Dodaj do ulubionych

Bajkoland na Podolszycach

IP: *.095.c92.petrotel.pl 15.09.09, 22:01
Ja mam dosyć wszystkich małpich gajów na świecie Byliśmy dziś (tzn ja z
Miśkiem byłam) na urodzinkach mojego siostrzeńca w takim małpim gaju
(Bajkoland się to nazywa). Nad drzwiami wejściowymi jest napis : przeznaczony
również dla dzieci niepełnosprawnych ...posiada atest czegoś tam.....
No i co z tego...............zjeżdżalnia.......Misiek zjeżdża z dużej
zjeżdżalni i ląduje ..........ano ląduje centralnie na futrynie drzwi (futryna
metalowa) tak dobrze ustawili zjeżdżalnię dupki
Następne.......mniejsza zjeżdżalnia.......wylot w piłeczkach.........OK ale
jak dzieci walcują się w piłeczkach to zjeżdżalnia podjeżda do
góry.....dziecko wchodzi po schodkach zjeżdżalni iiiiiiiiii........zjeżdżalnia
wraz z dzieckiem wywala się do tylu
Następne........trampolina...........słupki okalające pozbawione zabezpieczeń
(tzn zabezpieczenia słupków wiszą pościągane niżej nie chroniąc słupka w
całości...........a w zasadzie nie chroniąc bawiącego się dziecka), siatka tak
przymocowana, że dziecko w razie upadku wali centralnie główką w róg
kaloryfera, osłony poziome trampoliny.......żenada.. ......gąbka chroniąca
wyciągnięta na ponad pół metra leży sobie obok miejsca, które ma chronić!!!
Reszty już mi się nie chce pisać:)
Ogólnie........porażka ze względów bezpieczeństwa!!!!!!!!! Ja nie wiem o czym
organizatorzy tego "placu zabaw" myśleli pisząc, że nawet dla dzieci
niepełnosprawnych........ .... kuźwa...........ten plac był jedynie bezpieczny
dla mojej niespełna rocznej siostrzenicy, która albo raczkowała po podłodze
albo wsadzona do basenu z piłeczkami siedziała tam jak mumia zadowolona, że
jest dziki wrzask dookoła niej i dużo kolorów Nie zabezpieczone kontakty i
nudząca się pani z obsługi to widać u nich standard.
Nie mam nic do tej firmy, byłam tam po raz pierwszy i jak mnie dziecko siłą
nie zaciągnie, to po raz ostatni!
Starsze dzieci 7-9 lat(uczestnicy urodzin) też nie byli bezpieczni, ponieważ
obsługa nie reagowała na żadne "odgłosy" ostrzegawcze w tym i przerażający
płacz dziecka! Pani (chyba zresztą w ciąży) paliła sobie spokojnie papierosa
na zewnątrz pomieszczenia! Miała wszystko w głębokim poważaniu i była wyraźnie
znudzona.
Ja tego nie rozumiem, może za głupia jestem?
Chodzę też z moim synem do Galerii Wisła gdzie koło Smyka jest również podobny
małpi gaj i to jakby dwa światy były!
Pozdrawiam i przestrzegam w dobrej wierze.
Julita
Obserwuj wątek
    • Gość: J Re: Bajkoland na Podolszycach IP: *.136.c89.petrotel.pl 16.09.09, 05:51
      Muszę sprostować to palenie Pani z obsługi ....... okazało się, że dym
      papierosowy, który koło niej latał był z papierosa innej osoby stojącej obok.
      Pani stała do mnie tyłem i wyglądało jakby ona paliła i tym się zasugerowałam.
      Dobrze, że mi to koleżanka uściśliła bo niepotrzebnie "naszkalowałam" :) na Bogu
      ducha winną kobitkę, która tylko wyszła przed budynek i sobie grzecznie tam stała.
      Julita
      • Gość: monia Re: Bajkoland na Podolszycach IP: *.zep.com.pl 16.09.09, 08:23
        oj chyba ktoś się znowu czepia. Może nie jesteśmy częstymi gośćmi w
        Bajkolandie ale kilka razy tam byłyśmy, dla nas ok. Mała sobie
        poszaleje, a od opieki nad dzieckiem i pilnowania podczas zabawy są
        rodzice.
    • maciek.zwany.jajem Re: Bajkoland na Podolszycach 16.09.09, 08:43
      Gość portalu: Julita napisał(a):

      > Ja mam dosyć wszystkich małpich gajów na świecie


      Może czas Ci do zoo? Bo zdaje się, że tam Twoje miejsce :-))
      Rada na przyszłość: jeśli coś ci paniusiu nie pasuje to unikaj tego.
    • agnes3131 Re: Bajkoland na Podolszycach 16.09.09, 09:35
      Wiesz co Julia, mogłabym się zgodzić z tym co napisałaś, chociaż z
      synkiem 3 letnim dość często chodziłam do Bajkolandu i nigdy mu nic
      się nie stało, ale nie po tym jak zachwaliłaś placyk zabaw w Wiśle!
      To dopiero jest porażka- nawet mój synek, który bardzo lubi tego
      typu miejsca nie chce tam chodzić! Na małej powierzchni jest tam
      bardzo dużo dzieci, w różnym wieku i np ostatnio duży chłopiec
      zjechał ze zjeżdżalni na mojego synka, bardzo go uderzył, a kiedy
      zwróciłam obsłudze uwagę pani była tym bardzo rozbawiona! Głupawy
      uśmiech na twarzy i ani słowa! Synek bawił się tam 10 min i więcej
      nie chce tam wchodzić i całe szczęście!
      • Gość: J Re: Bajkoland na Podolszycach IP: 213.76.179.* 16.09.09, 10:02
        Agnes dzięki za uwagę o Wiśle. My tam bywamy czasami i może akurat tak
        trafialiśmy, że nie było dużo dzieci więc i jakiegoś zdarzenia złego nie
        mieliśmy ale będę szczególnie teraz zwracała uwagę na to co napisałaś. Na pomoc
        pani z Wisły to bym raczej nie liczyła, ponieważ ilekroć tam byliśmy, to
        przeważnie siedziała odwrócona do dzieci plecami i nie była zainteresowana co
        się dzieje. Dobrze, że synek wyszedł cało z opresji.
        W bajkolandzie byłam po raz pierwszy i na szczęście też żadnego poważnego
        "wypadku" nie było. Jakieś stłuczki, przygniecenia (choć niektóre wyglądały
        groźnie)......jak to w trakcie zabawy starszych dzieci (7-9 lat)
        Wskazałam tylko punkty "zapalne" :) Dla starszych dzieci może są to kwestie
        nieistotne ale dla takich małych bajtli jak mój to bezpiecznie tam nie było.

        Ktoś mi zwraca uwagę, że dzieci się pilnuje, że od tego są rodzice a nie pani z
        obsługi...........dobre, dzięki za uświadomienie bo w życiu bym na to nie wpadła
        :) Jeśli chodzi o ścisłość, to nigdy, żadnego z moich dzieci nie powierzałam
        opiece osobie obcej więc spokojna głowa....wiem jakie są moje obowiązki.

        Inny "pisarz" radzi abym się do zoo wybrała.......... ciekawa propozycja (pewnie
        od stałego bywalca)

        OK, dla mnie temat jest skończony. Już zauważyłam pewną prawidłowość u
        niektórych stałych użytkowników forum więc oszczędzę sobie nerwów.
        Wątek zaczęłam nie po to żeby udowadniać swoje racje, tylko żeby wyrazić swoją
        opinię i poczytać "merytoryczne" wypowiedzi innych użytkowników (np. dzięki
        Agnes). W gierki "forumowe" bawić się nie będę.
        Życzę miłego dnia Julita
        • maciek.zwany.jajem Re: Bajkoland na Podolszycach 16.09.09, 12:06
          Gość portalu: J napisał(a):

          > wiem jakie są moje obowiązki.

          Warto jednak je Ci przypomnieć: pranie, sprzątanie, gotowanie, opieka nad dzieckiem plus inne (to co zarządzi Twój facet) :-)))
          • Gość: J Re: Bajkoland na Podolszycach IP: 213.76.179.* 16.09.09, 14:35
            Panie Macieju......sama nie wierzę......zaczynam Pana lubić:-)))
            Dzięki za przypomnienie :) I za przedstawienie układu w Pana domu. U mnie
            wygląda to troszkę inaczej :-))) Z wymienionych przez Pana, sprzątanie zwalam na
            starsze dziecko (18 lat ma więc już "nie wykorzystywanie" żeby się Pan nie
            denerwował :) ), opiekę nad dziećmi dzielę równo z moim facetem, pranie i
            gotowanie - OK - moje :)no i pozostają jeszcze obowiązki zawodowe (niestety nie
            mam możliwości "wymigania się" ).
            Pozdrawiam Julita
            • Gość: Beata. Re: Bajkoland na Podolszycach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.09, 15:12
              Ja osobiście uważam, że wypowiedzi osób wyżej wymienionych (czyt.:Julita) są
              niekompetentne. Julito, jak sama napisałaś, byłaś w Bajkolandzie dopiero jeden
              raz, i to w dodatku w czasie trwania urodzin starszych dzieci. Może jednak warto
              byłoby wybrać się tam w inny dzień? Ja z moim Kubusiem chodzimy tam w każdy
              weekend, i osobiście nie mam żadnych zastrzeżeń do tego placu zabaw. Co więcej,
              mój Kubuś bardzo polubił się z Paniami pracującymi w Bajkolandzie. Są to
              naprawdę sympatyczne osoby, zawsze miło można porozmawiać. Nie zwróciłaś (jak
              sądzę) uwagi na PODJAZD dla niepełnosprawnych oraz na możliwość ich zabawy w
              mniejszych basenach, ponieważ (moim zdaniem) kompletnie się na tym nie znasz.
              Moja siostrzenica jeździ na wózku inwalidzkim, z powodu paraliżu nóg, i też
              przynajmniej raz w miesiącu jeździ z rodzicami do Bajkolandu na ,,terapię"
              kulkową (siedzi w basenie z kulkami, które masują jej nóżki. To jedyne takie
              miejsce, gdzie wszystkie dzieci (i zdrowe i chore) mają możliwość pobawić się.
              Jeśli chodzi o urządzenia, to rodzice są od tego, aby PILNOWAĆ dzieci podczas
              ich zabawy (chyba nie czytałaś REGULAMINU Bajkolandu). Dzieci także niszczą
              siatki od trampoliny (które, jeżeli byś poprosiła, Pani pracująca zapięłaby
              bezpiecznie podczas skakania twojego dziecka), gąbki, przesuwają zjeżdżanie
              (które są stosunkowo lekkie) itp.
              Dlatego, zanim coś powiesz, lub wygłosisz jakąś opinię, zatanów się dwa razy.
              Pozdrawiam,
              Beata :)
            • maciek.zwany.jajem Re: Bajkoland na Podolszycach 16.09.09, 15:33
              Gość portalu: J napisał(a):

              > Panie Macieju......sama nie wierzę......zaczynam Pana lubić:-)))

              Niestety, to uczucie bez wzajemności :-))
              A co do reszty - proszę się nie tłumaczyć, a przede wszystkim nie oszukiwać samej siebie ;-)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka