Azubina, Luke`a i Mikołaja. I
              nagle zrozumiał, że Ciemność przejmie An-Nah. Trzeba ją osłaniać...
              Statek wszedł w nadprzestrzeń.
              • Gość: digan Re: Nieznajomy IP: *.pl / *.pl 01.06.02, 14:11
                były Sith przebiegł korytarzem i włączył miecz. Kierował się do głównej sali
                Rady. Dwa roboty ochronnhe wyskoczyły niewiadomo skąd, ale wystarczyło na nie
                jedno podwójne cięcie. Musiał ochronić An-Nah. Miał nadzieje, że Azubin nie
                użuje na niej Sugestii Hipnotycznej. Jeśli tak, An-Nah właściwie jest stracona.
                Sam przecież tak zaczął z Ciemną Stroną.
                Kolejne dwa roboty sttraciły głowy.
                Z drugiej strony An-nah ma ogromną siłę woli. Może się opierać owiele dłużej.
                Kopniakiem otworzył drzwi do głównej sali. Mikołaj i Drake Windu zawirowali z
                mieczami. Tak szybkich cięć nie mógł zblokować. Odskoczył w tył, odbił się od
                ściany i wylądował przed Lukiem.
                - Panie... Gdzie An-Nah??
                Wyczuł, że dwaj Jedi już robią zamachy. Postanowił podzielić swój miecz na dwa
                normalne. Kliknął specjalny przycisk i miecze odskoczyły od siebie. Przewrócił
                się na plecy i skrzyżował swoje miecze. Dwa cięcia zostały odparte.
                Nagle Luke powstał, wyskoczył z piuretem. Miecz włączył w locie i zblokował
                obydwa cięcia wojowników lewitując nad D`e-gean`em. Potem opadł na ziemie i
                spytał:
                - Kim jesteś??
                - nie ważne, gdzie An-Nah??
                wojownicy prychnęli z niedowierzaniem.
                Nagle jeden ze zgromadzonych powstał i cicho powiedział:
                - Ja... ja ją widziałem... w jednej z dzielnic - slumsów.
                - O Boże... - jęknął były Sith. - nie ma chwili do stracenia - przemówił wstają
                i łącząc miezce
                - Dobrze więc - odezwał się nagle Luke - Z opowieści Mikołaja wiem, że nie
                jesteś po złej stronie. Odnajdź ją. Drake Windu idzie z tobą.
                Nagle odezwał się Mikołaj:
                - gdzie mój Padawan?
                - W moim statku. - stwierdził D`e-Gean - masz Starter - rzekł rzucając mu
                płytkę z przyciskiem.
                A potem razem z Drakiem ruszył ku wyjściu.
                • darthazubin Re: Nieznajomy 01.06.02, 17:21
                  Gość portalu: digan napisał(a):

                  > były Sith przebiegł korytarzem i włączył miecz. Kierował się do głównej sali
                  > Rady. Dwa roboty ochronnhe wyskoczyły niewiadomo skąd, ale wystarczyło na nie
                  > jedno podwójne cięcie. Musiał ochronić An-Nah. Miał nadzieje, że Azubin nie
                  > użuje na niej Sugestii Hipnotycznej. Jeśli tak, An-Nah właściwie jest stracona.
                  > Sam przecież tak zaczął z Ciemną Stroną.
                  > Kolejne dwa roboty sttraciły głowy.
                  > Z drugiej strony An-nah ma ogromną siłę woli. Może się opierać owiele dłużej.
                  > Kopniakiem otworzył drzwi do głównej sali. Mikołaj i Drake Windu zawirowali z
                  > mieczami. Tak szybkich cięć nie mógł zblokować. Odskoczył w tył, odbił się od
                  > ściany i wylądował przed Lukiem.
                  > - Panie... Gdzie An-Nah??
                  > Wyczuł, że dwaj Jedi już robią zamachy. Postanowił podzielić swój miecz na dwa
                  > normalne. Kliknął specjalny przycisk i miecze odskoczyły od siebie. Przewrócił
                  > się na plecy i skrzyżował swoje miecze. Dwa cięcia zostały odparte.
                  > Nagle Luke powstał, wyskoczył z piuretem. Miecz włączył w locie i zblokował
                  > obydwa cięcia wojowników lewitując nad D`e-gean`em. Potem opadł na ziemie i
                  > spytał:
                  > - Kim jesteś??
                  > - nie ważne, gdzie An-Nah??
                  > wojownicy prychnęli z niedowierzaniem.
                  > Nagle jeden ze zgromadzonych powstał i cicho powiedział:
                  > - Ja... ja ją widziałem... w jednej z dzielnic - slumsów.
                  > - O Boże... - jęknął były Sith. - nie ma chwili do stracenia - przemówił wstają
                  >
                  > i łącząc miezce
                  > - Dobrze więc - odezwał się nagle Luke - Z opowieści Mikołaja wiem, że nie
                  > jesteś po złej stronie. Odnajdź ją. Drake Windu idzie z tobą.
                  > Nagle odezwał się Mikołaj:
                  > - gdzie mój Padawan?
                  > - W moim statku. - stwierdził D`e-Gean - masz Starter - rzekł rzucając mu
                  > płytkę z przyciskiem.
                  > A potem razem z Drakiem ruszył ku wyjściu.

                  Jeszcze mozesz do nas wrocic. Wciaz nie jest dla Ciebie za pozno.
                  Glos w swojej glowie. Glos, ktory dobrze znal. Poznal tego czlowieka (?), gdy
                  tamten byl jeszcze uczniem i padawanem Dartha Vadera. Lord Azubin nie zapomnial o
                  D'e-Geanie. Obiecywal wielka potege w zamian, oczekujac tylko pomocy...
                  • Gość: digan Re: Nieznajomy IP: *.pl / *.pl 01.06.02, 17:42
                    D`e-gean nagle się roześmiał. Byłto ciężki, głuchy śmiech. Drake wzdrygnął się.
                    Azubin przypomniał sobie o jego byłym uczniu! Teraz, kiedy był już na właściwej
                    stronie. Poduszkowiec skręcił łagodnie w stronę brudnej dzielnicy.
                    - Coś nie tak? - spytał niepewnie Windu zza kierownicy
                    - Nie tym razem! - krzyknął na głos Sith-Jedi
                    - Nie rozumiem...
                    - ach nie... - powiedział nieco zdezorientowany D`e-gean -to było do... starego
                    znajomego.
                    Nagle krzyknął.
                    - co?
                    - tam na dole, An-Nah!
                    I rzeczywiście, na dole jakąś brudną ulicą poruszała się dziewczyna. Pewnie
                    poszła za Azubinem.
                    Pojazd opadł łagodnie, zagradzając drogę dziewczynie.
                    Ta nieco się wdrygnęła. Nagle, za nią pojwiła się postać na podwójnym skuterze.
                    Był to Azubin.
                    - witaj, D`e-geanie.
                    Znajomy głos poraził d`e-geana.
                    - idziesz? - zwrócił się Sith do An-Nah
                    - nie! - krzyknął Drake Windu.
                    - Wybierz dobrą stronę - zaczął d`e-gean - tak jak ja. Ja nie narzucam ci
                    wyboru. Morzesz iść z nim na ciemną stronę mocy, albo z nami pozostać na
                    dobrej.
                    Decyduj An-Nah!!
                    • perlotiel Re: Nieznajomy 01.06.02, 17:59
                      Gość portalu: digan napisał(a):

                      > D`e-gean nagle się roześmiał. Byłto ciężki, głuchy
                      śmiech. Drake wzdrygnął się
                      > .
                      > Azubin przypomniał sobie o jego byłym uczniu! Teraz,
                      kiedy był już na właściwej
                      >
                      > stronie. Poduszkowiec skręcił łagodnie w stronę brudnej
                      dzielnicy.
                      > - Coś nie tak? - spytał niepewnie Windu zza kierownicy
                      > - Nie tym razem! - krzyknął na głos Sith-Jedi
                      > - Nie rozumiem...
                      > - ach nie... - powiedział nieco zdezorientowany
                      D`e-gean -to było do... starego
                      >
                      > znajomego.
                      > Nagle krzyknął.
                      > - co?
                      > - tam na dole, An-Nah!
                      > I rzeczywiście, na dole jakąś brudną ulicą poruszała
                      się dziewczyna. Pewnie
                      > poszła za Azubinem.
                      > Pojazd opadł łagodnie, zagradzając drogę dziewczynie.
                      > Ta nieco się wdrygnęła. Nagle, za nią pojwiła się
                      postać na podwójnym skuterze.
                      > Był to Azubin.
                      > - witaj, D`e-geanie.
                      > Znajomy głos poraził d`e-geana.
                      > - idziesz? - zwrócił się Sith do An-Nah
                      > - nie! - krzyknął Drake Windu.
                      > - Wybierz dobrą stronę - zaczął d`e-gean - tak jak ja.
                      Ja nie narzucam ci
                      > wyboru. Morzesz iść z nim na ciemną stronę mocy, albo z
                      nami pozostać na
                      > dobrej.
                      > Decyduj An-Nah!!



                      medytacje przerwal jej silny przekaz telepatyczny. nie
                      byla pewna od kogo. Azubin? nie tym razem. to byl
                      chaotyczny przekaz, o niezrozumialej tresci. wyczula w
                      nim silne emocje. wstala w pospiechu i pobiegla do
                      najblizszego poduszkowca. doskonale wiedziala gdzie
                      leciec. w dole zobaczyla cztery znajome sylwetki. to
                      D'e-gean namawial An-Nah do wyboru jasnej strony. nie
                      podeszla. chciala obserwowac wszystko z boku, dokladnie
                      ocenic sytuacje... ciekawe co mloda padawanka wybierze?
                      • darthazubin Re: Nieznajomy 01.06.02, 20:27
                        perlotiel napisał(a):

                        > Gość portalu: digan napisał(a):
                        >
                        > > D`e-gean nagle się roześmiał. Byłto ciężki, głuchy
                        > śmiech. Drake wzdrygnął się
                        > > .
                        > > Azubin przypomniał sobie o jego byłym uczniu! Teraz,
                        > kiedy był już na właściwej
                        > >
                        > > stronie. Poduszkowiec skręcił łagodnie w stronę brudnej
                        > dzielnicy.
                        > > - Coś nie tak? - spytał niepewnie Windu zza kierownicy
                        > > - Nie tym razem! - krzyknął na głos Sith-Jedi
                        > > - Nie rozumiem...
                        > > - ach nie... - powiedział nieco zdezorientowany
                        > D`e-gean -to było do... starego
                        > >
                        > > znajomego.
                        > > Nagle krzyknął.
                        > > - co?
                        > > - tam na dole, An-Nah!
                        > > I rzeczywiście, na dole jakąś brudną ulicą poruszała
                        > się dziewczyna. Pewnie
                        > > poszła za Azubinem.
                        > > Pojazd opadł łagodnie, zagradzając drogę dziewczynie.
                        > > Ta nieco się wdrygnęła. Nagle, za nią pojwiła się
                        > postać na podwójnym skuterze.
                        > > Był to Azubin.
                        > > - witaj, D`e-geanie.
                        > > Znajomy głos poraził d`e-geana.
                        > > - idziesz? - zwrócił się Sith do An-Nah
                        > > - nie! - krzyknął Drake Windu.
                        > > - Wybierz dobrą stronę - zaczął d`e-gean - tak jak ja.
                        > Ja nie narzucam ci
                        > > wyboru. Morzesz iść z nim na ciemną stronę mocy, albo z
                        > nami pozostać na
                        > > dobrej.
                        > > Decyduj An-Nah!!
                        >
                        >
                        >
                        > medytacje przerwal jej silny przekaz telepatyczny. nie
                        > byla pewna od kogo. Azubin? nie tym razem. to byl
                        > chaotyczny przekaz, o niezrozumialej tresci. wyczula w
                        > nim silne emocje. wstala w pospiechu i pobiegla do
                        > najblizszego poduszkowca. doskonale wiedziala gdzie
                        > leciec. w dole zobaczyla cztery znajome sylwetki. to
                        > D'e-gean namawial An-Nah do wyboru jasnej strony. nie
                        > podeszla. chciala obserwowac wszystko z boku, dokladnie
                        > ocenic sytuacje... ciekawe co mloda padawanka wybierze?

                        Azubin zwrócił wzrok do góry. Spojrzenie jego i Perlotiel spotkały się. I nagle
                        przebłysk! On nie przyszedł tu dla An-Nah. wiedział że ona już wybrała.
                        -Jestem tu dla Ciebie Perlotiel. Jeszcze możesz stanąć po właściwej stronie..
                        Usłyszała głos w swojej głowie.
                      • darthazubin MOŻE SKOORDYNUJMY WĄTKI??? 01.06.02, 20:28
                        Bo jak na razie nam się "Ciąg dalszy" i "Nieznajomy" trochę rozjeżdżają
                        • mikolaj7 Re: MOŻE SKOORDYNUJMY WĄTKI??? 01.06.02, 20:34
                          darthazubin napisał(a):

                          > Bo jak na razie nam się "Ciąg dalszy" i "Nieznajomy" trochę rozjeżdżają

                          ja je polaczylem, moze byc? :)))
                          • mikolaj7 Re: MOŻE SKOORDYNUJMY WĄTKI??? 01.06.02, 20:35
                            mikolaj7 napisał(a):

                            > darthazubin napisał(a):
                            >
                            > > Bo jak na razie nam się "Ciąg dalszy" i "Nieznajomy" trochę rozjeżdżają
                            >
                            > ja je polaczylem, moze byc? :)))

                            piwedzmy, ze tak - na dole mamy De`geana, Drake`a, An-Nah
                            i Lorda Azubina, na gorze jestem ja i Perlotiel (gdzies w
                            swiatyni jedi)...
                        • Gość: digan Skoordynowanie - streszczenie: IP: *.pl / *.pl 01.06.02, 20:42
                          Walka Mikołaja i Azubina. D`e-gean bierze rannego Padawana mikołaja. Mikołaj
                          przybywa na Coruscant (czy jakoś tak ta planeta się nazywała). Za nim Azubin i
                          D`e-gean. An-Nah ma problemy z mocą. W radzie konsternacja: nikt nie wie kim
                          jest D`e-gean i czego chce. Do rady wpada D`e-gean. An-Nah ulega sugestii
                          hipnotycznej i rusza za Azubinem. D`e-gean wyjaśnia, że chce pomóc. Wraz z nim
                          rusza Drake Windu (Dla wyjaśnienia podam, bo to mój NPC: jest to syn TEGO
                          Windu). Odnajdują An-Nah w zauku. Mikołaj znajduje swego Padawana. Obok an-nah
                          ląduje Azubin. Konfrontacja. Za nimi przybywa Perlotiel. W końcu Azubin obiera
                          nowy cel - Perlotiel. UFF. Chyba tak to wygląda...
                      • mikolaj7 Re: Nieznajomy 01.06.02, 20:33
                        perlotiel napisał(a):

                        > Gość portalu: digan napisał(a):
                        >
                        > > D`e-gean nagle się roześmiał. Byłto ciężki, głuchy
                        > śmiech. Drake wzdrygnął się
                        > > .
                        > > Azubin przypomniał sobie o jego byłym uczniu! Teraz,
                        > kiedy był już na właściwej
                        > >
                        > > stronie. Poduszkowiec skręcił łagodnie w stronę brudnej
                        > dzielnicy.
                        > > - Coś nie tak? - spytał niepewnie Windu zza kierownicy
                        > > - Nie tym razem! - krzyknął na głos Sith-Jedi
                        > > - Nie rozumiem...
                        > > - ach nie... - powiedział nieco zdezorientowany
                        > D`e-gean -to było do... starego
                        > >
                        > > znajomego.
                        > > Nagle krzyknął.
                        > > - co?
                        > > - tam na dole, An-Nah!
                        > > I rzeczywiście, na dole jakąś brudną ulicą poruszała
                        > się dziewczyna. Pewnie
                        > > poszła za Azubinem.
                        > > Pojazd opadł łagodnie, zagradzając drogę dziewczynie.
                        > > Ta nieco się wdrygnęła. Nagle, za nią pojwiła się
                        > postać na podwójnym skuterze.
                        > > Był to Azubin.
                        > > - witaj, D`e-geanie.
                        > > Znajomy głos poraził d`e-geana.
                        > > - idziesz? - zwrócił się Sith do An-Nah
                        > > - nie! - krzyknął Drake Windu.
                        > > - Wybierz dobrą stronę - zaczął d`e-gean - tak jak ja.
                        > Ja nie narzucam ci
                        > > wyboru. Morzesz iść z nim na ciemną stronę mocy, albo z
                        > nami pozostać na
                        > > dobrej.
                        > > Decyduj An-Nah!!
                        >
                        >
                        >
                        > medytacje przerwal jej silny przekaz telepatyczny. nie
                        > byla pewna od kogo. Azubin? nie tym razem. to byl
                        > chaotyczny przekaz, o niezrozumialej tresci. wyczula w
                        > nim silne emocje. wstala w pospiechu i pobiegla do
                        > najblizszego poduszkowca. doskonale wiedziala gdzie
                        > leciec. w dole zobaczyla cztery znajome sylwetki. to
                        > D'e-gean namawial An-Nah do wyboru jasnej strony. nie
                        > podeszla. chciala obserwowac wszystko z boku, dokladnie
                        > ocenic sytuacje... ciekawe co mloda padawanka wybierze?

                        >"A co ty o tym myslisz Perlotiel?" glos Mikolaja wyrwal
                        ja z zadumy...


                        Mikolaj stal kolo niej i obserwowal scene rozgrywajaca sie
                        setki pieter nizej...

                        - Po ktorej stronie opowie sie An-Nah? To byl blad Luke`a,
                        nie powinien byl posylac Drake`a razem z tym obcym... jest
                        zbyt latwowierny, Jedi staja sie slabsi, wszyscy to
                        widzimy, a Sithowie? Oni rosna w potege, Lord Azubin szuka
                        padawana, ja stawilem mu opor, Ty tez musisz... Tak wiem,
                        ze go widzialas, jego sztuczki i klamstwa zostawiaja slady
                        w mocy, mozna to wyczuc podczas najglebszej medytacji...
                        Problem jest jednak inny - w jaki spsob samotny sith
                        osiagnal tak wiele i czemu interesuje sie nasza mloda
                        padawanka... wiesz? Czy zdradzil Ci swoje plany? Musisz
                        nam pomoc, Jedi musza wiedziec co on zamierza, jesli mamy
                        przetrwac! Nie wachaj sie, dobrze, wiisz, ze Sithow jest
                        tylko dwoch i to na An-Nah mu zalezy, nie na Tobie, chce
                        pozbawic Rade Jedi kolejnego wojownika, nie mozesz nas
                        teraz opuscic. Staw mu czola, jemu i De`geanowi, bo w nim
                        rowniez widze duze zagrozenie... nieokreslone... Z nim
                        wiaze sie taka zagadka jak z An-Nah...

                        a teraz skup sie... wniknij razem ze mna w umysl An-Nah...


                        ps. gdzie nasz mloda padawanka? niepodbna toczyc o nia
                        walki bez jej udzialu...
                        • Gość: digan Re: Nieznajomy IP: *.pl / *.pl 01.06.02, 20:58
                          d`e-gean dalej czekał. An-Nah stała wyprężona. W jej umyśle toczyła się bitwa.
                          Musiała się toczyć. Lecz wyczuł, że nie tylko jej myśli rozpierają jej głowę.
                          Zaraz... Azubin chyba jakoś osłabł. Ale jeszcze dwie fale... Dwaj ludzie muszą
                          się temu przyglądać. Rozglądnął się dookoła. Gdzieś daleko w górze zobczył dwie
                          sylwetki.
                          "No tak" pomyślał z irytacją "to miał być przecież jej wybór". Miał już plan.
                          na całą ulicę krzyknął:
                          - BAWCIE SIĘ DOBRZE!!! JA SIĘ OD TEGO ODŻEGAM!!
                          Minął obojętnie An-Nah. Nadal sztywną i z niewidzącymi oczyma. Przeszedł obok
                          Azubina.
                          Splunął mu pod nogi.
                          Zastanawiał się tylko jak na to zaareguje Sith.
                        • darthazubin Re: Nieznajomy 01.06.02, 22:50
                          mikolaj7 napisał(a):

                          > perlotiel napisał(a):
                          >
                          > > Gość portalu: digan napisał(a):
                          > >
                          > > > D`e-gean nagle się roześmiał. Byłto ciężki, głuchy
                          > > śmiech. Drake wzdrygnął się
                          > > > .
                          > > > Azubin przypomniał sobie o jego byłym uczniu! Teraz,
                          > > kiedy był już na właściwej
                          > > >
                          > > > stronie. Poduszkowiec skręcił łagodnie w stronę brudnej
                          > > dzielnicy.
                          > > > - Coś nie tak? - spytał niepewnie Windu zza kierownicy
                          > > > - Nie tym razem! - krzyknął na głos Sith-Jedi
                          > > > - Nie rozumiem...
                          > > > - ach nie... - powiedział nieco zdezorientowany
                          > > D`e-gean -to było do... starego
                          > > >
                          > > > znajomego.
                          > > > Nagle krzyknął.
                          > > > - co?
                          > > > - tam na dole, An-Nah!
                          > > > I rzeczywiście, na dole jakąś brudną ulicą poruszała
                          > > się dziewczyna. Pewnie
                          > > > poszła za Azubinem.
                          > > > Pojazd opadł łagodnie, zagradzając drogę dziewczynie.
                          > > > Ta nieco się wdrygnęła. Nagle, za nią pojwiła się
                          > > postać na podwójnym skuterze.
                          > > > Był to Azubin.
                          > > > - witaj, D`e-geanie.
                          > > > Znajomy głos poraził d`e-geana.
                          > > > - idziesz? - zwrócił się Sith do An-Nah
                          > > > - nie! - krzyknął Drake Windu.
                          > > > - Wybierz dobrą stronę - zaczął d`e-gean - tak jak ja.
                          > > Ja nie narzucam ci
                          > > > wyboru. Morzesz iść z nim na ciemną stronę mocy, albo z
                          > > nami pozostać na
                          > > > dobrej.
                          > > > Decyduj An-Nah!!
                          > >
                          > >
                          > >
                          > > medytacje przerwal jej silny przekaz telepatyczny. nie
                          > > byla pewna od kogo. Azubin? nie tym razem. to byl
                          > > chaotyczny przekaz, o niezrozumialej tresci. wyczula w
                          > > nim silne emocje. wstala w pospiechu i pobiegla do
                          > > najblizszego poduszkowca. doskonale wiedziala gdzie
                          > > leciec. w dole zobaczyla cztery znajome sylwetki. to
                          > > D'e-gean namawial An-Nah do wyboru jasnej strony. nie
                          > > podeszla. chciala obserwowac wszystko z boku, dokladnie
                          > > ocenic sytuacje... ciekawe co mloda padawanka wybierze?
                          >
                          > >"A co ty o tym myslisz Perlotiel?" glos Mikolaja wyrwal
                          > ja z zadumy...
                          >
                          >
                          > Mikolaj stal kolo niej i obserwowal scene rozgrywajaca sie
                          > setki pieter nizej...
                          >
                          > - Po ktorej stronie opowie sie An-Nah? To byl blad Luke`a,
                          > nie powinien byl posylac Drake`a razem z tym obcym... jest
                          > zbyt latwowierny, Jedi staja sie slabsi, wszyscy to
                          > widzimy, a Sithowie? Oni rosna w potege, Lord Azubin szuka
                          > padawana, ja stawilem mu opor, Ty tez musisz... Tak wiem,
                          > ze go widzialas, jego sztuczki i klamstwa zostawiaja slady
                          > w mocy, mozna to wyczuc podczas najglebszej medytacji...
                          > Problem jest jednak inny - w jaki spsob samotny sith
                          > osiagnal tak wiele i czemu interesuje sie nasza mloda
                          > padawanka... wiesz? Czy zdradzil Ci swoje plany? Musisz
                          > nam pomoc, Jedi musza wiedziec co on zamierza, jesli mamy
                          > przetrwac! Nie wachaj sie, dobrze, wiisz, ze Sithow jest
                          > tylko dwoch i to na An-Nah mu zalezy, nie na Tobie, chce
                          > pozbawic Rade Jedi kolejnego wojownika, nie mozesz nas
                          > teraz opuscic. Staw mu czola, jemu i De`geanowi, bo w nim
                          > rowniez widze duze zagrozenie... nieokreslone... Z nim
                          > wiaze sie taka zagadka jak z An-Nah...
                          >
                          > a teraz skup sie... wniknij razem ze mna w umysl An-Nah...
                          >
                          >
                          > ps. gdzie nasz mloda padawanka? niepodbna toczyc o nia
                          > walki bez jej udzialu...

                          Patrzyła jak tajemniczy Sitho-Jedi odchodzi. Potem ku jej zaskoczeniu Azubin
                          odwrócił się pozostawiając zdezorientowaną An-Nah z fioletowym mieczem. Nie była
                          w stanie go uderzyć, tak wielka była otaczająca go ochrona ciemnej strony.
                          -Zdecyduj się Perlotiel- ponownie usłyszała jego głos- nie musisz słuchać
                          nikogo. Mikołaj też chce tylko władzy, choć skrywa to pragnienie pod szlachetnymi
                          słówkami. Woli niedoświadczoną An-Nah, która tak niewiele potrafi, od Ciebie,
                          doświadczonej i potężnej. Oferuję Ci więcej niż jakikolwiek Sith czy Jedi
                          ofiarował innemu Wybrańcowi Mocy. Nie szukam padawana, jeden właśnie mnie
                          zdradził. Możemy panować jak równy z równą. Nie będzie ucznia, ani mistrza, pana,
                          ani sługi. Daję Ci władzę i potęgę. Nie słuchaj tego, który stoi obok Ciebie.
                          Mikołaj wykorzysta Cię i porzuci. Będę na Ciebie czekał w umówionym miejscu.
                          Przyjdź. To Twoja szansa...
                          Potem zniknął w cieniu.
    • an-nah Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 01.06.02, 21:27
      I'm back ;)

      "Co się dzieje" - myślała. Znajdowała się w jekiejś
      dziwnej przestrzeni. Ostatnim, co pamiętała, był głos
      Mrocznego Lorda Azubina, wzywający ją do siebie...
      Czyżby uległa Ciemniej Stronie? Budziło to jej niesmak.
      Jak śmiał! Gdyby tylko mogła się wyrwać, gdyby tylko...
      Próbowała się skoncentrowac, skupić... Gdzieś z
      zewnątrz dobiegały do niej głosy. Co się działo z jej
      ciałem? Nie wiedziała...

      I nagle... Ten głos w jej głowie...
      -Obudź się... Moc silna jest w tobie... Ty równowagę
      mocy przywrócić możesz...
      Znała ten głos, słyszała go na taśmach sprzed lat...
      Zobaczyła przed sobą szklaną ścianę. Rzuciła się w jej
      stronę. Szkło pękło.
      An-Nah otworzyła oczy. Sięgnęła po miecz. Fioletowe
      ostrze rozbłysło w mrocznym zaułku.
      -Oferowałeś mi potęgę, Azubinie, ale chciałeś
      przeciągnąć mnie na swoją stronę wbrew mojej woli. A
      tego nie mogę ci wybaczyć.
      • darthazubin Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 01.06.02, 22:45
        an-nah napisał(a):

        > I'm back ;)
        >
        > "Co się dzieje" - myślała. Znajdowała się w jekiejś
        > dziwnej przestrzeni. Ostatnim, co pamiętała, był głos
        > Mrocznego Lorda Azubina, wzywający ją do siebie...
        > Czyżby uległa Ciemniej Stronie? Budziło to jej niesmak.
        > Jak śmiał! Gdyby tylko mogła się wyrwać, gdyby tylko...
        > Próbowała się skoncentrowac, skupić... Gdzieś z
        > zewnątrz dobiegały do niej głosy. Co się działo z jej
        > ciałem? Nie wiedziała...
        >
        > I nagle... Ten głos w jej głowie...
        > -Obudź się... Moc silna jest w tobie... Ty równowagę
        > mocy przywrócić możesz...
        > Znała ten głos, słyszała go na taśmach sprzed lat...
        > Zobaczyła przed sobą szklaną ścianę. Rzuciła się w jej
        > stronę. Szkło pękło.
        > An-Nah otworzyła oczy. Sięgnęła po miecz. Fioletowe
        > ostrze rozbłysło w mrocznym zaułku.
        > -Oferowałeś mi potęgę, Azubinie, ale chciałeś
        > przeciągnąć mnie na swoją stronę wbrew mojej woli. A
        > tego nie mogę ci wybaczyć.

        (Skąd masz miecz, skoro dopiero kilka godzin wcześniej przedstawiono Cię
        radzie????) :)))
        Darth Azubin zdał sobie sprawę, że to głębsza prowokacja.
        -Nie ja Cię tu sprowadziłem, An-Nah- powiedział spokojnie- wybrałaś swoją
        stronę i możesz za nią podążać. Jest ktoś kto bawi się nami. Muszę przyznać, że
        mój były uczeń osiągnął wiele...
        Wskazał na odchodzącego D'egana...
        • darthazubin Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 01.06.02, 22:51
          darthazubin napisał(a):

          > an-nah napisał(a):
          >
          > > I'm back ;)
          > >
          > > "Co się dzieje" - myślała. Znajdowała się w jekiejś
          > > dziwnej przestrzeni. Ostatnim, co pamiętała, był głos
          > > Mrocznego Lorda Azubina, wzywający ją do siebie...
          > > Czyżby uległa Ciemniej Stronie? Budziło to jej niesmak.
          > > Jak śmiał! Gdyby tylko mogła się wyrwać, gdyby tylko...
          > > Próbowała się skoncentrowac, skupić... Gdzieś z
          > > zewnątrz dobiegały do niej głosy. Co się działo z jej
          > > ciałem? Nie wiedziała...
          > >
          > > I nagle... Ten głos w jej głowie...
          > > -Obudź się... Moc silna jest w tobie... Ty równowagę
          > > mocy przywrócić możesz...
          > > Znała ten głos, słyszała go na taśmach sprzed lat...
          > > Zobaczyła przed sobą szklaną ścianę. Rzuciła się w jej
          > > stronę. Szkło pękło.
          > > An-Nah otworzyła oczy. Sięgnęła po miecz. Fioletowe
          > > ostrze rozbłysło w mrocznym zaułku.
          > > -Oferowałeś mi potęgę, Azubinie, ale chciałeś
          > > przeciągnąć mnie na swoją stronę wbrew mojej woli. A
          > > tego nie mogę ci wybaczyć.
          >
          > (Skąd masz miecz, skoro dopiero kilka godzin wcześniej przedstawiono Cię
          > radzie????) :)))
          > Darth Azubin zdał sobie sprawę, że to głębsza prowokacja.
          > -Nie ja Cię tu sprowadziłem, An-Nah- powiedział spokojnie- wybrałaś swoją
          > stronę i możesz za nią podążać. Jest ktoś kto bawi się nami. Muszę przyznać, że
          >
          > mój były uczeń osiągnął wiele...
          > Wskazał na odchodzącego D'egana...

          PS: dalszy ciąg jest w wątku do Perlotiel (Azubin zostawia zdezorientowaną An-
          Nah, która nie jest w stanie zadać ciosu)
          • Gość: digan Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? IP: *.pl / *.pl 01.06.02, 23:11
            D`e-gean ruczył w stronę Rozdygotanej An-Nah. Wyciągnął miecz z jej
            rozdygotanej ręki i zgasił go. Potem oddał ją Drake Windu.
            - Lecimy do Luke`a - Powiedział do niej nad wyraz ciepłym głosem - nic ci nie
            będzie. Dobra jesteś. Mój pierwszy kontakt z tym Sithem zakończył się potężnym
            pawiem.
            Poraz pierwszy raz naprawdę się roześmiał.
            - na górze jest jakiś dwóch ludzi - powiedział do Drake`a - sprawdźmy to.
            Poduszkowiec podleciał do góry. Kilkaset pięter.
            Na górze zobaczył Mikołaja i Perlotiel.
            - Wskakujcie - powiedział krótko Drake
            - Wszystko musi wiedzieć Luke. - stwierdził D`e-gean
            - mamy szczęście, że tak się to ułożyło - zauważył, kiedy lecieli już w stronę
            świątyni - Miałem taki plan, żeby zająć Azubina walką, a Drake odciągnąłby An-
            Nah.
            Odchylił się do tyłu i oddał miecz An-Nah. Przy okazji zerknął na dziwnie bladą
            Perlotiel.
            - i jak tam twój padawan, Mikołaju??
            • darthazubin Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 02.06.02, 10:25
              Gość portalu: digan napisał(a):

              > D`e-gean ruczył w stronę Rozdygotanej An-Nah. Wyciągnął miecz z jej
              > rozdygotanej ręki i zgasił go. Potem oddał ją Drake Windu.
              > - Lecimy do Luke`a - Powiedział do niej nad wyraz ciepłym głosem - nic ci nie
              > będzie. Dobra jesteś. Mój pierwszy kontakt z tym Sithem zakończył się potężnym
              > pawiem.
              > Poraz pierwszy raz naprawdę się roześmiał.
              > - na górze jest jakiś dwóch ludzi - powiedział do Drake`a - sprawdźmy to.
              > Poduszkowiec podleciał do góry. Kilkaset pięter.
              > Na górze zobaczył Mikołaja i Perlotiel.
              > - Wskakujcie - powiedział krótko Drake
              > - Wszystko musi wiedzieć Luke. - stwierdził D`e-gean
              > - mamy szczęście, że tak się to ułożyło - zauważył, kiedy lecieli już w stronę
              > świątyni - Miałem taki plan, żeby zająć Azubina walką, a Drake odciągnąłby An-
              > Nah.
              > Odchylił się do tyłu i oddał miecz An-Nah. Przy okazji zerknął na dziwnie bladą
              >
              > Perlotiel.
              > - i jak tam twój padawan, Mikołaju??

              Perlotiel znowu usłyszała ten głos w swojej głowie.
              -Pamiętaj, chcę tylko Ciebie. Jeszcze nic nie jest stracone. Razem możemy
              osiągnąć wszystko.
              Powoli przebrał się w swój cywilny strój. Musiał pojechać do Senatu. Tego dnia
              było bardzo ważne posiedzenie. Nikt nie wiedział, że mroczny Sith od dawna działa
              na Couruscant jako Senator Asetine z Naboo. Uśmiechnął się do siebie. Historia
              lubi się powtarzać. Żeby tylko Perlotiel go nie zawiodła.
              Zmierzając w kierunku Senatu skupił się, przesyłając jej kolejny przekaz
              telepatyczny. Nie chciał utracić z nią kontaktu, nie chciał też przejmować nad
              nią kontroli- takie sztuczki były dobre względem kogoś młodego i
              niedoświadczonego, jak An-Nah. Perlotiel była zbyt potężna. Szanował ją i
              wiedział, że musi ją pozyskać.
              -Pamiętaj Perlotiel...
              Znów usłyszała słodki głos w swojej głowie. Głos, który obiecywał jej władzę,
              potęgę, to wszystko czego pragnęła od tak dawna. I wiedziała, że ten który do
              niej mówi naprawdę może jej to wszystko dać...
              • perlotiel Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 02.06.02, 12:59
                darthazubin napisał(a):

                > Gość portalu: digan napisał(a):
                >
                > > D`e-gean ruczył w stronę Rozdygotanej An-Nah.
                Wyciągnął miecz z jej
                > > rozdygotanej ręki i zgasił go. Potem oddał ją Drake
                Windu.
                > > - Lecimy do Luke`a - Powiedział do niej nad wyraz
                ciepłym głosem - nic ci
                > nie
                > > będzie. Dobra jesteś. Mój pierwszy kontakt z tym
                Sithem zakończył się potę
                > żnym
                > > pawiem.
                > > Poraz pierwszy raz naprawdę się roześmiał.
                > > - na górze jest jakiś dwóch ludzi - powiedział do
                Drake`a - sprawdźmy to.
                > > Poduszkowiec podleciał do góry. Kilkaset pięter.
                > > Na górze zobaczył Mikołaja i Perlotiel.
                > > - Wskakujcie - powiedział krótko Drake
                > > - Wszystko musi wiedzieć Luke. - stwierdził D`e-gean
                > > - mamy szczęście, że tak się to ułożyło - zauważył,
                kiedy lecieli już w st
                > ronę
                > > świątyni - Miałem taki plan, żeby zająć Azubina
                walką, a Drake odciągnąłby
                > An-
                > > Nah.
                > > Odchylił się do tyłu i oddał miecz An-Nah. Przy
                okazji zerknął na dziwnie
                > bladą
                > >
                > > Perlotiel.
                > > - i jak tam twój padawan, Mikołaju??
                >
                > Perlotiel znowu usłyszała ten głos w swojej głowie.
                > -Pamiętaj, chcę tylko Ciebie. Jeszcze nic nie jest
                stracone. Razem możemy
                > osiągnąć wszystko.
                > Powoli przebrał się w swój cywilny strój. Musiał
                pojechać do Senatu. Tego dni
                > a
                > było bardzo ważne posiedzenie. Nikt nie wiedział, że
                mroczny Sith od dawna dzia
                > ła
                > na Couruscant jako Senator Asetine z Naboo. Uśmiechnął
                się do siebie. Historia
                > lubi się powtarzać. Żeby tylko Perlotiel go nie zawiodła.
                > Zmierzając w kierunku Senatu skupił się, przesyłając
                jej kolejny przekaz
                > telepatyczny. Nie chciał utracić z nią kontaktu, nie
                chciał też przejmować nad
                > nią kontroli- takie sztuczki były dobre względem kogoś
                młodego i
                > niedoświadczonego, jak An-Nah. Perlotiel była zbyt
                potężna. Szanował ją i
                > wiedział, że musi ją pozyskać.
                > -Pamiętaj Perlotiel...
                > Znów usłyszała słodki głos w swojej głowie. Głos,
                który obiecywał jej władzę,
                >
                > potęgę, to wszystko czego pragnęła od tak dawna. I
                wiedziała, że ten który do
                > niej mówi naprawdę może jej to wszystko dać...



                powoli miala tego wszystkiego dosc. meczyla ja kazda
                kolejna narada. a teraz jeszcze ta An-Nah. "wybrana".
                znowu sie zacznie. bzdury o przywroceniu rownowagii.
                czasem, podczas medytacji, zastanawiala sie po co jej
                Moc? czy nielepiej byloby prowadzic zwykle zycie? czy
                moze jeszcze wybrac ta droge? czy po tym wszystkim co
                przezyla, zobaczyla, czego sie dowiedziala moze znow byc
                normalana dziewczyna? z drugiej strony Moc... dawala
                wladze, potege, ale pozwala tez pomagac... wyjzala przez
                okno. najwieksze slonce prawie zaszlo za horyzont. "juz
                czas" pomyslala i wyszla na umowione spotkanie w
                przemyslowej dzielnicy.
                • Gość: digan Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? IP: *.pl / *.pl 02.06.02, 13:35
                  - Panie.
                  Drzwi gabinetu Luka shrzypnęły cicho, ukazując byłemu Sithowi starszawego
                  meżczyzne siedzącego za wielkim biórkiem.
                  D`e-gean usiadł spokojnie po drugiej stronie biórka.
                  - Czego sobie życzysz? - spytał uprzejmie Luke.
                  - Panie... Znałeś kiedyś niejakiego Yodę?
                  - Yodę? - zdziwił się Luke - oczywiście. Był moim nauczycielem.
                  Nagle powstał i ruszył w stronę okna. Zachodzące słońce oblewało miasto
                  czerwieniom.
                  - czemu pytasz - spytał po chwili.
                  - Jego młodszy brat... pytał się o niego. Wiesz, Panie, co z nim?
                  - Oczywiście. Yoda umarł.Choć jest z nami obecny cały czas. Gdzie spotkałeś
                  Brata Yody??
                  - och... - Były Sith nie lubiał wracać do tego momentu - na planecie Ivnoo. Tam
                  jest cała cywilizacja tych istot. A właściwie była.
                  Luke nie zadawał pytań. Ucieszyło to D`e-geana, ale jeszcze jedna sprawa leżała
                  mu na sercu.
                  - Panie ja tam muszę lecieć... Drake Windu poleci ze mną, już mi to mówił.
                  Ale... czy mogę wziąść An-Nah z nami??
                  - Hm. Decyzja należy do niej. Spytaj jej się.

                  Kolejne drzwi skrzypnęły. Pojawiła się za nimi An-Nah.
                  - ach, to ty. - powiedziała nieśmiało.
                  D`e-gean streścił jej wszystko o czym rozmawiał z Lukiem. A potem spytał wprost:
                  - chcesz lecieć z nami czy nie??
                • darthazubin Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 02.06.02, 15:36
                  perlotiel napisał(a):

                  > darthazubin napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: digan napisał(a):
                  > >
                  > > > D`e-gean ruczył w stronę Rozdygotanej An-Nah.
                  > Wyciągnął miecz z jej
                  > > > rozdygotanej ręki i zgasił go. Potem oddał ją Drake
                  > Windu.
                  > > > - Lecimy do Luke`a - Powiedział do niej nad wyraz
                  > ciepłym głosem - nic ci
                  > > nie
                  > > > będzie. Dobra jesteś. Mój pierwszy kontakt z tym
                  > Sithem zakończył się potę
                  > > żnym
                  > > > pawiem.
                  > > > Poraz pierwszy raz naprawdę się roześmiał.
                  > > > - na górze jest jakiś dwóch ludzi - powiedział do
                  > Drake`a - sprawdźmy to.
                  > > > Poduszkowiec podleciał do góry. Kilkaset pięter.
                  > > > Na górze zobaczył Mikołaja i Perlotiel.
                  > > > - Wskakujcie - powiedział krótko Drake
                  > > > - Wszystko musi wiedzieć Luke. - stwierdził D`e-gean
                  > > > - mamy szczęście, że tak się to ułożyło - zauważył,
                  > kiedy lecieli już w st
                  > > ronę
                  > > > świątyni - Miałem taki plan, żeby zająć Azubina
                  > walką, a Drake odciągnąłby
                  > > An-
                  > > > Nah.
                  > > > Odchylił się do tyłu i oddał miecz An-Nah. Przy
                  > okazji zerknął na dziwnie
                  > > bladą
                  > > >
                  > > > Perlotiel.
                  > > > - i jak tam twój padawan, Mikołaju??
                  > >
                  > > Perlotiel znowu usłyszała ten głos w swojej głowie.
                  > > -Pamiętaj, chcę tylko Ciebie. Jeszcze nic nie jest
                  > stracone. Razem możemy
                  > > osiągnąć wszystko.
                  > > Powoli przebrał się w swój cywilny strój. Musiał
                  > pojechać do Senatu. Tego dni
                  > > a
                  > > było bardzo ważne posiedzenie. Nikt nie wiedział, że
                  > mroczny Sith od dawna dzia
                  > > ła
                  > > na Couruscant jako Senator Asetine z Naboo. Uśmiechnął
                  > się do siebie. Historia
                  > > lubi się powtarzać. Żeby tylko Perlotiel go nie zawiodła.
                  > > Zmierzając w kierunku Senatu skupił się, przesyłając
                  > jej kolejny przekaz
                  > > telepatyczny. Nie chciał utracić z nią kontaktu, nie
                  > chciał też przejmować nad
                  > > nią kontroli- takie sztuczki były dobre względem kogoś
                  > młodego i
                  > > niedoświadczonego, jak An-Nah. Perlotiel była zbyt
                  > potężna. Szanował ją i
                  > > wiedział, że musi ją pozyskać.
                  > > -Pamiętaj Perlotiel...
                  > > Znów usłyszała słodki głos w swojej głowie. Głos,
                  > który obiecywał jej władzę,
                  > >
                  > > potęgę, to wszystko czego pragnęła od tak dawna. I
                  > wiedziała, że ten który do
                  > > niej mówi naprawdę może jej to wszystko dać...
                  >
                  >
                  >
                  > powoli miala tego wszystkiego dosc. meczyla ja kazda
                  > kolejna narada. a teraz jeszcze ta An-Nah. "wybrana".
                  > znowu sie zacznie. bzdury o przywroceniu rownowagii.
                  > czasem, podczas medytacji, zastanawiala sie po co jej
                  > Moc? czy nielepiej byloby prowadzic zwykle zycie? czy
                  > moze jeszcze wybrac ta droge? czy po tym wszystkim co
                  > przezyla, zobaczyla, czego sie dowiedziala moze znow byc
                  > normalana dziewczyna? z drugiej strony Moc... dawala
                  > wladze, potege, ale pozwala tez pomagac... wyjzala przez
                  > okno. najwieksze slonce prawie zaszlo za horyzont. "juz
                  > czas" pomyslala i wyszla na umowione spotkanie w
                  > przemyslowej dzielnicy.

                  Był tam. Dokładnie tak, jak się spodziewała.
                  Skromny ciemny pokój. Stał po jego przeciwległej stronie. Na biurku leżały dwa
                  miecze Sithów- jeden zwykły i jeden podwójny.
                  Uśmiechnął się do niej. Przypomniała sobie ich znajomość... Jak dawno temu to
                  było. Oboje byli jeszcze padawanami, dopiero poznawali tajniki Mocy, a teraz...
                  Czuła, żeMoc wypełnia pomieszczenie, wręcz rozsadza je od środka.
                  -Masz tego dość, prawda Perlotiel? Tego ciągłego ględzenia o równowadze, o
                  jasnej stronie, o obowiązkach. Poznajesz mnie?
                  Wykonał gest ręką. Jego twarz i postawa zmieniły się w jednej chwili.
                  Oczywiście że go poznawała. Senator Asetine... Jeden z głównych kandydatów na
                  nowego kanclerza. Potem ponownie przybrał postać mrocznego Sitha.
                  -Rozumiesz mnie? Możemy powtórzyć gambit starego Palpatine'a, nie popełniając
                  ponownie jego błędów. Jedi są słabi i skorumpowani. Przyłącz się do mnie. Razem
                  osiągniemy wszystko. Wszystko czego pragniesz, wszystko czego zawsze pragnęłaś.
                  Wiem że jesteś już zmęczona tym wszystkim. Luke jest stary i zrzędliwy, podobnie
                  większość pozostałych Jedi. Przyjęli Cię do rady, ale Cię lekceważą. Nawet
                  Mikołaj, tak zależy mu na An-Nah, tej młodej padawnce, niemal nie dostrzegając
                  już Ciebie. Straciliśmy wiele czasu... Pamiętasz gdy byliśmy młodzi? Wtedy
                  musieliśmy się rozejść... ale pomyśl, jak wiele moglibyśmy osiągnąć. To wszystko
                  jest jeszcze do nadrobienia. Senat jutro będzie obradować nad wyborem nowego
                  kanclerza. Większość członków Rady Jedi jest poza Couruscant...
                  -Czy jesteś gotowa przyłączyć się do mnie?- zapytał mocnym głosem- Perlotiel,
                  świat czeka na nas!


                  • Gość: digan Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? IP: *.pl / *.pl 02.06.02, 16:44
                    Znowu sen... znowu... ten sam...
                    Tamta scena przewijała się przez jego całe życie.
                    Atak Rebelii Sithów na jego rodzimą planete. On, sam w swojej chacie.
                    Matka. Obok. Jak zwykle.
                    I nagle drzwi się odfierają, w nich staje świeży Sith - Azubin.
                    Jego głos:
                    - tu jest chłopiec który włada mocą.
                    To o nim, jeszcze gdy miał imie D`eg. Jego matka. Pada do sóp potwora.
                    - nie bierz go - jęczy.
                    A potwór podnosi miecz i zabija ją, cały czas patrząc na chłopca. Chłopiec ze
                    strachu wymiotuje. A potem potwór wyciąga do niego ręke...

                    Noc. Na dworze burza. D`e-gean budzi się z krzykiem. Ktoś jest w jego pokoju.
                    Znał tą twarz. Twarz byłego kanclerza.
                    Palpatine.
                    Jest półprzeźroczysty, zwiewny. Podchodzi do niego, podaje mu miecz. To
                    niemożliwe!! Przecież on nie żyje! Miecz trafia do ręki byłego Sitha. A potem
                    Palpatine mówi:
                    - Pomszczę cię i siebie.
                    Dotyka go palcem. I wszedł w niego.
                    D`e-gean czuje sie jak robot, zdalnie sterowany samochodzik. Ruszył przez
                    korytarze z mieczem w ręce. Najbliższy wojownik spał.
                    "to nic" usłyszał głos w swej głowie. "Zabijesz go".
                    Otworzył dzrzwi z napisem Drake Windu. "więc on zginie" usłyszał głos w swej
                    głowie. Chciał się sprzeciwić, ale nie mógł. Dwa czerwone ostrza rozbłysły w
                    ciemnościach. Już wziął zamach gdy przed oczami stanęła mu twarz Azubina. "to
                    ty!!" - pierwsza myśł D`e-geana tej nocy. " nie uda ci się mną posłużyć" -
                    pomyślał. w ostatniej chwili skręca mieczem. Ale trafia w Drake`a. W ramię i
                    nogę.
                    Potworny ryk rozdziera noc.
                    Zapala się światło. W progu pokoju pojawia się Mikołaj, jego Padawan, An-Nah
                    inni.
                    - Ah. - westchnął Mikołaj - wiedziałem.
                    Nagle D`e-gean poczuł, że zjawa go opuszcza.
                    - To Azubin. Wszedł we mnie w postaci Palpatine`a!! - Skywalker! On napewno
                    wie, że to jest możliwe.
                    - Skywalkera nie ma - odparł Mikołaj - jest na Chrzcinach. Ale ty jesteś.
                    Zdrajco! Uratowałeś mojego Padawana, bo chciałeś dostać się do rady i zrobić
                    zamieszania!!
                    - Nie - krzyknął wściekły D`e-gean - zerwałem z Ciemnością. Przecież to ja
                    namawiałem An-Nah do dobrej strony.
                    - Chciałeś poczekać na noc i zaatakować!! - Miecz Mikołaja rozbłysnął żółtym
                    światłem.
                    Miecz D`e-geana czerwonym.
                    - nigdzie stąd nie wyjdziesz!! - syknął Mikołaj.
                    D`e-gean zawirował i wyprowadził cięcie na nogi. Mikołaj podskoczył natychmiast
                    i ciął na głowę. D`e-gean kucnął i zaatakował udo Mikołaja. Mikołaj uniknął
                    ciosu piuretem. D`e-gean też zawirował i przedzielił miecz.
                    Miecz An-Nah błysnął fioletowym światłem. Sytuacja stawała się napięta.
                    An-Nah zawirowała po lewej stronie, Mikołaj po prawej. D`e-gean wszedł między
                    nich, blokując i wytrącając ich z rytmu.
                    Potem z całej Mocy uderzył w okno, które pękło z hukiem. Złączył miecze i
                    wyłączył nie, a następnie wyskoczył przez dziurę po oknie. Zniknął w mgle
                    dolnych warstw miasta.
                    • darthazubin KOLEGA CHYBA TROCHĘ PRZEGINA 02.06.02, 18:04
                      Po pierwsze- nazywając mnie potworem, ale cóż jakoś przeboleję.
                      A poza tym- nie róbmy może z Mikołaja i An-Nah BN-ów. Dajmy im samym
                      pokierować swoim losem.
                      • Gość: digan A wcale bo nie! IP: *.pl / *.pl 02.06.02, 19:23
                        Hej, przecież po tym co przeszedł D`e-gean musiał cie uznać za potwora.
                        Przeszłość boli...
                        2) Niech ci będzie! Teraz w scenie walki i ogólnie w moim ostatnim poście:
                        Mikołaj = człowiek który widział An-Nah w mieście
                        An-Nah = Młody Jedi

                        I chyba wszystko OK
                        • Gość: digan trzy przekazy. IP: *.pl / *.pl 02.06.02, 20:01
                          D`e-gean siedział w małym pokoju motelowym. Medytował. Wreszcie zastanowiwszy
                          się nad sytuacją postanowił się skontaktować z trzema osobami.
                          Pierwszy pszekaz był bardzo krótki:
                          "Darth Azubinie! Czy to ty wpakowałeś mnie w to wszystko??"
                          Drugi przekaz:
                          "Mikołaju! to nie ja, słowo! Jesteś najpotężniejszy w radzie oprócz Luke`a.
                          Musisz mi uwierzyć!!"
                          Trzeci:
                          "An-Nah! Chodź ze mną. Będziesz moją Padawanką. Razem zaprowadzimy ład!"
                          Potem ułożył się na łóżku i zapadł w niespokojny sen. Pewnie będzie go
                          poszukiwać jakaś policja, czy co...
                          • darthazubin Jedna odpowiedź. 02.06.02, 21:47
                            Gość portalu: digan napisał(a):

                            > D`e-gean siedział w małym pokoju motelowym. Medytował. Wreszcie zastanowiwszy
                            > się nad sytuacją postanowił się skontaktować z trzema osobami.
                            > Pierwszy pszekaz był bardzo krótki:
                            > "Darth Azubinie! Czy to ty wpakowałeś mnie w to wszystko??"
                            > Drugi przekaz:
                            > "Mikołaju! to nie ja, słowo! Jesteś najpotężniejszy w radzie oprócz Luke`a.
                            > Musisz mi uwierzyć!!"
                            > Trzeci:
                            > "An-Nah! Chodź ze mną. Będziesz moją Padawanką. Razem zaprowadzimy ład!"
                            > Potem ułożył się na łóżku i zapadł w niespokojny sen. Pewnie będzie go
                            > poszukiwać jakaś policja, czy co...

                            -To nie ja- usłyszał w swoich myślach głos swojego dawnego mistrza. Wybacz mi,
                            wszystko co przeze mnie przeszedłeś, jeśli znasz to uczucie. Nie wiem, kto
                            kieruje Twoim losem, ale ja jestem teraz zaabsorbowany innymi planami. I uwierz
                            mi, że tym razem chcę dobra. Jeśli mi się nie powiedzie... może wszyscy będziemy
                            zgubieni
                        • darthazubin Re: A wcale bo nie! 02.06.02, 21:27
                          Gość portalu: digan napisał(a):

                          > Hej, przecież po tym co przeszedł D`e-gean musiał cie uznać za potwora.
                          > Przeszłość boli...
                          > 2) Niech ci będzie! Teraz w scenie walki i ogólnie w moim ostatnim poście:
                          > Mikołaj = człowiek który widział An-Nah w mieście
                          > An-Nah = Młody Jedi
                          >
                          > I chyba wszystko OK

                          Z potworem nie ma sprawy
                          O to drugie nie obrażaj się. Po prostu możesz zdezorganizować trochę ludziom
                          ich plany (tak jak mnie, kiedy wysłałeś mnie na spotkanie z An-Nah, a ja tak
                          naprawdę czekałem na Perlotiel)
                          Mam nadzieję, że nie wziąłeś mojej uwagi do siebie
                  • perlotiel Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 02.06.02, 20:00
                    darthazubin napisał(a):

                    > perlotiel napisał(a):
                    >
                    > > darthazubin napisał(a):
                    > >
                    > > > Gość portalu: digan napisał(a):
                    > > >
                    > > > > D`e-gean ruczył w stronę Rozdygotanej An-Nah.
                    > > Wyciągnął miecz z jej
                    > > > > rozdygotanej ręki i zgasił go. Potem oddał ją Drake
                    > > Windu.
                    > > > > - Lecimy do Luke`a - Powiedział do niej nad wyraz
                    > > ciepłym głosem - nic ci
                    > > > nie
                    > > > > będzie. Dobra jesteś. Mój pierwszy kontakt z tym
                    > > Sithem zakończył się potę
                    > > > żnym
                    > > > > pawiem.
                    > > > > Poraz pierwszy raz naprawdę się roześmiał.
                    > > > > - na górze jest jakiś dwóch ludzi - powiedział do
                    > > Drake`a - sprawdźmy to.
                    > > > > Poduszkowiec podleciał do góry. Kilkaset pięter.
                    > > > > Na górze zobaczył Mikołaja i Perlotiel.
                    > > > > - Wskakujcie - powiedział krótko Drake
                    > > > > - Wszystko musi wiedzieć Luke. - stwierdził D`e-gean
                    > > > > - mamy szczęście, że tak się to ułożyło - zauważył,
                    > > kiedy lecieli już w st
                    > > > ronę
                    > > > > świątyni - Miałem taki plan, żeby zająć Azubina
                    > > walką, a Drake odciągnąłby
                    > > > An-
                    > > > > Nah.
                    > > > > Odchylił się do tyłu i oddał miecz An-Nah. Przy
                    > > okazji zerknął na dziwnie
                    > > > bladą
                    > > > >
                    > > > > Perlotiel.
                    > > > > - i jak tam twój padawan, Mikołaju??
                    > > >
                    > > > Perlotiel znowu usłyszała ten głos w swojej głowie.
                    > > > -Pamiętaj, chcę tylko Ciebie. Jeszcze nic nie jest
                    > > stracone. Razem możemy
                    > > > osiągnąć wszystko.
                    > > > Powoli przebrał się w swój cywilny strój. Musiał
                    > > pojechać do Senatu. Tego dni
                    > > > a
                    > > > było bardzo ważne posiedzenie. Nikt nie wiedział, że
                    > > mroczny Sith od dawna dzia
                    > > > ła
                    > > > na Couruscant jako Senator Asetine z Naboo. Uśmiechnął
                    > > się do siebie. Historia
                    > > > lubi się powtarzać. Żeby tylko Perlotiel go nie
                    zawiodła.
                    > > > Zmierzając w kierunku Senatu skupił się, przesyłając
                    > > jej kolejny przekaz
                    > > > telepatyczny. Nie chciał utracić z nią kontaktu, nie
                    > > chciał też przejmować nad
                    > > > nią kontroli- takie sztuczki były dobre względem kogoś
                    > > młodego i
                    > > > niedoświadczonego, jak An-Nah. Perlotiel była zbyt
                    > > potężna. Szanował ją i
                    > > > wiedział, że musi ją pozyskać.
                    > > > -Pamiętaj Perlotiel...
                    > > > Znów usłyszała słodki głos w swojej głowie. Głos,
                    > > który obiecywał jej władzę,
                    > > >
                    > > > potęgę, to wszystko czego pragnęła od tak dawna. I
                    > > wiedziała, że ten który do
                    > > > niej mówi naprawdę może jej to wszystko dać...
                    > >
                    > >
                    > >
                    > > powoli miala tego wszystkiego dosc. meczyla ja kazda
                    > > kolejna narada. a teraz jeszcze ta An-Nah. "wybrana".
                    > > znowu sie zacznie. bzdury o przywroceniu rownowagii.
                    > > czasem, podczas medytacji, zastanawiala sie po co jej
                    > > Moc? czy nielepiej byloby prowadzic zwykle zycie? czy
                    > > moze jeszcze wybrac ta droge? czy po tym wszystkim co
                    > > przezyla, zobaczyla, czego sie dowiedziala moze znow byc
                    > > normalana dziewczyna? z drugiej strony Moc... dawala
                    > > wladze, potege, ale pozwala tez pomagac... wyjzala przez
                    > > okno. najwieksze slonce prawie zaszlo za horyzont. "juz
                    > > czas" pomyslala i wyszla na umowione spotkanie w
                    > > przemyslowej dzielnicy.
                    >
                    > Był tam. Dokładnie tak, jak się spodziewała.
                    > Skromny ciemny pokój. Stał po jego przeciwległej
                    stronie. Na biurku leżały dw
                    > a
                    > miecze Sithów- jeden zwykły i jeden podwójny.
                    > Uśmiechnął się do niej. Przypomniała sobie ich
                    znajomość... Jak dawno temu to
                    >
                    > było. Oboje byli jeszcze padawanami, dopiero poznawali
                    tajniki Mocy, a teraz...
                    >
                    > Czuła, żeMoc wypełnia pomieszczenie, wręcz rozsadza je
                    od środka.
                    > -Masz tego dość, prawda Perlotiel? Tego ciągłego
                    ględzenia o równowadze, o
                    > jasnej stronie, o obowiązkach. Poznajesz mnie?
                    > Wykonał gest ręką. Jego twarz i postawa zmieniły się
                    w jednej chwili.
                    > Oczywiście że go poznawała. Senator Asetine... Jeden z
                    głównych kandydatów na
                    > nowego kanclerza. Potem ponownie przybrał postać
                    mrocznego Sitha.
                    > -Rozumiesz mnie? Możemy powtórzyć gambit starego
                    Palpatine'a, nie popełniając
                    >
                    > ponownie jego błędów. Jedi są słabi i skorumpowani.
                    Przyłącz się do mnie. Razem
                    >
                    > osiągniemy wszystko. Wszystko czego pragniesz, wszystko
                    czego zawsze pragnęłaś.
                    >
                    > Wiem że jesteś już zmęczona tym wszystkim. Luke jest
                    stary i zrzędliwy, podobni
                    > e
                    > większość pozostałych Jedi. Przyjęli Cię do rady, ale
                    Cię lekceważą. Nawet
                    > Mikołaj, tak zależy mu na An-Nah, tej młodej padawnce,
                    niemal nie dostrzegając
                    > już Ciebie. Straciliśmy wiele czasu... Pamiętasz gdy
                    byliśmy młodzi? Wtedy
                    > musieliśmy się rozejść... ale pomyśl, jak wiele
                    moglibyśmy osiągnąć. To wszystk
                    > o
                    > jest jeszcze do nadrobienia. Senat jutro będzie
                    obradować nad wyborem nowego
                    > kanclerza. Większość członków Rady Jedi jest poza
                    Couruscant...
                    > -Czy jesteś gotowa przyłączyć się do mnie?- zapytał
                    mocnym głosem- Perlotiel,
                    >
                    > świat czeka na nas!
                    >
                    >



                    Spojrzala jeszcze raz na Azubina. nie byla zdziwiona. od
                    dawna podejrzewala, ze w senacie zasiada Sith. nie
                    odrzucala mozliwosci, ze moze nim byc Darth Azubin. w
                    jednej sekundzie przemienil sie w senatora. byl w tym
                    mistrzem. potrafil grac na uczuciach i ambicji. na
                    szczescie byla dla niego zbyt silna. "a wiec to tak.
                    chcesz stac sie drugim Palpatinem? zawiodles mnie. Jedi
                    powtarzaja swoje bledy w zwiazku z An-Nah tak jak kiedys
                    z Anakinem. Ty robisz dokladnie to samo. spodziewalam sie
                    czegos wiecej. wydaje Ci sie, ze dysponujesz olbrzymia
                    moca, ale jestes jeszcze zbyt niedoswiadczony i slaby,
                    zebym mogla do Ciebie dolaczyc. nie mam zamiaru pograzyc
                    sie razem z Toba. myslalam, ze Sith'owie zmienili sie.
                    teraz pamietam dlaczego wybralam jasna strone mocy."
                    zakonczylam ironicznym usmiechem, ktory byl najlepsza
                    pointa jej wypowiedzi. Azubin jak zwykle wydawal sie nie
                    zwruszony, ale ona za dobrze go znala.
                    • darthazubin Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 02.06.02, 21:42
                      perlotiel napisał(a):

                      ) darthazubin napisał(a):
                      )
                      ) ) perlotiel napisał(a):
                      ) )
                      ) ) ) darthazubin napisał(a):
                      ) ) )
                      ) ) ) ) Gość portalu: digan napisał(a):
                      ) ) ) )
                      ) ) ) ) ) D`e-gean ruczył w stronę Rozdygotanej An-Nah.
                      ) ) ) Wyciągnął miecz z jej
                      ) ) ) ) ) rozdygotanej ręki i zgasił go. Potem oddał ją Drake
                      ) ) ) Windu.
                      ) ) ) ) ) - Lecimy do Luke`a - Powiedział do niej nad wyraz
                      ) ) ) ciepłym głosem - nic ci
                      ) ) ) ) nie
                      ) ) ) ) ) będzie. Dobra jesteś. Mój pierwszy kontakt z tym
                      ) ) ) Sithem zakończył się potę
                      ) ) ) ) żnym
                      ) ) ) ) ) pawiem.
                      ) ) ) ) ) Poraz pierwszy raz naprawdę się roześmiał.
                      ) ) ) ) ) - na górze jest jakiś dwóch ludzi - powiedział do
                      ) ) ) Drake`a - sprawdźmy to.
                      ) ) ) ) ) Poduszkowiec podleciał do góry. Kilkaset pięter.
                      ) ) ) ) ) Na górze zobaczył Mikołaja i Perlotiel.
                      ) ) ) ) ) - Wskakujcie - powiedział krótko Drake
                      ) ) ) ) ) - Wszystko musi wiedzieć Luke. - stwierdził D`e-gean
                      ) ) ) ) ) - mamy szczęście, że tak się to ułożyło - zauważył,
                      ) ) ) kiedy lecieli już w st
                      ) ) ) ) ronę
                      ) ) ) ) ) świątyni - Miałem taki plan, żeby zająć Azubina
                      ) ) ) walką, a Drake odciągnąłby
                      ) ) ) ) An-
                      ) ) ) ) ) Nah.
                      ) ) ) ) ) Odchylił się do tyłu i oddał miecz An-Nah. Przy
                      ) ) ) okazji zerknął na dziwnie
                      ) ) ) ) bladą
                      ) ) ) ) )
                      ) ) ) ) ) Perlotiel.
                      ) ) ) ) ) - i jak tam twój padawan, Mikołaju??
                      ) ) ) )
                      ) ) ) ) Perlotiel znowu usłyszała ten głos w swojej głowie.
                      ) ) ) ) -Pamiętaj, chcę tylko Ciebie. Jeszcze nic nie jest
                      ) ) ) stracone. Razem możemy
                      ) ) ) ) osiągnąć wszystko.
                      ) ) ) ) Powoli przebrał się w swój cywilny strój. Musiał
                      ) ) ) pojechać do Senatu. Tego dni
                      ) ) ) ) a
                      ) ) ) ) było bardzo ważne posiedzenie. Nikt nie wiedział, że
                      ) ) ) mroczny Sith od dawna dzia
                      ) ) ) ) ła
                      ) ) ) ) na Couruscant jako Senator Asetine z Naboo. Uśmiechnął
                      ) ) ) się do siebie. Historia
                      ) ) ) ) lubi się powtarzać. Żeby tylko Perlotiel go nie
                      ) zawiodła.
                      ) ) ) ) Zmierzając w kierunku Senatu skupił się, przesyłając
                      ) ) ) jej kolejny przekaz
                      ) ) ) ) telepatyczny. Nie chciał utracić z nią kontaktu, nie
                      ) ) ) chciał też przejmować nad
                      ) ) ) ) nią kontroli- takie sztuczki były dobre względem kogoś
                      ) ) ) młodego i
                      ) ) ) ) niedoświadczonego, jak An-Nah. Perlotiel była zbyt
                      ) ) ) potężna. Szanował ją i
                      ) ) ) ) wiedział, że musi ją pozyskać.
                      ) ) ) ) -Pamiętaj Perlotiel...
                      ) ) ) ) Znów usłyszała słodki głos w swojej głowie. Głos,
                      ) ) ) który obiecywał jej władzę,
                      ) ) ) )
                      ) ) ) ) potęgę, to wszystko czego pragnęła od tak dawna. I
                      ) ) ) wiedziała, że ten który do
                      ) ) ) ) niej mówi naprawdę może jej to wszystko dać...
                      ) ) )
                      ) ) )
                      ) ) )
                      ) ) ) powoli miala tego wszystkiego dosc. meczyla ja kazda
                      ) ) ) kolejna narada. a teraz jeszcze ta An-Nah. "wybrana".
                      ) ) ) znowu sie zacznie. bzdury o przywroceniu rownowagii.
                      ) ) ) czasem, podczas medytacji, zastanawiala sie po co jej
                      ) ) ) Moc? czy nielepiej byloby prowadzic zwykle zycie? czy
                      ) ) ) moze jeszcze wybrac ta droge? czy po tym wszystkim co
                      ) ) ) przezyla, zobaczyla, czego sie dowiedziala moze znow byc
                      ) ) ) normalana dziewczyna? z drugiej strony Moc... dawala
                      ) ) ) wladze, potege, ale pozwala tez pomagac... wyjzala przez
                      ) ) ) okno. najwieksze slonce prawie zaszlo za horyzont. "juz
                      ) ) ) czas" pomyslala i wyszla na umowione spotkanie w
                      ) ) ) przemyslowej dzielnicy.
                      ) )
                      ) ) Był tam. Dokładnie tak, jak się spodziewała.
                      ) ) Skromny ciemny pokój. Stał po jego przeciwległej
                      ) stronie. Na biurku leżały dw
                      ) ) a
                      ) ) miecze Sithów- jeden zwykły i jeden podwójny.
                      ) ) Uśmiechnął się do niej. Przypomniała sobie ich
                      ) znajomość... Jak dawno temu to
                      ) )
                      ) ) było. Oboje byli jeszcze padawanami, dopiero poznawali
                      ) tajniki Mocy, a teraz...
                      ) )
                      ) ) Czuła, żeMoc wypełnia pomieszczenie, wręcz rozsadza je
                      ) od środka.
                      ) ) -Masz tego dość, prawda Perlotiel? Tego ciągłego
                      ) ględzenia o równowadze, o
                      ) ) jasnej stronie, o obowiązkach. Poznajesz mnie?
                      ) ) Wykonał gest ręką. Jego twarz i postawa zmieniły się
                      ) w jednej chwili.
                      ) ) Oczywiście że go poznawała. Senator Asetine... Jeden z
                      ) głównych kandydatów na
                      ) ) nowego kanclerza. Potem ponownie przybrał postać
                      ) mrocznego Sitha.
                      ) ) -Rozumiesz mnie? Możemy powtórzyć gambit starego
                      ) Palpatine'a, nie popełniając
                      ) )
                      ) ) ponownie jego błędów. Jedi są słabi i skorumpowani.
                      ) Przyłącz się do mnie. Razem
                      ) )
                      ) ) osiągniemy wszystko. Wszystko czego pragniesz, wszystko
                      ) czego zawsze pragnęłaś.
                      ) )
                      ) ) Wiem że jesteś już zmęczona tym wszystkim. Luke jest
                      ) stary i zrzędliwy, podobni
                      ) ) e
                      ) ) większość pozostałych Jedi. Przyjęli Cię do rady, ale
                      ) Cię lekceważą. Nawet
                      ) ) Mikołaj, tak zależy mu na An-Nah, tej młodej padawnce,
                      ) niemal nie dostrzegając
                      ) ) już Ciebie. Straciliśmy wiele czasu... Pamiętasz gdy
                      ) byliśmy młodzi? Wtedy
                      ) ) musieliśmy się rozejść... ale pomyśl, jak wiele
                      ) moglibyśmy osiągnąć. To wszystk
                      ) ) o
                      ) ) jest jeszcze do nadrobienia. Senat jutro będzie
                      ) obradować nad wyborem nowego
                      ) ) kanclerza. Większość członków Rady Jedi jest poza
                      ) Couruscant...
                      ) ) -Czy jesteś gotowa przyłączyć się do mnie?- zapytał
                      ) mocnym głosem- Perlotiel,
                      ) )
                      ) ) świat czeka na nas!
                      ) )
                      ) )
                      )
                      )
                      )
                      ) Spojrzala jeszcze raz na Azubina. nie byla zdziwiona. od
                      ) dawna podejrzewala, ze w senacie zasiada Sith. nie
                      ) odrzucala mozliwosci, ze moze nim byc Darth Azubin. w
                      ) jednej sekundzie przemienil sie w senatora. byl w tym
                      ) mistrzem. potrafil grac na uczuciach i ambicji. na
                      ) szczescie byla dla niego zbyt silna. "a wiec to tak.
                      ) chcesz stac sie drugim Palpatinem? zawiodles mnie. Jedi
                      ) powtarzaja swoje bledy w zwiazku z An-Nah tak jak kiedys
                      ) z Anakinem. Ty robisz dokladnie to samo. spodziewalam sie
                      ) czegos wiecej. wydaje Ci sie, ze dysponujesz olbrzymia
                      ) moca, ale jestes jeszcze zbyt niedoswiadczony i slaby,
                      ) zebym mogla do Ciebie dolaczyc. nie mam zamiaru pograzyc
                      ) sie razem z Toba. myslalam, ze Sith'owie zmienili sie.
                      ) teraz pamietam dlaczego wybralam jasna strone mocy."
                      ) zakonczylam ironicznym usmiechem, ktory byl najlepsza
                      ) pointa jej wypowiedzi. Azubin jak zwykle wydawal sie nie
                      ) zwruszony, ale ona za dobrze go znala.

