Dodaj do ulubionych

Strzeż się partacza

29.09.07, 07:21
praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,4523689.html
Wszyscy fachowcy wyjechali do Anglii. Ci, co zostali mają grafik tak napięty,
że trzeba czekać nawet pół roku. Pozostają nam partacze. Jak się przed nimi
bronić?
Zobacz powiekszenie
Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG Zobacz powiekszenie
Fot. Paweł Piotrowski / AG
ZOBACZ TAKŻE

* Remontuj z umową (18-11-03, 12:00)
* Polscy budowlańcy tracą renomę w Wielkiej Brytanii (17-09-07, 16:02)

SERWISY

* Kariera

"Strzeż się goryla" - śpiewał kiedyś Zespół Reprezentacyjny (Jarosław Gugała,
Filip Łobodziński i koledzy). Czy dzisiaj zaśpiewaliby "Strzeż się fachowca"?
Być może. Bo to, co wyprawiają niektórzy z nich, ośmieleni koniunkturą na
łatwy i szybki zarobek, przechodzi ludzkie pojęcie.

Wszyscy za granicą...

- Rok temu zabrałem się za remont kuchni, łazienki i balkonu. Miesiąc szukałem
wykonawcy, bo ten, który umówił się ze mną w styczniu w maju wyjechał do
Dublina. Jak już znalazłem gościa z ogłoszenia, tak mi spaprał kuchnię, że nie
wiem teraz, w co ręce włożyć. Od tygodnia nie odpowiada na e-maile, bo
wyjechał do Anglii oczywiście. Pomóżcie, bo zupełnie nie znam się na pracach
remontowych! - pisze zrozpaczony internauta o nicku "Zielony". Opis zniszczeń,
jakie dokonał "fachowiec": tynk mozaikowy położony bez podkładu, zaczął
odpadać po czterech miesiącach. - Poza tym położył go nierówno. W niektórych
miejscach dał grubo, w innych prześwituje "stary" kolor ściany. Przez to
zabrakło mu materiału i teraz jedna czwarta ściany świeci bolesną pustką -
pisze "Zielony".

Płytki kładzione na ścianę wytrzymały dłużej: zaczęły odpadać dopiero po roku.
- A sufit, pomalowany farbą nie nadającą się do sufitów, wygląda jakby miał za
chwilę wybuchnąć - wszędzie porobiły się pęcherzyki. Dramatyczny post kończy
się wezwaniem: - Wskażcie mi jakiegoś solidnego majstra, który za nieduże
pieniądze poprawi wszystkie usterki. Cena nie gra roli. Pomocy!!!

Skąd ten dramatyczny ton? Tłumaczyć nie trzeba. Nie dość, że w budowlance mamy
boom (dziesięć razy więcej pracy dla każdego, kto w tym siedzi - począwszy od
murarza, poprzez tynkarza, malarza, itp.), to jeszcze ci, którzy stanowili
prawdziwą ekstraklasę w tym fachu wyjechali za granicę, żeby zarabiać trzy,
cztery razy tyle. A więc: ekstraklasa wyjechała, pierwsza i druga liga -
zajęci. Nie macie wrażenia, że została nam trzecia, czwarta i następne ligi?

...a reszta zarabia kokosy

- Nie wiem, ile zarabia się za granicą - mówi Maciej Kruszyński, 33-letni
policjant z niewielkiego miasteczka w kujawsko - pomorskiem. - Wiem tylko, że
mój kumpel z liceum, który w życiu nie brał się za taką robotę, dwa lata temu
przekwalifikował się z ochroniarza na posadzkarza. Tydzień temu widziałem go w
nowym mondeo. Autko kosztuje od 76 tysięcy wzwyż. A on nie miał zwykłej,
podstawowej wersji.

Ile zarabia się w tym fachu? Różnie, ale na pewno sporo. Wszystko jednak
zależy od tego, czym konkretnie zajmuje się fachura (płytkarz czy murarz,
posadzkarz, parkieciarz czy dekarz), w której części kraju pracuje, jaki ma
staż, czy pracuje sam, czy z firmą itp. Dobry fachowiec w średniej wielkości
mieście może miesięcznie zarobić nawet 10-15 tys. zł.

Partacze na celowniku

Na stronie forum.murator.pl powstaje na bieżąco czarna lista niesolidnych
wykonawców. To, co można na niej przeczytać sprawia, że włos jeży się na głowie.

Pisze "bgluszkowski" o firmie z Warszawy: w lutym umówiłem się z panem
Marcinem (...) z firmy (...) na remont mieszkania (48 m2) - gładź w jednym
pokoju, malowanie całości, wkucie kabli telewizyjnych i komputerowych w
ściany, wymiana terakoty w kuchni. Ustaliliśmy termin rozpoczęcia remontu na
koniec czerwca, ustaliliśmy ceny (zgodziłem się na zaproponowane) i zakres
prac. W czerwcu termin rozpoczęcia remontu przesunęliśmy na 9 lipca. W
międzyczasie ustaliłem z tym panem sposób przygotowania mieszkania do remontu.
Spakowałem rzeczy, syna wysłałem na kolonię, wynająłem nieopodal inne
mieszkanie na czas remontu, żeby nie mieszkać na miejscu. 9 lipca rano
przyjechała ekipa (kierownik i dwóch pracowników). Opowiedziałem w
szczegółach, co jest do zrobienia, oni zaproponowali pewne modyfikacje zakresu
prac, ja się zgodziłem, przekazałem klucze do mieszkania, było miło.
Ustaliliśmy, że pieniądze na materiały przyniosę im wieczorem, a za remont
zapłacę po jego zakończeniu. Ekipa zeszła po narzędzia. Po kwadransie
oczekiwania na ich powrót zszedłem do nich, i usłyszałem: "nie będziemy
robić", bo: ceny są z lutego, trzeba nosić kartony z jednego pokoju do
drugiego, nie przygotowałem im materiałów na miejscu, mają inną robotę. I
pojechali. Wyjątek? Chyba raczej nie.

Firma (...) to makabra, przez miesiąc nie mogłem doprosić się zwrotu pieniędzy
za towar, który został zabrany po zakończeniu prac, facet ma niezły bajzel w
tej firmie, ginie w papierach, zwalnia po kolei ludzi, więc nie ma z kim
gadać, ale za to "bajki" potrafi opowiadać... Zapomniałem dodać że nie
dotrzymuje żadnych terminów i obietnic poza jedną - mianowicie przedpłatą" -
pisze "mariof".

Ktoś o nicku "ryby" donosi z kolei: Ludzie! Nie decydujcie się na tartak w
Rogalinku! Więźbę przywozili mi przez tydzień, po kilka krokwi dziennie. Mimo,
że wpłaciłem dwie trzecie kwoty z ponad dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Odradzam!

"Gerion" naciął się jeszcze ostrzej: Firma T., Pobiedziska. Sprawa skierowana
do sądu i prokuratury. Generalnie - bierze zaliczki, nie kończy robót, nie
odbiera telefonów, kombinuje ile może, wymiguje się chorym dzieckiem, zepsutym
samochodem, końcem świata..."

"Anij30" na temat innego fachowca z Wielkopolski: Większość dachu zrobił, po
tym jak w końcu pogonił ekipę swojego kolegi, która się strasznie ślimaczyła,
ale po ociepleniu budynku nie mogliśmy się doprosić o obróbki i osadzenie
okien dachowych - aż do dziś!

Model działania partacza

Partacze korzystają więc z tego, że rynek trochę się poluźnił i włażą drzwiami
i oknami, robiąc więcej szkód niż pożytku. Oczywiście to uogólnienie. Nie
każdy fachowiec, który ma akurat wolny termin i może położyć ci płytki w
łazience, musi być zaraz partaczem, który nie ma roboty bo niszczy wszystko,
co mu w ręce wpadnie. Są i rzetelni. Tylko jak ich odróżnić? To proste.

Partacz ma zazwyczaj kilka cech, na które bystry zamawiający może od razu
zwrócić uwagę. I pogonić naciągacza gdzie pieprz rośnie. Najlepiej brać
znajomych lub kierować się poleceniem innych. Jeśli jednak nie masz wyjścia -
sprawdź najpierw, czy fachowiec nie ma zbyt wiele wolnego czasu w kalendarzu.
Jak ma - zrezygnuj z niego. Prawdopodobne nikt go nie chce, bo partoli robotę
na całego. Podkreślamy: prawdopodobnie.

Czasem nie można jednak zajrzeć mu w kalendarz. Więc co robić? Zwróć uwagę,
czy fachowiec nie żąda zbyt wielkiej zaliczki z góry. Jeżeli chce więcej niż
30 procent - bądź czujny. Może mieć niecne plany: zainkasowanie pieniędzy i
ucieczka. - Miałam taki przypadek. Młody chłopak, który malował mi przedpokój
od środy, w czwartek zaczął narzekać, że w sobotę idzie na wesele i nie ma za
co kupić garnituru. A już przecież prawie wszystko pomalowane (czyli połowa),
w dodatku jutro dziewczyna umówiła się z nim na zakupy. I czy bym nie mogła
zapłacić mu już dziś. Zapłaciłam, chociaż mój facet odradzał. W piątek malarz
nie przyszedł do pracy. Kończyliśmy sufit sami - opowiada Zosia Kawczyńska,
młoda prawniczka z Poznania.

Zabierz mu książki

Niech nie zmyli Cię nowiutki sprzęt, którym posługuje się fachowiec. Może go
jeszcze wcale nie używał? I nie zatrudniaj nikogo, kto pyta Cię o radę, jak
kłaść panele na podłogę, albo zagląda do książki, żeby się tego dowiedzieć.
Proś o referencje. Nie wystarczą takie, że "mój szwagier był zadowolony, jak
mu wymalowałem szopę". Malowanie salonu w 150-letniej kamienicy u obcej osoby
to jednak nie to samo, co pacykowanie szopki dla kó
Obserwuj wątek
    • gryfny Re: Strzeż się partacza 29.09.07, 11:02
      www.youtube.com/watch?v=o4mpvPsZNAo
      • szwager_z_laband Re: Strzeż się partacza 29.09.07, 11:26
        pl.youtube.com/watch?v=L2XBrH01DTE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka