Dodaj do ulubionych

Welcome to Hel

16.07.06, 04:15




Istnienie tych budowli w czasach PRL-u było objęte ścisłą tajemnicą. Strzegły
ich kolczaste płoty, zasieki i wartownicy. Dzisiaj można do nich wejść i
zobaczyć, jaką straszliwą broń stworzyli w czasie II wojny światowej niemieccy
budowniczowie na końcu helskiego cypla.


Jadąc przez półwysep na końcu drogi przed tablicą z napisem Hel zatrzymujemy
się przy dawnym posterunku wartowniczym (jeszcze kilkanaście lat temu Hel był
zamkniętym miastem garnizonowym). Dalej idziemy pieszo. Po kilkuset metrach
wędrówki wśród nadmorskich sosen i świerków, natrafiamy na wielkie betonowe
bunkry. Ściany o grubości dochodzącej do 2 metrów, tajemnicze konstrukcje i
dziewięciopiętrowa wieża z betonu.

Wchodzimy do pierwszego z betonowych blockhausów. Przed nami plątanina
korytarzy, mnóstwo pomieszczeń, stalowych urządzeń niewiadomego przeznaczenia,
rur, instalacji... Błądząc w półmroku dochodzimy do centrum budowli -
olbrzymiego, otoczonego betonowymi ścianami kręgu przypominającego fundamenty
rytualnej rotundy. Na środku postument z betonu, z którego wystają wielkie
stalowe śruby.

Stalowe potwory

- Gdy pierwszy raz to zobaczyłem, pomyślałem, że to jakaś nordycka świątynia -
mówi Marcin z Gdyni, miłośnik fortyfikacji i eksplorator, z którym zwiedzamy
helski kompleks. - Lubię włóczyć się po bunkrach i podziemiach. Niejedno
widziałem, ale to robi wrażenie, prawda?
wiadomosci.o2.pl/?s=513&t=6963
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka