Prawa autorskie i prywatność a Internet

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.05, 17:01
Chciałbym się dowiedzieć, jakie macie zdanie na ten temat - co powinno sie
zachowac; czy w przypadkach terroryzmu nie lepiej byloby ograniczyc wolnosc
slowa i prywatnosc, tak charakterystyczna dla Internetu?? Co sadzicie o
obecnych (dosc licznych) procesach o naruszenie praw autorskich (np. przez
Microsoft)?? Dzielcie sie swym zdaniem i spostrzezeniami na ten temat. Z gory
THX

****Piszac w tym temacie, zgadzacie sie na ewentualne wykorzystanie Waszych
wypowiedzi?? Nie chodzi mi o zamieszczenie ich w gazecie, tylko wykorzystanie
ich przeze mnie podczas spotkania Mlodziezowego Parlamentu Europejskiego dla
kandydatow z Polski
    • Gość: gosc Re: Prawa autorskie i prywatność a Internet IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 02.08.05, 21:52
      Trudno mi coś powiedzieć o wolności słowa w polskim internecie.Wolność słowa to atrybut wolnych ludzi.Złośliwe wypowiedzi frustratów i troli niestety są słabo moderowane.Niebezpieczeństwo złego wypowiadania sie o monopolach polega na tym,że daje im się argument jako oręże walki z konkurencją i oponentami,bo mogą już wtedy zarzucać,że nie mówi się na przykład o żółwiach.Większość zagrożeń internetu jest wyolbrzymiana przez ludzi bez żadnego doświadczenia i ofiary przestępstw.A tym czasem internet jest w większości sielankowo konformistyczny.Pojedyncze wybryki prywatności i praw autorskich są nieuzasadnione po sprawiedliwości niczym.Niestety następuje erozja środowiska intenautów,którzy wycofują się pod presją aparatu prawodawczego,policyjnego i koncernów,także medialnych.Ostoja dawnego internetu z końca ubiegłego wieku już praktycznie nie istnieje choćby przez zmianę przepisów i przeciętnego intenauty.Tak podstawowa grupa w internecie jak nastolatkowie też mniej może korzystać,nie mając dużych pieniędzy.
      • mechanior Re: Prawa autorskie i prywatność a Internet 18.10.05, 20:18
        Co ty ku..a , na plenum KC trenowałeś wypowiedzi?
    • user0001 Re: Prawa autorskie i prywatność a Internet 05.08.05, 00:01
      Pełna anonimowość internetu to mit. Nadawcę wiadomości zwykle można wyśledzić,
      idąc od serwera do serwera, analizując logi, można w końcu dojść do ISP nadawcy
      a następnie wejść z drzwiami do jego domu.

      Istnieje kilka projektów (The Onion Router, FreeNET), które pozwalają na
      anonimowe używanie sieci, ale te projekty to margines.

      Smutna prawda jest taka, że ludzie nie rozumieją sposobu działania internetu i
      nie dostrzegają potrzeby prywaności. Od ponad 10 lat dostępne są proste w użyciu
      narzędzia do autentyfikacji i szyfrowania poczty, a jednak tylko nieliczni z
      nich korzystają. Przeciętny użytkowni ze zdziwieniem przyjmuje do wiadomości, że
      email lub komunikatory zapewniają mu tyle samo prywaności co krzyk do kolegi
      stojącego na drugim peronie na ruchliwym dworcu.

      Beztroscy użytkownicy internetu zauważają problem prywatności dopiero wtedy, gdy
      operatorzy zwrócą im uwagę, iż koszty podglądania przez rząd ich wiadomości są
      ponoszone przez użytkowników.

      Uważam, że kontrola wykorzystania internetu przez rządy jest pozbawiona sensu.
      Wpadnie kilku małolatów szukających informacji o organizacjach neonazistowskich.
      Tymczasem prawdziwi terroryści będą korzystać z szyfrowanych połączeń,
      szyfrowanej poczty i kilku serwerów proxy po drodze.

      Teoretycznie rządy mogą zdelegalizować narzędzia kryptograficzne, ale:
      - serwery znajdą się poza jurysdykcją tych rządów.
      - lobbyści działający na zlecenie instytucji finansowych zadbają o zezwolenie na
      używanie narzędzi klienckich (inaczej upadnie bankowość internetowa, a zaraz po
      niej sprzedaż usług w sieci).

      Druga sprawa to procesy o naruszenie praw autorskich.
      Te procesy wcale nie są tak liczne, procesów jest niewiele, za to korporacje
      nagłaśniają je aby uzyskać efekt propagandowy.

      Kilka myśli, możesz je rozwinąć sam bo ja jestem zbyt śpiący:
      1. Dzielenie się muzyką, filmami i książkami istniało "od zawsze". Na długo
      zanim dowiedziałem się o istnieniu internetu korzystałem biblioteki publicznej i
      wymieniałem się kasetami video z innymi (w sobotę rano ci którzy chcieli
      wymienić się zbierali się przed jedną z wypozyczalni w mieście).
      2. Korporacje wytworzyły globalny rynek i "generują potrzebę posiadania", w
      niektórych miejscach pewne produkty nie są dostarczane wcale lub są dostarczane
      z dużym opóźnieniem (Na przykład serial Battlestar Galactica emitowany w UK i
      Ameryce Północnej, ale nie emitowany na kontynencie; tłumaczenie 6 części
      Harrego Pottera które ma zostać wydane w 6 miesięcy po premierze
      anglojęzycznej). Dystrybucja z naruszeniem praw autorskich jest prostą
      konsekwencją globalizacji.
      3. Producencentom oprogramowania użytkowego (w odróżnieniu od producentów gier),
      nie zależy na ograniczeniu prywatnego korzystania z nielicencjonowanych
      programów. Dla nich rynkiem są firmy, a prywatne użytkowanie to
      nielicencjonowanych kopii to tania forma bardzo skutecznej reklamy.
      • babik Re: Prawa autorskie i prywatność a Internet 27.09.05, 20:25
        Właśnie się zastanawiam, dlaczego nie rozpowszechnili globalnie Battlestar
        Galactica.
        Kurde , to świetny serial.
    • Gość: marek Re: Prawa autorskie i prywatność a Internet IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.05, 19:12
      www.kompilacje.prv.pl
    • arius5 Re: Prawa autorskie i prywatność a Internet 01.11.05, 00:25
      To tylko przystanek na drodze do calkowitego podporzadkowania sobie ludzi.
      Niedlugo bedziemy chodzic jak na smyczy, kazdy dostanie chip'a pod skore i kazdy
      jego krok i slowo bedzie kontrolowane. Mniej wiecej do tego sie zmierza.
      Karty kredytowe, komorki - to na razie prowizoryczne srodki namierzania i
      kontroli. Propozycje praymusowego montazu roznych "specjalnych" podzespolow w
      komputerach, ktore mialyby sledzic kazdy nasz ruch na internecie, kazde
      dotkniecie klawiatury i zawartosc kazdego pliku - juz sie nad tym pracuje.

      World Police - skad to znamy ?

      A prawa autorskie ? Owszem, do pewnych granic, ale te zostaly juz dawno
      przekroczone.
      Sztuka jest wlasnoscia wszystkich ludzi a nie kilku koncernow, ktore trzymaja
      cala "kulture" w reku i dopuszczaja na rynek tylko tani szmelc dla idiotow typu
      Mandaryna, Britney, itp po to tylko, zeby zarobic pare milionow wiecej.

      Z odszkowaniami za naruszenie praw autorskich jest taki problem, ze autorzy tych
      pieniedzy nie dostaja, jest to pensja ludzi, ktorzy niby tych praw chronia.

      Kultura jest nasza, wezmy sobie sami, jak nie chca nam dac.
Pełna wersja