                      Ubodło go i zabolało to co powiedziała. Ale wiedział, że poruszył jakąś nutę w
                      jej duszy. Przypomniał sobie młodzieńcze czasy. Często się tak przekomarzali.
                      -To nie tak...- zaczął, jednocześnie jednak zdał sobie sprawę jak głupio brzmią
                      te słowa w takiej rozmowie, uśmiechnął się sam do siebie- Palpatine był głupcem,
                      wiemy o tym oboje. Był arogancki i to go zgubiło.
                      -Byłem tam. Byłem na Gwieździe Śmierci w czasie bitwy o Endor- kontynuował-
                      młody padawan mistrza Vadera. Ukryty oglądałem walkę Luka i powrót Anakina.
                      Widziałem jak Palpatine spadał w przepaść. Uwierz mi, nie chcę powtórzyć jego
                      błędów. Nie chcę walki, ani przelewu krwi. Mikołaj był bliski zrozumienia tego,
                      ale niestety wolał drogę konfrontacji. To Jedi popełniają błąd. An-Nah ściągnie
                      na nich zgubę, wiesz to równie dobrze jak ja. My możemy to jeszcze powstrzymać.
                      -Mój plan sięga dalej- ciągnął- chcę przywrócić nam dawną jedność. Chcę żeby
                      Jedi i Sithowie znów stanowili jeden zakon, a obie strony mocy znów stały się
                      jednością, spajającą galaktykę. Dopóki tego nie osiągniemy, będziemy skazani na
                      ciągłe wojny, walki i upadki. Sithowie i Jedi ciągle będą niszczyć się nawzajem i
                      ciągle odradzać. Perlotiel, ty możesz to powstrzymać... Obiecałem Ci potęgę i
                      nadal mogę Ci ją dać. Ale przede wszystkim potrzebuję Ciebie. Zrozum, że
                      przeznaczenie nas wybrało. Pamiętasz przepowiednię? Anakin miał przywrócić
                      równowagę mocy. Wszyscy uważają, że zrobił to zabijając Palpatine'a, ale przecież
                      to nieprawda, też to czujesz. Wtedy przechylił tylko szalę na drugą stronę.
                      Pamiętasz ten dzień. Wybrał nas. Nas oboje na swoich uczniów? On przekazał nam
                      pierwszą wiedzę i umiejętności. Potem Ty odwróciłaś się od niego. Może w tym też
                      był
                      • darthazubin kontynuacja 02.06.02, 21:53
                        > ) ) większość pozostałych Jedi. Przyjęli Cię do rady, ale
                        > ) Cię lekceważą. Nawet
                        > ) ) Mikołaj, tak zależy mu na An-Nah, tej młodej padawnce,
                        > ) niemal nie dostrzegając
                        > ) ) już Ciebie. Straciliśmy wiele czasu... Pamiętasz gdy
                        > ) byliśmy młodzi? Wtedy
                        > ) ) musieliśmy się rozejść... ale pomyśl, jak wiele
                        > ) moglibyśmy osiągnąć. To wszystk
                        > ) ) o
                        > ) ) jest jeszcze do nadrobienia. Senat jutro będzie
                        > ) obradować nad wyborem nowego
                        > ) ) kanclerza. Większość członków Rady Jedi jest poza
                        > ) Couruscant...
                        > ) ) -Czy jesteś gotowa przyłączyć się do mnie?- zapytał
                        > ) mocnym głosem- Perlotiel,
                        > ) )
                        > ) ) świat czeka na nas!
                        > ) )
                        > ) )
                        > )
                        > )
                        > )
                        > ) Spojrzala jeszcze raz na Azubina. nie byla zdziwiona. od
                        > ) dawna podejrzewala, ze w senacie zasiada Sith. nie
                        > ) odrzucala mozliwosci, ze moze nim byc Darth Azubin. w
                        > ) jednej sekundzie przemienil sie w senatora. byl w tym
                        > ) mistrzem. potrafil grac na uczuciach i ambicji. na
                        > ) szczescie byla dla niego zbyt silna. "a wiec to tak.
                        > ) chcesz stac sie drugim Palpatinem? zawiodles mnie. Jedi
                        > ) powtarzaja swoje bledy w zwiazku z An-Nah tak jak kiedys
                        > ) z Anakinem. Ty robisz dokladnie to samo. spodziewalam sie
                        > ) czegos wiecej. wydaje Ci sie, ze dysponujesz olbrzymia
                        > ) moca, ale jestes jeszcze zbyt niedoswiadczony i slaby,
                        > ) zebym mogla do Ciebie dolaczyc. nie mam zamiaru pograzyc
                        > ) sie razem z Toba. myslalam, ze Sith'owie zmienili sie.
                        > ) teraz pamietam dlaczego wybralam jasna strone mocy."
                        > ) zakonczylam ironicznym usmiechem, ktory byl najlepsza
                        > ) pointa jej wypowiedzi. Azubin jak zwykle wydawal sie nie
                        > ) zwruszony, ale ona za dobrze go znala.
                        >
                        > Ubodło go i zabolało to co powiedziała. Ale wiedział, że poruszył jakąś nutę
                        > w
                        > jej duszy. Przypomniał sobie młodzieńcze czasy. Często się tak przekomarzali.
                        > -To nie tak...- zaczął, jednocześnie jednak zdał sobie sprawę jak głupio brzm
                        > ią
                        > te słowa w takiej rozmowie, uśmiechnął się sam do siebie- Palpatine był głupcem
                        > ,
                        > wiemy o tym oboje. Był arogancki i to go zgubiło.
                        > -Byłem tam. Byłem na Gwieździe Śmierci w czasie bitwy o Endor- kontynuował-
                        > młody padawan mistrza Vadera. Ukryty oglądałem walkę Luka i powrót Anakina.
                        > Widziałem jak Palpatine spadał w przepaść. Uwierz mi, nie chcę powtórzyć jego
                        > błędów. Nie chcę walki, ani przelewu krwi. Mikołaj był bliski zrozumienia tego,
                        >
                        > ale niestety wolał drogę konfrontacji. To Jedi popełniają błąd. An-Nah ściągnie
                        >
                        > na nich zgubę, wiesz to równie dobrze jak ja. My możemy to jeszcze powstrzymać.
                        >
                        > -Mój plan sięga dalej- ciągnął- chcę przywrócić nam dawną jedność. Chcę żeby
                        > Jedi i Sithowie znów stanowili jeden zakon, a obie strony mocy znów stały się
                        > jednością, spajającą galaktykę. Dopóki tego nie osiągniemy, będziemy skazani na
                        >
                        > ciągłe wojny, walki i upadki. Sithowie i Jedi ciągle będą niszczyć się nawzajem
                        > i
                        > ciągle odradzać. Perlotiel, ty możesz to powstrzymać... Obiecałem Ci potęgę i
                        > nadal mogę Ci ją dać. Ale przede wszystkim potrzebuję Ciebie. Zrozum, że
                        > przeznaczenie nas wybrało. Pamiętasz przepowiednię? Anakin miał przywrócić
                        > równowagę mocy. Wszyscy uważają, że zrobił to zabijając Palpatine'a, ale przeci
                        > eż
                        > to nieprawda, też to czujesz. Wtedy przechylił tylko szalę na drugą stronę.
                        > Pamiętasz ten dzień. Wybrał nas. Nas oboje na swoich uczniów? On przekazał na
                        > m
                        > pierwszą wiedzę i umiejętności. Potem Ty odwróciłaś się od niego. Może w tym te
                        > ż
                        > był

                        (opss. ucięło mi kawałek wiadomości, dobrze że zauważyłem, dokańczam ale krócej
                        niż w oryginale)

                        jakiś znak przeznaczenia? Może właśnie w ten sposób Anakin miał przywrócić
                        równowagę. Wybierając nas. Perlotiel, możemy zakończyć to wszystko. Doprowadzić
                        do ponownego zjednoczenia mocy. Jeśli tego nie zrobimy, te wojny i walki nigdy
                        się nie zakończą. Sithowie i Jedi będą nieustannie walczyć ze sobą i nieustannie
                        się odradzać.
                        -Perlotiel- dodał z mocą- to najwyższy cel. Cel dla którego jestem gotów oddać
                        życie. I oddam je, jeśli będę musiał. Dam Ci też wszystko, co będę w stanie, aby
                        pozyskać Cię dla tego planu. Potrzebuję Cię Perlotiel.
                        I nagle aura Ciemnej Strony Mocy, która go otaczała zniknęła. Stał przed nią
                        taki sam, jak wówczas gdy byli dziećmi i gdy przyszedł po nich Mroczny Lord.
                        Wciąż czuła jego potęgę... A jednak teraz mówiła przez niego pokora. Prosił ją o
                        pomoc... I co więcej wierzył w to co robi..
                        • darthazubin PS 02.06.02, 21:53
                          (Teraz pewnie powinienem upaść na kolana :))))
                      • perlotiel Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 02.06.02, 22:05
                        darthazubin napisał(a):

                        >
                        > Ubodło go i zabolało to co powiedziała. Ale wiedział,
                        że poruszył jakąś nutę
                        > w
                        > jej duszy. Przypomniał sobie młodzieńcze czasy. Często
                        się tak przekomarzali.
                        > -To nie tak...- zaczął, jednocześnie jednak zdał
                        sobie sprawę jak głupio brzm
                        > ią
                        > te słowa w takiej rozmowie, uśmiechnął się sam do
                        siebie- Palpatine był głupcem
                        > ,
                        > wiemy o tym oboje. Był arogancki i to go zgubiło.
                        > -Byłem tam. Byłem na Gwieździe Śmierci w czasie bitwy
                        o Endor- kontynuował-
                        > młody padawan mistrza Vadera. Ukryty oglądałem walkę
                        Luka i powrót Anakina.
                        > Widziałem jak Palpatine spadał w przepaść. Uwierz mi,
                        nie chcę powtórzyć jego
                        > błędów. Nie chcę walki, ani przelewu krwi. Mikołaj był
                        bliski zrozumienia tego,
                        >
                        > ale niestety wolał drogę konfrontacji. To Jedi
                        popełniają błąd. An-Nah ściągnie
                        >
                        > na nich zgubę, wiesz to równie dobrze jak ja. My możemy
                        to jeszcze powstrzymać.
                        >
                        > -Mój plan sięga dalej- ciągnął- chcę przywrócić nam
                        dawną jedność. Chcę żeby
                        > Jedi i Sithowie znów stanowili jeden zakon, a obie
                        strony mocy znów stały się
                        > jednością, spajającą galaktykę. Dopóki tego nie
                        osiągniemy, będziemy skazani na
                        >
                        > ciągłe wojny, walki i upadki. Sithowie i Jedi ciągle
                        będą niszczyć się nawzajem
                        > i
                        > ciągle odradzać. Perlotiel, ty możesz to powstrzymać...
                        Obiecałem Ci potęgę i
                        > nadal mogę Ci ją dać. Ale przede wszystkim potrzebuję
                        Ciebie. Zrozum, że
                        > przeznaczenie nas wybrało. Pamiętasz przepowiednię?
                        Anakin miał przywrócić
                        > równowagę mocy. Wszyscy uważają, że zrobił to zabijając
                        Palpatine'a, ale przeci
                        > eż
                        > to nieprawda, też to czujesz. Wtedy przechylił tylko
                        szalę na drugą stronę.
                        > Pamiętasz ten dzień. Wybrał nas. Nas oboje na swoich
                        uczniów? On przekazał na
                        > m
                        > pierwszą wiedzę i umiejętności. Potem Ty odwróciłaś się
                        od niego. Może w tym te
                        > ż
                        > był


                        "to nie prawda. nie odwrocila sie od Vadera. czula w nim
                        to samo dobro, ktore wyczuwal Luke. zrozumiala, ze
                        powinna zrobic to samo co jej mentor. wrocic na jasna
                        strone. nigdy o tym nikomu nie mowila. nawet Azubinowi.
                        wola wygladac na zdrajce w oczach Imperium. po czesci nim
                        byla. "wlasnie sobie zaprzeczyles. nie wierzysz w
                        przywrocenie rownowagi, ale marzysz o polaczeniu Sith'ow
                        i Jedi? jedno wyklucza drugie. Palpatine nie byl glupcem.
                        pomylil sie tylko w jednym- wybierajac Anakina na
                        sojusznika sam sie pograzyl. Jestes w senacie. co
                        zamierzasz zrobic? jakie masz plany? chcesz wprowadzic
                        dyktature?"
                        • perlotiel Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 02.06.02, 22:18
                          no coz, zrobilo sie male zamieszanie ^^" dodam tylko,
                          ze moja bohaterka nadal jest nie wzruszona, poniewaz
                          wie, ze potezny Darth Azubin jest mistrzem w zmienianiu
                          postury i mimiki;)
                          ps
                          ale to milo, ze pada na kolana ;P
                          • Gość: digan Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? IP: *.pl / *.pl 02.06.02, 22:49
                            D`e-gean biegł przez miasto.Przed chwilą spał jeszcze. Wreszcie dostał się do
                            siedziby Azubina. Musiał z nim porozmawiać. Już nie czuł do niego wstrętu.
                            Zrozumiał, że Jedi są zadufani w sobie.
                            Drzwi otwarły się z hukiem. Za nimi zobaczył wypełniony mocą gabinet Azubina,
                            samego Azubina i, o dziwo, Perlotiel.
                            - Witam, Azubinie - powiedział - witam, Perlotiel. Co, spotkanie po latach? -
                            zadrwił.
                            Azubin spojrzał na Perlotiel.
                            - ale to nie ważne, dobrze, że jesteś Wiem jak zaprowadzić pożądek. Stworzymy,
                            my trzej Bractwo Ukryte. Przywrócimy ład, połączymy Sithów i Jedi! Wykożystamy
                            An-Nah. Co wy na to?
                          • darthazubin Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 03.06.02, 13:12
                            perlotiel napisał(a):

                            > no coz, zrobilo sie male zamieszanie ^^" dodam tylko,
                            > ze moja bohaterka nadal jest nie wzruszona, poniewaz
                            > wie, ze potezny Darth Azubin jest mistrzem w zmienianiu
                            > postury i mimiki;)
                            > ps
                            > ale to milo, ze pada na kolana ;P

                            Azubin podniósł się z kolan.
                            -Perlotiel, błagam Cię. Zbliżył się do niej, położył jej dłonie na ramionach.
                            -Musisz mi pomóc, potrzebuję Cię.
                            Dostrzegła łezkę w jego oku. Czyżby i w nim dostrzegała dobro? Dużo więcej
                            dobra niż u pewnych siebie, zarozumiałych, skorumpowanych mistrzów Jedi,
                            zwłaszcza u nadętego Mistrza Luka i aroganckiego mistrza Mikołaja.
                            Po raz kolejny tego dnia przypomniała sobie czasy wczesnej młodości. Przecież
                            to był ten sam Azubin co wtedy... Wydawało jej się, że znowu widzi tego samego
                            kilkunastoletniego urwisa, z którym razem bawili się po treningach urządzanych
                            przez Lorda Vadera. Gdzieś w niej zakiełkowało pragnienie, aby znowu być
                            dzieckiem..
                            Azubin wpatrywał się w nią. Wiedział, że jeśli nie zdoła jej przekonać wszystko
                            będzie stracone. Mógł ją zmusić. Był w stanie złamać jej wolę. Był w stanie
                            złamać wolę każdego, kto znajdował się na tej planecie. Wiedział że jest właśnie
                            u szczytu swojej potęgi i nawet Mistrz Luke nie zdołałby mu się oprzeć.
                            Ale nie chciał tego robić. Wiedział że posłuch uzyskany przemocą i siłą nie
                            przyniesie niczego dobrego...
                            -Błagam Cię, Perlotiel...
                            • darthazubin Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 03.06.02, 13:14
                              darthazubin napisał(a):

                              > perlotiel napisał(a):
                              >
                              > > no coz, zrobilo sie male zamieszanie ^^" dodam tylko,
                              > > ze moja bohaterka nadal jest nie wzruszona, poniewaz
                              > > wie, ze potezny Darth Azubin jest mistrzem w zmienianiu
                              > > postury i mimiki;)
                              > > ps
                              > > ale to milo, ze pada na kolana ;P
                              >
                              > Azubin podniósł się z kolan.
                              > -Perlotiel, błagam Cię. Zbliżył się do niej, położył jej dłonie na ramionach.
                              >
                              > -Musisz mi pomóc, potrzebuję Cię.
                              > Dostrzegła łezkę w jego oku. Czyżby i w nim dostrzegała dobro? Dużo więcej
                              > dobra niż u pewnych siebie, zarozumiałych, skorumpowanych mistrzów Jedi,
                              > zwłaszcza u nadętego Mistrza Luka i aroganckiego mistrza Mikołaja.
                              > Po raz kolejny tego dnia przypomniała sobie czasy wczesnej młodości. Przecież
                              >
                              > to był ten sam Azubin co wtedy... Wydawało jej się, że znowu widzi tego samego
                              > kilkunastoletniego urwisa, z którym razem bawili się po treningach urządzanych
                              > przez Lorda Vadera. Gdzieś w niej zakiełkowało pragnienie, aby znowu być
                              > dzieckiem..
                              > Azubin wpatrywał się w nią. Wiedział, że jeśli nie zdoła jej przekonać wszyst
                              > ko
                              > będzie stracone. Mógł ją zmusić. Był w stanie złamać jej wolę. Był w stanie
                              > złamać wolę każdego, kto znajdował się na tej planecie. Wiedział że jest właśni
                              > e
                              > u szczytu swojej potęgi i nawet Mistrz Luke nie zdołałby mu się oprzeć.
                              > Ale nie chciał tego robić. Wiedział że posłuch uzyskany przemocą i siłą nie
                              > przyniesie niczego dobrego...
                              > -Błagam Cię, Perlotiel...

                              W tym momencie poczuli, że ktoś zbliża się do nich. Azubin bez problemu wyczuł,
                              że to jego były uczeń D'egean...
                              -Błagam Cię, Perlotiel- powtórzył...
                              • perlotiel Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 03.06.02, 20:57
                                darthazubin napisał(a):

                                > darthazubin napisał(a):
                                >
                                > > perlotiel napisał(a):
                                > >
                                > > > no coz, zrobilo sie male zamieszanie ^^" dodam tylko,
                                > > > ze moja bohaterka nadal jest nie wzruszona, poniewaz
                                > > > wie, ze potezny Darth Azubin jest mistrzem w zmienianiu
                                > > > postury i mimiki;)
                                > > > ps
                                > > > ale to milo, ze pada na kolana ;P
                                > >
                                > > Azubin podniósł się z kolan.
                                > > -Perlotiel, błagam Cię. Zbliżył się do niej,
                                położył jej dłonie na ramio
                                > nach.
                                > >
                                > > -Musisz mi pomóc, potrzebuję Cię.
                                > > Dostrzegła łezkę w jego oku. Czyżby i w nim
                                dostrzegała dobro? Dużo więc
                                > ej
                                > > dobra niż u pewnych siebie, zarozumiałych,
                                skorumpowanych mistrzów Jedi,
                                > > zwłaszcza u nadętego Mistrza Luka i aroganckiego
                                mistrza Mikołaja.
                                > > Po raz kolejny tego dnia przypomniała sobie czasy
                                wczesnej młodości. Prz
                                > ecież
                                > >
                                > > to był ten sam Azubin co wtedy... Wydawało jej się,
                                że znowu widzi tego sa
                                > mego
                                > > kilkunastoletniego urwisa, z którym razem bawili się
                                po treningach urządza
                                > nych
                                > > przez Lorda Vadera. Gdzieś w niej zakiełkowało
                                pragnienie, aby znowu być
                                > > dzieckiem..
                                > > Azubin wpatrywał się w nią. Wiedział, że jeśli nie
                                zdoła jej przekonać w
                                > szyst
                                > > ko
                                > > będzie stracone. Mógł ją zmusić. Był w stanie złamać
                                jej wolę. Był w stani
                                > e
                                > > złamać wolę każdego, kto znajdował się na tej
                                planecie. Wiedział że jest w
                                > łaśni
                                > > e
                                > > u szczytu swojej potęgi i nawet Mistrz Luke nie
                                zdołałby mu się oprzeć.
                                > > Ale nie chciał tego robić. Wiedział że posłuch
                                uzyskany przemocą i siłą
                                > nie
                                > > przyniesie niczego dobrego...
                                > > -Błagam Cię, Perlotiel...
                                >
                                > W tym momencie poczuli, że ktoś zbliża się do nich.
                                Azubin bez problemu wyczu
                                > ł,
                                > że to jego były uczeń D'egean...
                                > -Błagam Cię, Perlotiel- powtórzył...



                                znow to czula. juz od wielu lat nie ogarnialo ja to
                                dziwne uczucie. slynela z tego, ze potrafi w ludziach (?)
                                odroznic falsz od prawdy, a teraz... Azubin byl na prawde
                                przekonujacy. przez chwile mu uwierzyla. uwierzyla, ze
                                chce polaczyc Jedi i Sith'ow. pozniej sobie przypomniala,
                                jak bardzo potrafi zwodzic. moze byc bardzo
                                przekonywujacy. juz raz ja nabral. wtedy obiecala sobie,
                                ze to juz sie nigdy wiecej nie powtorzy. nagle wyczula
                                zblizajaca sie Moc. do pokoju wszedl D'e-gean. jego
                                propozycja ja zdziwila... jego rozgryzla bez problemu-
                                nie mial szczerych intencji...
                                • mikolaj7 a teraz gdzie indziej... 03.06.02, 21:16
                                  [ bzyt, bzyt, zmiana scenografii, Mikolaj i Luke w
                                  pomieszczeniu Rady Jedi ]

                                  - Wzywales mnie Mistrzu? - spytal Mikolaj
                                  - Tak, mam dla Ciebie specjalna misje. udasz sie na
                                  Korelie, przebywajacy tam jedi donosza o dziwnych
                                  fluktuacjach Mocy, trudno powiedziec, czy to sithowie,
                                  czy jakas anomalia, ty masz to sprawdzic i zdac raprt
                                  Radzie Jedi.
                                  - czemu ja?
                                  - bo jestes najlepszy (:D)
                                  - wazniejsze rozstrzygniecia zapadna w tym czasie na
                                  Coruscant, ujawnili sie tu Sithowie i ten... zdrajca.
                                  - poradzimy sobie, akurat intencji De`geana jestem
                                  pewny...
                                  - czyzby? nie masz zadnych dowodow...
                                  - skad wiesz? wiem wiecej niz sie wydaje i Tobie i naszym
                                  wrogom. rada Jedi zdecydowala...
                                  - od kiedy rada decyduje za swoich czlonkow?!
                                  - stajesz sie arogancki Mikolaju...
                                  - lepiej arogancki niz slepy! sithowie sie odrodzili,
                                  kolejni mistrzowie Jedi gina, pojawia sie jakis tajemniczy
                                  wojownik, mamy przed soba wybranca, tyle nowych
                                  problemow i rozwiazan, jak mozesz byc tak slepy,
                                  Mistrzu? Czy nie widzisz, ze w naszych rekach znajduja
                                  sie losy glakatyki, zakonu, rownowagi mocy - mamy
                                  ostatnia szanse rozprawic sie z sithami, przywrocic
                                  pokoj, a Rada ja marnuje...
                                  - Dosc tego! jutro lecisz na Korelie, Rada doskonale wie o
                                  wszystkim co sie dzieje... nie zyczymy sobie wiecej
                                  dyskusji, jesli nie przyjemiesz misji zostaniesz wydalony
                                  z rady na zawsze.
                                  - rozumiem, mam nadzieje, ze bede mial do czego
                                  wracac...

                                  :D

                                  [lekko sie pogubilem w tych roznych wasniach o Perlotiel,
                                  wiec robie sbie wyjazd, jaks ytuacja sie wyklaruje to
                                  wroce - mam nadzieje, ze bedzie do czego i mi nie
                                  wysadzicie Coruscantu, choc to i tak bez znaczenia, bo ja
                                  przezyje :-)))]
                                • darthazubin Re: Trochę mnie nie ma, a już mnie kontrolują? 04.06.02, 10:26
                                  perlotiel napisał(a):

                                  > > W tym momencie poczuli, że ktoś zbliża się do nich.
                                  > Azubin bez problemu wyczu
                                  > > ł,
                                  > > że to jego były uczeń D'egean...
                                  > > -Błagam Cię, Perlotiel- powtórzył...
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > znow to czula. juz od wielu lat nie ogarnialo ja to
                                  > dziwne uczucie. slynela z tego, ze potrafi w ludziach (?)
                                  > odroznic falsz od prawdy, a teraz... Azubin byl na prawde
                                  > przekonujacy. przez chwile mu uwierzyla. uwierzyla, ze
                                  > chce polaczyc Jedi i Sith'ow. pozniej sobie przypomniala,
                                  > jak bardzo potrafi zwodzic. moze byc bardzo
                                  > przekonywujacy. juz raz ja nabral. wtedy obiecala sobie,
                                  > ze to juz sie nigdy wiecej nie powtorzy. nagle wyczula
                                  > zblizajaca sie Moc. do pokoju wszedl D'e-gean. jego
                                  > propozycja ja zdziwila... jego rozgryzla bez problemu-
                                  > nie mial szczerych intencji...

                                  Azubin też to odkrył. Stanął między nią i D'e-geanem, jego miecz świetlny w
                                  ułamku sekundy znalazł się w jego dłoni.
                                  -Czego chcesz D'e-gean? Czego chcesz tym razem? Zbyt wiele razy mnie
                                  zdradziłeś. Zbyt wiele razy zdradziłeś nas wszystkich, żebyśmy mogli Ci zaufać!
                                  -Odsuń się, Perlotiel- powiedział Azubin- obawiam się, że tę sprawę będziemy
                                  musieli rozstrzygnąć we własnym gronie. Szkoda... razem mogliśmy wiele osiągnąć.
                                  I wciąż jeszcze możemy, ale najpierw chcę dowiedzieć się czego chce ten zdrajca.
                                  I proszę Cię, przez wzgląd na naszą dawną przyjaźń, odejdź stąd... D'e-gean jest
                                  jednym z najniebezpieczniejszych wojowników jakich znam. Jeśli będzie chciał
                                  walczyć... myślę że go pokonam, jednak nie chciałbym, aby coś Ci się stało.
                                  -Czego chcesz D'e-gean?- zapytał ponownie...
                                  • darthazubin PS 04.06.02, 10:28
                                    Ciekawie rozwinęła się sytuacja. Najpierw miałem być tajemniczym Sithem, który
                                    snuje swoje mroczne plany i nikt o nim nie wie. Teraz okazuje się, że połowa
                                    ludzi w mieście to moi znajomi z dzieciństwa, ludzie którzy ze mną już walczyli,
                                    moi byli uczniowie... I jeszcze wszyscy wiedzą gdzie mam swoją siedzibę... Czy to
                                    jest jakieś oficjalne biuro (np. z tabliczką "Darth Azubin, oficjalne
                                    przedstawicielstwo Sithów na Couruscant, interesantów przyjmujemy w godz.8-16)???
                                    :))
                                • darthazubin CD 04.06.02, 10:32

                                  > > > Ale nie chciał tego robić. Wiedział że posłuch
                                  > uzyskany przemocą i siłą
                                  > > nie
                                  > > > przyniesie niczego dobrego...
                                  > > > -Błagam Cię, Perlotiel...
                                  > >
                                  > > W tym momencie poczuli, że ktoś zbliża się do nich.
                                  > Azubin bez problemu wyczu
                                  > > ł,
                                  > > że to jego były uczeń D'egean...
                                  > > -Błagam Cię, Perlotiel- powtórzył...
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > znow to czula. juz od wielu lat nie ogarnialo ja to
                                  > dziwne uczucie. slynela z tego, ze potrafi w ludziach (?)
                                  > odroznic falsz od prawdy, a teraz... Azubin byl na prawde
                                  > przekonujacy. przez chwile mu uwierzyla. uwierzyla, ze
                                  > chce polaczyc Jedi i Sith'ow. pozniej sobie przypomniala,
                                  > jak bardzo potrafi zwodzic. moze byc bardzo
                                  > przekonywujacy. juz raz ja nabral. wtedy obiecala sobie,
                                  > ze to juz sie nigdy wiecej nie powtorzy. nagle wyczula
                                  > zblizajaca sie Moc. do pokoju wszedl D'e-gean. jego
                                  > propozycja ja zdziwila... jego rozgryzla bez problemu-
                                  > nie mial szczerych intencji...

                                  Po chwili Perlotiel usłyszała jego głos w swojej głowie.
                                  -Jeśli zginę uciekaj stąd! Couruscant grozi zagłada! Nikt nie przeżyje..
                                  Te słowa dudniły w jej głowie jeszcze długą chwilę... I jeszcze jedna,
                                  niewyraźna myśl przekazana przez Azubina "Nowa Gwiazda Śmierci"
                                  • perlotiel Re: CD 04.06.02, 18:09
                                    uciekla... ale nie z wlasnej woli. kazal jej.
                                    kontrolowal. nowa gwiazda??? a wiec o to chodzi. a
                                    przez chwile uwierzyla w chec polaczenia Jedi i Sith'ow...
                                    • darthazubin Re: CD 04.06.02, 22:28
                                      perlotiel napisał(a):

                                      > uciekla... ale nie z wlasnej woli. kazal jej.
                                      > kontrolowal. nowa gwiazda??? a wiec o to chodzi. a
                                      > przez chwile uwierzyla w chec polaczenia Jedi i Sith'ow...

                                      Wróciła do swojej kwatery. Długo nie mogła dojść do siebie. Nagle ciche pukanie
                                      do drzwi jej sypialni.
                                      Proszę. Stał w nich Mistrz Binzat. Siwy, poważny mężczyzna, jeden z najbardziej
                                      tajemniczych członków Rady, niemalże prawa ręka Mistrza Luka. Bardzo rzadko można
                                      go było spotkać, pojawiał się jedynie na najważniejszych spotkaniach. I zawsze
                                      dziwnie jej się przyglądał.
                                      teraz zrozumiała, patrząc na jego oczy. To był ON. Nie odezwała się jednak ani
                                      słowem.
                                      -Perlotiel- powiedział łagodnie- nie oszukiwałem Cię. Chcę się zjednoczyć z
                                      Jedi. Grozi nam niebezpieczeństwo, którego nie jesteś w stanie sobie wyobrazić.
                                      Pogrobowcy Palpatine'a odtworzyli Gwiazdę Śmierci. Jako Binzat ostrzegałem ich
                                      przed tym, jednak są zbyt zajęci sobą i swoimi własnymi sprawami, żeby mi
                                      uwierzyć. Nie zdajesz sobie sprawy, jak groźny jest przeciwnik, któremu musimy
                                      stawić czoła. To renegacki zakon Sithów. Nie wiem, czy D'e-gean też do niego
                                      należy, czy rzeczywiście się nawrócił. Wiesz, że prawdziwych Sithów może być
                                      tylko dwóch- mistrz i uczeń. Teraz pozostałem tylko ja. Oni natomiast...
                                      Urwał. Wydwało jej się, że zbladł.
                                      -Są ich setki. Setki gotowych na wszystko, bezwzględnych wojowników
                                      dysponujących straszliwą bronią, przeciw której cała flota Republiki jest nic nie
                                      warta.
                                      -Jestem zdany na Twoją łaskę- powiedział- Jeśli wezwiesz Jedi, nie dam im rady.
                                      Przyszedłem tu, zdradzając swoją tożsamość i tajemnicę, którą budowałem od tak
                                      wielu lat. Wiesz wszystko: o Asetinie, o Darthu Azubinie, wreszcie o Binzacie.
                                      Możesz mnie zniszczyć w ciągu jednej chwili. Mam tylko swój miecz i umiejętności,
                                      a to zbyt mało żeby przeciwstawić się siłom, które możesz tu wezwać. Wystawiłem
                                      się.. zaryzykowałem wszystko, bo wierzę że możesz mi pomóc. Razem możemy ocalić
                                      Couruscant i Republikę- wspólne dziedzictwo Sithów i Jedi...
                                      • darthazubin Czyżby ten wątek już umarł???? 05.06.02, 16:36
                                        Śmiercią naturalną, jak widzę. Nikt od wczoraj nic nie napisał... nawet
                                        nieoceniony D'e-gean już się nie pojawił..., nie mówiąc o założycielce tego
                                        wątku, której tu nie ma już od hohoho....
                                        :((((
                                        • mikolaj7 Re: Czyżby ten wątek już umarł???? nieee... 05.06.02, 18:06
                                          darthazubin napisał(a):

                                          > Śmiercią naturalną, jak widzę. Nikt od wczoraj nic nie napisał... nawet
                                          > nieoceniony D'e-gean już się nie pojawił..., nie mówiąc o założycielce tego
                                          > wątku, której tu nie ma już od hohoho....
                                          > :((((

                                          ona ma jakies matury. chyba... albo po prostu wyjechala z
                                          radsoci, ze sie juz skonczyly.

                                          w kazdym razie watek zyje. okazja wrowadzila nowe
                                          pomysly, niezle...

                                          ale trzeba cos z walkami wymyslic i skierowac ten konflikt
                                          na sesnowne tory, bo narazie tylko budujemy akcje...
                                          • darthazubin A propos 05.06.02, 20:34
                                            Jeśli chodzi o mnie to za 2-3 dni chyba stąd zniknę na pewien czas (chyba krótki,
                                            ale potem znowu mnie jakiś czas nie będzie), a w każdym razie nie będę mógł się
                                            pojawiać zbyt często. Obawiam się, że główny wątek będzie ciężko poprowadzić bez
                                            Azubina (ach, tam mania wielkości :)))), chyba że stanie się BN-em.
                                            W każdym razie, żeby być lojalnym, a także dlatego że całkiem miło mi się z
                                            wami grało, wysyłam Wam swojego maila, abyście ewentualnie mogli mi dać znać
                                            jeśli kiedyś w podobnym towarzystwie znajdziecie inne "miejsce" do rozegrania
                                            sequelu.
                                            To na tyle, nie lubię łzawych pożegnań.
                                            Aha- jutro i pojutrze jeszcze jestem, więc wątek można chyba doprowadzić do
                                            jakiegoś sensownego końca.
                                            • mikolaj7 Re: A propos 05.06.02, 20:39

                                              > Aha- jutro i pojutrze jeszcze jestem, więc wątek można chyba doprowadzić do
                                              > jakiegoś sensownego końca.

                                              no nie wiem... na razie mozna powiedziec, ze jestesmy na
                                              50 stronie 250 stronicowej ksiazki :-)))
                                              • perlotiel Re: A propos 05.06.02, 21:45
                                                mikolaj7 napisał(a):

                                                >
                                                > > Aha- jutro i pojutrze jeszcze jestem, więc wątek
                                                można chyba doprowadzić
                                                > do
                                                > > jakiegoś sensownego końca.
                                                >
                                                > no nie wiem... na razie mozna powiedziec, ze jestesmy na
                                                > 50 stronie 250 stronicowej ksiazki :-)))


                                                juz na 50 ;P ??? no to nie wiem, jak ten problem
                                                rozwiazemy :/ moze przy odejsciu Darth Azubin powierzy
                                                swoje plany Perlotiel (nie zebym cos sugerowala;)
                                                • darthazubin Re: A propos 05.06.02, 22:03
                                                  perlotiel napisał(a):

                                                  > mikolaj7 napisał(a):
                                                  >
                                                  > >
                                                  > > > Aha- jutro i pojutrze jeszcze jestem, więc wątek
                                                  > można chyba doprowadzić
                                                  > > do
                                                  > > > jakiegoś sensownego końca.
                                                  > >
                                                  > > no nie wiem... na razie mozna powiedziec, ze jestesmy na
                                                  > > 50 stronie 250 stronicowej ksiazki :-)))
                                                  >
                                                  >
                                                  > juz na 50 ;P ??? no to nie wiem, jak ten problem
                                                  > rozwiazemy :/ moze przy odejsciu Darth Azubin powierzy
                                                  > swoje plany Perlotiel (nie zebym cos sugerowala;)

                                                  Nie ma sprawy. Jeśli chodzi o tę parę dni (bo teraz na parę dni znikam, aby za
                                                  parę dni wrócić na parę dni, aby potem zniknąć już na dłużej- ufff trochę się
                                                  zaplątałem)- możesz nawet poprowadzić mnie, jako BN-a, czy drugą postać, pod
                                                  warunkiem że nie będziesz przeginać :)))
                                                  • perlotiel Re: A propos 06.06.02, 12:07
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > >
                                                    > > > > Aha- jutro i pojutrze jeszcze jestem, więc wątek
                                                    > > można chyba doprowadzić
                                                    > > > do
                                                    > > > > jakiegoś sensownego końca.
                                                    > > >
                                                    > > > no nie wiem... na razie mozna powiedziec, ze
                                                    jestesmy na
                                                    > > > 50 stronie 250 stronicowej ksiazki :-)))
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > juz na 50 ;P ??? no to nie wiem, jak ten problem
                                                    > > rozwiazemy :/ moze przy odejsciu Darth Azubin powierzy
                                                    > > swoje plany Perlotiel (nie zebym cos sugerowala;)
                                                    >
                                                    > Nie ma sprawy. Jeśli chodzi o tę parę dni (bo teraz
                                                    na parę dni znikam, aby z
                                                    > a
                                                    > parę dni wrócić na parę dni, aby potem zniknąć już na
                                                    dłużej- ufff trochę się
                                                    > zaplątałem)- możesz nawet poprowadzić mnie, jako BN-a,
                                                    czy drugą postać, pod
                                                    > warunkiem że nie będziesz przeginać :)))



                                                    O_o troche to skomplikowane ;))) kilka dniu tu, kilka tam
                                                    ;P obawiam sie, ze przeginac bede i to ostro ;PPP
                                                  • darthazubin Re: A propos 06.06.02, 12:19
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > > > Aha- jutro i pojutrze jeszcze jestem, więc wątek
                                                    > > > można chyba doprowadzić
                                                    > > > > do
                                                    > > > > > jakiegoś sensownego końca.
                                                    > > > >
                                                    > > > > no nie wiem... na razie mozna powiedziec, ze
                                                    > jestesmy na
                                                    > > > > 50 stronie 250 stronicowej ksiazki :-)))
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > > juz na 50 ;P ??? no to nie wiem, jak ten problem
                                                    > > > rozwiazemy :/ moze przy odejsciu Darth Azubin powierzy
                                                    > > > swoje plany Perlotiel (nie zebym cos sugerowala;)
                                                    > >
                                                    > > Nie ma sprawy. Jeśli chodzi o tę parę dni (bo teraz
                                                    > na parę dni znikam, aby z
                                                    > > a
                                                    > > parę dni wrócić na parę dni, aby potem zniknąć już na
                                                    > dłużej- ufff trochę się
                                                    > > zaplątałem)- możesz nawet poprowadzić mnie, jako BN-a,
                                                    > czy drugą postać, pod
                                                    > > warunkiem że nie będziesz przeginać :)))
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > O_o troche to skomplikowane ;))) kilka dniu tu, kilka tam
                                                    > ;P obawiam sie, ze przeginac bede i to ostro ;PPP

                                                    To mi się podoba :))
                                                  • mikolaj7 Re: A propos 06.06.02, 15:27
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > Aha- jutro i pojutrze jeszcze jestem, więc wątek
                                                    > > > > można chyba doprowadzić
                                                    > > > > > do
                                                    > > > > > > jakiegoś sensownego końca.
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > no nie wiem... na razie mozna powiedziec, ze
                                                    > > jestesmy na
                                                    > > > > > 50 stronie 250 stronicowej ksiazki :-)))
                                                    > > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > > juz na 50 ;P ??? no to nie wiem, jak ten problem
                                                    > > > > rozwiazemy :/ moze przy odejsciu Darth Azubin powierzy
                                                    > > > > swoje plany Perlotiel (nie zebym cos sugerowala;)
                                                    > > >
                                                    > > > Nie ma sprawy. Jeśli chodzi o tę parę dni (bo teraz
                                                    > > na parę dni znikam, aby z
                                                    > > > a
                                                    > > > parę dni wrócić na parę dni, aby potem zniknąć już na
                                                    > > dłużej- ufff trochę się
                                                    > > > zaplątałem)- możesz nawet poprowadzić mnie, jako BN-a,
                                                    > > czy drugą postać, pod
                                                    > > > warunkiem że nie będziesz przeginać :)))
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > O_o troche to skomplikowane ;))) kilka dniu tu, kilka tam
                                                    > > ;P obawiam sie, ze przeginac bede i to ostro ;PPP
                                                    >
                                                    > To mi się podoba :))

                                                    to bedzie trudne. zwazywszy, ze wlasciwie tworzysz caly
                                                    watek. Perlotiel bedzie rozmawiac sama ze soba?

                                                    chyba, ze ktos (czyt. An-Nah) laskawie cos skrobnie :-)))
                                                  • darthazubin Re: A propos 06.06.02, 16:17
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > > Aha- jutro i pojutrze jeszcze jestem, więc wąte
                                                    > k
                                                    > > > > > można chyba doprowadzić
                                                    > > > > > > do
                                                    > > > > > > > jakiegoś sensownego końca.
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > no nie wiem... na razie mozna powiedziec, ze
                                                    > > > jestesmy na
                                                    > > > > > > 50 stronie 250 stronicowej ksiazki :-)))
                                                    > > > > >
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > juz na 50 ;P ??? no to nie wiem, jak ten problem
                                                    > > > > > rozwiazemy :/ moze przy odejsciu Darth Azubin powierzy
                                                    > > > > > swoje plany Perlotiel (nie zebym cos sugerowala;)
                                                    > > > >
                                                    > > > > Nie ma sprawy. Jeśli chodzi o tę parę dni (bo teraz
                                                    > > > na parę dni znikam, aby z
                                                    > > > > a
                                                    > > > > parę dni wrócić na parę dni, aby potem zniknąć już na
                                                    > > > dłużej- ufff trochę się
                                                    > > > > zaplątałem)- możesz nawet poprowadzić mnie, jako BN-a,
                                                    > > > czy drugą postać, pod
                                                    > > > > warunkiem że nie będziesz przeginać :)))
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > > O_o troche to skomplikowane ;))) kilka dniu tu, kilka tam
                                                    > > > ;P obawiam sie, ze przeginac bede i to ostro ;PPP
                                                    > >
                                                    > > To mi się podoba :))
                                                    >
                                                    > to bedzie trudne. zwazywszy, ze wlasciwie tworzysz caly
                                                    > watek. Perlotiel bedzie rozmawiac sama ze soba?
                                                    >
                                                    > chyba, ze ktos (czyt. An-Nah) laskawie cos skrobnie :-)))

                                                    Dzięki za docenienie mojego wkładu... ale coś w tym jest. Po namyśle dochodzę
                                                    do wniosku, że jeśli trochę zmniejszymy intensywność tego wątku, to będę mógł
                                                    ciągnąć go dalej, pojawiając się co jakiś czas.
                                                  • mikolaj7 100 lat, sto lat :D 06.06.02, 18:55
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > >
                                                    > > > > > > > > Aha- jutro i pojutrze jeszcze jestem, więc
                                                    > wąte
                                                    > > k
                                                    > > > > > > można chyba doprowadzić
                                                    > > > > > > > do
                                                    > > > > > > > > jakiegoś sensownego końca.
                                                    > > > > > > >
                                                    > > > > > > > no nie wiem... na razie mozna powiedziec, ze
                                                    > > > > jestesmy na
                                                    > > > > > > > 50 stronie 250 stronicowej ksiazki :-)))
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > juz na 50 ;P ??? no to nie wiem, jak ten problem
                                                    > > > > > > rozwiazemy :/ moze przy odejsciu Darth Azubin powierzy
                                                    > > > > > > swoje plany Perlotiel (nie zebym cos sugerowala;)
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > Nie ma sprawy. Jeśli chodzi o tę parę dni (bo teraz
                                                    > > > > na parę dni znikam, aby z
                                                    > > > > > a
                                                    > > > > > parę dni wrócić na parę dni, aby potem zniknąć już na
                                                    > > > > dłużej- ufff trochę się
                                                    > > > > > zaplątałem)- możesz nawet poprowadzić mnie, jako BN-a,
                                                    > > > > czy drugą postać, pod
                                                    > > > > > warunkiem że nie będziesz przeginać :)))
                                                    > > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > > O_o troche to skomplikowane ;))) kilka dniu tu, kilka tam
                                                    > > > > ;P obawiam sie, ze przeginac bede i to ostro ;PPP
                                                    > > >
                                                    > > > To mi się podoba :))
                                                    > >
                                                    > > to bedzie trudne. zwazywszy, ze wlasciwie tworzysz caly
                                                    > > watek. Perlotiel bedzie rozmawiac sama ze soba?
                                                    > >
                                                    > > chyba, ze ktos (czyt. An-Nah) laskawie cos skrobnie :-)))
                                                    >
                                                    > Dzięki za docenienie mojego wkładu... ale coś w tym jest. Po namyśle dochodzę
                                                    >
                                                    > do wniosku, że jeśli trochę zmniejszymy intensywność tego wątku, to będę mógł
                                                    > ciągnąć go dalej, pojawiając się co jakiś czas.

                                                    nie bedzie latwo zmniejszyc intensywnosc. choc wlasnie
                                                    dlatego ja sie wyslalem na Korelie. bo byl chaos. pojaiwaja
                                                    sie nowi ludzie i zaraz powariujemy... nie mowie, ze zle, ale
                                                    to trzeba lepiej przemyslec... hmm...
                                      • perlotiel Re: CD 05.06.02, 18:53
                                        darthazubin napisał(a):

                                        > perlotiel napisał(a):
                                        >
                                        > > uciekla... ale nie z wlasnej woli. kazal jej.
                                        > > kontrolowal. nowa gwiazda??? a wiec o to chodzi. a
                                        > > przez chwile uwierzyla w chec polaczenia Jedi i
                                        Sith'ow...
                                        >
                                        > Wróciła do swojej kwatery. Długo nie mogła dojść do
                                        siebie. Nagle ciche pukan
                                        > ie
                                        > do drzwi jej sypialni.
                                        > Proszę. Stał w nich Mistrz Binzat. Siwy, poważny
                                        mężczyzna, jeden z najbardzi
                                        > ej
                                        > tajemniczych członków Rady, niemalże prawa ręka Mistrza
                                        Luka. Bardzo rzadko moż
                                        > na
                                        > go było spotkać, pojawiał się jedynie na
                                        najważniejszych spotkaniach. I zawsze
                                        > dziwnie jej się przyglądał.
                                        > teraz zrozumiała, patrząc na jego oczy. To był ON.
                                        Nie odezwała się jednak an
                                        > i
                                        > słowem.
                                        > -Perlotiel- powiedział łagodnie- nie oszukiwałem Cię.
                                        Chcę się zjednoczyć z
                                        > Jedi. Grozi nam niebezpieczeństwo, którego nie jesteś w
                                        stanie sobie wyobrazić.
                                        >
                                        > Pogrobowcy Palpatine'a odtworzyli Gwiazdę Śmierci. Jako
                                        Binzat ostrzegałem ich
                                        > przed tym, jednak są zbyt zajęci sobą i swoimi własnymi
                                        sprawami, żeby mi
                                        > uwierzyć. Nie zdajesz sobie sprawy, jak groźny jest
                                        przeciwnik, któremu musimy
                                        > stawić czoła. To renegacki zakon Sithów. Nie wiem, czy
                                        D'e-gean też do niego
                                        > należy, czy rzeczywiście się nawrócił. Wiesz, że
                                        prawdziwych Sithów może być
                                        > tylko dwóch- mistrz i uczeń. Teraz pozostałem tylko ja.
                                        Oni natomiast...
                                        > Urwał. Wydwało jej się, że zbladł.
                                        > -Są ich setki. Setki gotowych na wszystko,
                                        bezwzględnych wojowników
                                        > dysponujących straszliwą bronią, przeciw której cała
                                        flota Republiki jest nic n
                                        > ie
                                        > warta.
                                        > -Jestem zdany na Twoją łaskę- powiedział- Jeśli
                                        wezwiesz Jedi, nie dam im rad
                                        > y.
                                        > Przyszedłem tu, zdradzając swoją tożsamość i tajemnicę,
                                        którą budowałem od tak
                                        > wielu lat. Wiesz wszystko: o Asetinie, o Darthu
                                        Azubinie, wreszcie o Binzacie.
                                        > Możesz mnie zniszczyć w ciągu jednej chwili. Mam tylko
                                        swój miecz i umiejętnośc
                                        > i,
                                        > a to zbyt mało żeby przeciwstawić się siłom, które
                                        możesz tu wezwać. Wystawiłem
                                        >
                                        > się.. zaryzykowałem wszystko, bo wierzę że możesz mi
                                        pomóc. Razem możemy ocalić
                                        >
                                        > Couruscant i Republikę- wspólne dziedzictwo Sithów i
                                        Jedi...



                                        "zgadzam sie" powiedziala to nagle, bez przemyslen. nie
                                        chciala patrzec na smutny koniec Jedi. "zgadzam sie pod
                                        warunkiem, ze nie bede musiala zdradzic Jedi".

                                        • darthazubin Re: CD 05.06.02, 20:26
                                          perlotiel napisał(a):

                                          > darthazubin napisał(a):
                                          >
                                          > > perlotiel napisał(a):
                                          > >
                                          > > go było spotkać, pojawiał się jedynie na
                                          > najważniejszych spotkaniach. I zawsze
                                          > > dziwnie jej się przyglądał.
                                          > > teraz zrozumiała, patrząc na jego oczy. To był ON.
                                          > Nie odezwała się jednak an
                                          > > i
                                          > > słowem.
                                          > > -Perlotiel- powiedział łagodnie- nie oszukiwałem Cię.
                                          > Chcę się zjednoczyć z
                                          > > Jedi. Grozi nam niebezpieczeństwo, którego nie jesteś w
                                          > stanie sobie wyobrazić.
                                          > >
                                          > > Pogrobowcy Palpatine'a odtworzyli Gwiazdę Śmierci. Jako
                                          > Binzat ostrzegałem ich
                                          > > przed tym, jednak są zbyt zajęci sobą i swoimi własnymi
                                          > sprawami, żeby mi
                                          > > uwierzyć. Nie zdajesz sobie sprawy, jak groźny jest
                                          > przeciwnik, któremu musimy
                                          > > stawić czoła. To renegacki zakon Sithów. Nie wiem, czy
                                          > D'e-gean też do niego
                                          > > należy, czy rzeczywiście się nawrócił. Wiesz, że
                                          > prawdziwych Sithów może być
                                          > > tylko dwóch- mistrz i uczeń. Teraz pozostałem tylko ja.
                                          > Oni natomiast...
                                          > > Urwał. Wydwało jej się, że zbladł.
                                          > > -Są ich setki. Setki gotowych na wszystko,
                                          > bezwzględnych wojowników
                                          > > dysponujących straszliwą bronią, przeciw której cała
                                          > flota Republiki jest nic n
                                          > > ie
                                          > > warta.
                                          > > -Jestem zdany na Twoją łaskę- powiedział- Jeśli
                                          > wezwiesz Jedi, nie dam im rad
                                          > > y.
                                          > > Przyszedłem tu, zdradzając swoją tożsamość i tajemnicę,
                                          > którą budowałem od tak
                                          > > wielu lat. Wiesz wszystko: o Asetinie, o Darthu
                                          > Azubinie, wreszcie o Binzacie.
                                          > > Możesz mnie zniszczyć w ciągu jednej chwili. Mam tylko
                                          > swój miecz i umiejętnośc
                                          > > i,
                                          > > a to zbyt mało żeby przeciwstawić się siłom, które
                                          > możesz tu wezwać. Wystawiłem
                                          > >
                                          > > się.. zaryzykowałem wszystko, bo wierzę że możesz mi
                                          > pomóc. Razem możemy ocalić
                                          > >
                                          > > Couruscant i Republikę- wspólne dziedzictwo Sithów i
                                          > Jedi...
                                          >
                                          >
                                          >
                                          > "zgadzam sie" powiedziala to nagle, bez przemyslen. nie
                                          > chciala patrzec na smutny koniec Jedi. "zgadzam sie pod
                                          > warunkiem, ze nie bede musiala zdradzic Jedi".
                                          >

                                          -Nie będziesz musiała zdradzać nikogo- odpowiedział- jeśli mój plan się
                                          powiedzie, wszyscy możemy pozostać wierni sobie. Binzat nie jest mi już
                                          potrzebny- odrzucił strój Jedi i znów stał przed nią w swojej normalnej formie-
                                          nie mam ochoty dłużej żyć w fałszu.
                                          -Jak Ci powiedziałem, pracuję nad tym wszystkim od dawna, odkąd dowiedziałem
                                          się o tych renegatach spod znaku Palpatine'a. Pracuję od dawna, ale przez tą
                                          ciągłą konieczność ukrywania się i używania drugiej tożsamości, działałem bardzo
                                          powoli. Jak już wiesz mam silne poparcie w Senacie. Lobby senatora Asetine jest
                                          już dość potężne, myślę że jestem w stanie pozyskać dla niego Federację Handlową.
                                          Jak zapewne wiesz Komisja, którą kierowałem jako Asetine rozpoczęła pracę nad
                                          nową ustawą o rozbudowie armii i floty republiki. Prace są bardziej zaawansowane
                                          niż wydaje się większości ludzi... w tym jednym udało się mi, jako Binzatowi
                                          przekonać Mistrza Luka. A jednak armia to nie wszystko. Poważniejszym
                                          niebezpieczeństwem jest zakon Sithów-renegatów. Aby ich powstrzymać musimy się
                                          zjednoczyć. I to nie na takiej zasadzie jak do tej pory, czyli mojego kamuflażu
                                          jako Binzata. Jutro na posiedzeniu Rady musisz przedstawić mnie... mnie Dartha
                                          Azubina pozostałym członkom Rady. Tu są plany- (podał jej coś- nie wiem,
                                          dyskietkę, dokumenty?????- na czym oni przechowują takie rzeczy????)- dowody,
                                          namiary na większość sił wroga. Mam tego nieco więcej, ale to jest najważniejsze.
                                          Musisz przedstawić mnie Radzie i przekonać pozostałych jej członków do
                                          współpracy.
                                          Popatrzył na nią poważnie.
                                          -Wiele ryzykuję Perlotiel. I ty też wiele zaryzykujesz, jeśli zdecydujesz mi
                                          się pomóc. Ale pamiętaj. Los Couruscant i całej Republiki może jest w Twoich
                                          rękach. Jako członek Rady możesz poprosić pozostałych jej członków, aby przybyli
                                          na obrady jutro wczesnym rankiem... Wtedy będzie nas czekać najcięższa próba. Nie
                                          zdołam ich przekonać bez Twojego wsparcia. Zgadzasz się Perlotiel? Zgadzasz się,
                                          wiedząc co będzie jeśli przegramy??
                                          • mikolaj7 ot, pomoc :) 05.06.02, 20:49
                                            (podał jej coś- nie wiem,
                                            > dyskietkę, dokumenty?????- na czym oni przechowują takie rzeczy????)

                                            w ksiazce (nie AOTC, tylko planeta zycie) jest, cytuje:

                                            'Stol byl zarzucony stosami flimsiplastu i starozytnych
                                            dyskow informacyjnych. na Coruscant nie widziano ich od
                                            stuleci, chyba ze w muzeum.'

                                            mysle, ze dyski informacyjne od biedy moga byc, ja nie
                                            znam lepszej nazwy.
                                          • perlotiel Re: CD 05.06.02, 21:39
                                            darthazubin napisał(a):

                                            > perlotiel napisał(a):
                                            >
                                            > > darthazubin napisał(a):
                                            > >
                                            > > > perlotiel napisał(a):
                                            > > >
                                            > > > go było spotkać, pojawiał się jedynie na
                                            > > najważniejszych spotkaniach. I zawsze
                                            > > > dziwnie jej się przyglądał.
                                            > > > teraz zrozumiała, patrząc na jego oczy. To był ON.
                                            > > Nie odezwała się jednak an
                                            > > > i
                                            > > > słowem.
                                            > > > -Perlotiel- powiedział łagodnie- nie oszukiwałem Cię.
                                            > > Chcę się zjednoczyć z
                                            > > > Jedi. Grozi nam niebezpieczeństwo, którego nie jesteś w
                                            > > stanie sobie wyobrazić.
                                            > > >
                                            > > > Pogrobowcy Palpatine'a odtworzyli Gwiazdę Śmierci. Jako
                                            > > Binzat ostrzegałem ich
                                            > > > przed tym, jednak są zbyt zajęci sobą i swoimi własnymi
                                            > > sprawami, żeby mi
                                            > > > uwierzyć. Nie zdajesz sobie sprawy, jak groźny jest
                                            > > przeciwnik, któremu musimy
                                            > > > stawić czoła. To renegacki zakon Sithów. Nie wiem, czy
                                            > > D'e-gean też do niego
                                            > > > należy, czy rzeczywiście się nawrócił. Wiesz, że
                                            > > prawdziwych Sithów może być
                                            > > > tylko dwóch- mistrz i uczeń. Teraz pozostałem tylko ja.
                                            > > Oni natomiast...
                                            > > > Urwał. Wydwało jej się, że zbladł.
                                            > > > -Są ich setki. Setki gotowych na wszystko,
                                            > > bezwzględnych wojowników
                                            > > > dysponujących straszliwą bronią, przeciw której cała
                                            > > flota Republiki jest nic n
                                            > > > ie
                                            > > > warta.
                                            > > > -Jestem zdany na Twoją łaskę- powiedział- Jeśli
                                            > > wezwiesz Jedi, nie dam im rad
                                            > > > y.
                                            > > > Przyszedłem tu, zdradzając swoją tożsamość i tajemnicę,
                                            > > którą budowałem od tak
                                            > > > wielu lat. Wiesz wszystko: o Asetinie, o Darthu
                                            > > Azubinie, wreszcie o Binzacie.
                                            > > > Możesz mnie zniszczyć w ciągu jednej chwili. Mam tylko
                                            > > swój miecz i umiejętnośc
                                            > > > i,
                                            > > > a to zbyt mało żeby przeciwstawić się siłom, które
                                            > > możesz tu wezwać. Wystawiłem
                                            > > >
                                            > > > się.. zaryzykowałem wszystko, bo wierzę że możesz mi
                                            > > pomóc. Razem możemy ocalić
                                            > > >
                                            > > > Couruscant i Republikę- wspólne dziedzictwo Sithów i
                                            > > Jedi...
                                            > >
                                            > >
                                            > >
                                            > > "zgadzam sie" powiedziala to nagle, bez przemyslen. nie
                                            > > chciala patrzec na smutny koniec Jedi. "zgadzam sie pod
                                            > > warunkiem, ze nie bede musiala zdradzic Jedi".
                                            > >
                                            >
                                            > -Nie będziesz musiała zdradzać nikogo- odpowiedział-
                                            jeśli mój plan się
                                            > powiedzie, wszyscy możemy pozostać wierni sobie. Binzat
                                            nie jest mi już
                                            > potrzebny- odrzucił strój Jedi i znów stał przed nią w
                                            swojej normalnej formie-
                                            >
                                            > nie mam ochoty dłużej żyć w fałszu.
                                            > -Jak Ci powiedziałem, pracuję nad tym wszystkim od
                                            dawna, odkąd dowiedziałem
                                            > się o tych renegatach spod znaku Palpatine'a. Pracuję
                                            od dawna, ale przez tą
                                            > ciągłą konieczność ukrywania się i używania drugiej
                                            tożsamości, działałem bardz
                                            > o
                                            > powoli. Jak już wiesz mam silne poparcie w Senacie.
                                            Lobby senatora Asetine jest
                                            >
                                            > już dość potężne, myślę że jestem w stanie pozyskać dla
                                            niego Federację Handlow
                                            > ą.
                                            > Jak zapewne wiesz Komisja, którą kierowałem jako
                                            Asetine rozpoczęła pracę nad
                                            > nową ustawą o rozbudowie armii i floty republiki. Prace
                                            są bardziej zaawansowan
                                            > e
                                            > niż wydaje się większości ludzi... w tym jednym udało
                                            się mi, jako Binzatowi
                                            > przekonać Mistrza Luka. A jednak armia to nie wszystko.
                                            Poważniejszym
                                            > niebezpieczeństwem jest zakon Sithów-renegatów. Aby ich
                                            powstrzymać musimy się
                                            > zjednoczyć. I to nie na takiej zasadzie jak do tej
                                            pory, czyli mojego kamuflażu
                                            >
                                            > jako Binzata. Jutro na posiedzeniu Rady musisz
                                            przedstawić mnie... mnie Dartha
                                            > Azubina pozostałym członkom Rady. Tu są plany- (podał
                                            jej coś- nie wiem,
                                            > dyskietkę, dokumenty?????- na czym oni przechowują
                                            takie rzeczy????)- dowody,
                                            > namiary na większość sił wroga. Mam tego nieco więcej,
                                            ale to jest najważniejsz
                                            > e.
                                            > Musisz przedstawić mnie Radzie i przekonać pozostałych
                                            jej członków do
                                            > współpracy.
                                            > Popatrzył na nią poważnie.
                                            > -Wiele ryzykuję Perlotiel. I ty też wiele
                                            zaryzykujesz, jeśli zdecydujesz mi
                                            > się pomóc. Ale pamiętaj. Los Couruscant i całej
                                            Republiki może jest w Twoich
                                            > rękach. Jako członek Rady możesz poprosić pozostałych
                                            jej członków, aby przybyl
                                            > i
                                            > na obrady jutro wczesnym rankiem... Wtedy będzie nas
                                            czekać najcięższa próba. N
                                            > ie
                                            > zdołam ich przekonać bez Twojego wsparcia. Zgadzasz się
                                            Perlotiel? Zgadzasz się
                                            > ,
                                            > wiedząc co będzie jeśli przegramy??



                                            nagle dotarlo do niej co zrobila, czego chciala sie
                                            podjac. dlaczego sie zgodzila? wymusil to na niej? nie,
                                            to nie mozliwe. to nie mialo by najmniejszego sensu! a
                                            jednak nie rozumiala czemu to zrobila. ma go przedstawic
                                            radzie? przeciez to z gory jest spisane na straty! "witam
                                            wszystkich- dzis chcialabym Wam kogos przedstawic. oto
                                            Darth Azubin- Sith. chce uratowac nasza planete. " sama
                                            nie mogla w to uwierzyc. a jednak cos podpowiadalo jej,
                                            zeby pomogla Azubinowi. tylko co jesli przegramy? to
                                            bedzie koniec. i tego obawiala sie najbardziej. z
                                            zamyslenia wyrwal ja glos Sith'a :" Perlotiel? odpowiedz
                                            mi- zgadzasz sie?"
                                            "musisz mi dac czas na przemyslenie Twojej propozycji i
                                            medytacje- odpowiem Ci jutro. spotamy sie w dzielnicy
                                            przemyslowej" mowiac to przyjela jak zwykle pewna,
                                            zdecydoweana mine, nie zdradzajaca jej strachu i obaw.
                                            • darthazubin Re: CD 05.06.02, 22:07
                                              perlotiel napisał(a):

                                              > > > > się.. zaryzykowałem wszystko, bo wierzę że możesz mi
                                              > > > pomóc. Razem możemy ocalić
                                              > > > >
                                              > > > > Couruscant i Republikę- wspólne dziedzictwo Sithów i
                                              > > > Jedi...
                                              > > >
                                              > > >
                                              > > >
                                              > > > "zgadzam sie" powiedziala to nagle, bez przemyslen. nie
                                              > > > chciala patrzec na smutny koniec Jedi. "zgadzam sie pod
                                              > > > warunkiem, ze nie bede musiala zdradzic Jedi".
                                              > > >
                                              > >
                                              > > -Nie będziesz musiała zdradzać nikogo- odpowiedział-
                                              > jeśli mój plan się
                                              > > powiedzie, wszyscy możemy pozostać wierni sobie. Binzat
                                              > nie jest mi już
                                              > > potrzebny- odrzucił strój Jedi i znów stał przed nią w
                                              > swojej normalnej formie-
                                              > >
                                              > > nie mam ochoty dłużej żyć w fałszu.
                                              > > -Jak Ci powiedziałem, pracuję nad tym wszystkim od
                                              > dawna, odkąd dowiedziałem
                                              > > się o tych renegatach spod znaku Palpatine'a. Pracuję
                                              > od dawna, ale przez tą
                                              > > ciągłą konieczność ukrywania się i używania drugiej
                                              > tożsamości, działałem bardz
                                              > > o
                                              > > powoli. Jak już wiesz mam silne poparcie w Senacie.
                                              > Lobby senatora Asetine jest
                                              > >
                                              > > już dość potężne, myślę że jestem w stanie pozyskać dla
                                              > niego Federację Handlow
                                              > > ą.
                                              > > Jak zapewne wiesz Komisja, którą kierowałem jako
                                              > Asetine rozpoczęła pracę nad
                                              > > nową ustawą o rozbudowie armii i floty republiki. Prace
                                              > są bardziej zaawansowan
                                              > > e
                                              > > niż wydaje się większości ludzi... w tym jednym udało
                                              > się mi, jako Binzatowi
                                              > > przekonać Mistrza Luka. A jednak armia to nie wszystko.
                                              > Poważniejszym
                                              > > niebezpieczeństwem jest zakon Sithów-renegatów. Aby ich
                                              > powstrzymać musimy się
                                              > > zjednoczyć. I to nie na takiej zasadzie jak do tej
                                              > pory, czyli mojego kamuflażu
                                              > >
                                              > > jako Binzata. Jutro na posiedzeniu Rady musisz
                                              > przedstawić mnie... mnie Dartha
                                              > > Azubina pozostałym członkom Rady. Tu są plany- (podał
                                              > jej coś- nie wiem,
                                              > > dyskietkę, dokumenty?????- na czym oni przechowują
                                              > takie rzeczy????)- dowody,
                                              > > namiary na większość sił wroga. Mam tego nieco więcej,
                                              > ale to jest najważniejsz
                                              > > e.
                                              > > Musisz przedstawić mnie Radzie i przekonać pozostałych
                                              > jej członków do
                                              > > współpracy.
                                              > > Popatrzył na nią poważnie.
                                              > > -Wiele ryzykuję Perlotiel. I ty też wiele
                                              > zaryzykujesz, jeśli zdecydujesz mi
                                              > > się pomóc. Ale pamiętaj. Los Couruscant i całej
                                              > Republiki może jest w Twoich
                                              > > rękach. Jako członek Rady możesz poprosić pozostałych
                                              > jej członków, aby przybyl
                                              > > i
                                              > > na obrady jutro wczesnym rankiem... Wtedy będzie nas
                                              > czekać najcięższa próba. N
                                              > > ie
                                              > > zdołam ich przekonać bez Twojego wsparcia. Zgadzasz się
                                              > Perlotiel? Zgadzasz się
                                              > > ,
                                              > > wiedząc co będzie jeśli przegramy??
                                              >
                                              >
                                              >
                                              > nagle dotarlo do niej co zrobila, czego chciala sie
                                              > podjac. dlaczego sie zgodzila? wymusil to na niej? nie,
                                              > to nie mozliwe. to nie mialo by najmniejszego sensu! a
                                              > jednak nie rozumiala czemu to zrobila. ma go przedstawic
                                              > radzie? przeciez to z gory jest spisane na straty! "witam
                                              > wszystkich- dzis chcialabym Wam kogos przedstawic. oto
                                              > Darth Azubin- Sith. chce uratowac nasza planete. " sama
                                              > nie mogla w to uwierzyc. a jednak cos podpowiadalo jej,
                                              > zeby pomogla Azubinowi. tylko co jesli przegramy? to
                                              > bedzie koniec. i tego obawiala sie najbardziej. z
                                              > zamyslenia wyrwal ja glos Sith'a :" Perlotiel? odpowiedz
                                              > mi- zgadzasz sie?"
                                              > "musisz mi dac czas na przemyslenie Twojej propozycji i
                                              > medytacje- odpowiem Ci jutro. spotamy sie w dzielnicy
                                              > przemyslowej" mowiac to przyjela jak zwykle pewna,
                                              > zdecydoweana mine, nie zdradzajaca jej strachu i obaw.

                                              -Dobrze- odpowiedział spokojnie. Zatrzymał się przy wyjściu z jej pokoju-
                                              lepiej żeby nikt mnie tu nie widział- uśmiechnął się, ponownie przybierając
                                              postać Binzata- przyjdź Perlotiel, proszę Cię- powiedział łagodnie.
                                              Obrzucił pokój spojrzeniem.
                                              -Prawie taki sam wystrój jak kiedyś- zauważył z nostalgicznym uśmiechem- prawie
                                              się nie zmieniłaś przez te wszystkie lata.
                                              Mówiąc te słowa wyciągnął coś z jednej z przepastnych kieszeni. Była to
                                              niewielka kryształowa kula, którą siłą swojej woli ustawił na szafce obok jej
                                              łóżka.
                                              -Pamiętasz to?- zapytał- niewielka ozdoba. Zabrałem to z Twojego pokoju, w
                                              tamtym dniu, kiedy odeszłaś.
                                              -Przyjdź Perlotiel- powtórzył, po czym wyszedł spokojnym krokiem.
                                              • darthazubin Do Mikołaja 05.06.02, 22:12
                                                Jeśli Perlotiel przyprowadzi mnie na Radę, to dobrze by było gdybyś się
                                                pojawił, może wróć z tej swojej ważnej misji??
                                              • darthazubin Re: CD 06.06.02, 12:24
                                                darthazubin napisał(a):

                                                > perlotiel napisał(a):
                                                > > ale to jest najważniejsz
                                                > > > e.
                                                > > > Musisz przedstawić mnie Radzie i przekonać pozostałych
                                                > > jej członków do
                                                > > > współpracy.
                                                > > > Popatrzył na nią poważnie.
                                                > > > -Wiele ryzykuję Perlotiel. I ty też wiele
                                                > > zaryzykujesz, jeśli zdecydujesz mi
                                                > > > się pomóc. Ale pamiętaj. Los Couruscant i całej
                                                > > Republiki może jest w Twoich
                                                > > > rękach. Jako członek Rady możesz poprosić pozostałych
                                                > > jej członków, aby przybyl
                                                > > > i
                                                > > > na obrady jutro wczesnym rankiem... Wtedy będzie nas
                                                > > czekać najcięższa próba. N
                                                > > > ie
                                                > > > zdołam ich przekonać bez Twojego wsparcia. Zgadzasz się
                                                > > Perlotiel? Zgadzasz się
                                                > > > ,
                                                > > > wiedząc co będzie jeśli przegramy??
                                                > >
                                                > >
                                                > >
                                                > > nagle dotarlo do niej co zrobila, czego chciala sie
                                                > > podjac. dlaczego sie zgodzila? wymusil to na niej? nie,
                                                > > to nie mozliwe. to nie mialo by najmniejszego sensu! a
                                                > > jednak nie rozumiala czemu to zrobila. ma go przedstawic
                                                > > radzie? przeciez to z gory jest spisane na straty! "witam
                                                > > wszystkich- dzis chcialabym Wam kogos przedstawic. oto
                                                > > Darth Azubin- Sith. chce uratowac nasza planete. " sama
                                                > > nie mogla w to uwierzyc. a jednak cos podpowiadalo jej,
                                                > > zeby pomogla Azubinowi. tylko co jesli przegramy? to
                                                > > bedzie koniec. i tego obawiala sie najbardziej. z
                                                > > zamyslenia wyrwal ja glos Sith'a :" Perlotiel? odpowiedz
                                                > > mi- zgadzasz sie?"
                                                > > "musisz mi dac czas na przemyslenie Twojej propozycji i
                                                > > medytacje- odpowiem Ci jutro. spotamy sie w dzielnicy
                                                > > przemyslowej" mowiac to przyjela jak zwykle pewna,
                                                > > zdecydoweana mine, nie zdradzajaca jej strachu i obaw.
                                                >
                                                > -Dobrze- odpowiedział spokojnie. Zatrzymał się przy wyjściu z jej pokoju-
                                                > lepiej żeby nikt mnie tu nie widział- uśmiechnął się, ponownie przybierając
                                                > postać Binzata- przyjdź Perlotiel, proszę Cię- powiedział łagodnie.
                                                > Obrzucił pokój spojrzeniem.
                                                > -Prawie taki sam wystrój jak kiedyś- zauważył z nostalgicznym uśmiechem- praw
                                                > ie
                                                > się nie zmieniłaś przez te wszystkie lata.
                                                > Mówiąc te słowa wyciągnął coś z jednej z przepastnych kieszeni. Była to
                                                > niewielka kryształowa kula, którą siłą swojej woli ustawił na szafce obok jej
                                                > łóżka.
                                                > -Pamiętasz to?- zapytał- niewielka ozdoba. Zabrałem to z Twojego pokoju, w
                                                > tamtym dniu, kiedy odeszłaś.
                                                > -Przyjdź Perlotiel- powtórzył, po czym wyszedł spokojnym krokiem.

                                                Czekał... Tego wieczora odbywały się obrady Senatu. Asetine mógł na nie nie
                                                przyjść- wiedział, co powiedzą w tej sytuacji jego wrogowie, ale był też pewny że
                                                sojusznicy i niezdecydowani uznają to lekceważenie za oznakę siły. Zresztą
                                                stanowisko kanclerza nie było już tak ważne. Jeśli Perliotel doprowadzi go przed
                                                obrady Rady Jedi i pomoże mu zawrzeć z nimi sojusz. Wtedy te wszystkie gierki nie
                                                będą już potrzebne. Mogł ocalić Republikę, Sithów i Jedi... to było w jego
                                                zasięgu. Czy jednak nie było już za późno.
                                                "Przyjdź Perlotiel" posłał kolejną krótką myśl...
                                                • darthazubin PERLOTIEL GDZIE JESTEŚ?????? 06.06.02, 16:20
                                                  Wypadałoby trochę przyspieszyć dziś i jutro, bo potem będziemy musieli zwolnić
                                                  (mam nadzieję, że teraz jasno wyraziłem swoje myśli :))))
                                                • perlotiel Re: CD 06.06.02, 19:01
                                                  darthazubin napisał(a):

                                                  > darthazubin napisał(a):
                                                  >
                                                  > > perlotiel napisał(a):
                                                  > > > ale to jest najważniejsz
                                                  > > > > e.
                                                  > > > > Musisz przedstawić mnie Radzie i przekonać
                                                  pozostałych
                                                  > > > jej członków do
                                                  > > > > współpracy.
                                                  > > > > Popatrzył na nią poważnie.
                                                  > > > > -Wiele ryzykuję Perlotiel. I ty też wiele
                                                  > > > zaryzykujesz, jeśli zdecydujesz mi
                                                  > > > > się pomóc. Ale pamiętaj. Los Couruscant i całej
                                                  > > > Republiki może jest w Twoich
                                                  > > > > rękach. Jako członek Rady możesz poprosić pozostałych
                                                  > > > jej członków, aby przybyl
                                                  > > > > i
                                                  > > > > na obrady jutro wczesnym rankiem... Wtedy będzie nas
                                                  > > > czekać najcięższa próba. N
                                                  > > > > ie
                                                  > > > > zdołam ich przekonać bez Twojego wsparcia.
                                                  Zgadzasz się
                                                  > > > Perlotiel? Zgadzasz się
                                                  > > > > ,
                                                  > > > > wiedząc co będzie jeśli przegramy??
                                                  > > >
                                                  > > >
                                                  > > >
                                                  > > > nagle dotarlo do niej co zrobila, czego chciala sie
                                                  > > > podjac. dlaczego sie zgodzila? wymusil to na niej? nie,
                                                  > > > to nie mozliwe. to nie mialo by najmniejszego sensu! a
                                                  > > > jednak nie rozumiala czemu to zrobila. ma go
                                                  przedstawic
                                                  > > > radzie? przeciez to z gory jest spisane na straty!
                                                  "witam
                                                  > > > wszystkich- dzis chcialabym Wam kogos przedstawic. oto
                                                  > > > Darth Azubin- Sith. chce uratowac nasza planete. " sama
                                                  > > > nie mogla w to uwierzyc. a jednak cos podpowiadalo jej,
                                                  > > > zeby pomogla Azubinowi. tylko co jesli przegramy? to
                                                  > > > bedzie koniec. i tego obawiala sie najbardziej. z
                                                  > > > zamyslenia wyrwal ja glos Sith'a :" Perlotiel?
                                                  odpowiedz
                                                  > > > mi- zgadzasz sie?"
                                                  > > > "musisz mi dac czas na przemyslenie Twojej propozycji i
                                                  > > > medytacje- odpowiem Ci jutro. spotamy sie w dzielnicy
                                                  > > > przemyslowej" mowiac to przyjela jak zwykle pewna,
                                                  > > > zdecydoweana mine, nie zdradzajaca jej strachu i obaw.
                                                  > >
                                                  > > -Dobrze- odpowiedział spokojnie. Zatrzymał się przy
                                                  wyjściu z jej pokoju
                                                  > -
                                                  > > lepiej żeby nikt mnie tu nie widział- uśmiechnął się,
                                                  ponownie przybierają
                                                  > c
                                                  > > postać Binzata- przyjdź Perlotiel, proszę Cię-
                                                  powiedział łagodnie.
                                                  > > Obrzucił pokój spojrzeniem.
                                                  > > -Prawie taki sam wystrój jak kiedyś- zauważył z
                                                  nostalgicznym uśmiechem-
                                                  > praw
                                                  > > ie
                                                  > > się nie zmieniłaś przez te wszystkie lata.
                                                  > > Mówiąc te słowa wyciągnął coś z jednej z
                                                  przepastnych kieszeni. Była to
                                                  > > niewielka kryształowa kula, którą siłą swojej woli
                                                  ustawił na szafce obok
                                                  > jej
                                                  > > łóżka.
                                                  > > -Pamiętasz to?- zapytał- niewielka ozdoba. Zabrałem
                                                  to z Twojego pokoju,
                                                  > w
                                                  > > tamtym dniu, kiedy odeszłaś.
                                                  > > -Przyjdź Perlotiel- powtórzył, po czym wyszedł
                                                  spokojnym krokiem.
                                                  >
                                                  > Czekał... Tego wieczora odbywały się obrady Senatu.
                                                  Asetine mógł na nie nie
                                                  > przyjść- wiedział, co powiedzą w tej sytuacji jego
                                                  wrogowie, ale był też pewny
                                                  > że
                                                  > sojusznicy i niezdecydowani uznają to lekceważenie za
                                                  oznakę siły. Zresztą
                                                  > stanowisko kanclerza nie było już tak ważne. Jeśli
                                                  Perliotel doprowadzi go prze
                                                  > d
                                                  > obrady Rady Jedi i pomoże mu zawrzeć z nimi sojusz.
                                                  Wtedy te wszystkie gierki n
                                                  > ie
                                                  > będą już potrzebne. Mogł ocalić Republikę, Sithów i
                                                  Jedi... to było w jego
                                                  > zasięgu. Czy jednak nie było już za późno.
                                                  > "Przyjdź Perlotiel" posłał kolejną krótką myśl...



                                                  po calym dniu medytacji i przemyslen byla wyczerpana.
                                                  miotaly nia sprzeczne uczucia. nie wiedziala co robic.
                                                  bala sie. wczoraj w nocy, po spotkaniu z Azubinem,
                                                  zaczela dostawac nowe przekazy telepatyczne. i to nie od
                                                  jej przyjaciela z dawnych lat. kto to byl? dlaczego to
                                                  robil? te przekazy byly bardzo dziwne. nie niosly ze soba
                                                  zadnych konkretnych tresci. raczej emocje. strach,
                                                  niepewnosc. zblizal sie umowiony czas spotkania.
                                                  siedziala w fotelu zdretwiala. "przyjdz Perlotiel" -
                                                  kolejny przekaz od Azubina. nadal siedziala. nie
                                                  wiedziala co powinna zdrobic. "przyjdz"
                                                  PRZESTAN!!! wstala i wybiegla z pokoju. wskoczyla do
                                                  poduszkowca i udala sie do dzielnicy przemyslowej na
                                                  umowione spotkanie. byla wsciekla. wpadla i krzyknela
                                                  "przestan! przestan mnie meczyc! zgoda! pomoge Ci, tylko
                                                  juz przestan wysylac telepatyczne wiadomosci! dwa
                                                  przekazy jednoczesnie to zaduzo dla kazdego Jedi!"

                                                  ps
                                                  sorry za opoznienie, ale przyczyny sa czesciowo nie
                                                  zalezne ode mnie ^^"
                                                  • darthazubin Re: CD 06.06.02, 21:08
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > > > -Pamiętasz to?- zapytał- niewielka ozdoba. Zabrałem
                                                    > to z Twojego pokoju,
                                                    > > w
                                                    > > > tamtym dniu, kiedy odeszłaś.
                                                    > > > -Przyjdź Perlotiel- powtórzył, po czym wyszedł
                                                    > spokojnym krokiem.
                                                    > >
                                                    > > "Przyjdź Perlotiel" posłał kolejną krótką myśl...
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > po calym dniu medytacji i przemyslen byla wyczerpana.
                                                    > miotaly nia sprzeczne uczucia. nie wiedziala co robic.
                                                    > bala sie. wczoraj w nocy, po spotkaniu z Azubinem,
                                                    > zaczela dostawac nowe przekazy telepatyczne. i to nie od
                                                    > jej przyjaciela z dawnych lat. kto to byl? dlaczego to
                                                    > robil? te przekazy byly bardzo dziwne. nie niosly ze soba
                                                    > zadnych konkretnych tresci. raczej emocje. strach,
                                                    > niepewnosc. zblizal sie umowiony czas spotkania.
                                                    > siedziala w fotelu zdretwiala. "przyjdz Perlotiel" -
                                                    > kolejny przekaz od Azubina. nadal siedziala. nie
                                                    > wiedziala co powinna zdrobic. "przyjdz"
                                                    > PRZESTAN!!! wstala i wybiegla z pokoju. wskoczyla do
                                                    > poduszkowca i udala sie do dzielnicy przemyslowej na
                                                    > umowione spotkanie. byla wsciekla. wpadla i krzyknela
                                                    > "przestan! przestan mnie meczyc! zgoda! pomoge Ci, tylko
                                                    > juz przestan wysylac telepatyczne wiadomosci! dwa
                                                    > przekazy jednoczesnie to zaduzo dla kazdego Jedi!"
                                                    >
                                                    > ps
                                                    > sorry za opoznienie, ale przyczyny sa czesciowo nie
                                                    > zalezne ode mnie ^^"

                                                    -Widzisz Perlotiel- powiedział spokojnie- dzieje się coś złego. Bardzo złego.
                                                    Nawet ja nie wiem wiele o tym zdradzieckim zakonie Sithów i o źródle ich mocy.
                                                    Jestem potężny Perlotiel, jestem może najpotężniejszym Sithem od czasów
                                                    założycieli Republiki. Czuję, że byłbym w stanie stawić czoła nawet Sidiousowi...
                                                    -A jednak- wstał.Widziała i czuła, że jest zdenerwowany- a jednak czuj się
                                                    bezsilny. Nawet nie wiem skąd u mnie te wszystkie nowe umiejętności i talenty. Ty
                                                    też to czujesz, prawda Perlotiel. Moc jest w Tobie silna. Silniejsza nawet niż u
                                                    mistrza Luka. Zdajesz sobie z tego sprawę, choć nie chcesz tego zaakceptować.
                                                    Zrozum ta moc jest nam dana w jakimś celu. Właśnie po to, abyśmy ich powstrzymali
                                                    i ocalili Galaktykę.
                                                    W tym momencie przerwał im przekaz "Senator Asetine przytłaczającą większością
                                                    został wybrany na Wielkiego Kanclerza".
                                                    -Widzisz Perlotiel?Powinienem być tam teraz, a jednak jestem tutaj. Jestem tu,
                                                    bo czekałem na Ciebie, bo nie chcę zawieść tych, których mam ocalić. Zbyt wiele
                                                    razy już zawiodłem. Pamiętasz, gdy Palpatine porwał nas razem z grupką dzieci?
                                                    Kazałem im być dzielnymi, powiedziałem, że nas ocalę... Tylko my dwoje
                                                    przeżyliśmy wstępne szkolenie. A potem? Obiecałem Vaderowi, mojemu mistrzowi, że
                                                    nie dopuszczę aby zginął. Pamiętam, że uśmiechnął się (????) pobłażliwie.
                                                    Potraktował to jako dziecinną zapowiedź. I miał rację. Byłem wtedy dzieckiem.
                                                    Dopiero później wydoroślałem, jednocześnie ostatecznie przechodząc na ciemną
                                                    stronę mocy. Cały swój gniew zrzuciłem na Ewoki. Wylądowałem na planecie i
                                                    wyrżnąłem całe ich plemię. Zabiłem wszystkich: kobiety, dzieci, mężczyzn...
                                                    -Wyrzuty sumienia nigdy nie przestały mnie męczyć. Przysięgłem sobie, że już
                                                    nikogo nigdy nie zawiodę.
                                                    Wydawało jej się, że znowu stoi przed nią mały Azubin, z którym znali się od
                                                    dziecka. Nie widziała już mrocznego Sitha, zwierzchnika (i jedynego członka !!!)
                                                    złowrogiego Zakonu Sithów, lecz towarzysza dziecinnych i młodzieńczych zabaw.
                                                    -Zwołaj Radę Perlotiel, proszę- powiedział cicho- stanę przed Mistrzem Lukiem i
                                                    pozostałymi i przedstawię im swoją oferę i to co wiem. Oboje wiemy, jakie niesie
                                                    to ryzyko, ale oboje też zdajemy sobie sprawę, co stanie się jeśli tego nie
                                                    zrobię...
                                                  • perlotiel Re: CD 06.06.02, 22:31
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > > > -Pamiętasz to?- zapytał- niewielka ozdoba. Zabrałem
                                                    > > to z Twojego pokoju,
                                                    > > > w
                                                    > > > > tamtym dniu, kiedy odeszłaś.
                                                    > > > > -Przyjdź Perlotiel- powtórzył, po czym wyszedł
                                                    > > spokojnym krokiem.
                                                    > > >
                                                    > > > "Przyjdź Perlotiel" posłał kolejną krótką myśl...
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > po calym dniu medytacji i przemyslen byla wyczerpana.
                                                    > > miotaly nia sprzeczne uczucia. nie wiedziala co robic.
                                                    > > bala sie. wczoraj w nocy, po spotkaniu z Azubinem,
                                                    > > zaczela dostawac nowe przekazy telepatyczne. i to nie od
                                                    > > jej przyjaciela z dawnych lat. kto to byl? dlaczego to
                                                    > > robil? te przekazy byly bardzo dziwne. nie niosly ze soba
                                                    > > zadnych konkretnych tresci. raczej emocje. strach,
                                                    > > niepewnosc. zblizal sie umowiony czas spotkania.
                                                    > > siedziala w fotelu zdretwiala. "przyjdz Perlotiel" -
                                                    > > kolejny przekaz od Azubina. nadal siedziala. nie
                                                    > > wiedziala co powinna zdrobic. "przyjdz"
                                                    > > PRZESTAN!!! wstala i wybiegla z pokoju. wskoczyla do
                                                    > > poduszkowca i udala sie do dzielnicy przemyslowej na
                                                    > > umowione spotkanie. byla wsciekla. wpadla i krzyknela
                                                    > > "przestan! przestan mnie meczyc! zgoda! pomoge Ci, tylko
                                                    > > juz przestan wysylac telepatyczne wiadomosci! dwa
                                                    > > przekazy jednoczesnie to zaduzo dla kazdego Jedi!"
                                                    > >
                                                    > > ps
                                                    > > sorry za opoznienie, ale przyczyny sa czesciowo nie
                                                    > > zalezne ode mnie ^^"
                                                    >
                                                    > -Widzisz Perlotiel- powiedział spokojnie- dzieje się
                                                    coś złego. Bardzo złego.
                                                    >
                                                    > Nawet ja nie wiem wiele o tym zdradzieckim zakonie
                                                    Sithów i o źródle ich mocy.
                                                    > Jestem potężny Perlotiel, jestem może najpotężniejszym
                                                    Sithem od czasów
                                                    > założycieli Republiki. Czuję, że byłbym w stanie stawić
                                                    czoła nawet Sidiousowi.
                                                    > ..
                                                    > -A jednak- wstał.Widziała i czuła, że jest
                                                    zdenerwowany- a jednak czuj się
                                                    > bezsilny. Nawet nie wiem skąd u mnie te wszystkie nowe
                                                    umiejętności i talenty.
                                                    > Ty
                                                    > też to czujesz, prawda Perlotiel. Moc jest w Tobie
                                                    silna. Silniejsza nawet niż
                                                    > u
                                                    > mistrza Luka. Zdajesz sobie z tego sprawę, choć nie
                                                    chcesz tego zaakceptować.
                                                    > Zrozum ta moc jest nam dana w jakimś celu. Właśnie po
                                                    to, abyśmy ich powstrzyma
                                                    > li
                                                    > i ocalili Galaktykę.
                                                    > W tym momencie przerwał im przekaz "Senator Asetine
                                                    przytłaczającą większości
                                                    > ą
                                                    > został wybrany na Wielkiego Kanclerza".
                                                    > -Widzisz Perlotiel?Powinienem być tam teraz, a jednak
                                                    jestem tutaj. Jestem tu
                                                    > ,
                                                    > bo czekałem na Ciebie, bo nie chcę zawieść tych,
                                                    których mam ocalić. Zbyt wiele
                                                    >
                                                    > razy już zawiodłem. Pamiętasz, gdy Palpatine porwał nas
                                                    razem z grupką dzieci?
                                                    > Kazałem im być dzielnymi, powiedziałem, że nas ocalę...
                                                    Tylko my dwoje
                                                    > przeżyliśmy wstępne szkolenie. A potem? Obiecałem
                                                    Vaderowi, mojemu mistrzowi, ż
                                                    > e
                                                    > nie dopuszczę aby zginął. Pamiętam, że uśmiechnął się
                                                    (????) pobłażliwie.
                                                    > Potraktował to jako dziecinną zapowiedź. I miał rację.
                                                    Byłem wtedy dzieckiem.
                                                    > Dopiero później wydoroślałem, jednocześnie ostatecznie
                                                    przechodząc na ciemną
                                                    > stronę mocy. Cały swój gniew zrzuciłem na Ewoki.
                                                    Wylądowałem na planecie i
                                                    > wyrżnąłem całe ich plemię. Zabiłem wszystkich: kobiety,
                                                    dzieci, mężczyzn...
                                                    > -Wyrzuty sumienia nigdy nie przestały mnie męczyć.
                                                    Przysięgłem sobie, że już
                                                    > nikogo nigdy nie zawiodę.
                                                    > Wydawało jej się, że znowu stoi przed nią mały
                                                    Azubin, z którym znali się od
                                                    > dziecka. Nie widziała już mrocznego Sitha, zwierzchnika
                                                    (i jedynego członka !!!
                                                    > )
                                                    > złowrogiego Zakonu Sithów, lecz towarzysza dziecinnych
                                                    i młodzieńczych zabaw.
                                                    > -Zwołaj Radę Perlotiel, proszę- powiedział cicho-
                                                    stanę przed Mistrzem Lukiem
                                                    > i
                                                    > pozostałymi i przedstawię im swoją oferę i to co wiem.
                                                    Oboje wiemy, jakie niesi
                                                    > e
                                                    > to ryzyko, ale oboje też zdajemy sobie sprawę, co
                                                    stanie się jeśli tego nie
                                                    > zrobię...



