Gość: okurde
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.04.11, 16:53
Witam
Nastawiałem się na ten dysk twardy, który jest w ostatnich miesiącach bardzo popularny na allegro, tutaj jedna z kilku aukcji allegro.pl/szok-dysk-usb-western-digital-2tb-szybko-24h-i1572552441.html
Natrafiłem jednak na jedną z recenzji użytkownika: www.komputronik.pl/product/112155/WD_Elements_Desktop_2TB_USB_2.0.html Cytuje:
Dysk warty swojej ceny, ale nie więcej. Pojemny, cichy, chłodny - pobiera mało energii z gniazdka: 5 W w stanie czuwania, 6-7 W w trakcie pracy, wyłącza się po wyjęciu wtyku z gniazda USB. Fabrycznie sformatowany pod NTFS, ale tak, że widoczny wyłącznie pod Windows, pod Linuxem już nie. Partycjonowanie oraz ponowny format NTFS (pod Linuxem) powoduje, że dysk staje się dostępny dla obu systemów. Dziwne, ale jak się okazało – „ten typ tak ma”. Pod Linuxem testy wykazują dobrą wydajność (jak na USB 2.0) – odczyty do 38 MB/s. Pomimo zalet istnieje dość poważna wada, o której aż huczy na forach, również forach WD. Okazuje się, że WD Elements Desktop bazują na dyskach serii „green”, a seria ta, celem oszczędzania energii, parkuje głowice po krótkim czasie braku aktywności (Intellipark). Zachowanie takie może skutkować szybkim wyczerpaniem zakresu 300 000 cykli (SMART: Load/unload cycle count), o których pisze producent. W skali doby, przy ciągłej pracy oraz traktowaniu WD Elements Desktop, jako magazynu dużych plików, liczba cykli potrafi wynieść aż 200. To dużo. Jeżeli dysk ma służyć jako magazyn, do którego dostęp jest cykliczny, i w krótkich odstępach, to lepiej poszukać czegoś innego. Do „detali” zaliczam jakość montażu całości, gniazda nie trafiają osiowo w otwory w obudowie. Dysk na piątkę.
Moje pytanie bo zupełnie tego nie rozumiem - o co chodzi z tym wyczerpaniem zakresu cykli?