Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: *.adsl.xs4all.nl 13.07.04, 16:54 Silbermann do lekarza: - Panie doktorze, kiedy poruszam rękami, to całe ciało zaczyna mnie boleć. Zwłaszcza, kiedy podnoszę prawe ramię, a drugie jest opuszczone i wygięte do tylu, to pojawia się taki ból, że można zwariować. - To dlaczego uprawia pan tak intensywną gimnastykę? - No, a jak mam pana zdaniem wkładać płaszcz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 14.07.04, 07:44 Icek i Mosze wybrali się do Afryki na safari. Przyczaili się za kępą drzew i czekają na strzał. Nagle zza drzew wypada jakieś wielkie zwierzę. Nie namyślając się Icek i Mosze rzucają broń i dają nogi za pas. Biegnąc Icek pyta: - Mosze czczy tttto lew, ppppantera aaa mmmmooże ttygrys? - Icek, a skąd mnie wiedzieć, czy ja kuśnierz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 14.07.04, 13:34 Icek zaprosił Salcie na randkę. Spacerują po mieście i w pewnym momencie mijają elegancką restaurację. - Ach, jaki niesamowity zapach... - wzdycha Salcie - Podoba ci się? Bo jeśli tak, to możemy przejść się tędy jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 15.07.04, 07:38 Icek wyjezdża do USA i zostawia żonę pod czujnym okiem swojego serdecznego przyjaciela Wacka. Po tygodniu Wacek spotyka Salcię w nowym, drogim futrze. Po dwóch tygodniach spotyka Salcię w nowym extra samochodzie - już mu to dało do myślenia. Po miesiącu Wacek spotyka żonę swojego przyjaciela i ta zaprosza go do nowej willi. Wacek dzwoni więc do Icka: - Icek, przyjacielu, przyjeżdżaj natychmiast! Twoja stara ma faceta, który robi jej kosztowne prezenty. Icek wsiadl w samolot i przylatuje do Polski. Wchodzi do pięknej nowej willi, zastając żonę z jakimś obcym mężczyzną w łóżku i pyta żonę: - Salcia, czy to futro to od tego pana? - Tak , Icek, od niego. - A ten samochód przed domem też od tego pana? - Tak , Icek, od niego. - Salcia, a czy ten piękny dom to też od tego pana? - Tak, kochanie. Ale wiesz czułam się taka samotna bez Ciebie. - To Ty go przykryj, żeby się nam nie przeziębił!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 16.07.04, 07:55 W synagodze rabin nawołuje do składania ofiar na remont świątyni. W pewnym momencie kawał tynku z sufitu spada wprost na głowę miejscowego bogacza. Ten wyskakuje do góry i mówi: - To ja daję tysiąc zlotych. W tym momencie urywa się kolejny kawał tynku i uderza go w ramię. - Dam dwa tysiące. W tym momencie spada kolejny kawał tynku. - Dam pięć tysięcy! W tym momencie nie wytrzymuje rabi: - Uderz go jeszcze raz, Panie. Jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 17.07.04, 17:25 Mosze spotyka Icka jadącego na nowiutkim rowerze. - Icek a skąd masz taki piękny rower? - Dostałem go wczoraj od Salci - ??? - No wczoraj ona zaprosiła mnie do siebie, bo jej rodzice wyjechali i była sama w domu. I jak tak siedzieliśmy i rozmawialiśmy, ona w pewnym momencie mnie powiedziała. "Icek bierz co mam najcenniejszego". No to ja sobie wybrałem ten rower. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 18.07.04, 07:07 Ziemianin spotyka kosmitę: - Czy to prawda, że wszyscy jesteście zieloni? - Tak, prawda. - I wszyscy jesteście tacy mali? - Tak. - I wszyscy macie takie śmieszne czółki? - Tak. - I wszyscy macie takie garbate nosy? - A nie! Tylko Żydzi.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 19.07.04, 19:01 Umarł Żyd. Notariusz odczytuje testament zmarłego. "Mojej ukochanej żonie Sarze, która towarzyszyła mi w doli i niedoli, zapisuję z mojego nieruchomego i ruchomego majątku wszystko, co jeszcze nie należy do niej, tj. moje kijki golfowe i tego Picassa z tyłu sklepu. Mojej ukochanej córce Malce, najlepszej dentystce w Stanach Zjednoczonych, zapisuję to czerwone ferrari i pięć milionów dolarów w gotówce. Mojemu ukochanemu synowi Mosze, najlepszemu prawnikowi w Stanach Zjednoczonych zapisuję czerwoną corvettę i pięć milionów dolarów w gotówce. Mojemu szwagrowi, Louisowi, ukochanemu bratu mojej żony, który nie przepracował ani jednego dnia w swoim życiu, lecz za to mieszkał i stołował się u mnie w domu przez wiele lat i który mimo wszystko nosił najlepsze ubrania, i który palił zawsze tylko najprzedniejsze cygara - MOJE, który wypomniał mi, że nie wspomnę go w swoim testamencie - HELLO LOUIS!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 20.07.04, 16:12 Pewna Żydówka, żona bogatego bankiera, udaje się do znanego portrecisty. - Ile będzie kosztować mój portret? - pyta. - Trzy tysiące rubli. - A portret mojej sześcioletniej córki? - Tyle samo, proszę pani. - Wobec tego niech pan zrobi jeden portret. Ja będę trzymała córeczkę na kolanach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 21.07.04, 16:08 Rozmawia Żyd z rabinem: - Rabbi... już nie mogę wytrzymać! Moja żona chce rozwodu! Co ja mam zrobić? Rabin na to: - Pozwól mi porozmawiać z nią. Facet się zgadza. Rabin idzie więc porozmawiać. Mija godzina, druga, w końcu po upływie trzeciej rabin wraca i mówi: - Wiesz co, rozmaiwałem z nią 3 godziny... - I co? - Eeehhh... weź ty się lepiej od razu otruj albo co... Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 28.07.04, 07:45 Przed porodówką stoi Iceki i drze się do ślubnej, wychylającej się oknem na czwartym piętrze: - Salcie, a urodziło się? - Urodziło. - Salcie, a co: chłopiec czy dziewczynka? - Chłopiec. - A do kogo podobny? Salcie macha ręką: - Nie znasz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 22.07.04, 16:10 Mosze i Salcia wybrali się w szabas na spacer. Nagle zobaczyli przejeżdżającą taksówkę i biegnącego za nią Icka, rozpaczliwie machającego ramionami. - Nigdy bym nie przypuszczał, że Icek nie przestrzega szabasu - mówi Mosze. - Widziałaś, jak on biegł za taksówką? - Bóg mówi, abyśmy nie osądzali bliźnich. Może jest chory i musi pilnie jechać do szpitala? - łagodzi Salcia. - Daj spokój! Biegł 50 km na godzinę! Jest zdrowy jak koń. - No to może jego żona rodzi? - Urodziła w zeszłym tygodniu. - Może musi odwiedzić ją w szpitalu? - próbuje dalej Salcia. - Już jest przecież w domu. - Więc może dziecko potrzebuje lekarza? - No co ty! Przecież Icek sam jest lekarzem. - A może musi pilnie jechać do pacjenta w szpitalu? - Szpital jest w przeciwną stronę. - No to pewnie zapomniał, że dziś jest szabas... - Niemożliwe! Miał na sobie jedwabny krawat. Nigdy nie nosi go w dni powszednie. - Ależ ty masz oko, Mosze! Ja nawet nie zauważyłam, że on ma krawat! - Jak mogłaś nie zauważyć? Przecież przytrzasnął go sobie w drzwiczkach taksówki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 22.07.04, 20:49 Spotyka Mosiek Icka. - Co u Ciebie nowego, Icek ? - Aaa... żona mnie zdradza . - Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janek Re: Humor zydowski IP: *.bredband.comhem.se 23.07.04, 01:05 Handlarz do biedaka: - Panie Herszel kup Pan sobie szafe. - A na co mi szafa? - Jak to? Powieszisz sobie Pan w niej ubranie. - A sam bede chodzil golo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 23.07.04, 15:11 W czasie szkolenia partyjnego instruktor pyta jednego z uczestników o stosunek do Żydów. - Nie znoszę ich. - Dlaczego? - Bo ukrzyżowali Pana Jezusa. - A co sądzisz o Arabach? - Też ich nienawidzę! - A ich za co? - Bo to oni porwali Stasia i Nel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 23.07.04, 20:02 Biedny Zyd pyta bogacza: - Powiedz mi, jak człowiek staje się bogaty? - Trzeba zacząć od tego - wyjaśnia bogacz - że przez dwadzieścia lat musisz być skąpcem, kutwą, dusigroszem... - No a potem? - dopytuje się biedak z rosnącą ciekawością. - Potem? Potem ci to zostaje do końca życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 23.07.04, 21:24 Panie Rozenblum, jak ida interesy? Swietnie! A czym pan ostatnio handluje? Drzewem. Czym? No wie pan, drzewem: jest las, jest puszcza, drzewa... Ach, rozumiem...a tak apropos "puszcza", to czy panska zona w tym roku rowniez wybiera sie do Ciechocinka...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Humor zydowski IP: *.stenaline.com 25.07.04, 15:18 W życiu na ogół zawsze miałem szczęście. I w rodzinie, i w interesie powodziło mi się wcale nieźle. Żona z małymi wyjątkami, była mi zawsze wierna, bo jak przez 18 lat zdradziła mnie tylko dwa razy, to to nie jest dużo. Raz z jednym muzykantem, a drugi raz ze Stowarzyszeniem Kupców i Rękodzielników, gdzie ja jestem pice-wreses. (z dumą) Wielka instytucja, paręset kilkadziesiąt samych członków, nie licząc zarządu. W interesie także było niźle. I nawet kiedy ostatnio okradli mi sklep, to tyż miałem szczęście, bo akurat poprzedniego dnia obniżyłem ceny o 30% więc, nie tak dużo straciłem. Państwo muszą znać tę firmę na Nowolipkach: "Żółtko i Eierweiss", adres telegraficzny: "Jajko". Eierweiss - to ja, a Żółtkowyjechał. Wraca za rok i cztery miesiące. Nie, nie do Brześcia. Nim się zajęło takie Mokotowie Ratunkowe. Co znaczy za co? On był autor. On pisał fantastyczne książki w rodzaju Walasa, tylko że to byli książki handlowe naszej firmy. Złodziej, ale bardzo porządny człowiek. I mądry człowiek! On na przykład wymyślił sposób darmowej korespondencji, bez nalepiania marek. I wszystkie listy dochodziły i nikt nic nie dopłacał. W jaki sposób? Zwyczajnie, On wszystkie listy kierował do siebie samego, a z drugiej strony koperty, jako wysyłającego, podawał nazwisko tego człowieka, do którego pisał. To poczta zwracała tamtemu list, jako niofrankowany. I takich ludzi się u nas trzyma w więzieniu. Stra... "szne" już nie mogę wymówić, taki jestem oburzony. Inna rzecz, że jak Żółtko zabrali, to białko odżyło. Ja sam rządziłem, ja sam zarabiałem i mnie się zaczęło lepiej powodzić. A powodzenie obowiązuje. Umeblowanie Ludwik XIV ja zmieniłem na numer większe, na Ludwik XV, latem ja już miałem zamiar jechać do Eks-le-Bęc, tylko zasiedziałem się w Miedzeszynie, ja już kupiłem sobie jedwabną śpiżamę w Gold England (a propos, ja do dziś dnia nie wiem, czy to się nosi na nocnej koszuli czy pod?), słowem zacząłem prowadzić nowe, wytworne życie, coś a la Moryc Chevalieri. I kiedyś mówię do żony: "Regina! Jak się zapatrujesz, żeby kupić auto?" I oto od tej chwili kiedy padło to lekkomyślne zapytanie minęło już cztery miesiące - i od czterech miesięcy ja mam auto, a właściwie auto ma mnie i od czterech miesięcy ja nie spałem, ja nie jadłem, ja nie byłem w sklepie, ja w ogóle przestałem żyć! Może państwo myślą, że ja jeżdżę tym autem? Tyż nie. Moja żona jeździ? Nie. To kto nim jeździ? Grzegorzewski. A kto to jest Grzegorzewski. Zaraz. On przyszedł kiedyś do sklepu i mówi: "Grzegorzewski jestem". Dobrze. "Eierweiss. Czym mogę służyć?" - "Słyszałem, że Pan kupuje Piperlaka (bo ja mam Piperlaka! Świetna marka!), więc chciałem przystać na szofera". Pokazuje mi świadectwa, z hrabiami jeździł, z cesarzami jeździł, Waldemarsową woził, kto tylko jest - to on woził. To go wziąłem. I nazajutrz ranoon zajechał Piperlakiem przed mój sklep. Regina już czekała, dzieci już czekały. "No panie Grzegorzewski, mówię, jedziemy". Wtedy Grzegorzwski uśmiechnął się i rzekł "Dziś, panie Eierweiss, nie pojadziem, bo mi korbowód suwaka tłucze w karter". - Kto, panie Grzegorzewski? - "Korbowód suwaka" - A dlaczego on tłucze, panie Grzegorzewski? - "Bo to bezzaworowy silnik Knighta, to się suwak zatarł i uszy mu się obrywają". Aha, powiedziałem. To może pan przyprawi te uszy? Dzieci tak chcą pojechać! W tym miejscu Grzegorzewski znów uśmiechnął siępobłażliwie i poprosił o 150 złotych z powodu karbowód suwaka tłucze w karter. Po tygodniu kochany pan Grzegorzewski znów zajechał pod sklep, z przyprawionymi uszami suwaka i karbowiaka, dzieci i żona już czekały, wsiadamy - i prosimy jechać w Aleje. Państwo znają drogę z Nowolipki do Aleje? Więc na rogu Przejazd i Bielańskiej myśmy się zatrzymali. - Co jest, panie Grzegorzewski? "Panewka się wytopiła..." - To co zrobić? - "Niech państwo biorą taksówkę". Tośmy wzięli taksówkę. I tak jest od czterech miesięcy! To kulung nie w porządku, to bolec nie sztymuje, to mamka nie łapie, to kicha nawala, a tu jest grajcownica, a tam jest nagar! A dzieci płaczą i ja ich wożę taksówką, albo leżę z Grzegorzewskim w garażu pod moim Piperlakiem i na mnie kapią różne świństwa, a on mi tłumaczy! On mi tłumaczy, że trzecia szczotka na kolektorze nie działa, że się świeca zaoliwiła, że karburator się zapchał, że akumulator się wypiperlaczył, że błoto ma magneto, że grzybek ma ślimaka, że ślimak ma suwaka! I płacę już czwarty miesiąc: Piperlakowi raty, Grzegorzewskiemu pensję, garażowi za kaburowiaki, a taksówkom za kursy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 27.07.04, 07:50 -Widzisz Mosze, jak ty byś miał dużą farmę kurczaków, to mógłbyś je sprzedawać, nioski na jaja hodować. -No i? -Duża farma - duży interes, potem mógłbyś ubojnie założyć, mrożone kurczaki drożej sprzedawać, albo gotowe, przyprawione na ruszt. -No i? -Duże zyski byś miał, ale jak by powódź przyszła, to wszystko by ci się potopiło, straty ogromne! -No ale co to jest ta alternatywa? -Jak to co! kaczki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 27.07.04, 18:49 Otoz, pewnego razu Simon Perez jako parlamentarzysta wszedl do sali obrad w Knessecie bez marynarki. Oczy calej reszty poslow skierowaly sie na niego z wielkim zgorszeniem. Jak to ? Na sale obrad bez marynarki ?!?!?!?! Na co Simon Perez w spokoju i usmiechem zwrocil sie do pralamentarzystow: - prosze sie nie gorszyc, na to, zeby wejsc tutaj bez marynarki mam pozwolenie samej Krolowej Anglii - Elzbiety. I opowiedzial im jak to bedac w Backingham Palace pokazal sie przed krolewskim obliczem wlasnie bez marynarki. Na co Jej Krolewska Mosc miala mu powiedziec: - Panie Perez, marynarke, to moze pan zdejmowac w Knessecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 29.07.04, 08:01 Pewien Żyd przeczytał, że mężczyźni, którzy mają bardzo gęste brody, są bardzo głupi. No a on miał właśnie taką gęstą, więc żeby nikt sobie o nim nie pomyślał, jaki to on jest głupi, postanowił sobie swoją wypalić (wiadomo, ortodoksom nie wolno ani ścinać, ani golić się). Oczywiście strasznie się przy tym poparzył, więc na marginesie książki dopisał: "sprawdzone i udowodnione". Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 30.07.04, 12:47 Dwóch Żydów wybrało się w interesach za ocean. W pewnej chwili statek, którym płynęli, zaczął tonąć. Jeden z nich wpadł w straszliwą rozpacz, na co drugi mówi: - Co się z tobą dzieje? To twój statek, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 02.08.04, 16:00 Na lekcji religii katecheta pyta dzieci kogo należy najbardziej czcić. Kto przyniesie nazajutrz najlepszą odpowiedz, ten dostanie 10 złotych na cukierki. Nazajutrz: - No, kto pierwszy? Powiedz ty Jasiu. - Mamę! - A ty Rysiu? - Tatusia! - A ty Małgosiu? - Dziadków! - No a ty? - Jezusa Chrystusa! - Świetnie! Ale jak ty się właściwie nazywasz? Pierwszy raz cię tutaj widzę! - Mosiek Goldberg! - A skąd ty się tutaj wziąłeś? - Słyszałem że tu można zarobić, więc przyszedłem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 03.08.04, 12:02 Moryc, nie chodzmy tedy, tam pies szczeka. Nie boj sie. Czyty wiesz, ze pies, ktory szczeka, nie gryzie ? Ja wiem, ale nie wiem, czy pies wie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 04.08.04, 15:38 - Moryc, byles w Rzymie ? - Bylem. - I widziales papieza ? - Naturalnie. Bylem z wizyta. - No i jaki to czlowiek ? - On - bardzo mily. Ale ona ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 05.08.04, 16:07 Kelner ! Befsztyk ! Czy z cebula, panie Kon ? A z czym ? Ze storczykami ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr Re: Humor zydowski IP: 145.4.198.* 05.08.04, 21:03 Panie Akerman, powiedziales pan podobno o mnie, ze ja jestem zlodziej. Czy to prawda ? To prawda, ale ja tego nie powiedzialem. Odpowiedz Link Zgłoś