nauma
06.08.03, 11:45
Jadąc do pracy stwierdziłem z przerażeniem, że zapomniałem portfela,
zawierającego m.in. WKM. Wykonałem więc kurs powrotny będąc pewien, że pech,
który ostatnio ciągle mnie prześladuje, naśle na mnie kanara. Na każdym
przystanku patrzyłem, czy nie wsiada jakaś ekipa - nie wsiadała żadna, więc
coraz bardziej się odprężałem. Nic dziwnego, że kompletnie zbaraniałem,
słysząc: "bileciki do kontroli" :) Okazało się, że do kontrolowania biletów
dziarsko zabrała się staruszka, mniej więcej 150cm wzrostu. Powiedziałem jej,
że przykro mi, ale nie mam przy sobie portfela. Nagadała mi od oszustów, że
okradam komunikację i... poszła. Byłem tak śpiący, że nie chciało mi się z
nią kłócić. Ale ważne jest co innego: jaki jest sens puszczać samotne
staruszki w roli kontrolera, skoro każdy jadący bez biletu, a zwłaszcza ktoś,
kto w przeciwieństwie do mnie robiłby to świadomie, może olać taką kontrolę?