                                                    "Mistrzu Luke'u... musisz zwolac rade i to jak
                                                    najszybciej! najlepiej jeszcze dzis wieczorem. sa sprawy
                                                    nie cierpiace zwloki. ta, ktora przedstawie czlonka rady
                                                    wlasnie do takich nalezy." wrocila do swojego pokoju.
                                                    stanela w oknie i wyslala telepatycznie wiadomosc do
                                                    Mikolaja "wracaj. i to jak najszybciej. jestes pilnie
                                                    potrzebny." Mikolaj nie odpowiadal...
                                                  • darthazubin Re: CD 07.06.02, 11:22
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > razy już zawiodłem. Pamiętasz, gdy Palpatine porwał nas
                                                    > razem z grupką dzieci?
                                                    > > Kazałem im być dzielnymi, powiedziałem, że nas ocalę...
                                                    > Tylko my dwoje
                                                    > > przeżyliśmy wstępne szkolenie. A potem? Obiecałem
                                                    > Vaderowi, mojemu mistrzowi, ż
                                                    > > e
                                                    > > nie dopuszczę aby zginął. Pamiętam, że uśmiechnął się
                                                    > (????) pobłażliwie.
                                                    > > Potraktował to jako dziecinną zapowiedź. I miał rację.
                                                    > Byłem wtedy dzieckiem.
                                                    > > Dopiero później wydoroślałem, jednocześnie ostatecznie
                                                    > przechodząc na ciemną
                                                    > > stronę mocy. Cały swój gniew zrzuciłem na Ewoki.
                                                    > Wylądowałem na planecie i
                                                    > > wyrżnąłem całe ich plemię. Zabiłem wszystkich: kobiety,
                                                    > dzieci, mężczyzn...
                                                    > > -Wyrzuty sumienia nigdy nie przestały mnie męczyć.
                                                    > Przysięgłem sobie, że już
                                                    > > nikogo nigdy nie zawiodę.
                                                    > > Wydawało jej się, że znowu stoi przed nią mały
                                                    > Azubin, z którym znali się od
                                                    > > dziecka. Nie widziała już mrocznego Sitha, zwierzchnika
                                                    > (i jedynego członka !!!
                                                    > > )
                                                    > > złowrogiego Zakonu Sithów, lecz towarzysza dziecinnych
                                                    > i młodzieńczych zabaw.
                                                    > > -Zwołaj Radę Perlotiel, proszę- powiedział cicho-
                                                    > stanę przed Mistrzem Lukiem
                                                    > > i
                                                    > > pozostałymi i przedstawię im swoją oferę i to co wiem.
                                                    > Oboje wiemy, jakie niesi
                                                    > > e
                                                    > > to ryzyko, ale oboje też zdajemy sobie sprawę, co
                                                    > stanie się jeśli tego nie
                                                    > > zrobię...
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > "Mistrzu Luke'u... musisz zwolac rade i to jak
                                                    > najszybciej! najlepiej jeszcze dzis wieczorem. sa sprawy
                                                    > nie cierpiace zwloki. ta, ktora przedstawie czlonka rady
                                                    > wlasnie do takich nalezy." wrocila do swojego pokoju.
                                                    > stanela w oknie i wyslala telepatycznie wiadomosc do
                                                    > Mikolaja "wracaj. i to jak najszybciej. jestes pilnie
                                                    > potrzebny." Mikolaj nie odpowiadal...

                                                    Korytarze szkoły Jedi były ciche. Wszyscy uczniowie- a także mistrzowie Jedi
                                                    nie będący członkami Rady- z zaciekawieniem stali na korytarzach otaczających
                                                    salę obrad.
                                                    Mistrzyni Perlotiel nagle nakazała zwołanie Rady. Dlaczego? Wobec wszystkich
                                                    wydarzeń, które działy się wokół nich- wyboru nowego kanclerza, pojawienia się
                                                    tajemniczej siły, których większosć z nich nie rozumiała. To wszystko budziło
                                                    ciekawość.
                                                    Wszyscy członkowie Rady byli już w sali obrad. Wokół napięcie narastało. Gdzie
                                                    była mistrzyni Perlotiel...
                                                    Nagle uczniowie cofnęli się kilka kroków. To było jak uderzenie obuchem.
                                                    Korytarzem szła Perlotiel, jednak tym razem to nie ona budziła największe
                                                    zainteresowanie lecz posępny mężczyzna w czarnym stroju, który szedł obok niej.
                                                    Wiedzieli dobrze kim jest.... to znaczy, wydawało im się że wiedzą. Na lekcjach
                                                    historii wiele razy rozmawiali o członkach tego zakonu... ale czym innym jest
                                                    rozmawiać i oglądać stare hologramy, a czym innym spotkać kogoś takiego
                                                    osobiście... Wydawało się, że ucieleśniony koszmar powrócił z zakamarków
                                                    prehistorii, która wydawała się wymazana już na zawsze.
                                                    W akademii był Sith!
                                                    Nikt nie odważył nawet się poruszyć. Tylko jakieś dziecko- jeden z najmłodszych
                                                    uczniów- podbiegł ze swoim małym mieczykiem do Sitha. Wszyscy z przerażeniem
                                                    oczekiwali aż mroczny rycerz uśmierci dzielnego malca, ten jednak uśmiechnął się
                                                    tylko dobrotliwie, pogłaskał dziecko po główce dał mu cukierka i powiedział:
                                                    -Czy nie powinieneś być teraz na lekcjach?- chłopczyk odwrócił się i odszedł.
                                                    Dwóch młodych Jedi stojących przed drzwiami Sali Obrad otworzyło usta, aby
                                                    przywitać Perlotiel, jednak nie powiedzieli nawet słowa. Cień padł też na ich
                                                    serca, kiedy spostrzegli wojownika z ich koszmarnych snów, który podążał za nią.
                                                    Ten wykonał tylko niewielki gest dłonią i usunęli się z ich drogi.
                                                    Weszli do środka. Tam byli już wszyscy członkowie Rady z wyjątkiem Mistrza
                                                    Mikołaja i Perlotiel i oczywiście Binzata.
                                                    Także oni w osłupieniu przyglądali się wchodzącemu. Spośród nich wszystkich
                                                    jedynie Mistrz Luke miał okazję spotkać żywego Sitha... I wydawało mu się, że już
                                                    nigdy nie będzie musiał stawać naprzeciw kogoś takiego.
                                                    Byli zbyt zaskoczeni aby zrobić cokolwiek. Świadomość, że on jest tutaj-
                                                    pośrodku siedzących w półkolu członków Rady Jedi, świadomość że Sith jest w samym
                                                    centrum ich potęgi była zbyt szokująca.
                                                    Jedi niepewnie oglądali się na siebie. Czy powinni zaatakować potwora, który
                                                    pojawił się przed nimi z najgorszych zakamarków ich historii?
                                                    W końcu milczenie przerwał Mistrz Luke. Głośno przełknął ślinę.
                                                    -Perlotiel..- wydawało się, że głos mu się załamuje- może przedstawisz nam...
                                                    gościa, którego ze sobą przyprowadziłaś.
                                                    Pozostali członkowie Rady byli zbyt osłupiali, aby powiedzieć cokolwiek....
                                                  • perlotiel Re: CD 07.06.02, 15:36
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > razy już zawiodłem. Pamiętasz, gdy Palpatine porwał nas
                                                    > > razem z grupką dzieci?
                                                    > > > Kazałem im być dzielnymi, powiedziałem, że nas ocalę...
                                                    > > Tylko my dwoje
                                                    > > > przeżyliśmy wstępne szkolenie. A potem? Obiecałem
                                                    > > Vaderowi, mojemu mistrzowi, ż
                                                    > > > e
                                                    > > > nie dopuszczę aby zginął. Pamiętam, że uśmiechnął się
                                                    > > (????) pobłażliwie.
                                                    > > > Potraktował to jako dziecinną zapowiedź. I miał rację.
                                                    > > Byłem wtedy dzieckiem.
                                                    > > > Dopiero później wydoroślałem, jednocześnie ostatecznie
                                                    > > przechodząc na ciemną
                                                    > > > stronę mocy. Cały swój gniew zrzuciłem na Ewoki.
                                                    > > Wylądowałem na planecie i
                                                    > > > wyrżnąłem całe ich plemię. Zabiłem wszystkich: kobiety,
                                                    > > dzieci, mężczyzn...
                                                    > > > -Wyrzuty sumienia nigdy nie przestały mnie męczyć.
                                                    > > Przysięgłem sobie, że już
                                                    > > > nikogo nigdy nie zawiodę.
                                                    > > > Wydawało jej się, że znowu stoi przed nią mały
                                                    > > Azubin, z którym znali się od
                                                    > > > dziecka. Nie widziała już mrocznego Sitha, zwierzchnika
                                                    > > (i jedynego członka !!!
                                                    > > > )
                                                    > > > złowrogiego Zakonu Sithów, lecz towarzysza dziecinnych
                                                    > > i młodzieńczych zabaw.
                                                    > > > -Zwołaj Radę Perlotiel, proszę- powiedział cicho-
                                                    > > stanę przed Mistrzem Lukiem
                                                    > > > i
                                                    > > > pozostałymi i przedstawię im swoją oferę i to co wiem.
                                                    > > Oboje wiemy, jakie niesi
                                                    > > > e
                                                    > > > to ryzyko, ale oboje też zdajemy sobie sprawę, co
                                                    > > stanie się jeśli tego nie
                                                    > > > zrobię...
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > "Mistrzu Luke'u... musisz zwolac rade i to jak
                                                    > > najszybciej! najlepiej jeszcze dzis wieczorem. sa sprawy
                                                    > > nie cierpiace zwloki. ta, ktora przedstawie czlonka rady
                                                    > > wlasnie do takich nalezy." wrocila do swojego pokoju.
                                                    > > stanela w oknie i wyslala telepatycznie wiadomosc do
                                                    > > Mikolaja "wracaj. i to jak najszybciej. jestes pilnie
                                                    > > potrzebny." Mikolaj nie odpowiadal...
                                                    >
                                                    > Korytarze szkoły Jedi były ciche. Wszyscy uczniowie-
                                                    a także mistrzowie Jedi
                                                    > nie będący członkami Rady- z zaciekawieniem stali na
                                                    korytarzach otaczających
                                                    > salę obrad.
                                                    > Mistrzyni Perlotiel nagle nakazała zwołanie Rady.
                                                    Dlaczego? Wobec wszystkich
                                                    > wydarzeń, które działy się wokół nich- wyboru nowego
                                                    kanclerza, pojawienia się
                                                    > tajemniczej siły, których większosć z nich nie
                                                    rozumiała. To wszystko budziło
                                                    > ciekawość.
                                                    > Wszyscy członkowie Rady byli już w sali obrad. Wokół
                                                    napięcie narastało. Gdzi
                                                    > e
                                                    > była mistrzyni Perlotiel...
                                                    > Nagle uczniowie cofnęli się kilka kroków. To było jak
                                                    uderzenie obuchem.
                                                    > Korytarzem szła Perlotiel, jednak tym razem to nie ona
                                                    budziła największe
                                                    > zainteresowanie lecz posępny mężczyzna w czarnym
                                                    stroju, który szedł obok niej.
                                                    >
                                                    > Wiedzieli dobrze kim jest.... to znaczy, wydawało im
                                                    się że wiedzą. Na lekcja
                                                    > ch
                                                    > historii wiele razy rozmawiali o członkach tego
                                                    zakonu... ale czym innym jest
                                                    > rozmawiać i oglądać stare hologramy, a czym innym
                                                    spotkać kogoś takiego
                                                    > osobiście... Wydawało się, że ucieleśniony koszmar
                                                    powrócił z zakamarków
                                                    > prehistorii, która wydawała się wymazana już na zawsze.
                                                    > W akademii był Sith!
                                                    > Nikt nie odważył nawet się poruszyć. Tylko jakieś
                                                    dziecko- jeden z najmłodszy
                                                    > ch
                                                    > uczniów- podbiegł ze swoim małym mieczykiem do Sitha.
                                                    Wszyscy z przerażeniem
                                                    > oczekiwali aż mroczny rycerz uśmierci dzielnego malca,
                                                    ten jednak uśmiechnął si
                                                    > ę
                                                    > tylko dobrotliwie, pogłaskał dziecko po główce dał mu
                                                    cukierka i powiedział:
                                                    > -Czy nie powinieneś być teraz na lekcjach?- chłopczyk
                                                    odwrócił się i odszedł.
                                                    >
                                                    > Dwóch młodych Jedi stojących przed drzwiami Sali
                                                    Obrad otworzyło usta, aby
                                                    > przywitać Perlotiel, jednak nie powiedzieli nawet
                                                    słowa. Cień padł też na ich
                                                    > serca, kiedy spostrzegli wojownika z ich koszmarnych
                                                    snów, który podążał za nią
                                                    > .
                                                    > Ten wykonał tylko niewielki gest dłonią i usunęli się z
                                                    ich drogi.
                                                    > Weszli do środka. Tam byli już wszyscy członkowie
                                                    Rady z wyjątkiem Mistrza
                                                    > Mikołaja i Perlotiel i oczywiście Binzata.
                                                    > Także oni w osłupieniu przyglądali się wchodzącemu.
                                                    Spośród nich wszystkich
                                                    > jedynie Mistrz Luke miał okazję spotkać żywego Sitha...
                                                    I wydawało mu się, że j
                                                    > uż
                                                    > nigdy nie będzie musiał stawać naprzeciw kogoś takiego.
                                                    > Byli zbyt zaskoczeni aby zrobić cokolwiek.
                                                    Świadomość, że on jest tutaj-
                                                    > pośrodku siedzących w półkolu członków Rady Jedi,
                                                    świadomość że Sith jest w sam
                                                    > ym
                                                    > centrum ich potęgi była zbyt szokująca.
                                                    > Jedi niepewnie oglądali się na siebie. Czy powinni
                                                    zaatakować potwora, który
                                                    > pojawił się przed nimi z najgorszych zakamarków ich
                                                    historii?
                                                    > W końcu milczenie przerwał Mistrz Luke. Głośno
                                                    przełknął ślinę.
                                                    > -Perlotiel..- wydawało się, że głos mu się załamuje-
                                                    może przedstawisz nam...
                                                    >
                                                    > gościa, którego ze sobą przyprowadziłaś.
                                                    > Pozostali członkowie Rady byli zbyt osłupiali, aby
                                                    powiedzieć cokolwiek....



                                                    Przekazy ustaly i nie powrocily juz od wczorajszego
                                                    wieczoru. byla spokojna, zdecydowana i pewna tego, co
                                                    zaraz zrobi. "mojego "goscia", jak nazwales go Mistrzu
                                                    Luke'u, nie trzeb przedstawiac. wszyscy sie juz domyslili
                                                    kim jest. Zwolalam to nadzwyczajne zebranie Rady na
                                                    prosbe Darth'a Azubina." Wszyscy siedzieli
                                                    zdezorientowani. Jedynie Luke nie byl zdziwiony jej
                                                    slowami. "mysle, ze najlepiej bedzie jesli sam Azubin
                                                    przedstawi Wam powod naszego spotkania". odwrocila sie w
                                                    strone Sith'a dajac mu znak glowa, ze moze zaczac...
                                                  • darthazubin Re: CD 07.06.02, 21:20
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > Korytarze szkoły Jedi były ciche. Wszyscy uczniowie-
                                                    > a także mistrzowie Jedi
                                                    > > nie będący członkami Rady- z zaciekawieniem stali na
                                                    > korytarzach otaczających
                                                    > > salę obrad.
                                                    > > Mistrzyni Perlotiel nagle nakazała zwołanie Rady.
                                                    > Dlaczego? Wobec wszystkich
                                                    > > wydarzeń, które działy się wokół nich- wyboru nowego
                                                    > kanclerza, pojawienia się
                                                    > > tajemniczej siły, których większosć z nich nie
                                                    > rozumiała. To wszystko budziło
                                                    > > ciekawość.
                                                    > > Wszyscy członkowie Rady byli już w sali obrad. Wokół
                                                    > napięcie narastało. Gdzi
                                                    > > e
                                                    > > była mistrzyni Perlotiel...
                                                    > > Nagle uczniowie cofnęli się kilka kroków. To było jak
                                                    > uderzenie obuchem.
                                                    > > Korytarzem szła Perlotiel, jednak tym razem to nie ona
                                                    > budziła największe
                                                    > > zainteresowanie lecz posępny mężczyzna w czarnym
                                                    > stroju, który szedł obok niej.
                                                    > >
                                                    > > Wiedzieli dobrze kim jest.... to znaczy, wydawało im
                                                    > się że wiedzą. Na lekcja
                                                    > > ch
                                                    > > historii wiele razy rozmawiali o członkach tego
                                                    > zakonu... ale czym innym jest
                                                    > > rozmawiać i oglądać stare hologramy, a czym innym
                                                    > spotkać kogoś takiego
                                                    > > osobiście... Wydawało się, że ucieleśniony koszmar
                                                    > powrócił z zakamarków
                                                    > > prehistorii, która wydawała się wymazana już na zawsze.
                                                    > > W akademii był Sith!
                                                    > > Nikt nie odważył nawet się poruszyć. Tylko jakieś
                                                    > dziecko- jeden z najmłodszy
                                                    > > ch
                                                    > > uczniów- podbiegł ze swoim małym mieczykiem do Sitha.
                                                    > Wszyscy z przerażeniem
                                                    > > oczekiwali aż mroczny rycerz uśmierci dzielnego malca,
                                                    > ten jednak uśmiechnął si
                                                    > > ę
                                                    > > tylko dobrotliwie, pogłaskał dziecko po główce dał mu
                                                    > cukierka i powiedział:
                                                    > > -Czy nie powinieneś być teraz na lekcjach?- chłopczyk
                                                    > odwrócił się i odszedł.
                                                    > >
                                                    > > Dwóch młodych Jedi stojących przed drzwiami Sali
                                                    > Obrad otworzyło usta, aby
                                                    > > przywitać Perlotiel, jednak nie powiedzieli nawet
                                                    > słowa. Cień padł też na ich
                                                    > > serca, kiedy spostrzegli wojownika z ich koszmarnych
                                                    > snów, który podążał za nią
                                                    > > .
                                                    > > Ten wykonał tylko niewielki gest dłonią i usunęli się z
                                                    > ich drogi.
                                                    > > Weszli do środka. Tam byli już wszyscy członkowie
                                                    > Rady z wyjątkiem Mistrza
                                                    > > Mikołaja i Perlotiel i oczywiście Binzata.
                                                    > > Także oni w osłupieniu przyglądali się wchodzącemu.
                                                    > Spośród nich wszystkich
                                                    > > jedynie Mistrz Luke miał okazję spotkać żywego Sitha...
                                                    > I wydawało mu się, że j
                                                    > > uż
                                                    > > nigdy nie będzie musiał stawać naprzeciw kogoś takiego.
                                                    > > Byli zbyt zaskoczeni aby zrobić cokolwiek.
                                                    > Świadomość, że on jest tutaj-
                                                    > > pośrodku siedzących w półkolu członków Rady Jedi,
                                                    > świadomość że Sith jest w sam
                                                    > > ym
                                                    > > centrum ich potęgi była zbyt szokująca.
                                                    > > Jedi niepewnie oglądali się na siebie. Czy powinni
                                                    > zaatakować potwora, który
                                                    > > pojawił się przed nimi z najgorszych zakamarków ich
                                                    > historii?
                                                    > > W końcu milczenie przerwał Mistrz Luke. Głośno
                                                    > przełknął ślinę.
                                                    > > -Perlotiel..- wydawało się, że głos mu się załamuje-
                                                    > może przedstawisz nam...
                                                    > >
                                                    > > gościa, którego ze sobą przyprowadziłaś.
                                                    > > Pozostali członkowie Rady byli zbyt osłupiali, aby
                                                    > powiedzieć cokolwiek....
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Przekazy ustaly i nie powrocily juz od wczorajszego
                                                    > wieczoru. byla spokojna, zdecydowana i pewna tego, co
                                                    > zaraz zrobi. "mojego "goscia", jak nazwales go Mistrzu
                                                    > Luke'u, nie trzeb przedstawiac. wszyscy sie juz domyslili
                                                    > kim jest. Zwolalam to nadzwyczajne zebranie Rady na
                                                    > prosbe Darth'a Azubina." Wszyscy siedzieli
                                                    > zdezorientowani. Jedynie Luke nie byl zdziwiony jej
                                                    > slowami. "mysle, ze najlepiej bedzie jesli sam Azubin
                                                    > przedstawi Wam powod naszego spotkania". odwrocila sie w
                                                    > strone Sith'a dajac mu znak glowa, ze moze zaczac...

                                                    -Mistrzu Luke, szanowni członkowie Rady- rozpoczął Azubin- widzę, wasze
                                                    zaszokowanie gdy widzicie mnie tutaj. Wiecie już kim jestem, a jeśli jeszcze nie
                                                    do końca zdajecie sobie z tego sprawę, mówię wam. Jestem Sithem. Ostatnim z wciąż
                                                    jeszcze żyjących. Jestem jednocześnie zwierzchnikiem i ostatnim członkiem waszego
                                                    zakonu. Wiem, o czym myślicie- uśmiechnął się złowieszczo- wystarczyłoby mnie
                                                    zabić, aby pozbyć się znienawidzonych wrogów na zawsze. A jednak, jeśli
                                                    spróbujecie ze mną walczyć, będzie to najgorszy dzień w dziejach Jedi od czasów
                                                    Wojen Klonów. Jestem tu sam, a jednak jestem pewny, że ta walka źle zakończyłaby
                                                    się dla obu stron.
                                                    -Wróćmy jednak do sprawy. Wiem że boicie się i nienawidzicie mnie, ale
                                                    pamiętajcie: jestem spadkobiercą Sithów, jestem dziedzicem Sidiousa, nie
                                                    samymSiduiousem, tak samo jak nie jestem Vaderem, choć to on był moim mistrzem-
                                                    spojrzenia Azubina i Mistzra Luka spotkały się- Tak, twój ojciec, panie, mnie
                                                    szkolił. Dziś przybywam ostrzec was przed niebezpieczeństwem większym, niż
                                                    jesteście w stanie sobie wyobrazić. Powstał renegacki zakon Sithów. Jego
                                                    członkowie dysponują mocami, które są dla nas niewyobrażalne. Potrafią stawać się
                                                    niewidzialni, przenikać do najlepiej strzeżonych stref, pokonać każdego... W
                                                    dodatku dysponują straszliwą bronią: Nową Gwiazdą Śmierci. Wiem o nich wiele.
                                                    Mogę zaoferować wam swoją wiedzę i umiejętności. Razem możemy ochronić galaktykę.
                                                    -Aby dać wam wyraz i dowód mojej dobrej woli, uczynię coś, czego nie zrobił
                                                    żaden Sith przede mną. Czas zakończyć wojnę, która dzieli nas od tysiącleci.
                                                    Podał swój miecz stojącej za nim Perlotiel, po czym uklęknął na jedno kolano.
                                                    -Mistrzu Luke, Perlotiel, szanowni członkowie Rady. W imieniu Sithów, aby
                                                    zakończyć wykrwawiający nas od dawna konflikt, poddaję się!
                                                    Nikt nie spodziewał się tych słów. Członkowie Rady zbladli. Ich zaskoczenie
                                                    było całkowite. Wszyscy w osłupieniu wpatrywali się w Sitha...
                                                  • perlotiel Re: CD 07.06.02, 22:36
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > Korytarze szkoły Jedi były ciche. Wszyscy uczniowie-
                                                    > > a także mistrzowie Jedi
                                                    > > > nie będący członkami Rady- z zaciekawieniem stali na
                                                    > > korytarzach otaczających
                                                    > > > salę obrad.
                                                    > > > Mistrzyni Perlotiel nagle nakazała zwołanie Rady.
                                                    > > Dlaczego? Wobec wszystkich
                                                    > > > wydarzeń, które działy się wokół nich- wyboru nowego
                                                    > > kanclerza, pojawienia się
                                                    > > > tajemniczej siły, których większosć z nich nie
                                                    > > rozumiała. To wszystko budziło
                                                    > > > ciekawość.
                                                    > > > Wszyscy członkowie Rady byli już w sali obrad. Wokół
                                                    > > napięcie narastało. Gdzi
                                                    > > > e
                                                    > > > była mistrzyni Perlotiel...
                                                    > > > Nagle uczniowie cofnęli się kilka kroków. To było jak
                                                    > > uderzenie obuchem.
                                                    > > > Korytarzem szła Perlotiel, jednak tym razem to nie ona
                                                    > > budziła największe
                                                    > > > zainteresowanie lecz posępny mężczyzna w czarnym
                                                    > > stroju, który szedł obok niej.
                                                    > > >
                                                    > > > Wiedzieli dobrze kim jest.... to znaczy, wydawało im
                                                    > > się że wiedzą. Na lekcja
                                                    > > > ch
                                                    > > > historii wiele razy rozmawiali o członkach tego
                                                    > > zakonu... ale czym innym jest
                                                    > > > rozmawiać i oglądać stare hologramy, a czym innym
                                                    > > spotkać kogoś takiego
                                                    > > > osobiście... Wydawało się, że ucieleśniony koszmar
                                                    > > powrócił z zakamarków
                                                    > > > prehistorii, która wydawała się wymazana już na
                                                    zawsze.
                                                    > > > W akademii był Sith!
                                                    > > > Nikt nie odważył nawet się poruszyć. Tylko jakieś
                                                    > > dziecko- jeden z najmłodszy
                                                    > > > ch
                                                    > > > uczniów- podbiegł ze swoim małym mieczykiem do Sitha.
                                                    > > Wszyscy z przerażeniem
                                                    > > > oczekiwali aż mroczny rycerz uśmierci dzielnego malca,
                                                    > > ten jednak uśmiechnął si
                                                    > > > ę
                                                    > > > tylko dobrotliwie, pogłaskał dziecko po główce dał mu
                                                    > > cukierka i powiedział:
                                                    > > > -Czy nie powinieneś być teraz na lekcjach?- chłopczyk
                                                    > > odwrócił się i odszedł.
                                                    > > >
                                                    > > > Dwóch młodych Jedi stojących przed drzwiami Sali
                                                    > > Obrad otworzyło usta, aby
                                                    > > > przywitać Perlotiel, jednak nie powiedzieli nawet
                                                    > > słowa. Cień padł też na ich
                                                    > > > serca, kiedy spostrzegli wojownika z ich koszmarnych
                                                    > > snów, który podążał za nią
                                                    > > > .
                                                    > > > Ten wykonał tylko niewielki gest dłonią i usunęli się z
                                                    > > ich drogi.
                                                    > > > Weszli do środka. Tam byli już wszyscy członkowie
                                                    > > Rady z wyjątkiem Mistrza
                                                    > > > Mikołaja i Perlotiel i oczywiście Binzata.
                                                    > > > Także oni w osłupieniu przyglądali się wchodzącemu.
                                                    > > Spośród nich wszystkich
                                                    > > > jedynie Mistrz Luke miał okazję spotkać żywego Sitha...
                                                    > > I wydawało mu się, że j
                                                    > > > uż
                                                    > > > nigdy nie będzie musiał stawać naprzeciw kogoś
                                                    takiego.
                                                    > > > Byli zbyt zaskoczeni aby zrobić cokolwiek.
                                                    > > Świadomość, że on jest tutaj-
                                                    > > > pośrodku siedzących w półkolu członków Rady Jedi,
                                                    > > świadomość że Sith jest w sam
                                                    > > > ym
                                                    > > > centrum ich potęgi była zbyt szokująca.
                                                    > > > Jedi niepewnie oglądali się na siebie. Czy powinni
                                                    > > zaatakować potwora, który
                                                    > > > pojawił się przed nimi z najgorszych zakamarków ich
                                                    > > historii?
                                                    > > > W końcu milczenie przerwał Mistrz Luke. Głośno
                                                    > > przełknął ślinę.
                                                    > > > -Perlotiel..- wydawało się, że głos mu się załamuje-
                                                    > > może przedstawisz nam...
                                                    > > >
                                                    > > > gościa, którego ze sobą przyprowadziłaś.
                                                    > > > Pozostali członkowie Rady byli zbyt osłupiali, aby
                                                    > > powiedzieć cokolwiek....
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Przekazy ustaly i nie powrocily juz od wczorajszego
                                                    > > wieczoru. byla spokojna, zdecydowana i pewna tego, co
                                                    > > zaraz zrobi. "mojego "goscia", jak nazwales go Mistrzu
                                                    > > Luke'u, nie trzeb przedstawiac. wszyscy sie juz domyslili
                                                    > > kim jest. Zwolalam to nadzwyczajne zebranie Rady na
                                                    > > prosbe Darth'a Azubina." Wszyscy siedzieli
                                                    > > zdezorientowani. Jedynie Luke nie byl zdziwiony jej
                                                    > > slowami. "mysle, ze najlepiej bedzie jesli sam Azubin
                                                    > > przedstawi Wam powod naszego spotkania". odwrocila sie w
                                                    > > strone Sith'a dajac mu znak glowa, ze moze zaczac...
                                                    >
                                                    > -Mistrzu Luke, szanowni członkowie Rady- rozpoczął
                                                    Azubin- widzę, wasze
                                                    > zaszokowanie gdy widzicie mnie tutaj. Wiecie już kim
                                                    jestem, a jeśli jeszcze ni
                                                    > e
                                                    > do końca zdajecie sobie z tego sprawę, mówię wam.
                                                    Jestem Sithem. Ostatnim z wci
                                                    > ąż
                                                    > jeszcze żyjących. Jestem jednocześnie zwierzchnikiem i
                                                    ostatnim członkiem wasze
                                                    > go
                                                    > zakonu. Wiem, o czym myślicie- uśmiechnął się
                                                    złowieszczo- wystarczyłoby mnie
                                                    > zabić, aby pozbyć się znienawidzonych wrogów na zawsze.
                                                    A jednak, jeśli
                                                    > spróbujecie ze mną walczyć, będzie to najgorszy dzień w
                                                    dziejach Jedi od czasów
                                                    >
                                                    > Wojen Klonów. Jestem tu sam, a jednak jestem pewny, że
                                                    ta walka źle zakończyłab
                                                    > y
                                                    > się dla obu stron.
                                                    > -Wróćmy jednak do sprawy. Wiem że boicie się i
                                                    nienawidzicie mnie, ale
                                                    > pamiętajcie: jestem spadkobiercą Sithów, jestem
                                                    dziedzicem Sidiousa, nie
                                                    > samymSiduiousem, tak samo jak nie jestem Vaderem, choć
                                                    to on był moim mistrzem-
                                                    >
                                                    > spojrzenia Azubina i Mistzra Luka spotkały się- Tak,
                                                    twój ojciec, panie, mnie
                                                    > szkolił. Dziś przybywam ostrzec was przed
                                                    niebezpieczeństwem większym, niż
                                                    > jesteście w stanie sobie wyobrazić. Powstał renegacki
                                                    zakon Sithów. Jego
                                                    > członkowie dysponują mocami, które są dla nas
                                                    niewyobrażalne. Potrafią stawać s
                                                    > ię
                                                    > niewidzialni, przenikać do najlepiej strzeżonych stref,
                                                    pokonać każdego... W
                                                    > dodatku dysponują straszliwą bronią: Nową Gwiazdą
                                                    Śmierci. Wiem o nich wiele.
                                                    > Mogę zaoferować wam swoją wiedzę i umiejętności. Razem
                                                    możemy ochronić galaktyk
                                                    > ę.
                                                    > -Aby dać wam wyraz i dowód mojej dobrej woli, uczynię
                                                    coś, czego nie zrobił
                                                    > żaden Sith przede mną. Czas zakończyć wojnę, która
                                                    dzieli nas od tysiącleci.
                                                    > Podał swój miecz stojącej za nim Perlotiel, po czym
                                                    uklęknął na jedno kolano.
                                                    > -Mistrzu Luke, Perlotiel, szanowni członkowie Rady. W
                                                    imieniu Sithów, aby
                                                    > zakończyć wykrwawiający nas od dawna konflikt, poddaję się!
                                                    > Nikt nie spodziewał się tych słów. Członkowie Rady
                                                    zbladli. Ich zaskoczenie
                                                    > było całkowite. Wszyscy w osłupieniu wpatrywali się w
                                                    Sitha...



                                                    ja sie tak nie bawe ;P a mialam taki fajny pomysl na ciag
                                                    dalszy :/ a tu Digan mnie uprzedzil:P i cio ja mam teraz
                                                    napisac????
                                                  • mikolaj7 Re: CD 08.06.02, 00:24
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    ) darthazubin napisał(a):
                                                    )
                                                    ) ) perlotiel napisał(a):
                                                    ) )
                                                    ) ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    ) ) )
                                                    ) ) ) ) perlotiel napisał(a):
                                                    ) ) ) )
                                                    ) ) ) ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    ) ) ) ) )
                                                    ) ) ) ) ) ) perlotiel napisał(a):
                                                    ) ) ) ) Korytarze szkoły Jedi były ciche. Wszyscy uczniowie-
                                                    ) ) ) a także mistrzowie Jedi
                                                    ) ) ) ) nie będący członkami Rady- z zaciekawieniem stali na
                                                    ) ) ) korytarzach otaczających
                                                    ) ) ) ) salę obrad.
                                                    ) ) ) ) Mistrzyni Perlotiel nagle nakazała zwołanie Rady.
                                                    ) ) ) Dlaczego? Wobec wszystkich
                                                    ) ) ) ) wydarzeń, które działy się wokół nich- wyboru nowego
                                                    ) ) ) kanclerza, pojawienia się
                                                    ) ) ) ) tajemniczej siły, których większosć z nich nie
                                                    ) ) ) rozumiała. To wszystko budziło
                                                    ) ) ) ) ciekawość.
                                                    ) ) ) ) Wszyscy członkowie Rady byli już w sali obrad. Wokół
                                                    ) ) ) napięcie narastało. Gdzi
                                                    ) ) ) ) e
                                                    ) ) ) ) była mistrzyni Perlotiel...
                                                    ) ) ) ) Nagle uczniowie cofnęli się kilka kroków. To było jak
                                                    ) ) ) uderzenie obuchem.
                                                    ) ) ) ) Korytarzem szła Perlotiel, jednak tym razem to nie ona
                                                    ) ) ) budziła największe
                                                    ) ) ) ) zainteresowanie lecz posępny mężczyzna w czarnym
                                                    ) ) ) stroju, który szedł obok niej.
                                                    ) ) ) )
                                                    ) ) ) ) Wiedzieli dobrze kim jest.... to znaczy, wydawało im
                                                    ) ) ) się że wiedzą. Na lekcja
                                                    ) ) ) ) ch
                                                    ) ) ) ) historii wiele razy rozmawiali o członkach tego
                                                    ) ) ) zakonu... ale czym innym jest
                                                    ) ) ) ) rozmawiać i oglądać stare hologramy, a czym innym
                                                    ) ) ) spotkać kogoś takiego
                                                    ) ) ) ) osobiście... Wydawało się, że ucieleśniony koszmar
                                                    ) ) ) powrócił z zakamarków
                                                    ) ) ) ) prehistorii, która wydawała się wymazana już na
                                                    ) zawsze.
                                                    ) ) ) ) W akademii był Sith!
                                                    ) ) ) ) Nikt nie odważył nawet się poruszyć. Tylko jakieś
                                                    ) ) ) dziecko- jeden z najmłodszy
                                                    ) ) ) ) ch
                                                    ) ) ) ) uczniów- podbiegł ze swoim małym mieczykiem do Sitha.
                                                    ) ) ) Wszyscy z przerażeniem
                                                    ) ) ) ) oczekiwali aż mroczny rycerz uśmierci dzielnego malca,
                                                    ) ) ) ten jednak uśmiechnął si
                                                    ) ) ) ) ę
                                                    ) ) ) ) tylko dobrotliwie, pogłaskał dziecko po główce dał mu
                                                    ) ) ) cukierka i powiedział:
                                                    ) ) ) ) -Czy nie powinieneś być teraz na lekcjach?- chłopczyk
                                                    ) ) ) odwrócił się i odszedł.
                                                    ) ) ) )
                                                    ) ) ) ) Dwóch młodych Jedi stojących przed drzwiami Sali
                                                    ) ) ) Obrad otworzyło usta, aby
                                                    ) ) ) ) przywitać Perlotiel, jednak nie powiedzieli nawet
                                                    ) ) ) słowa. Cień padł też na ich
                                                    ) ) ) ) serca, kiedy spostrzegli wojownika z ich koszmarnych
                                                    ) ) ) snów, który podążał za nią
                                                    ) ) ) ) .
                                                    ) ) ) ) Ten wykonał tylko niewielki gest dłonią i usunęli się z
                                                    ) ) ) ich drogi.
                                                    ) ) ) ) Weszli do środka. Tam byli już wszyscy członkowie
                                                    ) ) ) Rady z wyjątkiem Mistrza
                                                    ) ) ) ) Mikołaja i Perlotiel i oczywiście Binzata.
                                                    ) ) ) ) Także oni w osłupieniu przyglądali się wchodzącemu.
                                                    ) ) ) Spośród nich wszystkich
                                                    ) ) ) ) jedynie Mistrz Luke miał okazję spotkać żywego Sitha...
                                                    ) ) ) I wydawało mu się, że j
                                                    ) ) ) ) uż
                                                    ) ) ) ) nigdy nie będzie musiał stawać naprzeciw kogoś
                                                    ) takiego.
                                                    ) ) ) ) Byli zbyt zaskoczeni aby zrobić cokolwiek.
                                                    ) ) ) Świadomość, że on jest tutaj-
                                                    ) ) ) ) pośrodku siedzących w półkolu członków Rady Jedi,
                                                    ) ) ) świadomość że Sith jest w sam
                                                    ) ) ) ) ym
                                                    ) ) ) ) centrum ich potęgi była zbyt szokująca.
                                                    ) ) ) ) Jedi niepewnie oglądali się na siebie. Czy powinni
                                                    ) ) ) zaatakować potwora, który
                                                    ) ) ) ) pojawił się przed nimi z najgorszych zakamarków ich
                                                    ) ) ) historii?
                                                    ) ) ) ) W końcu milczenie przerwał Mistrz Luke. Głośno
                                                    ) ) ) przełknął ślinę.
                                                    ) ) ) ) -Perlotiel..- wydawało się, że głos mu się załamuje-
                                                    ) ) ) może przedstawisz nam...
                                                    ) ) ) )
                                                    ) ) ) ) gościa, którego ze sobą przyprowadziłaś.
                                                    ) ) ) ) Pozostali członkowie Rady byli zbyt osłupiali, aby
                                                    ) ) ) powiedzieć cokolwiek....
                                                    ) ) )
                                                    ) ) )
                                                    ) ) )
                                                    ) ) ) Przekazy ustaly i nie powrocily juz od wczorajszego
                                                    ) ) ) wieczoru. byla spokojna, zdecydowana i pewna tego, co
                                                    ) ) ) zaraz zrobi. "mojego "goscia", jak nazwales go Mistrzu
                                                    ) ) ) Luke'u, nie trzeb przedstawiac. wszyscy sie juz domyslili
                                                    ) ) ) kim jest. Zwolalam to nadzwyczajne zebranie Rady na
                                                    ) ) ) prosbe Darth'a Azubina." Wszyscy siedzieli
                                                    ) ) ) zdezorientowani. Jedynie Luke nie byl zdziwiony jej
                                                    ) ) ) slowami. "mysle, ze najlepiej bedzie jesli sam Azubin
                                                    ) ) ) przedstawi Wam powod naszego spotkania". odwrocila sie w
                                                    ) ) ) strone Sith'a dajac mu znak glowa, ze moze zaczac...
                                                    ) )
                                                    ) ) -Mistrzu Luke, szanowni członkowie Rady- rozpoczął
                                                    ) Azubin- widzę, wasze
                                                    ) ) zaszokowanie gdy widzicie mnie tutaj. Wiecie już kim
                                                    ) jestem, a jeśli jeszcze ni
                                                    ) ) e
                                                    ) ) do końca zdajecie sobie z tego sprawę, mówię wam.
                                                    ) Jestem Sithem. Ostatnim z wci
                                                    ) ) ąż
                                                    ) ) jeszcze żyjących. Jestem jednocześnie zwierzchnikiem i
                                                    ) ostatnim członkiem wasze
                                                    ) ) go
                                                    ) ) zakonu. Wiem, o czym myślicie- uśmiechnął się
                                                    ) złowieszczo- wystarczyłoby mnie
                                                    ) ) zabić, aby pozbyć się znienawidzonych wrogów na zawsze.
                                                    ) A jednak, jeśli
                                                    ) ) spróbujecie ze mną walczyć, będzie to najgorszy dzień w
                                                    ) dziejach Jedi od czasów
                                                    ) )
                                                    ) ) Wojen Klonów. Jestem tu sam, a jednak jestem pewny, że
                                                    ) ta walka źle zakończyłab
                                                    ) ) y
                                                    ) ) się dla obu stron.
                                                    ) ) -Wróćmy jednak do sprawy. Wiem że boicie się i
                                                    ) nienawidzicie mnie, ale
                                                    ) ) pamiętajcie: jestem spadkobiercą Sithów, jestem
                                                    ) dziedzicem Sidiousa, nie
                                                    ) ) samymSiduiousem, tak samo jak nie jestem Vaderem, choć
                                                    ) to on był moim mistrzem-
                                                    ) )
                                                    ) ) spojrzenia Azubina i Mistzra Luka spotkały się- Tak,
                                                    ) twój ojciec, panie, mnie
                                                    ) ) szkolił. Dziś przybywam ostrzec was przed
                                                    ) niebezpieczeństwem większym, niż
                                                    ) ) jesteście w stanie sobie wyobrazić. Powstał renegacki
                                                    ) zakon Sithów. Jego
                                                    ) ) członkowie dysponują mocami, które są dla nas
                                                    ) niewyobrażalne. Potrafią stawać s
                                                    ) ) ię
                                                    ) ) niewidzialni, przenikać do najlepiej strzeżonych stref,
                                                    ) pokonać każdego... W
                                                    ) ) dodatku dysponują straszliwą bronią: Nową Gwiazdą
                                                    ) Śmierci. Wiem o nich wiele.
                                                    ) ) Mogę zaoferować wam swoją wiedzę i umiejętności. Razem
                                                    ) możemy ochronić galaktyk
                                                    ) ) ę.
                                                    ) ) -Aby dać wam wyraz i dowód mojej dobrej woli, uczynię
                                                    ) coś, czego nie zrobił
                                                    ) ) żaden Sith przede mną. Czas zakończyć wojnę, która
                                                    ) dzieli nas od tysiącleci.
                                                    ) ) Podał swój miecz stojącej za nim Perlotiel, po czym
                                                    ) uklęknął na jedno kolano.
                                                    ) ) -Mistrzu Luke, Perlotiel, szanowni członkowie Rady. W
                                                    ) imieniu Sithów, aby
                                                    ) ) zakończyć wykrwawiający nas od dawna konflikt, poddaję się!
                                                    ) ) Nikt nie spodziewał się tych słów. Członkowie Rady
                                                    ) zbladli. Ich zaskoczenie
                                                    ) ) było całkowite. Wszyscy w osłupieniu wpatrywali się w
                                                    ) Sitha...
                                                    )
                                                    )
                                                    )
                                                    ) ja sie tak nie bawe ;P a mialam taki fajny pomysl na ciag
                                                    ) dalszy :/ a tu Digan mnie uprzedzil:P i cio ja mam teraz
                                                    ) napisac????

                                                    pisz swoje. jakies zasady musza byc. nie mozna tak sie
                                                    pchac z buciorami w rozdzial miedzy Toba, a Azubinem.
                                                  • darthazubin Re: CD 08.06.02, 11:35
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > ) darthazubin napisał(a):
                                                    > )
                                                    > ) ) perlotiel napisał(a):
                                                    > ) )
                                                    > ) ) ) Wszyscy z przerażeniem
                                                    > ) ) ) ) oczekiwali aż mroczny rycerz uśmierci dzielnego malca,
                                                    > ) ) ) ten jednak uśmiechnął si
                                                    > ) ) ) ) ę
                                                    > ) ) ) ) tylko dobrotliwie, pogłaskał dziecko po główce dał mu
                                                    > ) ) ) cukierka i powiedział:
                                                    > ) ) ) ) -Czy nie powinieneś być teraz na lekcjach?- chłopczyk
                                                    > ) ) ) odwrócił się i odszedł.
                                                    > ) ) ) )
                                                    > ) ) ) ) Dwóch młodych Jedi stojących przed drzwiami Sali
                                                    > ) ) ) Obrad otworzyło usta, aby
                                                    > ) ) ) ) przywitać Perlotiel, jednak nie powiedzieli nawet
                                                    > ) ) ) słowa. Cień padł też na ich
                                                    > ) ) ) ) serca, kiedy spostrzegli wojownika z ich koszmarnych
                                                    > ) ) ) snów, który podążał za nią
                                                    > ) ) ) ) .
                                                    > ) ) ) ) Ten wykonał tylko niewielki gest dłonią i usunęli się z
                                                    > ) ) ) ich drogi.
                                                    > ) ) ) ) Weszli do środka. Tam byli już wszyscy członkowie
                                                    > ) ) ) Rady z wyjątkiem Mistrza
                                                    > ) ) ) ) Mikołaja i Perlotiel i oczywiście Binzata.
                                                    > ) ) ) ) Także oni w osłupieniu przyglądali się wchodzącemu.
                                                    > ) ) ) Spośród nich wszystkich
                                                    > ) ) ) ) jedynie Mistrz Luke miał okazję spotkać żywego Sitha...
                                                    > ) ) ) I wydawało mu się, że j
                                                    > ) ) ) ) uż
                                                    > ) ) ) ) nigdy nie będzie musiał stawać naprzeciw kogoś
                                                    > ) takiego.
                                                    > ) ) ) ) Byli zbyt zaskoczeni aby zrobić cokolwiek.
                                                    > ) ) ) Świadomość, że on jest tutaj-
                                                    > ) ) ) ) pośrodku siedzących w półkolu członków Rady Jedi,
                                                    > ) ) ) świadomość że Sith jest w sam
                                                    > ) ) ) ) ym
                                                    > ) ) ) ) centrum ich potęgi była zbyt szokująca.
                                                    > ) ) ) ) Jedi niepewnie oglądali się na siebie. Czy powinni
                                                    > ) ) ) zaatakować potwora, który
                                                    > ) ) ) ) pojawił się przed nimi z najgorszych zakamarków ich
                                                    > ) ) ) historii?
                                                    > ) ) ) ) W końcu milczenie przerwał Mistrz Luke. Głośno
                                                    > ) ) ) przełknął ślinę.
                                                    > ) ) ) ) -Perlotiel..- wydawało się, że głos mu się załamuje-
                                                    > ) ) ) może przedstawisz nam...
                                                    > ) ) ) )
                                                    > ) ) ) ) gościa, którego ze sobą przyprowadziłaś.
                                                    > ) ) ) ) Pozostali członkowie Rady byli zbyt osłupiali, aby
                                                    > ) ) ) powiedzieć cokolwiek....
                                                    > ) ) )
                                                    > ) ) )
                                                    > ) ) )
                                                    > ) ) ) Przekazy ustaly i nie powrocily juz od wczorajszego
                                                    > ) ) ) wieczoru. byla spokojna, zdecydowana i pewna tego, co
                                                    > ) ) ) zaraz zrobi. "mojego "goscia", jak nazwales go Mistrzu
                                                    > ) ) ) Luke'u, nie trzeb przedstawiac. wszyscy sie juz domyslili
                                                    > ) ) ) kim jest. Zwolalam to nadzwyczajne zebranie Rady na
                                                    > ) ) ) prosbe Darth'a Azubina." Wszyscy siedzieli
                                                    > ) ) ) zdezorientowani. Jedynie Luke nie byl zdziwiony jej
                                                    > ) ) ) slowami. "mysle, ze najlepiej bedzie jesli sam Azubin
                                                    > ) ) ) przedstawi Wam powod naszego spotkania". odwrocila sie w
                                                    > ) ) ) strone Sith'a dajac mu znak glowa, ze moze zaczac...
                                                    > ) )
                                                    > ) ) -Mistrzu Luke, szanowni członkowie Rady- rozpoczął
                                                    > ) Azubin- widzę, wasze
                                                    > ) ) zaszokowanie gdy widzicie mnie tutaj. Wiecie już kim
                                                    > ) jestem, a jeśli jeszcze ni
                                                    > ) ) e
                                                    > ) ) do końca zdajecie sobie z tego sprawę, mówię wam.
                                                    > ) Jestem Sithem. Ostatnim z wci
                                                    > ) ) ąż
                                                    > ) ) jeszcze żyjących. Jestem jednocześnie zwierzchnikiem i
                                                    > ) ostatnim członkiem wasze
                                                    > ) ) go
                                                    > ) ) zakonu. Wiem, o czym myślicie- uśmiechnął się
                                                    > ) złowieszczo- wystarczyłoby mnie
                                                    > ) ) zabić, aby pozbyć się znienawidzonych wrogów na zawsze.
                                                    > ) A jednak, jeśli
                                                    > ) ) spróbujecie ze mną walczyć, będzie to najgorszy dzień w
                                                    > ) dziejach Jedi od czasów
                                                    > ) )
                                                    > ) ) Wojen Klonów. Jestem tu sam, a jednak jestem pewny, że
                                                    > ) ta walka źle zakończyłab
                                                    > ) ) y
                                                    > ) ) się dla obu stron.
                                                    > ) ) -Wróćmy jednak do sprawy. Wiem że boicie się i
                                                    > ) nienawidzicie mnie, ale
                                                    > ) ) pamiętajcie: jestem spadkobiercą Sithów, jestem
                                                    > ) dziedzicem Sidiousa, nie
                                                    > ) ) samymSiduiousem, tak samo jak nie jestem Vaderem, choć
                                                    > ) to on był moim mistrzem-
                                                    > ) )
                                                    > ) ) spojrzenia Azubina i Mistzra Luka spotkały się- Tak,
                                                    > ) twój ojciec, panie, mnie
                                                    > ) ) szkolił. Dziś przybywam ostrzec was przed
                                                    > ) niebezpieczeństwem większym, niż
                                                    > ) ) jesteście w stanie sobie wyobrazić. Powstał renegacki
                                                    > ) zakon Sithów. Jego
                                                    > ) ) członkowie dysponują mocami, które są dla nas
                                                    > ) niewyobrażalne. Potrafią stawać s
                                                    > ) ) ię
                                                    > ) ) niewidzialni, przenikać do najlepiej strzeżonych stref,
                                                    > ) pokonać każdego... W
                                                    > ) ) dodatku dysponują straszliwą bronią: Nową Gwiazdą
                                                    > ) Śmierci. Wiem o nich wiele.
                                                    > ) ) Mogę zaoferować wam swoją wiedzę i umiejętności. Razem
                                                    > ) możemy ochronić galaktyk
                                                    > ) ) ę.
                                                    > ) ) -Aby dać wam wyraz i dowód mojej dobrej woli, uczynię
                                                    > ) coś, czego nie zrobił
                                                    > ) ) żaden Sith przede mną. Czas zakończyć wojnę, która
                                                    > ) dzieli nas od tysiącleci.
                                                    > ) ) Podał swój miecz stojącej za nim Perlotiel, po czym
                                                    > ) uklęknął na jedno kolano.
                                                    > ) ) -Mistrzu Luke, Perlotiel, szanowni członkowie Rady. W
                                                    > ) imieniu Sithów, aby
                                                    > ) ) zakończyć wykrwawiający nas od dawna konflikt, poddaję się!
                                                    > ) ) Nikt nie spodziewał się tych słów. Członkowie Rady
                                                    > ) zbladli. Ich zaskoczenie
                                                    > ) ) było całkowite. Wszyscy w osłupieniu wpatrywali się w
                                                    > ) Sitha...
                                                    > )
                                                    > )
                                                    > )
                                                    > ) ja sie tak nie bawe ;P a mialam taki fajny pomysl na ciag
                                                    > ) dalszy :/ a tu Digan mnie uprzedzil:P i cio ja mam teraz
                                                    > ) napisac????
                                                    >
                                                    > pisz swoje. jakies zasady musza byc. nie mozna tak sie
                                                    > pchac z buciorami w rozdzial miedzy Toba, a Azubinem.

                                                    Tak, po prostu kontynuuj nasz wątek.
                                                    PS: od dzisiaj do wtorku będę pojawiać się bardzo rzadko (myślę, że ze 2 razy w
                                                    ciągu tych 4 dni), jeśli mogę prosić, to (przynajmniej ten wątek) dostosujcie do
                                                    mnie i nie pędźcie za bardzo. Byłbym bardzo zobowiązany.
                                                    Wasz, Darth Azubin
                                                  • darthazubin PS 08.06.02, 11:37
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    Wysłałem Ci maila
                                                  • perlotiel Re: CD 11.06.02, 17:57
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > Korytarze szkoły Jedi były ciche. Wszyscy uczniowie-
                                                    > > a także mistrzowie Jedi
                                                    > > > nie będący członkami Rady- z zaciekawieniem stali na
                                                    > > korytarzach otaczających
                                                    > > > salę obrad.
                                                    > > > Mistrzyni Perlotiel nagle nakazała zwołanie Rady.
                                                    > > Dlaczego? Wobec wszystkich
                                                    > > > wydarzeń, które działy się wokół nich- wyboru nowego
                                                    > > kanclerza, pojawienia się
                                                    > > > tajemniczej siły, których większosć z nich nie
                                                    > > rozumiała. To wszystko budziło
                                                    > > > ciekawość.
                                                    > > > Wszyscy członkowie Rady byli już w sali obrad. Wokół
                                                    > > napięcie narastało. Gdzi
                                                    > > > e
                                                    > > > była mistrzyni Perlotiel...
                                                    > > > Nagle uczniowie cofnęli się kilka kroków. To było jak
                                                    > > uderzenie obuchem.
                                                    > > > Korytarzem szła Perlotiel, jednak tym razem to nie ona
                                                    > > budziła największe
                                                    > > > zainteresowanie lecz posępny mężczyzna w czarnym
                                                    > > stroju, który szedł obok niej.
                                                    > > >
                                                    > > > Wiedzieli dobrze kim jest.... to znaczy, wydawało im
                                                    > > się że wiedzą. Na lekcja
                                                    > > > ch
                                                    > > > historii wiele razy rozmawiali o członkach tego
                                                    > > zakonu... ale czym innym jest
                                                    > > > rozmawiać i oglądać stare hologramy, a czym innym
                                                    > > spotkać kogoś takiego
                                                    > > > osobiście... Wydawało się, że ucieleśniony koszmar
                                                    > > powrócił z zakamarków
                                                    > > > prehistorii, która wydawała się wymazana już na
                                                    zawsze.
                                                    > > > W akademii był Sith!
                                                    > > > Nikt nie odważył nawet się poruszyć. Tylko jakieś
                                                    > > dziecko- jeden z najmłodszy
                                                    > > > ch
                                                    > > > uczniów- podbiegł ze swoim małym mieczykiem do Sitha.
                                                    > > Wszyscy z przerażeniem
                                                    > > > oczekiwali aż mroczny rycerz uśmierci dzielnego malca,
                                                    > > ten jednak uśmiechnął si
                                                    > > > ę
                                                    > > > tylko dobrotliwie, pogłaskał dziecko po główce dał mu
                                                    > > cukierka i powiedział:
                                                    > > > -Czy nie powinieneś być teraz na lekcjach?- chłopczyk
                                                    > > odwrócił się i odszedł.
                                                    > > >
                                                    > > > Dwóch młodych Jedi stojących przed drzwiami Sali
                                                    > > Obrad otworzyło usta, aby
                                                    > > > przywitać Perlotiel, jednak nie powiedzieli nawet
                                                    > > słowa. Cień padł też na ich
                                                    > > > serca, kiedy spostrzegli wojownika z ich koszmarnych
                                                    > > snów, który podążał za nią
                                                    > > > .
                                                    > > > Ten wykonał tylko niewielki gest dłonią i usunęli się z
                                                    > > ich drogi.
                                                    > > > Weszli do środka. Tam byli już wszyscy członkowie
                                                    > > Rady z wyjątkiem Mistrza
                                                    > > > Mikołaja i Perlotiel i oczywiście Binzata.
                                                    > > > Także oni w osłupieniu przyglądali się wchodzącemu.
                                                    > > Spośród nich wszystkich
                                                    > > > jedynie Mistrz Luke miał okazję spotkać żywego Sitha...
                                                    > > I wydawało mu się, że j
                                                    > > > uż
                                                    > > > nigdy nie będzie musiał stawać naprzeciw kogoś
                                                    takiego.
                                                    > > > Byli zbyt zaskoczeni aby zrobić cokolwiek.
                                                    > > Świadomość, że on jest tutaj-
                                                    > > > pośrodku siedzących w półkolu członków Rady Jedi,
                                                    > > świadomość że Sith jest w sam
                                                    > > > ym
                                                    > > > centrum ich potęgi była zbyt szokująca.
                                                    > > > Jedi niepewnie oglądali się na siebie. Czy powinni
                                                    > > zaatakować potwora, który
                                                    > > > pojawił się przed nimi z najgorszych zakamarków ich
                                                    > > historii?
                                                    > > > W końcu milczenie przerwał Mistrz Luke. Głośno
                                                    > > przełknął ślinę.
                                                    > > > -Perlotiel..- wydawało się, że głos mu się załamuje-
                                                    > > może przedstawisz nam...
                                                    > > >
                                                    > > > gościa, którego ze sobą przyprowadziłaś.
                                                    > > > Pozostali członkowie Rady byli zbyt osłupiali, aby
                                                    > > powiedzieć cokolwiek....
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Przekazy ustaly i nie powrocily juz od wczorajszego
                                                    > > wieczoru. byla spokojna, zdecydowana i pewna tego, co
                                                    > > zaraz zrobi. "mojego "goscia", jak nazwales go Mistrzu
                                                    > > Luke'u, nie trzeb przedstawiac. wszyscy sie juz domyslili
                                                    > > kim jest. Zwolalam to nadzwyczajne zebranie Rady na
                                                    > > prosbe Darth'a Azubina." Wszyscy siedzieli
                                                    > > zdezorientowani. Jedynie Luke nie byl zdziwiony jej
                                                    > > slowami. "mysle, ze najlepiej bedzie jesli sam Azubin
                                                    > > przedstawi Wam powod naszego spotkania". odwrocila sie w
                                                    > > strone Sith'a dajac mu znak glowa, ze moze zaczac...
                                                    >
                                                    > -Mistrzu Luke, szanowni członkowie Rady- rozpoczął
                                                    Azubin- widzę, wasze
                                                    > zaszokowanie gdy widzicie mnie tutaj. Wiecie już kim
                                                    jestem, a jeśli jeszcze ni
                                                    > e
                                                    > do końca zdajecie sobie z tego sprawę, mówię wam.
                                                    Jestem Sithem. Ostatnim z wci
                                                    > ąż
                                                    > jeszcze żyjących. Jestem jednocześnie zwierzchnikiem i
                                                    ostatnim członkiem wasze
                                                    > go
                                                    > zakonu. Wiem, o czym myślicie- uśmiechnął się
                                                    złowieszczo- wystarczyłoby mnie
                                                    > zabić, aby pozbyć się znienawidzonych wrogów na zawsze.
                                                    A jednak, jeśli
                                                    > spróbujecie ze mną walczyć, będzie to najgorszy dzień w
                                                    dziejach Jedi od czasów
                                                    >
                                                    > Wojen Klonów. Jestem tu sam, a jednak jestem pewny, że
                                                    ta walka źle zakończyłab
                                                    > y
                                                    > się dla obu stron.
                                                    > -Wróćmy jednak do sprawy. Wiem że boicie się i
                                                    nienawidzicie mnie, ale
                                                    > pamiętajcie: jestem spadkobiercą Sithów, jestem
                                                    dziedzicem Sidiousa, nie
                                                    > samymSiduiousem, tak samo jak nie jestem Vaderem, choć
                                                    to on był moim mistrzem-
                                                    >
                                                    > spojrzenia Azubina i Mistzra Luka spotkały się- Tak,
                                                    twój ojciec, panie, mnie
                                                    > szkolił. Dziś przybywam ostrzec was przed
                                                    niebezpieczeństwem większym, niż
                                                    > jesteście w stanie sobie wyobrazić. Powstał renegacki
                                                    zakon Sithów. Jego
                                                    > członkowie dysponują mocami, które są dla nas
                                                    niewyobrażalne. Potrafią stawać s
                                                    > ię
                                                    > niewidzialni, przenikać do najlepiej strzeżonych stref,
                                                    pokonać każdego... W
                                                    > dodatku dysponują straszliwą bronią: Nową Gwiazdą
                                                    Śmierci. Wiem o nich wiele.
                                                    > Mogę zaoferować wam swoją wiedzę i umiejętności. Razem
                                                    możemy ochronić galaktyk
                                                    > ę.
                                                    > -Aby dać wam wyraz i dowód mojej dobrej woli, uczynię
                                                    coś, czego nie zrobił
                                                    > żaden Sith przede mną. Czas zakończyć wojnę, która
                                                    dzieli nas od tysiącleci.
                                                    > Podał swój miecz stojącej za nim Perlotiel, po czym
                                                    uklęknął na jedno kolano.
                                                    > -Mistrzu Luke, Perlotiel, szanowni członkowie Rady. W
                                                    imieniu Sithów, aby
                                                    > zakończyć wykrwawiający nas od dawna konflikt, poddaję się!
                                                    > Nikt nie spodziewał się tych słów. Członkowie Rady
                                                    zbladli. Ich zaskoczenie
                                                    > było całkowite. Wszyscy w osłupieniu wpatrywali się w
                                                    Sitha...



                                                    wtedy glos zabral Luke: "dobrze, ze sam to zrobiles. nikt
                                                    nie mial ochoty urzyc przemocy przeciwko tobie...
                                                    Perlotiel..." odwrocil sie w strone Jedi, ktora trzymala
                                                    miecz Sitha. dal jej znak, ze moze zabrac glos. "przykro
                                                    mi. zabrac go". twarz Azubina nie kryla zdziwienia.
                                                  • perlotiel ps 12.06.02, 11:19
                                                    wiem, ze mnie dlugo nie bylo, ale mam nadzieje, ze ktos
                                                    jeszcze gra w nasze rpg ;))))
                                                  • darthazubin Re: CD 12.06.02, 12:12
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > wtedy glos zabral Luke: "dobrze, ze sam to zrobiles. nikt
                                                    > nie mial ochoty urzyc przemocy przeciwko tobie...
                                                    > Perlotiel..." odwrocil sie w strone Jedi, ktora trzymala
                                                    > miecz Sitha. dal jej znak, ze moze zabrac glos. "przykro
                                                    > mi. zabrac go". twarz Azubina nie kryla zdziwienia.

                                                    -Więc sami tego chcieliście- miecz wyskoczył z dłoni Perlotiel i wrócił do ręki
                                                    Azubina. W tym momencie z jego dłoni wystrzeliły błyskawice, które wbijały się w
                                                    ziemię przed członkami Rady- ty mistrzu Luke znasz ich działanie, prawda?-
                                                    uśmiechnął się zjadliwie, szybko odzyskując dawną pewność siebie- nikomu nie
                                                    opowiadałeś o swojej klęsce w walce z Sidiousem, ale ja tam byłem. Widziałem jak
                                                    poparzyły cię błyskawice Sithów. Chcesz znowu poznać to uczucie? Powiedziałem ci,
                                                    jeśli zdecydujesz się walczyć przeciw mnie, będzie to najgorszy dzień w dziejach
                                                    Jedi od dni wojen klonów.
                                                    -A jednak- ponownie oddał swój miecz Perlotiel- zaufam ci- przybrał postać
                                                    kanclerza Asetine- uwierzę w twoją mądrość. Zagłada wisi nad Couruscant. Zagłada
                                                    której nie powstrzymacie sami. Mój wybuch gniewu był nie na miejscu. może gdy
                                                    okażę pokorę zrozumiecie, jak wielki błąd popełniacie... Perlotiel, czyń swoją
                                                    powinność..
                                                  • perlotiel Re: CD 12.06.02, 13:08
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > wtedy glos zabral Luke: "dobrze, ze sam to zrobiles. nikt
                                                    > > nie mial ochoty urzyc przemocy przeciwko tobie...
                                                    > > Perlotiel..." odwrocil sie w strone Jedi, ktora trzymala
                                                    > > miecz Sitha. dal jej znak, ze moze zabrac glos. "przykro
                                                    > > mi. zabrac go". twarz Azubina nie kryla zdziwienia.
                                                    >
                                                    > -Więc sami tego chcieliście- miecz wyskoczył z dłoni
                                                    Perlotiel i wrócił do rę
                                                    > ki
                                                    > Azubina. W tym momencie z jego dłoni wystrzeliły
                                                    błyskawice, które wbijały się
                                                    > w
                                                    > ziemię przed członkami Rady- ty mistrzu Luke znasz ich
                                                    działanie, prawda?-
                                                    > uśmiechnął się zjadliwie, szybko odzyskując dawną
                                                    pewność siebie- nikomu nie
                                                    > opowiadałeś o swojej klęsce w walce z Sidiousem, ale ja
                                                    tam byłem. Widziałem ja
                                                    > k
                                                    > poparzyły cię błyskawice Sithów. Chcesz znowu poznać to
                                                    uczucie? Powiedziałem c
                                                    > i,
                                                    > jeśli zdecydujesz się walczyć przeciw mnie, będzie to
                                                    najgorszy dzień w dziejac
                                                    > h
                                                    > Jedi od dni wojen klonów.
                                                    > -A jednak- ponownie oddał swój miecz Perlotiel-
                                                    zaufam ci- przybrał postać
                                                    > kanclerza Asetine- uwierzę w twoją mądrość. Zagłada
                                                    wisi nad Couruscant. Zagład
                                                    > a
                                                    > której nie powstrzymacie sami. Mój wybuch gniewu był
                                                    nie na miejscu. może gdy
                                                    > okażę pokorę zrozumiecie, jak wielki błąd
                                                    popełniacie... Perlotiel, czyń swoją
                                                    > powinność..



                                                    Perlotiel bez zadnych emocji kazala zabrac starzy
                                                    Azubina. Zamkneli go w bialej, swietnie strzezonej celi.
                                                    "swietnie sie spisalas Perlotiel" powiedzial jeden z
                                                    radnych. "wiem. ale to jeszcze nie koniec"

                                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                                                    slonce zaszlo. Do celi Azubina wszedl zakapturzony Jedi.
                                                    Wyprosil straze. Gdy zostali juz sami zdjal kaptur... To
                                                    byla Perlotiel.
                                                    "witaj Azubinie. Jak Ci sie mieszka w nowej celi?"
                                                  • mikolaj7 Re: CD 12.06.02, 20:45
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > > wtedy glos zabral Luke: "dobrze, ze sam to zrobiles. nikt
                                                    > > > nie mial ochoty urzyc przemocy przeciwko tobie...
                                                    > > > Perlotiel..." odwrocil sie w strone Jedi, ktora trzymala
                                                    > > > miecz Sitha. dal jej znak, ze moze zabrac glos. "przykro
                                                    > > > mi. zabrac go". twarz Azubina nie kryla zdziwienia.
                                                    > >
                                                    > > -Więc sami tego chcieliście- miecz wyskoczył z dłoni
                                                    > Perlotiel i wrócił do rę
                                                    > > ki
                                                    > > Azubina. W tym momencie z jego dłoni wystrzeliły
                                                    > błyskawice, które wbijały się
                                                    > > w
                                                    > > ziemię przed członkami Rady- ty mistrzu Luke znasz ich
                                                    > działanie, prawda?-
                                                    > > uśmiechnął się zjadliwie, szybko odzyskując dawną
                                                    > pewność siebie- nikomu nie
                                                    > > opowiadałeś o swojej klęsce w walce z Sidiousem, ale ja
                                                    > tam byłem. Widziałem ja
                                                    > > k
                                                    > > poparzyły cię błyskawice Sithów. Chcesz znowu poznać to
                                                    > uczucie? Powiedziałem c
                                                    > > i,
                                                    > > jeśli zdecydujesz się walczyć przeciw mnie, będzie to
                                                    > najgorszy dzień w dziejac
                                                    > > h
                                                    > > Jedi od dni wojen klonów.
                                                    > > -A jednak- ponownie oddał swój miecz Perlotiel-
                                                    > zaufam ci- przybrał postać
                                                    > > kanclerza Asetine- uwierzę w twoją mądrość. Zagłada
                                                    > wisi nad Couruscant. Zagład
                                                    > > a
                                                    > > której nie powstrzymacie sami. Mój wybuch gniewu był
                                                    > nie na miejscu. może gdy
                                                    > > okażę pokorę zrozumiecie, jak wielki błąd
                                                    > popełniacie... Perlotiel, czyń swoją
                                                    > > powinność..
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Perlotiel bez zadnych emocji kazala zabrac starzy
                                                    > Azubina. Zamkneli go w bialej, swietnie strzezonej celi.
                                                    > "swietnie sie spisalas Perlotiel" powiedzial jeden z
                                                    > radnych. "wiem. ale to jeszcze nie koniec"
                                                    >
                                                    > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    >
                                                    > slonce zaszlo. Do celi Azubina wszedl zakapturzony Jedi.
                                                    > Wyprosil straze. Gdy zostali juz sami zdjal kaptur... To
                                                    > byla Perlotiel.
                                                    > "witaj Azubinie. Jak Ci sie mieszka w nowej celi?"

                                                    kurcze, szykuje sie niezla intryga :D

                                                    czy jestem w niej przewidziany? bo tam wczesniej bylo, ze
                                                    nie odpowiadalem na wezwania... zanim cos wymyslilem
                                                    akcja poszla dalej ;-)

                                                    zdradzcie moze jakies plany na przyszlosc, bedzie latwiej
                                                    rozegrac :-)

                                                    no i nie bede sie tak nudzil, siedzac tutaj, gdzie indziej sie
                                                    nie da, takie chamstwo leci :-(
                                                  • perlotiel Re: CD 12.06.02, 20:56
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > > wtedy glos zabral Luke: "dobrze, ze sam to
                                                    zrobiles. nikt
                                                    > > > > nie mial ochoty urzyc przemocy przeciwko tobie...
                                                    > > > > Perlotiel..." odwrocil sie w strone Jedi, ktora
                                                    trzymala
                                                    > > > > miecz Sitha. dal jej znak, ze moze zabrac glos.
                                                    "przykro
                                                    > > > > mi. zabrac go". twarz Azubina nie kryla zdziwienia.
                                                    > > >
                                                    > > > -Więc sami tego chcieliście- miecz wyskoczył z dłoni
                                                    > > Perlotiel i wrócił do rę
                                                    > > > ki
                                                    > > > Azubina. W tym momencie z jego dłoni wystrzeliły
                                                    > > błyskawice, które wbijały się
                                                    > > > w
                                                    > > > ziemię przed członkami Rady- ty mistrzu Luke znasz ich
                                                    > > działanie, prawda?-
                                                    > > > uśmiechnął się zjadliwie, szybko odzyskując dawną
                                                    > > pewność siebie- nikomu nie
                                                    > > > opowiadałeś o swojej klęsce w walce z Sidiousem, ale ja
                                                    > > tam byłem. Widziałem ja
                                                    > > > k
                                                    > > > poparzyły cię błyskawice Sithów. Chcesz znowu poznać to
                                                    > > uczucie? Powiedziałem c
                                                    > > > i,
                                                    > > > jeśli zdecydujesz się walczyć przeciw mnie, będzie to
                                                    > > najgorszy dzień w dziejac
                                                    > > > h
                                                    > > > Jedi od dni wojen klonów.
                                                    > > > -A jednak- ponownie oddał swój miecz Perlotiel-
                                                    > > zaufam ci- przybrał postać
                                                    > > > kanclerza Asetine- uwierzę w twoją mądrość. Zagłada
                                                    > > wisi nad Couruscant. Zagład
                                                    > > > a
                                                    > > > której nie powstrzymacie sami. Mój wybuch gniewu był
                                                    > > nie na miejscu. może gdy
                                                    > > > okażę pokorę zrozumiecie, jak wielki błąd
                                                    > > popełniacie... Perlotiel, czyń swoją
                                                    > > > powinność..
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Perlotiel bez zadnych emocji kazala zabrac starzy
                                                    > > Azubina. Zamkneli go w bialej, swietnie strzezonej celi.
                                                    > > "swietnie sie spisalas Perlotiel" powiedzial jeden z
                                                    > > radnych. "wiem. ale to jeszcze nie koniec"
                                                    > >
                                                    > > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    > >
                                                    > > slonce zaszlo. Do celi Azubina wszedl zakapturzony Jedi.
                                                    > > Wyprosil straze. Gdy zostali juz sami zdjal kaptur... To
                                                    > > byla Perlotiel.
                                                    > > "witaj Azubinie. Jak Ci sie mieszka w nowej celi?"
                                                    >
                                                    > kurcze, szykuje sie niezla intryga :D
                                                    >
                                                    > czy jestem w niej przewidziany? bo tam wczesniej bylo, ze
                                                    > nie odpowiadalem na wezwania... zanim cos wymyslilem
                                                    > akcja poszla dalej ;-)
                                                    >
                                                    > zdradzcie moze jakies plany na przyszlosc, bedzie latwiej
                                                    > rozegrac :-)
                                                    >
                                                    > no i nie bede sie tak nudzil, siedzac tutaj, gdzie
                                                    indziej sie
                                                    > nie da, takie chamstwo leci :-(



                                                    jestes przewidziany ;))) poza tym sam chciales zniknac na
                                                    jakis czas i nieodpowiadac ;P
                                                  • mikolaj7 Re: CD 13.06.02, 00:36
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > >
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > wtedy glos zabral Luke: "dobrze, ze sam to
                                                    > zrobiles. nikt
                                                    > > > > > nie mial ochoty urzyc przemocy przeciwko tobie...
                                                    > > > > > Perlotiel..." odwrocil sie w strone Jedi, ktora
                                                    > trzymala
                                                    > > > > > miecz Sitha. dal jej znak, ze moze zabrac glos.
                                                    > "przykro
                                                    > > > > > mi. zabrac go". twarz Azubina nie kryla zdziwienia.
                                                    > > > >
                                                    > > > > -Więc sami tego chcieliście- miecz wyskoczył z dłoni
                                                    > > > Perlotiel i wrócił do rę
                                                    > > > > ki
                                                    > > > > Azubina. W tym momencie z jego dłoni wystrzeliły
                                                    > > > błyskawice, które wbijały się
                                                    > > > > w
                                                    > > > > ziemię przed członkami Rady- ty mistrzu Luke znasz ich
                                                    > > > działanie, prawda?-
                                                    > > > > uśmiechnął się zjadliwie, szybko odzyskując dawną
                                                    > > > pewność siebie- nikomu nie
                                                    > > > > opowiadałeś o swojej klęsce w walce z Sidiousem, ale ja
                                                    > > > tam byłem. Widziałem ja
                                                    > > > > k
                                                    > > > > poparzyły cię błyskawice Sithów. Chcesz znowu poznać to
                                                    > > > uczucie? Powiedziałem c
                                                    > > > > i,
                                                    > > > > jeśli zdecydujesz się walczyć przeciw mnie, będzie to
                                                    > > > najgorszy dzień w dziejac
                                                    > > > > h
                                                    > > > > Jedi od dni wojen klonów.
                                                    > > > > -A jednak- ponownie oddał swój miecz Perlotiel-
                                                    > > > zaufam ci- przybrał postać
                                                    > > > > kanclerza Asetine- uwierzę w twoją mądrość. Zagłada
                                                    > > > wisi nad Couruscant. Zagład
                                                    > > > > a
                                                    > > > > której nie powstrzymacie sami. Mój wybuch gniewu był
                                                    > > > nie na miejscu. może gdy
                                                    > > > > okażę pokorę zrozumiecie, jak wielki błąd
                                                    > > > popełniacie... Perlotiel, czyń swoją
                                                    > > > > powinność..
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > > Perlotiel bez zadnych emocji kazala zabrac starzy
                                                    > > > Azubina. Zamkneli go w bialej, swietnie strzezonej celi.
                                                    > > > "swietnie sie spisalas Perlotiel" powiedzial jeden z
                                                    > > > radnych. "wiem. ale to jeszcze nie koniec"
                                                    > > >
                                                    > > > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    > > >
                                                    > > > slonce zaszlo. Do celi Azubina wszedl zakapturzony Jedi.
                                                    > > > Wyprosil straze. Gdy zostali juz sami zdjal kaptur... To
                                                    > > > byla Perlotiel.
                                                    > > > "witaj Azubinie. Jak Ci sie mieszka w nowej celi?"
                                                    > >
                                                    > > kurcze, szykuje sie niezla intryga :D
                                                    > >
                                                    > > czy jestem w niej przewidziany? bo tam wczesniej bylo, ze
                                                    > > nie odpowiadalem na wezwania... zanim cos wymyslilem
                                                    > > akcja poszla dalej ;-)
                                                    > >
                                                    > > zdradzcie moze jakies plany na przyszlosc, bedzie latwiej
                                                    > > rozegrac :-)
                                                    > >
                                                    > > no i nie bede sie tak nudzil, siedzac tutaj, gdzie
                                                    > indziej sie
                                                    > > nie da, takie chamstwo leci :-(
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > jestes przewidziany ;))) poza tym sam chciales zniknac na
                                                    > jakis czas i nieodpowiadac ;P

                                                    bo sie zgubilem ;-)))

                                                    no i nie chcialem zobaczyc jak to wyjdzie... w kilka osob
                                                    byloby ciezej niz we dwie :-)
                                                  • perlotiel Re: CD 13.06.02, 09:51
                                                    no ale teraz juz chyba wiesz o co chodzi :) i mozesz
                                                    gra ;)))))
                                                  • darthazubin Re: CD 13.06.02, 11:25
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > kanclerza Asetine- uwierzę w twoją mądrość. Zagłada
                                                    > wisi nad Couruscant. Zagład
                                                    > > a
                                                    > > której nie powstrzymacie sami. Mój wybuch gniewu był
                                                    > nie na miejscu. może gdy
                                                    > > okażę pokorę zrozumiecie, jak wielki błąd
                                                    > popełniacie... Perlotiel, czyń swoją
                                                    > > powinność..
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Perlotiel bez zadnych emocji kazala zabrac starzy
                                                    > Azubina. Zamkneli go w bialej, swietnie strzezonej celi.
                                                    > "swietnie sie spisalas Perlotiel" powiedzial jeden z
                                                    > radnych. "wiem. ale to jeszcze nie koniec"
                                                    >
                                                    > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    >
                                                    > slonce zaszlo. Do celi Azubina wszedl zakapturzony Jedi.
                                                    > Wyprosil straze. Gdy zostali juz sami zdjal kaptur... To
                                                    > byla Perlotiel.
                                                    > "witaj Azubinie. Jak Ci sie mieszka w nowej celi?"

                                                    -Bardzo przyjemnie- uśmiechnął się ironicznie- widziałaś co dzieje się w
                                                    Senacie?
                                                    Widziała. Wszyscy członkowie Rady obserwowali to przez cały dzień. Ponad 3/4
                                                    Senatorów ogłosiło, że ich układy wystąpią z Nowej Republiki. Większość oddziałów
                                                    armii poparło buntowników. Władza Jedi- których siedziba była otoczona przez
                                                    złakniony krwi tłum- chwiała się w posadach.
                                                    -Nie myślałaś chyba, że jestem głupcem?- zapytał Azubin- powiedziałem już że
                                                    jestem gotowy poświęcić życie dla ocalenia Galaktyki. Ale nie jestem gotów go
                                                    poświęcać dla dobrego nastroju paru tłustych członków Rady. Zawodzisz mnie
                                                    Perlotiel. Jesteś przecież inna, lepsza od nich...
                                                  • perlotiel Re: CD 13.06.02, 13:16
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > kanclerza Asetine- uwierzę w twoją mądrość. Zagłada
                                                    > > wisi nad Couruscant. Zagład
                                                    > > > a
                                                    > > > której nie powstrzymacie sami. Mój wybuch gniewu był
                                                    > > nie na miejscu. może gdy
                                                    > > > okażę pokorę zrozumiecie, jak wielki błąd
                                                    > > popełniacie... Perlotiel, czyń swoją
                                                    > > > powinność..
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Perlotiel bez zadnych emocji kazala zabrac starzy
                                                    > > Azubina. Zamkneli go w bialej, swietnie strzezonej celi.
                                                    > > "swietnie sie spisalas Perlotiel" powiedzial jeden z
                                                    > > radnych. "wiem. ale to jeszcze nie koniec"
                                                    > >
                                                    > > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    > >
                                                    > > slonce zaszlo. Do celi Azubina wszedl zakapturzony Jedi.
                                                    > > Wyprosil straze. Gdy zostali juz sami zdjal kaptur... To
                                                    > > byla Perlotiel.
                                                    > > "witaj Azubinie. Jak Ci sie mieszka w nowej celi?"
                                                    >
                                                    > -Bardzo przyjemnie- uśmiechnął się ironicznie-
                                                    widziałaś co dzieje się w
                                                    > Senacie?
                                                    > Widziała. Wszyscy członkowie Rady obserwowali to
                                                    przez cały dzień. Ponad 3/4
                                                    > Senatorów ogłosiło, że ich układy wystąpią z Nowej
                                                    Republiki. Większość oddział
                                                    > ów
                                                    > armii poparło buntowników. Władza Jedi- których
                                                    siedziba była otoczona przez
                                                    > złakniony krwi tłum- chwiała się w posadach.
                                                    > -Nie myślałaś chyba, że jestem głupcem?- zapytał
                                                    Azubin- powiedziałem już że
                                                    > jestem gotowy poświęcić życie dla ocalenia Galaktyki.
                                                    Ale nie jestem gotów go
                                                    > poświęcać dla dobrego nastroju paru tłustych członków
                                                    Rady. Zawodzisz mnie
                                                    > Perlotiel. Jesteś przecież inna, lepsza od nich...



                                                    "nie jestes glupcem?" zasmiala sie ironicznie. "uwazasz,
                                                    ze jestes taki genialny, wszystko sobie zaplanowales. czy
                                                    Ty w ogole zdajesz sobie sprawe czego chcesz sie podjac?
                                                    ocalic galaktyke... haha. nikt jej przeciez nie chce
                                                    zniszczyc! wrecz przeciwnie! chcemy ja ulepszyc!"
                                                    na twarzy Azubina malowalo sie zdziwienie. nie mogl
                                                    uwierzyc w to co slyszy... patrzyl na Perlotiel z
                                                    przerazeniem, wydawala sie byc zupelnie inna osoba.
                                                    Odwrocila sie, spojrzala na straznikow i jednym gestem
                                                    odprawila ich. "Perlotiel... co to znaczy... "chcemy"?"
                                                    "wlasnie. odkryles nowy zakon Sith'ów, miales plan jak
                                                    ich pokonac, udawalo Ci sie przez kilka lat oszukiwac
                                                    caly senat, nawet rade Jedi. a jednak nie przewidziales
                                                    wszystkiego..." z jej twarzy zniknal charakterystyczny
                                                    cyniczny usmiech. smiertlenie powarzna mina... Azubin
                                                    taka mine widzial u niej ostatnim razem tuz przed
                                                    ucieczka z Imperium. "nie przyszlo Ci nawet przez chwile
                                                    do glowy, ze moge nalezec do zakonu Sith'ów... ze moge
                                                    byc jedna z nich... i ze moge nimi dowodzic"
                                                  • darthazubin Re: CD 13.06.02, 15:05
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):

                                                    > "nie jestes glupcem?" zasmiala sie ironicznie. "uwazasz,
                                                    > ze jestes taki genialny, wszystko sobie zaplanowales. czy
                                                    > Ty w ogole zdajesz sobie sprawe czego chcesz sie podjac?
                                                    > ocalic galaktyke... haha. nikt jej przeciez nie chce
                                                    > zniszczyc! wrecz przeciwnie! chcemy ja ulepszyc!"
                                                    > na twarzy Azubina malowalo sie zdziwienie. nie mogl
                                                    > uwierzyc w to co slyszy... patrzyl na Perlotiel z
                                                    > przerazeniem, wydawala sie byc zupelnie inna osoba.
                                                    > Odwrocila sie, spojrzala na straznikow i jednym gestem
                                                    > odprawila ich. "Perlotiel... co to znaczy... "chcemy"?"
                                                    > "wlasnie. odkryles nowy zakon Sith'ów, miales plan jak
                                                    > ich pokonac, udawalo Ci sie przez kilka lat oszukiwac
                                                    > caly senat, nawet rade Jedi. a jednak nie przewidziales
                                                    > wszystkiego..." z jej twarzy zniknal charakterystyczny
                                                    > cyniczny usmiech. smiertlenie powarzna mina... Azubin
                                                    > taka mine widzial u niej ostatnim razem tuz przed
                                                    > ucieczka z Imperium. "nie przyszlo Ci nawet przez chwile
                                                    > do glowy, ze moge nalezec do zakonu Sith'ów... ze moge
                                                    > byc jedna z nich... i ze moge nimi dowodzic"

                                                    -Sprytna jesteś. Masz rację. Podejrzewałem każdego... Mikołaja, nawet Mistrza
                                                    Luka, ale nie Ciebie. Cóż popełniłem błąd. Ktoś kiedyś powiedział, że
                                                    niewykorzystane sytuacje się mszczą. Cóż. Nie zabiłem Cię, choć miałem do tego
                                                    kilka razy okazję. A teraz jestem w Twojej władzy.
                                                    -Tylko zastanawiam się co chcesz zrobić? Wiesz, że jako prawowierny Sith jestem
                                                    jedyną osobą zdolną zniszczyć pradawny Kryształ Sithów, potężne źródło mocy,
                                                    które daje wam potęgę. Wystarczy, że mnie zabijesz i Prawdziwy Zakon Sithów
                                                    przestanie istnieć. Nie będzie już kto miał wykształcić kolejnego padawana, który
                                                    później mógłby zostać uczniem.. Nie będzie kto miał powstrzymać waszych niecnych
                                                    planów.
                                                    W tym momencie przez radiowęzeł (jaiś odpowiednik, nie wiem co oni tam mają)
                                                    rozległ się głos: "Kanclerz Asetine przybył na spotkanie z Radą, aby rozwiązać
                                                    trapiący nas wszystkich kryzys".
                                                    -Jak powiedziałem- dodał Azubin- możesz mnie zabić, ale nie zapominaj, że mam
                                                    jeszcze kilka asów w rękawie...
                                                  • perlotiel Re: CD 13.06.02, 16:25
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > "nie jestes glupcem?" zasmiala sie ironicznie. "uwazasz,
                                                    > > ze jestes taki genialny, wszystko sobie zaplanowales. czy
                                                    > > Ty w ogole zdajesz sobie sprawe czego chcesz sie podjac?
                                                    > > ocalic galaktyke... haha. nikt jej przeciez nie chce
                                                    > > zniszczyc! wrecz przeciwnie! chcemy ja ulepszyc!"
                                                    > > na twarzy Azubina malowalo sie zdziwienie. nie mogl
                                                    > > uwierzyc w to co slyszy... patrzyl na Perlotiel z
                                                    > > przerazeniem, wydawala sie byc zupelnie inna osoba.
                                                    > > Odwrocila sie, spojrzala na straznikow i jednym gestem
                                                    > > odprawila ich. "Perlotiel... co to znaczy... "chcemy"?"
                                                    > > "wlasnie. odkryles nowy zakon Sith'ów, miales plan jak
                                                    > > ich pokonac, udawalo Ci sie przez kilka lat oszukiwac
                                                    > > caly senat, nawet rade Jedi. a jednak nie przewidziales
                                                    > > wszystkiego..." z jej twarzy zniknal charakterystyczny
                                                    > > cyniczny usmiech. smiertlenie powarzna mina... Azubin
                                                    > > taka mine widzial u niej ostatnim razem tuz przed
                                                    > > ucieczka z Imperium. "nie przyszlo Ci nawet przez chwile
                                                    > > do glowy, ze moge nalezec do zakonu Sith'ów... ze moge
                                                    > > byc jedna z nich... i ze moge nimi dowodzic"
                                                    >
                                                    > -Sprytna jesteś. Masz rację. Podejrzewałem każdego...
                                                    Mikołaja, nawet Mistrza
                                                    >
                                                    > Luka, ale nie Ciebie. Cóż popełniłem błąd. Ktoś kiedyś
                                                    powiedział, że
                                                    > niewykorzystane sytuacje się mszczą. Cóż. Nie zabiłem
                                                    Cię, choć miałem do tego
                                                    > kilka razy okazję. A teraz jestem w Twojej władzy.
                                                    > -Tylko zastanawiam się co chcesz zrobić? Wiesz, że
                                                    jako prawowierny Sith jest
                                                    > em
                                                    > jedyną osobą zdolną zniszczyć pradawny Kryształ Sithów,
                                                    potężne źródło mocy,
                                                    > które daje wam potęgę. Wystarczy, że mnie zabijesz i
                                                    Prawdziwy Zakon Sithów
                                                    > przestanie istnieć. Nie będzie już kto miał wykształcić
                                                    kolejnego padawana, któ
                                                    > ry
                                                    > później mógłby zostać uczniem.. Nie będzie kto miał
                                                    powstrzymać waszych niecnyc
                                                    > h
                                                    > planów.
                                                    > W tym momencie przez radiowęzeł (jaiś odpowiednik,
                                                    nie wiem co oni tam mają)
                                                    > rozległ się głos: "Kanclerz Asetine przybył na
                                                    spotkanie z Radą, aby rozwiązać
                                                    > trapiący nas wszystkich kryzys".
                                                    > -Jak powiedziałem- dodał Azubin- możesz mnie zabić,
                                                    ale nie zapominaj, że mam
                                                    >
                                                    > jeszcze kilka asów w rękawie...



                                                    "widzisz drogi Azubinie... znow sie mylisz. Nie chce Cie
                                                    zabic. Mozesz spac spokojnie, jesli tylko sumienie Ci na
                                                    to pozwoli. Myslisz, ze ryzykowalibysmy az tyle? nie
                                                    jestes nam do niczego potrzebny. znalezlismy nowy sposob
                                                    na przetrwanie. praktycznie ze starymi Sith'ami nie mamy
                                                    nic wspolnego... jestesmi zupelnie innym zakonem. przez
                                                    setki lat Jedi i Sith'owie toczyli ze soba nieustanne
                                                    walki. dzielili Moc na jasna i ciemna strone. znasz
                                                    pewnie powiedzenie "gdzie dwoch sie bije, tam trzeci
                                                    korzysta"? najlepiej opisuje nasza geneze. dzialamy w
                                                    ukryciu od przeszlo stu lat, a Ty dopiero teraz
                                                    dowiedziales sie czegokolwiek o nas." ciagle patzryla na
                                                    Azubina, ktory pomimo usilnych staran nie byl w stanie
                                                    ukryc zdziwienia. "Twoje sztuczki z senatem sa dobre dla
                                                    Jedi, ale nie dla nas" odwrocila sie i wyszla z celi.
                                                    przy drzwiach rzucila przez ramie: "wroce tu jutro
                                                    dokonczyc nasza rozmowe"
                                                  • darthazubin Re: CD 13.06.02, 18:25
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >

                                                    > "widzisz drogi Azubinie... znow sie mylisz. Nie chce Cie
                                                    > zabic. Mozesz spac spokojnie, jesli tylko sumienie Ci na
                                                    > to pozwoli. Myslisz, ze ryzykowalibysmy az tyle? nie
                                                    > jestes nam do niczego potrzebny. znalezlismy nowy sposob
                                                    > na przetrwanie. praktycznie ze starymi Sith'ami nie mamy
                                                    > nic wspolnego... jestesmi zupelnie innym zakonem. przez
                                                    > setki lat Jedi i Sith'owie toczyli ze soba nieustanne
                                                    > walki. dzielili Moc na jasna i ciemna strone. znasz
                                                    > pewnie powiedzenie "gdzie dwoch sie bije, tam trzeci
                                                    > korzysta"? najlepiej opisuje nasza geneze. dzialamy w
                                                    > ukryciu od przeszlo stu lat, a Ty dopiero teraz
                                                    > dowiedziales sie czegokolwiek o nas." ciagle patzryla na
                                                    > Azubina, ktory pomimo usilnych staran nie byl w stanie
                                                    > ukryc zdziwienia. "Twoje sztuczki z senatem sa dobre dla
                                                    > Jedi, ale nie dla nas" odwrocila sie i wyszla z celi.
                                                    > przy drzwiach rzucila przez ramie: "wroce tu jutro
                                                    > dokonczyc nasza rozmowe"

                                                    -Zniknął... nie ma go...- Jedi, ktorego obowiązkiem było pilnowanie celi nie
                                                    był w stanie ukryć swojego zdziwienia- wszystkie mechanizmy nadal działają
                                                    poprawnie... Nie mam najmniejszego pojęcia co się mogło stać.
                                                    -Pięciu Jedi stało na swoich stanowiskach, mechanizmy były sprawdzane
                                                    dziesiątki razy! To niemożliwe!
                                                    Mistrz Luke uniósł się gniewnie ze swojego miejsca. Wszyscy wiedzieli że już
                                                    wcześniejsza rozmowa z kanclerzem Asetine wytrąciła go z równowagi, a to
                                                    wydarzenie jeszcze bardziej go zdezorientowało.
                                                    W dodatku... wykryli bardzo silną emanację Ciemnej Strony. W samym Couruscant,
                                                    bardzo niedaleko nich. Czyżby Azubin nie był sam?
                                                  • darthazubin Re: CD 13.06.02, 18:26
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    "wroce tu jutro dokonczyc nasza rozmowe"


                                                    -Może porozmawiamy, jeśli to będzie miało jakiś sens- odezwał się głos w jej
                                                    głowie.
                                                  • perlotiel Re: CD 13.06.02, 19:10
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > "wroce tu jutro dokonczyc nasza rozmowe"
                                                    >
                                                    >
                                                    > -Może porozmawiamy, jeśli to będzie miało jakiś sens-
                                                    odezwał się głos w jej
                                                    > głowie.



                                                    siedziałą na krześle obok Luke'a i rozmawiała o aktualnej
                                                    sytuacji w senacie, gdy nagle do pokoju wpadł przerażony
                                                    strażnik "uciekł... uciekł..."
                                                    "uspokój się! kto uciekł???"
                                                    "Mistrzu Perlotiel... Lord Azubin..."
                                                    Luke wydawał się przerażony. Jednak Perlotiel była tym
                                                    niewzruszona. *wiedziałam. to było oczywiste, że
                                                    ucieknie. po co miał czekać na dalszą rozmowe. ma takie
                                                    doświadczenie, a jednak wciąż jest spontaniczny, jak mały
                                                    chłopiec. w jego interesie było opóźnienie. mogłam
                                                    nieczekać i powiedzieć mu wszystko od razu. ale to by
                                                    było za dużo ryzyko. dla mnie, dla niego, dla rady, dla
                                                    całej galaktyki. trudno. trzeba będzie załatwić to inaczej."
                                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    "Azubinie. jesteś nierozsądny. powinieneś poczekać. nie
                                                    chcesz rozmawiać? tylko Ty na tym tracisz" wieczorny
                                                    przekaz musiała ysyłać kilka razy. Azubin blokował się,
                                                    ale w końcu wysłuchał wiadomości.
                                                  • darthazubin Re: CD 13.06.02, 21:30
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >

                                                    > siedziałą na krześle obok Luke'a i rozmawiała o aktualnej
                                                    > sytuacji w senacie, gdy nagle do pokoju wpadł przerażony
                                                    > strażnik "uciekł... uciekł..."
                                                    > "uspokój się! kto uciekł???"
                                                    > "Mistrzu Perlotiel... Lord Azubin..."
                                                    > Luke wydawał się przerażony. Jednak Perlotiel była tym
                                                    > niewzruszona. *wiedziałam. to było oczywiste, że
                                                    > ucieknie. po co miał czekać na dalszą rozmowe. ma takie
                                                    > doświadczenie, a jednak wciąż jest spontaniczny, jak mały
                                                    > chłopiec. w jego interesie było opóźnienie. mogłam
                                                    > nieczekać i powiedzieć mu wszystko od razu. ale to by
                                                    > było za dużo ryzyko. dla mnie, dla niego, dla rady, dla
                                                    > całej galaktyki. trudno. trzeba będzie załatwić to inaczej."
                                                    > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    > "Azubinie. jesteś nierozsądny. powinieneś poczekać. nie
                                                    > chcesz rozmawiać? tylko Ty na tym tracisz" wieczorny
                                                    > przekaz musiała ysyłać kilka razy. Azubin blokował się,
                                                    > ale w końcu wysłuchał wiadomości.

                                                    W ciemnej sali samotny mężczyzna w czarnej szacie oddawał się
                                                    medytacji. Za nim ukazała się niewyraźna, widmowa postać.
                                                    -Zawiodłem Cię mistrzu...- powiedział Sith- zawiodłem Cię po
                                                    raz kolejny.
                                                    -Nie- odpowiedział spokojnie tamten- nie możesz się poddawać.
                                                    Twój plan był idealny. Wiedzieliśmy, że to może się tak
                                                    skończyć. Jesteś moją ostatnią nadzieją.
                                                    Widmowa postać zbliżyła się do Azubina.
                                                    -Nigdy nie nazwałeś mnie synem. ona zresztą też. Ona odeszła,
                                                    ty pozostałeś, ale byłeś tak samo obcy, jakbyś ty też odszedł
                                                    razem z nią. Nigdy nie rozumiałeś, dlaczego tak szybko
                                                    obdarzyłem ojcowskim uczuciem Luka. Wiesz czemu? Bo on traktował
                                                    mnie jak ojca. Wyczułem w nim miłość. Nawet próba przeciągnięcia
                                                    mnie na jasną stronę była wywołana tą właśnie miłością. Byliście
                                                    moimi dziećmi, których- jak myślałem- nie dała mi Padme. To był
                                                    pomysł Palpatine, abyście o tym nie wiedzieli, a jednak zawsze
                                                    bolało mnie, że jesteście dla mnie tak obcy...
                                                    -Wybacz... ale zawiodłem Cię. Chciałeś, żebym był tym który
                                                    odnowi Sithów, przywróci im pierwotną czystość i siłę, ponownie
                                                    zjednoczy ich z Jedi. Zawiodłem Cię. Jeśli ty, będąc
                                                    najpotężniejszym Jedi i Sithem nie zdołałeś tego dokonać, jak ja
                                                    mógłbym to zrobić. Co więcej. Dałem się jej oszukać. Zaufałem
                                                    daremnie...
                                                    -Musiałeś jej zaufać- przerwał mu surowo jego rozmówca- ona
                                                    jest tak samo niezbędna jak ty. Nie wiem, jaki jest cel tego
                                                    wszystkiego, ale musisz ponownie spotkać się ze swoją siostrą,
                                                    niezależnie od ryzyka jakie to niesie.
                                                    Postać zniknęła. Azubin ponownie skupił się.
                                                    -Dobrze Perlotiel. Jestem gotowy na spotkanie..
                                                  • perlotiel Re: CD 14.06.02, 11:04
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    >
                                                    > > siedziałą na krześle obok Luke'a i rozmawiała o aktualnej
                                                    > > sytuacji w senacie, gdy nagle do pokoju wpadł przerażony
                                                    > > strażnik "uciekł... uciekł..."
                                                    > > "uspokój się! kto uciekł???"
                                                    > > "Mistrzu Perlotiel... Lord Azubin..."
                                                    > > Luke wydawał się przerażony. Jednak Perlotiel była tym
                                                    > > niewzruszona. *wiedziałam. to było oczywiste, że
                                                    > > ucieknie. po co miał czekać na dalszą rozmowe. ma takie
                                                    > > doświadczenie, a jednak wciąż jest spontaniczny, jak mały
                                                    > > chłopiec. w jego interesie było opóźnienie. mogłam
                                                    > > nieczekać i powiedzieć mu wszystko od razu. ale to by
                                                    > > było za dużo ryzyko. dla mnie, dla niego, dla rady, dla
                                                    > > całej galaktyki. trudno. trzeba będzie załatwić to
                                                    inaczej."
                                                    > > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    > > "Azubinie. jesteś nierozsądny. powinieneś poczekać. nie
                                                    > > chcesz rozmawiać? tylko Ty na tym tracisz" wieczorny
                                                    > > przekaz musiała ysyłać kilka razy. Azubin blokował się,
                                                    > > ale w końcu wysłuchał wiadomości.
                                                    >
                                                    > W ciemnej sali samotny mężczyzna w czarnej szacie
                                                    oddawał się
                                                    > medytacji. Za nim ukazała się niewyraźna, widmowa postać.
                                                    > -Zawiodłem Cię mistrzu...- powiedział Sith- zawiodłem
                                                    Cię po
                                                    > raz kolejny.
                                                    > -Nie- odpowiedział spokojnie tamten- nie możesz się
                                                    poddawać.
                                                    > Twój plan był idealny. Wiedzieliśmy, że to może się tak
                                                    > skończyć. Jesteś moją ostatnią nadzieją.
                                                    > Widmowa postać zbliżyła się do Azubina.
                                                    > -Nigdy nie nazwałeś mnie synem. ona zresztą też. Ona
                                                    odeszła,
                                                    > ty pozostałeś, ale byłeś tak samo obcy, jakbyś ty też
                                                    odszedł
                                                    > razem z nią. Nigdy nie rozumiałeś, dlaczego tak szybko
                                                    > obdarzyłem ojcowskim uczuciem Luka. Wiesz czemu? Bo on
                                                    traktował
                                                    > mnie jak ojca. Wyczułem w nim miłość. Nawet próba
                                                    przeciągnięcia
                                                    > mnie na jasną stronę była wywołana tą właśnie miłością.
                                                    Byliście
                                                    > moimi dziećmi, których- jak myślałem- nie dała mi
                                                    Padme. To był
                                                    > pomysł Palpatine, abyście o tym nie wiedzieli, a jednak
                                                    zawsze
                                                    > bolało mnie, że jesteście dla mnie tak obcy...
                                                    > -Wybacz... ale zawiodłem Cię. Chciałeś, żebym był tym
                                                    który
                                                    > odnowi Sithów, przywróci im pierwotną czystość i siłę,
                                                    ponownie
                                                    > zjednoczy ich z Jedi. Zawiodłem Cię. Jeśli ty, będąc
                                                    > najpotężniejszym Jedi i Sithem nie zdołałeś tego
                                                    dokonać, jak ja
                                                    > mógłbym to zrobić. Co więcej. Dałem się jej oszukać.
                                                    Zaufałem
                                                    > daremnie...
                                                    > -Musiałeś jej zaufać- przerwał mu surowo jego
                                                    rozmówca- ona
                                                    > jest tak samo niezbędna jak ty. Nie wiem, jaki jest cel
                                                    tego
                                                    > wszystkiego, ale musisz ponownie spotkać się ze swoją
                                                    siostrą,
                                                    > niezależnie od ryzyka jakie to niesie.
                                                    > Postać zniknęła. Azubin ponownie skupił się.
                                                    > -Dobrze Perlotiel. Jestem gotowy na spotkanie..



                                                    Bosh! az sie wzruszylam... Vader zyje ;))) ale jakos nie
                                                    pasuje mi rola jego córki :////

                                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                                                    Znajdowala sie w olbrzymim pomieszczeniu. w samym centrum
                                                    znajdowalo sie cos na wzor sceny, na ktorej stal
                                                    mezczyzna (dlaczego zawsze mezczyzni maja przywodcze role
                                                    ??? trzeba to zmienic ;P ) w niebieskim plaszczu. obok
                                                    niego siedziala Perloteil. Wokol stali zgromadzeni
                                                    czlonkowie zakonu, wszyscy w niebieskich szatach.
                                                    "Azubin uciekl, Mistrzu" odezwala sie do mezczyzny obok.
                                                    "Czyli nasz plan zostal juz wprowadzony w zycie. Bardzo
                                                    dobrze."
                                                    "kontatkowal sie z Vaderem. Znowu cos planuje..."
                                                    "To nic. On nam nie moze zaszkodzic. Nie martw sie nim
                                                    Perlotiel. nic mu sie nie stanie. ani nikomu z Rady Jedi."
                                                    "wiem, ale..."
                                                    "rozmawialas z nim?"
                                                    "Nie... nie mialam okazji" sklamala.
                                                  • darthazubin Re: CD 14.06.02, 11:35
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > Bosh! az sie wzruszylam... Vader zyje ;))) ale jakos nie
                                                    > pasuje mi rola jego córki :////
                                                    >
                                                    > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    >
                                                    > Znajdowala sie w olbrzymim pomieszczeniu. w samym centrum
                                                    > znajdowalo sie cos na wzor sceny, na ktorej stal
                                                    > mezczyzna (dlaczego zawsze mezczyzni maja przywodcze role
                                                    > ??? trzeba to zmienic ;P ) w niebieskim plaszczu. obok
                                                    > niego siedziala Perloteil. Wokol stali zgromadzeni
                                                    > czlonkowie zakonu, wszyscy w niebieskich szatach.
                                                    > "Azubin uciekl, Mistrzu" odezwala sie do mezczyzny obok.
                                                    > "Czyli nasz plan zostal juz wprowadzony w zycie. Bardzo
                                                    > dobrze."
                                                    > "kontatkowal sie z Vaderem. Znowu cos planuje..."
                                                    > "To nic. On nam nie moze zaszkodzic. Nie martw sie nim
                                                    > Perlotiel. nic mu sie nie stanie. ani nikomu z Rady Jedi."
                                                    > "wiem, ale..."
                                                    > "rozmawialas z nim?"
                                                    > "Nie... nie mialam okazji" sklamala.

                                                    -Armia jest już gotowa.
                                                    Darth Azubin odwrócił się, kiedy usłyszał głos w swojej głowie. Oczywiście
                                                    nikogo nie było. To tylko przekaz telepatyczny z odległej planety.
                                                    Pozornie wszystko układało się tak doskonale... Gdyby ktoś rok wcześniej
                                                    powiedział mu że przygotowania pójdą tak dobrze skakałby z radości. Ale wciąż
                                                    miał wiele powodów do zmartwień. Armia, którą dla niego przygotowano była
                                                    potężna.. bardzo potężna. Ale z wyzwaniem, któremu chciał się przeciwstawić mogła
                                                    sobie nie poradzić.
                                                    Mógł tylko czekać na pojawienie się Mikołaja i Perlotiel. Zastanawiał się też
                                                    gdzie jest An-Nah. Gdyby znała tajemnicę swojego pochodzenia... To mogłoby
                                                    zmienić bardzo wiele...
                                                  • perlotiel Re: CD 15.06.02, 18:52
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > Bosh! az sie wzruszylam... Vader zyje ;))) ale jakos nie
                                                    > > pasuje mi rola jego córki :////
                                                    > >
                                                    > > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    > >
                                                    > > Znajdowala sie w olbrzymim pomieszczeniu. w samym centrum
                                                    > > znajdowalo sie cos na wzor sceny, na ktorej stal
                                                    > > mezczyzna (dlaczego zawsze mezczyzni maja przywodcze role
                                                    > > ??? trzeba to zmienic ;P ) w niebieskim plaszczu. obok
                                                    > > niego siedziala Perloteil. Wokol stali zgromadzeni
                                                    > > czlonkowie zakonu, wszyscy w niebieskich szatach.
                                                    > > "Azubin uciekl, Mistrzu" odezwala sie do mezczyzny obok.
                                                    > > "Czyli nasz plan zostal juz wprowadzony w zycie. Bardzo
                                                    > > dobrze."
                                                    > > "kontatkowal sie z Vaderem. Znowu cos planuje..."
                                                    > > "To nic. On nam nie moze zaszkodzic. Nie martw sie nim
                                                    > > Perlotiel. nic mu sie nie stanie. ani nikomu z Rady
                                                    Jedi."
                                                    > > "wiem, ale..."
                                                    > > "rozmawialas z nim?"
                                                    > > "Nie... nie mialam okazji" sklamala.
                                                    >
                                                    > -Armia jest już gotowa.
                                                    > Darth Azubin odwrócił się, kiedy usłyszał głos w
                                                    swojej głowie. Oczywiście
                                                    > nikogo nie było. To tylko przekaz telepatyczny z
                                                    odległej planety.
                                                    > Pozornie wszystko układało się tak doskonale... Gdyby
                                                    ktoś rok wcześniej
                                                    > powiedział mu że przygotowania pójdą tak dobrze
                                                    skakałby z radości. Ale wciąż
                                                    > miał wiele powodów do zmartwień. Armia, którą dla niego
                                                    przygotowano była
                                                    > potężna.. bardzo potężna. Ale z wyzwaniem, któremu
                                                    chciał się przeciwstawić mog
                                                    > ła
                                                    > sobie nie poradzić.
                                                    > Mógł tylko czekać na pojawienie się Mikołaja i
                                                    Perlotiel. Zastanawiał się też
                                                    >
                                                    > gdzie jest An-Nah. Gdyby znała tajemnicę swojego
                                                    pochodzenia... To mogłoby
                                                    > zmienić bardzo wiele...



                                                    Szla calkiem sama wzdluz ciemnej kretej uliczki. ze
                                                    wszystkich stron obserwowali ja dziwni ludzie, z ktorymi
                                                    zwykle Jedi nie utrzymywali kontakow... nawet korzystnych
                                                    dla nich samych. nie robili na niej zadnego wrazenia. po
                                                    prostu omijala ich podarzajac do celu. w jej glowie
                                                    kolotalo sie wiele mysli. dzis rano znow dostala ten
                                                    dziwny przekaz telepatyczny. od kogo? dlaczego? zadnej
                                                    tresci slownej- tylko emocje: zlosc, gniew, nienawisc, a
                                                    nawet bezradnosc. to nie bylo podobne do zadnego Jedi.
                                                    zbyt chaotyczny przekaz. Azubin tez nie mogl jej tego
                                                    wyslac. wiec kto? z pewnoscia nikt od kogo juz w
                                                    przeszlosci otrzymywala wiadomosci telepatycznie.
                                                    po kilkudziesieciu metrach zatrzymala sie przy
                                                    rozpoadajacych sie drzwiach. zapukala trzy razy. po
                                                    chwili otworzyly sie. w srodku bylo pusto- zadnych mebli,
                                                    przedmiotow. tylko ona i niski mezczyzna, ledwo
                                                    trzymajacy sie na nogach.
                                                    "witaj Perlotiel. czemu zawdzieczamy twoja wizyte? po
                                                    tylu latach..." zapytal z ironicznym akcentem w glosie.
                                                    "witaj Mistrzu. doskonale wiesz dlaczego do Was
                                                    przyszlam. mozemy sobie darowac te zlosliwosci. musisz mi
                                                    pomoc, bo od tego zalezy przyszlosc Twojej misji. nie
                                                    masz wyboru"
                                                    starszy mezczyzna podszedl do niej i wyjal zza bluzki
                                                    mala, czarna skrzynke.
                                                    "po to tu przyszlas, prawda? opuscilas nas wiele lat temu
                                                    dla Jedi, a teraz przychodzisz tylko i wylacznie po TO.
                                                    ale prosze bardzo. wiem, ze gdyby nie ty Coursiante juz
                                                    dawno pograzyla sie. a teraz odejdz i postaraj sie wiecej
                                                    nie wracac" odwrocil sie i zniknal w ciemnym korytarzu.
                                                    schowala skrzynke za niebieski plaszcz.
                                                    wracajac ciagle myslala o rzeczy znajdujacej sie w nowym
                                                    nabytku. pomyslala rowniez o Azubinie i doszla do
                                                    wniosku, ze jeszcze nie nadszedl czas wyjawienia mu prawdy.
                                                    wychodzac na glowna ulice nagle skulila sie z bolu. znowu
                                                    ten przekaz telepatyczny
                                                    "Do diabla!!! odczep sie ode mnie kimkolwiek jestes!!!"
                                                  • darthazubin Re: CD 15.06.02, 20:38
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Pozornie wszystko układało się tak doskonale... Gdyby
                                                    > ktoś rok wcześniej
                                                    > > powiedział mu że przygotowania pójdą tak dobrze
                                                    > skakałby z radości. Ale wciąż
                                                    > > miał wiele powodów do zmartwień. Armia, którą dla niego
                                                    > przygotowano była
                                                    > > potężna.. bardzo potężna. Ale z wyzwaniem, któremu
                                                    > chciał się przeciwstawić mog
                                                    > > ła
                                                    > > sobie nie poradzić.
                                                    > > Mógł tylko czekać na pojawienie się Mikołaja i
                                                    > Perlotiel. Zastanawiał się też
                                                    > >
                                                    > > gdzie jest An-Nah. Gdyby znała tajemnicę swojego
                                                    > pochodzenia... To mogłoby
                                                    > > zmienić bardzo wiele...
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Szla calkiem sama wzdluz ciemnej kretej uliczki. ze
                                                    > wszystkich stron obserwowali ja dziwni ludzie, z ktorymi
                                                    > zwykle Jedi nie utrzymywali kontakow... nawet korzystnych
                                                    > dla nich samych. nie robili na niej zadnego wrazenia. po
                                                    > prostu omijala ich podarzajac do celu. w jej glowie
                                                    > kolotalo sie wiele mysli. dzis rano znow dostala ten
                                                    > dziwny przekaz telepatyczny. od kogo? dlaczego? zadnej
                                                    > tresci slownej- tylko emocje: zlosc, gniew, nienawisc, a
                                                    > nawet bezradnosc. to nie bylo podobne do zadnego Jedi.
                                                    > zbyt chaotyczny przekaz. Azubin tez nie mogl jej tego
                                                    > wyslac. wiec kto? z pewnoscia nikt od kogo juz w
                                                    > przeszlosci otrzymywala wiadomosci telepatycznie.
                                                    > po kilkudziesieciu metrach zatrzymala sie przy
                                                    > rozpoadajacych sie drzwiach. zapukala trzy razy. po
                                                    > chwili otworzyly sie. w srodku bylo pusto- zadnych mebli,
                                                    > przedmiotow. tylko ona i niski mezczyzna, ledwo
                                                    > trzymajacy sie na nogach.
                                                    > "witaj Perlotiel. czemu zawdzieczamy twoja wizyte? po
                                                    > tylu latach..." zapytal z ironicznym akcentem w glosie.
                                                    > "witaj Mistrzu. doskonale wiesz dlaczego do Was
                                                    > przyszlam. mozemy sobie darowac te zlosliwosci. musisz mi
                                                    > pomoc, bo od tego zalezy przyszlosc Twojej misji. nie
                                                    > masz wyboru"
                                                    > starszy mezczyzna podszedl do niej i wyjal zza bluzki
                                                    > mala, czarna skrzynke.
                                                    > "po to tu przyszlas, prawda? opuscilas nas wiele lat temu
                                                    > dla Jedi, a teraz przychodzisz tylko i wylacznie po TO.
                                                    > ale prosze bardzo. wiem, ze gdyby nie ty Coursiante juz
                                                    > dawno pograzyla sie. a teraz odejdz i postaraj sie wiecej
                                                    > nie wracac" odwrocil sie i zniknal w ciemnym korytarzu.
                                                    > schowala skrzynke za niebieski plaszcz.
                                                    > wracajac ciagle myslala o rzeczy znajdujacej sie w nowym
                                                    > nabytku. pomyslala rowniez o Azubinie i doszla do
                                                    > wniosku, ze jeszcze nie nadszedl czas wyjawienia mu prawdy.
                                                    > wychodzac na glowna ulice nagle skulila sie z bolu. znowu
                                                    > ten przekaz telepatyczny
                                                    > "Do diabla!!! odczep sie ode mnie kimkolwiek jestes!!!"

                                                    Wszystko było pozornie zapięte na ostatni guzik...
                                                    -Lordzie Azubin, przyszła nowa dostawa.
                                                    Odwrócił się i bez słowa podążył za posłańcem. Stało tam kilkanaście skrzyń.
                                                    Otworzył jedną z nich. Po brzegi wypełniona była podłużnymi, metalowymi
                                                    tulejkami. Wziął jedną z nich w dłoń. Doskonała. Właśnie czegoś takiego
                                                    potrzebował.
                                                    Nagle przez jego ciało przeszedł przenikliwy ból. Skulił się, starając się
                                                    jednak, aby jego podwładny nie spostrzegł tego co się stało.
                                                    Co było jego źródłem? Czuł to od dłuższego czasu- mniej więcej od tej chwili,
                                                    gdy zaczęły się objawiać jego nowe moce. Wtedy też pojawiła się ta słabość. Czuł
                                                    że ma jakiś związek z jego przeszłością.. z czymś czego nie pamiętał.
                                                    -Co ci jest mistrzu- zapytał posłaniec.
                                                    -Nic!- odpowiedział gniewnie.
                                                    Nie mógł okazywać słabości, niezależnie od tego, jak bardzo ogarniałaby ona
                                                    jego ciało.
                                                    Kiedy został sam wyciągnął z dłoni niewielki, świecący na czerwono kamień.
                                                    Tylko tyle mu pozostało. Resztka utraconego dziedzictwa... zastanawiał się gdzie
                                                    znajduje się reszta. Pewnie dobrze przed nim ukryta... Jest dla nich bronią i
                                                    źródłem energii.. ale sami nie zdają sobie sprawy ze śmiercionośnej mocy, którą
                                                    uwalniają... Głupcy...
                                                  • darthazubin A w Senacie 15.06.02, 20:42
                                                    perlotiel napisał(a):


                                                    > Szla calkiem sama wzdluz ciemnej kretej uliczki. ze
                                                    > wszystkich stron obserwowali ja dziwni ludzie, z ktorymi
                                                    > zwykle Jedi nie utrzymywali kontakow... nawet korzystnych
                                                    > dla nich samych. nie robili na niej zadnego wrazenia. po
                                                    > prostu omijala ich podarzajac do celu. w jej glowie
                                                    > kolotalo sie wiele mysli. dzis rano znow dostala ten
                                                    > dziwny przekaz telepatyczny. od kogo? dlaczego? zadnej
                                                    > tresci slownej- tylko emocje: zlosc, gniew, nienawisc, a
                                                    > nawet bezradnosc. to nie bylo podobne do zadnego Jedi.
                                                    > zbyt chaotyczny przekaz. Azubin tez nie mogl jej tego
                                                    > wyslac. wiec kto? z pewnoscia nikt od kogo juz w
                                                    > przeszlosci otrzymywala wiadomosci telepatycznie.
                                                    > po kilkudziesieciu metrach zatrzymala sie przy
                                                    > rozpoadajacych sie drzwiach. zapukala trzy razy. po
                                                    > chwili otworzyly sie. w srodku bylo pusto- zadnych mebli,
                                                    > przedmiotow. tylko ona i niski mezczyzna, ledwo
                                                    > trzymajacy sie na nogach.
                                                    > "witaj Perlotiel. czemu zawdzieczamy twoja wizyte? po
                                                    > tylu latach..." zapytal z ironicznym akcentem w glosie.
                                                    > "witaj Mistrzu. doskonale wiesz dlaczego do Was
                                                    > przyszlam. mozemy sobie darowac te zlosliwosci. musisz mi
                                                    > pomoc, bo od tego zalezy przyszlosc Twojej misji. nie
                                                    > masz wyboru"
                                                    > starszy mezczyzna podszedl do niej i wyjal zza bluzki
                                                    > mala, czarna skrzynke.
                                                    > "po to tu przyszlas, prawda? opuscilas nas wiele lat temu
                                                    > dla Jedi, a teraz przychodzisz tylko i wylacznie po TO.
                                                    > ale prosze bardzo. wiem, ze gdyby nie ty Coursiante juz
                                                    > dawno pograzyla sie. a teraz odejdz i postaraj sie wiecej
                                                    > nie wracac" odwrocil sie i zniknal w ciemnym korytarzu.
                                                    > schowala skrzynke za niebieski plaszcz.
                                                    > wracajac ciagle myslala o rzeczy znajdujacej sie w nowym
                                                    > nabytku. pomyslala rowniez o Azubinie i doszla do
                                                    > wniosku, ze jeszcze nie nadszedl czas wyjawienia mu prawdy.
                                                    > wychodzac na glowna ulice nagle skulila sie z bolu. znowu
                                                    > ten przekaz telepatyczny
                                                    > "Do diabla!!! odczep sie ode mnie kimkolwiek jestes!!!"

                                                    Asetine obrzucił zgromadzonych pogardliwym spojrzeniem. Znów ten żałosny
                                                    korowod klaunow. Przychodza prosic go o wsparcie, zadaja jego pomocy, w zamian
                                                    nie oferujac niemal nic. Nie potrzebowal ich juz wiecej- czul to tak samo dobrze
                                                    jak oni. Dostali sowita zaplate za glosowanie na niego na Wielkiego Kanclerza.
                                                    Nie mogl sie dac wciagnac w te ich gierki. Mial duzo wazniejsza misje do
                                                    spelnienia. Najgorsze, ze nie pojawiali sie Ci, na ktorych najbardziej mu
                                                    zalezalo. Na przyklad Xionic... Ten moglby oddac wielkie uslugi jego sprawie.
                                                    Sprytny, inteligentny, bezwzgledny i przebiegly...
                                                    -Mistrz Luke i czlonkowie Rady przybyli na spotkanie.
                                                    Westchnal. Tego obowiazku nie mogl zlekcewazyc.
                                                    -Niech wedja- zakomenderowal.
                                                  • Gość: digan Re: A w Senacie IP: *.pl / *.babylon.tarman.pl 16.06.02, 19:22
                                                    Sorki za ten wybuch (pacz na dole). A więc: D`e-gean powraca.

                                                    ::::::

                                                    Drake zastukał w drzwi. Pah-pah BUM! Umuwiony sygnał jednak otworzył drzwi
                                                    jednego z obskurnych drzwi motelu. Za nimi pojawiła się zasmucona, wymęczona
                                                    twarz.
                                                    - choć, Drake.
                                                    Wyszeptała postać. Drake wszedł niepewnie, usiadł na rozklekotanym krześle.
                                                    Pytanie, które go doszło, było aż nad wyraz proste:
                                                    - co w zakonie?
                                                    - Mieliśmy przez chwilę Azubina, wymknął się... Perlotiel coraz dziwniej się
                                                    zachowuje, ciągle gdzieś łazi... Wyczuliśmy nowe źródło mocy, ciemnej mocy...
                                                    ogólnie, ciemna moc rośnie w siłę.
                                                    - Co teraz?
                                                    Z jednego z ciemnych kątów pokoju wynurzył się posiadacz tego głębokiego głosu.
                                                    - Nie mamy pojęcia - odezwał się nagle człowiek o wymęczonej twarzy - Sithowie
                                                    rosną w siłę... Jedi sobie nie poradzą... Ty już musisz zdecydować, Yedma...
                                                    Zielony karzeł mruknął cicho, poczym zaczął:
                                                    Mikołaj potrzebny jest teraz. On jeden potężną moc posiada, musi zacząć działać.
                                                    Drake - zwrócił się do przybysza - zajmij się Perlotiel, a ty - zwrócił się do
                                                    wymęczonego jegomościa - sprawdź co za moc się gnieździ. Pewnie to ten odłam
                                                    Sithów, a ty masz jeszcze miejsce w ich szeregach. Posiedzenie rady szarych
                                                    zostało zakończone!

                                                  • darthazubin Re: A w Senacie 16.06.02, 19:33
                                                    Gość portalu: digan napisał(a):

                                                    > Sorki za ten wybuch (pacz na dole). A więc: D`e-gean powraca.
                                                    >
                                                    > ::::::
                                                    >
                                                    > Drake zastukał w drzwi. Pah-pah BUM! Umuwiony sygnał jednak otworzył drzwi
                                                    > jednego z obskurnych drzwi motelu. Za nimi pojawiła się zasmucona, wymęczona
                                                    > twarz.
                                                    > - choć, Drake.
                                                    > Wyszeptała postać. Drake wszedł niepewnie, usiadł na rozklekotanym krześle.
                                                    > Pytanie, które go doszło, było aż nad wyraz proste:
                                                    > - co w zakonie?
                                                    > - Mieliśmy przez chwilę Azubina, wymknął się... Perlotiel coraz dziwniej się
                                                    > zachowuje, ciągle gdzieś łazi... Wyczuliśmy nowe źródło mocy, ciemnej mocy...
                                                    > ogólnie, ciemna moc rośnie w siłę.
                                                    > - Co teraz?
                                                    > Z jednego z ciemnych kątów pokoju wynurzył się posiadacz tego głębokiego głosu.
                                                    > - Nie mamy pojęcia - odezwał się nagle człowiek o wymęczonej twarzy - Sithowie
                                                    > rosną w siłę... Jedi sobie nie poradzą... Ty już musisz zdecydować, Yedma...
                                                    > Zielony karzeł mruknął cicho, poczym zaczął:
                                                    > Mikołaj potrzebny jest teraz. On jeden potężną moc posiada, musi zacząć działać
                                                    > .
                                                    > Drake - zwrócił się do przybysza - zajmij się Perlotiel, a ty - zwrócił się do
                                                    > wymęczonego jegomościa - sprawdź co za moc się gnieździ. Pewnie to ten odłam
                                                    > Sithów, a ty masz jeszcze miejsce w ich szeregach. Posiedzenie rady szarych
                                                    > zostało zakończone!
                                                    >

                                                    Azubin zaniepokoił się. Czuł, że jego były uczeń coś planuje.. Łącząca ich
                                                    telepatyczna więź nigdy do końca nie wygasła, podobnie jak ta która łączyła go z
                                                    Perlotiel.
                                                    Wstał. Był zmęczony. Był ostatnim Sithem i bał się że nie pozostawi następcy.
                                                    Był już o krok od największego dzieła w dziejach Sithów, Jedi, Republiki, w
                                                    historii całej Galaktyki, a jednocześnie czuł, że zaniedbał tę jedną,
                                                    najważniejszą kwestię. D'e-gean mógł być takim następcą, lecz zawiódł. Miał
                                                    własne plany i własne życie, nikt nie wiedział jak niebezpieczne. Sam Azubin nie
                                                    był pewny, po której stronie stoi jego były uczeń i czego pragnie. An-Nah... co
                                                    się z nią działo?
                                                    No i była jeszcze Perlotiel. Oczywiście ona nie nadawała się na jego
                                                    następczynię, poza tym bał się, że zbytnio pogrążyła się już w niewłaściwej
                                                    stronie, ale ciągle jeszcze miał nadzieję.
                                                    Bo razem mogli wiele osiągnąć.
                                                  • Gość: digan Re: A w Senacie IP: *.pl / *.babylon.tarman.pl 16.06.02, 20:27
                                                    Drake wyszedł, a D`e-gean przeciągnął się tak, że kręgi trachnęły jak talia
                                                    tasowanych kart.
                                                    Uśmiechnął się do Yedmy, a on odwzajemnił uśmiech.
                                                    Bo to było tak:
                                                    d`e-gean, dzięki interwencji mistrza zakonu odłamu sithów został zły. To
                                                    właśnie wtedy został zraniony Drake.
                                                    Yemna był mistrzem zakon Thuon i młodszym bratem Yody. Zakon Thuon prezentował
                                                    zupełnie inną filozofię niż jedi, czy choćby Sithowie. Zakon brał moc taką jaką
                                                    jest, ani ciemnej jej odcieni, ani jasnych.
                                                    I jeszcze Drake Windu, jeden z Jedi..
                                                    Oni stanowili Bractwo Trzech, broniąc spokoju na Coruscant. Nie byli za Jedi,
                                                    ani za Sithami, lecz działali przeciw Sithom, gdyż ci dążyli do wojny.
                                                    - Sithowie dostali pierwszą dostawe. Mają jeszcze 9.
                                                    - Zamierzasz zniszczyć je?
                                                    - dokładnie.
                                                  • darthazubin Re: A w Senacie 16.06.02, 21:16
                                                    Gość portalu: digan napisał(a):

                                                    > Drake wyszedł, a D`e-gean przeciągnął się tak, że kręgi trachnęły jak talia
                                                    > tasowanych kart.
                                                    > Uśmiechnął się do Yedmy, a on odwzajemnił uśmiech.
                                                    > Bo to było tak:
                                                    > d`e-gean, dzięki interwencji mistrza zakonu odłamu sithów został zły. To
                                                    > właśnie wtedy został zraniony Drake.
                                                    > Yemna był mistrzem zakon Thuon i młodszym bratem Yody. Zakon Thuon prezentował
                                                    > zupełnie inną filozofię niż jedi, czy choćby Sithowie. Zakon brał moc taką jaką
                                                    >
                                                    > jest, ani ciemnej jej odcieni, ani jasnych.
                                                    > I jeszcze Drake Windu, jeden z Jedi..
                                                    > Oni stanowili Bractwo Trzech, broniąc spokoju na Coruscant. Nie byli za Jedi,
                                                    > ani za Sithami, lecz działali przeciw Sithom, gdyż ci dążyli do wojny.
                                                    > - Sithowie dostali pierwszą dostawe. Mają jeszcze 9.
                                                    > - Zamierzasz zniszczyć je?
                                                    > - dokładnie.

                                                    Azubin westchnął.
                                                    -Boję się- powiedział jeden ze stojących obok niego ludzi.
                                                    -A czy myślisz, że ja się nie boję?!- wybuchnął nagle.
                                                    Wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem. Ten, który kierował nimi od tak
                                                    dawna, złowrogi Sith spadkobierca Sidiousa i Vadera... on się bał. Wiedzieli, że
                                                    mówi prawdę. Mogli wyczytać to w jego twarzy.
                                                    -Dostawy się spóźniają- mówił już spokojniejszym głosem- czuję, że mogą być z
                                                    nimi problemy. A jeśli nie dostaniemy chociaż jednej... Wiecie jakie mogą być
                                                    konsekwencje. Sojusz z Jedi wisi na włosku... tak naprawdę nie udało mi się
                                                    uczynić niczego w tym kierunku. Senat cały czas się waha. A zagłada zbliża się do
                                                    Couruscant i jeśli my jej nie powstrzymamy, nikt może nie podołać temu zadaniu.
                                                    -teraz odejdźcie- powiedział- jest jeszcze jeden sojusznik, który mógłby nam
                                                    pomoc...
                                                  • darthazubin MIKOŁAJ PRZYBYWAJ!!!!! 16.06.02, 21:24
                                                    darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > Azubin westchnął.
                                                    > -Boję się- powiedział jeden ze stojących obok niego ludzi.
                                                    > -A czy myślisz, że ja się nie boję?!- wybuchnął nagle.
                                                    > Wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem. Ten, który kierował nimi od tak
                                                    > dawna, złowrogi Sith spadkobierca Sidiousa i Vadera... on się bał. Wiedzieli, ż
                                                    > e
                                                    > mówi prawdę. Mogli wyczytać to w jego twarzy.
                                                    > -Dostawy się spóźniają- mówił już spokojniejszym głosem- czuję, że mogą być z
                                                    >
                                                    > nimi problemy. A jeśli nie dostaniemy chociaż jednej... Wiecie jakie mogą być
                                                    > konsekwencje. Sojusz z Jedi wisi na włosku... tak naprawdę nie udało mi się
                                                    > uczynić niczego w tym kierunku. Senat cały czas się waha. A zagłada zbliża się
                                                    > do
                                                    > Couruscant i jeśli my jej nie powstrzymamy, nikt może nie podołać temu zadaniu.
                                                    >
                                                    > -teraz odejdźcie- powiedział- jest jeszcze jeden sojusznik, który mógłby nam
                                                    > pomoc...

                                                    Mistrz Binzat zakończył ćwiczenia z uczniami. Widział wśród nich kandydatów na
                                                    potężnych i zdolnych jedi. Martwił go tylko jeden, stojący pod ścianą, ciągle
                                                    blady- widac było, ze nie doszedl do siebie, po ranie ktora otrzymal kilka
                                                    tygodni wczesniej.
                                                    -Dobrze sie czujesz, Tankredzie?- zapytal.
                                                    -Tak, mistrzu Binzat. Dziekuje, ze pozwalasz mi uczestniczyc w zajeciach...
                                                    przepraszam, ze nie na wiele sie przydaje.
                                                    -Nie przejmuj sie- odparl tamten dobrotliwie- pewnosc siebie przyjdzie z
                                                    czasem. Straciles reke, musi minac troche czasu zanim oswoisz sie z tym, co ci ja
                                                    zastepuje. Mistrz Luke tez ma proteze. Ale jest chyba jeszcze cos innego?
                                                    -Tak. Chodzi o mojego Mistrza, Mikolaja. Niepokoje sie. Wyjechal, nie dajac mi
                                                    znaku, dokad sie udal.
                                                    -To normalnie, mlody padawanie- usmiechnal sie Binzat- mistrzowie Jedi maja
                                                    swoje wlasne sprawy, ktorymi niekoniecznie chca dzielic sie ze swoimi ucznaimi.
                                                    Pamietam jak Mikolaj zawsze sie denerwowal na mnie, gdy byl moim padawanem. Ale
                                                    teraz jednak masz racje. On jest nam potrzebny tutaj. Nad Jedi wisi wielka
                                                    grozba. Niewielu Jedi pozostalo na miejscu. Sa albo czlonkowie starszego
                                                    pokolenia, jak ja, albo uczniowie, jak ty. A teraz potrzebujemy Jedi w sile
                                                    wieku, wciaz sprawnych, ale juz doswiadczonych. Takich jak Mikolaj. Pomoz mi
                                                    skupic sie i przekazac mu wiadomosc. Jest moim uczniem i twoim mistrzem. Moze
                                                    razem zdolamy go przywolac...
                                                    "Mikolaj, Couruscant Cie potrzebuje"...

                                                    (PS:Mikolaj, jesli rola bylego ucznia Binzata (wszyscy wiemy, kim on jest) Ci nie
                                                    odpowiada, to mozemy uznac, ze tego postu nie bylo, daj tylko znac)
                                                  • mikolaj7 MIKOŁAJ PRZYBYŁ!!! /PYTANIE/ 17.06.02, 21:02
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > Azubin westchnął.
                                                    > > -Boję się- powiedział jeden ze stojących obok niego ludzi.
                                                    > > -A czy myślisz, że ja się nie boję?!- wybuchnął nagle.
                                                    > > Wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem. Ten, który kierował nimi od t
                                                    > ak
                                                    > > dawna, złowrogi Sith spadkobierca Sidiousa i Vadera... on się bał. Wiedzie
                                                    > li, ż
                                                    > > e
                                                    > > mówi prawdę. Mogli wyczytać to w jego twarzy.
                                                    > > -Dostawy się spóźniają- mówił już spokojniejszym głosem- czuję, że mogą
                                                    > być z
                                                    > >
                                                    > > nimi problemy. A jeśli nie dostaniemy chociaż jednej... Wiecie jakie mogą
                                                    > być
                                                    > > konsekwencje. Sojusz z Jedi wisi na włosku... tak naprawdę nie udało mi si
                                                    > ę
                                                    > > uczynić niczego w tym kierunku. Senat cały czas się waha. A zagłada zbliża
                                                    > się
                                                    > > do
                                                    > > Couruscant i jeśli my jej nie powstrzymamy, nikt może nie podołać temu zad
                                                    > aniu.
                                                    > >
                                                    > > -teraz odejdźcie- powiedział- jest jeszcze jeden sojusznik, który mógłby
                                                    > nam
                                                    > > pomoc...
                                                    >
                                                    > Mistrz Binzat zakończył ćwiczenia z uczniami. Widział wśród nich kandydatów n
                                                    > a
                                                    > potężnych i zdolnych jedi. Martwił go tylko jeden, stojący pod ścianą, ciągle
                                                    > blady- widac było, ze nie doszedl do siebie, po ranie ktora otrzymal kilka
                                                    > tygodni wczesniej.
                                                    > -Dobrze sie czujesz, Tankredzie?- zapytal.
                                                    > -Tak, mistrzu Binzat. Dziekuje, ze pozwalasz mi uczestniczyc w zajeciach...
                                                    > przepraszam, ze nie na wiele sie przydaje.
                                                    > -Nie przejmuj sie- odparl tamten dobrotliwie- pewnosc siebie przyjdzie z
                                                    > czasem. Straciles reke, musi minac troche czasu zanim oswoisz sie z tym, co ci
                                                    > ja
                                                    > zastepuje. Mistrz Luke tez ma proteze. Ale jest chyba jeszcze cos innego?
                                                    > -Tak. Chodzi o mojego Mistrza, Mikolaja. Niepokoje sie. Wyjechal, nie dajac m
                                                    > i
                                                    > znaku, dokad sie udal.
                                                    > -To normalnie, mlody padawanie- usmiechnal sie Binzat- mistrzowie Jedi maja
                                                    > swoje wlasne sprawy, ktorymi niekoniecznie chca dzielic sie ze swoimi ucznaimi.
                                                    >
                                                    > Pamietam jak Mikolaj zawsze sie denerwowal na mnie, gdy byl moim padawanem. Ale
                                                    >
                                                    > teraz jednak masz racje. On jest nam potrzebny tutaj. Nad Jedi wisi wielka
                                                    > grozba. Niewielu Jedi pozostalo na miejscu. Sa albo czlonkowie starszego
                                                    > pokolenia, jak ja, albo uczniowie, jak ty. A teraz potrzebujemy Jedi w sile
                                                    > wieku, wciaz sprawnych, ale juz doswiadczonych. Takich jak Mikolaj. Pomoz mi
                                                    > skupic sie i przekazac mu wiadomosc. Jest moim uczniem i twoim mistrzem. Moze
                                                    > razem zdolamy go przywolac...
                                                    > "Mikolaj, Couruscant Cie potrzebuje"...
                                                    >
                                                    > (PS:Mikolaj, jesli rola bylego ucznia Binzata (wszyscy wiemy, kim on jest) Ci n
                                                    > ie
                                                    > odpowiada, to mozemy uznac, ze tego postu nie bylo, daj tylko znac)

                                                    [odczuwam pewien dyskomfort ;-) mojego mistrza
                                                    zostawmy narazie w spokoju :-) w ogole fajnie, ze
                                                    pamietales o moim padawanie, bo ja zupelnie o biedaku
                                                    zapomnialem :-)]

                                                    Statek Mikolaja wyszedl wlasnie z nadprzestrzeni. nad
                                                    glowa pilota zajasnialo Coruscant.
                                                    'Nareszcie w domu' pomyslal Mikolaj ' Mam nadzieje, ze
                                                    Rada Jedi nie zrobila nic glupiego podczas mojej
                                                    nieobecnosci... a jesli nawet to moze zdolam naprawic ich
                                                    bledy, oby...'.
                                                    - Aaach...
                                                    - Co sie stalo, Mistrzu? - spytal ze zdziwieniem pilot.
                                                    - Nie, nic, nic, zwykle zawroty glowy.
                                                    'Kto to byl? kto nadal ten telepatyczny sygnal? nie bylo
                                                    zadnego przekazu, same emocje. ale czyje? Sithow? Jedi? A
                                                    moze... moze kogos zupelnie innego. chyba wiele sie
                                                    wydarzylo podczas mojej nieobecnosci i wiele sie niedlugo
                                                    wydarzy. ale skad moge sie tego dowiedziec? Komu moge
                                                    zaufac? Perlotiel opuscial przed paroma godzinami
                                                    Coruscant, Luke wyraznie okazuje mi swoja wrogosc, wiec
                                                    kto? chyba nie...'
                                                    Mikolaj otrzasnal sie.
                                                    'nie Lord Azubin to wrog i nic nie wskazuje, by bylo inaczej.
                                                    jego spiski sa wyczuwalne nawet na Korelii, bo ktoz inny
                                                    mogl zabic tych Jedi?! tylk on i tylko on stanowi
                                                    zagrozenie. Czym predzej musze sie spotkac z Rada Jedi,
                                                    bez wzgledu na konsekwencje'.

                                                    [A teraz pytanie: czy mozemy wmieszac w to jakis ciekawy
                                                    artefakt? no nie wiem - krysztal, czy inne cudo, chyba ktos
                                                    wyzej juz o czyms takim napomknal, moze cos burzacego
                                                    rownowage mocy? pytam tak na wszelki wypadk, bo
                                                    pomyslalem, ze moglbym takie cos pokazac radzie Jedi, jako
                                                    znalezione na Korelii i bezposrednia przczyne zaburzen
                                                    mocy na tamtej planecie.]

                                                  • darthazubin Re: MIKOŁAJ PRZYBYŁ!!! /PYTANIE/ 18.06.02, 12:17
                                                    OK/.
                                                    dzisiaj nie moge pisac, pojawie sie jutro, niech to bedzie fragment
                                                    (odkruszony) krysztal\u, dobra? To by pasowalo do moich planow i historia by
                                                    sie zrobila bardziej spojna
                                                  • darthazubin Re: MIKOŁAJ PRZYBYŁ!!! /PYTANIE/ 19.06.02, 13:27
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > [odczuwam pewien dyskomfort ;-) mojego mistrza
                                                    > zostawmy narazie w spokoju :-) w ogole fajnie, ze
                                                    > pamietales o moim padawanie, bo ja zupelnie o biedaku
                                                    > zapomnialem :-)]
                                                    >
                                                    > Statek Mikolaja wyszedl wlasnie z nadprzestrzeni. nad
                                                    > glowa pilota zajasnialo Coruscant.
                                                    > 'Nareszcie w domu' pomyslal Mikolaj ' Mam nadzieje, ze
                                                    > Rada Jedi nie zrobila nic glupiego podczas mojej
                                                    > nieobecnosci... a jesli nawet to moze zdolam naprawic ich
                                                    > bledy, oby...'.
                                                    > - Aaach...
                                                    > - Co sie stalo, Mistrzu? - spytal ze zdziwieniem pilot.
                                                    > - Nie, nic, nic, zwykle zawroty glowy.
                                                    > 'Kto to byl? kto nadal ten telepatyczny sygnal? nie bylo
                                                    > zadnego przekazu, same emocje. ale czyje? Sithow? Jedi? A
                                                    > moze... moze kogos zupelnie innego. chyba wiele sie
                                                    > wydarzylo podczas mojej nieobecnosci i wiele sie niedlugo
                                                    > wydarzy. ale skad moge sie tego dowiedziec? Komu moge
                                                    > zaufac? Perlotiel opuscial przed paroma godzinami
                                                    > Coruscant, Luke wyraznie okazuje mi swoja wrogosc, wiec
                                                    > kto? chyba nie...'
                                                    > Mikolaj otrzasnal sie.
                                                    > 'nie Lord Azubin to wrog i nic nie wskazuje, by bylo inaczej.
                                                    > jego spiski sa wyczuwalne nawet na Korelii, bo ktoz inny
                                                    > mogl zabic tych Jedi?! tylk on i tylko on stanowi
                                                    > zagrozenie. Czym predzej musze sie spotkac z Rada Jedi,
                                                    > bez wzgledu na konsekwencje'.
                                                    >
                                                    > [A teraz pytanie: czy mozemy wmieszac w to jakis ciekawy
                                                    > artefakt? no nie wiem - krysztal, czy inne cudo, chyba ktos
                                                    > wyzej juz o czyms takim napomknal, moze cos burzacego
                                                    > rownowage mocy? pytam tak na wszelki wypadk, bo
                                                    > pomyslalem, ze moglbym takie cos pokazac radzie Jedi, jako
                                                    > znalezione na Korelii i bezposrednia przczyne zaburzen
                                                    > mocy na tamtej planecie.]
                                                    >

                                                    Mistrz Binzat powitał Mikołaja na lądowisku.
                                                    -Witaj przyjacielu- powiedział- sytuacja jest bardzo niepokojąca, ale pewnie
                                                    zdajesz sobie z tego sprawę.
                                                    W trakcie gdy szli w kierunku głównych zabudowań, Binzat mówił.
                                                    -Wybacz, że niepokoję Cię już teraz, nie pozwalając Ci ochłonac po podrozy, ale
                                                    nasza sytuacja przedstawia sie bardzo zle. Mielismy tu Sitha... ale to pewnie
                                                    ktos Ci juz zrelacjonowal. Wkrotce potem Republika stanela na skraju rozlamu.
                                                    Uratowal ja kanclerz Asetine... inteligentny i przebiegly czlowiek, ale nie wiem
                                                    czy mozna mu calkowicie ufac. Mistrz Luke, chcac uratowac zakon Jedi przystapil
                                                    do Rady JEdnosci przy Kanclerzu. Boje sie, ze nasz zwierzchnik jest pod duzym...
                                                    zbyt duzym, powiedzialbym, wplywem kanclerza. Pozostali czlonkowie Rady
                                                    rozgrywaja swoje wlasne partyjki, ustawiaja swoje rodziny, zdobywaja wplywy... w
                                                    Senacie jest jeszcze gorzej. Nie wiem, jakie zamiary ma Asetine, ale nawet jesli
                                                    chce tylko ocalenia Republiki to zadanie moze go przerosnac...
                                                    -Dlatego tak bardzo jestes tu potrzebny. Ja jestem juz stary. Sam nie zdolam
                                                    przeciwstawic sie upadkowi Jedi. Musisz bardzo uwaznie obserwowac sytuacje... I
                                                    uwazaj na siebie, w ostatnich dniach po wielokroc ostrzegano nas przed
                                                    niebezpieczenstwem, ktore grozi nam z nieokreslonej strony. Kanclerz Asetine
                                                    zaofiarowal nam przeniesienie sie w jakies bezpieczne miejsce, ale odmowilismy...
                                                    Jedi nie uciekaja!- powiedzial z naciskiem.
                                                  • mikolaj7 Re: MIKOŁAJ PRZYBYŁ!!! /PYTANIE/ 19.06.02, 22:25
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > [odczuwam pewien dyskomfort ;-) mojego mistrza
                                                    > > zostawmy narazie w spokoju :-) w ogole fajnie, ze
                                                    > > pamietales o moim padawanie, bo ja zupelnie o biedaku
                                                    > > zapomnialem :-)]
                                                    > >
                                                    > > Statek Mikolaja wyszedl wlasnie z nadprzestrzeni. nad
                                                    > > glowa pilota zajasnialo Coruscant.
                                                    > > 'Nareszcie w domu' pomyslal Mikolaj ' Mam nadzieje, ze
                                                    > > Rada Jedi nie zrobila nic glupiego podczas mojej
                                                    > > nieobecnosci... a jesli nawet to moze zdolam naprawic ich
                                                    > > bledy, oby...'.
                                                    > > - Aaach...
                                                    > > - Co sie stalo, Mistrzu? - spytal ze zdziwieniem pilot.
                                                    > > - Nie, nic, nic, zwykle zawroty glowy.
                                                    > > 'Kto to byl? kto nadal ten telepatyczny sygnal? nie bylo
                                                    > > zadnego przekazu, same emocje. ale czyje? Sithow? Jedi? A
                                                    > > moze... moze kogos zupelnie innego. chyba wiele sie
                                                    > > wydarzylo podczas mojej nieobecnosci i wiele sie niedlugo
                                                    > > wydarzy. ale skad moge sie tego dowiedziec? Komu moge
                                                    > > zaufac? Perlotiel opuscial przed paroma godzinami
                                                    > > Coruscant, Luke wyraznie okazuje mi swoja wrogosc, wiec
                                                    > > kto? chyba nie...'
                                                    > > Mikolaj otrzasnal sie.
                                                    > > 'nie Lord Azubin to wrog i nic nie wskazuje, by bylo inaczej.
                                                    > > jego spiski sa wyczuwalne nawet na Korelii, bo ktoz inny
                                                    > > mogl zabic tych Jedi?! tylk on i tylko on stanowi
                                                    > > zagrozenie. Czym predzej musze sie spotkac z Rada Jedi,
                                                    > > bez wzgledu na konsekwencje'.
                                                    > >
                                                    > > [A teraz pytanie: czy mozemy wmieszac w to jakis ciekawy
                                                    > > artefakt? no nie wiem - krysztal, czy inne cudo, chyba ktos
                                                    > > wyzej juz o czyms takim napomknal, moze cos burzacego
                                                    > > rownowage mocy? pytam tak na wszelki wypadk, bo
                                                    > > pomyslalem, ze moglbym takie cos pokazac radzie Jedi, jako
                                                    > > znalezione na Korelii i bezposrednia przczyne zaburzen
                                                    > > mocy na tamtej planecie.]
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Mistrz Binzat powitał Mikołaja na lądowisku.
                                                    > -Witaj przyjacielu- powiedział- sytuacja jest bardzo niepokojąca, ale pewnie
                                                    > zdajesz sobie z tego sprawę.
                                                    > W trakcie gdy szli w kierunku głównych zabudowań, Binzat mówił.
                                                    > -Wybacz, że niepokoję Cię już teraz, nie pozwalając Ci ochłonac po podrozy, a
                                                    > le
                                                    > nasza sytuacja przedstawia sie bardzo zle. Mielismy tu Sitha... ale to pewnie
                                                    > ktos Ci juz zrelacjonowal. Wkrotce potem Republika stanela na skraju rozlamu.
                                                    > Uratowal ja kanclerz Asetine... inteligentny i przebiegly czlowiek, ale nie wie
                                                    > m
                                                    > czy mozna mu calkowicie ufac. Mistrz Luke, chcac uratowac zakon Jedi przystapil
                                                    >
                                                    > do Rady JEdnosci przy Kanclerzu. Boje sie, ze nasz zwierzchnik jest pod duzym..
                                                    > .
                                                    > zbyt duzym, powiedzialbym, wplywem kanclerza. Pozostali czlonkowie Rady
                                                    > rozgrywaja swoje wlasne partyjki, ustawiaja swoje rodziny, zdobywaja wplywy...
                                                    > w
                                                    > Senacie jest jeszcze gorzej. Nie wiem, jakie zamiary ma Asetine, ale nawet jesl
                                                    > i
                                                    > chce tylko ocalenia Republiki to zadanie moze go przerosnac...
                                                    > -Dlatego tak bardzo jestes tu potrzebny. Ja jestem juz stary. Sam nie zdolam
                                                    > przeciwstawic sie upadkowi Jedi. Musisz bardzo uwaznie obserwowac sytuacje... I
                                                    >
                                                    > uwazaj na siebie, w ostatnich dniach po wielokroc ostrzegano nas przed
                                                    > niebezpieczenstwem, ktore grozi nam z nieokreslonej strony. Kanclerz Asetine
                                                    > zaofiarowal nam przeniesienie sie w jakies bezpieczne miejsce, ale odmowilismy.
                                                    > ..
                                                    > Jedi nie uciekaja!- powiedzial z naciskiem.

                                                    - Jedi sie zatracaja, ale powiedz mi - czy tylko my dwoje
                                                    widzimy schylek Zakonu? czy nikt inny nie widzi, ze
                                                    znajdujemy sie na najlepszej drodze do autodestrukcji?
                                                    komu jeszcze mozemy zaufac, Biznacie, Perlotiel? wiesz
                                                    wiecej, niz jestes sklonny powiedziec, stary druchu (chyba
                                                    lepiej niz moj mistrzu :-), ale ja chyba obserwowales
                                                    uwaznie... powiedz mi, kto jest jeszcze tutaj szczery i nie
                                                    kryje siebie za oslona klamstw i zludzen? a kanclerz? czy te
                                                    jego gierki... czy jemu mozna po prostu zaufac? wie, co sie
                                                    z nami dzieje? w tej chwili nie martwilbym sie Sithem, jest
                                                    niegrozny, nie ma wladzy, jedyna jego bron to telepatia,
                                                    dobre dla slabych umyslow.
                                                    prosze, Biznacie, powiedz mi co jeszcze wiesz o Jedi, czy
                                                    mozemy komus jeszcze zaufac? musze wiedziec przed
                                                    spotkaniem Rady Jedi, za kilka godzin. mam im tez cos
                                                    bardzo waznego do pokazania i przekazania. cos, co moze
                                                    wplynac znaczaco na uklad sil w galaktyce...

                                                    [mowa of korz o odlamku krysztalu :-)]
                                                  • darthazubin Re: MIKOŁAJ PRZYBYŁ!!! /PYTANIE/ 20.06.02, 14:20
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > mikolaj7 napisał(a):

                                                    > - Jedi sie zatracaja, ale powiedz mi - czy tylko my dwoje
                                                    > widzimy schylek Zakonu? czy nikt inny nie widzi, ze
                                                    > znajdujemy sie na najlepszej drodze do autodestrukcji?
                                                    > komu jeszcze mozemy zaufac, Biznacie, Perlotiel? wiesz
                                                    > wiecej, niz jestes sklonny powiedziec, stary druchu (chyba
                                                    > lepiej niz moj mistrzu :-), ale ja chyba obserwowales
                                                    > uwaznie... powiedz mi, kto jest jeszcze tutaj szczery i nie
                                                    > kryje siebie za oslona klamstw i zludzen? a kanclerz? czy te
                                                    > jego gierki... czy jemu mozna po prostu zaufac? wie, co sie
                                                    > z nami dzieje? w tej chwili nie martwilbym sie Sithem, jest
                                                    > niegrozny, nie ma wladzy, jedyna jego bron to telepatia,
                                                    > dobre dla slabych umyslow.
                                                    > prosze, Biznacie, powiedz mi co jeszcze wiesz o Jedi, czy
                                                    > mozemy komus jeszcze zaufac? musze wiedziec przed
                                                    > spotkaniem Rady Jedi, za kilka godzin. mam im tez cos
                                                    > bardzo waznego do pokazania i przekazania. cos, co moze
                                                    > wplynac znaczaco na uklad sil w galaktyce...
                                                    >
                                                    > [mowa of korz o odlamku krysztalu :-)]

                                                    (wlasnie mialem zapytac co z tym krysztalem, prosze powiedz o tym Binzatowi, to
                                                    on moze Ci cokolwiek o tym powiedziec)

                                                    -Zadajesz wiele pytan przyjacielu. Widze, ze nadal jestes bystry i dociekliwy.
                                                    Pytasz, czy tylko my dostrzegamy co sie dzieje? Moja odpowiedz musi byc
                                                    twierdzaca- znizyl glos- boje sie, ze nawet Mistrz Luke zatracil dawna jasnosc
                                                    myslenia. Calkowicie zdal sie na kanclerza.
                                                    -Asetine?- kontynuowal po chwili- nie wiem co o nim myslec. Wie duzo, bardzo
                                                    duzo... Powiem szczerze, wiece niz powinien wiedziec zwykly polityk. Jest bardzo
                                                    sprawny... Republika od dawna nie miala tak sprawnego polityka. W krotkim czasie
                                                    stworzyl zdumiewajaca sprawna machine polityczna, ktora zmiotla ze sceny jego
                                                    glownych adwersarzy, jemu samemu dajac stanowisko i pozycje, jakiej nie mial nikt
                                                    od czasow...- zajaknal sie- jakiej nie mial nikt w Nowej Republice. Szybko tez
                                                    omotal Mistrza Luke'a. Jest sprawnym organizatorem, bardzo sprawnym... ale, jesli
                                                    mam byc szczery, nie wiem czy moglbym zaufac mu do konca.
                                                    -Masz racje, ze Sith nie jest chyba w tej chwili grozny, ale nie lekcewaz go.
                                                    Lekcewazenie przeciwnika jest najgorszym grzechem, jaki moze popelnic wojownik.
                                                    Od lekcewazenia jest tylko krok do arogancji, a arogancja prowadzi do bledow i
                                                    nieuchronnej kleski. nie zapomnij przyjacielu, mozliwe ze na tobie spoczywac
                                                    bedzie ciezar obrony Galaktyki. Musisz byc pokorny i gotowy przyjac wyroki
                                                    losu... niezaleznie od tego, jakie one beda. Musisz bacznie obserwowac wrogow i
                                                    przyjaciol, aby byc gotowym do walki, kiedy stanie sie ona nieuchronna. Owszem
                                                    Sith jest slaby, ale caly czas trzeba miec go na oku.. Ty jako jedyny walczyles z
                                                    nim osobiscie.
                                                    -Jesli chodzi o Perliotel to obawiam sie o nia. Jest jedna z najmlodszych
                                                    czlonkin Rady, ale mam wrazenie ze arogancja powoli zaczyna ja ogarniac. Ciemna
                                                    Strona mroczy moje mysli i nie jestem w stanie przejrzec jej intencji... Nie
                                                    zapominaj, skad do nas przybyla, ona zna tego Sitha osobiscie.. Przygladam jej
                                                    sie od dawna. Jak wiesz zawsze bardzo interesowalem sie jej postepami. teraz
                                                    jednak niemal stracilem z nia wszelki kontakt. Nikt nie wie dokad sie udala i
                                                    dlaczego odleciala z Couruscant i jaki jest jej cel. Obawiam sie ze musimy
                                                    zaczekac do jej powrotu. I bacznie ja obserwowac!
                                                  • perlotiel krysztal (?) 20.06.02, 21:02
                                                    no tak- wystarczy, ze mnie przez trzy dni nie ma, a tu
                                                    takie cuda sie dzieja ;)))
                                                    wiec wprowadzamy jakis krysztal? chcialam to zrobic z
                                                    czarna perla, ktora dostalam od swojego Mistrza, ale
                                                    trudno ;) kto pierwszy ten lepszy ;P
                                                  • perlotiel sygnały 20.06.02, 21:36
                                                    biegla najszybciej jak tylko mogla. pustynny piasek
                                                    wsypywal sie do butow. znow upadla. byla nienaturalnie
                                                    blada. lezala tak przez kilka, moze kilkanascie minut.
                                                    byla wyczerpana, nie miala sil biec dalej, a jednak
                                                    wiedziala, ze pozostanie w tym miejscu doprowadzi do
                                                    jej smierci. znajdujac w sobie resztki sil wstala i
                                                    ruszyla dalej w droge. juz nie mogla biec. nogi uginaly
                                                    sie pod nia. w oddali dostrzegla swiatlo. byla juz
                                                    blisko celu. juz tak niewiele dzielilo ja od konca.
                                                    nagle znowu upadla.
                                                    "przeklete sygnaly!!!!!"
                                                    w oddali slyszala glosy napastnikow. jesli nie wstanie
                                                    dorwa ja. i perłe. zaczela sie czolgac.
                                                    jesli uda jej sie dostac do miasta i skontaktowac z
                                                    Nuavrem- tylko on moze pomoc w wykryciu zrodla sygnalow.
                                                    poczula silny skurcz zoladka. sil wystarczylo jej tylko
                                                    na wyslania przekazu telepatycznego z prosba o pomoc...
                                                  • darthazubin Re: sygnały 21.06.02, 11:58
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > biegla najszybciej jak tylko mogla. pustynny piasek
                                                    > wsypywal sie do butow. znow upadla. byla nienaturalnie
                                                    > blada. lezala tak przez kilka, moze kilkanascie minut.
                                                    > byla wyczerpana, nie miala sil biec dalej, a jednak
                                                    > wiedziala, ze pozostanie w tym miejscu doprowadzi do
                                                    > jej smierci. znajdujac w sobie resztki sil wstala i
                                                    > ruszyla dalej w droge. juz nie mogla biec. nogi uginaly
                                                    > sie pod nia. w oddali dostrzegla swiatlo. byla juz
                                                    > blisko celu. juz tak niewiele dzielilo ja od konca.
                                                    > nagle znowu upadla.
                                                    > "przeklete sygnaly!!!!!"
                                                    > w oddali slyszala glosy napastnikow. jesli nie wstanie
                                                    > dorwa ja. i perłe. zaczela sie czolgac.
                                                    > jesli uda jej sie dostac do miasta i skontaktowac z
                                                    > Nuavrem- tylko on moze pomoc w wykryciu zrodla sygnalow.
                                                    > poczula silny skurcz zoladka. sil wystarczylo jej tylko
                                                    > na wyslania przekazu telepatycznego z prosba o pomoc...

                                                    Azubin poczul bol. Cos dziwnego. Perlotiel. Tego byl pewny. Laczaca ich wiez
                                                    nigdy nie wygasla. Czul ze powoli zanika.
                                                    Co mial zrobic? Byla jego wrogiem... ale czul jej cierpienie. Mial wrazenie, ze
                                                    cokolwiek jej zagraza jest to straszliwe niebezpieczenstwo.
                                                    Mial obowiazek ja ocalic, nawet jesli... a jesli to znowu byla pulapka?
                                                    Nie, pomyslal. Wyczul to, ale ona go nie wzywala, a to zrobilaby chcac wciagnac
                                                    go w pulapke. Skupil sie, starajac sie dokladnie zlokalizowac zrodlo sygnalow..
                                                  • darthazubin Azubin wyrusza 22.06.02, 12:58
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > biegla najszybciej jak tylko mogla. pustynny piasek
                                                    > > wsypywal sie do butow. znow upadla. byla nienaturalnie
                                                    > > blada. lezala tak przez kilka, moze kilkanascie minut.
                                                    > > byla wyczerpana, nie miala sil biec dalej, a jednak
                                                    > > wiedziala, ze pozostanie w tym miejscu doprowadzi do
                                                    > > jej smierci. znajdujac w sobie resztki sil wstala i
                                                    > > ruszyla dalej w droge. juz nie mogla biec. nogi uginaly
                                                    > > sie pod nia. w oddali dostrzegla swiatlo. byla juz
                                                    > > blisko celu. juz tak niewiele dzielilo ja od konca.
                                                    > > nagle znowu upadla.
                                                    > > "przeklete sygnaly!!!!!"
                                                    > > w oddali slyszala glosy napastnikow. jesli nie wstanie
                                                    > > dorwa ja. i perłe. zaczela sie czolgac.
                                                    > > jesli uda jej sie dostac do miasta i skontaktowac z
                                                    > > Nuavrem- tylko on moze pomoc w wykryciu zrodla sygnalow.
                                                    > > poczula silny skurcz zoladka. sil wystarczylo jej tylko
                                                    > > na wyslania przekazu telepatycznego z prosba o pomoc...
                                                    >
                                                    > Azubin poczul bol. Cos dziwnego. Perlotiel. Tego byl pewny. Laczaca ich wiez
                                                    > nigdy nie wygasla. Czul ze powoli zanika.
                                                    > Co mial zrobic? Byla jego wrogiem... ale czul jej cierpienie. Mial wrazenie,
                                                    > ze
                                                    > cokolwiek jej zagraza jest to straszliwe niebezpieczenstwo.
                                                    > Mial obowiazek ja ocalic, nawet jesli... a jesli to znowu byla pulapka?
                                                    > Nie, pomyslal. Wyczul to, ale ona go nie wzywala, a to zrobilaby chcac wciagn
                                                    > ac
                                                    > go w pulapke. Skupil sie, starajac sie dokladnie zlokalizowac zrodlo sygnalow..

                                                    -Jestes pewien, ze chcesz to uczynic, panie?
                                                    -Tak- odpowiedzial.
                                                    Stali na pustynnych przedmiesciach Couruscant.
                                                    -Musze to zrobic powtorzyl mezczyzna w czarnej szacie- ale pozostawilem wam
                                                    odpowiednie zastepstwo. Sluchajcie go we wszystkim.
                                                    Potem wystartowal. Czul, ze ma bardzo niewiele czasu. Wybral odpowiedni kurs i
                                                    wyslal telepatyczna wiadomosc "Perlotiel, przybywam"...
                                                  • perlotiel Re: Azubin wyrusza 22.06.02, 15:18
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > biegla najszybciej jak tylko mogla. pustynny piasek
                                                    > > > wsypywal sie do butow. znow upadla. byla nienaturalnie
                                                    > > > blada. lezala tak przez kilka, moze kilkanascie minut.
                                                    > > > byla wyczerpana, nie miala sil biec dalej, a jednak
                                                    > > > wiedziala, ze pozostanie w tym miejscu doprowadzi do
                                                    > > > jej smierci. znajdujac w sobie resztki sil wstala i
                                                    > > > ruszyla dalej w droge. juz nie mogla biec. nogi uginaly
                                                    > > > sie pod nia. w oddali dostrzegla swiatlo. byla juz
                                                    > > > blisko celu. juz tak niewiele dzielilo ja od konca.
                                                    > > > nagle znowu upadla.
                                                    > > > "przeklete sygnaly!!!!!"
                                                    > > > w oddali slyszala glosy napastnikow. jesli nie wstanie
                                                    > > > dorwa ja. i perłe. zaczela sie czolgac.
                                                    > > > jesli uda jej sie dostac do miasta i skontaktowac z
                                                    > > > Nuavrem- tylko on moze pomoc w wykryciu zrodla
                                                    sygnalow.
                                                    > > > poczula silny skurcz zoladka. sil wystarczylo jej tylko
                                                    > > > na wyslania przekazu telepatycznego z prosba o pomoc...
                                                    > >
                                                    > > Azubin poczul bol. Cos dziwnego. Perlotiel. Tego
                                                    byl pewny. Laczaca ich
                                                    > wiez
                                                    > > nigdy nie wygasla. Czul ze powoli zanika.
                                                    > > Co mial zrobic? Byla jego wrogiem... ale czul jej
                                                    cierpienie. Mial wraze
                                                    > nie,
                                                    > > ze
                                                    > > cokolwiek jej zagraza jest to straszliwe
                                                    niebezpieczenstwo.
                                                    > > Mial obowiazek ja ocalic, nawet jesli... a jesli to
                                                    znowu byla pulapka?
                                                    > > Nie, pomyslal. Wyczul to, ale ona go nie wzywala, a
                                                    to zrobilaby chcac w
                                                    > ciagn
                                                    > > ac
                                                    > > go w pulapke. Skupil sie, starajac sie dokladnie
                                                    zlokalizowac zrodlo sygna
                                                    > low..
                                                    >
                                                    > -Jestes pewien, ze chcesz to uczynic, panie?
                                                    > -Tak- odpowiedzial.
                                                    > Stali na pustynnych przedmiesciach Couruscant.
                                                    > -Musze to zrobic powtorzyl mezczyzna w czarnej
                                                    szacie- ale pozostawilem wam
                                                    > odpowiednie zastepstwo. Sluchajcie go we wszystkim.
                                                    > Potem wystartowal. Czul, ze ma bardzo niewiele czasu.
                                                    Wybral odpowiedni kurs
                                                    > i
                                                    > wyslal telepatyczna wiadomosc "Perlotiel, przybywam"...



                                                    zamknela oczy. nie miala juz sil. slyszala tylko kroki
                                                    zblizajacej sie postaci
                                                    "to juz koniec" pomyslala "dopadli mnie"

                                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                                                    obudzila sie w oswietlonym pomieszczeniu.
                                                    "Au!" zlapala sie za glowe. "gdzie jestem? czy..."
                                                    pomacala swoja szyje- nie bylo na niej perly
                                                    energicznym ruchem wstala z lozka. rozejrzala sie po
                                                    pokoju. w kacie stal Azubin trzymajac w reku jej lancuszek...
                                                  • darthazubin Re: Azubin wyrusza 23.06.02, 14:03
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > zamknela oczy. nie miala juz sil. slyszala tylko kroki
                                                    > zblizajacej sie postaci
                                                    > "to juz koniec" pomyslala "dopadli mnie"
                                                    >
                                                    > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    >
                                                    > obudzila sie w oswietlonym pomieszczeniu.
                                                    > "Au!" zlapala sie za glowe. "gdzie jestem? czy..."
                                                    > pomacala swoja szyje- nie bylo na niej perly
                                                    > energicznym ruchem wstala z lozka. rozejrzala sie po
                                                    > pokoju. w kacie stal Azubin trzymajac w reku jej lancuszek...

                                                    -Dawno sie nie widzielismy- powiedzial spokojnie- widze jednak, ze dobrze
                                                    wykorzystalas ten czas.
                                                    Dokladnie przygladal sie trzymanemu w reku przedmiotowi.
                                                    -Byloby z Toba zle, gdybym nie zjawil sie w odpowiednim momencie- powiedzial
                                                    cicho- nie jestem pewny, w co sie wplatalas, ale ciezko bylo wyciagnac Cie z
                                                    tego. Tu jestesmy oboje bezpieczni. Ty przed niebezpieczenstwem, ktore Cie sciga,
                                                    ja przed Toba i twoimi przyjaciolmi. Moze czas zagrac w otwarte karty, siostro...

                                                    (proponuje zebys to Ty napisala cos o tej perle, bo nie chce psuc Ci ewentualnie
                                                    pomyslu)
                                                  • perlotiel Re: Azubin wyrusza 23.06.02, 19:39
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > zamknela oczy. nie miala juz sil. slyszala tylko kroki
                                                    > > zblizajacej sie postaci
                                                    > > "to juz koniec" pomyslala "dopadli mnie"
                                                    > >
                                                    > > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    > >
                                                    > > obudzila sie w oswietlonym pomieszczeniu.
                                                    > > "Au!" zlapala sie za glowe. "gdzie jestem? czy..."
                                                    > > pomacala swoja szyje- nie bylo na niej perly
                                                    > > energicznym ruchem wstala z lozka. rozejrzala sie po
                                                    > > pokoju. w kacie stal Azubin trzymajac w reku jej
                                                    lancuszek...
                                                    >
                                                    > -Dawno sie nie widzielismy- powiedzial spokojnie-
                                                    widze jednak, ze dobrze
                                                    > wykorzystalas ten czas.
                                                    > Dokladnie przygladal sie trzymanemu w reku przedmiotowi.
                                                    > -Byloby z Toba zle, gdybym nie zjawil sie w
                                                    odpowiednim momencie- powiedzial
                                                    > cicho- nie jestem pewny, w co sie wplatalas, ale ciezko
                                                    bylo wyciagnac Cie z
                                                    > tego. Tu jestesmy oboje bezpieczni. Ty przed
                                                    niebezpieczenstwem, ktore Cie scig
                                                    > a,
                                                    > ja przed Toba i twoimi przyjaciolmi. Moze czas zagrac w
                                                    otwarte karty, siostro.
                                                    > ..
                                                    >
                                                    > (proponuje zebys to Ty napisala cos o tej perle, bo nie
                                                    chce psuc Ci ewentualni
                                                    > e
                                                    > pomyslu)



                                                    "azubinie... musisz mi to oddac. to jest bardzo wazne dla
                                                    mnie. od tego zalezy tak wiele..."
                                                    na kilka minut zapadla cisza
                                                    "dla ciebie czy dla..."
                                                    "tak... dla mojego zakonu renegackich Sith'ów takze. ale
                                                    nie tylko. to jest wazne dla Ciebie, dla Jedi, dla
                                                    wszystkich mieszkancow galaktyki. chciales ja uratowac, a
                                                    bez tego nie dasz rady. nie patrz tak na mnie! dobrze
                                                    wiesz co to jest! pamietasz doskonale, jak uczylismy sie
                                                    o alternatywnym zrodle zaklocen mocy. wtedy potraktowales
                                                    to jako legende, a teraz trzymasz to w reku. tak sie
                                                    sklada, ze moj byly Mistrz przechowywal to przez setki
                                                    lat. i przez ten czas mial okazje wykryc jeszcze jedna
                                                    zdolnosc tego przedmiotu. nie tylko zakloca moc, ale
                                                    odpowiednio uzyta moze stac sie jej zrodlem..." opuscila
                                                    na chwile glowe "Azubinie. oddaj mi to! prosze..."
                                                  • darthazubin Re: Azubin wyrusza 24.06.02, 13:54
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    >
                                                    > "azubinie... musisz mi to oddac. to jest bardzo wazne dla
                                                    > mnie. od tego zalezy tak wiele..."
                                                    > na kilka minut zapadla cisza
                                                    > "dla ciebie czy dla..."
                                                    > "tak... dla mojego zakonu renegackich Sith'ów takze. ale
                                                    > nie tylko. to jest wazne dla Ciebie, dla Jedi, dla
                                                    > wszystkich mieszkancow galaktyki. chciales ja uratowac, a
                                                    > bez tego nie dasz rady. nie patrz tak na mnie! dobrze
                                                    > wiesz co to jest! pamietasz doskonale, jak uczylismy sie
                                                    > o alternatywnym zrodle zaklocen mocy. wtedy potraktowales
                                                    > to jako legende, a teraz trzymasz to w reku. tak sie
                                                    > sklada, ze moj byly Mistrz przechowywal to przez setki
                                                    > lat. i przez ten czas mial okazje wykryc jeszcze jedna
                                                    > zdolnosc tego przedmiotu. nie tylko zakloca moc, ale
                                                    > odpowiednio uzyta moze stac sie jej zrodlem..." opuscila
                                                    > na chwile glowe "Azubinie. oddaj mi to! prosze..."

                                                    Stal w bezruchu. Patrzyl na nia. Wydawala sie niemal bezbronna. Dobrze wiedzial
                                                    jednak, ze potrafi znakomicie udawac.. tak samo jak on kiedy tylko chcial.
                                                    Juz nie raz zawiodl sie, kiedy jej zaufal. Ostatnim razem omal nie skonczylo
                                                    sie to dla niego tragicznie...
                                                    A jednak czul, ze musi zaufac jej po raz kolejny. Nie wiedzial, czy to jego
                                                    wrodzona szlachetnosc... poza tym z tego miejsca nie mogla uciec bez niego...
                                                    Niezaleznie od tego jak bardzo potezny byl ten przedmiot.
                                                    Wreszcie... Fragment Krysztalu Sithow na jego piersiach wydawal sie dorownywac
                                                    moca temu artefaktowi. W wystarczajacy sposob, aby moc stawic czola jej zdradzie.
                                                    -Dobrze. Pewnie w legendach beda nazywali mnie glupcem- powiedzial spokojnie-
                                                    ale zaufam Ci jeszcze raz.
                                                    Wysunal w jej strone dlon z perla...
                                                  • perlotiel Re: Azubin wyrusza 24.06.02, 15:36
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > "azubinie... musisz mi to oddac. to jest bardzo wazne dla
                                                    > > mnie. od tego zalezy tak wiele..."
                                                    > > na kilka minut zapadla cisza
                                                    > > "dla ciebie czy dla..."
                                                    > > "tak... dla mojego zakonu renegackich Sith'ów takze. ale
                                                    > > nie tylko. to jest wazne dla Ciebie, dla Jedi, dla
                                                    > > wszystkich mieszkancow galaktyki. chciales ja uratowac, a
                                                    > > bez tego nie dasz rady. nie patrz tak na mnie! dobrze
                                                    > > wiesz co to jest! pamietasz doskonale, jak uczylismy sie
                                                    > > o alternatywnym zrodle zaklocen mocy. wtedy potraktowales
                                                    > > to jako legende, a teraz trzymasz to w reku. tak sie
                                                    > > sklada, ze moj byly Mistrz przechowywal to przez setki
                                                    > > lat. i przez ten czas mial okazje wykryc jeszcze jedna
                                                    > > zdolnosc tego przedmiotu. nie tylko zakloca moc, ale
                                                    > > odpowiednio uzyta moze stac sie jej zrodlem..." opuscila
                                                    > > na chwile glowe "Azubinie. oddaj mi to! prosze..."
                                                    >
                                                    > Stal w bezruchu. Patrzyl na nia. Wydawala sie niemal
                                                    bezbronna. Dobrze wiedzi
                                                    > al
                                                    > jednak, ze potrafi znakomicie udawac.. tak samo jak on
                                                    kiedy tylko chcial.
                                                    > Juz nie raz zawiodl sie, kiedy jej zaufal. Ostatnim
                                                    razem omal nie skonczylo
                                                    > sie to dla niego tragicznie...
                                                    > A jednak czul, ze musi zaufac jej po raz kolejny. Nie
                                                    wiedzial, czy to jego
                                                    > wrodzona szlachetnosc... poza tym z tego miejsca nie
                                                    mogla uciec bez niego...
                                                    > Niezaleznie od tego jak bardzo potezny byl ten przedmiot.
                                                    > Wreszcie... Fragment Krysztalu Sithow na jego
                                                    piersiach wydawal sie dorownywa
                                                    > c
                                                    > moca temu artefaktowi. W wystarczajacy sposob, aby moc
                                                    stawic czola jej zdradzi
                                                    > e.
                                                    > -Dobrze. Pewnie w legendach beda nazywali mnie
                                                    glupcem- powiedzial spokojnie-
                                                    >
                                                    > ale zaufam Ci jeszcze raz.
                                                    > Wysunal w jej strone dlon z perla...



                                                    "udalo sie. myslalam, ze bedzie trudniej go przekonac.
                                                    teraz musze wyruszyc w dalsza droge. " czula sie troche
                                                    nie wporzadku w stosunku do Azubina, ale nie miala
                                                    wyboru. wiedziala, ze musi wykonac powierzona jej misje.
                                                    czula sie bardzo zle. ataki bolu glowy nasilaly sie z
                                                    kazdym kolejnym, tajemniczym przekazem telepatycznym.
                                                    byla wykonczona fizycznie, ale wiedziala, ze kazda minuta
                                                    zwloki moze ja zgubic.
                                                    "Azubinie- czy mozemy wyruszyc w droge? bardzo mi zalezy
                                                    na czasie. doprowadz mnie do miejsca, w ktorym mnie znalales"
                                                  • mikolaj7 Re: Azubin wyrusza (bez jaj!) 24.06.02, 15:56
                                                    ja tu walcze o krystzal a wy mi go podkradacie?! :-)))

                                                    to jak to jest - Azubin jako Sith mial przeciez jeden
                                                    fargemnt krysztalu. oddal Perloteil ten swoj, czy to co ja
                                                    znalazlem?

                                                    wg mnie najrozsadniej by bylo, zeby oddal jej to, co mial
                                                    wczesniej, a ten moj niech bedzie Swiatyni Jedi, jako cos
                                                    w rodzaju relikwii.

                                                    chyba sensowniej...
                                                  • darthazubin Re: Azubin wyrusza (bez jaj!) 25.06.02, 11:25
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > ja tu walcze o krystzal a wy mi go podkradacie?! :-)))
                                                    >
                                                    > to jak to jest - Azubin jako Sith mial przeciez jeden
                                                    > fargemnt krysztalu. oddal Perloteil ten swoj, czy to co ja
                                                    > znalazlem?
                                                    >
                                                    > wg mnie najrozsadniej by bylo, zeby oddal jej to, co mial
                                                    > wczesniej, a ten moj niech bedzie Swiatyni Jedi, jako cos
                                                    > w rodzaju relikwii.
                                                    >
                                                    > chyba sensowniej...

                                                    To nie tak. Ja mam swoj krysztal (Sithow) ty masz drugi, nie wiadomo ktory. A
                                                    Perlotiel ma perle (inny artefakt) tak ja to widze i tak to jest
                                                  • darthazubin Re: Azubin wyrusza 25.06.02, 11:36
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > >
                                                    > > Stal w bezruchu. Patrzyl na nia. Wydawala sie niemal
                                                    > bezbronna. Dobrze wiedzi
                                                    > > al
                                                    > > jednak, ze potrafi znakomicie udawac.. tak samo jak on
                                                    > kiedy tylko chcial.
                                                    > > Juz nie raz zawiodl sie, kiedy jej zaufal. Ostatnim
                                                    > razem omal nie skonczylo
                                                    > > sie to dla niego tragicznie...
                                                    > > A jednak czul, ze musi zaufac jej po raz kolejny. Nie
                                                    > wiedzial, czy to jego
                                                    > > wrodzona szlachetnosc... poza tym z tego miejsca nie
                                                    > mogla uciec bez niego...
                                                    > > Niezaleznie od tego jak bardzo potezny byl ten przedmiot.
                                                    > > Wreszcie... Fragment Krysztalu Sithow na jego
                                                    > piersiach wydawal sie dorownywa
                                                    > > c
                                                    > > moca temu artefaktowi. W wystarczajacy sposob, aby moc
                                                    > stawic czola jej zdradzi
                                                    > > e.
                                                    > > -Dobrze. Pewnie w legendach beda nazywali mnie
                                                    > glupcem- powiedzial spokojnie-
                                                    > >
                                                    > > ale zaufam Ci jeszcze raz.
                                                    > > Wysunal w jej strone dlon z perla...
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > "udalo sie. myslalam, ze bedzie trudniej go przekonac.
                                                    > teraz musze wyruszyc w dalsza droge. " czula sie troche
                                                    > nie wporzadku w stosunku do Azubina, ale nie miala
                                                    > wyboru. wiedziala, ze musi wykonac powierzona jej misje.
                                                    > czula sie bardzo zle. ataki bolu glowy nasilaly sie z
                                                    > kazdym kolejnym, tajemniczym przekazem telepatycznym.
                                                    > byla wykonczona fizycznie, ale wiedziala, ze kazda minuta
                                                    > zwloki moze ja zgubic.
                                                    > "Azubinie- czy mozemy wyruszyc w droge? bardzo mi zalezy
                                                    > na czasie. doprowadz mnie do miejsca, w ktorym mnie znalales"

                                                    Krysztal Sithow pulsowal.
                                                    Dobrze wiedzial, co to oznacza. Czul jego moc, byla bezposrednio z nim
                                                    zwiazana. OStrzegal go. Dobrze znal to ze starych przekazow. Wielu mistrzow
                                                    Sithow odczuwalo te niezwykla wlasnosci kamienia wlasnie wowczas, gdy nadchodzilo
                                                    wielkie niebezpieczenstwo... mogace nawet zagrozic ich zyciu.
                                                    Wiedzial ze go oszukuje. Znali sie dosc dlugo i dobrze, zeby nie ufac sobie
                                                    nawzajem. Pochodzili w koncu z jednej krwi. On jednak sie zmienil. Mial wrazenie,
                                                    ze ona jest taka sama jak kiedys.
                                                    Nie mogl jej zaufac. Nie mogl jej tez jednak zostawic. Czul, ze potrzebuje jego
                                                    pomocy... nawet jesli potem walnie go w leb i zostawi aby umarl. Poza tym idac z
                                                    nia mogl miec ja caly czas na oku...
                                                    -Dobrze Perlotiel. Pomoge Ci, choc czuje ze bede tego zalowal...
                                                    W tym momencie utracil rownowage. Zawrocilo mu sie w glowie. Ujrzal fragmenty
                                                    krysztalu Sithow- takie same, jak ten ktory posiadal i jak ten ktory mial
                                                    Mikolaj. Polaczone. Wrecz czul ich moc, w zasiegu swojej reki. Musial uzyc calej
                                                    swojej potegi, siegajac nawet do pokladow Mocy krysztalu, zeby opanowac to
                                                    uczucie.
                                                  • perlotiel Re: Azubin wyrusza 25.06.02, 12:09
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > Stal w bezruchu. Patrzyl na nia. Wydawala sie niemal
                                                    > > bezbronna. Dobrze wiedzi
                                                    > > > al
                                                    > > > jednak, ze potrafi znakomicie udawac.. tak samo jak on
                                                    > > kiedy tylko chcial.
                                                    > > > Juz nie raz zawiodl sie, kiedy jej zaufal. Ostatnim
                                                    > > razem omal nie skonczylo
                                                    > > > sie to dla niego tragicznie...
                                                    > > > A jednak czul, ze musi zaufac jej po raz kolejny. Nie
                                                    > > wiedzial, czy to jego
                                                    > > > wrodzona szlachetnosc... poza tym z tego miejsca nie
                                                    > > mogla uciec bez niego...
                                                    > > > Niezaleznie od tego jak bardzo potezny byl ten
                                                    przedmiot.
                                                    > > > Wreszcie... Fragment Krysztalu Sithow na jego
                                                    > > piersiach wydawal sie dorownywa
                                                    > > > c
                                                    > > > moca temu artefaktowi. W wystarczajacy sposob, aby moc
                                                    > > stawic czola jej zdradzi
                                                    > > > e.
                                                    > > > -Dobrze. Pewnie w legendach beda nazywali mnie
                                                    > > glupcem- powiedzial spokojnie-
                                                    > > >
                                                    > > > ale zaufam Ci jeszcze raz.
                                                    > > > Wysunal w jej strone dlon z perla...
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > "udalo sie. myslalam, ze bedzie trudniej go przekonac.
                                                    > > teraz musze wyruszyc w dalsza droge. " czula sie troche
                                                    > > nie wporzadku w stosunku do Azubina, ale nie miala
                                                    > > wyboru. wiedziala, ze musi wykonac powierzona jej misje.
                                                    > > czula sie bardzo zle. ataki bolu glowy nasilaly sie z
                                                    > > kazdym kolejnym, tajemniczym przekazem telepatycznym.
                                                    > > byla wykonczona fizycznie, ale wiedziala, ze kazda minuta
                                                    > > zwloki moze ja zgubic.
                                                    > > "Azubinie- czy mozemy wyruszyc w droge? bardzo mi zalezy
                                                    > > na czasie. doprowadz mnie do miejsca, w ktorym mnie
                                                    znalales"
                                                    >
                                                    > Krysztal Sithow pulsowal.
                                                    > Dobrze wiedzial, co to oznacza. Czul jego moc, byla
                                                    bezposrednio z nim
                                                    > zwiazana. OStrzegal go. Dobrze znal to ze starych
                                                    przekazow. Wielu mistrzow
                                                    > Sithow odczuwalo te niezwykla wlasnosci kamienia
                                                    wlasnie wowczas, gdy nadchodzi
                                                    > lo
                                                    > wielkie niebezpieczenstwo... mogace nawet zagrozic ich
                                                    zyciu.
                                                    > Wiedzial ze go oszukuje. Znali sie dosc dlugo i
                                                    dobrze, zeby nie ufac sobie
                                                    > nawzajem. Pochodzili w koncu z jednej krwi. On jednak
                                                    sie zmienil. Mial wrazeni
                                                    > e,
                                                    > ze ona jest taka sama jak kiedys.
                                                    > Nie mogl jej zaufac. Nie mogl jej tez jednak
                                                    zostawic. Czul, ze potrzebuje je
                                                    > go
                                                    > pomocy... nawet jesli potem walnie go w leb i zostawi
                                                    aby umarl. Poza tym idac
                                                    > z
                                                    > nia mogl miec ja caly czas na oku...
                                                    > -Dobrze Perlotiel. Pomoge Ci, choc czuje ze bede tego
                                                    zalowal...
                                                    > W tym momencie utracil rownowage. Zawrocilo mu sie w
                                                    glowie. Ujrzal fragmenty
                                                    >
                                                    > krysztalu Sithow- takie same, jak ten ktory posiadal i
                                                    jak ten ktory mial
                                                    > Mikolaj. Polaczone. Wrecz czul ich moc, w zasiegu
                                                    swojej reki. Musial uzyc cale
                                                    > j
                                                    > swojej potegi, siegajac nawet do pokladow Mocy
                                                    krysztalu, zeby opanowac to
                                                    > uczucie.



                                                    "Azubinie! co sie stalo?" patrzyla z przerazeniem na
                                                    Sith'a. "on wie" pomyslala "domysla sie, ze jestesmy w
                                                    posiadaniu pozostalych czesci krysztalu. musze jak
                                                    najszybciej uciec i skontaktowac sie z reszta zakonu. ale
                                                    jeszcze nie teraz. najpierw musze dotrzec do zrodla
                                                    przekazow telepatycznych"
                                                    "Azubinie... gdzie my wlasciwie jestesmy?"
                                                  • darthazubin Re: Azubin wyrusza 25.06.02, 16:38
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > >
                                                    >
                                                    > "Azubinie! co sie stalo?" patrzyla z przerazeniem na
                                                    > Sith'a. "on wie" pomyslala "domysla sie, ze jestesmy w
                                                    > posiadaniu pozostalych czesci krysztalu. musze jak
                                                    > najszybciej uciec i skontaktowac sie z reszta zakonu. ale
                                                    > jeszcze nie teraz. najpierw musze dotrzec do zrodla
                                                    > przekazow telepatycznych"
                                                    > "Azubinie... gdzie my wlasciwie jestesmy?"

                                                    [na pewno nie masz wszystkich pozostalych, bo jeszcze jeden ma Mikolaj :( ]

                                                    -W miejscu poza czasem i przestrzenia. W Pradawnej Swiatyni Sithow- powiedzial
                                                    cicho- miejscu do ktorego jedynie Mistrz Zakonu Sithow i towarzyszacy mu moga
                                                    wejsc i z ktorego tylko razem z nim mozna odejsc. Zabralem Cie tutaj, bo wolalem
                                                    Cie miec pod kontrola, ale nie moge przeciez wiezic Cie przez caly czas.
                                                    -Chodz- powiedzial.
                                                    Podal jej reke. Wydawalo sie, ze swiat wokol nich zawirowal. Perlotiel
                                                    rozgladala sie nerwowo. To przejscie w kazdym budzilo dziwne uczucia.
                                                    Powoli przed ich oczami ukazalo sie wnetrze malego metalowego pojazdu, ktory
                                                    zmierzal w kierunku planety, na ktorej Azubin odnalazl Perlotiel.
                                                    -Spelniam Twoje zyczenie- powiedzial.
                                                    Potem oddal jej miecz.
                                                    Sam skoncentrowal sie, starajac sie uwazac na wszystko i nawet na chwile nie
                                                    pozwalac sobie na slabosc i spuszczenie jej z oka. Wprawdzie musial przez caly
                                                    czas nad nia czuwac i nie ustawac w probach przeciagniecia jej na swoja strone,
                                                    ale wiedzial lepiej, niz ktokolwiek inny ze nie moze jej ufac...
                                                    Poza tym ona mogla doprowadzic go do celu, ktory pragnal osiagnac. Krysztal
                                                    znowu zaczal pulsowac. Czul jego pelna upojna moc. Ujrzal przeblysk mysli
                                                    Perlotiel. Mieli krysztaly... ile? Na pewno trzy, ktore pozostawil Palpatine.
                                                    Jeden mial on, jeden Mikolaj. Czyzby zdolali odnalezc zaginiony Krysztal? Poczul
                                                    lek. Tak wielka potega w ich rekach. Dobrze, ze nie zdobyli ich za czasow
                                                    Palpatine'a, ktory jako Mistrz Sithow mogl wykorzystywac w pelni ich potege...
                                                    Jednak nawet, jesli nie mogli korzystac z ich pelnej Mocy i tak byla to bron, z
                                                    jaka nalezalo sie liczyc.
                                                    Uwaznie przygladal sie Perlotiel, gdy podchodzili do ladowania i lagodnie
                                                    osiadli na pustynnej rowninie.
                                                  • perlotiel Re: Azubin wyrusza 25.06.02, 22:19
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > > > > >
                                                    > > > > > >
                                                    > >
                                                    > > "Azubinie! co sie stalo?" patrzyla z przerazeniem na
                                                    > > Sith'a. "on wie" pomyslala "domysla sie, ze jestesmy w
                                                    > > posiadaniu pozostalych czesci krysztalu. musze jak
                                                    > > najszybciej uciec i skontaktowac sie z reszta zakonu. ale
                                                    > > jeszcze nie teraz. najpierw musze dotrzec do zrodla
                                                    > > przekazow telepatycznych"
                                                    > > "Azubinie... gdzie my wlasciwie jestesmy?"
                                                    >
                                                    > [na pewno nie masz wszystkich pozostalych, bo jeszcze
                                                    jeden ma Mikolaj :( ]


                                                    chodzilo mi o trzy pozostale ;P



                                                    >
                                                    > -W miejscu poza czasem i przestrzenia. W Pradawnej
                                                    Swiatyni Sithow- powiedzia
                                                    > l
                                                    > cicho- miejscu do ktorego jedynie Mistrz Zakonu Sithow
                                                    i towarzyszacy mu moga
                                                    > wejsc i z ktorego tylko razem z nim mozna odejsc.
                                                    Zabralem Cie tutaj, bo wolale
                                                    > m
                                                    > Cie miec pod kontrola, ale nie moge przeciez wiezic Cie
                                                    przez caly czas.
                                                    > -Chodz- powiedzial.
                                                    > Podal jej reke. Wydawalo sie, ze swiat wokol nich
                                                    zawirowal. Perlotiel
                                                    > rozgladala sie nerwowo. To przejscie w kazdym budzilo
                                                    dziwne uczucia.
                                                    > Powoli przed ich oczami ukazalo sie wnetrze malego
                                                    metalowego pojazdu, ktory
                                                    > zmierzal w kierunku planety, na ktorej Azubin odnalazl
                                                    Perlotiel.
                                                    > -Spelniam Twoje zyczenie- powiedzial.
                                                    > Potem oddal jej miecz.
                                                    > Sam skoncentrowal sie, starajac sie uwazac na
                                                    wszystko i nawet na chwile nie
                                                    > pozwalac sobie na slabosc i spuszczenie jej z oka.
                                                    Wprawdzie musial przez caly
                                                    > czas nad nia czuwac i nie ustawac w probach
                                                    przeciagniecia jej na swoja strone,
                                                    >
                                                    > ale wiedzial lepiej, niz ktokolwiek inny ze nie moze
                                                    jej ufac...
                                                    > Poza tym ona mogla doprowadzic go do celu, ktory
                                                    pragnal osiagnac. Krysztal
                                                    > znowu zaczal pulsowac. Czul jego pelna upojna moc.
                                                    Ujrzal przeblysk mysli
                                                    > Perlotiel. Mieli krysztaly... ile? Na pewno trzy, ktore
                                                    pozostawil Palpatine.
                                                    > Jeden mial on, jeden Mikolaj. Czyzby zdolali odnalezc
                                                    zaginiony Krysztal? Poczu
                                                    > l
                                                    > lek. Tak wielka potega w ich rekach. Dobrze, ze nie
                                                    zdobyli ich za czasow
                                                    > Palpatine'a, ktory jako Mistrz Sithow mogl
                                                    wykorzystywac w pelni ich potege...
                                                    > Jednak nawet, jesli nie mogli korzystac z ich pelnej
                                                    Mocy i tak byla to bron,
                                                    > z
                                                    > jaka nalezalo sie liczyc.
                                                    > Uwaznie przygladal sie Perlotiel, gdy podchodzili do
                                                    ladowania i lagodnie
                                                    > osiadli na pustynnej rowninie.


                                                    teraz wystarczyl jeden ruch. mogla zaczac walke. mogla go
                                                    zabic i tym samym pozbyc sie wielu problemow... jednak
                                                    nie wszystko jest tak latwe jakby sie moglo wydawac. nie
                                                    moze go zabic. i nie chodzi tylko o sumienie, ale o
                                                    sprawy polityczne. Azubin mogl sie jeszcze im przydac.
                                                    pogoda na pustyni poprawila sie. byla wrecz idealna do
                                                    podrozy. burza piaskowa ustala, slonce bylo do
                                                    zniesienia. odwrocila sie do Azubina
                                                    "juz nadszedl czas, zeby sie pozegnac. niedlugo znow sie
                                                    zobaczymy. dbaj o krysztal i nie pozwol Mikolajowi go
                                                    wykorzystac. nie potrafil by go odpowiednio wykorzystac.
                                                    to tyle. dowidzenia"
                                                    ruszyla przed siebie. po kilku krokach zatrzymala sie i
                                                    odwrocila
                                                    "zapmnialabym- dzieki za uratowanie zycie" poszla na przod

                                                  • darthazubin Re: Azubin wyrusza 25.06.02, 23:22
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > > >
                                                    > > > > > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > teraz wystarczyl jeden ruch. mogla zaczac walke. mogla go
                                                    > zabic i tym samym pozbyc sie wielu problemow... jednak

                                                    Nie badz taka pewna

                                                    > nie wszystko jest tak latwe jakby sie moglo wydawac. nie
                                                    > moze go zabic. i nie chodzi tylko o sumienie, ale o

                                                    To Ty masz sumienie ????

                                                    > sprawy polityczne. Azubin mogl sie jeszcze im przydac.
                                                    > pogoda na pustyni poprawila sie. byla wrecz idealna do
                                                    > podrozy. burza piaskowa ustala, slonce bylo do
                                                    > zniesienia. odwrocila sie do Azubina
                                                    > "juz nadszedl czas, zeby sie pozegnac. niedlugo znow sie
                                                    > zobaczymy. dbaj o krysztal i nie pozwol Mikolajowi go
                                                    > wykorzystac. nie potrafil by go odpowiednio wykorzystac.
                                                    > to tyle. dowidzenia"
                                                    > ruszyla przed siebie. po kilku krokach zatrzymala sie i
                                                    > odwrocila
                                                    > "zapmnialabym- dzieki za uratowanie zycie" poszla na przod
                                                    >

                                                    Azubin skupil sie, tworzac niewielki slad mocy. Kontakt z nia jeszcze bardziej
                                                    sie wzmocnil. Mial nadzieje, ze wystarczy, aby sprawowac nad nia daleki nadzor.
                                                    Mial cos odpowiedziec, gdy nagle otrzymal kolejny przekaz.
                                                    -Pierwsza armia gotowa, Panie.
                                                    "Swietnie- pomyslal- wyslijcie ja do boju. Mamy coraz mniej czasu zeby ocalic
                                                    Couruscant i Republike".
                                                    Nastepnie skierowal sie ku stolicy.
                                                  • mikolaj7 Sprawa krysztalu 26.06.02, 18:09
                                                    bo widze tutaj problemy.

                                                    jeden kawalek ma Azubin, jeden ja, stronnictwo Perlotiel
                                                    ma 2 (slownie: dwa) po Palpatinie, ten moj jest wlasnie
                                                    jego.

                                                    2 sa jeszcze gdzies poukrywane albo zginely.
                                                  • darthazubin Re: Sprawa krysztalu 26.06.02, 20:17
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > bo widze tutaj problemy.
                                                    >
                                                    > jeden kawalek ma Azubin, jeden ja, stronnictwo Perlotiel
                                                    > ma 2 (slownie: dwa) po Palpatinie, ten moj jest wlasnie
                                                    > jego.
                                                    >
                                                    > 2 sa jeszcze gdzies poukrywane albo zginely.

                                                    Skad wiesz, ze ten Twoj jest jego??
                                                    No, ale dobra, mysle ze mozemy sie zgodzic na ten wariant.
                                                  • mikolaj7 Re: Sprawa krysztalu 26.06.02, 21:15
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > bo widze tutaj problemy.
                                                    > >
                                                    > > jeden kawalek ma Azubin, jeden ja, stronnictwo Perlotiel
                                                    > > ma 2 (slownie: dwa) po Palpatinie, ten moj jest wlasnie
                                                    > > jego.
                                                    > >
                                                    > > 2 sa jeszcze gdzies poukrywane albo zginely.
                                                    >
                                                    > Skad wiesz, ze ten Twoj jest jego??
                                                    > No, ale dobra, mysle ze mozemy sie zgodzic na ten wariant.

                                                    napisalem to w 'radzie jedi', na samym poczatku, chyba po
                                                    Twojej pierwszej wypowiedzi tam.

                                                    cytuje:

                                                    '- Jednak sklaniam sie do stwierdzenia, ze to krysztal
                                                    Palpatine`a - zabral glos Mikolaj - na pewno nie
                                                    przeniesiono go na Korelie w ostatnich dniach. to
                                                    bylaby
                                                    glupota oddawac nam tak cenna rzecz, dlatego musimy
                                                    przyjac, ze byl on tam juz wczesniej. a jesli byl
                                                    wczesniej
                                                    to znaczy, ze nalezal do Imperatora, bo nie wierze,
                                                    zeby on
                                                    nie dowiedzial sie o tak poteznym zrodle mocy. zagadka
                                                    pozostaje fakt, czemu my sie nie zorientowalismy o
                                                    jego
                                                    obecnosci na Korelii... moze dlatego, ze nie
                                                    interesowalismy
                                                    sie ta planeta? Imperator nie spedzal na niej wiele
                                                    czasu, a
                                                    fabryki bez sprzeciwu poddaly sie nowej wladzy... '


                                                  • darthazubin Re: Sprawa krysztalu 26.06.02, 22:41
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > bo widze tutaj problemy.
                                                    > > >
                                                    > > > jeden kawalek ma Azubin, jeden ja, stronnictwo Perlotiel
                                                    > > > ma 2 (slownie: dwa) po Palpatinie, ten moj jest wlasnie
                                                    > > > jego.
                                                    > > >
                                                    > > > 2 sa jeszcze gdzies poukrywane albo zginely.
                                                    > >
                                                    > > Skad wiesz, ze ten Twoj jest jego??
                                                    > > No, ale dobra, mysle ze mozemy sie zgodzic na ten wariant.
                                                    >
                                                    > napisalem to w 'radzie jedi', na samym poczatku, chyba po
                                                    > Twojej pierwszej wypowiedzi tam.
                                                    >
                                                    > cytuje:
                                                    >
                                                    > '- Jednak sklaniam sie do stwierdzenia, ze to krysztal
                                                    > Palpatine`a - zabral glos Mikolaj - na pewno nie
                                                    > przeniesiono go na Korelie w ostatnich dniach. to
                                                    > bylaby
                                                    > glupota oddawac nam tak cenna rzecz, dlatego musimy
                                                    > przyjac, ze byl on tam juz wczesniej. a jesli byl
                                                    > wczesniej
                                                    > to znaczy, ze nalezal do Imperatora, bo nie wierze,
                                                    > zeby on
                                                    > nie dowiedzial sie o tak poteznym zrodle mocy. zagadka
                                                    > pozostaje fakt, czemu my sie nie zorientowalismy o
                                                    > jego
                                                    > obecnosci na Korelii... moze dlatego, ze nie
                                                    > interesowalismy
                                                    > sie ta planeta? Imperator nie spedzal na niej wiele
                                                    > czasu, a
                                                    > fabryki bez sprzeciwu poddaly sie nowej wladzy... '
                                                    >
                                                    >

                                                    Ale to jednak tylko teoria :))), on sam nie byl tego na 100% pewny, tak mu sie
                                                    tylko wydawalo
                                                    Ale dobra, niech juz tak bedzie
                                                  • darthazubin Senat 21.06.02, 11:53
                                                    Kanclerz Asetine z ironicznym, pogardliwym usmiechem obserwowal Senatorow
                                                    starajacych sie za wszelka cene okazac mu swoje oddanie. W czasie dyskusji padl
                                                    nawet pomysl przemianowania Couruscant na "Planete Asetine'a", jednak Wielki
                                                    Kanclerz sam obalil ten pomysl. Teraz nadszedl czas aby zrobic porzadek...
                                                    -Senatorowie- powiedzial spokojnie- Nasza Repblika stanela nad przepascia. Aby
                                                    ja ocalic zdecydowalem sie powolac Najwyzsza Rade Ocalenia Republiki- wymienil
                                                    osoby, ktore mialy wejsc w jej sklad- a jako moj zastepca, mistrz Luke Skywalker.
                                                    Zdecydowalismy sie podjac reforme zakonu Jedi, tak aby jego zwierzchnik otrzymal
                                                    wieksze kompetencje. Nadszedl czas, zeby Jedi stali sie sprawnym zbrojnym
                                                    ramieniem Republiki...
                                                  • darthazubin Re: Senat 25.06.02, 20:21
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > Kanclerz Asetine z ironicznym, pogardliwym usmiechem obserwowal Senatorow
                                                    > starajacych sie za wszelka cene okazac mu swoje oddanie. W czasie dyskusji padl
                                                    >
                                                    > nawet pomysl przemianowania Couruscant na "Planete Asetine'a", jednak Wielki
                                                    > Kanclerz sam obalil ten pomysl. Teraz nadszedl czas aby zrobic porzadek...
                                                    > -Senatorowie- powiedzial spokojnie- Nasza Repblika stanela nad przepascia. Ab
                                                    > y
                                                    > ja ocalic zdecydowalem sie powolac Najwyzsza Rade Ocalenia Republiki- wymienil
                                                    > osoby, ktore mialy wejsc w jej sklad- a jako moj zastepca, mistrz Luke Skywalke
                                                    > r.
                                                    > Zdecydowalismy sie podjac reforme zakonu Jedi, tak aby jego zwierzchnik otrzyma
                                                    > l
                                                    > wieksze kompetencje. Nadszedl czas, zeby Jedi stali sie sprawnym zbrojnym
                                                    > ramieniem Republiki...

                                                    Kanclerz z rozbawieniem obserwowal przebieg debaty.
                                                    -Banda blaznow- westchnal cicho- jak mozna ocalic Republike, kiedy na jej czele
                                                    stoi tysiac takich kretynow?
                                                    Poslaniec stanal w progu, nie chcac zaklocac spokoju polityka. Asetine gestem
                                                    nakazal mu zblizenie sie i przekazanie wiadomosci.
                                                    -Rada jest juz niemal gotowa, zeby poprzec nasz projekt.
                                                    -To dobrze- odpowiedzial Asetine- bez Jedi nie bedziemy w stanie zrealizowac
                                                    naszych planow.
                                                    -Wydaje sie ze i Federacje Handlowe popra nasz projekt...
                                                    Poslaniec mowil, przekazujac dalsze dobre wiadomosci. Kanclerz usmiechnal sie,
                                                    kiedy mlody czlowiek sie oddalil. Ponownie spojrzal na ekran, na ktorym
                                                    obserwowal obrady Senatu. Teraz jednak usmiechal sie lekko. w jego spojrzeniu nie
                                                    bylo juz gniewu, jedynie czysta pogarda.
                                                  • darthazubin Re: MIKOŁAJ PRZYBYŁ!!! /PYTANIE/ 21.06.02, 11:56
                                                    -Widzisz co się dzieje?
                                                    Binzat byl naprawde zaniepokojony.
                                                    -Mikolaju, oni chca przeksztalcic nas w przyboczna gwardie kanclerza. Nie
                                                    myslalem, ze kiedys to powiem, ale Luke nie moze juz dluzej stac na czele.
                                                    Zwolalem Rade. Ja sam jestem zbyt stary zeby zrobic cokolwiek. Za dwie godziny
                                                    zglosze wniosek o zlozenie mistrza Luke'a z urzedu i wybor Ciebie na
                                                    przewodniczacego Rady. Czy jestes do tego gotow, przyjacielu? Czy jestes gotow
                                                    ocalic nas wszystkich?
                                                  • mikolaj7 Rada Jedi 21.06.02, 23:21
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > -Widzisz co się dzieje?
                                                    > Binzat byl naprawde zaniepokojony.
                                                    > -Mikolaju, oni chca przeksztalcic nas w przyboczna gwardie kanclerza. Nie
                                                    > myslalem, ze kiedys to powiem, ale Luke nie moze juz dluzej stac na czele.
                                                    > Zwolalem Rade. Ja sam jestem zbyt stary zeby zrobic cokolwiek. Za dwie godziny
                                                    > zglosze wniosek o zlozenie mistrza Luke'a z urzedu i wybor Ciebie na
                                                    > przewodniczacego Rady. Czy jestes do tego gotow, przyjacielu? Czy jestes gotow
                                                    > ocalic nas wszystkich?

                                                    - Dobrze. widze, ze nia mamy wyjscia. ale najpierw
                                                    przedstawie argument koronny... Jedi beda zdumieni, Ty
                                                    tez...

                                                    ********

                                                    Na RAde przybyli wszyscy Jedi. obecny kryzys wymogl
                                                    obecnosc wszystkich, do glosowania i omowienia bylo kilka
                                                    waznych dla przyszlosci zakonu uchwal, ale najpierw...
                                                    - Sprawozdanie z Twojej misji, Mikolaju - powiedzial Luke
                                                    - Taak, w komunikatach z Korelii mowilem o morderstwie
                                                    dwoch Jedi i zaburzeniach Mocy tym wywolanych. Zatailem
                                                    czesc prawdy, dla bezpieczenstwa. Jedi - mistrz Ar`khan i
                                                    jego padawan - rzeczywiscie zgineli, w wyniku
                                                    niewyjasnionej do konca przeze mnie intrygi, ale to nie ich
                                                    zabojstwo wywolalo takie zmiany w Mocy. Zgineli
                                                    prawodpodobnie z reki morcznego Lorda Sith albo jego
                                                    zwolennikow.
                                                    - Och.... - przetoczylo sie przez sale
                                                    - Zgineli od strzalow z blasterow, przynajmniej tak moge
                                                    sadzic, bo ich ciala nienadawly sie praktycznie do
                                                    identyfikacji, niemniej jednak byly 'cale'... Przy trupach
                                                    znalazlem pewien slad... podazylem za nim i znalazlem w
                                                    dawnej fabryce krazownikow korelianskich... TO.

                                                    Na sali zapdal glucha cisza. Tylko Biznat ironicznie sie
                                                    usmiechal, reszta Jedi w milczeniu wpatrywala sie w ciemny
                                                    kamien, odlamek wiekszego, ktory burzyl ich rownowage i
                                                    nie pozwalal skupic sie na Mocy, przyciagal ich do siebie...

                                                    Dopiero po chwili wyrwali sie z odretwienia.

                                                    Biznat przemowil.

                                                    [proponuje jakas krotka historie tego kamyczka, ja nic nie
                                                    pisze, zeby planow Ci nie popsuc. ciekawi mnie, czy mozemy
                                                    ten odlamek polaczyc z tym, co dostala Perlotiel :-)]
                                                  • darthazubin Re: Rada Jedi 22.06.02, 13:10
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > - Dobrze. widze, ze nia mamy wyjscia. ale najpierw
                                                    > przedstawie argument koronny... Jedi beda zdumieni, Ty
                                                    > tez...
                                                    >
                                                    > ********
                                                    >
                                                    > Na RAde przybyli wszyscy Jedi. obecny kryzys wymogl
                                                    > obecnosc wszystkich, do glosowania i omowienia bylo kilka
                                                    > waznych dla przyszlosci zakonu uchwal, ale najpierw...
                                                    > - Sprawozdanie z Twojej misji, Mikolaju - powiedzial Luke
                                                    > - Taak, w komunikatach z Korelii mowilem o morderstwie
                                                    > dwoch Jedi i zaburzeniach Mocy tym wywolanych. Zatailem
                                                    > czesc prawdy, dla bezpieczenstwa. Jedi - mistrz Ar`khan i
                                                    > jego padawan - rzeczywiscie zgineli, w wyniku
                                                    > niewyjasnionej do konca przeze mnie intrygi, ale to nie ich
                                                    > zabojstwo wywolalo takie zmiany w Mocy. Zgineli
                                                    > prawodpodobnie z reki morcznego Lorda Sith albo jego
                                                    > zwolennikow.
                                                    > - Och.... - przetoczylo sie przez sale
                                                    > - Zgineli od strzalow z blasterow, przynajmniej tak moge
                                                    > sadzic, bo ich ciala nienadawly sie praktycznie do
                                                    > identyfikacji, niemniej jednak byly 'cale'... Przy trupach
                                                    > znalazlem pewien slad... podazylem za nim i znalazlem w
                                                    > dawnej fabryce krazownikow korelianskich... TO.
                                                    >
                                                    > Na sali zapdal glucha cisza. Tylko Biznat ironicznie sie
                                                    > usmiechal, reszta Jedi w milczeniu wpatrywala sie w ciemny
                                                    > kamien, odlamek wiekszego, ktory burzyl ich rownowage i
                                                    > nie pozwalal skupic sie na Mocy, przyciagal ich do siebie...
                                                    >
                                                    > Dopiero po chwili wyrwali sie z odretwienia.
                                                    >
                                                    > Biznat przemowil.
                                                    >

                                                    -Bracia- powiedzial powaznie- sytuacja jest o wiele powazniejsza, niz wszyscy
                                                    mozemy sadzic. To co powiem zabrzmi moze nieksromnie, ale przeciez wiecie, ze
                                                    jestem wsrod was najwiekszym specjalista od spraw Sithow. Przemierzylem Galaktyke
                                                    badajac pozostalosci po tym przekletym zakonie. Odkrylem i zbadalem ruiny na
                                                    planetach Y'gh, Mountsant, Kord'en i wielu innych. Poznalem ich historie i duza
                                                    czesc wiedzy, ktora zdolali osiagnac.
                                                    -Wsrod ruin najwspanialszego z palacow Dartha Thread odnalazlem informacje o
                                                    przedmocie, ktory bardzo mnie zaintrygowal. O poteznym zrodle mocy, Krysztale
                                                    Sithow... Zrodle niewyobrazalnej dla nas potegi, ktorej uzywali pierwsi Sithowie
                                                    tworzac Republike. W pozniejszych czasach byla to bron, przy pomocy ktorej
                                                    niszczyli swoich wrogow. Bron, zdolna unicestwiac cale planety... wrecz cale
                                                    uklady gwiezdne. Bron, z ktorej jednak w pelni mogl korzystac jedynie zwierzchnik
                                                    i przelozony Zakonu Sithow.
                                                    -Gdy Jedi rozpoczeli swoja wielka wojne z Sithami, wydawalo sie ze sa
                                                    pozbawieni szans... wlasnie z powodu tej broni. Jednak w czasie ostatecznej
                                                    bitwy, mistrz Sithow... jego imie zaginelo w pomroce dziejow, zdecydowal sie
                                                    przejsc na strone przeciwnika. Nie udalo mi sie dokladnie odtworzyc przebiegu tej
                                                    walki, wiem tylko ze krysztal eksplodowal i rozpadl sie na kilka... wydaje mi sie
                                                    ze 6, jednak moge sie mylic, kawalkow. Niedobitki pokonanych Sithow zabraly go ze
                                                    soba, roznoszac nasienie zla po calej Republice.
                                                    -Tu rozpoczyna sie dalsza czesc mojej historii. Jeden z Sithow, Darth Thread,
                                                    wlasnie, uznal ze dawni Sithowie byli slabi i to wlasnie ich zgubilo. Thread
                                                    szkolil swoich uczniow i oddzielil sie od ogryginalnego zakonu. Gdy Bane
                                                    zreformowal Zakon, uczniowie Threada nigdy tego nie uznali. Egzystowali na
                                                    rubiezach Republiki, rozwijajac w sobie nowe moce.. nieznane Jedi i Sithom, moce
                                                    naprawde niezwykle... umiejetnosc stawania sie niewidzialnym, zdolnosc
                                                    teleportacji, ich straszliwi zabojcy byli odpowiedzielni za wiele niewyjasnionych
                                                    zgonow.
                                                    -Ci wlasnie, renegaccy Sithowie posiadali jeden z kawalkow krysztalu. Wiem, ze
                                                    zdolali zgromadzic jeszcze dwa kolejne. Nie potrafili jednak w pelni
                                                    wykorzystywac ich mocy, gdyz po pierwsze byla to zaledwie czesc pierwotnego
                                                    krysztalu, po drugie jego pelna moc objawiala sie jedynie w dloniach mistrza
                                                    zakonu Sithow. Aby moc z niej korzytac musieli zdobyc do stanowisko.
                                                    Wszyscy wstrzymali oddech.
                                                    -Wreszcie udalo im sie to. Darth Sidious, najpotezniejszy z renegackich Sithow,
                                                    stal sie tez zwierzchnikiem zakonu Sithow. Jego potega siegnela zenitu.. dobrze
                                                    zreszta wiecie do czego to doprowadzilo. Nasze szczescie, ze nie zdolal odnalezc
                                                    pozostalych fragmentow krysztalu... wowczas bylby naprawde niepokonany.
                                                    -Dobrze- odezwal sie jeden z mistrzow- wiec twierdzisz, ze mamy przed soba
                                                    jeden z tych wlasnie krysztalow?
                                                    -Tak- Binzat pokiwal glowa- jestem tego pewny.
                                                    -Więc twoje niezdrowe zainteresowanie Sithami wreszcie na cos sie przydalo-
                                                    usmiechnal sie jeden ze starszych mistrzow- ale w takim razie ktory to z
                                                    krysztalow?
                                                    -Nie wiem- odpowiedzial Binzat- wiem na pewno, ze 3 zdobyli Sithowie renegaci,
                                                    jeden pozostal w rekach Sithow, a los pozostalych jest nieznany. Jesli ktorys z
                                                    zakonow Sithow utracil jedna ze swoich relikwii, to moze byc ktorakolwiek z
                                                    nich...
                                                  • mikolaj7 Re: Rada Jedi 22.06.02, 22:37
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    )
                                                    ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    ) )
                                                    ) ) - Dobrze. widze, ze nia mamy wyjscia. ale najpierw
                                                    ) ) przedstawie argument koronny... Jedi beda zdumieni, Ty
                                                    ) ) tez...
                                                    ) )
                                                    ) ) ********
                                                    ) )
                                                    ) ) Na RAde przybyli wszyscy Jedi. obecny kryzys wymogl
                                                    ) ) obecnosc wszystkich, do glosowania i omowienia bylo kilka
                                                    ) ) waznych dla przyszlosci zakonu uchwal, ale najpierw...
                                                    ) ) - Sprawozdanie z Twojej misji, Mikolaju - powiedzial Luke
                                                    ) ) - Taak, w komunikatach z Korelii mowilem o morderstwie
                                                    ) ) dwoch Jedi i zaburzeniach Mocy tym wywolanych. Zatailem
                                                    ) ) czesc prawdy, dla bezpieczenstwa. Jedi - mistrz Ar`khan i
                                                    ) ) jego padawan - rzeczywiscie zgineli, w wyniku
                                                    ) ) niewyjasnionej do konca przeze mnie intrygi, ale to nie ich
                                                    ) ) zabojstwo wywolalo takie zmiany w Mocy. Zgineli
                                                    ) ) prawodpodobnie z reki morcznego Lorda Sith albo jego
                                                    ) ) zwolennikow.
                                                    ) ) - Och.... - przetoczylo sie przez sale
                                                    ) ) - Zgineli od strzalow z blasterow, przynajmniej tak moge
                                                    ) ) sadzic, bo ich ciala nienadawly sie praktycznie do
                                                    ) ) identyfikacji, niemniej jednak byly 'cale'... Przy trupach
                                                    ) ) znalazlem pewien slad... podazylem za nim i znalazlem w
                                                    ) ) dawnej fabryce krazownikow korelianskich... TO.
                                                    ) )
                                                    ) ) Na sali zapdal glucha cisza. Tylko Biznat ironicznie sie
                                                    ) ) usmiechal, reszta Jedi w milczeniu wpatrywala sie w ciemny
                                                    ) ) kamien, odlamek wiekszego, ktory burzyl ich rownowage i
                                                    ) ) nie pozwalal skupic sie na Mocy, przyciagal ich do siebie...
                                                    ) )
                                                    ) ) Dopiero po chwili wyrwali sie z odretwienia.
                                                    ) )
                                                    ) ) Biznat przemowil.
                                                    ) )
                                                    )
                                                    ) -Bracia- powiedzial powaznie- sytuacja jest o wiele powazniejsza, niz wszyscy
                                                    )
                                                    ) mozemy sadzic. To co powiem zabrzmi moze nieksromnie, ale przeciez wiecie, ze
                                                    ) jestem wsrod was najwiekszym specjalista od spraw Sithow. Przemierzylem Galakty
                                                    ) ke
                                                    ) badajac pozostalosci po tym przekletym zakonie. Odkrylem i zbadalem ruiny na
                                                    ) planetach Y'gh, Mountsant, Kord'en i wielu innych. Poznalem ich historie i duza
                                                    )
                                                    ) czesc wiedzy, ktora zdolali osiagnac.
                                                    ) -Wsrod ruin najwspanialszego z palacow Dartha Thread odnalazlem informacje o
                                                    ) przedmocie, ktory bardzo mnie zaintrygowal. O poteznym zrodle mocy, Krysztale
                                                    ) Sithow... Zrodle niewyobrazalnej dla nas potegi, ktorej uzywali pierwsi Sithowi
                                                    ) e
                                                    ) tworzac Republike. W pozniejszych czasach byla to bron, przy pomocy ktorej
                                                    ) niszczyli swoich wrogow. Bron, zdolna unicestwiac cale planety... wrecz cale
                                                    ) uklady gwiezdne. Bron, z ktorej jednak w pelni mogl korzystac jedynie zwierzchn
                                                    ) ik
                                                    ) i przelozony Zakonu Sithow.
                                                    ) -Gdy Jedi rozpoczeli swoja wielka wojne z Sithami, wydawalo sie ze sa
                                                    ) pozbawieni szans... wlasnie z powodu tej broni. Jednak w czasie ostatecznej
                                                    ) bitwy, mistrz Sithow... jego imie zaginelo w pomroce dziejow, zdecydowal sie
                                                    ) przejsc na strone przeciwnika. Nie udalo mi sie dokladnie odtworzyc przebiegu t
                                                    ) ej
                                                    ) walki, wiem tylko ze krysztal eksplodowal i rozpadl sie na kilka... wydaje mi s
                                                    ) ie
                                                    ) ze 6, jednak moge sie mylic, kawalkow. Niedobitki pokonanych Sithow zabraly go
                                                    ) ze
                                                    ) soba, roznoszac nasienie zla po calej Republice.
                                                    ) -Tu rozpoczyna sie dalsza czesc mojej historii. Jeden z Sithow, Darth Thread,
                                                    )
                                                    ) wlasnie, uznal ze dawni Sithowie byli slabi i to wlasnie ich zgubilo. Thread
                                                    ) szkolil swoich uczniow i oddzielil sie od ogryginalnego zakonu. Gdy Bane
                                                    ) zreformowal Zakon, uczniowie Threada nigdy tego nie uznali. Egzystowali na
                                                    ) rubiezach Republiki, rozwijajac w sobie nowe moce.. nieznane Jedi i Sithom, moc
                                                    ) e
                                                    ) naprawde niezwykle... umiejetnosc stawania sie niewidzialnym, zdolnosc
                                                    ) teleportacji, ich straszliwi zabojcy byli odpowiedzielni za wiele niewyjasniony
                                                    ) ch
                                                    ) zgonow.
                                                    ) -Ci wlasnie, renegaccy Sithowie posiadali jeden z kawalkow krysztalu. Wiem, z
                                                    ) e
                                                    ) zdolali zgromadzic jeszcze dwa kolejne. Nie potrafili jednak w pelni
                                                    ) wykorzystywac ich mocy, gdyz po pierwsze byla to zaledwie czesc pierwotnego
                                                    ) krysztalu, po drugie jego pelna moc objawiala sie jedynie w dloniach mistrza
                                                    ) zakonu Sithow. Aby moc z niej korzytac musieli zdobyc do stanowisko.
                                                    ) Wszyscy wstrzymali oddech.
                                                    ) -Wreszcie udalo im sie to. Darth Sidious, najpotezniejszy z renegackich Sitho
                                                    ) w,
                                                    ) stal sie tez zwierzchnikiem zakonu Sithow. Jego potega siegnela zenitu.. dobrze
                                                    )
                                                    ) zreszta wiecie do czego to doprowadzilo. Nasze szczescie, ze nie zdolal odnalez
                                                    ) c
                                                    ) pozostalych fragmentow krysztalu... wowczas bylby naprawde niepokonany.
                                                    ) -Dobrze- odezwal sie jeden z mistrzow- wiec twierdzisz, ze mamy przed soba
                                                    ) jeden z tych wlasnie krysztalow?
                                                    ) -Tak- Binzat pokiwal glowa- jestem tego pewny.
                                                    ) -Więc twoje niezdrowe zainteresowanie Sithami wreszcie na cos sie przydalo-
                                                    ) usmiechnal sie jeden ze starszych mistrzow- ale w takim razie ktory to z
                                                    ) krysztalow?
                                                    ) -Nie wiem- odpowiedzial Binzat- wiem na pewno, ze 3 zdobyli Sithowie renegaci
                                                    ) ,
                                                    ) jeden pozostal w rekach Sithow, a los pozostalych jest nieznany. Jesli ktorys z
                                                    )
                                                    ) zakonow Sithow utracil jedna ze swoich relikwii, to moze byc ktorakolwiek z
                                                    ) nich...

                                                    - Jednak sklaniam sie do stwierdzenia, ze to krysztal
                                                    Palpatine`a - zabral glos Mikolaj - na pewno nie
                                                    przeniesiono go na Korelie w ostatnich dniach. to bylaby
                                                    glupota oddawac nam tak cenna rzecz, dlatego musimy
                                                    przyjac, ze byl on tam juz wczesniej. a jesli byl wczesniej
                                                    to znaczy, ze nalezal do Imperatora, bo nie wierze, zeby on
                                                    nie dowiedzial sie o tak poteznym zrodle mocy. zagadka
                                                    pozostaje fakt, czemu my sie nie zorientowalismy o jego
                                                    obecnosci na Korelii... moze dlatego, ze nie interesowalismy
                                                    sie ta planeta? Imperator nie spedzal na niej wiele czasu, a
                                                    fabryki bez sprzeciwu poddaly sie nowej wladzy... to nas
                                                    zwiodlo. dopiero zabity Mistrz natrafil na wlasciwy trop a
                                                    dzieki niemu ja. teraz jestesmy w posiadaniu wielkiej broni.
                                                    a kto ma inne krysztaly? czy sa na Coruscant? mozliwe, tyle
                                                    jest tu istot wladajacych moca, ze niczego nie mozemy byc
                                                    pewni. nalezy zdecydowac co zrobic teraz. pora na ruch
                                                    Jedi. z pomoca tego odlamka odnajdziemy inne. mamy
                                                    najwieksze mozliwosci od czasu rozbica krysztalu zdobyc je
                                                    wszystkie. musimy rozpoczac od razu poszukiwania. -
                                                    nastala chwila przerwy, gdy wszyscy rozwazali ostatnie
                                                    slowa, Mikolaj znowu przemowil - inna sprawa to
                                                    propozycja Asetine`a. mamy byc zbrojnym ramieniem
                                                    republiki, czy sie zgodzimy?
                                                    - Nie - przerwal mu Luke - Jedi sa obroncami pokoju, nie
                                                    mozemy walczyc jak regularna armia.
                                                    - A gdybysmy mieli regulrna armie?
                                                    - Ale jej nie mamy i to sie szybko nie zmieni, dobrze o tym
                                                    wiesz.
                                                    - Racja. Nic nie mozemy zrobic - przytaknelo kilku
                                                    Mistrzow.
                                                    - Taka postawa sprowadzila na nas zaglade kilkadziesiat lat
                                                    temu, nie mozemy popelnbic tych bledow znowu!
                                                    - Uwazaj co mowisz, Mikolaju. nie jestes najwiekszym Jedi,
                                                    nie orientujesz sie dobrze w obecnej sytuacji...
                                                    - Tylko z Twojej winy. Czyzbys sie bal czegos Luke? Mnie?
                                                    Wiec po to wyslales mnie na Korelie, zeby potem moc obalic
                                                    moje kolejne argumenty? boisz sie utraty wladzy?
                                                    - Jak smiesz...
                                                    - Ale chyba pokrzyzowalem Ci przypadkowo szyki, nie
                                                    spodziewales sie, ze znajde ten krysztal, oj nie... i teraz
                                                    juz wiesz...
                                                    - Wyprowadzcie go! Straze, zabierzcie tego klamce
                                                    natych...
                                                    Blysnal miecz swietlny Ta`lekha Sida, jednego ze starszych
                                                    Mistrzow.
                                                    - Nie - powiedzial i skinal reka w strone straznikow, ktorzy
                                                    natychmiast opuscili pomieszczenie - nie zabiora go. Slaby
                                                    sie stales Luke. Czemu? Mikolaj racje ma.
                                                    - Ty tez sie zapominasz Sid - powiedzial chlodno Luke - ja
                                                    jestem przywodca rady. pamietaj, ze tylko dzieki mnie w
                                                    ogole w niej zasiadasz. Ja mam tutaj decydujacy glos i tak
                                                    czy inaczej musicie mi sie podporzadkowac.
                                                    - Tak, tak - dwoch, czy trzech czlonkow Rady pokiwalo ze
                                                    zrozuminiem - Luke wciaz jest najpotezniejszy,
                                                    pamietajmy, ze nie wszyscy posiadamy dar widzenia
                                                    przyszlosci, taki jak on.
                                                    -
                                                  • darthazubin Re: Rada Jedi 23.06.02, 14:08
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > )
                                                    > ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > ) )
                                                    > - Jednak sklaniam sie do stwierdzenia, ze to krysztal
                                                    > Palpatine`a - zabral glos Mikolaj - na pewno nie
                                                    > przeniesiono go na Korelie w ostatnich dniach. to bylaby
                                                    > glupota oddawac nam tak cenna rzecz, dlatego musimy
                                                    > przyjac, ze byl on tam juz wczesniej. a jesli byl wczesniej
                                                    > to znaczy, ze nalezal do Imperatora, bo nie wierze, zeby on
                                                    > nie dowiedzial sie o tak poteznym zrodle mocy. zagadka
                                                    > pozostaje fakt, czemu my sie nie zorientowalismy o jego
                                                    > obecnosci na Korelii... moze dlatego, ze nie interesowalismy
                                                    > sie ta planeta? Imperator nie spedzal na niej wiele czasu, a
                                                    > fabryki bez sprzeciwu poddaly sie nowej wladzy... to nas
                                                    > zwiodlo. dopiero zabity Mistrz natrafil na wlasciwy trop a
                                                    > dzieki niemu ja. teraz jestesmy w posiadaniu wielkiej broni.
                                                    > a kto ma inne krysztaly? czy sa na Coruscant? mozliwe, tyle
                                                    > jest tu istot wladajacych moca, ze niczego nie mozemy byc
                                                    > pewni. nalezy zdecydowac co zrobic teraz. pora na ruch
                                                    > Jedi. z pomoca tego odlamka odnajdziemy inne. mamy
                                                    > najwieksze mozliwosci od czasu rozbica krysztalu zdobyc je
                                                    > wszystkie. musimy rozpoczac od razu poszukiwania. -
                                                    > nastala chwila przerwy, gdy wszyscy rozwazali ostatnie
                                                    > slowa, Mikolaj znowu przemowil - inna sprawa to
                                                    > propozycja Asetine`a. mamy byc zbrojnym ramieniem
                                                    > republiki, czy sie zgodzimy?
                                                    > - Nie - przerwal mu Luke - Jedi sa obroncami pokoju, nie
                                                    > mozemy walczyc jak regularna armia.
                                                    > - A gdybysmy mieli regulrna armie?
                                                    > - Ale jej nie mamy i to sie szybko nie zmieni, dobrze o tym
                                                    > wiesz.
                                                    > - Racja. Nic nie mozemy zrobic - przytaknelo kilku
                                                    > Mistrzow.
                                                    > - Taka postawa sprowadzila na nas zaglade kilkadziesiat lat
                                                    > temu, nie mozemy popelnbic tych bledow znowu!
                                                    > - Uwazaj co mowisz, Mikolaju. nie jestes najwiekszym Jedi,
                                                    > nie orientujesz sie dobrze w obecnej sytuacji...
                                                    > - Tylko z Twojej winy. Czyzbys sie bal czegos Luke? Mnie?
                                                    > Wiec po to wyslales mnie na Korelie, zeby potem moc obalic
                                                    > moje kolejne argumenty? boisz sie utraty wladzy?
                                                    > - Jak smiesz...
                                                    > - Ale chyba pokrzyzowalem Ci przypadkowo szyki, nie
                                                    > spodziewales sie, ze znajde ten krysztal, oj nie... i teraz
                                                    > juz wiesz...
                                                    > - Wyprowadzcie go! Straze, zabierzcie tego klamce
                                                    > natych...
                                                    > Blysnal miecz swietlny Ta`lekha Sida, jednego ze starszych
                                                    > Mistrzow.
                                                    > - Nie - powiedzial i skinal reka w strone straznikow, ktorzy
                                                    > natychmiast opuscili pomieszczenie - nie zabiora go. Slaby
                                                    > sie stales Luke. Czemu? Mikolaj racje ma.
                                                    > - Ty tez sie zapominasz Sid - powiedzial chlodno Luke - ja
                                                    > jestem przywodca rady. pamietaj, ze tylko dzieki mnie w
                                                    > ogole w niej zasiadasz. Ja mam tutaj decydujacy glos i tak
                                                    > czy inaczej musicie mi sie podporzadkowac.
                                                    > - Tak, tak - dwoch, czy trzech czlonkow Rady pokiwalo ze
                                                    > zrozuminiem - Luke wciaz jest najpotezniejszy,
                                                    > pamietajmy, ze nie wszyscy posiadamy dar widzenia
                                                    > przyszlosci, taki jak on.
                                                    > -

                                                    -Uspokojcie sie- Binzat powstal ze swojego miejsca- Mikolaj i Sid maja racje.
                                                    Mistrzu Luke. Minelo wiele lat odkad uczyniles mnie swoim najblizszym doradca.
                                                    Wiele razy ufales mojemu wyczuciu. Ostatnio jednak odsunales mnie od siebie,
                                                    przekonany o swojej nieomylnosci. Wiecie- zwrocil sie do wszystkich czlonkow Rady-
                                                    ze odrzucilem przemoc wiele lat temu, nie dobylem mojego miecza swietlnego od
                                                    dziesiecioleci. Teraz jednak zrobie to, w obliczu tak jawnego pogwalcenia praw
                                                    Rady i jej czlonkow.
                                                    Kilku mlodszych czlonkow Rady, ktorzy dotad potakiwali Luke'owi cofnelo sie
                                                    widzac jak jeden z najbardziej szanowanych Jedi obraca sie przeciw ich mistrzowi.
                                                    Binzat nie otworzyl jednak swojego miecza.
                                                    -Ale nie chce tego robic- dokonczyl lagodnie. Walka miedzy nami moze ucieszyc
                                                    co najwyzej naszych wrogow. Jestem pewny Mistrzu Luke, ze masz wazne powody, aby
                                                    tak scisle wspolpracowac z nowym Wielkim Kanclerzem... aby nawet wejsc do
                                                    utworzonej przez niego Rady, stac sie jego najblizszym doradca. Jednak ci mlodzi
                                                    mistrzowie tez maja swoje racje. Wiesz, ze Mikolaj ma najwiekszy potencjal i
                                                    talent z nas wszystkich. Moze juz czas, aby to on zajal sie biezacymi sprawami
                                                    naszego Zakonu?
                                                  • mikolaj7 Re: Rada Jedi 24.06.02, 16:02
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > )
                                                    > > ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > > ) )
                                                    > > - Jednak sklaniam sie do stwierdzenia, ze to krysztal
                                                    > > Palpatine`a - zabral glos Mikolaj - na pewno nie
                                                    > > przeniesiono go na Korelie w ostatnich dniach. to bylaby
                                                    > > glupota oddawac nam tak cenna rzecz, dlatego musimy
                                                    > > przyjac, ze byl on tam juz wczesniej. a jesli byl wczesniej
                                                    > > to znaczy, ze nalezal do Imperatora, bo nie wierze, zeby on
                                                    > > nie dowiedzial sie o tak poteznym zrodle mocy. zagadka
                                                    > > pozostaje fakt, czemu my sie nie zorientowalismy o jego
                                                    > > obecnosci na Korelii... moze dlatego, ze nie interesowalismy
                                                    > > sie ta planeta? Imperator nie spedzal na niej wiele czasu, a
                                                    > > fabryki bez sprzeciwu poddaly sie nowej wladzy... to nas
                                                    > > zwiodlo. dopiero zabity Mistrz natrafil na wlasciwy trop a
                                                    > > dzieki niemu ja. teraz jestesmy w posiadaniu wielkiej broni.
                                                    > > a kto ma inne krysztaly? czy sa na Coruscant? mozliwe, tyle
                                                    > > jest tu istot wladajacych moca, ze niczego nie mozemy byc
                                                    > > pewni. nalezy zdecydowac co zrobic teraz. pora na ruch
                                                    > > Jedi. z pomoca tego odlamka odnajdziemy inne. mamy
                                                    > > najwieksze mozliwosci od czasu rozbica krysztalu zdobyc je
                                                    > > wszystkie. musimy rozpoczac od razu poszukiwania. -
                                                    > > nastala chwila przerwy, gdy wszyscy rozwazali ostatnie
                                                    > > slowa, Mikolaj znowu przemowil - inna sprawa to
                                                    > > propozycja Asetine`a. mamy byc zbrojnym ramieniem
                                                    > > republiki, czy sie zgodzimy?
                                                    > > - Nie - przerwal mu Luke - Jedi sa obroncami pokoju, nie
                                                    > > mozemy walczyc jak regularna armia.
                                                    > > - A gdybysmy mieli regulrna armie?
                                                    > > - Ale jej nie mamy i to sie szybko nie zmieni, dobrze o tym
                                                    > > wiesz.
                                                    > > - Racja. Nic nie mozemy zrobic - przytaknelo kilku
                                                    > > Mistrzow.
                                                    > > - Taka postawa sprowadzila na nas zaglade kilkadziesiat lat
                                                    > > temu, nie mozemy popelnbic tych bledow znowu!
                                                    > > - Uwazaj co mowisz, Mikolaju. nie jestes najwiekszym Jedi,
                                                    > > nie orientujesz sie dobrze w obecnej sytuacji...
                                                    > > - Tylko z Twojej winy. Czyzbys sie bal czegos Luke? Mnie?
                                                    > > Wiec po to wyslales mnie na Korelie, zeby potem moc obalic
                                                    > > moje kolejne argumenty? boisz sie utraty wladzy?
                                                    > > - Jak smiesz...
                                                    > > - Ale chyba pokrzyzowalem Ci przypadkowo szyki, nie
                                                    > > spodziewales sie, ze znajde ten krysztal, oj nie... i teraz
                                                    > > juz wiesz...
                                                    > > - Wyprowadzcie go! Straze, zabierzcie tego klamce
                                                    > > natych...
                                                    > > Blysnal miecz swietlny Ta`lekha Sida, jednego ze starszych
                                                    > > Mistrzow.
                                                    > > - Nie - powiedzial i skinal reka w strone straznikow, ktorzy
                                                    > > natychmiast opuscili pomieszczenie - nie zabiora go. Slaby
                                                    > > sie stales Luke. Czemu? Mikolaj racje ma.
                                                    > > - Ty tez sie zapominasz Sid - powiedzial chlodno Luke - ja
                                                    > > jestem przywodca rady. pamietaj, ze tylko dzieki mnie w
                                                    > > ogole w niej zasiadasz. Ja mam tutaj decydujacy glos i tak
                                                    > > czy inaczej musicie mi sie podporzadkowac.
                                                    > > - Tak, tak - dwoch, czy trzech czlonkow Rady pokiwalo ze
                                                    > > zrozuminiem - Luke wciaz jest najpotezniejszy,
                                                    > > pamietajmy, ze nie wszyscy posiadamy dar widzenia
                                                    > > przyszlosci, taki jak on.
                                                    > > -
                                                    >
                                                    > -Uspokojcie sie- Binzat powstal ze swojego miejsca- Mikolaj i Sid maja racje.
                                                    >
                                                    > Mistrzu Luke. Minelo wiele lat odkad uczyniles mnie swoim najblizszym doradca.
                                                    > Wiele razy ufales mojemu wyczuciu. Ostatnio jednak odsunales mnie od siebie,
                                                    > przekonany o swojej nieomylnosci. Wiecie- zwrocil sie do wszystkich czlonkow Ra
                                                    > dy-
                                                    > ze odrzucilem przemoc wiele lat temu, nie dobylem mojego miecza swietlnego od
                                                    > dziesiecioleci. Teraz jednak zrobie to, w obliczu tak jawnego pogwalcenia praw
                                                    > Rady i jej czlonkow.
                                                    > Kilku mlodszych czlonkow Rady, ktorzy dotad potakiwali Luke'owi cofnelo sie
                                                    > widzac jak jeden z najbardziej szanowanych Jedi obraca sie przeciw ich mistrzow
                                                    > i.
                                                    > Binzat nie otworzyl jednak swojego miecza.
                                                    > -Ale nie chce tego robic- dokonczyl lagodnie. Walka miedzy nami moze ucieszyc
                                                    >
                                                    > co najwyzej naszych wrogow. Jestem pewny Mistrzu Luke, ze masz wazne powody, ab
                                                    > y
                                                    > tak scisle wspolpracowac z nowym Wielkim Kanclerzem... aby nawet wejsc do
                                                    > utworzonej przez niego Rady, stac sie jego najblizszym doradca. Jednak ci mlodz
                                                    > i
                                                    > mistrzowie tez maja swoje racje. Wiesz, ze Mikolaj ma najwiekszy potencjal i
                                                    > talent z nas wszystkich. Moze juz czas, aby to on zajal sie biezacymi sprawami
                                                    > naszego Zakonu?

                                                    [no to jak to? Luke chyba wlasnie dazy do NIE
                                                    podporzadkowywania sie kanclerzowi. wyjasnijmy to, zeby
                                                    nie pomieszac dalej... napisales, ze on chce scisle
                                                    wspolpracowac z kanclerzem, a to jest po naszej mysli :-)]
                                                  • darthazubin Re: Rada Jedi 25.06.02, 20:13
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > )
                                                    > > > ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > > > ) )
                                                    >
                                                    > [no to jak to? Luke chyba wlasnie dazy do NIE
                                                    > podporzadkowywania sie kanclerzowi. wyjasnijmy to, zeby
                                                    > nie pomieszac dalej... napisales, ze on chce scisle
                                                    > wspolpracowac z kanclerzem, a to jest po naszej mysli :-)]

                                                    [w mojej pierwszej wersji to Luke byl marionetka Kanclerza. Ale z drugiej
                                                    strony Twoj pomysl jest lepszy. Proponuje uznac, ze on jest niezrownowazony
                                                    psychicznie :))) ]
                                                  • perlotiel Re: Rada Jedi 25.06.02, 22:29
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > )
                                                    > > > > ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > ) )
                                                    > >
                                                    > > [no to jak to? Luke chyba wlasnie dazy do NIE
                                                    > > podporzadkowywania sie kanclerzowi. wyjasnijmy to, zeby
                                                    > > nie pomieszac dalej... napisales, ze on chce scisle
                                                    > > wspolpracowac z kanclerzem, a to jest po naszej mysli
                                                    :-)]
                                                    >
                                                    > [w mojej pierwszej wersji to Luke byl marionetka
                                                    Kanclerza. Ale z drugiej
                                                    > strony Twoj pomysl jest lepszy. Proponuje uznac, ze on
                                                    jest niezrownowazony
                                                    > psychicznie :))) ]



                                                    nie zybym narzekala, ale zeby z Luke'a, syna Vadera ;P,
                                                    robic wariata???
                                                  • darthazubin Re: Rada Jedi 26.06.02, 22:42
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > > )
                                                    > > > > > ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > ) )
                                                    > > >
                                                    > > > [no to jak to? Luke chyba wlasnie dazy do NIE
                                                    > > > podporzadkowywania sie kanclerzowi. wyjasnijmy to, zeby
                                                    > > > nie pomieszac dalej... napisales, ze on chce scisle
                                                    > > > wspolpracowac z kanclerzem, a to jest po naszej mysli
                                                    > :-)]
                                                    > >
                                                    > > [w mojej pierwszej wersji to Luke byl marionetka
                                                    > Kanclerza. Ale z drugiej
                                                    > > strony Twoj pomysl jest lepszy. Proponuje uznac, ze on
                                                    > jest niezrownowazony
                                                    > > psychicznie :))) ]
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > nie zybym narzekala, ale zeby z Luke'a, syna Vadera ;P,
                                                    > robic wariata???

                                                    Jego rodzenstwo wcale nie jest lepsze ;))))
                                                  • perlotiel Re: Rada Jedi 27.06.02, 22:52
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > > > )
                                                    > > > > > > ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > > ) )
                                                    > > > >
                                                    > > > > [no to jak to? Luke chyba wlasnie dazy do NIE
                                                    > > > > podporzadkowywania sie kanclerzowi. wyjasnijmy
                                                    to, zeby
                                                    > > > > nie pomieszac dalej... napisales, ze on chce scisle
                                                    > > > > wspolpracowac z kanclerzem, a to jest po naszej mysli
                                                    > > :-)]
                                                    > > >
                                                    > > > [w mojej pierwszej wersji to Luke byl marionetka
                                                    > > Kanclerza. Ale z drugiej
                                                    > > > strony Twoj pomysl jest lepszy. Proponuje uznac, ze on
                                                    > > jest niezrownowazony
                                                    > > > psychicznie :))) ]
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > nie zybym narzekala, ale zeby z Luke'a, syna Vadera ;P,
                                                    > > robic wariata???
                                                    >
                                                    > Jego rodzenstwo wcale nie jest lepsze ;))))



                                                    czyzbys mial na mysli siebie i Leie? :PPPP
                                                  • darthazubin Re: Rada Jedi 28.06.02, 00:13
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > > >
                                                    > > > > > > > ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > > > > )
                                                    > > > > > > > ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > > > ) )
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > [no to jak to? Luke chyba wlasnie dazy do NIE
                                                    > > > > > podporzadkowywania sie kanclerzowi. wyjasnijmy
                                                    > to, zeby
                                                    > > > > > nie pomieszac dalej... napisales, ze on chce scisle
                                                    > > > > > wspolpracowac z kanclerzem, a to jest po naszej mysli
                                                    > > > :-)]
                                                    > > > >
                                                    > > > > [w mojej pierwszej wersji to Luke byl marionetka
                                                    > > > Kanclerza. Ale z drugiej
                                                    > > > > strony Twoj pomysl jest lepszy. Proponuje uznac, ze on
                                                    > > > jest niezrownowazony
                                                    > > > > psychicznie :))) ]
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > > nie zybym narzekala, ale zeby z Luke'a, syna Vadera ;P,
                                                    > > > robic wariata???
                                                    > >
                                                    > > Jego rodzenstwo wcale nie jest lepsze ;))))
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > czyzbys mial na mysli siebie i Leie? :PPPP

                                                    Taaaaa... i jeszcze jedna taka, do ktorej sie nie przyznajemy ;P
                                                    PS: czemu nic nie piszesz? Nudno sie robi bez Ciebie (tak naprawde bez Ciebie i
                                                    Mikolaja, nie mam tu nic do roboty :(((
                                                  • mikolaj7 Re: Rada Jedi 28.06.02, 10:55
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > > > >
                                                    > > > > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > > > >
                                                    > > > > > > > > ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > > > > > )
                                                    > > > > > > > > ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > > > > ) )
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > [no to jak to? Luke chyba wlasnie dazy do NIE
                                                    > > > > > > podporzadkowywania sie kanclerzowi. wyjasnijmy
                                                    > > to, zeby
                                                    > > > > > > nie pomieszac dalej... napisales, ze on chce scisle
                                                    > > > > > > wspolpracowac z kanclerzem, a to jest po naszej mysli
                                                    > > > > :-)]
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > [w mojej pierwszej wersji to Luke byl marionetka
                                                    > > > > Kanclerza. Ale z drugiej
                                                    > > > > > strony Twoj pomysl jest lepszy. Proponuje uznac, ze on
                                                    > > > > jest niezrownowazony
                                                    > > > > > psychicznie :))) ]
                                                    > > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > > nie zybym narzekala, ale zeby z Luke'a, syna Vadera ;P,
                                                    > > > > robic wariata???
                                                    > > >
                                                    > > > Jego rodzenstwo wcale nie jest lepsze ;))))
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > czyzbys mial na mysli siebie i Leie? :PPPP
                                                    >
                                                    > Taaaaa... i jeszcze jedna taka, do ktorej sie nie przyznajemy ;P
                                                    > PS: czemu nic nie piszesz? Nudno sie robi bez Ciebie (tak naprawde bez Ciebie
                                                    > i
                                                    > Mikolaja, nie mam tu nic do roboty :(((

                                                    no wiesz !

                                                    wprawdzi minal boom na sithow i jedi, ale zaraz znajdziesz
                                                    cos dla siebie :D
                                                  • mikolaj7 Re: Rada Jedi 28.06.02, 10:56
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > > > >
                                                    > > > > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > > > >
                                                    > > > > > > > > ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > > > > > )
                                                    > > > > > > > > ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > > > > ) )
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > [no to jak to? Luke chyba wlasnie dazy do NIE
                                                    > > > > > > podporzadkowywania sie kanclerzowi. wyjasnijmy
                                                    > > to, zeby
                                                    > > > > > > nie pomieszac dalej... napisales, ze on chce scisle
                                                    > > > > > > wspolpracowac z kanclerzem, a to jest po naszej mysli
                                                    > > > > :-)]
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > [w mojej pierwszej wersji to Luke byl marionetka
                                                    > > > > Kanclerza. Ale z drugiej
                                                    > > > > > strony Twoj pomysl jest lepszy. Proponuje uznac, ze on
                                                    > > > > jest niezrownowazony
                                                    > > > > > psychicznie :))) ]
                                                    > > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > > nie zybym narzekala, ale zeby z Luke'a, syna Vadera ;P,
                                                    > > > > robic wariata???
                                                    > > >
                                                    > > > Jego rodzenstwo wcale nie jest lepsze ;))))
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > czyzbys mial na mysli siebie i Leie? :PPPP
                                                    >
                                                    > Taaaaa... i jeszcze jedna taka, do ktorej sie nie przyznajemy ;P
                                                    > PS: czemu nic nie piszesz? Nudno sie robi bez Ciebie (tak naprawde bez Ciebie
                                                    > i
                                                    > Mikolaja, nie mam tu nic do roboty :(((

                                                    aha i czemu Lei mojej kochanej dokuczacie?

                                                    zaraz zrobie ja swoja kochanka, hehehe :-)))
                                                  • darthazubin Re: Rada Jedi 28.06.02, 16:24
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > perlotiel napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > > >
                                                    > > > > > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > > > > >
                                                    > > > > > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > > > > >
                                                    > > > > > > > > > ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > > > > > > > )
                                                    > > > > > > > > > ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > > > > > > ) )
                                                    > > > > > > >
                                                    > > > > > > > [no to jak to? Luke chyba wlasnie dazy do NIE
                                                    > > > > > > > podporzadkowywania sie kanclerzowi. wyjasnijmy
                                                    > > > to, zeby
                                                    > > > > > > > nie pomieszac dalej... napisales, ze on chce scis
                                                    > le
                                                    > > > > > > > wspolpracowac z kanclerzem, a to jest po naszej m
                                                    > ysli
                                                    > > > > > :-)]
                                                    > > > > > >
                                                    > > > > > > [w mojej pierwszej wersji to Luke byl marionetka
                                                    > > > > > Kanclerza. Ale z drugiej
                                                    > > > > > > strony Twoj pomysl jest lepszy. Proponuje uznac, ze on
                                                    > > > > > jest niezrownowazony
                                                    > > > > > > psychicznie :))) ]
                                                    > > > > >
                                                    > > > > >
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > nie zybym narzekala, ale zeby z Luke'a, syna Vadera ;P,
                                                    > > > > > robic wariata???
                                                    > > > >
                                                    > > > > Jego rodzenstwo wcale nie jest lepsze ;))))
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > > czyzbys mial na mysli siebie i Leie? :PPPP
                                                    > >
                                                    > > Taaaaa... i jeszcze jedna taka, do ktorej sie nie przyznajemy ;P
                                                    > > PS: czemu nic nie piszesz? Nudno sie robi bez Ciebie (tak naprawde bez C
                                                    > iebie
                                                    > > i
                                                    > > Mikolaja, nie mam tu nic do roboty :(((
                                                    >
                                                    > aha i czemu Lei mojej kochanej dokuczacie?
                                                    >
                                                    > zaraz zrobie ja swoja kochanka, hehehe :-)))

                                                    Han sie wkurzy... ;)))
                                                    A to jakby nie patrzec moj szwagier i bede musial mu pomoc :))))
                                                  • mikolaj7 Re: Rada Jedi CD 26.06.02, 18:53
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    )
                                                    ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    ) )
                                                    ) ) ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    ) ) )
                                                    ) ) ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    ) ) ) )
                                                    ) ) - Jednak sklaniam sie do stwierdzenia, ze to krysztal
                                                    ) ) Palpatine`a - zabral glos Mikolaj - na pewno nie
                                                    ) ) przeniesiono go na Korelie w ostatnich dniach. to bylaby
                                                    ) ) glupota oddawac nam tak cenna rzecz, dlatego musimy
                                                    ) ) przyjac, ze byl on tam juz wczesniej. a jesli byl wczesniej
                                                    ) ) to znaczy, ze nalezal do Imperatora, bo nie wierze, zeby on
                                                    ) ) nie dowiedzial sie o tak poteznym zrodle mocy. zagadka
                                                    ) ) pozostaje fakt, czemu my sie nie zorientowalismy o jego
                                                    ) ) obecnosci na Korelii... moze dlatego, ze nie interesowalismy
                                                    ) ) sie ta planeta? Imperator nie spedzal na niej wiele czasu, a
                                                    ) ) fabryki bez sprzeciwu poddaly sie nowej wladzy... to nas
                                                    ) ) zwiodlo. dopiero zabity Mistrz natrafil na wlasciwy trop a
                                                    ) ) dzieki niemu ja. teraz jestesmy w posiadaniu wielkiej broni.
                                                    ) ) a kto ma inne krysztaly? czy sa na Coruscant? mozliwe, tyle
                                                    ) ) jest tu istot wladajacych moca, ze niczego nie mozemy byc
                                                    ) ) pewni. nalezy zdecydowac co zrobic teraz. pora na ruch
                                                    ) ) Jedi. z pomoca tego odlamka odnajdziemy inne. mamy
                                                    ) ) najwieksze mozliwosci od czasu rozbica krysztalu zdobyc je
                                                    ) ) wszystkie. musimy rozpoczac od razu poszukiwania. -
                                                    ) ) nastala chwila przerwy, gdy wszyscy rozwazali ostatnie
                                                    ) ) slowa, Mikolaj znowu przemowil - inna sprawa to
                                                    ) ) propozycja Asetine`a. mamy byc zbrojnym ramieniem
                                                    ) ) republiki, czy sie zgodzimy?
                                                    ) ) - Nie - przerwal mu Luke - Jedi sa obroncami pokoju, nie
                                                    ) ) mozemy walczyc jak regularna armia.
                                                    ) ) - A gdybysmy mieli regulrna armie?
                                                    ) ) - Ale jej nie mamy i to sie szybko nie zmieni, dobrze o tym
                                                    ) ) wiesz.
                                                    ) ) - Racja. Nic nie mozemy zrobic - przytaknelo kilku
                                                    ) ) Mistrzow.
                                                    ) ) - Taka postawa sprowadzila na nas zaglade kilkadziesiat lat
                                                    ) ) temu, nie mozemy popelnbic tych bledow znowu!
                                                    ) ) - Uwazaj co mowisz, Mikolaju. nie jestes najwiekszym Jedi,
                                                    ) ) nie orientujesz sie dobrze w obecnej sytuacji...
                                                    ) ) - Tylko z Twojej winy. Czyzbys sie bal czegos Luke? Mnie?
                                                    ) ) Wiec po to wyslales mnie na Korelie, zeby potem moc obalic
                                                    ) ) moje kolejne argumenty? boisz sie utraty wladzy?
                                                    ) ) - Jak smiesz...
                                                    ) ) - Ale chyba pokrzyzowalem Ci przypadkowo szyki, nie
                                                    ) ) spodziewales sie, ze znajde ten krysztal, oj nie... i teraz
                                                    ) ) juz wiesz...
                                                    ) ) - Wyprowadzcie go! Straze, zabierzcie tego klamce
                                                    ) ) natych...
                                                    ) ) Blysnal miecz swietlny Ta`lekha Sida, jednego ze starszych
                                                    ) ) Mistrzow.
                                                    ) ) - Nie - powiedzial i skinal reka w strone straznikow, ktorzy
                                                    ) ) natychmiast opuscili pomieszczenie - nie zabiora go. Slaby
                                                    ) ) sie stales Luke. Czemu? Mikolaj racje ma.
                                                    ) ) - Ty tez sie zapominasz Sid - powiedzial chlodno Luke - ja
                                                    ) ) jestem przywodca rady. pamietaj, ze tylko dzieki mnie w
                                                    ) ) ogole w niej zasiadasz. Ja mam tutaj decydujacy glos i tak
                                                    ) ) czy inaczej musicie mi sie podporzadkowac.
                                                    ) ) - Tak, tak - dwoch, czy trzech czlonkow Rady pokiwalo ze
                                                    ) ) zrozuminiem - Luke wciaz jest najpotezniejszy,
                                                    ) ) pamietajmy, ze nie wszyscy posiadamy dar widzenia
                                                    ) ) przyszlosci, taki jak on.
                                                    ) ) -
                                                    )
                                                    ) -Uspokojcie sie- Binzat powstal ze swojego miejsca- Mikolaj i Sid maja racje.
                                                    )
                                                    ) Mistrzu Luke. Minelo wiele lat odkad uczyniles mnie swoim najblizszym doradca.
                                                    ) Wiele razy ufales mojemu wyczuciu. Ostatnio jednak odsunales mnie od siebie,
                                                    ) przekonany o swojej nieomylnosci. Wiecie- zwrocil sie do wszystkich czlonkow Ra
                                                    ) dy-
                                                    ) ze odrzucilem przemoc wiele lat temu, nie dobylem mojego miecza swietlnego od
                                                    ) dziesiecioleci. Teraz jednak zrobie to, w obliczu tak jawnego pogwalcenia praw
                                                    ) Rady i jej czlonkow.
                                                    ) Kilku mlodszych czlonkow Rady, ktorzy dotad potakiwali Luke'owi cofnelo sie
                                                    ) widzac jak jeden z najbardziej szanowanych Jedi obraca sie przeciw ich mistrzow
                                                    ) i.
                                                    ) Binzat nie otworzyl jednak swojego miecza.
                                                    ) -Ale nie chce tego robic- dokonczyl lagodnie. Walka miedzy nami moze ucieszyc
                                                    )
                                                    ) co najwyzej naszych wrogow. Jestem pewny Mistrzu Luke, ze masz wazne powody, ab
                                                    ) y
                                                    ) tak scisle wspolpracowac z nowym Wielkim Kanclerzem... aby nawet wejsc do
                                                    ) utworzonej przez niego Rady, stac sie jego najblizszym doradca. Jednak ci mlodz
                                                    ) i
                                                    ) mistrzowie tez maja swoje racje. Wiesz, ze Mikolaj ma najwiekszy potencjal i
                                                    ) talent z nas wszystkich. Moze juz czas, aby to on zajal sie biezacymi sprawami
                                                    ) naszego Zakonu?

                                                    - Zdrajca - syknal Luke
                                                    - A moze realista - odparowal Sid
                                                    - Czegoz chcecie ode mnie?! Dzieki mnie w ogole zyjecie!
                                                    Okazcie mi szacunek. Dalej. zrobcie to - przez twarz uke`a
                                                    przebiegl dziwny grymas - przyznajcie kto jest Waszym
                                                    panem i wladca...
                                                    Zapanowala niezreczna cisza. Mistrzowie patrzyli na Luke`a
                                                    ze zdziwniemi wtedy...
                                                    - Hahaha - zabrzmial szyderczy smiech tego ostatniego -
                                                    hahaha
                                                    - Luke, co sie stalo?!
                                                    - Zabierzcie go, cos jest nie tak...
                                                    - Ochrona!
                                                    - Nie panikujcie, on mdleje!
                                                    W sali wybuchlo zamieszanie. Mlodsi Jedi rzucili sie do
                                                    drzwi, Sid w strone Luke`a, tylko Mikolaj i Binzat zachowali
                                                    spokoj.
                                                    - To chyba przesadza sprawe - zauwazyl Mikolaj - on nie
                                                    moze byc naszym mistrzem.
                                                    W tym momencie do pomieszczenia wbieglo dwoje Jedi -
                                                    medykow (oni chyba mieli takich u siebie?!).
                                                    - Niech wszyscy sie odsuna, musimy sie nim zajac jak
                                                    najpredzej - gdy to mowila u Luke`a wystapil atak drgawek,
                                                    jak w padaczce - szybko, szybko!
                                                    Luke niemal natychmiast znalazl sie na automatycznych
                                                    noszach, ktore lagodnym ruchem poplynely w strone drzwi,
                                                    za nimi wybiegli medycy i kilku Jedi. ich okrzyki slychac
                                                    bylo jeszcze przez moment. potem wszystko ucichlo. w sali
                                                    panowalo milczenie. wszyscy byli zaskoczeni szybkoscia
                                                    nastepowania ostatnich wydarzen.
                                                    - Co teraz? - spytal jeden z obecnych
                                                    - Jak to co? Musimy wybrac nowego mistrza. przeciez to
                                                    jasne, ze Luke nim nie moze byc dluzej - odparl inny
                                                    - Kogo? - odezwalo sie kilka glosow
                                                    - Czyzbyscie, drodzy przyjaciele, - glos zabral Ta`lekh Sid -
                                                    nie slyszeli, o czym byla mowa kilkanascie minut
                                                    wczesniej? Mamy kandydata - najlepszego. Mikolaja. Czy
                                                    ktos nie zgadza sie z Binzatem i ze mna, ze to on powinien
                                                    objac przywodztwo? Mowcie.
                                                    Zapanowala pelna napiecia cisza. Kilku Jedi pokrecilo
                                                    glowami, ale nikt nic nie powiedzial...
                                                    - Jest porywczy i nieodpowiedzialny - glos zabrala Geena
                                                    Ros (rany, wymyslac tak bohaterow na poczekaniu, czy
                                                    wplatac w to np. Mare Jade - postacie z ksiazek?).
                                                    - A ktoz z nas nie jest? - spytal sie Binzat
                                                    - To domena obecnych Jedi - zawtorowal mu Sid - jestesmy
                                                    coraz slabsi, porwyczosc to nasze najmniejsze
                                                    zmartwienie, przeciwnicy tez tacy sa. nie mozemy sie bac
                                                    ryzyka, tak jak przed wojnami klonow. nie mozemy gnic w
                                                    blogiej pewnosci, ze problemy rozwiaza sie same. musimy
                                                    reagowac szybko i stanowczo. ryzyko bledu istnieje, ale to
                                                    lepsze niz polityka Luke`a. nawet jesli to nie byla jego
                                                    swiadoma polityka.
                                                    - Co przez to rozumiesz? - padlo z drugiej strony sali
                                                    - Co? to przeciez jasne, ze nie jest w pelni sil umyslowych,
                                                    a nigdy nie zdradzal takich 'odchylow'... mysle, ze ktos
                                                    umyslnie doprowadzil go do takiego stanu. mozemy miec
                                                    tylko nadzieje, ze bedzie mogl wrocic do nas. narazie
                                                    potrzebujemy nowego, doswiadczonego w walce, madrego i
                                                    odwaznego przywodcy - Mikolaja.
                                                    Znowu zapadla cisza, Rada rozwazala slowa Sida. Mikolaj
                                                    patrzyl po kolei na twarze swoich towarzyszy, niektorzy
                                                    nie mieli juz watpliwosci...
                                                    - Glosujmy - ktos cicho zaproponowal.
                                                    Kolejni mistrzowie podnosili glowy i mowili stanowczo:
                                                    - Mikolaj
                                                    - Mikolaj
                                                    - Mikolaj...
                                                    Opowiedzili sie wszyscy poza Geena Ros, ale ona nie
                                                    wystawila innej kandydatury:
                                                    - Bede wierna Luke`owi. mam nadzieje, ze wroci do nas w
                                                    pelni sil, nie mowie nie, ale mojego poparcia rowniez nie
                                                    otrzymacie.

                                                    [proponuje male podsumowanie ze strony Binzata, trudno,
                                                    zebym rozegral calosc Sidem albo soba :-)]
                                                  • darthazubin Re: Rada Jedi CD 26.06.02, 20:26
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > )
                                                    > ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > ) )
                                                    > ) ) ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > ) ) )
                                                    > ) ) ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > ) ) ) )
                                                    > - Zdrajca - syknal Luke
                                                    > - A moze realista - odparowal Sid
                                                    > - Czegoz chcecie ode mnie?! Dzieki mnie w ogole zyjecie!
                                                    > Okazcie mi szacunek. Dalej. zrobcie to - przez twarz uke`a
                                                    > przebiegl dziwny grymas - przyznajcie kto jest Waszym
                                                    > panem i wladca...
                                                    > Zapanowala niezreczna cisza. Mistrzowie patrzyli na Luke`a
                                                    > ze zdziwniemi wtedy...
                                                    > - Hahaha - zabrzmial szyderczy smiech tego ostatniego -
                                                    > hahaha
                                                    > - Luke, co sie stalo?!
                                                    > - Zabierzcie go, cos jest nie tak...
                                                    > - Ochrona!
                                                    > - Nie panikujcie, on mdleje!
                                                    > W sali wybuchlo zamieszanie. Mlodsi Jedi rzucili sie do
                                                    > drzwi, Sid w strone Luke`a, tylko Mikolaj i Binzat zachowali
                                                    > spokoj.
                                                    > - To chyba przesadza sprawe - zauwazyl Mikolaj - on nie
                                                    > moze byc naszym mistrzem.
                                                    > W tym momencie do pomieszczenia wbieglo dwoje Jedi -
                                                    > medykow (oni chyba mieli takich u siebie?!).

                                                    Ale medycy chyba byli "swieccy" :)

                                                    > - Niech wszyscy sie odsuna, musimy sie nim zajac jak
                                                    > najpredzej - gdy to mowila u Luke`a wystapil atak drgawek,
                                                    > jak w padaczce - szybko, szybko!
                                                    > Luke niemal natychmiast znalazl sie na automatycznych
                                                    > noszach, ktore lagodnym ruchem poplynely w strone drzwi,
                                                    > za nimi wybiegli medycy i kilku Jedi. ich okrzyki slychac
                                                    > bylo jeszcze przez moment. potem wszystko ucichlo. w sali
                                                    > panowalo milczenie. wszyscy byli zaskoczeni szybkoscia
                                                    > nastepowania ostatnich wydarzen.
                                                    > - Co teraz? - spytal jeden z obecnych
                                                    > - Jak to co? Musimy wybrac nowego mistrza. przeciez to
                                                    > jasne, ze Luke nim nie moze byc dluzej - odparl inny
                                                    > - Kogo? - odezwalo sie kilka glosow
                                                    > - Czyzbyscie, drodzy przyjaciele, - glos zabral Ta`lekh Sid -
                                                    > nie slyszeli, o czym byla mowa kilkanascie minut
                                                    > wczesniej? Mamy kandydata - najlepszego. Mikolaja. Czy

                                                    Co za skromnosc !!!

                                                    > ktos nie zgadza sie z Binzatem i ze mna, ze to on powinien
                                                    > objac przywodztwo? Mowcie.
                                                    > Zapanowala pelna napiecia cisza. Kilku Jedi pokrecilo
                                                    > glowami, ale nikt nic nie powiedzial...
                                                    > - Jest porywczy i nieodpowiedzialny - glos zabrala Geena
                                                    > Ros (rany, wymyslac tak bohaterow na poczekaniu, czy
                                                    > wplatac w to np. Mare Jade - postacie z ksiazek?).

                                                    Lepiej nie. Po prostu wymyslajmy imiona, jakie nam slina na jezyk przyniesie,
                                                    przeciez ci ludzie i tak nie maja zadnego znaczenia

                                                    > - A ktoz z nas nie jest? - spytal sie Binzat
                                                    > - To domena obecnych Jedi - zawtorowal mu Sid - jestesmy
                                                    > coraz slabsi, porwyczosc to nasze najmniejsze
                                                    > zmartwienie, przeciwnicy tez tacy sa. nie mozemy sie bac
                                                    > ryzyka, tak jak przed wojnami klonow. nie mozemy gnic w
                                                    > blogiej pewnosci, ze problemy rozwiaza sie same. musimy
                                                    > reagowac szybko i stanowczo. ryzyko bledu istnieje, ale to
                                                    > lepsze niz polityka Luke`a. nawet jesli to nie byla jego
                                                    > swiadoma polityka.
                                                    > - Co przez to rozumiesz? - padlo z drugiej strony sali
                                                    > - Co? to przeciez jasne, ze nie jest w pelni sil umyslowych,
                                                    > a nigdy nie zdradzal takich 'odchylow'... mysle, ze ktos
                                                    > umyslnie doprowadzil go do takiego stanu. mozemy miec
                                                    > tylko nadzieje, ze bedzie mogl wrocic do nas. narazie
                                                    > potrzebujemy nowego, doswiadczonego w walce, madrego i
                                                    > odwaznego przywodcy - Mikolaja.
                                                    > Znowu zapadla cisza, Rada rozwazala slowa Sida. Mikolaj
                                                    > patrzyl po kolei na twarze swoich towarzyszy, niektorzy
                                                    > nie mieli juz watpliwosci...
                                                    > - Glosujmy - ktos cicho zaproponowal.
                                                    > Kolejni mistrzowie podnosili glowy i mowili stanowczo:
                                                    > - Mikolaj
                                                    > - Mikolaj
                                                    > - Mikolaj...
                                                    > Opowiedzili sie wszyscy poza Geena Ros, ale ona nie
                                                    > wystawila innej kandydatury:
                                                    > - Bede wierna Luke`owi. mam nadzieje, ze wroci do nas w
                                                    > pelni sil, nie mowie nie, ale mojego poparcia rowniez nie
                                                    > otrzymacie.
                                                    >
                                                    > [proponuje male podsumowanie ze strony Binzata, trudno,
                                                    > zebym rozegral calosc Sidem albo soba :-)]

                                                    Po glosowaniu Binzat podniosl sie ze swojego miejsca. Na jego twarzy zagoscil
                                                    usmiech, jakiego nie widzieli od wielu lat- chyba od chwili, gdy odnalazl
                                                    grobowiec jakiegos pradawnego Sitha na jakiejs odleglej planecie.
                                                    -Przyjaciele, dobrze zadecydowaliscie. Moze to najlepsza decyzja, jaka
                                                    podjelismy jeszcze od czasow poprzedzajacych wojny klonow. Jako kanclerz Rady
                                                    (chodzi mi o funkcje, cos takiego jak sekretarz) mysle, iz moge uznac dokonany
                                                    wlasnie wybor i uczynic go oficjalnym. Dzis, bracia, nasz Zakon uzyskal szanse
                                                    odrodzenia. Jutro dokonamy wyboru jego zastepcow, bo obawiam sie, ze Geena Ros
                                                    nie spelnia juz dluzej warunkow koniecznych do zajmowania tego stanowiska.
                                                    Nastepnie wszyscy zlozyli swoje pieczecie pod przygotowanym przez Binzata
                                                    dokumentem. (musi byc jakis element konserwatywny)
                                                    -Gratuluje wyboru, mistrzu- powiedzial z usmiechem- czy zgodnie ze zwyczajem
                                                    chcesz, abym zaniosl te znakomita nowine Wielkiemu Kanclerzowi, czy tez wolisz
                                                    uczynic to osobiscie?
                                                  • mikolaj7 Re: Rada Jedi CD 26.06.02, 21:20
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > )
                                                    > > ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > > ) )
                                                    > > ) ) ) mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > ) ) )
                                                    > > ) ) ) ) darthazubin napisał(a):
                                                    > > ) ) ) )
                                                    > > - Zdrajca - syknal Luke
                                                    > > - A moze realista - odparowal Sid
                                                    > > - Czegoz chcecie ode mnie?! Dzieki mnie w ogole zyjecie!
                                                    > > Okazcie mi szacunek. Dalej. zrobcie to - przez twarz uke`a
                                                    > > przebiegl dziwny grymas - przyznajcie kto jest Waszym
                                                    > > panem i wladca...
                                                    > > Zapanowala niezreczna cisza. Mistrzowie patrzyli na Luke`a
                                                    > > ze zdziwniemi wtedy...
                                                    > > - Hahaha - zabrzmial szyderczy smiech tego ostatniego -
                                                    > > hahaha
                                                    > > - Luke, co sie stalo?!
                                                    > > - Zabierzcie go, cos jest nie tak...
                                                    > > - Ochrona!
                                                    > > - Nie panikujcie, on mdleje!
                                                    > > W sali wybuchlo zamieszanie. Mlodsi Jedi rzucili sie do
                                                    > > drzwi, Sid w strone Luke`a, tylko Mikolaj i Binzat zachowali
                                                    > > spokoj.
                                                    > > - To chyba przesadza sprawe - zauwazyl Mikolaj - on nie
                                                    > > moze byc naszym mistrzem.
                                                    > > W tym momencie do pomieszczenia wbieglo dwoje Jedi -
                                                    > > medykow (oni chyba mieli takich u siebie?!).
                                                    >
                                                    > Ale medycy chyba byli "swieccy" :)
                                                    >
                                                    > > - Niech wszyscy sie odsuna, musimy sie nim zajac jak
                                                    > > najpredzej - gdy to mowila u Luke`a wystapil atak drgawek,
                                                    > > jak w padaczce - szybko, szybko!
                                                    > > Luke niemal natychmiast znalazl sie na automatycznych
                                                    > > noszach, ktore lagodnym ruchem poplynely w strone drzwi,
                                                    > > za nimi wybiegli medycy i kilku Jedi. ich okrzyki slychac
                                                    > > bylo jeszcze przez moment. potem wszystko ucichlo. w sali
                                                    > > panowalo milczenie. wszyscy byli zaskoczeni szybkoscia
                                                    > > nastepowania ostatnich wydarzen.
                                                    > > - Co teraz? - spytal jeden z obecnych
                                                    > > - Jak to co? Musimy wybrac nowego mistrza. przeciez to
                                                    > > jasne, ze Luke nim nie moze byc dluzej - odparl inny
                                                    > > - Kogo? - odezwalo sie kilka glosow
                                                    > > - Czyzbyscie, drodzy przyjaciele, - glos zabral Ta`lekh Sid -
                                                    > > nie slyszeli, o czym byla mowa kilkanascie minut
                                                    > > wczesniej? Mamy kandydata - najlepszego. Mikolaja. Czy
                                                    >
                                                    > Co za skromnosc !!!
                                                    >
                                                    > > ktos nie zgadza sie z Binzatem i ze mna, ze to on powinien
                                                    > > objac przywodztwo? Mowcie.
                                                    > > Zapanowala pelna napiecia cisza. Kilku Jedi pokrecilo
                                                    > > glowami, ale nikt nic nie powiedzial...
                                                    > > - Jest porywczy i nieodpowiedzialny - glos zabrala Geena
                                                    > > Ros (rany, wymyslac tak bohaterow na poczekaniu, czy
                                                    > > wplatac w to np. Mare Jade - postacie z ksiazek?).
                                                    >
                                                    > Lepiej nie. Po prostu wymyslajmy imiona, jakie nam slina na jezyk przyniesie,
                                                    > przeciez ci ludzie i tak nie maja zadnego znaczenia
                                                    >
                                                    > > - A ktoz z nas nie jest? - spytal sie Binzat
                                                    > > - To domena obecnych Jedi - zawtorowal mu Sid - jestesmy
                                                    > > coraz slabsi, porwyczosc to nasze najmniejsze
                                                    > > zmartwienie, przeciwnicy tez tacy sa. nie mozemy sie bac
                                                    > > ryzyka, tak jak przed wojnami klonow. nie mozemy gnic w
                                                    > > blogiej pewnosci, ze problemy rozwiaza sie same. musimy
                                                    > > reagowac szybko i stanowczo. ryzyko bledu istnieje, ale to
                                                    > > lepsze niz polityka Luke`a. nawet jesli to nie byla jego
                                                    > > swiadoma polityka.
                                                    > > - Co przez to rozumiesz? - padlo z drugiej strony sali
                                                    > > - Co? to przeciez jasne, ze nie jest w pelni sil umyslowych,
                                                    > > a nigdy nie zdradzal takich 'odchylow'... mysle, ze ktos
                                                    > > umyslnie doprowadzil go do takiego stanu. mozemy miec
                                                    > > tylko nadzieje, ze bedzie mogl wrocic do nas. narazie
                                                    > > potrzebujemy nowego, doswiadczonego w walce, madrego i
                                                    > > odwaznego przywodcy - Mikolaja.
                                                    > > Znowu zapadla cisza, Rada rozwazala slowa Sida. Mikolaj
                                                    > > patrzyl po kolei na twarze swoich towarzyszy, niektorzy
                                                    > > nie mieli juz watpliwosci...
                                                    > > - Glosujmy - ktos cicho zaproponowal.
                                                    > > Kolejni mistrzowie podnosili glowy i mowili stanowczo:
                                                    > > - Mikolaj
                                                    > > - Mikolaj
                                                    > > - Mikolaj...
                                                    > > Opowiedzili sie wszyscy poza Geena Ros, ale ona nie
                                                    > > wystawila innej kandydatury:
                                                    > > - Bede wierna Luke`owi. mam nadzieje, ze wroci do nas w
                                                    > > pelni sil, nie mowie nie, ale mojego poparcia rowniez nie
                                                    > > otrzymacie.
                                                    > >
                                                    > > [proponuje male podsumowanie ze strony Binzata, trudno,
                                                    > > zebym rozegral calosc Sidem albo soba :-)]
                                                    >
                                                    > Po glosowaniu Binzat podniosl sie ze swojego miejsca. Na jego twarzy zagoscil
                                                    >
                                                    > usmiech, jakiego nie widzieli od wielu lat- chyba od chwili, gdy odnalazl
                                                    > grobowiec jakiegos pradawnego Sitha na jakiejs odleglej planecie.
                                                    > -Przyjaciele, dobrze zadecydowaliscie. Moze to najlepsza decyzja, jaka
                                                    > podjelismy jeszcze od czasow poprzedzajacych wojny klonow. Jako kanclerz Rady
                                                    > (chodzi mi o funkcje, cos takiego jak sekretarz) mysle, iz moge uznac dokonany
                                                    > wlasnie wybor i uczynic go oficjalnym. Dzis, bracia, nasz Zakon uzyskal szanse
                                                    > odrodzenia. Jutro dokonamy wyboru jego zastepcow, bo obawiam sie, ze Geena Ros
                                                    > nie spelnia juz dluzej warunkow koniecznych do zajmowania tego stanowiska.
                                                    > Nastepnie wszyscy zlozyli swoje pieczecie pod przygotowanym przez Binzata
                                                    > dokumentem. (musi byc jakis element konserwatywny)
                                                    > -Gratuluje wyboru, mistrzu- powiedzial z usmiechem- czy zgodnie ze zwyczajem
                                                    > chcesz, abym zaniosl te znakomita nowine Wielkiemu Kanclerzowi, czy tez wolisz
                                                    > uczynic to osobiscie?

                                                    - Mysle, ze najlepiej bedzie, jesli przedstawimy mu to
                                                    wspolnie. razem z moim zastepca. Ta`lekhiem Sidem. Czy co
                                                    do jego osoby tez masz watpliwosci, Geeno?
                                                    - Mam cicha nadzieje, ze bedzie cie kontrolowal - odparla
                                                    Geena z lekkim usmiechem.
                                                    - A wiec stalo sie - oznajmil z radoscia Sid.
                                                    Mistrzowie wstali. Teraz nalezalo powiadomic kanclerza i
                                                    caly Zakon.
                                                  • darthazubin Re: Rada Jedi CD 26.06.02, 22:54
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > - Mysle, ze najlepiej bedzie, jesli przedstawimy mu to
                                                    > wspolnie. razem z moim zastepca. Ta`lekhiem Sidem. Czy co
                                                    > do jego osoby tez masz watpliwosci, Geeno?
                                                    > - Mam cicha nadzieje, ze bedzie cie kontrolowal - odparla
                                                    > Geena z lekkim usmiechem.
                                                    > - A wiec stalo sie - oznajmil z radoscia Sid.
                                                    > Mistrzowie wstali. Teraz nalezalo powiadomic kanclerza i
                                                    > caly Zakon.

                                                    Czlonkowie Zakonu wiedzieli co sie stalo, zanim czlonkowie Rady opuscili jej
                                                    posiedzenie [Kanclerz tez hehe :)))].
                                                    Wkrotce Mikolaj i jego zastepca byli juz przed Palacem Kanclerskim, gdzie
                                                    oczekiwali na nich czlonkowie Gwardii Honorowej.
                                                    Wielki Kanclerz Asetine oczekiwal na nich w Sali Audiencyjnej. Powstal, gdy
                                                    weszli do srodka.
                                                    -Witaj mistrzu Mikolaju. Serdecznie gratuluje Ci nowej funkcji. Od dawna
                                                    obserwuje Twoja kariere [czy mi sie wydaje, czy to zdanie jest cytatem???]
                                                    uwazam, ze bardzo wiele jeszcze mozesz osiagnac. Oczywiscie to bardzo smutne, co
                                                    spotkalo mistrza Luke'a. Tak wiele mu zawdzieczamy...
                                                    :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                  • mikolaj7 Re: Rada Jedi CD 27.06.02, 11:13
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > - Mysle, ze najlepiej bedzie, jesli przedstawimy mu to
                                                    > > wspolnie. razem z moim zastepca. Ta`lekhiem Sidem. Czy co
                                                    > > do jego osoby tez masz watpliwosci, Geeno?
                                                    > > - Mam cicha nadzieje, ze bedzie cie kontrolowal - odparla
                                                    > > Geena z lekkim usmiechem.
                                                    > > - A wiec stalo sie - oznajmil z radoscia Sid.
                                                    > > Mistrzowie wstali. Teraz nalezalo powiadomic kanclerza i
                                                    > > caly Zakon.
                                                    >
                                                    > Czlonkowie Zakonu wiedzieli co sie stalo, zanim czlonkowie Rady opuscili jej
                                                    > posiedzenie [Kanclerz tez hehe :)))].
                                                    > Wkrotce Mikolaj i jego zastepca byli juz przed Palacem Kanclerskim, gdzie
                                                    > oczekiwali na nich czlonkowie Gwardii Honorowej.
                                                    > Wielki Kanclerz Asetine oczekiwal na nich w Sali Audiencyjnej. Powstal, gdy
                                                    > weszli do srodka.
                                                    > -Witaj mistrzu Mikolaju. Serdecznie gratuluje Ci nowej funkcji. Od dawna
                                                    > obserwuje Twoja kariere [czy mi sie wydaje, czy to zdanie jest cytatem???]
                                                    > uwazam, ze bardzo wiele jeszcze mozesz osiagnac. Oczywiscie to bardzo smutne, c
                                                    > o
                                                    > spotkalo mistrza Luke'a. Tak wiele mu zawdzieczamy...
                                                    > :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                                    - Racja, Kanclerzu, z radoscia przyjmuje Twoja aprobate dla
                                                    decyzji Rady, mianowania mnie przywodca Jedi. Teraz
                                                    pozostaje jedynie oglosic to senatorom. Mysle, ze
                                                    przyczyny zwolnienia Luke`a ze stanowiska powinnismy
                                                    zachowac dla siebie. Chodzmy wiec, zaraz zaczyna sie
                                                    posiedzenie senatu.
                                                  • mikolaj7 Re: Rada Jedi CD & watek Senat 27.06.02, 11:21
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > - Mysle, ze najlepiej bedzie, jesli przedstawimy mu to
                                                    > > > wspolnie. razem z moim zastepca. Ta`lekhiem Sidem. Czy co
                                                    > > > do jego osoby tez masz watpliwosci, Geeno?
                                                    > > > - Mam cicha nadzieje, ze bedzie cie kontrolowal - odparla
                                                    > > > Geena z lekkim usmiechem.
                                                    > > > - A wiec stalo sie - oznajmil z radoscia Sid.
                                                    > > > Mistrzowie wstali. Teraz nalezalo powiadomic kanclerza i
                                                    > > > caly Zakon.
                                                    > >
                                                    > > Czlonkowie Zakonu wiedzieli co sie stalo, zanim czlonkowie Rady opuscili
                                                    > jej
                                                    > > posiedzenie [Kanclerz tez hehe :)))].
                                                    > > Wkrotce Mikolaj i jego zastepca byli juz przed Palacem Kanclerskim, gdzi
                                                    > e
                                                    > > oczekiwali na nich czlonkowie Gwardii Honorowej.
                                                    > > Wielki Kanclerz Asetine oczekiwal na nich w Sali Audiencyjnej. Powstal,
                                                    > gdy
                                                    > > weszli do srodka.
                                                    > > -Witaj mistrzu Mikolaju. Serdecznie gratuluje Ci nowej funkcji. Od dawna
                                                    >
                                                    > > obserwuje Twoja kariere [czy mi sie wydaje, czy to zdanie jest cytatem???]
                                                    >
                                                    > > uwazam, ze bardzo wiele jeszcze mozesz osiagnac. Oczywiscie to bardzo smut
                                                    > ne, c
                                                    > > o
                                                    > > spotkalo mistrza Luke'a. Tak wiele mu zawdzieczamy...
                                                    > > :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                    >
                                                    > - Racja, Kanclerzu, z radoscia przyjmuje Twoja aprobate dla
                                                    > decyzji Rady, mianowania mnie przywodca Jedi. Teraz
                                                    > pozostaje jedynie oglosic to senatorom. Mysle, ze
                                                    > przyczyny zwolnienia Luke`a ze stanowiska powinnismy
                                                    > zachowac dla siebie. Chodzmy wiec, zaraz zaczyna sie
                                                    > posiedzenie senatu.

                                                    [Proponuje polaczyc ogloszenie mnie kanclerzem razem z
                                                    glososwaniem nad tym Twoim projektem. tzn zeby odbylo
                                                    sie to na jednym posiedzeniu, wtedy polaczymy te dwa
                                                    watki]
                                                  • darthazubin Re: Rada Jedi CD & watek Senat 27.06.02, 15:17
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > - Mysle, ze najlepiej bedzie, jesli przedstawimy mu to
                                                    > > > > wspolnie. razem z moim zastepca. Ta`lekhiem Sidem. Czy co
                                                    > > > > do jego osoby tez masz watpliwosci, Geeno?
                                                    > > > > - Mam cicha nadzieje, ze bedzie cie kontrolowal - odparla
                                                    > > > > Geena z lekkim usmiechem.
                                                    > > > > - A wiec stalo sie - oznajmil z radoscia Sid.
                                                    > > > > Mistrzowie wstali. Teraz nalezalo powiadomic kanclerza i
                                                    > > > > caly Zakon.
                                                    > > >
                                                    > > > Czlonkowie Zakonu wiedzieli co sie stalo, zanim czlonkowie Rady opu
                                                    > scili
                                                    > > jej
                                                    > > > posiedzenie [Kanclerz tez hehe :)))].
                                                    > > > Wkrotce Mikolaj i jego zastepca byli juz przed Palacem Kanclerskim,
                                                    > gdzi
                                                    > > e
                                                    > > > oczekiwali na nich czlonkowie Gwardii Honorowej.
                                                    > > > Wielki Kanclerz Asetine oczekiwal na nich w Sali Audiencyjnej. Pows
                                                    > tal,
                                                    > > gdy
                                                    > > > weszli do srodka.
                                                    > > > -Witaj mistrzu Mikolaju. Serdecznie gratuluje Ci nowej funkcji. Od
                                                    > dawna
                                                    > >
                                                    > > > obserwuje Twoja kariere [czy mi sie wydaje, czy to zdanie jest cytate
                                                    > m???]
                                                    > >
                                                    > > > uwazam, ze bardzo wiele jeszcze mozesz osiagnac. Oczywiscie to bardzo
                                                    > smut
                                                    > > ne, c
                                                    > > > o
                                                    > > > spotkalo mistrza Luke'a. Tak wiele mu zawdzieczamy...
                                                    > > > :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                    > >
                                                    > > - Racja, Kanclerzu, z radoscia przyjmuje Twoja aprobate dla
                                                    > > decyzji Rady, mianowania mnie przywodca Jedi. Teraz
                                                    > > pozostaje jedynie oglosic to senatorom. Mysle, ze
                                                    > > przyczyny zwolnienia Luke`a ze stanowiska powinnismy
                                                    > > zachowac dla siebie. Chodzmy wiec, zaraz zaczyna sie
                                                    > > posiedzenie senatu.
                                                    >
                                                    > [Proponuje polaczyc ogloszenie mnie kanclerzem razem z
                                                    > glososwaniem nad tym Twoim projektem. tzn zeby odbylo
                                                    > sie to na jednym posiedzeniu, wtedy polaczymy te dwa
                                                    > watki]

                                                    [ Co to juz Kanclerzem chcesz zostac??? :)))]

                                                    -Drodzy Senatorowie. Dzisiejsze posiedzenie przynosi nam wszystkim nowa
                                                    nadzieje. Nowa nadzieje, ze zdolamy ocalic i odnowic nasza Republike- rozpoczal
                                                    swoje przemowienie Kanclerz Asetine.
                                                    -Wydarzylo sie w ostatnim czasie wiele rzeczy waznych, wiele niepokojacych, ale
                                                    tez wiele przynoszacych nam nadzieje. Pragne przedstawic wam Mistrza Mikolaja-
                                                    Jedi wystapil na trybune- nowego zwierzchnika Rady Jedi, godnego sprzymierzenca w
                                                    naszym dziele odnowy.
                                                    -Niebezpieczenstwo, ktore zawislo nad nasza Republika jest olbrzymie. Niestety
                                                    wiekszosc rzeczy, ktore chce powiedziec stanowia tajemnice, wiec przedstawic je
                                                    moge jedynie w waskim gronie Rady Ocalenia Republiki, ktorej sklad chce uzupelnic
                                                    niniejszym Mistrzem Mikolajem i dwoma wskazanymi przez niego czlonkami Rady Jedi.
                                                    Senatorowie, czy jestescie gotowi udzielic poparcia takiemu skladowi Rady?
                                                    Ludziom, ktorym ufacie i ktorzy stanowia pelna gwarancje realizacji zadan jakie
                                                    im wyznaczycie i ktorzy dadza wam pewnosc, ze nie powtorza sie wypaczenia z
                                                    przeszlosci?
                                                    -Czy jestescie gotowi udzielic pelnego poparcia Radzie Ocalenia Republiki i
                                                    przyznac jej i mnie, jako jej przewodniczacemu nadzwyczajne kompetencje?!
                                                  • mikolaj7 Re: Rada Jedi CD & watek Senat 28.06.02, 11:02
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > - Mysle, ze najlepiej bedzie, jesli przedstawimy mu to
                                                    > > > > > wspolnie. razem z moim zastepca. Ta`lekhiem Sidem. Czy co
                                                    > > > > > do jego osoby tez masz watpliwosci, Geeno?
                                                    > > > > > - Mam cicha nadzieje, ze bedzie cie kontrolowal - odparla
                                                    > > > > > Geena z lekkim usmiechem.
                                                    > > > > > - A wiec stalo sie - oznajmil z radoscia Sid.
                                                    > > > > > Mistrzowie wstali. Teraz nalezalo powiadomic kanclerza i
                                                    > > > > > caly Zakon.
                                                    > > > >
                                                    > > > > Czlonkowie Zakonu wiedzieli co sie stalo, zanim czlonkowie Rad
                                                    > y opu
                                                    > > scili
                                                    > > > jej
                                                    > > > > posiedzenie [Kanclerz tez hehe :)))].
                                                    > > > > Wkrotce Mikolaj i jego zastepca byli juz przed Palacem Kancler
                                                    > skim,
                                                    > > gdzi
                                                    > > > e
                                                    > > > > oczekiwali na nich czlonkowie Gwardii Honorowej.
                                                    > > > > Wielki Kanclerz Asetine oczekiwal na nich w Sali Audiencyjnej.
                                                    > Pows
                                                    > > tal,
                                                    > > > gdy
                                                    > > > > weszli do srodka.
                                                    > > > > -Witaj mistrzu Mikolaju. Serdecznie gratuluje Ci nowej funkcji
                                                    > . Od
                                                    > > dawna
                                                    > > >
                                                    > > > > obserwuje Twoja kariere [czy mi sie wydaje, czy to zdanie jest c
                                                    > ytate
                                                    > > m???]
                                                    > > >
                                                    > > > > uwazam, ze bardzo wiele jeszcze mozesz osiagnac. Oczywiscie to b
                                                    > ardzo
                                                    > > smut
                                                    > > > ne, c
                                                    > > > > o
                                                    > > > > spotkalo mistrza Luke'a. Tak wiele mu zawdzieczamy...
                                                    > > > > :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                    > > >
                                                    > > > - Racja, Kanclerzu, z radoscia przyjmuje Twoja aprobate dla
                                                    > > > decyzji Rady, mianowania mnie przywodca Jedi. Teraz
                                                    > > > pozostaje jedynie oglosic to senatorom. Mysle, ze
                                                    > > > przyczyny zwolnienia Luke`a ze stanowiska powinnismy
                                                    > > > zachowac dla siebie. Chodzmy wiec, zaraz zaczyna sie
                                                    > > > posiedzenie senatu.
                                                    > >
                                                    > > [Proponuje polaczyc ogloszenie mnie kanclerzem razem z
                                                    > > glososwaniem nad tym Twoim projektem. tzn zeby odbylo
                                                    > > sie to na jednym posiedzeniu, wtedy polaczymy te dwa
                                                    > > watki]
                                                    >
                                                    > [ Co to juz Kanclerzem chcesz zostac??? :)))]
                                                    >
                                                    > -Drodzy Senatorowie. Dzisiejsze posiedzenie przynosi nam wszystkim nowa
                                                    > nadzieje. Nowa nadzieje, ze zdolamy ocalic i odnowic nasza Republike- rozpoczal
                                                    >
                                                    > swoje przemowienie Kanclerz Asetine.
                                                    > -Wydarzylo sie w ostatnim czasie wiele rzeczy waznych, wiele niepokojacych, a
                                                    > le
                                                    > tez wiele przynoszacych nam nadzieje. Pragne przedstawic wam Mistrza Mikolaja-
                                                    > Jedi wystapil na trybune- nowego zwierzchnika Rady Jedi, godnego sprzymierzenca
                                                    > w
                                                    > naszym dziele odnowy.
                                                    > -Niebezpieczenstwo, ktore zawislo nad nasza Republika jest olbrzymie. Niestet
                                                    > y
                                                    > wiekszosc rzeczy, ktore chce powiedziec stanowia tajemnice, wiec przedstawic je
                                                    >
                                                    > moge jedynie w waskim gronie Rady Ocalenia Republiki, ktorej sklad chce uzupeln
                                                    > ic
                                                    > niniejszym Mistrzem Mikolajem i dwoma wskazanymi przez niego czlonkami Rady Jed
                                                    > i.
                                                    > Senatorowie, czy jestescie gotowi udzielic poparcia takiemu skladowi Rady?
                                                    > Ludziom, ktorym ufacie i ktorzy stanowia pelna gwarancje realizacji zadan jakie
                                                    >
                                                    > im wyznaczycie i ktorzy dadza wam pewnosc, ze nie powtorza sie wypaczenia z
                                                    > przeszlosci?
                                                    > -Czy jestescie gotowi udzielic pelnego poparcia Radzie Ocalenia Republiki i
                                                    > przyznac jej i mnie, jako jej przewodniczacemu nadzwyczajne kompetencje?!

                                                    Zapanowala cisza. Ogolna radosc z przylaczenia sie Jedi do
                                                    Rady Obrony Republiki ustapila niepewnosci. Zbyt wielu
                                                    senatorow pamietalo wydarzenia sprzed wojen klonow. Nie
                                                    byli gotowi na takie poswiecenie.
                                                    Rozgorzala dyskusja. Czesc zaslepionych delegatow od razu
                                                    zadeklarowala poparcie dla kanclerza, ale wieksza ilosc
                                                    skupila sie wokol senatorow z Nowego Alderaanu, ktorzy
                                                    byli stanowczymi przeciwnikami tego projektu.
                                                    Ktos musial ich uspokoic. Ale nikt nie widzial
                                                    wystarczajacych argumentow dla poparcia swojego zdania.
                                                    Czyzby wszystkie dotychczasowe starania Asetine`a mialy
                                                    okazac sie niewystarczajace do skonsolidowania senatu?
                                                  • darthazubin Re: Rada Jedi CD & watek Senat 28.06.02, 16:29
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    >
                                                    > Zapanowala cisza. Ogolna radosc z przylaczenia sie Jedi do
                                                    > Rady Obrony Republiki ustapila niepewnosci. Zbyt wielu
                                                    > senatorow pamietalo wydarzenia sprzed wojen klonow. Nie
                                                    > byli gotowi na takie poswiecenie.
                                                    > Rozgorzala dyskusja. Czesc zaslepionych delegatow od razu
                                                    > zadeklarowala poparcie dla kanclerza, ale wieksza ilosc
                                                    > skupila sie wokol senatorow z Nowego Alderaanu, ktorzy
                                                    > byli stanowczymi przeciwnikami tego projektu.
                                                    > Ktos musial ich uspokoic. Ale nikt nie widzial
                                                    > wystarczajacych argumentow dla poparcia swojego zdania.
                                                    > Czyzby wszystkie dotychczasowe starania Asetine`a mialy
                                                    > okazac sie niewystarczajace do skonsolidowania senatu?

                                                    Obrady trwaly wiele godzin. Mikolaj z zaskoczeniem zauwazal, jak kolejni
                                                    Senatorowie wychodzili na przerwy w obradach i wracali... odmienieni. Nie
                                                    potrafilby tego sprecyzowac, ale zachowywali sie jakos inaczej.
                                                    Pod wieczor Asetine po raz kolejny zadal pytanie:
                                                    -Czy jestescie gotowi powierzyc Jedi, Radzie Ocalenia Republiki i mnie,
                                                    skromnemu Senatorowi z Naboo, ktory sluzy teraz Republice jako WIelki Kanclerz,
                                                    jej najbardziej unizony sluga, specjalne kompetencje?
                                                    Wniosek przeszedl bez jednego glosu sprzeciwu.
                                                    Asetine zadowolony zasiadl na swoim tronie, ktory przeniosl go do Sali
                                                    Audiencyjnej, gdzie oczekiwalo go spotkanie z czlonkami ROR...
                                                  • mikolaj7 Re: Rada Jedi CD & watek Senat 28.06.02, 17:01
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Zapanowala cisza. Ogolna radosc z przylaczenia sie Jedi do
                                                    > > Rady Obrony Republiki ustapila niepewnosci. Zbyt wielu
                                                    > > senatorow pamietalo wydarzenia sprzed wojen klonow. Nie
                                                    > > byli gotowi na takie poswiecenie.
                                                    > > Rozgorzala dyskusja. Czesc zaslepionych delegatow od razu
                                                    > > zadeklarowala poparcie dla kanclerza, ale wieksza ilosc
                                                    > > skupila sie wokol senatorow z Nowego Alderaanu, ktorzy
                                                    > > byli stanowczymi przeciwnikami tego projektu.
                                                    > > Ktos musial ich uspokoic. Ale nikt nie widzial
                                                    > > wystarczajacych argumentow dla poparcia swojego zdania.
                                                    > > Czyzby wszystkie dotychczasowe starania Asetine`a mialy
                                                    > > okazac sie niewystarczajace do skonsolidowania senatu?
                                                    >
                                                    > Obrady trwaly wiele godzin. Mikolaj z zaskoczeniem zauwazal, jak kolejni
                                                    > Senatorowie wychodzili na przerwy w obradach i wracali... odmienieni. Nie
                                                    > potrafilby tego sprecyzowac, ale zachowywali sie jakos inaczej.
                                                    > Pod wieczor Asetine po raz kolejny zadal pytanie:
                                                    > -Czy jestescie gotowi powierzyc Jedi, Radzie Ocalenia Republiki i mnie,


                                                    > skromnemu Senatorowi

                                                    ahaha :DDD

                                                    sorry, normalnie elementy komiczne mamy lepsze niz Lucas
                                                    :D

                                                    pisac teraz nie ebde, bo chwilow nie mam weny i zreszta
                                                    musze spadac na obiad :-)


                                                    z Naboo, ktory sluzy teraz Republice jako WIelki Kanclerz,
                                                    >
                                                    > jej najbardziej unizony sluga, specjalne kompetencje?
                                                    > Wniosek przeszedl bez jednego glosu sprzeciwu.
                                                    > Asetine zadowolony zasiadl na swoim tronie, ktory przeniosl go do Sali
                                                    > Audiencyjnej, gdzie oczekiwalo go spotkanie z czlonkami ROR...

                                                  • perlotiel Re: Rada Jedi CD & watek Senat 28.06.02, 22:51
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Za
                                                    panowala cisza. Ogolna radosc z przylaczenia sie Jedi do
                                                    > > Rady Obrony Republiki ustapila niepewnosci. Zbyt wielu
                                                    > > senatorow pamietalo wydarzenia sprzed wojen klonow. Nie
                                                    > > byli gotowi na takie poswiecenie.
                                                    > > Rozgorzala dyskusja. Czesc zaslepionych delegatow od
                                                    razu
                                                    > > zadeklarowala poparcie dla kanclerza, ale wieksza ilosc
                                                    > > skupila sie wokol senatorow z Nowego Alderaanu, ktorzy
                                                    > > byli stanowczymi przeciwnikami tego projektu.
                                                    > > Ktos musial ich uspokoic. Ale nikt nie widzial
                                                    > > wystarczajacych argumentow dla poparcia swojego zdania.
                                                    > > Czyzby wszystkie dotychczasowe starania Asetine`a mialy
                                                    > > okazac sie niewystarczajace do skonsolidowania senatu?
                                                    >
                                                    > Obrady trwaly wiele godzin. Mikolaj z zaskoczeniem
                                                    zauwazal, jak kolejni
                                                    > Senatorowie wychodzili na przerwy w obradach i
                                                    wracali... odmienieni. Nie
                                                    > potrafilby tego sprecyzowac, ale zachowywali sie jakos
                                                    inaczej.
                                                    > Pod wieczor Asetine po raz kolejny zadal pytanie:
                                                    > -Czy jestescie gotowi powierzyc Jedi, Radzie Ocalenia
                                                    Republiki i mnie,
                                                    > skromnemu Senatorowi z Naboo, ktory sluzy teraz
                                                    Republice jako WIelki Kanclerz,
                                                    >
                                                    > jej najbardziej unizony sluga, specjalne kompetencje?
                                                    > Wniosek przeszedl bez jednego glosu sprzeciwu.
                                                    > Asetine zadowolony zasiadl na swoim tronie, ktory
                                                    przeniosl go do Sali
                                                    > Audiencyjnej, gdzie oczekiwalo go spotkanie z czlonkami
                                                    ROR...


                                                    "Kanclerzu. przybyl nowy senator Naboo z zamiarem
                                                    zlozenia osobiscie gratulacji"
                                                    "wprowadzcie go. chetnie zapoznam sie z nastepcomRez-Dana"
                                                    "Witaj Wielki Kanclerzu. " Asetin obrudzil sie i zobaczyl
                                                    znajoma kobieca sylwetke "wybacz, ze tak nalegalam na
                                                    spotkanie, ale czas mnie ponagla. gratuluje kolejnych
                                                    sukcesow. teraz juz wszystko powinno isc po twojej mysli"
                                                    do pokoju wszedl czlonek strazy
                                                    "senatorze Perlotiel- statek jest juz gotowy do drogi"
                                                    "jak widzisz Asetinie musze juz odejsc. zycze powodzenia"
                                                  • mikolaj7 Re: Rada Jedi CD & watek Senat /OT/ 29.06.02, 13:23
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > > > Za
                                                    > panowala cisza. Ogolna radosc z przylaczenia sie Jedi do
                                                    > > > Rady Obrony Republiki ustapila niepewnosci. Zbyt wielu
                                                    > > > senatorow pamietalo wydarzenia sprzed wojen klonow. Nie
                                                    > > > byli gotowi na takie poswiecenie.
                                                    > > > Rozgorzala dyskusja. Czesc zaslepionych delegatow od
                                                    > razu
                                                    > > > zadeklarowala poparcie dla kanclerza, ale wieksza ilosc
                                                    > > > skupila sie wokol senatorow z Nowego Alderaanu, ktorzy
                                                    > > > byli stanowczymi przeciwnikami tego projektu.
                                                    > > > Ktos musial ich uspokoic. Ale nikt nie widzial
                                                    > > > wystarczajacych argumentow dla poparcia swojego zdania.
                                                    > > > Czyzby wszystkie dotychczasowe starania Asetine`a mialy
                                                    > > > okazac sie niewystarczajace do skonsolidowania senatu?
                                                    > >
                                                    > > Obrady trwaly wiele godzin. Mikolaj z zaskoczeniem
                                                    > zauwazal, jak kolejni
                                                    > > Senatorowie wychodzili na przerwy w obradach i
                                                    > wracali... odmienieni. Nie
                                                    > > potrafilby tego sprecyzowac, ale zachowywali sie jakos
                                                    > inaczej.
                                                    > > Pod wieczor Asetine po raz kolejny zadal pytanie:
                                                    > > -Czy jestescie gotowi powierzyc Jedi, Radzie Ocalenia
                                                    > Republiki i mnie,
                                                    > > skromnemu Senatorowi z Naboo, ktory sluzy teraz
                                                    > Republice jako WIelki Kanclerz,
                                                    > >
                                                    > > jej najbardziej unizony sluga, specjalne kompetencje?
                                                    > > Wniosek przeszedl bez jednego glosu sprzeciwu.
                                                    > > Asetine zadowolony zasiadl na swoim tronie, ktory
                                                    > przeniosl go do Sali
                                                    > > Audiencyjnej, gdzie oczekiwalo go spotkanie z czlonkami
                                                    > ROR...
                                                    >
                                                    >
                                                    > "Kanclerzu. przybyl nowy senator Naboo z zamiarem
                                                    > zlozenia osobiscie gratulacji"
                                                    > "wprowadzcie go. chetnie zapoznam sie z nastepcomRez-Dana"

                                                    mala dygresja - poprzednim sneatorem naboo byl asetine :-)

                                                    mam jeszcze pytanie - czy Wy jestescie dziecmi vadera?
                                                    chyba tak - Boze.... ale telenowela :D

                                                    > "Witaj Wielki Kanclerzu. " Asetin obrudzil sie i zobaczyl
                                                    > znajoma kobieca sylwetke "wybacz, ze tak nalegalam na
                                                    > spotkanie, ale czas mnie ponagla. gratuluje kolejnych
                                                    > sukcesow. teraz juz wszystko powinno isc po twojej mysli"
                                                    > do pokoju wszedl czlonek strazy
                                                    > "senatorze Perlotiel- statek jest juz gotowy do drogi"
                                                    > "jak widzisz Asetinie musze juz odejsc. zycze powodzenia"

                                                  • darthazubin Re: Rada Jedi CD & watek Senat /OT/ 29.06.02, 13:36
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > >
                                                    >
                                                    > mala dygresja - poprzednim sneatorem naboo byl asetine :-)
                                                    >

                                                    Wlasnie zastanawia mnie, czy nadal nim nie jest.


                                                    > mam jeszcze pytanie - czy Wy jestescie dziecmi vadera?
                                                    > chyba tak - Boze.... ale telenowela :D
                                                    >

                                                    Dobrze ze nie wiesz jeszcze o innych koligacjach rodzinnych, ktore byly tu w
                                                    planach ;)))

                                                  • mikolaj7 Re: Rada Jedi CD & watek Senat /OT/ 29.06.02, 13:48
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > perlotiel napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > >
                                                    > > mala dygresja - poprzednim sneatorem naboo byl asetine :-)
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Wlasnie zastanawia mnie, czy nadal nim nie jest.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > mam jeszcze pytanie - czy Wy jestescie dziecmi vadera?
                                                    > > chyba tak - Boze.... ale telenowela :D
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Dobrze ze nie wiesz jeszcze o innych koligacjach rodzinnych, ktore byly tu w
                                                    > planach ;)))
                                                    >

                                                    ale leie mi zostawcie w spokoju :-)

                                                    ja ja chce ! :-)))
                                                  • darthazubin Ręce precz... 29.06.02, 16:51
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    >
                                                    > ale leie mi zostawcie w spokoju :-)
                                                    >
                                                    > ja ja chce ! :-)))

                                                    A raczej brudne lapy od naszej siostry!!! Tego jeszcze malo, zeby ja jakis
                                                    oblesny Jedi obmacywal. Fuuujj ;)
                                                    Ale tak przy okazji jest maly problem. Jak Perlotiel, jako ona sama moze sie
                                                    nam pokazywac jako ona sama jako nowy senator z Naboo (abstrahujac od tego, czy
                                                    nadal ja nim nie jestem), skoro przeciez jest przeciez swietnie znana czlonkinia
                                                    Rady Jedi????
                                                  • mikolaj7 Re: Ręce precz... toooo late :D 29.06.02, 17:08
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > ale leie mi zostawcie w spokoju :-)
                                                    > >
                                                    > > ja ja chce ! :-)))
                                                    >
                                                    > A raczej brudne lapy od naszej siostry!!! Tego jeszcze malo, zeby ja jakis
                                                    > oblesny Jedi obmacywal. Fuuujj ;)
                                                    > Ale tak przy okazji jest maly problem. Jak Perlotiel, jako ona sama moze sie
                                                    > nam pokazywac jako ona sama jako nowy senator z Naboo (abstrahujac od tego, czy
                                                    >
                                                    > nadal ja nim nie jestem), skoro przeciez jest przeciez swietnie znana czlonkini
                                                    > a
                                                    > Rady Jedi????

                                                    wlasnie cos z ta Perloteil nie tak - chyba pozazdroscila
                                                    bratu rozlicznych funkcji :-)))

                                                    a zaraz zaloze nowy watek o Lei :D

                                                    tylko niech cos wymysle. ale jeszcze dzisiaj bedzie :-)))
                                                  • darthazubin Wypraszam sobie 29.06.02, 22:36
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > >
                                                    > > > ale leie mi zostawcie w spokoju :-)
                                                    > > >
                                                    > > > ja ja chce ! :-)))
                                                    > >
                                                    > > A raczej brudne lapy od naszej siostry!!! Tego jeszcze malo, zeby ja jak
                                                    > is
                                                    > > oblesny Jedi obmacywal. Fuuujj ;)
                                                    > > Ale tak przy okazji jest maly problem. Jak Perlotiel, jako ona sama moze
                                                    > sie
                                                    > > nam pokazywac jako ona sama jako nowy senator z Naboo (abstrahujac od tego
                                                    > , czy
                                                    > >
                                                    > > nadal ja nim nie jestem), skoro przeciez jest przeciez swietnie znana czlo
                                                    > nkini
                                                    > > a
                                                    > > Rady Jedi????
                                                    >
                                                    TYLKO BEZ WATKOW O LEI MI TU

                                                    > wlasnie cos z ta Perloteil nie tak - chyba pozazdroscila
                                                    > bratu rozlicznych funkcji :-)))
                                                    >

                                                    Nie Perloteil, ale Perlotiel- prosze z szacunkiem wyrazac sie o mojej siostrze
                                                    ;)))
                                                    A niech sobie pouzywa, poki jest mloda :)))
                                                    Masz cos do funkcji jej brata? Przyjal na siebie wszystkie najciezsze
                                                    obowiazki. Wiesz jak on haruje, zeby was chronic?


                                                    > a zaraz zaloze nowy watek o Lei :D
                                                    >
                                                    > tylko niech cos wymysle. ale jeszcze dzisiaj bedzie :-)))

                                                    :(((((((((((((((((((((((((((((((((
                                                  • mikolaj7 Re: Wypraszam sobie 29.06.02, 22:51
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > mikolaj7 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > > ale leie mi zostawcie w spokoju :-)
                                                    > > > >
                                                    > > > > ja ja chce ! :-)))
                                                    > > >
                                                    > > > A raczej brudne lapy od naszej siostry!!! Tego jeszcze malo, zeby j
                                                    > a jak
                                                    > > is
                                                    > > > oblesny Jedi obmacywal. Fuuujj ;)
                                                    > > > Ale tak przy okazji jest maly problem. Jak Perlotiel, jako ona sama
                                                    > moze
                                                    > > sie
                                                    > > > nam pokazywac jako ona sama jako nowy senator z Naboo (abstrahujac od
                                                    > tego
                                                    > > , czy
                                                    > > >
                                                    > > > nadal ja nim nie jestem), skoro przeciez jest przeciez swietnie znana
                                                    > czlo
                                                    > > nkini
                                                    > > > a
                                                    > > > Rady Jedi????
                                                    > >
                                                    > TYLKO BEZ WATKOW O LEI MI TU

                                                    hmm... hmmm... ymm... spojrz na sam dol...

                                                    a teraz opanuj drzenie rak i policz do 10 :-)))


                                                    >
                                                    > > wlasnie cos z ta Perloteil nie tak - chyba pozazdroscila
                                                    > > bratu rozlicznych funkcji :-)))
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Nie Perloteil, ale Perlotiel- prosze z szacunkiem wyrazac sie o mojej siostrz
                                                    > e
                                                    > ;)))

                                                    sorry :-)))

                                                    ale to dziwny nick, mozna sie walnac (ciekawi mnie skad sie
                                                    wzial... :-)


                                                    > A niech sobie pouzywa, poki jest mloda :)))
                                                    > Masz cos do funkcji jej brata? Przyjal na siebie wszystkie najciezsze
                                                    > obowiazki. Wiesz jak on haruje, zeby was chronic?

                                                    alez jestemy mu wdzieczni ! czy tego nie widac? :-)

                                                    naprawde :-)))


                                                    >
                                                    >
                                                    > > a zaraz zaloze nowy watek o Lei :D
                                                    > >
                                                    > > tylko niech cos wymysle. ale jeszcze dzisiaj bedzie :-)))
                                                    >
                                                    > :(((((((((((((((((((((((((((((((((


                                                    czemu tak smutno?! co to za historia bez watku milosnego !

                                                    gdybym jeszcze mial druga strone do poprowadzenia go, a
                                                    tak musze sie sam produkowac, heh :-)

                                                    to szansa na wpowadzenie do gry kogos nowego :-)

                                                  • perlotiel co tu sie dzieje?????? 29.06.02, 23:15
                                                    to moze po kolei :/
                                                    jesli chodzi o senatora nie widze zadnego problemu :P
                                                    jesli Asetin zostal kanclerzem, to chyba zrezygnowal z
                                                    funkcji senatora... przynajmniej tak to zrozumialam.
                                                    jego miejsce mogl zajac na kilka dni ktos inny (nie
                                                    pamietam, jak go nazwalam w innym watku), ale nie
                                                    wytrzymal presji, bla bla bla, odpowiedzialnosci na nim
                                                    spoczywajacym, bla bla bla... ogolnie mowiac- wymiekl.
                                                    i tu jego miejsce (dzieki pewnym znajomoscia) zajmuje
                                                    Perlotiel :P BTW: specjalnie dla Mkoialj7a:
                                                    P
                                                    E
                                                    R
                                                    L
                                                    O
                                                    T
                                                    I
                                                    E
                                                    L
                                                    tak sie pisze i czyta, a skad ten nick to juz moja mala
                                                    tajemnica ;P
                                                    no i jeszcze romans wyzej wymienionegi i Lei: prosze
                                                    Cie bardzo, macie moje blogoslawienstwo, ale nie wiem
                                                    czy zdajesz sobie sprawe, ze skoro Luke to "stary
                                                    glupiec" (cytuje Azubina), to Twoja wybranka tez nie
                                                    jest pierwszej mlodosci ;P ale jesli cos wymyslisz i ja
                                                    odlodzisz, to ja rezerwuje Hana ;))))
                                                  • mikolaj7 Re: co tu sie dzieje?????? 29.06.02, 23:39
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > to moze po kolei :/
                                                    > jesli chodzi o senatora nie widze zadnego problemu :P
                                                    > jesli Asetin zostal kanclerzem, to chyba zrezygnowal z
                                                    > funkcji senatora... przynajmniej tak to zrozumialam.
                                                    > jego miejsce mogl zajac na kilka dni ktos inny (nie
                                                    > pamietam, jak go nazwalam w innym watku), ale nie
                                                    > wytrzymal presji, bla bla bla, odpowiedzialnosci na nim
                                                    > spoczywajacym, bla bla bla... ogolnie mowiac- wymiekl.
                                                    > i tu jego miejsce (dzieki pewnym znajomoscia) zajmuje
                                                    > Perlotiel :P BTW: specjalnie dla Mkoialj7a:
                                                    > P
                                                    > E
                                                    > R
                                                    > L
                                                    > O
                                                    > T
                                                    > I
                                                    > E
                                                    > L

                                                    jakby Ci to powiedziec - wiem jak sie pisze Twoja ksywke
                                                    :PPP


                                                    > tak sie pisze i czyta, a skad ten nick to juz moja mala
                                                    > tajemnica ;P
                                                    > no i jeszcze romans wyzej wymienionegi i Lei: prosze
                                                    > Cie bardzo, macie moje blogoslawienstwo, ale nie wiem
                                                    > czy zdajesz sobie sprawe, ze skoro Luke to "stary
                                                    > glupiec" (cytuje Azubina), to Twoja wybranka tez nie
                                                    > jest pierwszej mlodosci ;P

                                                    hehe 30-35 to idealny wiek :D

                                                    ale jesli cos wymyslisz i ja
                                                    > odlodzisz, to ja rezerwuje Hana ;))))

                                                    oj, oj :-)

                                                    Han musi zginac, jesli mam byc z Leia :-)))
                                                  • darthazubin Re: co tu sie dzieje?????? 29.06.02, 23:41
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > to moze po kolei :/
                                                    > > jesli chodzi o senatora nie widze zadnego problemu :P
                                                    > > jesli Asetin zostal kanclerzem, to chyba zrezygnowal z
                                                    > > funkcji senatora... przynajmniej tak to zrozumialam.
                                                    > > jego miejsce mogl zajac na kilka dni ktos inny (nie
                                                    > > pamietam, jak go nazwalam w innym watku), ale nie
                                                    > > wytrzymal presji, bla bla bla, odpowiedzialnosci na nim
                                                    > > spoczywajacym, bla bla bla... ogolnie mowiac- wymiekl.
                                                    > > i tu jego miejsce (dzieki pewnym znajomoscia) zajmuje
                                                    > > Perlotiel :P BTW: specjalnie dla Mkoialj7a:
                                                    > > P
                                                    > > E
                                                    > > R
                                                    > > L
                                                    > > O
                                                    > > T
                                                    > > I
                                                    > > E
                                                    > > L
                                                    >
                                                    > jakby Ci to powiedziec - wiem jak sie pisze Twoja ksywke
                                                    > :PPP
                                                    >

                                                    Nie potrafisz przyjac konstruktywnej krytyki ???


                                                    >
                                                    > > tak sie pisze i czyta, a skad ten nick to juz moja mala
                                                    > > tajemnica ;P
                                                    > > no i jeszcze romans wyzej wymienionegi i Lei: prosze
                                                    > > Cie bardzo, macie moje blogoslawienstwo, ale nie wiem
                                                    > > czy zdajesz sobie sprawe, ze skoro Luke to "stary
                                                    > > glupiec" (cytuje Azubina), to Twoja wybranka tez nie
                                                    > > jest pierwszej mlodosci ;P
                                                    >

                                                    Naprawde powiedzialem cos takiego ?? Gdzie?

                                                    > hehe 30-35 to idealny wiek :D
                                                    >
                                                    > ale jesli cos wymyslisz i ja
                                                    > > odlodzisz, to ja rezerwuje Hana ;))))
                                                    >
                                                    > oj, oj :-)
                                                    >
                                                    > Han musi zginac, jesli mam byc z Leia :-)))

                                                    Moze Ci sie nie uda ;P
                                                  • mikolaj7 Re: co tu sie dzieje?????? 29.06.02, 23:47

                                                    > >
                                                    > > jakby Ci to powiedziec - wiem jak sie pisze Twoja ksywke
                                                    > > :PPP
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Nie potrafisz przyjac konstruktywnej krytyki ???

                                                    jesli jest uzasadniona... zwykle nie robie bledow w ksywach
                                                    i naprawde nie rozumiem, po co to roztrzasac :-)


                                                    >
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > > tak sie pisze i czyta, a skad ten nick to juz moja mala
                                                    > > > tajemnica ;P
                                                    > > > no i jeszcze romans wyzej wymienionegi i Lei: prosze
                                                    > > > Cie bardzo, macie moje blogoslawienstwo, ale nie wiem
                                                    > > > czy zdajesz sobie sprawe, ze skoro Luke to "stary
                                                    > > > glupiec" (cytuje Azubina), to Twoja wybranka tez nie
                                                    > > > jest pierwszej mlodosci ;P
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Naprawde powiedzialem cos takiego ?? Gdzie?

                                                    tez sie zastanawialem... pewnie kiedy wrocilem z Korelii,
                                                    bo kiedy jeszcze mogles mowic o jego slabosciach ?


                                                    >
                                                    > > hehe 30-35 to idealny wiek :D
                                                    > >
                                                    > > ale jesli cos wymyslisz i ja
                                                    > > > odlodzisz, to ja rezerwuje Hana ;))))
                                                    > >
                                                    > > oj, oj :-)
                                                    > >
                                                    > > Han musi zginac, jesli mam byc z Leia :-)))
                                                    >
                                                    > Moze Ci sie nie uda ;P

                                                    zobaczymy. postaram sie w kazdym razie :-)

                                                    tak w ogole to mysle, ze nie warto juz zaprzatac glownego
                                                    watku takimi dygresjami... wiec ze swojej strony koncze :-)
                                                  • darthazubin Re: co tu sie dzieje?????? 29.06.02, 23:49
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    >
                                                    > > >
                                                    > > > jakby Ci to powiedziec - wiem jak sie pisze Twoja ksywke
                                                    > > > :PPP
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > Nie potrafisz przyjac konstruktywnej krytyki ???
                                                    >
                                                    > jesli jest uzasadniona... zwykle nie robie bledow w ksywach
                                                    > i naprawde nie rozumiem, po co to roztrzasac :-)
                                                    >
                                                    >
                                                    Bo nie potrafisz przyznac sie do bledu, pochylic glowy, posypac jej popiolem i
                                                    wyjechac na wygnanie na Tatooine ;)))))




                                                    > > > > tajemnica ;P
                                                    > > > > no i jeszcze romans wyzej wymienionegi i Lei: prosze
                                                    > > > > Cie bardzo, macie moje blogoslawienstwo, ale nie wiem
                                                    > > > > czy zdajesz sobie sprawe, ze skoro Luke to "stary
                                                    > > > > glupiec" (cytuje Azubina), to Twoja wybranka tez nie
                                                    > > > > jest pierwszej mlodosci ;P
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > Naprawde powiedzialem cos takiego ?? Gdzie?
                                                    >
                                                    > tez sie zastanawialem... pewnie kiedy wrocilem z Korelii,
                                                    > bo kiedy jeszcze mogles mowic o jego slabosciach ?
                                                    >
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > > hehe 30-35 to idealny wiek :D
                                                    > > >
                                                    > > > ale jesli cos wymyslisz i ja
                                                    > > > > odlodzisz, to ja rezerwuje Hana ;))))
                                                    > > >
                                                    > > > oj, oj :-)
                                                    > > >
                                                    > > > Han musi zginac, jesli mam byc z Leia :-)))
                                                    > >
                                                    > > Moze Ci sie nie uda ;P
                                                    >
                                                    > zobaczymy. postaram sie w kazdym razie :-)
                                                    >
                                                    > tak w ogole to mysle, ze nie warto juz zaprzatac glownego
                                                    > watku takimi dygresjami... wiec ze swojej strony koncze :-)

                                                    W ogole ten watek zszedl juz na psy. Ale ja tez zakanczam. w tym miejscu
                                                    I moze juz na dobre
                                                  • mikolaj7 Re: co tu sie dzieje?????? 29.06.02, 23:57

                                                    >
                                                    > W ogole ten watek zszedl juz na psy. Ale ja tez zakanczam. w tym miejscu
                                                    > I moze juz na dobre

                                                    doprowadzmy go chociaz do jakiegos konca. powiedzmy,
                                                    konca pierwszej czesci. wrocimy kiedy bedziemy mieli
                                                    ochote albo zaczniemy drugi watek.

                                                    bedziemy tez miec jakies podstawy do gry za 3 lata :-)
                                                  • darthazubin Trzeba sie wziac do roboty 29.06.02, 23:35
                                                    mikolaj7 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > darthazubin napisał(a):
                                                    >
                                                    > > mikolaj7 napisał(a):

                                                    > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > > >
                                                    > > Nie Perloteil, ale Perlotiel- prosze z szacunkiem wyrazac sie o mojej si
                                                    > ostrz
                                                    > > e
                                                    > > ;)))
                                                    >
                                                    > sorry :-)))
                                                    >
                                                    > ale to dziwny nick, mozna sie walnac (ciekawi mnie skad sie
                                                    > wzial... :-)
                                                    >
                                                    >
                                                    > > A niech sobie pouzywa, poki jest mloda :)))
                                                    > > Masz cos do funkcji jej brata? Przyjal na siebie wszystkie najciezsze
                                                    > > obowiazki. Wiesz jak on haruje, zeby was chronic?
                                                    >
                                                    > alez jestemy mu wdzieczni ! czy tego nie widac? :-)
                                                    >
                                                    > naprawde :-)))
                                                    >
                                                    >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > > a zaraz zaloze nowy watek o Lei :D
                                                    > > >
                                                    > > > tylko niech cos wymysle. ale jeszcze dzisiaj bedzie :-)))
                                                    > >
                                                    > > :(((((((((((((((((((((((((((((((((
                                                    >
                                                    >
                                                    > czemu tak smutno?! co to za historia bez watku milosnego !
                                                    >
                                                    > gdybym jeszcze mial druga strone do poprowadzenia go, a
                                                    > tak musze sie sam produkowac, heh :-)
                                                    >
                                                    > to szansa na wpowadzenie do gry kogos nowego :-)
                                                    >

                                                    Zaczelo sie. Nawet najbardziej lojalni zwolennicy Kanclerza czuli sie dziwnie,
                                                    obserwujac wydarzenia nadchodzacych dni...
                                                    Zaden z poprzednikow Kanclerza Asetine nie zabral sie do pracy tak energicznie
                                                    jak on. W ciagu kilku zaledwie dni strajkujace od pewnego czasu fabryki w roznych
                                                    krancach Republiki ruszyly. Nowi kadeci tysiacami zglaszali sie do punktow
                                                    werbunkowych. Opozycja niemal calkowicie zamilkla.
                                                    Mikolajowi podobalo sie zdecydowanie nowego kanclerza, chociaz czul tez lekka
                                                    obawe... Asetine byl z pewnoscia odpowiednim czlowiekiem na odpowiednim
                                                    miejscu... moze az zbyt odpowiednim. Mikolaj dobrze widzial,jak zdlawil resztki
                                                    opoztycji. Szantaz, fabrykowanie dowodow celem skompromitowania wrogow, nawet
                                                    platni zabojcy. Strajkujace fabryki zostaly po prostu zastraszone. Senat nie
                                                    odzywal sie juz w ogole.
                                                    A Asetine gorowal nad tym wszystkim. Z zadowoleniem patrzyl, jak rozwijaja sie
                                                    wszystkie jego plany.
                                                    Pewnego dnia Mikolaj przypadkiem znalazlszy sie w Palacu Wielkiego Kanclerza
                                                    spostrzegl drobna postac kobieca, idaca korytarzem w otoczeniu zbrojnej swity.
                                                    Sam nie wiedzac dlaczego ruszyl za nimi.
                                                    -Witaj Kreno- powiedzial Asetine.
                                                    Mikolaj wstrzymal oddech. Wiec to byla Krolowa Naboo i przewodniczaca Federacji
                                                    Dziewieciu Swiatow, jedna z najwazniejszych postaci na arenie politycznej
                                                    Republiki... jesli mozna jeszcze bylo mowic, ze ta arena jeszcze istniala.
                                                    -Witaj Wielki Kanclerzu. Wszystko jest gotowe zgodnie z twoimi poleceniami...
                                                    -Dobrze- powiedzial- ale nie mozemy o tym rozmawiac tutaj. Odeslij zolnierzy.
                                                    Potem poszli do prywatnych pomieszczen kanclerza, tam gdzie Mikolaj nie mogl
                                                    juz ich sledzic, ani podsluchiwac rozmowy, ktora go zainteresowala...
                                                  • perlotiel Re: Trzeba sie wziac do roboty 30.06.02, 10:31
                                                    czula, ze dzieje sie cos bardzo zlego. oficjalnie
                                                    opuscila Rade Jedi, gdy tylko zorientowala sie, ze Luke
                                                    byl otruwany przez niektorych czlonkow. poza tym to juz
                                                    nie mialo sensu. gdy Mikolaj stanal na czele Jedi
                                                    przestali zachowywac sie jak na Jedi przystalo.
                                                    wiedziala, ze nie da sie juz przywrocic porzadku sprzed
                                                    wojny klonow. na ostatnich obradach zakonow renegackich
                                                    Sith'ów doszla do wniosku, ze wraz z glownym Mistrzem
                                                    musi przeniesc sie na inna planete, daleko stad. robi
                                                    sie niebezpiecznie. poza tym nie chciala patrzec na
                                                    upadek Republiki. zdazyla pozegnac sie tylko z Luke'iem.
                                                    "moze jeszcze kiedys wroce"
                                                    sama w to nie wierzyla.
                                                  • darthazubin Re: Trzeba sie wziac do roboty 30.06.02, 12:35
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > czula, ze dzieje sie cos bardzo zlego. oficjalnie
                                                    > opuscila Rade Jedi, gdy tylko zorientowala sie, ze Luke
                                                    > byl otruwany przez niektorych czlonkow. poza tym to juz
                                                    > nie mialo sensu. gdy Mikolaj stanal na czele Jedi
                                                    > przestali zachowywac sie jak na Jedi przystalo.
                                                    > wiedziala, ze nie da sie juz przywrocic porzadku sprzed
                                                    > wojny klonow. na ostatnich obradach zakonow renegackich
                                                    > Sith'ów doszla do wniosku, ze wraz z glownym Mistrzem
                                                    > musi przeniesc sie na inna planete, daleko stad. robi
                                                    > sie niebezpiecznie. poza tym nie chciala patrzec na
                                                    > upadek Republiki. zdazyla pozegnac sie tylko z Luke'iem.
                                                    > "moze jeszcze kiedys wroce"
                                                    > sama w to nie wierzyla.

                                                    Asetine wolnym krokiem przemierzal puste korytarze budynku Senatu.
                                                    Osiagnal swoj cel. Zaglada zostala powstrzymana. Jego ludzie donosili mu, ze
                                                    odniesli kilka spektakularnych zwyciestw. Jego pozycja w Senacie byla
                                                    niezagrozona. Opozycja nie zostala po prostu pokonana- ona byla unicestwiona.
                                                    Rada Jedi pod kierownictwem Mikolaja- ktoremu nie ufal do konca, ale ktory jednak
                                                    jak na razie wydawal sie byc calkowicie lojalny- popierala wszystkie plany
                                                    Kanclerza.
                                                    A jednak zlo ciagle jeszcze istnialo. Bylo silniejsze niz sie im wszystkim
                                                    wydawalo. Nie zrealizowal wszystkich swoich celow, zbyt wiele jeszcze pozostalo
                                                    do zrobienia.
                                                    Wszedl na pusta trybune Wielkiego Kanclerza w Senacie. Tak samo pusta, jak jego
                                                    serce, tak samo pusta, jak ludzie ktorzy go otaczali. Czy bylo warto? Czy bylo
                                                    warto wiklac sie w te sprawe dla nich? Czy ta Republika miala jeszcze cos
                                                    wspolnego z Republika Sithow, ktora chcial odbudowac i ocalic?
                                                    Nie wiedzial. Nie potrafil udzielic sobie odpowiedzi na te pytania.
                                                  • mikolaj7 Re: Trzeba sie wziac do roboty 02.07.02, 18:38
                                                    darthazubin napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > czula, ze dzieje sie cos bardzo zlego. oficjalnie
                                                    > > opuscila Rade Jedi, gdy tylko zorientowala sie, ze Luke
                                                    > > byl otruwany przez niektorych czlonkow. poza tym to juz
                                                    > > nie mialo sensu. gdy Mikolaj stanal na czele Jedi
                                                    > > przestali zachowywac sie jak na Jedi przystalo.
                                                    > > wiedziala, ze nie da sie juz przywrocic porzadku sprzed
                                                    > > wojny klonow. na ostatnich obradach zakonow renegackich
                                                    > > Sith'ów doszla do wniosku, ze wraz z glownym Mistrzem
                                                    > > musi przeniesc sie na inna planete, daleko stad. robi
                                                    > > sie niebezpiecznie. poza tym nie chciala patrzec na
                                                    > > upadek Republiki. zdazyla pozegnac sie tylko z Luke'iem.
                                                    > > "moze jeszcze kiedys wroce"
                                                    > > sama w to nie wierzyla.
                                                    >
                                                    > Asetine wolnym krokiem przemierzal puste korytarze budynku Senatu.
                                                    > Osiagnal swoj cel. Zaglada zostala powstrzymana. Jego ludzie donosili mu, ze
                                                    > odniesli kilka spektakularnych zwyciestw. Jego pozycja w Senacie byla
                                                    > niezagrozona. Opozycja nie zostala po prostu pokonana- ona byla unicestwiona.
                                                    > Rada Jedi pod kierownictwem Mikolaja- ktoremu nie ufal do konca, ale ktory jedn
                                                    > ak
                                                    > jak na razie wydawal sie byc calkowicie lojalny- popierala wszystkie plany
                                                    > Kanclerza.
                                                    > A jednak zlo ciagle jeszcze istnialo. Bylo silniejsze niz sie im wszystkim
                                                    > wydawalo. Nie zrealizowal wszystkich swoich celow, zbyt wiele jeszcze pozostalo
                                                    >
                                                    > do zrobienia.
                                                    > Wszedl na pusta trybune Wielkiego Kanclerza w Senacie. Tak samo pusta, jak je
                                                    > go
                                                    > serce, tak samo pusta, jak ludzie ktorzy go otaczali. Czy bylo warto? Czy bylo
                                                    > warto wiklac sie w te sprawe dla nich? Czy ta Republika miala jeszcze cos
                                                    > wspolnego z Republika Sithow, ktora chcial odbudowac i ocalic?
                                                    > Nie wiedzial. Nie potrafil udzielic sobie odpowiedzi na te pytania.

                                                    Mikolaj stal przy oknie pokoju zgromadzen Rady Jedi. Jego
                                                    niepokoj wcale nie ustapil po objeciu nowego stanowiska.
                                                    Jedi zatracali sie, a on nie potrafil nic zrobic. Kanclerz
                                                    prowadzil wlasna gre. Kroczyl droga Palpatine`a, a nikt nie
                                                    zdawal sie tego dostrzegac. On jeden mial mu sie
                                                    przeciwstawic? Nie mial dowodow, nie mogl, to byloby
                                                    zadanie mu ciosu w plecy. Ale jesli nie bedzie wyjscia...

                                                    Niepokojace byly walki z opozycja. Po coz inteliegntnemu
                                                    politykowi dyktatura? To nie wrozylo nci dobrego...

                                                    I wreszcie Perlotiel. Zalamala go, opuszczajac Zakon Jedi.
                                                    od czasow Count Dooku i Anakina nikt tego nie uczynil. Czym
                                                    sie kierowala? Czy ona tez rozgrywala wlasna partie ?

                                                    Czy byl ktos, komu mogl zaufac? Binzat znowu byl tylko
                                                    starszym czlonkiem Rady. nie chcial dzielic sie swoja
                                                    wiedza i madroscia.

                                                    Czy Republika zmierza do samozaglady? Czy pomorze jej w
                                                    tym nadciagajace kolejne niebezpieczenstwo. wyczuc je
                                                    mozna bylo w Mocy. To temat jego kolejnego spotkania z
                                                    Kanclerzem, moze juz ostatniego...
                                                  • perlotiel Re: Rada Jedi CD & watek Senat /OT/ 29.06.02, 22:48
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > perlotiel napisał(a):
                                                    >
                                                    > > darthazubin napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > mikolaj7 napisał(a):
                                                    > > >
                                                    > > > > darthazubin napisał(a):
                                                    > > > >
                                                    > > > >
                                                    > > > > Za
                                                    > > panowala cisza. Ogolna radosc z przylaczenia sie Jedi do
                                                    > > > > Rady Obrony Republiki ustapila niepewnosci. Zbyt
                                                    wielu
                                                    > > > > senatorow pamietalo wydarzenia sprzed wojen
                                                    klonow. Nie
                                                    > > > > byli gotowi na takie poswiecenie.
                                                    > > > > Rozgorzala dyskusja. Czesc zaslepionych delegatow od
                                                    > > razu
                                                    > > > > zadeklarowala poparcie dla kanclerza, ale wieksza
                                                    ilosc
                                                    > > > > skupila sie wokol senatorow z Nowego Alderaanu,
                                                    ktorzy
                                                    > > > > byli stanowczymi przeciwnikami tego projektu.
                                                    > > > > Ktos musial ich uspokoic. Ale nikt nie widzial
                                                    > > > > wystarczajacych argumentow dla poparcia swojego
                                                    zdania.
                                                    > > > > Czyzby wszystkie dotychczasowe starania Asetine`a
                                                    mialy
                                                    > > > > okazac sie niewystarczajace do skonsolidowania
                                                    senatu?
                                                    > > >
                                                    > > > Obrady trwaly wiele godzin. Mikolaj z zaskoczeniem
                                                    > > zauwazal, jak kolejni
                                                    > > > Senatorowie wychodzili na przerwy w obradach i
                                                    > > wracali... odmienieni. Nie
                                                    > > > potrafilby tego sprecyzowac, ale zachowywali sie jakos
                                                    > > inaczej.
                                                    > > > Pod wieczor Asetine po raz kolejny zadal pytanie:
                                                    > > > -Czy jestescie gotowi powierzyc Jedi, Radzie Ocalenia
                                                    > > Republiki i mnie,
                                                    > > > skromnemu Senatorowi z Naboo, ktory sluzy teraz
                                                    > > Republice jako WIelki Kanclerz,
                                                    > > >
                                                    > > > jej najbardziej unizony sluga, specjalne kompetencje?
                                                    > > > Wniosek przeszedl bez jednego glosu sprzeciwu.
                                                    > > > Asetine zadowolony zasiadl na swoim tronie, ktory
                                                    > > przeniosl go do Sali
                                                    > > > Audiencyjnej, gdzie oczekiwalo go spotkanie z czlonkami
                                                    > > ROR...
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > "Kanclerzu. przybyl nowy senator Naboo z zamiarem
                                                    > > zlozenia osobiscie gratulacji"
                                                    > > "wprowadzcie go. chetnie zapoznam sie z
                                                    nastepcomRez-Dana"
                                                    >
                                                    > mala dygresja - poprzednim sneatorem naboo byl asetine :-)
                                                    >
                                                    wiem, ale przypomnialam sobie o tym dopiero po
                                                    zamieszczeniu notki ^^"
                                                  • darthazubin Re: Rada Jedi 22.06.02, 13:14
                                                    mikolaj7 napisał(a):


                                                    > [proponuje jakas krotka historie tego kamyczka, ja nic nie
                                                    > pisze, zeby planow Ci nie popsuc. ciekawi mnie, czy mozemy
                                                    > ten odlamek polaczyc z tym, co dostala Perlotiel :-)]

                                                    dzieki
                                                    Polaczenie z Perlotiel nie jest zbyt trudne, zalezy tylko czy ona sie zgodzi..
                                                  • perlotiel podroz w interesach ;) 16.06.02, 19:30
                                                    przechadzala sie w ta i spowrotem po pokoju. nie poszla
                                                    na spotkanie z Azubinem chociaz rada nalegala. nie
                                                    chciala przed wyjazdem z nim rozmawiac. podeszla do
                                                    okna. pomyslala o Naboo i o tym jak bardzo chce sie tam
                                                    znalesc. na szczescie miala okazje, ze by to zrobic.
                                                    usiadla na lozku i w rece zacisnela czarna perle,
                                                    zawieszona na lancuszku. obok stala pusta "tajemnicza"
                                                    skrzyneczka.
                                                    "Dobrze, ze Mistrz mi ja oddal. u mnie bedzie
                                                    bezpieczna... przynajmniej na razie..."
                                                    wstala i udala sie do portu. tam juz czekala ochrona
                                                    gotowa towarzyszyc jej w czasie podrozy na Naboo.


                                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                                                    no to za trzy dni powinam byc spowrotem :) w tym czasie
                                                    prosze mnie nie zabijac, ani platac w kolejne intrygii
                                                    polityczne/rodzinne ;P
                                                  • darthazubin Re: podroz w interesach ;) 16.06.02, 21:13
                                                    perlotiel napisał(a):

                                                    > przechadzala sie w ta i spowrotem po pokoju. nie poszla
                                                    > na spotkanie z Azubinem chociaz rada nalegala. nie
                                                    > chciala przed wyjazdem z nim rozmawiac. podeszla do
                                                    > okna. pomyslala o Naboo i o tym jak bardzo chce sie tam
                                                    > znalesc. na szczescie miala okazje, ze by to zrobic.
                                                    > usiadla na lozku i w rece zacisnela czarna perle,
                                                    > zawieszona na lancuszku. obok stala pusta "tajemnicza"
                                                    > skrzyneczka.
                                                    > "Dobrze, ze Mistrz mi ja oddal. u mnie bedzie
                                                    > bezpieczna... przynajmniej na razie..."
                                                    > wstala i udala sie do portu. tam juz czekala ochrona
                                                    > gotowa towarzyszyc jej w czasie podrozy na Naboo.
                                                    >
                                                    >
                                                    > ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                    >
                                                    > no to za trzy dni powinam byc spowrotem :) w tym czasie
                                                    > prosze mnie nie zabijac, ani platac w kolejne intrygii
                                                    > polityczne/rodzinne ;P

                                                    OK
                                                  • mikolaj7 Re: CD (hehe :))) 07.06.02, 22:24
                                                    > pogłaskał dziecko po główce dał mu cukierka

                                                    z tym cukierkiem chyba przesadziles :-)))
                                                  • darthazubin Re: CD (hehe :))) 08.06.02, 11:38
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > > pogłaskał dziecko po główce dał mu cukierka
                                                    >
                                                    > z tym cukierkiem chyba przesadziles :-)))

                                                    To jest sithizm z ludzką twarzą :)))
                                                  • darthazubin Re: CD (hehe :))) 08.06.02, 12:09
                                                    mikolaj7 napisał(a):

                                                    > > pogłaskał dziecko po główce dał mu cukierka
                                                    >
                                                    > z tym cukierkiem chyba przesadziles :-)))

                                                    A poza tym nie zauważyłem zadnego Twojego komentarza co do tego, ze wlasnie
                                                    poddalem zakon Sithow Jedi..
    • mikolaj7 hehe :))) 03.06.02, 23:41
      nasza dyspute o losach galaktyki wrzucili na strone
      glowna forum :-)))
      • Gość: Xionc Re: nowy wątek? IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 04.06.02, 09:49
        Wicekról Nowej Federacji Handlowej Xionc nigdy nie wierzył w Moc. NIe wierzył w
        nią bo po prostu jej nie widział. No tak widział sztuczki Jedi, ich żałosne
        tańce z mieczami, lewitacji, rzucanie przedmiotami, a nawet odczuł jako dziecko
        hipnotyczne zdolności Rycerzy. Ale to wszystko da się wytłumaczyć naukowo...
        Trening przecież czyni mistrza...
        Jeszcze raz spojrzał na holograficzne akta przedstawiające upadek starej
        federacji. Jak głupi byli starzy władcy ufając Palpatine'owi! Sprzedał ich by
        skupić władzę w republice w swoim ręku. On byłby bardziej przewidujący... On
        JEST bardziej przewidujący! Dlatego bardzo mocno musi zastanowić się nad
        propozycją tajemniczego POSŁAŃCA. Propozycją, ktora innym wydawałaby się nie do
        odrzucenia...
        Odrodzenie Federacji jest możliwe, wicekrólu - rzekł przybrany w czarną szatę
        gość - wystarczy tylko poprzeć senatora Asetine w najbliższym głosowaniu w
        Nowym Senacie. To na pewno poprawi waszą sytuację - kim teraz jesteście? Wasza
        dawna potęga na rynku skurczyła się do mocy kilku sklepików na przedmieściach
        Coruscant...
        Zawrzało w nim. Jak on śmiał. Z drugiej strony był zainteresowany potęgą jaką
        mogłoby mu dać przyjęcie propozycji... Ale pokusa poinformowania Jedi o tym
        była równie silna. Mógłby wtedy przemóc nieufność Republiki i znów wkroczyć do
        gry. Zapewnić swoim kupcom nowe rynki zbytu. Co wybrać? - głęboko sie
        zamyślił...
        • darthazubin Re: nowy wątek? 04.06.02, 10:35
          Gość portalu: Xionc napisał(a):

          > Wicekról Nowej Federacji Handlowej Xionc nigdy nie wierzył w Moc. NIe wierzył w
          >
          > nią bo po prostu jej nie widział. No tak widział sztuczki Jedi, ich żałosne
          > tańce z mieczami, lewitacji, rzucanie przedmiotami, a nawet odczuł jako dziecko
          >
          > hipnotyczne zdolności Rycerzy. Ale to wszystko da się wytłumaczyć naukowo...
          > Trening przecież czyni mistrza...
          > Jeszcze raz spojrzał na holograficzne akta przedstawiające upadek starej
          > federacji. Jak głupi byli starzy władcy ufając Palpatine'owi! Sprzedał ich by
          > skupić władzę w republice w swoim ręku. On byłby bardziej przewidujący... On
          > JEST bardziej przewidujący! Dlatego bardzo mocno musi zastanowić się nad
          > propozycją tajemniczego POSŁAŃCA. Propozycją, ktora innym wydawałaby się nie do
          >
          > odrzucenia...
          > Odrodzenie Federacji jest możliwe, wicekrólu - rzekł przybrany w czarną szatę
          > gość - wystarczy tylko poprzeć senatora Asetine w najbliższym głosowaniu w
          > Nowym Senacie. To na pewno poprawi waszą sytuację - kim teraz jesteście? Wasza
          > dawna potęga na rynku skurczyła się do mocy kilku sklepików na przedmieściach
          > Coruscant...
          > Zawrzało w nim. Jak on śmiał. Z drugiej strony był zainteresowany potęgą jaką
          > mogłoby mu dać przyjęcie propozycji... Ale pokusa poinformowania Jedi o tym
          > była równie silna. Mógłby wtedy przemóc nieufność Republiki i znów wkroczyć do
          > gry. Zapewnić swoim kupcom nowe rynki zbytu. Co wybrać? - głęboko sie
          > zamyślił...

          Jedi są skorumpowani i słabi.. W czym oni mogą mu pomóc. A Asetine? Ten mógłby
          odrodzić Republikę, uczynić ją na powrót wielką i potężną, a jego Wicekróla Nowej
          Federacji Handlowej Xionc'a, uczynić wielkim, tak wielkim jak tylko mógł o tym
          zamarzyć. Asetine mógłby być doskonałą marionetką w jego rękach...
          • Gość: Xionc Re: nowy wątek? IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 04.06.02, 10:45
            > Jedi są skorumpowani i słabi.. W czym oni mogą mu pomóc. A Asetine? Ten mógłb
            > y
            > odrodzić Republikę, uczynić ją na powrót wielką i potężną, a jego Wicekróla Now
            > ej
            > Federacji Handlowej Xionc'a, uczynić wielkim, tak wielkim jak tylko mógł o tym
            > zamarzyć. Asetine mógłby być doskonałą marionetką w jego rękach...

            Wiedział, że jeśli zdecyduje się donieść Jedi o Posłańcu już nigdy go nie spotka.
            A tego by chyba nie chciał... Czuł ogromną nie odpartą chęć spotkania Mrocznej
            Postaci jeszcze raz... I wykorzystania jej do swoich celów. Chciał zapisać się w
            historii galaktyki jako pierwszy przedstawiciel ludzkiej Rasy, który będąc
            Wicekrólem Federacji Handlowej odbuduje jej potęgę. Dlatego właśnie w tym
            momencie podjął decyzję...

            - Ochmistrzu! - powiedział włączając holofon - proszę rozpocząć przygotowania do
            podróży na Coruscant!!!
      • darthazubin Re: hehe :))) 04.06.02, 10:20
        mikolaj7 napisał(a):

        > nasza dyspute o losach galaktyki wrzucili na strone
        > glowna forum :-)))

        I to jako "Najciekawsze dyskusje" :)))
    • Gość: Kamil Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.02, 11:40
      Kim jesteś?
      • Gość: digan Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! IP: *.pl / *.pl 04.06.02, 20:08
        - do cholery! - D`e-gean zdenerwował się- Jesteś ślepy! Ślepy przez swoją
        potęgę! Wiesz kim jestem? Wnukiem Palpatine`a!
        Twarz Azubina mogła oznaczać wszystko.
        - Mój ojciec był dobry. Chciał, żebym był dobry... ukrył mnie na planecie, ale
        ty mnie dorwałeś. W końcu wszedł we mnie, przez kilka miesięcy byłem dobry... -
        jego głos stawał się coraz cichszy - Ale dziadek upomniał się o mnie, też we
        mnie wszedł. I on też miał nademną władzę. Ale wygrałem. I zrozumiałem.
        Jego miecz nagle rozbłysnął.
        - I zrozumiałem! To nie moc jest zła lub dobra, ale ludzie!! Ja, biorę moc w
        całości, taką jaka jest i przez to jestem chyba najpotężniejszym rycerzem.
        Chcesz, przekonaj się.
        Nagle wykonał piuret, niesamowicie szybki. Azubin zobaczył tylko czerwony
        błysk. Jego miecz ustawił się machinalnie. D`e-gean zaatakował z klęczek udo,
        udeżył z taką siłą, że rzuciło Azubinem o ścianę.
        Sith pozbierał się i wyprostował.
        - Chciałem cię namówić do tej opcji, ale stwierdziłeś, że jestem zdrajcą.
        Proszę, udowodnij mi, że, jak mówisz, "ciemna" strona mocy jest lepsza..
        • mikolaj7 dygresja 04.06.02, 22:07
          walki sa bezsensu. nikt nie chce wygrac, nawet jak
          'gralismy' oszczednie z Azubinem bylo to dosc kiepskie, a
          Digan i tak wlaczy jak na kodach... trzeba to jakos
          wymyslic, zeby bylo ciekawiej. jeszcze gra sie rozwinie w
          nieciekawym kierunku... a ja bym chcial kiedys wrocic,
          hehe
          • okazja poszukiwania 05.06.02, 16:44
            rozpoczal sie wielki wyscig..... wielki wyscig po wiedze.... gdyz sily sie
            wyrownaly..... Sith jest rowny Jedi

            kluczem do sukcesu moze byc osiagniecie przewagi nad przeciwnikiem...

            obie strony zaczynaja sie powoli koncentrowac na poszukiwaniu najstarszych
            zapiskow, datujacych sie jeszcze sprzed czasow Dartha Bane'a.... z czasow
            wielkowsci Imperium Sith..... onych prastarych run poszukuje zarowno lord sith
            i jego padawan jak i rada jedi....

            sithowie chca bowiem odnalezc droge do prastarej broni pozwalajacej na
            kontrolowanie przeplywu mocy znacznie wieksze niz posiadanie li tylko
            vonskrow.....

            rada jedi chce zbadac co stalo sie przyczyna upadku sithow a takze jak udalo im
            sie przetrwac.......

            na niezwykle lukratywne ogloszenie w holonecie zaczynaja odpowiadac lowcy
            nagrod ..... wiadomo ze Boba Fett juz rozpoczal poszukiwania..... zglaszaja sie
            coraz to nowi .... mniej lub bardziej doswiadczeni lowcy...... przed Rada Jedi
            staje i Okazja ...... ciekawa co uslyszy.......
        • darthazubin WALKI 04.06.02, 22:18
          Zgadzam się, że to jest bez sensu. Mamy do wyboru- albo będziemy się oszczędzać,
          albo się pozabijamy, a to nie ma żadnego sensu.
          Proponuje ogólną burzę mózgów i zastanowienie się, co zrobić z tym fantem.

          A jak na razie to silnym uderzeniem wytrącam broń z ręki D'e-geana, walę w niego
          błyskawicą wyrzucając z pomieszczenia, ale nie robiąc mu krzywdy i biegnę
          (znajdziecie mnie kilka wątków wyżej)
          • Gość: Xionc Federacja IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 06.06.02, 09:02
            Mała zrazu planeta Coruscant stawała się coraz większa. Z zamyślenia Xionc
            został wyrwany przez hamującą fregatę Federacji.
            - Wicekrólu, Coruscant osiągniemy za 30 standardowych jednostek czasu.

            Jeo plan wykorzystania Mrocznego posłańca wydawał się genialny. Poczuł ogromne
            zadowolenie. Atutem miały być jego koneksje rodzinne, o których nikt nie
            wiedział...
            • darthazubin Re: Federacja 06.06.02, 16:19
              Gość portalu: Xionc napisał(a):

              > Mała zrazu planeta Coruscant stawała się coraz większa. Z zamyślenia Xionc
              > został wyrwany przez hamującą fregatę Federacji.
              > - Wicekrólu, Coruscant osiągniemy za 30 standardowych jednostek czasu.
              >
              > Jeo plan wykorzystania Mrocznego posłańca wydawał się genialny. Poczuł ogromne
              > zadowolenie. Atutem miały być jego koneksje rodzinne, o których nikt nie
              > wiedział...

              "Wiadomość z planety" Posiedzenie Senatu już się rozpoczęło. Sensacją było iż
              główny kandydat na stanowisko kanclerza- Senator Asetine nie pojawił się na
              posiedzeniu. Czyżby czuł się aż tak pewnie? Miasto huczało od plotek na ten
              temat- o czym donieśli Xionic'owi jego zaufani ludzie.
    • Gość: OBI NIEMA PO CO MARNOWAC CZASU IP: *.dsl.snlo01.pacbell.net 06.06.02, 12:11
      To niejest jakas gra w stolki, to jest Polityka, to jestesmy my i nastepna
      wojna swiatowa.
    • an-nah Prosze o streszczenie, bo się zgubiłam! 06.06.02, 18:54
      Chłodzenie procesora mi nawialiło ;((((((((((
      • mikolaj7 streszczenie ;))) 06.06.02, 19:06
        wiesz, ja tez sie zgubilem dawno temu. mniej wiecej jest
        tak, ze perlotiel przechodzi juz prawie prawie na strone
        sithow, lord azubin jest tez senatorem Asetinem i jedi,
        Bizmutem, tak sobie incognito hasa po coruscant... ja sie
        wyslalem na korelie pare odcinkow temu, bo sie zgubilem.
        de`gean jest tutaj szwarccharakterem, w kazdym razie
        azubin jest przeciwko niemu i chce go zniszczyc z pomoca
        jedi... asetine (czyli azubin pokazujacy sie w senacie) jest
        glownym kandydatem na kanclerza, luke jest slepy i nie wie
        co sie dzieje i ktos chce zmajstrowac 3 gwiazd smierci... to
        chyba tyle. aha, jeszcze jest Xionc, wicekrol federacji
        handlowej, wprowadzil ciekawy watek, tyko czekac az sie
        spotka z kims juz piszacym, a to niedlugo, bo wicekrol
        dolatuje juz do coruscant. a o Tobie troche zapomnielismy...
        zreszta trudno bylo inaczej...
        • mikolaj7 Re: streszczenie PART 2 14.06.02, 22:32
          w tej kwilce sytuacja wyglada tak:

          Azubin jest sithem, jedi i kanclerzem (ostro pogrywa, hehe),
          ale zdecydowal sie ujawnic radzie jedi, zeby sithowie mogli
          sie z nimi zjednoczyc. rada jedi za namowa Perlotiel go
          uwiezila. on of korz uciekl. co bedzie dalej dopiero sie
          dowiemy. okazuje sie tez, ze Perlotiel wcale nie jest jakas
          biedna jedi, o ktorej zblakana dusze walczy Lord Azubin, ale
          nalezy do renegackiego zakonu Sithow (chyba mozna to tak
          nazwac?) i sama steruje ich planami, majacymi zniszczyc,
          Sithow, Jedi i wszystko wokol :-)

          jeszcze odswierzamy watek Xionca, bo nagle okazal sie
          bardzo potrzebny (i mamy nadzieje, ze autor wroci) - Azubin
          dostaje sygnaly, ze jego armia jest juz gotowa. dogadal sie
          wczesniej z Xionciem (kurcze, ksywki nie pamietam ;-), jako
          Biznat i teraz dowodzi armia federacji, ktora jest wlasnie w
          drodze na Coruscant... warto zauwazyc, ze nowe watki z
          udzialem Xionca i Azubina sa w 'przeszlsoci' wzgledem np.
          watku 'CD' :-)

          chyba wszystko rozumiesz :-)

          aha - i ja tez wracam juz na Coruscant - z wakacji na
          Korelii, natomiast Ty jestes zostawiona na pastwe losu. nic
          z Toba nie robilismy, bo Cie nie bylo :-)
          • perlotiel Re: streszczenie PART 2 15.06.02, 19:04
            mikolaj7 napisał(a):

            > w tej kwilce sytuacja wyglada tak:
            >
            > Azubin jest sithem, jedi i kanclerzem (ostro pogrywa,
            hehe),
            > ale zdecydowal sie ujawnic radzie jedi, zeby sithowie
            mogli
            > sie z nimi zjednoczyc. rada jedi za namowa Perlotiel go
            > uwiezila. on of korz uciekl. co bedzie dalej dopiero sie
            > dowiemy. okazuje sie tez, ze Perlotiel wcale nie jest
            jakas
            > biedna jedi, o ktorej zblakana dusze walczy Lord
            Azubin, ale
            > nalezy do renegackiego zakonu Sithow (chyba mozna to tak
            > nazwac?) i sama steruje ich planami, majacymi zniszczyc,
            > Sithow, Jedi i wszystko wokol :-)
            >

            przepraszam bardzo, ale nigdzie nie pisalam, ze moj zakon
            chce zniszczyc Sith'ów, Jedi i wszystko wokol ;PPPPPP
            • mikolaj7 Re: streszczenie PART 2 15.06.02, 20:01
              perlotiel napisał(a):

              > mikolaj7 napisał(a):
              >
              > > w tej kwilce sytuacja wyglada tak:
              > >
              > > Azubin jest sithem, jedi i kanclerzem (ostro pogrywa,
              > hehe),
              > > ale zdecydowal sie ujawnic radzie jedi, zeby sithowie
              > mogli
              > > sie z nimi zjednoczyc. rada jedi za namowa Perlotiel go
              > > uwiezila. on of korz uciekl. co bedzie dalej dopiero sie
              > > dowiemy. okazuje sie tez, ze Perlotiel wcale nie jest
              > jakas
              > > biedna jedi, o ktorej zblakana dusze walczy Lord
              > Azubin, ale
              > > nalezy do renegackiego zakonu Sithow (chyba mozna to tak
              > > nazwac?) i sama steruje ich planami, majacymi zniszczyc,
              > > Sithow, Jedi i wszystko wokol :-)
              > >
              >
              > przepraszam bardzo, ale nigdzie nie pisalam, ze moj zakon
              > chce zniszczyc Sith'ów, Jedi i wszystko wokol ;PPPPPP

              dobra, dobra. chcesz wyeliminowac sithow i jedi z gry, moze
              byc? :-)
              • darthazubin Re: streszczenie PART 2 15.06.02, 20:50
                mikolaj7 napisał(a):

                > perlotiel napisał(a):
                >
                > > mikolaj7 napisał(a):
                > >
                > > > w tej kwilce sytuacja wyglada tak:
                > > >
                > > > Azubin jest sithem, jedi i kanclerzem (ostro pogrywa,
                > > hehe),
                > > > ale zdecydowal sie ujawnic radzie jedi, zeby sithowie
                > > mogli
                > > > sie z nimi zjednoczyc. rada jedi za namowa Perlotiel go
                > > > uwiezila. on of korz uciekl. co bedzie dalej dopiero sie
                > > > dowiemy. okazuje sie tez, ze Perlotiel wcale nie jest
                > > jakas
                > > > biedna jedi, o ktorej zblakana dusze walczy Lord
                > > Azubin, ale
                > > > nalezy do renegackiego zakonu Sithow (chyba mozna to tak
                > > > nazwac?) i sama steruje ich planami, majacymi zniszczyc,
                > > > Sithow, Jedi i wszystko wokol :-)
                > > >
                > >
                > > przepraszam bardzo, ale nigdzie nie pisalam, ze moj zakon
                > > chce zniszczyc Sith'ów, Jedi i wszystko wokol ;PPPPPP
                >
                > dobra, dobra. chcesz wyeliminowac sithow i jedi z gry, moze
                > byc? :-)

                Ladnie to tak sobie rozwijac na boku watek bez mojej wiedzy????? Po Jedi sie
                moglem tego spodziewac, ale zeby moja wlasna siostra???? :))))
                Nie wiemy, czy ona chce zniszczyc Sithow i Jedi, bo nie wiemy w jakim zwiazku
                jest z "moimi" renegackimi Sithami (i ich niewidzialnymi zabojcami)
                • mikolaj7 Re: streszczenie PART 2 15.06.02, 21:19
                  to mnie oswieccie:

                  jestem ja, luke i cala reszta - Jedi
                  jest Azubin - Sith
                  jest Perlotiel - kto? to cos, czym byl Digan? czy cos innego?
                  a renegaci to Perlotiel?

                  ktos mi juz tu Vadera i Imperatora mieszal... moze bez
                  wskrzeszania, co? :-)
                  • perlotiel Re: streszczenie PART 2 15.06.02, 22:34
                    mikolaj7 napisał(a):

                    > to mnie oswieccie:
                    >
                    > jestem ja, luke i cala reszta - Jedi
                    > jest Azubin - Sith
                    > jest Perlotiel - kto? to cos, czym byl Digan? czy cos
                    innego?
                    > a renegaci to Perlotiel?
                    >
                    > ktos mi juz tu Vadera i Imperatora mieszal... moze bez
                    > wskrzeszania, co? :-)


                    teraz to ja tez sie zgubilam ;P zastanowmy sie ^^"
                    moje stanowisko jest takie: poki sama tego nie potwierdze
                    nie robcie ze mnie morderczyni ;)))
                    i jestem tez przeciwna wskrzeszaniu. to tyle. dziekuje za
                    chwile uwagi ;P
                    • mikolaj7 Re: streszczenie PART 2 15.06.02, 22:48
                      perlotiel napisał(a):

                      > mikolaj7 napisał(a):
                      >
                      > > to mnie oswieccie:
                      > >
                      > > jestem ja, luke i cala reszta - Jedi
                      > > jest Azubin - Sith
                      > > jest Perlotiel - kto? to cos, czym byl Digan? czy cos
                      > innego?
                      > > a renegaci to Perlotiel?
                      > >
                      > > ktos mi juz tu Vadera i Imperatora mieszal... moze bez
                      > > wskrzeszania, co? :-)
                      >
                      >
                      > teraz to ja tez sie zgubilam ;P zastanowmy sie ^^"
                      > moje stanowisko jest takie: poki sama tego nie potwierdze
                      > nie robcie ze mnie morderczyni ;)))
                      > i jestem tez przeciwna wskrzeszaniu. to tyle. dziekuje za
                      > chwile uwagi ;P

                      no dobrze, nie jestes morderczynia. ale nalezysz do tego
                      trzeciego zakonu, prawda? a Wasze cele ujawnia sie z
                      czasem jak sadze.

                      ciekawym gdzie teraz usytuowac Digana...
                      • darthazubin Uspokójcie się!!!! 16.06.02, 13:09
                        mikolaj7 napisał(a):

                        > perlotiel napisał(a):
                        >
                        > > mikolaj7 napisał(a):
                        > >
                        > > > to mnie oswieccie:
                        > > >
                        > > > jestem ja, luke i cala reszta - Jedi

                        Wy jestescie Jedi- w tej grupie dowodzi Luke przynajmniej formalnie

                        > > > jest Azubin - Sith

                        Ja jestem Sithem- jedynym i zwierzchnikiem
                        Digan jest moim bylym uczniem, ktory odszedl od Sithow

                        Sithowie renegaci to odrebny i tajemniczy zakon

                        > > > jest Perlotiel - kto? to cos, czym byl Digan? czy cos
                        > > innego?
                        > > > a renegaci to Perlotiel?
                        > > >

                        Perlotiel sie nie zdeklarowala. Tzn. mowila cos ze jest od Renegackich Sithow,
                        ale rownie dobrze mogla klamac

                        > > teraz to ja tez sie zgubilam ;P zastanowmy sie ^^"
                        > > moje stanowisko jest takie: poki sama tego nie potwierdze
                        > > nie robcie ze mnie morderczyni ;)))
                        > > i jestem tez przeciwna wskrzeszaniu. to tyle. dziekuje za
                        > > chwile uwagi ;P
                        >
                        > no dobrze, nie jestes morderczynia. ale nalezysz do tego
                        > trzeciego zakonu, prawda? a Wasze cele ujawnia sie z
                        > czasem jak sadze.
                        >
                        > ciekawym gdzie teraz usytuowac Digana...

                        O co wam chodzi z tym wskrzeszaniem???? Przeciez nikt nie zostal wskrzeszony.
                        Vader pojawia sie na takiej samej zasadzie, jak pojawil sie Obi-Wan w "Powrocie
                        Jedi".
    • an-nah STRESZCZENIE NA JUTRO!!!!!!!!!!!!!!!! 06.06.02, 19:10
      Teraz muszę się wynieść, bo tata ma dużo roboty. Ale
      jutro wracam!
      • mikolaj7 a ja sie nie licze, he ? 06.06.02, 19:39
        an-nah napisał(a):

        > Teraz muszę się wynieść, bo tata ma dużo roboty. Ale
        > jutro wracam!

        • Gość: Xionc SPOTKANIE IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 07.06.02, 08:48
          >"Wiadomość z planety" Posiedzenie Senatu już się rozpoczęło. Sensacją było iż
          >główny kandydat na stanowisko kanclerza- Senator Asetine nie pojawił się na
          >posiedzeniu. Czyżby czuł się aż tak pewnie? Miasto huczało od plotek na ten
          >temat- o czym donieśli Xionic'owi jego zaufani ludzie.

          Twarz wicekróla nie wyrażała żadnych emocji, ale jego wnętrze targane było
          sprzecznymi uczuciami. NIe pojawił się?! Więc co znaczyły słowa Mrocznego
          Posłanca? Czyżby to była prowokacja Jedi mająca na celu ostatecznie zniszczenie
          Federacji. Zaczął się bać, że w każdej chwili może zostać zatrzymany przez
          Rycerzy. Musiał działać szybko, by jego plan zaczął działać... Ale musi też
          spotkać się z Posłańcem. Jakby na te słowa do jego apartamentu w najlepszym
          hotelu na Corruscant wkroczył ochmistrz zapowiadając:
          - Oto gość Wicekrólu. NIe podał jednak swego imienia. Czy raczysz go przyjąć,
          PAnie?
          WIcekról spojrzał na pochyloną lecz i tak wysoką postać spowitą w czarny
          płaszcz, postać której twarz zakrywał kaptur.
          - Tak. Zostaw nas samych. Szybko!!!
          Gdy zamknęły się drzwi, Posłaniec przemówił:
          - Ostatnim razem nie przedstawiłem się. Tym razem jednak ujawnię się, choć
          drogo mnie może to kosztować.... Nazywam się....
          • Gość: Xionc Re: SPOTKANIE IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 07.06.02, 08:49
            Kto ma pomysł na Posłańca?
            • darthazubin Re: SPOTKANIE 07.06.02, 13:28
              Gość portalu: Xionc napisał(a):

              > Kto ma pomysł na Posłańca?

              Myślę że to przedstawiciel tych Sithów-renegatów, ale nie mam chwilowo czasu
              rozwijać tego wątku.Jak nikt inny nic nie dopisze, to może wieczorem coś skrobnę
              w tej sprawie.
              • Gość: digan To już chyba finał! IP: *.pl / *.babylon.tarman.pl 07.06.02, 21:12
                D`e-gean pobiegł za Azubinem. Przyczaił się przy wejściu do rady. I dał
                sygnał. Z jednego z zaparkowanych poduszkowców wyskoczył Wielki Mistrz Zakonu
                Thuon. Razem weszli do budynku. Dzieci, nieco wstrząśnięte pojwieniem się
                Sith`a, znowu się przestraszyły. Szedł ktoś równie potężny, może bardziej...
                Jeden, na czele, krocząc szybko. Był już tu: to był D`e-gean. Za nim ktoś o
                wiele gorszy. Mimo jego małego wzrostu, wiała z niego niesamowita moc. To był
                Yedma.
                Drzwi rady otworzyły się. Zobaczył za nimi Perlotiel, An-Nah, Mikołaja, Luka
                jakiegoś dziwnego jegomościa. I w rogu był ktoś jeszcze.
                Azubin!
                D`e-geanem szarpnęły emocje, ale niewypuścił ich poza siebie.
                Klęknął przed Lukiem, Yedma skłonił się nisko.
                A potem D`e-gean zaczął mówić. Całą prawdę:
                - Panie. Oto przedstawiam ci mojego aktualnego mistrza: Yedmę. Podobno miałeś
                kontakt z jego starszym bratem, Yodą. Powiem teraz, po co przybyłem:
                Nasz zakon Rycerzy Thuon wykrył na wybrzeżach jakąś złowrogą siłę. To nie my i
                nie Sithowie. To jakiś odłam Sithów, wiemy, że nazywają się Nekrosami...
                Gdzieś z lewej strony uchwycił spojrzenie Drake Windu. Spojrzenie pełne
                litości. Znowu targnęły nim emocje, ale nie dał tego po sobie poznać.
                - Kiedyś wniknąłem w ich grupę. I zdradziłem nich. Ich mistrz, jakiś potężny
                rycerz upomniał się o mnie. Wszedł we mnie w postaci mojego dziadka...
                Po licach D`e-geana popłynęły goszkie łzy.
                - Sterował mną. Najpierw jawnie, potem z ukrycia. Wreszcie wnikł we mnie do
                końca: Ja już nie jestem ani dobry, ani zły. TO moje przekleństwo...
                Już nie taił emocji. Niech wszyscy wiedzą: raz starał się być uczciwy.
                Luke nie mówił nic: wszyscy słuchali go w kompletnym milczeniu.
                - Nasz zakon ma inną Ideologię: nie mówimy o dobrej czy złej mocy, ale o
                ludziach... istotach, które nią sterują.
                Potem podszedł do Drake`a i ucołował jego nową, Bioniczną stopę. A on podnióśł
                go i objął jak brata. Przebaczył mu.
                Yemna poraz pierwszy raz przemówił:
                - oficjalnie D`e-gean przybył o informację o brata mego, Yodą zwanego.
                Nieofichjalnie, do ideologii naszej nowych rycerzy miał przekonać... A teraz
                informacje straszną dla was mam: Nowa gwiazda śmierci w strone COrruscant
                zmierza... Zjednoczyć się musimy...
                • perlotiel Re: To już chyba finał! 07.06.02, 22:14
                  ????????????
                • mikolaj7 Re: To już chyba finał! 07.06.02, 22:28
                  kurcze, wszystko pieknie, ale mysmy z Cibie zrobili juz
                  renegata i wladce Nowej Gwiazdy Smierci :D

                  a ja w ogole nie uczestnicze w historie, jestem na Korelii
                  :-)))
              • darthazubin Re: SPOTKANIE 14.06.02, 21:13
                darthazubin napisał(a):

                > Gość portalu: Xionc napisał(a):
                >
                > > Kto ma pomysł na Posłańca?
                >
                -Nazywam się Binzat. Moje imię dużo znaczy tu znaczy. Wie pan, ile ryzykuję
                ujawniając się. Wielkie niebezpieczeństwo wisi nad nami wszystkimi. Mogę
                przedstawić wam moją ofertę, jednak muszę być pewny że możemy panu zaufać. Zaufać
                całkowicie. Wszystko co tu powiem pozostanie jedynie między nami. Czy mogę Panu
                zaufać? Proszę pamiętać, zgoda oznacza wkroczenie na bardzo ryzykowną ścieżkę..
        • mikolaj7 5000 07.06.02, 23:01
          mikolaj7 napisał(a):

          > an-nah napisał(a):
          >
          > > Teraz muszę się wynieść, bo tata ma dużo roboty. Ale
          > > jutro wracam!
          >

          no, no, moj pieciotysieczny post :D
    • Gość: sdsd Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! IP: *.ds14.agh.edu.pl 08.06.02, 13:42
      an-nah napisał(a):

      > Prolog:
      >
      > Mroczna, podziemna sala w dawnej bazie Imperium.
      > Naprzeciw siebie stoją dwie postaci ze świetlnymi
      > mieczami w dłoniach. Jedna ma miecz żółty, druga
      > czerwony i podwójny. Mierzą się wzrokiem.Na podłodze

      sdsd
      > leży młody mężczyzna z odciętą dłonią. Bezradnie patrzy
      > na swego mistrza, Mikołaja, walczącego właśnie z
      > mrocznym lordem Sith, Darth Azubinem. Wie, że jego
      > czyny nie moga zdecydować o wyniku walki...
      > Sith i Jedi okrążają się, każdy boi się zaatakować
      > pierwszy....
      > Piękny dzień nad stolicą Nowej Republiki, poranne
      > słońce zalewa taras akademii Jedi, na którym stoi
      > właśnie mistrz Jedi, Luke Skywalker. W dłoni trzyma
      > zaproszenie na chrzest pierwszego dziecka swojej
      > siostry, Lei i Hana Solo. W pewnym momencie jego uwagę
      > przykuwa idąca chodnikiem postać młodej dziewczyny.
      > Dziewczyna rozgląda się niepewnie, wiadać, że budynek
      > akademii ją interesuje, ale też, ze dziewczyna się
      > waha. Luke, jako doświadczony Jedi, wyczuwa silną Moc w
      > dziewczynie.
      > Dziewczyna nazywa się An-Nah. Waha się. Niedawno
      > otrzymała dwie sprzeczne ze sobą propozycje. Jest teraz
      > rozdarta między jasną a ciemną stroną Mocy. Pociągają
      > ją obie te ścieżki, ale wie, że wybrać może tylko jedną...


    • perlotiel do Mikołaja 13.06.02, 16:35
      po wizycie w celi Azubina udala sie do Mikołaja.
      "witaj Mikołaju... Musze z Toba poromawiac. Bardzo mnie
      ciekawi co sadzisz o tej calej sytuacji? o propozycji
      Azubina, czy uwazasz, ze go slusznie aresztowalismy?"
      "i o sytuacji z senacie..."po chwili zastanowienia
      dodala "i o moim "podwojnym zyciu"... przeciez sie
      domyslales od pewnego czasu... Twoje mysli Cie zdradzily"
      • mikolaj7 Re: do Mikołaja 13.06.02, 21:34
        perlotiel napisał(a):

        > po wizycie w celi Azubina udala sie do Mikołaja.
        > "witaj Mikołaju... Musze z Toba poromawiac. Bardzo mnie
        > ciekawi co sadzisz o tej calej sytuacji? o propozycji
        > Azubina, czy uwazasz, ze go slusznie aresztowalismy?"
        > "i o sytuacji z senacie..."po chwili zastanowienia
        > dodala "i o moim "podwojnym zyciu"... przeciez sie
        > domyslales od pewnego czasu... Twoje mysli Cie zdradzily"

        Mikolaj wracal ospiesznie na Coruscant. wiedzial juz co sie
        stalo. potezne zaqklocenia mocy na Korelii mialy go tylko
        wywabic z planety-miasta. okazalo sie, ze na Korelii kilka
        dni wczesniej ktos z 'trzeciej frakcji' zabil dwoch mistrzow
        jedi i ich padawanow. z pomoca i... [i tu jest wlasnie
        problem - w GW sa stworzenia na i, ale nazwy nie moge
        sobie przypomniec, ktore potrafia 'niszczyc' moc. w
        promieniu do 10 metrow wkolo nich nie mozna z niej
        korzystac - serio] pozbawiono ich Mocy i zamordowano.
        chytra sztuczka, ale nie tak chytra, by rada jedi mogla sie
        na nia nabrac... niestety, rada jed zatraca swoje
        umiejetnosci, stacza sie. najlepszym tego przykladem jest
        to, co stalo sie na coruscant. zdradzieccy sithowie ujawnili
        swoje oblicze. teraz mozna juz tylko liczyc, ze Azubin
        dozyje do mojego powrotu.
        • darthazubin Re: do Mikołaja 13.06.02, 21:37
          mikolaj7 napisał(a):

          > perlotiel napisał(a):
          >
          > > po wizycie w celi Azubina udala sie do Mikołaja.
          > > "witaj Mikołaju... Musze z Toba poromawiac. Bardzo mnie
          > > ciekawi co sadzisz o tej calej sytuacji? o propozycji
          > > Azubina, czy uwazasz, ze go slusznie aresztowalismy?"
          > > "i o sytuacji z senacie..."po chwili zastanowienia
          > > dodala "i o moim "podwojnym zyciu"... przeciez sie
          > > domyslales od pewnego czasu... Twoje mysli Cie zdradzily"
          >
          > Mikolaj wracal ospiesznie na Coruscant. wiedzial juz co sie
          > stalo. potezne zaqklocenia mocy na Korelii mialy go tylko
          > wywabic z planety-miasta. okazalo sie, ze na Korelii kilka
          > dni wczesniej ktos z 'trzeciej frakcji' zabil dwoch mistrzow
          > jedi i ich padawanow. z pomoca i... [i tu jest wlasnie
          > problem - w GW sa stworzenia na i, ale nazwy nie moge
          > sobie przypomniec, ktore potrafia 'niszczyc' moc. w
          > promieniu do 10 metrow wkolo nich nie mozna z niej
          > korzystac - serio] pozbawiono ich Mocy i zamordowano.
          > chytra sztuczka, ale nie tak chytra, by rada jedi mogla sie
          > na nia nabrac... niestety, rada jed zatraca swoje
          > umiejetnosci, stacza sie. najlepszym tego przykladem jest
          > to, co stalo sie na coruscant. zdradzieccy sithowie ujawnili
          > swoje oblicze. teraz mozna juz tylko liczyc, ze Azubin
          > dozyje do mojego powrotu.

          Na razie jakoś sobie radzi, ale (z pewnych powodów) znowu pakuje się w
          tarapaty, więc lepiej się pospiesz.
          PS: nie pogratulowałeś mi jeszcze wyboru na Kanclerza :))
          • perlotiel Re: do Mikołaja 14.06.02, 11:16
            darthazubin napisał(a):

            > mikolaj7 napisał(a):
            >
            > > perlotiel napisał(a):
            > >
            > > > po wizycie w celi Azubina udala sie do Mikołaja.
            > > > "witaj Mikołaju... Musze z Toba poromawiac. Bardzo mnie
            > > > ciekawi co sadzisz o tej calej sytuacji? o propozycji
            > > > Azubina, czy uwazasz, ze go slusznie aresztowalismy?"
            > > > "i o sytuacji z senacie..."po chwili zastanowienia
            > > > dodala "i o moim "podwojnym zyciu"... przeciez sie
            > > > domyslales od pewnego czasu... Twoje mysli Cie
            zdradzily"
            > >
            > > Mikolaj wracal ospiesznie na Coruscant. wiedzial juz
            co sie
            > > stalo. potezne zaqklocenia mocy na Korelii mialy go
            tylko
            > > wywabic z planety-miasta. okazalo sie, ze na Korelii
            kilka
            > > dni wczesniej ktos z 'trzeciej frakcji' zabil dwoch
            mistrzow
            > > jedi i ich padawanow. z pomoca i... [i tu jest wlasnie
            > > problem - w GW sa stworzenia na i, ale nazwy nie moge
            > > sobie przypomniec, ktore potrafia 'niszczyc' moc. w
            > > promieniu do 10 metrow wkolo nich nie mozna z niej
            > > korzystac - serio] pozbawiono ich Mocy i zamordowano.
            > > chytra sztuczka, ale nie tak chytra, by rada jedi
            mogla sie
            > > na nia nabrac... niestety, rada jed zatraca swoje
            > > umiejetnosci, stacza sie. najlepszym tego przykladem
            jest
            > > to, co stalo sie na coruscant. zdradzieccy sithowie
            ujawnili
            > > swoje oblicze. teraz mozna juz tylko liczyc, ze Azubin
            > > dozyje do mojego powrotu.
            >
            > Na razie jakoś sobie radzi, ale (z pewnych powodów)
            znowu pakuje się w
            > tarapaty, więc lepiej się pospiesz.
            > PS: nie pogratulowałeś mi jeszcze wyboru na Kanclerza :))




            mam tylko jedna, malutka prosbe: jak juz sie zjednoczycie
            i dogadacie w sprawach ocalenie galaktyki, poczekajcie
            troche i mnie nie zabijajcie ;P
            • darthazubin Re: do Mikołaja 14.06.02, 11:32
              perlotiel napisał(a):

              > darthazubin napisał(a):
              >
              > > mikolaj7 napisał(a):
              > >
              > > > perlotiel napisał(a):
              > > >
              > > > > po wizycie w celi Azubina udala sie do Mikołaja.
              > > > > "witaj Mikołaju... Musze z Toba poromawiac. Bardzo mnie
              > > > > ciekawi co sadzisz o tej calej sytuacji? o propozycji
              > > > > Azubina, czy uwazasz, ze go slusznie aresztowalismy?"
              > > > > "i o sytuacji z senacie..."po chwili zastanowienia
              > > > > dodala "i o moim "podwojnym zyciu"... przeciez sie
              > > > > domyslales od pewnego czasu... Twoje mysli Cie
              > zdradzily"
              > > >
              > > > Mikolaj wracal ospiesznie na Coruscant. wiedzial juz
              > co sie
              > > > stalo. potezne zaqklocenia mocy na Korelii mialy go
              > tylko
              > > > wywabic z planety-miasta. okazalo sie, ze na Korelii
              > kilka
              > > > dni wczesniej ktos z 'trzeciej frakcji' zabil dwoch
              > mistrzow
              > > > jedi i ich padawanow. z pomoca i... [i tu jest wlasnie
              > > > problem - w GW sa stworzenia na i, ale nazwy nie moge
              > > > sobie przypomniec, ktore potrafia 'niszczyc' moc. w
              > > > promieniu do 10 metrow wkolo nich nie mozna z niej
              > > > korzystac - serio] pozbawiono ich Mocy i zamordowano.
              > > > chytra sztuczka, ale nie tak chytra, by rada jedi
              > mogla sie
              > > > na nia nabrac... niestety, rada jed zatraca swoje
              > > > umiejetnosci, stacza sie. najlepszym tego przykladem
              > jest
              > > > to, co stalo sie na coruscant. zdradzieccy sithowie
              > ujawnili
              > > > swoje oblicze. teraz mozna juz tylko liczyc, ze Azubin
              > > > dozyje do mojego powrotu.
              > >
              > > Na razie jakoś sobie radzi, ale (z pewnych powodów)
              > znowu pakuje się w
              > > tarapaty, więc lepiej się pospiesz.
              > > PS: nie pogratulowałeś mi jeszcze wyboru na Kanclerza :))
              >
              >
              >
              >
              > mam tylko jedna, malutka prosbe: jak juz sie zjednoczycie
              > i dogadacie w sprawach ocalenie galaktyki, poczekajcie
              > troche i mnie nie zabijajcie ;P

              Ciebie, SIOSTRO?????? :)))
            • mikolaj7 Re: do Mikołaja/ co z ta federacja handlowa? 14.06.02, 20:26
              perlotiel napisał(a):

              > darthazubin napisał(a):
              >
              > > mikolaj7 napisał(a):
              > >
              > > > perlotiel napisał(a):
              > > >
              > > > > po wizycie w celi Azubina udala sie do Mikołaja.
              > > > > "witaj Mikołaju... Musze z Toba poromawiac. Bardzo mnie
              > > > > ciekawi co sadzisz o tej calej sytuacji? o propozycji
              > > > > Azubina, czy uwazasz, ze go slusznie aresztowalismy?"
              > > > > "i o sytuacji z senacie..."po chwili zastanowienia
              > > > > dodala "i o moim "podwojnym zyciu"... przeciez sie
              > > > > domyslales od pewnego czasu... Twoje mysli Cie
              > zdradzily"
              > > >
              > > > Mikolaj wracal ospiesznie na Coruscant. wiedzial juz
              > co sie
              > > > stalo. potezne zaqklocenia mocy na Korelii mialy go
              > tylko
              > > > wywabic z planety-miasta. okazalo sie, ze na Korelii
              > kilka
              > > > dni wczesniej ktos z 'trzeciej frakcji' zabil dwoch
              > mistrzow
              > > > jedi i ich padawanow. z pomoca i... [i tu jest wlasnie
              > > > problem - w GW sa stworzenia na i, ale nazwy nie moge
              > > > sobie przypomniec, ktore potrafia 'niszczyc' moc. w
              > > > promieniu do 10 metrow wkolo nich nie mozna z niej
              > > > korzystac - serio] pozbawiono ich Mocy i zamordowano.
              > > > chytra sztuczka, ale nie tak chytra, by rada jedi
              > mogla sie
              > > > na nia nabrac... niestety, rada jed zatraca swoje
              > > > umiejetnosci, stacza sie. najlepszym tego przykladem
              > jest
              > > > to, co stalo sie na coruscant. zdradzieccy sithowie
              > ujawnili
              > > > swoje oblicze. teraz mozna juz tylko liczyc, ze Azubin
              > > > dozyje do mojego powrotu.
              > >
              > > Na razie jakoś sobie radzi, ale (z pewnych powodów)
              > znowu pakuje się w
              > > tarapaty, więc lepiej się pospiesz.
              > > PS: nie pogratulowałeś mi jeszcze wyboru na Kanclerza :))
              >
              >
              >
              >
              > mam tylko jedna, malutka prosbe: jak juz sie zjednoczycie
              > i dogadacie w sprawach ocalenie galaktyki, poczekajcie
              > troche i mnie nie zabijajcie ;P

              trohce wairy w ucziwych sithow i jedi :-)

              my bysmy Ci moze nie zaufali... hehe

              a co z wicekrolem federacji handlowej? moze jakos by
              polaczyc jegow atek z watkiem armii? proponuje dazyc do
              tego, ze to on stoi na czele armii Azubina, co Wy na to?
              tylko nie klony i nie droidy. cos lepszego - moze cyborgi?
    • Gość: digan CHOLERA!!!! IP: *.pl / *.babylon.tarman.pl 14.06.02, 20:13
      DO CHOLERY!!!! DLA KOGO JEST TEN WĄTEK?!? NAPISAŁEM CIĄG DALSZY I CO?? NIE, BO
      SIĘ WTYKAM MIĘDZY PERLOTIEL I AZUBINA!!! A AN-NAH NAPISAŁA, ŻE KAŻDY MOŻE
      KONTYNUOWAĆ!! MIKOŁAJ TEŻ SOBIE WAKACJE ZROBIŁ, A W RAZIE CZEGO ODRAZU
      RECENZUJE WSZYSTKO!
      CHCECIE TO DALEJ RÓBCIE SOBIE WENEZUELE, MAM NADZIEJE ŻE BĘDZIECIE SIĘ BAWIĆ
      DOBRZE!
      NARA!!!
      • an-nah Re: CHOLERA!!!! 14.06.02, 21:05
        Digan uspokuj sie... ja sie juz gubie i nawet nie wiem,
        o co ci chodzi, ani, gdzie w tym momencie jestem.
        • mikolaj7 Re: CHOLERA!!!! 14.06.02, 22:21
          an-nah napisał(a):

          > Digan uspokuj sie... ja sie juz gubie i nawet nie wiem,
          > o co ci chodzi, ani, gdzie w tym momencie jestem.

          zostawilismy Cie jak stalas gdzies na Corusant... z tego co
          pamietam to digan osobiscie Cie wyminal i sobie poszedl ;-)
      • darthazubin Re: CHOLERA!!!! 14.06.02, 21:16
        Gość portalu: digan napisał(a):

        > DO CHOLERY!!!! DLA KOGO JEST TEN WĄTEK?!? NAPISAŁEM CIĄG DALSZY I CO?? NIE, BO
        > SIĘ WTYKAM MIĘDZY PERLOTIEL I AZUBINA!!! A AN-NAH NAPISAŁA, ŻE KAŻDY MOŻE
        > KONTYNUOWAĆ!! MIKOŁAJ TEŻ SOBIE WAKACJE ZROBIŁ, A W RAZIE CZEGO ODRAZU
        > RECENZUJE WSZYSTKO!
        > CHCECIE TO DALEJ RÓBCIE SOBIE WENEZUELE, MAM NADZIEJE ŻE BĘDZIECIE SIĘ BAWIĆ
        > DOBRZE!
        > NARA!!!

        Nie obrażaj się. Możesz dodawać nowe wątki, tak jak na przykład Xionic. Problem
        polegał na tym, że chyba ze trzy razy władowałeś się w nasze osobiste sprawy, np.
        zmuszając mnie abym się spotykał z An-Nah, chociaż miałem już inne plany, potem
        nie wiadomo skąd biorąc się w każdym miejscu gdzie znaleźliśmy się z Perlotiel...
        To zignorowanie było spowodowane tym, że całkowicie burzyło budowaną przez nas
        fabułę. Tak naprawdę to cały czas nie mam pojęcia czego chciał D'e-gean.
        • mikolaj7 Re: CHOLERA!!!! 14.06.02, 22:23
          darthazubin napisał(a):

          > Gość portalu: digan napisał(a):
          >
          > > DO CHOLERY!!!! DLA KOGO JEST TEN WĄTEK?!? NAPISAŁEM CIĄG DALSZY I CO?? NIE
          > , BO
          > > SIĘ WTYKAM MIĘDZY PERLOTIEL I AZUBINA!!! A AN-NAH NAPISAŁA, ŻE KAŻDY MOŻE
          > > KONTYNUOWAĆ!! MIKOŁAJ TEŻ SOBIE WAKACJE ZROBIŁ, A W RAZIE CZEGO ODRAZU
          > > RECENZUJE WSZYSTKO!
          > > CHCECIE TO DALEJ RÓBCIE SOBIE WENEZUELE, MAM NADZIEJE ŻE BĘDZIECIE SIĘ BA
          > WIĆ
          > > DOBRZE!
          > > NARA!!!
          >
          > Nie obrażaj się. Możesz dodawać nowe wątki, tak jak na przykład Xionic.

          jego watek zapowiada sie calkiem, calkiem, niech tylko sie
          pojawi :-)
    • an-nah Powracam 17.06.02, 10:57
      Podczas, gdy Darth Azubin knuł swój spisek, nieświadoma
      niczego An-Nah kończyła szkolenie. Nie było to wcale
      łatwe ani przyjemne, choć wielu młodych ludzi,
      marzących o zostaniu Jedi. Po pierwsze, starsi
      mistrzowie (od czasu odbudowania republiki wyszkolono
      ich już dość dużo) patrzyli na nią krzywo, twierdząc,
      że jest za stara (!) na szkolenie. Poza tym, nauka
      trafiania mieczem w jakąś latającą kulę z hełmem na
      oczach też nie należała do przyjemnych. No i jeszcze
      wkuwanie historii... brrr. Lubiła historię, ale raz
      pomimo kucia oblała egzamin... Tylko nauka języków
      obcych sprawiała jej przyjemnośc. Poza gungańskim. Co
      to za język? Raczej jakiś dialekt? Albo slang? I
      dlaczego najpopularniejszym gungańskim imieniem jest
      "Słoik" ("Jar")? Odpowiedź: po jakimś długouchu, który
      za starej republiki został posłem. Nic dziwnego, że
      stara republika upadła!
      • darthazubin Witamy ponownie 17.06.02, 11:50
        an-nah napisał(a):

        > Podczas, gdy Darth Azubin knuł swój spisek, nieświadoma

        Jaki spisek???????

        > niczego An-Nah kończyła szkolenie. Nie było to wcale
        > łatwe ani przyjemne, choć wielu młodych ludzi,
        > marzących o zostaniu Jedi. Po pierwsze, starsi
        > mistrzowie (od czasu odbudowania republiki wyszkolono
        > ich już dość dużo) patrzyli na nią krzywo, twierdząc,
        > że jest za stara (!) na szkolenie. Poza tym, nauka
        > trafiania mieczem w jakąś latającą kulę z hełmem na
        > oczach też nie należała do przyjemnych. No i jeszcze
        > wkuwanie historii... brrr. Lubiła historię, ale raz
        > pomimo kucia oblała egzamin... Tylko nauka języków
        > obcych sprawiała jej przyjemnośc. Poza gungańskim. Co
        > to za język? Raczej jakiś dialekt? Albo slang? I
        > dlaczego najpopularniejszym gungańskim imieniem jest
        > "Słoik" ("Jar")? Odpowiedź: po jakimś długouchu, który
        > za starej republiki został posłem. Nic dziwnego, że
        > stara republika upadła!

        Powoli zaczynała czuć, że tylko powrót do ideałów z początku Starej Republiki,
        z czasów zanim Jedi oddzielili się od Sithów może ocalić Galaktykę, może ocalić
        ich wszystkich...
        • an-nah Re: Witamy ponownie 17.06.02, 14:17
          darthazubin napisał(a):

          > Powoli zaczynała czuć, że tylko powrót do ideałów z
          początku Starej Republiki
          > ,
          > z czasów zanim Jedi oddzielili się od Sithów może
          ocalić Galaktykę, może ocalić
          >
          > ich wszystkich...


          Czyżby kolejna próba manipulacji, Lordzie Azubin?
          • darthazubin Re: Witamy ponownie 17.06.02, 19:38
            an-nah napisał(a):

            > darthazubin napisał(a):
            >
            > > Powoli zaczynała czuć, że tylko powrót do ideałów z
            > początku Starej Republiki
            > > ,
            > > z czasów zanim Jedi oddzielili się od Sithów może
            > ocalić Galaktykę, może ocalić
            > >
            > > ich wszystkich...
            >
            >
            > Czyżby kolejna próba manipulacji, Lordzie Azubin?

            Przede wszystkim nie kolejna- wtedy nas wszystkich zmanipulował Digan. :)

            Zanim jednak An-Nah zdążyła odepchnąć od siebie te myśli i myśl o straszliwym
            Sithu... tak naprawdę nie nazwyała go nawet tym imieniem, jakby bojąc się że
            wtedy uczyni tą groźbę jeszcze bardziej realną. W tym momencie usłyszała
            wezwanie.
            Mistrz Binzat był opiekunem jej grupy. Szanowali go niemal wszyscy Jedi-
            spokojny lecz stanowczy. Potrafił być też łagodny- nie raz wspomagał An-Nah, gdy
            miała problemy z kolejnymi egzaminami. Mawiał wtedy "Nie przejmuj się. Dopiero w
            akcji okaże się kto jest prawdziwym Jedi... Ale niestety, każdy musi przejść
            przez szkolenie... taka jest tradycja. Przyłóż się. POstaraj. Jeszcze trochę i
            nie będziesz musiała wkuwać tego wszystkiego".
            Jeszcze jedno mogła o nim powiedzieć- mistrz Binzat był nieskorumpowany- w
            przeciwiestwie do większości członków Rady Jedi. Wydawał się być nieszkodliwym,
            staroświeckim dziadkiem, który nie przystaje do tych trudnych czasów.
            A jednak An-Nah miała wrażenie, że za tym starym ciałem kryje się jeszcze
            wielka siła...
            A teraz ją wzywał. Zastanawiała się po co. Pewnie znowu chodziło o ten oblany
            egzamin z historii..
    • mikolaj7 Dwie kwestie do rozwazenia :) 17.06.02, 21:10
      po pierwsze: kto jest negatywnym bohaterem?! bo by sie
      taki przydal !

      po drugie: przed czym mamy obronic Coruscant?! przed
      Perlotiel, jakimis Sithami, czy kim?

      powiedzcie, bo moze wtedy wiecej zacznie sie dziac :-)
      • an-nah Re: Dwie kwestie do rozwazenia :) 18.06.02, 10:22
        mikolaj7 napisał(a):

        > po pierwsze: kto jest negatywnym bohaterem?! bo by sie
        > taki przydal !
        >
        > po drugie: przed czym mamy obronic Coruscant?! przed
        > Perlotiel, jakimis Sithami, czy kim?
        >
        > powiedzcie, bo moze wtedy wiecej zacznie sie dziac :-)


        A wątek Xionca (księdza?)?
      • darthazubin Re: Dwie kwestie do rozwazenia :) 18.06.02, 12:18
        mikolaj7 napisał(a):

        > po pierwsze: kto jest negatywnym bohaterem?! bo by sie
        > taki przydal !
        >
        > po drugie: przed czym mamy obronic Coruscant?! przed
        > Perlotiel, jakimis Sithami, czy kim?
        >
        > powiedzcie, bo moze wtedy wiecej zacznie sie dziac :-)

        Przed zlymi sithami (przynajmniej ja) poczekajmy 2-3 dni, ja jurtro sie wypowiem,
        a Perlotiel moze jak wroci zacznie cos krystalizowac
        .Ja moge byc negatywnym bohaterem, chociaz jak na razie jestem najbardziej
        pozytywny :)))
        • darthazubin Strony konfliktu 19.06.02, 13:33
          Tak jak to przedstawia się do tej pory:
          1)jest Rada Jedi i w jej ramach lojalny Mikołaj i (chyba???) An-Nah
          2)jest Azubin (Binzat/Asetine)- Sith, chce ocalic Republike i przywrocic jej
          pierwotna czystosc (taka jaka miala za Sithow) i polaczyc Sithow z Jedi
          3)sa Sithowie-renegaci (mozliwe, ze tu miesci sie Perlotiel????)- zbudowali nowa
          gwiazde smierci i chca zniszczyc Couruscant i w ogole zniszczyc wszystko (w ogole
          sa zli)
          4)jest D'e-gean, ktory dziala przeciw Azubinowi (ktory chce ocalic Galaktyke),
          ale udaje ze robi to ze szlachetnych pobudek
          5)jest Xionic, kuszony przez wszystkie strony, ale od dluzszego czasu go nie ma.
          No i to chyba wszyscy... (mam nadzieje, ze nikogo nie pominalem :)
          • mikolaj7 Re: Strony konfliktu 19.06.02, 22:13
            darthazubin napisał(a):

            > Tak jak to przedstawia się do tej pory:
            > 1)jest Rada Jedi i w jej ramach lojalny Mikołaj i (chyba???) An-Nah
            > 2)jest Azubin (Binzat/Asetine)- Sith, chce ocalic Republike i przywrocic jej
            > pierwotna czystosc (taka jaka miala za Sithow) i polaczyc Sithow z Jedi
            > 3)sa Sithowie-renegaci (mozliwe, ze tu miesci sie Perlotiel????)- zbudowali now
            > a
            > gwiazde smierci i chca zniszczyc Couruscant i w ogole zniszczyc wszystko (w ogo
            > le
            > sa zli)
            > 4)jest D'e-gean, ktory dziala przeciw Azubinowi (ktory chce ocalic Galaktyke),
            > ale udaje ze robi to ze szlachetnych pobudek
            > 5)jest Xionic, kuszony przez wszystkie strony, ale od dluzszego czasu go nie ma
            > .
            > No i to chyba wszyscy... (mam nadzieje, ze nikogo nie pominalem :)

            Perlotiel moglaby sie okreslic, byloby latwiej grac, w koncu
            moze powiedziec, ze bedzie tym czarnym charakterem i juz
            wiemy co robic potem :D

            no a Xionc tez nas olal, a szkoda...
            • darthazubin Re: Strony konfliktu 20.06.02, 14:10
              mikolaj7 napisał(a):

              > darthazubin napisał(a):
              >
              > > Tak jak to przedstawia się do tej pory:
              > > 1)jest Rada Jedi i w jej ramach lojalny Mikołaj i (chyba???) An-Nah
              > > 2)jest Azubin (Binzat/Asetine)- Sith, chce ocalic Republike i przywrocic j
              > ej
              > > pierwotna czystosc (taka jaka miala za Sithow) i polaczyc Sithow z Jedi
              > > 3)sa Sithowie-renegaci (mozliwe, ze tu miesci sie Perlotiel????)- zbudowal
              > i now
              > > a
              > > gwiazde smierci i chca zniszczyc Couruscant i w ogole zniszczyc wszystko (
              > w ogo
              > > le
              > > sa zli)
              > > 4)jest D'e-gean, ktory dziala przeciw Azubinowi (ktory chce ocalic Galakty
              > ke),
              > > ale udaje ze robi to ze szlachetnych pobudek
              > > 5)jest Xionic, kuszony przez wszystkie strony, ale od dluzszego czasu go n
              > ie ma
              > > .
              > > No i to chyba wszyscy... (mam nadzieje, ze nikogo nie pominalem :)
              >
              > Perlotiel moglaby sie okreslic, byloby latwiej grac, w koncu
              > moze powiedziec, ze bedzie tym czarnym charakterem i juz
              > wiemy co robic potem :D
              >
              > no a Xionc tez nas olal, a szkoda...


              No, moglaby sie zdeklarowac jako postac negatywna, ale obawiam sie ze to wcale
              nic by nie uproscilo...
              Xionica bardzo szkoda. nie byl moze watkiem glownym, ale to byl wlasnie watek
              poboczny z tego rodzaju, ktore dodaja opowiesci charakter, czynia ja prawdziwa
              epopeja..
              • mikolaj7 Re: Strony konfliktu 21.06.02, 23:23
                darthazubin napisał(a):

                > mikolaj7 napisał(a):
                >
                > > darthazubin napisał(a):
                > >
                > > > Tak jak to przedstawia się do tej pory:
                > > > 1)jest Rada Jedi i w jej ramach lojalny Mikołaj i (chyba???) An-Nah
                > > > 2)jest Azubin (Binzat/Asetine)- Sith, chce ocalic Republike i przywro
                > cic j
                > > ej
                > > > pierwotna czystosc (taka jaka miala za Sithow) i polaczyc Sithow z Je
                > di
                > > > 3)sa Sithowie-renegaci (mozliwe, ze tu miesci sie Perlotiel????)- zbu
                > dowal
                > > i now
                > > > a
                > > > gwiazde smierci i chca zniszczyc Couruscant i w ogole zniszczyc wszys
                > tko (
                > > w ogo
                > > > le
                > > > sa zli)
                > > > 4)jest D'e-gean, ktory dziala przeciw Azubinowi (ktory chce ocalic Ga
                > lakty
                > > ke),
                > > > ale udaje ze robi to ze szlachetnych pobudek
                > > > 5)jest Xionic, kuszony przez wszystkie strony, ale od dluzszego czasu
                > go n
                > > ie ma
                > > > .
                > > > No i to chyba wszyscy... (mam nadzieje, ze nikogo nie pominalem :)
                > >
                > > Perlotiel moglaby sie okreslic, byloby latwiej grac, w koncu
                > > moze powiedziec, ze bedzie tym czarnym charakterem i juz
                > > wiemy co robic potem :D
                > >
                > > no a Xionc tez nas olal, a szkoda...
                >
                >
                > No, moglaby sie zdeklarowac jako postac negatywna, ale obawiam sie ze to wcal
                > e
                > nic by nie uproscilo...
                > Xionica bardzo szkoda. nie byl moze watkiem glownym, ale to byl wlasnie watek
                >
                > poboczny z tego rodzaju, ktore dodaja opowiesci charakter, czynia ja prawdziwa
                > epopeja..

                Xionc`s back, jutro chyba naskrobie moje i jego spotkanie,
                chyba ze mnie uprzedzisz :-)
                • darthazubin Re: Strony konfliktu 22.06.02, 13:15
                  mikolaj7 napisał(a):

                  > darthazubin napisał(a):
                  >
                  > > > Perlotiel moglaby sie okreslic, byloby latwiej grac, w koncu
                  > > > moze powiedziec, ze bedzie tym czarnym charakterem i juz
                  > > > wiemy co robic potem :D
                  > > >
                  > > > no a Xionc tez nas olal, a szkoda...
                  > >
                  > >
                  > > No, moglaby sie zdeklarowac jako postac negatywna, ale obawiam sie ze to
                  > wcal
                  > > e
                  > > nic by nie uproscilo...
                  > > Xionica bardzo szkoda. nie byl moze watkiem glownym, ale to byl wlasnie
                  > watek
                  > >
                  > > poboczny z tego rodzaju, ktore dodaja opowiesci charakter, czynia ja prawd
                  > ziwa
                  > > epopeja..
                  >
                  > Xionc`s back, jutro chyba naskrobie moje i jego spotkanie,
                  > chyba ze mnie uprzedzisz :-)

                  Mozesz sie dolaczyc do spotkania, zwalszcza ze chyba (o ile dobrze pamietam)
                  spotykam sie z nim jako Binzat :))
    • Gość: Xionc Wracam!!!!!!!!!!! IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 21.06.02, 14:56
      A gdybym zdecydował się zgodzić na tą propozycję jakie korzyści mógłbym
      odnieść? - zapytał wicekról - i czego dotyczy ryzyko?
      Musiał zadać te pytania, bo gra stawał się coraz bardziej niebezpieczna...
      Xionc był zdezorientowany ostatnimi wydarzeniami, a w szczególności pogłoskami,
      które otrzymywał od swoich zauszników, że Sithowie się odradzają i za plecami
      władców Republiki próbują dojść do porozumienia z Radą Jedi...
      • darthazubin Re: Wracam!!!!!!!!!!! 22.06.02, 13:13
        Gość portalu: Xionc napisał(a):

        > A gdybym zdecydował się zgodzić na tą propozycję jakie korzyści mógłbym
        > odnieść? - zapytał wicekról - i czego dotyczy ryzyko?
        > Musiał zadać te pytania, bo gra stawał się coraz bardziej niebezpieczna...
        > Xionc był zdezorientowany ostatnimi wydarzeniami, a w szczególności pogłoskami,
        >
        > które otrzymywał od swoich zauszników, że Sithowie się odradzają i za plecami
        > władców Republiki próbują dojść do porozumienia z Radą Jedi...

        -Wie Pan zapewne, że powstała właśnie Najwyższa Rada Ocalenia Republiki.
        Stanowisko ministra do spraw handlowych ciągle w niej wakuje. Tak zdolny polityk
        jak pan, mógłby oddać olbrzymie korzyści Republice, nam wszystkim i... samemu
        sobie.
        -A jeśli chodzi o ryzyko... Kanclerz ma wielu wrogów. Jedi mają wielu wrogów.
        Wszyscy mamy wielu wrogów. Wielkie niebezpieczeństwo zawisło nad nami wszystkimi.
        Niebezpieczeństwo, które musimy powstrzymać, bo inaczej zginiemy.
        • mikolaj7 Re: Wracam!!!!!!!!!!! 22.06.02, 21:42
          darthazubin napisał(a):

          > Gość portalu: Xionc napisał(a):
          >
          > > A gdybym zdecydował się zgodzić na tą propozycję jakie korzyści mógłbym
          > > odnieść? - zapytał wicekról - i czego dotyczy ryzyko?
          > > Musiał zadać te pytania, bo gra stawał się coraz bardziej niebezpieczna...
          >
          > > Xionc był zdezorientowany ostatnimi wydarzeniami, a w szczególności pogłos
          > kami,
          > >
          > > które otrzymywał od swoich zauszników, że Sithowie się odradzają i za plec
          > ami
          > > władców Republiki próbują dojść do porozumienia z Radą Jedi...
          >
          > -Wie Pan zapewne, że powstała właśnie Najwyższa Rada Ocalenia Republiki.
          > Stanowisko ministra do spraw handlowych ciągle w niej wakuje. Tak zdolny polity
          > k
          > jak pan, mógłby oddać olbrzymie korzyści Republice, nam wszystkim i... samemu
          > sobie.
          > -A jeśli chodzi o ryzyko... Kanclerz ma wielu wrogów. Jedi mają wielu wrogów.
          >
          > Wszyscy mamy wielu wrogów. Wielkie niebezpieczeństwo zawisło nad nami wszystkim
          > i.
          > Niebezpieczeństwo, które musimy powstrzymać, bo inaczej zginiemy.

          Teraz przemowil Mikolaj, ktory stawil sie na spotkanie
          razem z Biznatem.
          - Powiedzmy sobie to wprost. My oferujemy wladze i
          intratne kontarkty w zamian za armie. Macie dobra armie,
          klony nowej generacji sa wspaniale w walce, a to sie
          przyda, bo wojna sie bliza wielkimi krokami. Choc
          oczywiscie nikt tego nie przyzna. Nie dzialamy z polecenia
          Rady Jedi, ale bezposrednio z ramienia kanclerza. Jesli uda
          nam sie dogadac dowodzenie armia obejmie kanclerz i Jedi,
          my znikniemy, nigdy nie odbedziemy tej rozmowy, a Ty
          zostaniesz mianowany ministrem za 'zaslugi' na polu
          polityki handlowej...

          decyduj.

          mozesz wiele stracic, bo wrog jestr nieznany i dysponuje
          wielka bronia, ale mozesz tez zyskac... wszystko. potega
          dawnej federacji handlowej bylaby niczym wobec Twojej.
          • Gość: Xionc Re: Wracam!!!!!!!!!!! IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 24.06.02, 10:01
            - NIe wiem... - wahał się Xionc - to wszystko jest szyte grubymi nićmi...
            - A jeżeli to jest spisek mający na celu pognębić naszą Federację? Zniszczyć ją
            ostatecznie? Nasze klony mają za zadanie chronić statki przed piratami i
            przemytnikami, a nie walczyć o coś co jest nieuchwytne i... nie przynosi zysku
            całej federacji. Podkreślam CAŁEJ....
            Goście stropili się - liczyli bowiem, że uda im się przekonać Wicekróla do
            swojej wizji. Ten kontynuował...
            - A co gdybym teraz wstał i doniósł o wszystkim Luke'owi Skywalker? NASZE
            korzyści byłyby o wiele większe... Odnowienie handlu z Republiką wpłynęłoby
            pozytywnie na nasze profity... Nie przekonaliście mnie Panowie...! Poproszę o
            więcej argumentów!!!!
            • darthazubin Re: Wracam!!!!!!!!!!! 24.06.02, 13:57
              Gość portalu: Xionc napisał(a):

              > - NIe wiem... - wahał się Xionc - to wszystko jest szyte grubymi nićmi...
              > - A jeżeli to jest spisek mający na celu pognębić naszą Federację? Zniszczyć ją
              >
              > ostatecznie? Nasze klony mają za zadanie chronić statki przed piratami i
              > przemytnikami, a nie walczyć o coś co jest nieuchwytne i... nie przynosi zysku
              > całej federacji. Podkreślam CAŁEJ....
              > Goście stropili się - liczyli bowiem, że uda im się przekonać Wicekróla do
              > swojej wizji. Ten kontynuował...
              > - A co gdybym teraz wstał i doniósł o wszystkim Luke'owi Skywalker? NASZE
              > korzyści byłyby o wiele większe... Odnowienie handlu z Republiką wpłynęłoby
              > pozytywnie na nasze profity... Nie przekonaliście mnie Panowie...! Poproszę o
              > więcej argumentów!!!!

              -Chyba sie nie zrozumielismy- powiedzial spokojnie Binzat- nie jestesmy
              zdrajcami. Nasze dzialania maja poparcie Rady i Kanclerza, ktoremu Jedi obecnie
              podlegaja. Prosilismy was o pomoc. Prosilismy oferujac duze korzysci. Widze
              jednak, ze dokonalismy zlego wyboru. Musimy znalezc innych, ktorym dobro naszej
              Republiki bardziej lezy na sercu i ktorzy beda w stanie docenic nagrode, ktora
              moga otrzymac w zamian za jej ocalenie.
              Juz mial ruszyc do wyjscia, gdy Mikolaj polozyl mu dlon na ramieniu.
              -Spokojnie, przyjacielu- powiedzial lagodnie- mysle ze mamy jeszcze pare
              argumentow...
              • Gość: Xionc Re: Wracam!!!!!!!!!!! IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 24.06.02, 14:12
                - Dobro Republiki... Piękne słowa! Ale przypomina mi to sytuację kiedy
                Republika została wciągnięta w głupi konflikt, zwany Wojną Klonów. Senator
                Palpatine też potrzebował pomocy i czym to się skończyło. A może Sithowie znów
                chcą przejąć władzę w galaktyce? Co tak naprawdę miałbym zrobić?
                • mikolaj7 Re: Wracam!!!!!!!!!!! 24.06.02, 15:52
                  Gość portalu: Xionc napisał(a):

                  > - Dobro Republiki... Piękne słowa! Ale przypomina mi to sytuację kiedy
                  > Republika została wciągnięta w głupi konflikt, zwany Wojną Klonów. Senator
                  > Palpatine też potrzebował pomocy i czym to się skończyło. A może Sithowie znów
                  > chcą przejąć władzę w galaktyce? Co tak naprawdę miałbym zrobić?

                  - Co mialbys zrobic? udzielic poparcia, udostepnic armie,
                  podporzadkwoac sie kanclerzowi. to wszystko. jesli nie
                  interesuje Cie dobro Republiki poparz na to z innej strony -
                  sprzymierzasz sie ze zwyciezcami.
                  - Phi - prychnal Xionc
                  - Jedi rozwiazali problem Sithow. Kanclerz ma poparcie
                  ogromnej wieksozsci senatorow, barkuje nam tylko
                  regularnej armii, ktora moglaby nas wspomoc w czasie
                  konfliktu zbrojnego. Federacja jako jedna z niewielu
                  organizacji nie wspierajacych zadnej opcji politycznej ma
                  potezna armie. nie ludz sie, wicekrolu, nie pozostaniecie do
                  konca neutralni, predzej czy pozniej staniecie sie strona w
                  wojnie. dzieki nam bedziecie bezpieczniejsi. no i wreszcie -
                  do otwartej wojny moze nigdy nie dojsc, choc wszyscy sie
                  jej spodziewaja, Jedi zyskali na sile jak nigdy dotad, wiec
                  moze unieszkodliwimy wroga wczesniej. wtedy otrzymasz
                  wszelkie przywileje niemal za nic, my nie wycofamy sie z
                  umow. pomysl. wszystkie szlaki handlowe tylko dla was.
                  niemal zadnej konkurencji, niskie podatki i wladza... czegoz
                  wiecej potrzebujesz? bo pieniadze juz przeciez masz...
                  • Gość: Xionc Digan wracaj! IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 25.06.02, 09:49
                    > - Jedi rozwiazali problem Sithow. Kanclerz ma poparcie
                    > ogromnej wieksozsci senatorow, barkuje nam tylko
                    > regularnej armii, ktora moglaby nas wspomoc w czasie
                    > konfliktu zbrojnego. Federacja jako jedna z niewielu
                    > organizacji nie wspierajacych zadnej opcji politycznej ma
                    > potezna armie. nie ludz sie, wicekrolu, nie pozostaniecie do
                    > konca neutralni, predzej czy pozniej staniecie sie strona w
                    > wojnie. dzieki nam bedziecie bezpieczniejsi. no i wreszcie -
                    > do otwartej wojny moze nigdy nie dojsc, choc wszyscy sie
                    > jej spodziewaja, Jedi zyskali na sile jak nigdy dotad, wiec
                    > moze unieszkodliwimy wroga wczesniej. wtedy otrzymasz
                    > wszelkie przywileje niemal za nic, my nie wycofamy sie z
                    > umow. pomysl. wszystkie szlaki handlowe tylko dla was.
                    > niemal zadnej konkurencji, niskie podatki i wladza... czegoz
                    > wiecej potrzebujesz? bo pieniadze juz przeciez masz...

                    - Rozwiązali problem Sithów? O ile wiem pańskie twierdzenia są bezpodstawne...
                    - Skąd ta pewność? - zdziwił się Mikołaj
                    - Moi szp... hm... wysłannicy donieśli mi o tajemniczej postaci zwanej D'eegan,
                    która zbiera siły w celu obalenia obecnego władztwa nad Republiką... Podobno też
                    czyni to żeby uratować państwo... Kim według Pana jest ta osoba? Szarlatanem?
                    Groźnym przestępcą? A może prawdziwym wybawicielem? Może to z nim mam się
                    sprzymierzyć?
                    • mikolaj7 Re: Digan wracaj! 25.06.02, 10:19
                      Gość portalu: Xionc napisał(a):

                      > > - Jedi rozwiazali problem Sithow. Kanclerz ma poparcie
                      > > ogromnej wieksozsci senatorow, barkuje nam tylko
                      > > regularnej armii, ktora moglaby nas wspomoc w czasie
                      > > konfliktu zbrojnego. Federacja jako jedna z niewielu
                      > > organizacji nie wspierajacych zadnej opcji politycznej ma
                      > > potezna armie. nie ludz sie, wicekrolu, nie pozostaniecie do
                      > > konca neutralni, predzej czy pozniej staniecie sie strona w
                      > > wojnie. dzieki nam bedziecie bezpieczniejsi. no i wreszcie -
                      > > do otwartej wojny moze nigdy nie dojsc, choc wszyscy sie
                      > > jej spodziewaja, Jedi zyskali na sile jak nigdy dotad, wiec
                      > > moze unieszkodliwimy wroga wczesniej. wtedy otrzymasz
                      > > wszelkie przywileje niemal za nic, my nie wycofamy sie z
                      > > umow. pomysl. wszystkie szlaki handlowe tylko dla was.
                      > > niemal zadnej konkurencji, niskie podatki i wladza... czegoz
                      > > wiecej potrzebujesz? bo pieniadze juz przeciez masz...
                      >
                      > - Rozwiązali problem Sithów? O ile wiem pańskie twierdzenia są bezpodstawne...
                      > - Skąd ta pewność? - zdziwił się Mikołaj
                      > - Moi szp... hm... wysłannicy donieśli mi o tajemniczej postaci zwanej D'eegan,
                      >
                      > która zbiera siły w celu obalenia obecnego władztwa nad Republiką... Podobno te
                      > ż
                      > czyni to żeby uratować państwo... Kim według Pana jest ta osoba? Szarlatanem?
                      > Groźnym przestępcą? A może prawdziwym wybawicielem? Może to z nim mam się
                      > sprzymierzyć?

                      [wprowadzenie do gry digana jest lekkim problemem. raz,
                      ze dawno go nie bylo, a dwa, ze nawet sie nie opowiedzial
                      kim jest. zaloze sie, ze jak tu wjedzie to napisze, ze nie
                      jeste renegackim sithem, tylko pragnie wrocic do jedi. ale
                      moze Lord Azubin uwaza inaczej]
                      • darthazubin Re: Digan wracaj! 25.06.02, 11:30
                        mikolaj7 napisał(a):

                        > Gość portalu: Xionc napisał(a):
                        >
                        > > > - Jedi rozwiazali problem Sithow. Kanclerz ma poparcie
                        > > > ogromnej wieksozsci senatorow, barkuje nam tylko
                        > > > regularnej armii, ktora moglaby nas wspomoc w czasie
                        > > > konfliktu zbrojnego. Federacja jako jedna z niewielu
                        > > > organizacji nie wspierajacych zadnej opcji politycznej ma
                        > > > potezna armie. nie ludz sie, wicekrolu, nie pozostaniecie do
                        > > > konca neutralni, predzej czy pozniej staniecie sie strona w
                        > > > wojnie. dzieki nam bedziecie bezpieczniejsi. no i wreszcie -
                        > > > do otwartej wojny moze nigdy nie dojsc, choc wszyscy sie
                        > > > jej spodziewaja, Jedi zyskali na sile jak nigdy dotad, wiec
                        > > > moze unieszkodliwimy wroga wczesniej. wtedy otrzymasz
                        > > > wszelkie przywileje niemal za nic, my nie wycofamy sie z
                        > > > umow. pomysl. wszystkie szlaki handlowe tylko dla was.
                        > > > niemal zadnej konkurencji, niskie podatki i wladza... czegoz
                        > > > wiecej potrzebujesz? bo pieniadze juz przeciez masz...
                        > >
                        > > - Rozwiązali problem Sithów? O ile wiem pańskie twierdzenia są bezpodstawn
                        > e...
                        > > - Skąd ta pewność? - zdziwił się Mikołaj
                        > > - Moi szp... hm... wysłannicy donieśli mi o tajemniczej postaci zwanej D'e
                        > egan,
                        > >
                        > > która zbiera siły w celu obalenia obecnego władztwa nad Republiką... Podob
                        > no te
                        > > ż
                        > > czyni to żeby uratować państwo... Kim według Pana jest ta osoba? Szarlatan
                        > em?
                        > > Groźnym przestępcą? A może prawdziwym wybawicielem? Może to z nim mam się
                        > > sprzymierzyć?
                        >
                        > [wprowadzenie do gry digana jest lekkim problemem. raz,
                        > ze dawno go nie bylo, a dwa, ze nawet sie nie opowiedzial
                        > kim jest. zaloze sie, ze jak tu wjedzie to napisze, ze nie
                        > jeste renegackim sithem, tylko pragnie wrocic do jedi. ale
                        > moze Lord Azubin uwaza inaczej]

                        [zgadzam sie z przedmowca, ze to nie jest najlepsze rozwiazanie. Z tego co on
                        mowil, to nie jest renegackim Sithem (i moim zdaniem nie jest), tylko Sithem
                        ktory wystapil z Zakonu i rzeczywiscie z jego slow wynikalo, ze chcial powrocic
                        do JEdi, albo utworzyc nowa sile (to bylo niejasne) ale od dawna go nie ma, wiec
                        nie wiem, czy wkrecanie go jest dobrym pomyslem]
                  • Gość: Xionc Re: Wracam!!!!!!!!!!! IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 25.06.02, 09:51
                    - Myślę, że spotkanie dobiegło końca. Nie odpowiadam ani tak ani nie. Odpowiedź
                    ze strony Federacji padnie jutro... - rzucił Xionc i podniósł się by pożegnać
                    gości. Ci jednak równocześnie zaczęli mówić...
                    • darthazubin Re: Wracam!!!!!!!!!!! 25.06.02, 11:40
                      Gość portalu: Xionc napisał(a):

                      > - Myślę, że spotkanie dobiegło końca. Nie odpowiadam ani tak ani nie. Odpowiedź
                      >
                      > ze strony Federacji padnie jutro... - rzucił Xionc i podniósł się by pożegnać
                      > gości. Ci jednak równocześnie zaczęli mówić...

                      [widze brzydka tendencje w tym watku do zmuszania innych do mowienia, ale sam
                      tez nie jestem bez winy]
                      [jezeli kontynuujemy watek D'egeana, to nalezy to czytac tak jak napisalem,
                      jezeli nie to propionuje po prostu uznac, ze jest to ktos inny, jakis BN]

                      -Znam D'egeana- odpowiedzial spokojnie- i nie zaufalbym mu na pana miejscu. Nie
                      mowiac o tym, ze aby ocalic Galaktyke trzeba miec srodki. A d'egean to jedynie
                      awanturnik szukajacy przygody i wlasnej slawy. Jest sam z garstka najemnikow. Czy
                      naprawde uwazasz, ze nawet przy wsparciu Federacji zdola uczynic cokolwiek? On
                      chce Cie wykorzystac do swoich malych gierek, uzyc jako narzedzie, a potem
                      porzucic. Takie sa metody jego dzialania!
                      • Gość: Xionc Re: Wracam!!!!!!!!!!! IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 25.06.02, 12:38

                        >
                        > -Znam D'egeana- odpowiedzial spokojnie- i nie zaufalbym mu na pana miejscu. N
                        > ie
                        > mowiac o tym, ze aby ocalic Galaktyke trzeba miec srodki. A d'egean to jedynie
                        > awanturnik szukajacy przygody i wlasnej slawy. Jest sam z garstka najemnikow. C
                        > zy
                        > naprawde uwazasz, ze nawet przy wsparciu Federacji zdola uczynic cokolwiek? On
                        > chce Cie wykorzystac do swoich malych gierek, uzyc jako narzedzie, a potem
                        > porzucic. Takie sa metody jego dzialania!

                        Xionc powoli zaczynał wierzyć swoim gościom. Blef na temat D'e-egana potwierdził
                        posiadane informacje.
                        - DObrze. - powiedział - Jestem skłonny pomóc wam, ale pod jednym warunkiem.
                        Chcemy tylko ochrony osobistej dla mnie i mojego dworu. Dochodzą mnie ostatnio
                        słuchy, że ktoś planuje zamach na naszą osobę.
                        - Jutro na posiedzeniu Senatu wystąpię z propozycją udzielenia pełnomocnictwa
                        KAnclerzowi do odnalezienia i zniszczenia siły zagrażającej Republice i
                        zaproponuję armię Federacji jako narzędzie najlepsze do osiągnięcia tego celu.
                        Boję się tylko, że zbyt wiele osób będzie pamiętać wojnę klonów...
                        Zebrani w apartamencie wicekróla nie mogli wiedzieć że całą rozmowę słyszał ktoś
                        niepowołany. Ktoś, któ w tej w chwili zmierzał na spotkanie z najgroźniejszym
                        wrogiem całej trójki...

                        • darthazubin Re: Wracam!!!!!!!!!!! 25.06.02, 20:16
                          Gość portalu: Xionc napisał(a):

                          >
                          > >
                          > > -Znam D'egeana- odpowiedzial spokojnie- i nie zaufalbym mu na pana miejs
                          > cu. N
                          > > ie
                          > > mowiac o tym, ze aby ocalic Galaktyke trzeba miec srodki. A d'egean to jed
                          > ynie
                          > > awanturnik szukajacy przygody i wlasnej slawy. Jest sam z garstka najemnik
                          > ow. C
                          > > zy
                          > > naprawde uwazasz, ze nawet przy wsparciu Federacji zdola uczynic cokolwiek
                          > ? On
                          > > chce Cie wykorzystac do swoich malych gierek, uzyc jako narzedzie, a potem
                          >
                          > > porzucic. Takie sa metody jego dzialania!
                          >
                          > Xionc powoli zaczynał wierzyć swoim gościom. Blef na temat D'e-egana potwierdzi
                          > ł
                          > posiadane informacje.
                          > - DObrze. - powiedział - Jestem skłonny pomóc wam, ale pod jednym warunkiem.
                          > Chcemy tylko ochrony osobistej dla mnie i mojego dworu. Dochodzą mnie ostatnio
                          > słuchy, że ktoś planuje zamach na naszą osobę.
                          > - Jutro na posiedzeniu Senatu wystąpię z propozycją udzielenia pełnomocnictwa
                          > KAnclerzowi do odnalezienia i zniszczenia siły zagrażającej Republice i
                          > zaproponuję armię Federacji jako narzędzie najlepsze do osiągnięcia tego celu.
                          > Boję się tylko, że zbyt wiele osób będzie pamiętać wojnę klonów...
                          > Zebrani w apartamencie wicekróla nie mogli wiedzieć że całą rozmowę słyszał kto
                          > ś
                          > niepowołany. Ktoś, któ w tej w chwili zmierzał na spotkanie z najgroźniejszym
                          > wrogiem całej trójki...
                          >

                          Dwaj Mistrzowie Jedi spokojnym krokiem opuscili komnate. Binzat i Mikolaj po
                          przekroczeniu progu spojrzeli na siebie. Mieli powody do zadowolenia. Wszystko
                          powoli zaczynalo ukladac sie po ich mysli...
                          -Uwazaj!- krzyknal Binzat, odpychajac Mikolaja prosto z linii strzalu, ktory
                          nadszedl z ciemnosci.
                          Jedi natychmiast dobyli swoich mieczy swietlnych, przygotowujac sie na odparcie
                          zamachu, a w ich glowach klebily sie tysiace mysli. Dlaczego nie wykryli tego
                          zagrozenia?
                          • darthazubin Renegaccy Sithowie 25.06.02, 23:33
                            darthazubin napisał(a):

                            > Gość portalu: Xionc napisał(a):
                            >
                            > >
                            > > >
                            > > > -Znam D'egeana- odpowiedzial spokojnie- i nie zaufalbym mu na pana
                            > miejs
                            > > cu. N
                            > > > ie
                            > > > mowiac o tym, ze aby ocalic Galaktyke trzeba miec srodki. A d'egean t
                            > o jed
                            > > ynie
                            > > > awanturnik szukajacy przygody i wlasnej slawy. Jest sam z garstka naj
                            > emnik
                            > > ow. C
                            > > > zy
                            > > > naprawde uwazasz, ze nawet przy wsparciu Federacji zdola uczynic coko
                            > lwiek
                            > > ? On
                            > > > chce Cie wykorzystac do swoich malych gierek, uzyc jako narzedzie, a
                            > potem
                            > >
                            > > > porzucic. Takie sa metody jego dzialania!
                            > >
                            > > Xionc powoli zaczynał wierzyć swoim gościom. Blef na temat D'e-egana potwi
                            > erdzi
                            > > ł
                            > > posiadane informacje.
                            > > - DObrze. - powiedział - Jestem skłonny pomóc wam, ale pod jednym warunkie
                            > m.
                            > > Chcemy tylko ochrony osobistej dla mnie i mojego dworu. Dochodzą mnie osta
                            > tnio
                            > > słuchy, że ktoś planuje zamach na naszą osobę.
                            > > - Jutro na posiedzeniu Senatu wystąpię z propozycją udzielenia pełnomocnic
                            > twa
                            > > KAnclerzowi do odnalezienia i zniszczenia siły zagrażającej Republice i
                            > > zaproponuję armię Federacji jako narzędzie najlepsze do osiągnięcia tego c
                            > elu.
                            > > Boję się tylko, że zbyt wiele osób będzie pamiętać wojnę klonów...
                            > > Zebrani w apartamencie wicekróla nie mogli wiedzieć że całą rozmowę słysza
                            > ł kto
                            > > ś
                            > > niepowołany. Ktoś, któ w tej w chwili zmierzał na spotkanie z najgroźniejs
                            > zym
                            > > wrogiem całej trójki...
                            > >
                            >
                            > Dwaj Mistrzowie Jedi spokojnym krokiem opuscili komnate. Binzat i Mikolaj po
                            > przekroczeniu progu spojrzeli na siebie. Mieli powody do zadowolenia. Wszystko
                            > powoli zaczynalo ukladac sie po ich mysli...
                            > -Uwazaj!- krzyknal Binzat, odpychajac Mikolaja prosto z linii strzalu, ktory
                            > nadszedl z ciemnosci.
                            > Jedi natychmiast dobyli swoich mieczy swietlnych, przygotowujac sie na odparc
                            > ie
                            > zamachu, a w ich glowach klebily sie tysiace mysli. Dlaczego nie wykryli tego
                            > zagrozenia?

                            Mikolaj i Binzat dziesiatkowali swoich wrogow. Rozpalawiali droidy uderzeniami
                            swoich mieczy, odbijali strzaly z blasterow i kroczyli naprzod.
                            To byla jedna z najwspanialszych walk w historii Couruscant. Godna
                            upamietnienia jej w annalach Jedi. Dwoch wielkich wojownikow zdawalo sie byc
                            bogami wojny, niepokonanymi...
                            A jednak Binzat czul lek. Po chwili zdal sobie sprawe z jego zrodla.
                            Renegaccy Sithowie.Wyczuwal ich, choc swietnie potrafili sie maskowac. Bylo ich
                            dwoch... tuz przy Mikolaju, ktory wykanczal wlasnie kolejnego zolnierza i nie
                            wyczuwal straszliwego zagrozenia. Byl zbyt daleko, zeby mu pomoc... mogl to
                            zrobic tylko w jeden sposob... ogromnie ryzykujac. byla jedna bron, ktorej sie
                            bali... Musial podjac to ryzyko, musial ocalic Mikolaja.
                            Przywolal moc krysztalu, aby zwiekszyc sile uderzenia. Z jego dloni wystrzeliy
                            blyskawice. Otoczyly Mikolaja nie czyniac mu najmniejszej krzywdy. Nagle rozlegl
                            sie wrzask jego przeciwnikow.Niewidzialnosc przestala dzialac. Dwoch Sithow
                            ukazalo sie ich oczom. Binzat nie przestawal. Blyskawice otaczaly go...
                            wyladowania trzaskaly wszedzie dookola nich.
                            Stary mistrz przestal dopiero w chwili, gdy byl pewny, ze sa juz martwi.
                            -Chodz, przyjacielu- pomogl wstac Mikolajowi, a gdy spostrzegl jego zdziwione
                            spojrzenie, dodal- wiesz, ze mam swoje tajemnice. DLugo studiowalem nauki Sithow,
                            dosc dlugo, zeby byc nawet w stanie poslugiwac sie niektorymi tajnikami ciemnej
                            strony.
                            Nie wiedzial, czy tamtego to usatysfakcjonowalo. Nie ulegalo watpliwosci, ze
                            powinni sie wyniesc stamtad jak najpredzej...

                            [ o Binzacie: zeby nie bylo watpliwosci- nie wyciagal krysztalu, ani nie robil
                            nic takiego, nie mozna go bylo dostrzec. Jesli chodzi o slawe wsrod Jedi to jest
                            znany jako bardzo kontrowersyjny i ekscentryczny badacz Sithow, bardzo lojalny,
                            ale czasem gotowy posunac sie niebezpiecznie daleko w swoich badaniach]
                            • mikolaj7 Re: Renegaccy Sithowie 26.06.02, 19:03
                              darthazubin napisał(a):

                              > darthazubin napisał(a):
                              >
                              > > Gość portalu: Xionc napisał(a):
                              > >
                              > > >
                              > > > >
                              > > > > -Znam D'egeana- odpowiedzial spokojnie- i nie zaufalbym mu na
                              > pana
                              > > miejs
                              > > > cu. N
                              > > > > ie
                              > > > > mowiac o tym, ze aby ocalic Galaktyke trzeba miec srodki. A d'eg
                              > ean t
                              > > o jed
                              > > > ynie
                              > > > > awanturnik szukajacy przygody i wlasnej slawy. Jest sam z garstk
                              > a naj
                              > > emnik
                              > > > ow. C
                              > > > > zy
                              > > > > naprawde uwazasz, ze nawet przy wsparciu Federacji zdola uczynic
                              > coko
                              > > lwiek
                              > > > ? On
                              > > > > chce Cie wykorzystac do swoich malych gierek, uzyc jako narzedzi
                              > e, a
                              > > potem
                              > > >
                              > > > > porzucic. Takie sa metody jego dzialania!
                              > > >
                              > > > Xionc powoli zaczynał wierzyć swoim gościom. Blef na temat D'e-egana
                              > potwi
                              > > erdzi
                              > > > ł
                              > > > posiadane informacje.
                              > > > - DObrze. - powiedział - Jestem skłonny pomóc wam, ale pod jednym war
                              > unkie
                              > > m.
                              > > > Chcemy tylko ochrony osobistej dla mnie i mojego dworu. Dochodzą mnie
                              > osta
                              > > tnio
                              > > > słuchy, że ktoś planuje zamach na naszą osobę.
                              > > > - Jutro na posiedzeniu Senatu wystąpię z propozycją udzielenia pełnom
                              > ocnic
                              > > twa
                              > > > KAnclerzowi do odnalezienia i zniszczenia siły zagrażającej Republice
                              > i
                              > > > zaproponuję armię Federacji jako narzędzie najlepsze do osiągnięcia t
                              > ego c
                              > > elu.
                              > > > Boję się tylko, że zbyt wiele osób będzie pamiętać wojnę klonów...
                              > > > Zebrani w apartamencie wicekróla nie mogli wiedzieć że całą rozmowę s
                              > łysza
                              > > ł kto
                              > > > ś
                              > > > niepowołany. Ktoś, któ w tej w chwili zmierzał na spotkanie z najgroź
                              > niejs
                              > > zym
                              > > > wrogiem całej trójki...
                              > > >
                              > >
                              > > Dwaj Mistrzowie Jedi spokojnym krokiem opuscili komnate. Binzat i Mikolaj
                              > po
                              > > przekroczeniu progu spojrzeli na siebie. Mieli powody do zadowolenia. Wszy
                              > stko
                              > > powoli zaczynalo ukladac sie po ich mysli...
                              > > -Uwazaj!- krzyknal Binzat, odpychajac Mikolaja prosto z linii strzalu, k
                              > tory
                              > > nadszedl z ciemnosci.
                              > > Jedi natychmiast dobyli swoich mieczy swietlnych, przygotowujac sie na o
                              > dparc
                              > > ie
                              > > zamachu, a w ich glowach klebily sie tysiace mysli. Dlaczego nie wykryli t
                              > ego
                              > > zagrozenia?
                              >
                              > Mikolaj i Binzat dziesiatkowali swoich wrogow. Rozpalawiali droidy uderzeniam
                              > i
                              > swoich mieczy, odbijali strzaly z blasterow i kroczyli naprzod.
                              > To byla jedna z najwspanialszych walk w historii Couruscant. Godna
                              > upamietnienia jej w annalach Jedi. Dwoch wielkich wojownikow zdawalo sie byc
                              > bogami wojny, niepokonanymi...
                              > A jednak Binzat czul lek. Po chwili zdal sobie sprawe z jego zrodla.
                              > Renegaccy Sithowie.Wyczuwal ich, choc swietnie potrafili sie maskowac. Bylo i
                              > ch
                              > dwoch... tuz przy Mikolaju, ktory wykanczal wlasnie kolejnego zolnierza i nie
                              > wyczuwal straszliwego zagrozenia. Byl zbyt daleko, zeby mu pomoc... mogl to
                              > zrobic tylko w jeden sposob... ogromnie ryzykujac. byla jedna bron, ktorej sie
                              > bali... Musial podjac to ryzyko, musial ocalic Mikolaja.
                              > Przywolal moc krysztalu, aby zwiekszyc sile uderzenia. Z jego dloni wystrzeli
                              > y
                              > blyskawice. Otoczyly Mikolaja nie czyniac mu najmniejszej krzywdy. Nagle rozleg
                              > l
                              > sie wrzask jego przeciwnikow.Niewidzialnosc przestala dzialac. Dwoch Sithow
                              > ukazalo sie ich oczom. Binzat nie przestawal. Blyskawice otaczaly go...
                              > wyladowania trzaskaly wszedzie dookola nich.
                              > Stary mistrz przestal dopiero w chwili, gdy byl pewny, ze sa juz martwi.
                              > -Chodz, przyjacielu- pomogl wstac Mikolajowi, a gdy spostrzegl jego zdziwione
                              >
                              > spojrzenie, dodal- wiesz, ze mam swoje tajemnice. DLugo studiowalem nauki Sitho
                              > w,
                              > dosc dlugo, zeby byc nawet w stanie poslugiwac sie niektorymi tajnikami ciemnej
                              >
                              > strony.
                              > Nie wiedzial, czy tamtego to usatysfakcjonowalo. Nie ulegalo watpliwosci, ze
                              > powinni sie wyniesc stamtad jak najpredzej...

                              - ufff.... bylo ciezko. te postacie... sithowie? ich odlam?
                              niewazne teraz... zaskoczyli mnie bardzo, zbyt wiele uwagi
                              poswiecilismy Xionc`owi, nie wykrylismy ich, ale nie mieli
                              szans ... z Toba. zakoczyles mnie bardzo myslalem, ze
                              blyskawice energii to domena bedacych po ciemnej stronie
                              mocy.
                              Mikolaj dyszal jeszcze przez chwile. Razem z Binzatem
                              znajdowali sie w starym smigaczu, ktory udalo im sie
                              znalezc podczas ucieczki przed droidami. Binzat nie
                              przerwal milczenia, wiec Mikolaj kontynuowal:
                              - Martwia mnie teraz dwie rzeczy. Ci sithowie, mowiles, ze
                              renegaccy, skad sie wzieli? czy nie jest ich ledwie garstka?
                              moze dwoch? a tymczasem ci dwaj bez problemow sie
                              'poswiecili', wiec musza byc potezna sila, skoro oddaja
                              dwoch wojownikow bez zadnych zahamowan... No i Xionc -
                              to w poblizu jego siedziby nas zlapali. myslisz, ze maczal w
                              tym palce? czy dogadal sie z nimi? musimy sie jakos
                              dowiedziec. nie mozna kierowac armia, jeli w kazdej chwili
                              ona moze sie obrocic przeciwko dowodcom. Chyba, ze...
                              zaraz... czy poznales te droidy? do kogo nalezaly? moze oni
                              mieli wyeliminowac z gry Xionca, a my zupelnie
                              przypadkiem go uratowalismy? zbyt duzo tych zagadek, a
                              ciemna strona jest silna, nie mozna nic juz przewidziec...
                              • darthazubin Re: Renegaccy Sithowie 26.06.02, 20:33
                                mikolaj7 napisał(a):

                                > darthazubin napisał(a):
                                >
                                > > darthazubin napisał(a):
                                > >
                                >
                                > - ufff.... bylo ciezko. te postacie... sithowie? ich odlam?
                                > niewazne teraz... zaskoczyli mnie bardzo, zbyt wiele uwagi
                                > poswiecilismy Xionc`owi, nie wykrylismy ich, ale nie mieli
                                > szans ... z Toba. zakoczyles mnie bardzo myslalem, ze
                                > blyskawice energii to domena bedacych po ciemnej stronie
                                > mocy.
                                > Mikolaj dyszal jeszcze przez chwile. Razem z Binzatem
                                > znajdowali sie w starym smigaczu, ktory udalo im sie
                                > znalezc podczas ucieczki przed droidami. Binzat nie
                                > przerwal milczenia, wiec Mikolaj kontynuowal:
                                > - Martwia mnie teraz dwie rzeczy. Ci sithowie, mowiles, ze
                                > renegaccy, skad sie wzieli? czy nie jest ich ledwie garstka?
                                > moze dwoch? a tymczasem ci dwaj bez problemow sie
                                > 'poswiecili', wiec musza byc potezna sila, skoro oddaja
                                > dwoch wojownikow bez zadnych zahamowan... No i Xionc -
                                > to w poblizu jego siedziby nas zlapali. myslisz, ze maczal w
                                > tym palce? czy dogadal sie z nimi? musimy sie jakos
                                > dowiedziec. nie mozna kierowac armia, jeli w kazdej chwili
                                > ona moze sie obrocic przeciwko dowodcom. Chyba, ze...
                                > zaraz... czy poznales te droidy? do kogo nalezaly? moze oni
                                > mieli wyeliminowac z gry Xionca, a my zupelnie
                                > przypadkiem go uratowalismy? zbyt duzo tych zagadek, a
                                > ciemna strona jest silna, nie mozna nic juz przewidziec...

                                Binzat po chwili odpowiedzial.
                                -Jak juz Ci mowilem, nauczylem sie wiele w czasie moich podrozy po ruinach
                                imperium Sithow... takze mocy, ktore niegdys byly dla nich tylko zarezerwowane.
                                Nigdy ich nie ujawnialem, bojac sie ze zostanie to uznane ze herezje. Dzisiaj
                                musialem to zrobic. Nie mow nikomu o tym, prosze, mogliby nie okazac sie
                                tolerancyjni.
                                -Jesli chodzi o renegackich Sithow, to z mojej wiedzy wynika, ze zawsze bylo
                                ich wielu. Nie uznali reformy przeprowadzonej przez Bane'a. Wiem, ze w pewnych
                                okresach dorwnywali liczebnoscia Jedi... zawsze fascynowalo mnie, ze nie bylismy
                                w stanie ich dostrzec... ale coz ich terytoria miescily sie na bardzo odleglych
                                planetach, ktore nie lezaly nawet blisko terytriow Republiki. Jesli teraz
                                pojawili sie na Couruscant, to znaczy ze dzieje sie bardzo zle...
                                -Nie wiem co to za droidy. Zaden ze znanych mi typow... zadnych oznaczen, o ile
                                zdolalem zauwazyc. Nie wiem czy Xionic chce nas oszukac. Po co byloby to
                                wszystko, ludzenie nas sojuszem. Uwaza, ze wszyscy wiedza ze tu przybylismy. Nie,
                                mysle ze to bylaby dla niego zbyt ryzykowna gra... a jednak uwazam, ze powinnismy
                                na niego uwazac i nie ufac mu do konca...

                                [propozycja- w tym momencie jedziemy na Rade Jedi i dolaczamy do tamtego watku.
                                Co Ty na to??]
                                • mikolaj7 Re: Renegaccy Sithowie 26.06.02, 21:06
                                  darthazubin napisał(a):

                                  > mikolaj7 napisał(a):
                                  >
                                  > > darthazubin napisał(a):
                                  > >
                                  > > > darthazubin napisał(a):
                                  > > >
                                  > >
                                  > > - ufff.... bylo ciezko. te postacie... sithowie? ich odlam?
                                  > > niewazne teraz... zaskoczyli mnie bardzo, zbyt wiele uwagi
                                  > > poswiecilismy Xionc`owi, nie wykrylismy ich, ale nie mieli
                                  > > szans ... z Toba. zakoczyles mnie bardzo myslalem, ze
                                  > > blyskawice energii to domena bedacych po ciemnej stronie
                                  > > mocy.
                                  > > Mikolaj dyszal jeszcze przez chwile. Razem z Binzatem
                                  > > znajdowali sie w starym smigaczu, ktory udalo im sie
                                  > > znalezc podczas ucieczki przed droidami. Binzat nie
                                  > > przerwal milczenia, wiec Mikolaj kontynuowal:
                                  > > - Martwia mnie teraz dwie rzeczy. Ci sithowie, mowiles, ze
                                  > > renegaccy, skad sie wzieli? czy nie jest ich ledwie garstka?
                                  > > moze dwoch? a tymczasem ci dwaj bez problemow sie
                                  > > 'poswiecili', wiec musza byc potezna sila, skoro oddaja
                                  > > dwoch wojownikow bez zadnych zahamowan... No i Xionc -
                                  > > to w poblizu jego siedziby nas zlapali. myslisz, ze maczal w
                                  > > tym palce? czy dogadal sie z nimi? musimy sie jakos
                                  > > dowiedziec. nie mozna kierowac armia, jeli w kazdej chwili
                                  > > ona moze sie obrocic przeciwko dowodcom. Chyba, ze...
                                  > > zaraz... czy poznales te droidy? do kogo nalezaly? moze oni
                                  > > mieli wyeliminowac z gry Xionca, a my zupelnie
                                  > > przypadkiem go uratowalismy? zbyt duzo tych zagadek, a
                                  > > ciemna strona jest silna, nie mozna nic juz przewidziec...
                                  >
                                  > Binzat po chwili odpowiedzial.
                                  > -Jak juz Ci mowilem, nauczylem sie wiele w czasie moich podrozy po ruinach
                                  > imperium Sithow... takze mocy, ktore niegdys byly dla nich tylko zarezerwowane.
                                  >
                                  > Nigdy ich nie ujawnialem, bojac sie ze zostanie to uznane ze herezje. Dzisiaj
                                  > musialem to zrobic. Nie mow nikomu o tym, prosze, mogliby nie okazac sie
                                  > tolerancyjni.
                                  > -Jesli chodzi o renegackich Sithow, to z mojej wiedzy wynika, ze zawsze bylo
                                  > ich wielu. Nie uznali reformy przeprowadzonej przez Bane'a. Wiem, ze w pewnych
                                  > okresach dorwnywali liczebnoscia Jedi... zawsze fascynowalo mnie, ze nie bylism
                                  > y
                                  > w stanie ich dostrzec... ale coz ich terytoria miescily sie na bardzo odleglych
                                  >
                                  > planetach, ktore nie lezaly nawet blisko terytriow Republiki. Jesli teraz
                                  > pojawili sie na Couruscant, to znaczy ze dzieje sie bardzo zle...
                                  > -Nie wiem co to za droidy. Zaden ze znanych mi typow... zadnych oznaczen, o i
                                  > le
                                  > zdolalem zauwazyc. Nie wiem czy Xionic chce nas oszukac. Po co byloby to
                                  > wszystko, ludzenie nas sojuszem. Uwaza, ze wszyscy wiedza ze tu przybylismy. Ni
                                  > e,
                                  > mysle ze to bylaby dla niego zbyt ryzykowna gra... a jednak uwazam, ze powinnis
                                  > my
                                  > na niego uwazac i nie ufac mu do konca...
                                  >
                                  > [propozycja- w tym momencie jedziemy na Rade Jedi i dolaczamy do tamtego watk
                                  > u.
                                  > Co Ty na to??]

                                  - Zadziwiasz mnie z kazdym dniem mistrzu Biznacie...
                                  naprawde, szkoda, ze nie bylo nam dane zetknac sie
                                  wczesniej.
                                  Na moment obaj pograzyli sie we wlasnych myslach,
                                  obserwujac sunace przez Coruscant pojazdy, powoli niknace
                                  w zapadajcym zmroku.
                                  - Jutro wielki dzien. Posiedzenie Rady... czy juz wiesz, o
                                  czym wczesniej mowilem i co Cie mialo zadziwic?
                                  Binzat powoli skinal glowa.
                                  -Wyczuwam go.
                                  Od tego momentu milczeli az do powrotu do swiatyni.

                                  [mysle ze na takie zakonczenie tego watku mozesz
                                  przystac? teraz chronologicznie jestesmy w Radzie Jedi :-)]
    • an-nah A ja znikam... 22.06.02, 14:33
      Bardzo mi przykro, ale z powodu zbliżającego się
      egzaminu na studia mam zahasłowany komputer :(((((( Do
      zobaczenia po egzaminach (za jakieś półtora tygodnia)!
    • darthazubin NIENAWIDZĘ EWOKÓW 26.06.02, 20:38
      Darth Azubin powoli kroczyl szerokimi korytarzami wspanialego Palacu Sithow.
      To byla jego ulubiona sala. Zawsze mogl odpoczac na wygodnym fotelu patrzac na
      swoje ulubione trofea. Pamietal, jak zabil kazdego z tych denerwujacych miskow.
      Teraz wokol niego staly wypchane Ewoki, chodzil po dywanie z futra Ewokow, do
      scian przyczepione byly odciete glowy Ewokow. Pamietal, jak zabijal kazdego z
      nich... po kolei.
      A posrodku rozmontowane na najmniejsze czesci, w postaci blaszek i srubek- C3PO
      i R2D2...
      Tak... troche juz w swoim zyciu osiagnal.

      [PS: to NIE jest nowy watek, po prostu luzna scena]
      • mikolaj7 Re: NIENAWIDZĘ EWOKÓW 26.06.02, 20:57
        darthazubin napisał(a):

        > Darth Azubin powoli kroczyl szerokimi korytarzami wspanialego Palacu Sithow.
        > To byla jego ulubiona sala. Zawsze mogl odpoczac na wygodnym fotelu patrzac n
        > a
        > swoje ulubione trofea. Pamietal, jak zabil kazdego z tych denerwujacych miskow.
        >
        > Teraz wokol niego staly wypchane Ewoki, chodzil po dywanie z futra Ewokow, do
        > scian przyczepione byly odciete glowy Ewokow. Pamietal, jak zabijal kazdego z
        > nich... po kolei.
        > A posrodku rozmontowane na najmniejsze czesci, w postaci blaszek i srubek- C3
        > PO
        > i R2D2...
        > Tak... troche juz w swoim zyciu osiagnal.
        >
        > [PS: to NIE jest nowy watek, po prostu luzna scena]

        ale niezla, usmialem sie :D
        • darthazubin Re: NIENAWIDZĘ EWOKÓW 26.06.02, 23:00
          mikolaj7 napisał(a):

          > darthazubin napisał(a):
          >
          > > Darth Azubin powoli kroczyl szerokimi korytarzami wspanialego Palacu Sit
          > how.
          > > To byla jego ulubiona sala. Zawsze mogl odpoczac na wygodnym fotelu patr
          > zac n
          > > a
          > > swoje ulubione trofea. Pamietal, jak zabil kazdego z tych denerwujacych mi
          > skow.
          > >
          > > Teraz wokol niego staly wypchane Ewoki, chodzil po dywanie z futra Ewokow,
          > do
          > > scian przyczepione byly odciete glowy Ewokow. Pamietal, jak zabijal kazdeg
          > o z
          > > nich... po kolei.
          > > A posrodku rozmontowane na najmniejsze czesci, w postaci blaszek i srube
          > k- C3
          > > PO
          > > i R2D2...
          > > Tak... troche juz w swoim zyciu osiagnal.
          > >
          > > [PS: to NIE jest nowy watek, po prostu luzna scena]
          >
          > ale niezla, usmialem sie :D

          Coz. Ja wykonczylem Ewoki, C3PO, R2D2, razem zniszczylismy Luke'a. Jeszcze
          tylko Leia i Han Solo i Lucas moze pakowac manatki ;))
          • perlotiel Re: NIENAWIDZĘ EWOKÓW 29.06.02, 11:03
            zabiles Ewoki???? rozmontowales R2??????? i Ty sie
            smiesz nazywac moim bratem ;))))))))
            przynajmniej 3PO nie bedzie juz glupio paplal ;P
            • darthazubin Re: NIENAWIDZĘ EWOKÓW 29.06.02, 13:39
              perlotiel napisał(a):

              > zabiles Ewoki???? rozmontowales R2??????? i Ty sie
              > smiesz nazywac moim bratem ;))))))))
              > przynajmniej 3PO nie bedzie juz glupio paplal ;P

              Rodziny sie nie wybiera, Siostro ;P
    • darthazubin NOWY WĄTEK 26.06.02, 22:59
      -Twoj plan udal sie znakomicie Lordzie.
      Azubin odwrocil sie w strone poslanca. Wiedzial, ze jego plan sie powiodl.
      Czul to wyraznie.
      Czlowiek w ciemnej szacie drzaca dlonia podal mu czarny kamien. Czul jego moc.
      Wystarczylo polaczyc go z kawalkiem, ktory juz posiadal.
      Poczul, jak Moc Ciemnej Strony przeplywa przez niego. Czul ja w pelni,
      wiedzial ze tylko on moze tak doskonale ja wykorzystywac. Nie bylo- poza
      Palpatinem- tak poteznego Sitha od dni, gdy ich Krysztal zostal zniszczony.
      Wiedzial, ze wladajacy moca wyczuja to co sie stalo, ale nie martwil sie tym.
      Ta moc byla zbyt nieokreslona, zeby mozna bylo stwierdzic skad pochodzi.
      Poczuja sie zagrozeni... ale to dobrze.
      * * *
      Przez serce Mikolaja przeszedl nagly lek. Takze pozostali Jedi poczuli
      strach... Mistrz Luke niespokojnie przewracal sie na swoim lozu...
      Perlotiel spojrzala w niebo... Miala wrazenie, jakby ktos uderzyl ja obuchem
      w glowe... Ale przynajmniej ona jedna domyslala sie, kto jest zrodlem tego
      niezwyklego zaklocenia Mocy.
      Przypomniala sobie dziwna historie z przeszlosci. Starzec z Gor. Byl prawda,
      czy legenda. A jesli rzeczywiscie istnial... wedlug legendy mial mieszkac na
      tej planecie... A pasmo gorskie bylo tuz przed nia..
      • Gość: XIonc Kim jest Xionc? IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 27.06.02, 09:07
        Wicekról Xionc spał bardzo źle tej nocy. NIe dawało mu spokoju dzisiejsze
        posiedzenie Senatu. Zobowiązanie, które podjął wobec Binzata i Mikołaja mogło
        mu zaszkodzić, mogło zniszczyć mozolnie odbudowywaną Federację. Jednak
        najbardziej zmartwił go ten sen...
        Statek wiozący niewolników. W oddali brzmią echa kończącej się Wojny klonów.
        Nagle silne uderzenie wstrząsa osmicznym pojazdem. I wszędzie wybucha pożar...
        Dwóch chłopców jeden 3-letni drugi siedmiolatek tulą się do Matki. Kobieta
        cudem uwalnia się kajdan i zmierza ku kapsułom ratunkowym.
        - Han masz opiekawać się Xawierem, pamiętaj! - tuli obu chłopców i naciska
        przycisk zamykający drzwi kapsuły.
        Kiedy tylko kapsuła wylatuje ze statku, ten eksploduje niczym fajerwerki w
        święto Republiki na Corruscant...
        - Chłopcy krzyczą ze strachu...
        Xionc teź krzyczy zlany potem po przebudzeniu...
        • mikolaj7 Re: Kim jest Xionc? 29.06.02, 17:21
          Gość portalu: XIonc napisał(a):

          > Wicekról Xionc spał bardzo źle tej nocy. NIe dawało mu spokoju dzisiejsze
          > posiedzenie Senatu. Zobowiązanie, które podjął wobec Binzata i Mikołaja mogło
          > mu zaszkodzić, mogło zniszczyć mozolnie odbudowywaną Federację. Jednak
          > najbardziej zmartwił go ten sen...
          > Statek wiozący niewolników. W oddali brzmią echa kończącej się Wojny klonów.
          > Nagle silne uderzenie wstrząsa osmicznym pojazdem. I wszędzie wybucha pożar...
          > Dwóch chłopców jeden 3-letni drugi siedmiolatek tulą się do Matki. Kobieta
          > cudem uwalnia się kajdan i zmierza ku kapsułom ratunkowym.
          > - Han masz opiekawać się Xawierem, pamiętaj! - tuli obu chłopców i naciska
          > przycisk zamykający drzwi kapsuły.
          > Kiedy tylko kapsuła wylatuje ze statku, ten eksploduje niczym fajerwerki w
          > święto Republiki na Corruscant...
          > - Chłopcy krzyczą ze strachu...
          > Xionc teź krzyczy zlany potem po przebudzeniu...

          sugerujesz, zes bartem Hana Solo? to by skomplikowalo
          sprawe, bo on zginie soon :D
    • mikolaj7 Leio, ach Leio ! 29.06.02, 17:18
      Noc. Dzielnica arystokratow i senatorow. Mikolaj wszedl
      do ciemnego pomieszczenia na jednym z wzyszych pieter
      Gwiezdnego Hotelu.
      - Gdzie jestes? - spytal
      - Tutaj. czekalam na Ciebie. Dlugo, stanowczo za dlugo.
      - Nie mozemy sie dluzej spotykac. to sie zle skonczy. Ty
      masz meza, ja nie moge sie z nikim zwiazac...
      - A Luke? A jego zona?
      - To wyjatek...
      - Tez mozesz byc takim wyjatkiem...
      - A Han?
      - Wyjechal... nudze sie... :DDD


      to be continued !

      [i zeby nie bylo watpliwosci - Leia to moj boahter. a Hana
      Solo usmiercimy jak przyjdzie do bitwy w obronie
      Coruscant, dobra? ciesze sie, ze sie zgadzacie :-)]
      • perlotiel Re: Leio, ach Leio ! 29.06.02, 23:32
        mikolaj7 napisał(a):

        > Noc. Dzielnica arystokratow i senatorow. Mikolaj wszedl
        > do ciemnego pomieszczenia na jednym z wzyszych pieter
        > Gwiezdnego Hotelu.
        > - Gdzie jestes? - spytal
        > - Tutaj. czekalam na Ciebie. Dlugo, stanowczo za dlugo.
        > - Nie mozemy sie dluzej spotykac. to sie zle skonczy. Ty
        > masz meza, ja nie moge sie z nikim zwiazac...
        > - A Luke? A jego zona?
        > - To wyjatek...
        > - Tez mozesz byc takim wyjatkiem...
        > - A Han?
        > - Wyjechal... nudze sie... :DDD
        >
        >
        > to be continued !
        >
        > [i zeby nie bylo watpliwosci - Leia to moj boahter. a Hana
        > Solo usmiercimy jak przyjdzie do bitwy w obronie
        > Coruscant, dobra? ciesze sie, ze sie zgadzacie :-)]


        rece precz o Hana!!! ja Ci dam! niech mu wlos z glowy
        spadnie to pozalujesz ;P
        • darthazubin Re: Leio, ach Leio ! 29.06.02, 23:37
          perlotiel napisał(a):

          > mikolaj7 napisał(a):
          >
          > > Noc. Dzielnica arystokratow i senatorow. Mikolaj wszedl
          > > do ciemnego pomieszczenia na jednym z wzyszych pieter
          > > Gwiezdnego Hotelu.
          > > - Gdzie jestes? - spytal
          > > - Tutaj. czekalam na Ciebie. Dlugo, stanowczo za dlugo.
          > > - Nie mozemy sie dluzej spotykac. to sie zle skonczy. Ty
          > > masz meza, ja nie moge sie z nikim zwiazac...
          > > - A Luke? A jego zona?
          > > - To wyjatek...
          > > - Tez mozesz byc takim wyjatkiem...
          > > - A Han?
          > > - Wyjechal... nudze sie... :DDD
          > >
          > >
          > > to be continued !
          > >
          > > [i zeby nie bylo watpliwosci - Leia to moj boahter. a Hana
          > > Solo usmiercimy jak przyjdzie do bitwy w obronie
          > > Coruscant, dobra? ciesze sie, ze sie zgadzacie :-)]
          >
          >
          > rece precz o Hana!!! ja Ci dam! niech mu wlos z glowy
          > spadnie to pozalujesz ;P

          Takie jest zycie. Han nie zamieni Leie na jakas Sith-renegatke (a wlasciwie nie
          wiadomo-co) ;P
          • mikolaj7 Re: Leio, ach Leio ! 29.06.02, 23:42
            darthazubin napisał(a):

            > perlotiel napisał(a):
            >
            > > mikolaj7 napisał(a):
            > >
            > > > Noc. Dzielnica arystokratow i senatorow. Mikolaj wszedl
            > > > do ciemnego pomieszczenia na jednym z wzyszych pieter
            > > > Gwiezdnego Hotelu.
            > > > - Gdzie jestes? - spytal
            > > > - Tutaj. czekalam na Ciebie. Dlugo, stanowczo za dlugo.
            > > > - Nie mozemy sie dluzej spotykac. to sie zle skonczy. Ty
            > > > masz meza, ja nie moge sie z nikim zwiazac...
            > > > - A Luke? A jego zona?
            > > > - To wyjatek...
            > > > - Tez mozesz byc takim wyjatkiem...
            > > > - A Han?
            > > > - Wyjechal... nudze sie... :DDD
            > > >
            > > >
            > > > to be continued !
            > > >
            > > > [i zeby nie bylo watpliwosci - Leia to moj boahter. a Hana
            > > > Solo usmiercimy jak przyjdzie do bitwy w obronie
            > > > Coruscant, dobra? ciesze sie, ze sie zgadzacie :-)]
            > >
            > >
            > > rece precz o Hana!!! ja Ci dam! niech mu wlos z glowy
            > > spadnie to pozalujesz ;P
            >
            > Takie jest zycie. Han nie zamieni Leie na jakas Sith-renegatke (a wlasciwie n
            > ie
            > wiadomo-co) ;P

            no ! chcialem powiedziec cos podobnego, ale z ust krewnego
            chyba latwiej zrozumiec :-)
            • mikolaj7 Re: Leio, ach Leio ! 29.06.02, 23:43
              mikolaj7 napisał(a):

              > darthazubin napisał(a):
              >
              > > perlotiel napisał(a):
              > >
              > > > mikolaj7 napisał(a):
              > > >
              > > > > Noc. Dzielnica arystokratow i senatorow. Mikolaj wszedl
              > > > > do ciemnego pomieszczenia na jednym z wzyszych pieter
              > > > > Gwiezdnego Hotelu.
              > > > > - Gdzie jestes? - spytal
              > > > > - Tutaj. czekalam na Ciebie. Dlugo, stanowczo za dlugo.
              > > > > - Nie mozemy sie dluzej spotykac. to sie zle skonczy. Ty
              > > > > masz meza, ja nie moge sie z nikim zwiazac...
              > > > > - A Luke? A jego zona?
              > > > > - To wyjatek...
              > > > > - Tez mozesz byc takim wyjatkiem...
              > > > > - A Han?
              > > > > - Wyjechal... nudze sie... :DDD
              > > > >
              > > > >
              > > > > to be continued !
              > > > >
              > > > > [i zeby nie bylo watpliwosci - Leia to moj boahter. a Hana
              > > > > Solo usmiercimy jak przyjdzie do bitwy w obronie
              > > > > Coruscant, dobra? ciesze sie, ze sie zgadzacie :-)]
              > > >
              > > >
              > > > rece precz o Hana!!! ja Ci dam! niech mu wlos z glowy
              > > > spadnie to pozalujesz ;P
              > >
              > > Takie jest zycie. Han nie zamieni Leie na jakas Sith-renegatke (a wlasci
              > wie n
              > > ie
              > > wiadomo-co) ;P
              >
              > no ! chcialem powiedziec cos podobnego, ale z ust krewnego
              > chyba latwiej zrozumiec

              i sie z tym pogodzic :-)
            • darthazubin Re: Leio, ach Leio ! 29.06.02, 23:44
              mikolaj7 napisał(a):

              > darthazubin napisał(a):
              >
              > > perlotiel napisał(a):
              > >
              > > > mikolaj7 napisał(a):
              > > >
              > > > > Noc. Dzielnica arystokratow i senatorow. Mikolaj wszedl
              > > > > do ciemnego pomieszczenia na jednym z wzyszych pieter
              > > > > Gwiezdnego Hotelu.
              > > > > - Gdzie jestes? - spytal
              > > > > - Tutaj. czekalam na Ciebie. Dlugo, stanowczo za dlugo.
              > > > > - Nie mozemy sie dluzej spotykac. to sie zle skonczy. Ty
              > > > > masz meza, ja nie moge sie z nikim zwiazac...
              > > > > - A Luke? A jego zona?
              > > > > - To wyjatek...
              > > > > - Tez mozesz byc takim wyjatkiem...
              > > > > - A Han?
              > > > > - Wyjechal... nudze sie... :DDD
              > > > >
              > > > >
              > > > > to be continued !
              > > > >
              > > > > [i zeby nie bylo watpliwosci - Leia to moj boahter. a Hana
              > > > > Solo usmiercimy jak przyjdzie do bitwy w obronie
              > > > > Coruscant, dobra? ciesze sie, ze sie zgadzacie :-)]
              > > >
              > > >
              > > > rece precz o Hana!!! ja Ci dam! niech mu wlos z glowy
              > > > spadnie to pozalujesz ;P
              > >
              > > Takie jest zycie. Han nie zamieni Leie na jakas Sith-renegatke (a wlasci
              > wie n
              > > ie
              > > wiadomo-co) ;P
              >
              > no ! chcialem powiedziec cos podobnego, ale z ust krewnego
              > chyba latwiej zrozumiec :-)

              Prosze nie wtracac sie do sporow rodzinnych!!!! Nie bedziesz tu bezczelny...
              obrazac mojej siostry!!! Na pewno spodobalaby sie Hanowi, bardziej niz jakis, za
              przeproszeniem Jedi, Lei :(((
          • perlotiel Re: Leio, ach Leio ! 30.06.02, 10:41
            darthazubin napisał(a):

            > perlotiel napisał(a):
            >
            > > mikolaj7 napisał(a):
            > >
            > > > Noc. Dzielnica arystokratow i senatorow. Mikolaj
            wszedl
            > > > do ciemnego pomieszczenia na jednym z wzyszych pieter
            > > > Gwiezdnego Hotelu.
            > > > - Gdzie jestes? - spytal
            > > > - Tutaj. czekalam na Ciebie. Dlugo, stanowczo za dlugo.
            > > > - Nie mozemy sie dluzej spotykac. to sie zle
            skonczy. Ty
            > > > masz meza, ja nie moge sie z nikim zwiazac...
            > > > - A Luke? A jego zona?
            > > > - To wyjatek...
            > > > - Tez mozesz byc takim wyjatkiem...
            > > > - A Han?
            > > > - Wyjechal... nudze sie... :DDD
            > > >
            > > >
            > > > to be continued !
            > > >
            > > > [i zeby nie bylo watpliwosci - Leia to moj boahter.
            a Hana
            > > > Solo usmiercimy jak przyjdzie do bitwy w obronie
            > > > Coruscant, dobra? ciesze sie, ze sie zgadzacie :-)]
            > >
            > >
            > > rece precz o Hana!!! ja Ci dam! niech mu wlos z glowy
            > > spadnie to pozalujesz ;P
            >
            > Takie jest zycie. Han nie zamieni Leie na jakas
            Sith-renegatke (a wlasciwie n
            > ie
            > wiadomo-co) ;P



            a kto tu mowi o zamienianiu? ja nie chce, zeby stalo sie
            cos mojej ulubionej postaci (pod wzgledem charakteru)
            zaraz po Vaderze ;P nic wiecej :P
    • darthazubin Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! 29.06.02, 23:45
      Ten watek schodzi lekko na manowce. PS: Mikolaj, jesli jeszcze tu jestes,
      pamietasz jak walczylismy na 5 watkach rownoczesnie?? To byly czasy, nie to co
      teraz...
      • mikolaj7 Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! 29.06.02, 23:52
        darthazubin napisał(a):

        > Ten watek schodzi lekko na manowce. PS: Mikolaj, jesli jeszcze tu jestes,

        jeszcze jestem, ale nie mam juz czasu i sily na ciagniecie
        fabuly dalej :-)


        > pamietasz jak walczylismy na 5 watkach rownoczesnie?? To byly czasy, nie to co
        > teraz...

        teraz jets nudnawo w ogole... nawet ktos to zauwazyl na
        glownej liscie, ale udalem, ze nie widze jego postu. bedzie
        mi sie lepiej zylo, jesli jego watek zniknie i zapomne, ze
        iedys bylo lepiej :-/

        ale fakt, szkoda, ze teraz tak niemrawo jest... na innych
        forach tez.

        moze przy okazji ep 3 wrocimy do starych tradycji, bo
        watpie, zeby teraz cos nas rozruszalo... na pewno nie
        premiera 5 tomu hp, o ile w ogole sie odbedzie.

        koniec. nie bede sie umartwial dluzej jeszcze tym, co jest
        na forum! jutro moze bedzie lepiej :-)
        • darthazubin Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! 29.06.02, 23:55
          mikolaj7 napisał(a):

          > darthazubin napisał(a):
          >
          > > Ten watek schodzi lekko na manowce. PS: Mikolaj, jesli jeszcze tu jestes,
          >
          > jeszcze jestem, ale nie mam juz czasu i sily na ciagniecie
          > fabuly dalej :-)
          >
          >
          > > pamietasz jak walczylismy na 5 watkach rownoczesnie?? To byly czasy, nie t
          > o co
          > > teraz...
          >
          > teraz jets nudnawo w ogole... nawet ktos to zauwazyl na
          > glownej liscie, ale udalem, ze nie widze jego postu. bedzie
          > mi sie lepiej zylo, jesli jego watek zniknie i zapomne, ze
          > iedys bylo lepiej :-/
          >
          > ale fakt, szkoda, ze teraz tak niemrawo jest... na innych
          > forach tez.
          >
          > moze przy okazji ep 3 wrocimy do starych tradycji, bo
          > watpie, zeby teraz cos nas rozruszalo... na pewno nie
          > premiera 5 tomu hp, o ile w ogole sie odbedzie.
          >
          > koniec. nie bede sie umartwial dluzej jeszcze tym, co jest
          > na forum! jutro moze bedzie lepiej :-)



          Zegnaj, moze juz na zawsze. Pewnie jeszcze sie tu pojawie, ale boje sie ze za
          wiele z tego wszystkiego juz nie bedzie...
          To SW RPG po prostu umarlo i tyle..
          • mikolaj7 Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! 30.06.02, 00:03
            darthazubin napisał(a):

            > mikolaj7 napisał(a):
            >
            > > darthazubin napisał(a):
            > >
            > > > Ten watek schodzi lekko na manowce. PS: Mikolaj, jesli jeszcze tu jes
            > tes,
            > >
            > > jeszcze jestem, ale nie mam juz czasu i sily na ciagniecie
            > > fabuly dalej :-)
            > >
            > >
            > > > pamietasz jak walczylismy na 5 watkach rownoczesnie?? To byly czasy,
            > nie t
            > > o co
            > > > teraz...
            > >
            > > teraz jets nudnawo w ogole... nawet ktos to zauwazyl na
            > > glownej liscie, ale udalem, ze nie widze jego postu. bedzie
            > > mi sie lepiej zylo, jesli jego watek zniknie i zapomne, ze
            > > iedys bylo lepiej :-/
            > >
            > > ale fakt, szkoda, ze teraz tak niemrawo jest... na innych
            > > forach tez.
            > >
            > > moze przy okazji ep 3 wrocimy do starych tradycji, bo
            > > watpie, zeby teraz cos nas rozruszalo... na pewno nie
            > > premiera 5 tomu hp, o ile w ogole sie odbedzie.
            > >
            > > koniec. nie bede sie umartwial dluzej jeszcze tym, co jest
            > > na forum! jutro moze bedzie lepiej :-)
            >
            >
            >
            > Zegnaj, moze juz na zawsze.

            bez jaj ! dostep do netu jest prawie na calym swiecie
            (wczoraj w trojce mowili, ze nawet na antarktydzie :-),
            wiec wpadaj czasem na forum w ogole. moze kiedys odzyje
            znowu - sezonowo, zdarza sie co 2 mieisiace szczyt formy...

            Pewnie jeszcze sie tu pojawie, ale boje sie ze za
            >
            > wiele z tego wszystkiego juz nie bedzie...
            > To SW RPG po prostu umarlo i tyle..

            niech umrze z godnoscia !

            np. jutro.

            i nie mow, ze juz wiecej nie wpadniesz na forum gazety.
            moze chociaz po wakacjach...

            eeech, nie lubie takich koncow :-/
            • darthazubin Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! 30.06.02, 12:37
              mikolaj7 napisał(a):

              > darthazubin napisał(a):
              >
              > > mikolaj7 napisał(a):
              > >
              > > > darthazubin napisał(a):
              > > >
              > > > > Ten watek schodzi lekko na manowce. PS: Mikolaj, jesli jeszcze t
              > u jes
              > > tes,
              > > >
              > > > jeszcze jestem, ale nie mam juz czasu i sily na ciagniecie
              > > > fabuly dalej :-)
              > > >
              > > >
              > > > > pamietasz jak walczylismy na 5 watkach rownoczesnie?? To byly cz
              > asy,
              > > nie t
              > > > o co
              > > > > teraz...
              > > >
              > > > teraz jets nudnawo w ogole... nawet ktos to zauwazyl na
              > > > glownej liscie, ale udalem, ze nie widze jego postu. bedzie
              > > > mi sie lepiej zylo, jesli jego watek zniknie i zapomne, ze
              > > > iedys bylo lepiej :-/
              > > >
              > > > ale fakt, szkoda, ze teraz tak niemrawo jest... na innych
              > > > forach tez.
              > > >
              > > > moze przy okazji ep 3 wrocimy do starych tradycji, bo
              > > > watpie, zeby teraz cos nas rozruszalo... na pewno nie
              > > > premiera 5 tomu hp, o ile w ogole sie odbedzie.
              > > >
              > > > koniec. nie bede sie umartwial dluzej jeszcze tym, co jest
              > > > na forum! jutro moze bedzie lepiej :-)
              > >
              > >
              > >
              > > Zegnaj, moze juz na zawsze.
              >
              > bez jaj ! dostep do netu jest prawie na calym swiecie
              > (wczoraj w trojce mowili, ze nawet na antarktydzie :-),
              > wiec wpadaj czasem na forum w ogole. moze kiedys odzyje
              > znowu - sezonowo, zdarza sie co 2 mieisiace szczyt formy...
              >
              > Pewnie jeszcze sie tu pojawie, ale boje sie ze za
              > >
              > > wiele z tego wszystkiego juz nie bedzie...
              > > To SW RPG po prostu umarlo i tyle..
              >
              > niech umrze z godnoscia !
              >
              > np. jutro.
              >
              > i nie mow, ze juz wiecej nie wpadniesz na forum gazety.
              > moze chociaz po wakacjach...
              >
              > eeech, nie lubie takich koncow :-/

              No to poplaczmy sobie wszyscy razem...
              A tak a propos tego "po wakacjach", to mysle, ze pojawie sie pewnie jeszcze
              przed pazdziernikiem (moze nawet nie raz), ale (znowu) nie wiem, czy bede mial tu
              co do roboty.
              • mikolaj7 Re: SW RPG - UWAGA, GRAMY!!!! 02.07.02, 18:28
                darthazubin napisał(a):

                > mikolaj7 napisał(a):
                >
                > > darthazubin napisał(a):
                > >
                > > > mikolaj7 napisał(a):
                > > >
                > > > > darthazubin napisał(a):
                > > > >
                > > > > > Ten watek schodzi lekko na manowce. PS: Mikolaj, jesli jesz
                > cze t
                > > u jes
                > > > tes,
                > > > >
                > > > > jeszcze jestem, ale nie mam juz czasu i sily na ciagniecie
                > > > > fabuly dalej :-)
                > > > >
                > > > >
                > > > > > pamietasz jak walczylismy na 5 watkach rownoczesnie?? To by
                > ly cz
                > > asy,
                > > > nie t
                > > > > o co
                > > > > > teraz...
                > > > >
                > > > > teraz jets nudnawo w ogole... nawet ktos to zauwazyl na
                > > > > glownej liscie, ale udalem, ze nie widze jego postu. bedzie
                > > > > mi sie lepiej zylo, jesli jego watek zniknie i zapomne, ze
                > > > > iedys bylo lepiej :-/
                > > > >
                > > > > ale fakt, szkoda, ze teraz tak niemrawo jest... na innych
                > > > > forach tez.
                > > > >
                > > > > moze przy okazji ep 3 wrocimy do starych tradycji, bo
                > > > > watpie, zeby teraz cos nas rozruszalo... na pewno nie
                > > > > premiera 5 tomu hp, o ile w ogole sie odbedzie.
                > > > >
                > > > > koniec. nie bede sie umartwial dluzej jeszcze tym, co jest
                > > > > na forum! jutro moze bedzie lepiej :-)
                > > >
                > > >
                > > >
                > > > Zegnaj, moze juz na zawsze.
                > >
                > > bez jaj ! dostep do netu jest prawie na calym swiecie
                > > (wczoraj w trojce mowili, ze nawet na antarktydzie :-),
                > > wiec wpadaj czasem na forum w ogole. moze kiedys odzyje
                > > znowu - sezonowo, zdarza sie co 2 mieisiace szczyt formy...
                > >
                > > Pewnie jeszcze sie tu pojawie, ale boje sie ze za
                > > >
                > > > wiele z tego wszystkiego juz nie bedzie...
                > > > To SW RPG po prostu umarlo i tyle..
                > >
                > > niech umrze z godnoscia !
                > >
                > > np. jutro.
                > >
                > > i nie mow, ze juz wiecej nie wpadniesz na forum gazety.
                > > moze chociaz po wakacjach...
                > >
                > > eeech, nie lubie takich koncow :-/
                >
                > No to poplaczmy sobie wszyscy razem...
                > A tak a propos tego "po wakacjach", to mysle, ze pojawie sie pewnie jeszcze
                > przed pazdziernikiem (moze nawet nie raz), ale (znowu) nie wiem, czy bede mial
                > tu
                > co do roboty.
                >

                bedziesz moze mial... rusza nowe rpg. ale nie wiem, czy
                bedzie tak dobre, bo jesli ludzie nie beda wchodzic
                codziennie to padnie szybko.
    • mikolaj7 Honorowy K O N I E C 02.07.02, 18:54
      Mikolaj stal w doku jednego z mniejszych portow na
      Coruscant. Za kilkanascie minut mial opuscic planete i
      wraz z Lukiem Skywalkerem udac sie na jedna z planet na
      obrzezach galaktyki. Uciekali przed nadchodzacym
      niebezpieczenstwem. W walkach z wrogiem - poteznym,
      silnym i rownie niespodziewanym, kolejni rycerze tracili
      zycie. pozegnano juz Ta`lekha Sida, Nome Raan i pieciu
      innych czlonkow Rady Jedi. Ci, ktorzy pozostali przy zyciu
      zrozumieli, ze Jedi musza sie ukryc, jesli chca przetrwac.
      Mikolaj i Luke - najwazniejsi czlonkowie Zakonu - zostali
      zobowiazani do opuszczenia zagrozonych terenow, na
      miejsce dotychczasowego przywodcy powolano Geene
      Ros, ktora miala zapewnic ochrone pozostalym Jedi i w
      miare mozliwosci wyslac ich sladem pierwszych
      uciekinierow. Luke wciaz byl bardzo slaby, ale mogl odbyc
      podroz bez szkod dla swojego zdrowia, zreszta tam,
      gdzie uciekali zregenruje sie szybciej niz na Coruscant.
      Ostatnie spojrzenie na Geene i obaj Jedi wspieli sie na
      rampe potezego statku. wraz z nimi Coruscant opuszczaly
      setki tysiecy obywateli.

      ***

      Nastepnego dnia poludniowy Coruscant ogarnela wojna.
      Armia Federacji Handlowej dowodzona przez wicerola
      Xionca i Geene Ros starla sie z armia droidow szerzac
      zniszczenie na ogromnych obszarach planety.

      Obie strony poniosly ogromne straty. Kanclerz juz
      wiedzial kogo za nie obwinic...

      [mysle, ze powinnismy to jakos zakonczyc - efektownie.
      rozpoczela sie wojna - wszyscy uciekaja. Kanclerz moze
      teraz zwalic wine na Jedi, czy Federacje i wyeliminowac
      kolejne przeszkody. no chyba, ze mial inne plany, wtedy
      ostatni akapit mozna zmienic. mysle, ze wiecie o co mi
      chodzi - zostawmy sobie pole do kontynuacji, ale
      skonczmy tez jak najwiecej. i nie doprowadzajcie do
      zniszczenia coruscant ;-) mysle, ze trzechsetny post
      bedzie ostatnim :-)

      Dodam jeszcze, ze gralo sie wspaniale, chyba
      zapoczatkowalismy nowa tradycje na forum i
      przetarlismy nowe szlaki, heh :-))) do nastepnego razu,
      moze na Polconie !]
      • darthazubin Re: Honorowy K O N I E C 03.07.02, 12:04
        Asetine stal samotnie w pustych salach Palacu Wielkiego Kanclerza.
        Nie bylo nikogo. Nikogo, kto moglby mu pomoc.
        Wiadomosci, jakie otrzymal w ostatnim czasie powinny napelnic go nowa
        nadzieja- Perlotiel przyznala sie, ze nie byla corka Vadera, lecz dzieckiem
        znalezionym przez niego na odleglej planecie. Nowa Krolowa Naboo ujawnila
        nieznane dotad fakty- wiadomosc o romansie Amidali i Obi-Wana: Luke i Leia nie
        byli dziecmi Anakina.
        Wiec on byl jedynym spadkobierca najpotezniejszego Jedi i Sitha. Udalo mu sie
        podmienic krysztal posiadany przez Mikolaja- mial ich teraz byle, ile Sidious.
        Jego potega byla wielka...
        Ale to wszystko go przytlaczalo.
        Republika sie rozpadala. Nie bylo juz po co zwolywac posiedzen Senatu- jego
        czlonkowie nie byli zdolni do rzadnego dzialania.
        Jedynym pocieszeniem bylo, iz Sithowie-renegaci sie wycofali. Mial teraz czas
        na przygotowanie obrony i przywrocenie Republice jej dawnego ksztaltu, dawnej
        moralnej czystosci, jaka miala za czasow panowania Sithow.
        Jedi uciekli. Sami wlaczyli sie do tej straszliwej wojny, ktora spustoszyla
        Couruscant, zanim zdolal przywrocic jako taki porzadek. Kilku najbardziej
        wartosciowych czlonkow Rady ucieklo...
        Usmiechnal sie do siebie. zabrali ze soba Binzata [Binzat to jest Azubin:
        tylko ze on ma zdolnosc bilokacji (a moze nawet tri- :))) i moze sie pojawiac w
        kilku miejscac] Dzieki temu mial ich caly czas pod kontrola. Moze jeszcze
        kiedys beda mu potrzebni. Mikolaj byl wartosciowym wojownikiem, niewielu mu
        dorownywalo. Razem mogliby osiagnac wiele.
        No i jeszcze Perlotiel. Nigdy do konca jej nie przejrzal. Czego chciala?
        Jakie byly jej plany? Na to pytanie, nie znal odpowiedzi. Nie mogl jednak
        przestac o niej myslec. Nigdy nie spotkal takiej kobiety jak ona i nigdy nie
        przestal myslec o tym, ze jednak moglby ja pozyskac...
        Tymczasem jednak jego wladza nad Republika byla niepodzielna- lecz byla to
        gorzka wladza. Wladza nad pustyniami i spustoszonymi miastami... wladza nad
        imperium pelnym cmentarzy poleglych w ostatniej wojnie...

        [z mojej strony to chyba na tyle. Do zobaczenia na Polconie- jesli bedziecie]
        • Gość: Xionc Re: Honorowy K O N I E C IP: *.intrum.pl / 10.48.11.* 04.07.02, 10:38
          Wicekról Xionc stał w oknie jednego z hoteli Corruscant. załamany zniszczeniami
          jakie spowodowała wojna, nie cieszył się nawet z funkcji ministra ds. handlu w
          nowym rządzie republiki... tylu ludzi zginęło... nawet odnalezoiny po latach
          brat Han Solo poniósł śmierć w jednej z bitew... brat który kiedyś uratował mu
          życie.. czy to ma sens? czy dalsze życie ma sens? Chyba nie... Przechylił się
          przez barierkę balkonu i chwycił coś ulotnego spadając w dół. W swej ostatniej
          drodze powtarzał: jeszcze nie upadłem, jeszcze nie upadłem,jeszcze....
          Zderzenie z ziemią było śmiertelnie bolesne... Ostatnią myślą jaka przemknęła
          mu przez głowę było "wreszcie dopadła mnie rzeczywistość...". Królewski diadem
          potoczył się wśród gruzu i zgliszczy...

          [to tyle ode mnie... pozdrawiam ewszystkich i dziękuję za świetną zabawę!!!]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka