zuzu2004
07.09.05, 11:23
wczoraj byłam na zakupach, wskoczyłam na Świętokrzyską i do jednego sklepu na
Żolibożu. Na Świętokrzyskiej istny młyn, kobity z obłędem w oczach prawie
kładły się na wieszki (sama też czasami mam obłęd w oczach :-))ale co
najbardziej mnie zdenerwowało to grupka kilku pań, kiedyś już je widziałam i
dla mnie to "handlary", było ich chyba 5 i robiły obstawianie wieszaków na
które dowieszano nowy towar. Nie było szansy nawet podejścia do wieszaka
zanim szanowne pAnie nie sprawdziły wszystkiego co dowieszono. Normalnie
chciałam im przyłożyć bo widać, że inny sposób konfrontacji nie wchodził w
grę. Każdy chce coś złowić ale tak na beszczela zwartą grupą to normalnie
rozbój w biały dzień.
Wkurzyłam się również w drugim SH, na Żoliborzu, Pani właścicielka
zwariowała, zawsze była wycena ale koszulka na ramiączka ważąca kilka deko za
15pln to też rozbój!! Sweterek 25pln, przesada!!!
Szkoda słów, niektorzy to powariowali, coraz trudniej się robi w tym
biznesie:-(
Ostatecznie kupiłam kilka rzeczy, Pani żle mi wydała resztę więc wyszłam na
swoje ale to przez przypadek.