hanys_hans
08.09.06, 21:14
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3605606.html
W liście do "New York Timesa", opublikowanym w piątkowym wydaniu, attache
wojskowy ambasady RP w Waszyngtonie gen. Kazimierz Sikorski polemizuje z
artykułem dziennika, którego autorka bagatelizuje wkład polskich wojsk do
operacji w Iraku twierdząc, że USA niewiele z niego mają, chociaż udzielają
Polsce pomocy na modernizację armii.
Zobacz powiekszenie
Fot. Piotr Janowski / AG
Polskie oddziały w Iraku
Politolog z Uniwersytetu Ohio, Patrizia Weitsman, napisała 31 sierpnia, że
wkład polskich wojsk nie uzasadnia przyznania Polsce w 2005 r. pomocy w
wysokości 57 milionów dolarów w ramach tzw. Funduszu Solidarności. Tym
bardziej - dodała - iż Polska redukuje swoje wojska w Iraku i zapowiada
całkowite ich wycofanie.
Wypomniała też Polsce, że USA sfinansowały przelot polskich oddziałów do Iraku
i budowę ich baz w tym kraju.
"Fundusz Solidarności i inne fundusze pomocowe, o których pisze pani Weitsman,
nie pokryły wszystkich wydatków Polski na operacje koalicyjne. W
rzeczywistości, jedna czwarta polskiego budżetu wojskowego, która miała
pierwotnie pójść na modernizację sił zbrojnych, została wydana na wojnę w
Iraku" - napisał w liście do redakcji attache wojskowy, generał brygady
Kazimierz Sikorski.
Przypominając, że od początku wojny w sumie ponad 12.000 polskich żołnierzy
służyło w Iraku, generał wyjaśnił, iż "Polska jest wciąż solidnym członkiem
koalicji, ale bez pewnego finansowo- logistycznego wsparcia ze strony USA ta
skala militarnego zaangażowania nie byłaby możliwa".
"Największy jednak koszt został zapłacony krwią i życiem polskich żołnierzy,
co zdecydowanie dowodzi oddania Polski sprawie promowania wolności i
demokracji" - podkreślił w konkluzji generał Sikorski.