papilio.ego
01.02.08, 15:13
Tak mnie naszło właśnie. Czytam tu o zarzutach odnośnie tego, że na porodówce,
czy położniczym nie zajęto się nami tak, jak byśmy sobie tego życzyły, jacy to
wstrętni ludzie tam pracują, jak to nam źle i ciężko...ok, zgadzam się.
Niektórych ludzi trzebaby z porodówek siłą usunąć, bo nie mają podejścia,
jakie powinno charakteryzować położnika.
Opinii n/t szpitali jest tak naprawdę tyle, ile rodzących, mnożąc to
jednocześnie przez ilość osób pracujących w poszczególnych szpitalach.
Urodziłam już jedno dziecko, rodziłam w szpitalu, w którym być może nie zajęto
się mną jak księżniczką, ale miałam zawsze to o co poprosiłam.
Pierwsza zasada - proszę, nie jedźcie po tych siostrach, które mają na głowie
naście albo dziesiąt pacjentek, nie zawsze pamiętają o każdej z osobna, to
tylko ludzie, nie jakieś cyborgi. Mamy przecież przy łóżku dzwonek, na który
możemy nacisnąć, kiedy czegoś nam trzeba. Ale problem najczęściej jest taki,
że nie chcemy, boimy się prosić...Ja kiedy czegoś potrzebowałam, po prostu o
tym jasno mówiłam. Być może dlatego dostałam dziecko jakąś godzinę czy dwie po
porodzie, być może dlatego kiedy przyszedł ten niemiły lekarz, który kazał
pokazywać wszystkim cycki po prostu zapytałam co mam robić, żeby tak nie
bolało. Mój wywód jest też po części powodowany zachowaniem jednej z
dziewczyn, z którą miałam okazję leżeć. Była niezadowolona ze wszystkiego,
oburzało ją to, że musi leżeć w pokoju, wk którym stoi kosz, że mój synek
budzi się w nocy, że salowa powinna zmieniać jej prześcieradło za każdym
razem, kiedy je poplami, a lekarze nie mają prawa zaglądać jej w krocze
podczas obchodu...krew mnie zalewała słuchając jej ciągłych narzekań.
Poród ma to do siebie, że nie jest najcudowniejszym przeżyciem...być może ktoś
powie coś innego, ale prawda jest taka, że natura tak go skonstrułowała, że
boli jak cholera, niezależnie od tego, czy kucasz, stoisz czy leżysz. Niektóre
dziewczyny czepiają się, że musiały leżeć, ja - prawdę mówiąc, na myśl, że
miałabym się ruszyć z łóżka, dostawałam dreszczy...
Pomijam tu oczywiście przypadki, w których lekarze nie dopełniają swoich
obowiązków i leją na pacjentki, bo to jest niedopuszczalne.
Mam nadzieję, że mój drugi poród będzie po prostu pomyślny. Że urodzę śliczne,
zdrowe maleństwo, bo tak naprawdę to ono jest w tym dniu najważniejsze. Nie
mój komfort, ale jego zdrowie.
Pozdrawiam wszystkie, które rodziły, bądź będą rodzić.