Dodaj do ulubionych

Książki załamujące

    • frred Re: Książki załamujące 08.09.10, 01:14
      Mnie osobiście załamal serial dla dzieci chyba 'Troskliwe misie' i ich hasło 'Niech zabiją serca!' na szczęście milion lat temu, jak jeszcze żyłem
      • Gość: ultra75 Re: Książki załamujące IP: 188.33.10.* 08.09.10, 13:56
        <"Porwanie w Tiuturlistanie" - pożerałam wszelkie słowa pisane, ale ta lektura mnie zmogła
        <Trylogia - przeczytałam, bo wypadało - nic mnie nie porwało,nie poruszyło,i serce mi się nie
        <pokrzepiło.

        Miałam identycznie! Czytać lubię, zazwyczaj też raczej sprawnie mi to idzie ;-), ale "Porwania" nie zmogłam. Książka latała po ścianach! Straszne to było! Zresztą Trylogia i Tolkien podobnie...

        • pomarancha88 Re: Książki załamujące 08.09.10, 14:38
          Blond Gejsza- jawna pornografia, nie dało się omijać 'momentów' bo ksiązka składa się tylko i wyłącznie z tego typu scen albo nawiązań. O ile pierwsze pięćdziesiąt stron było całkiem zabawne przez używane metafory typu "księżycowa grota" o tyle potem stawalo się to irytujące.
          • pluskotka Re: Książki załamujące 08.09.10, 19:09
            Ja w taki sposób porzuciłam "Akty miłości" Kazana, znalezione w bibliotece mojego liceum. Zniesmaczył mnie bodaj drugi rozdział. Nawet nie wiem co było dalej, ale w tamtym momencie nie miałam ochoty tego czytać. :)
          • Gość: ;) Re: Książki załamujące IP: *.cable.smsnet.pl 08.09.10, 19:09
            Lepsze to niż "grota nestle", że posiłkuję się cytatem z zapomnianego już wątku o pierścionku zaręczynowym... z tejże wyjętym.
            • daquirm Re: Książki załamujące 08.09.10, 20:57
              Mnie osobiście załamały Muminki. Do dziś tego nie trawie. Najgorsze jest to, że moja córka je uwielbia katować w TV.
              Do tego jeszcze, chyba wszyscy Nobliści z ostatnich lat. Tych dzieł poprostu nie da się czytać
          • risse Re: Książki załamujące 08.09.10, 23:49
            pomarancha88 napisała:
            > Blond Gejsza- jawna pornografia, nie dało się omijać 'momentów' bo ksiązka skła
            > da się tylko i wyłącznie z tego typu scen albo nawiązań. O ile pierwsze pięćdzi
            > esiąt stron było całkiem zabawne przez używane metafory typu "księżycowa grota"
            > o tyle potem stawalo się to irytujące.

            O, przypomniało mi się jeszcze - "Lolita"! Nóż mi się w kieszeni otwierał na myśl, że dziewucha z tym facetem... Zbyt naiwne i traumotwórcze to dla mnie było.
            • Gość: malina Re: Książki załamujące IP: 198.28.69.* 09.09.10, 14:49
              LOLITA mnie zachwycila, pieknie napisana ksiazka, a przeczytalam w dosc mlodym wieku

              Naokropniejsza ksiazka, jaka czytalam, bylui "Ludzie bezdomni'....o ludzie...
              I jeszcze Gombrowicz, straszne, wszystko!
        • Gość: bzb Re: Książki załamujące IP: *.dynamic.chello.pl 16.09.11, 15:05
          Tak.. "Porwanie...."
          Czytałam książkę dosłownie płacząc na przemian z wielkim wkur... (nie wiem, w której klasie ale to była lektura). Nic nie pamiętam o co chodziło. Chyba tam był jakiś kogut?
          Alchemik - to ci dopiero dzieło. Facet snuje się w poszukiwaniu czegoś tam.
          Dziady - też lektura więc musiałam
          Pan Tadeusz- wielokrotnie wracałam do poprzedniej strony bo łapałam się na tym, że niby czytam ale myślę o czymś innym.
          Ulisses - tu wstyd się do tego przyznać bo ponoć dzieło wybitne ale nie dałam rady, spróbuję za 5 lat.
    • krolowa.mieczy Re: Książki załamujące 12.09.10, 20:02
      "Mędrcy i kochankowie" Murdoch - przeczytam do końca (jestem w połowie) ale ślamazarna narracja i wielkie sprwy malutkich ludzi.
      "W bagnie" Arnaldur Indriđason - takiego kryminału bez ikry dawno nie czytałam :/
      • heca7 Re: Książki załamujące 14.09.10, 23:24
        Nie wiem czy dopiszę coś nowego:)
        "Pinokio"- co za psychol to napisał??? do dziś dręczymnie obraz tych biednych dzieci co się w osły zamieniły.
        " Mały Książe"- bleee. I jeszcze to był moment kiedy każdy właściciel gitary smęcił "...Gdzie jesteś Mały Książe? Gdzie?..."
        "Samotność w sieci"- zapytana przez bibliotekarkę czy warto przeczytać? odpowiedziałam - a owszem jak się chce powiesić:P
        "Dom nad Rozlewiskiem" i pozostałe części dostałam w prezencie. Fajna jest tylko okładka, reszta do d..
        "Ferdydurke"- niestety nie strawne dla mnie. Może się nie znam;)
        Wszelkie Grochole i Szawje, na jedno kopyto.
    • jadwiga1350 Re: Książki załamujące 15.09.10, 23:31
      > 2. "Oto jest Kasia". Książka z dzieciństwa, podręcznik: "Jak się NIE
      > zachowywać, gdy w rodzinie pojawi się dziecko". Na miejscu Kaśki dawno bym
      > prysła z takiego domu.

      Niby dlaczego? Kaśka była w domu wielbiona, wychwalana pod niebiosa, wszystko kręciło się wokół niej.
      Dorośli milkli, gdy chciała powiedzieć wierszyk. Gdy przedrzeźniała koleżankę, była chwalona za spostrzegawczość. Gdy coś jej się nie podobało tupała nogami lub kopała drzwi.
      Wyrosła na okropnego, przemądrzałego, egoistycznego bachora.
      Dopiero narodziny małej Agnieszki sprawiły, że rodzicom otworzyły się oczy i zobaczyli jakiego potworka wychowali.
      • monikate Re: Książki załamujące 16.09.10, 19:42
        Noż, sam sobie odpowiedziałaś. Rodzice wychowywali Kaśkę na rozpieszczoną pannicę, której wszystko było wolno, itd. Tylko jakoś nie pomyśleli, co się będzie działo, jak urodzi się kolejne dziecko. "Samo" powinno być tak, jak trzeba, ech. Najpierw na kolanach wielbili córunię, potem zwrot o 180 stopni... niczym nie wytłumaczony Kasia tego nie rozumiała, bo niby skąd? Potem zaś zachowywała się tak, by zwrócić na siebie uwagę. Przykład podręcznikowy.
      • marusia_ogoniok_102 Re: Książki załamujące 18.09.10, 22:57
        Właśnie dlatego! Poradnik "Jak NIE wychować dziecka" i "Jak się NIE zachowywać, gdy następne przychodzi na świat".
        Na litość boską, Kaśka nawet nic nie wiedziała o ciąży matki! Po prostu pewnego razu mama pojechała do szpitala i wróciła ZONK! z niemowlakiem, wokół którego zaczęło się kręcić całe życie. Dziadkowie nagle zapomnieli, że Kasia istnieje, mimo że wcześniej ją wielbili. Rodzice wymagali nie wiadomo czego. Brat uważał za smarkulę, no ludzie! Jak można być normalnym w takim domu?!

        > Dopiero narodziny małej Agnieszki sprawiły, że rodzicom otworzyły się oczy i zo
        > baczyli jakiego potworka wychowali.
        Z książki wynika, że raczej zabrali się do tępienia starszej i wychowywania kolejnego "rozpuszczonego potworka".

        > Dorośli milkli, gdy chciała powiedzieć wierszyk.

        A to to chyba raczej element zwykłej grzeczności i sympatii, a nie rozpuszczanie.
    • marusia_ogoniok_102 Re: Książki załamujące 23.07.11, 21:29
      Ja wiem, że ten wątek zdechł dawno, dawno temu, ale jednak muszę to z siebie wyrzucić.

      "Hobbit".

      Tak, właśnie, "Hobbit". Niesławna książka, która zniechęciła mnie do Tolkiena na dobre. W połowie książki nie pamiętałam już połowy wydarzeń, a tydzień po przeczytaniu umiałabym ją streścić tylko tak: "No Hobbit szedł dokądś i... i wrócił", czyli niezbyt inteligentnie. To było w podstawówce, kiedy miałam normalnego kręćka i czytałam wszystkie książki, jakim było pisane wpaść mi w ręce.

      Skutek - z Tolkienem nie jestem zaznajomiona do tej pory. To podobno wstyd większy niż nieznajomość "Gwiezdnych Wojen", których, oczywiście również nie znam. A raczej nie znałam. Do niedawna. Niedawno koleżanka zmusiła mnie do obejrzenia "Nowej Nadziei". Zlinczujcie, ale nie - nie podobało mi się. Podobnie jak "Hobbit". I początek Trylogii tolkienowskiej. Tak, swego czasu, pełna dobrych chęci, zaczęłam pierwszą część... no cóż, na "fajkowym zielu" (czyli po pierwszych stronach) dobre chęci się skończyły.

      ...a może wątek się reaktywuje...?
      • real.avalanche Re: Książki załamujące 28.07.11, 10:11
        Początek trylogii (prolog) przy pierwszym czytaniu należy opuścić i zacząć od rozdziału "Zabawa z dawna oczekiwana" :). Z prologu może się przydać co najwyżej część o znalezieniu Pierścienia, o ile ktoś nie czytał Hobbita.
        • majowamargot Re: Książki załamujące 28.07.11, 22:41
          Władcę pierścieni przeczytałam jednym tchem jeszcze w liceum (dawno temu) ekranizacja bardzo mi się podobała(może dlatego że przez lata wiele szczegółów się zatarło), zazwyczaj wolę ksiązki ale wyjątkiem jest np."Pożegnanie z Afryką" gdzie film bez porównania przewyższył książkę; uwielbiam wszystkie Anie, "Jeżycjadę", "Lalkę" "Chłopów" "Nad Niemnem" czy Trylogię natomiast nie trawię wszelkich czytadeł w stylu D. Steel (strasznie "odmóżdżające")
    • uleczka_k Re: Książki załamujące 24.07.11, 16:01
      Moby Dick. Nie przeczytałam w szkole, to trzeba było na studiach. W oryginale. MASAKRA.
      Oprócz tego Trylogia. Jądro ciemności.
      I jeszcze seria o Króliku Johna Updike'a.
      • Gość: Aguś Re: Książki załamujące IP: *.tktelekom.pl 24.07.11, 16:35
        Metodologia badań T.Pilcha
    • zmija_w_niebieskim Re: Książki załamujące 25.07.11, 21:01
      Była taka książka Danielle Steel - nie pamiętam tytułu. Kobieta miała raka piersi, przeszła amputację i chemoterapię, a jej mąż to było najgorsze zimne bydlę, jakie sobie można wyobrazić. Traktował ją, jakby udawała chorobę i migała się od obowiązków domowych. Brzydził się jej dotknąć, raczył ją ironicznymi tekstami typu " bo ty przecież jestes taka chora"...W końcu ją zostawił, a ona w pracy poznała miłego, porządnego chłopaka, który się w niej zakochał, mimo, że widział ją wymiotującą po chemi, bez włosów, z blizną zamiast piersi...I byłoby fajnie, wyzdrowiała, włosy jej odrosły, poczuła się lepiej, a tymczasem męzus zbankrutował i wrócił do niej na kolanach. A ona, ta głupia c.pa, wszystko mu wybaczyła! Wróciła do niego, rzuciła tego fajnego kochanka, zaczeła mu pomagać, tzn temu zbydlęconemu mężowi, a na końcu wstawiła sobie implant piersi...bo on nadal brzydził się dotknąć jej blizny.
      Oj, długo chodziłam w furii po przeczytaniu tej książki
      • the_dzidka Re: Książki załamujące 26.07.11, 16:09
        "Lightning"! Rany boskie, wpadła mi w ręce ostatnio, a że zawzięłam się na ksiązki w oryginale, to doczytałam do końca. Jak doszłam do tego momentu, w którym ona mężowi WYBACZA, i ROZUMIE, dlaczego tak się zachowywał, to uznałam, że cześć pieśni, to ja nie rozumiem angielskiego. Jak przeczytałam drugi raz, złapał mnie trwały wkurw.
        • radio79 Re: Książki załamujące 26.07.11, 21:59
          jak zobaczyłem tytuł że ma być o książkach załamujących przyszedł mi do głowy "oddział chorych na raka" Sołżenicyna. To potrafi załamać. Kto się odważy po to sięgnąć gwarantuję nie najlepsze samopoczucie przez dłuższy czas.
          • gregpatter4 Re: Książki załamujące 26.07.11, 22:08
            Lektury czytałem zawsze. Wszystkie (z wyjątkiem jednej, o czym za chwilę). Łącznie z uzupełniającymi. I inne książki. W sumie całkiem sporo.

            Ale "Chłopi" byli ponad moje siły. Zabierałem się do książki kilka razy - zawsze utknąłem ok. 20 strony na opisie dziada, czy żebraka. Chciałem obejrzeć film - odrzuciło mnie po 15 minutach. Sięgnąłem po streszczenia, bryki - zasnąłem...
          • marynica Re: Książki załamujące 07.09.11, 22:45
            Zgadza się. Doświadczyłam załamania.
        • spicy_orange Re: Książki załamujące 31.07.11, 14:34
          ja mam podobne odczucia jeśli chodzi o Miłość w czasach zarazy. No ludzie! Facet dymał w swoim życiu co popadło i co na drzewo nie uciekało a cały czas autor chce nas przekonać że on jest zakochany w jednej od początku i ja k on cierpi strasznie, biedaczek od tej miłości. I jeszcze ta cała Fermina, stara a naiwna jak pensjonarka, się z tym obrzydliwcem wiąże po latach. Błe. Czytam zwykle w autobusie i niemal spluwałam po siedzeniach, tak mnie to irytowało.

          Dodam jeszcze, że nie mam w zwyczaju pamiętać imion i nazwisk głównych bohaterów-za duży przerób, a tą dwójkę: Florentino psia jego mać Arizę i Ferminę Dazę pamiętam. Choć książkę czytałam kilka lat temu to z głowy mi nie chcą wyjść. Tfu!
          • gruby15111974 Re: Książki załamujące 23.08.11, 10:57
            Omijam ksiazki załamujące, ale i tak się trafi np. niekóre Grishamy to odcinanie kuponów od sławy, duża część Kingów ewidentnie jest pisana przez wynajętych pisarzy. A najbardziej zdolowała mnie w ostatnich latach ksiazka Masłowskiej. Pokazała, ze mozna być gwiazda, choc nie umie sie pisac po polsku, a co najsmieszniejsze, polskie elity ze słynnym pisarzem - "mistrzem pierwszego zdnia" sikały w majtki z zachwytu.
            Ale zeby nie było, ze tylko czarnowidztwo. Bylo tez pare fajnych ksiażek, które czytałem. King napisal Misery, Dolores, Skazani na Shawshank. Grosham napisal Firmę, a z polskich autorów jesli ktos lubi taka konwencje to nie rozczaruje się Markiem Krajewskim czy Bozydarem Grzebykiem.
            • Gość: FilipRóżaIKałuża Re: Książki załamujące IP: *.play-internet.pl 23.08.11, 11:26
              Absolutnie niestrawne:
              - "Lord Jim"
              - "Awantura o Basię"
              - "Malwina czyli domyślność serca"
              - "Nietota"

              Pozdrowić
        • meeegotka Re: Książki załamujące 08.09.11, 09:11
          Polski tytul to zdaje sie "Jak grom z nieba". Przeczytalam to kiedys gdy lezalam z grypa w lozku. Przeczytalam i z wsciekloscia cisnelam tym dziadostwem o sciane. O tak - i to nawet nie ksiazka byla zalamujaca, ale wlasnie glowna bohaterka, ktora przyjmuje gnoja mezusia z powrotem. Mialam ochote ja rozszarpac za glupote i naiwnosc!!! Ale chyba w zyciu i tak bywa, niestety.
    • w.rzeczy.samej Re: Książki załamujące 23.08.11, 12:46
      Czytelnikom z Rzeszowa i okolic może być znany niejaki Edward Guziakiewicz i jego wiekopomne dzieło pt. "Hurysy z katalogu" - powieść stanowiąca wypadkową katolickiego wychowania (autor skończył teologię na KUL-u) oraz męskiej frustracji wieku przedemerytalnego. W założeniu miała to być chyba odważna dawka fantastyki naukowej, a wyszedł pseudoperwersyjny gniot: na odległej planecie X działa firma produkująca klony zabójczo atrakcyjnych panienek, które można sobie tanio nabyć i dysponować nimi wedle kaprysu. Narracja prowadzona rażąco tandetną odmianą polszczyzny (autor usiłuje chyba wykreować niespotykany dotąd byt powieściowy: podkarpackiego macho}. Strawiłam opis na okładce i dwie strony samej powieści. Poddałam się na fragmencie mówiącym, że każdy kobiecy klon miał gwarancję producenta na okres 7 lat, a potem zwracało się go temuż producentowi, który palił bezużyteczne już ciało w piecu krematoryjnym. Jak dla mnie, jeden z najbardziej niesmacznych fragmentów w historii polskiej literatury. Pozostaje się tylko cieszyć, że autor działa lokalnie i żadna większa osada o nim zapewne nie usłyszy.
      • el_elefante Re: Książki załamujące 08.09.11, 09:23
        Były różne książki, które wystawiły mnie na próbę, w tym sławne "Nad Niemnem", przy którym trzykrotnie dotarłem jak Napoleon pod Moskwę do magicznej 60 strony i równie spektakularnie poległem, akceptując pałę za nieznajomość lektury jako mniejsze zło. Ale najmocniej wryła się we mnie książka z dzieciństwa, której moja mama używała do uczenia mnie czytania na głos. To jest jedyna książka na świecie, której szczerze i gorąco nienawidzę. Za treść (głupawą zresztą), za obrazki, za okładkę, za kolor grzbietu, za grubość nitki, za wszystko. A tytuł tego dzieła - "Jacek, Wacek i Pankracek". Brrrr....
      • Gość: czytelnik Re: Książki załamujące IP: *.connectic.pl 20.10.11, 15:58
        cały ten wątek....

        stare powiedzenie głosi że "o gustach się nie dyskutuje". Każdemu się podoba to co mu się podoba. Mnie się podoba wiele książek które innych rażą, i nie sięgnę po inne bo mnie nudzą (choć gminna wieść niesie że to trendy i każdy musi przeczytać - a g...no - czytam dla siebie i przyjemności). Zestaw lektur szkolnych szkolnych jest taki jaki jest aby (daj Boże) każdy coś dla siebie znalazł.. i to tyle
    • simply_z Re: Książki załamujące 08.09.11, 09:53
      ale ostatecznie go nie zabily ,bo zrobily im sie im zal.
      • simply_z Re: Książki załamujące 08.09.11, 09:58
        wpisuje sie jeszcze raz ,jest taka ksiazka emily griffin '100 dni po slubie.
        Dziewczyna konczy zwiazek z facetem ,z powodu pewnych roznic i intrygi swojej przyszlej bratowej i wiaze sie z nudnym ,mdlym ale bardzo bogatym andym. Po jakims czasie w jej zyciu na nowo pojawia sie byly narzeczony ,okazuje sie ,ze troche dojrzal ,ona czuje ,ze to jest jej bratnia dusza ,okazuje sie ,ze wskutek intryg bratowej nie mogli byc razem itd.. i na koniec zostaje z mdlym mezem i jego straszna rodzina ,ktora traktuje ja jak smiecia,
        wkurzajaca ksiazka!"
        • Gość: pauliśka Re: Książki załamujące IP: 114.207.49.* 08.09.11, 17:15
          jest taka książka "I wykończymy wszystkich obrzydliwców" - zapamiętałam ją z dzieciństwa, kiedy jechałam na kolonie, a dziewczyna czytała ją w pociągu (taki brzydal na okładce). Po latach sobie o tym przypomniała i zakupiłam na allegro.
          Najgorszy gniot jaki czytałam!!!
          • wiberg Re: Książki załamujące 10.09.11, 22:09
            Z lektur szkolnych - Żeromski, przede wszystkim Siłaczka, także wspominany już Lord Jim i Granica Nałkowskiej - po latach nie umiałbym powiedzieć 2 słow o czym to było.

            Z beletrystyki - romansów nie czytam, Dan Brown - Zwodniczy symbol mnie bardzo zawiódł.

            Chmielewską za Wszystko czerwone kocham na wieki, natomiast te ostatnie... Boje się kupić "Gwałt", zeby sie nie zawieść znowu.
            Tolkien to klasyka i bardzo lubię.


            i refleksja na koniec (tez już było) - miałem zawsze nagrody książkowe na koniec roku i ZAWSZE to były beznadziejne gnioty, kompletnie niedopasowane do wieku (np. po V klasie - biografia Kościuszki, po VI - jakaś opowieśc o gułagu, potem życiorys chyba Rataja itd.. Z nagród przeczytałem chyba tylko Niesamowite przygody Trikoleśwara Sanku.
            • Gość: takatam Re: Książki załamujące IP: *.toya.net.pl 11.09.11, 21:48
              Nie kupuj "Gwałtu" - wystarczy, że ja się nacięłam. Bardzo słaba.
    • enfitta Re: Książki załamujące 14.09.11, 05:59
      Gretkowska - tragedia, pseudointelektualny bełkot na poziomie waginalnym
      Grażyna Trela - podobnie, problemy zdrowotne jej cipy jakoś do mnie nie przemawiają
      Graham Greene - ja nie rozumiem, co ludzie w nim widzą. Poprawna, szkolna literatura i to wszystko...
      Mankell i jego Wallander - jak kocham szwedzki kryminał i nawet Stiega Larssona, to ten dziad ze swoją głębią mnie złamuje...
      • meeegotka Re: Książki załamujące 15.09.11, 08:13
        > Mankell i jego Wallander - jak kocham szwedzki kryminał i nawet Stiega Larssona
        > , to ten dziad ze swoją głębią mnie złamuje...

        GRZESZYSZ! :-)
        Poczytaj Kallentofta, ze o Marklund nie wspomne - to dopiero gnioty!
    • kusama Re: Książki załamujące 14.09.11, 23:21
      Hańba ci Grochola. I tobie Wiśniewski.
      O co im chodziło? I dla kogo się mozolili?
      pzdr
    • shilaa Re: Książki załamujące 15.09.11, 21:31
      "Malz" i "Slad po mamie" Marty Dzido. Grafomanski, pseudointelektualny belkot kobiety, ktora ma powazny problem z glowa.

      Plus kilka innych powiastek mlodych, polskich "pisarzy", ktorych laczy ta sama cecha - narzekanie, ze w zyciu wszystko jest do niczego.
    • marusia_ogoniok_102 Re: Książki załamujące 17.10.11, 20:27
      "Emancypantki" Prusa!
      Bożżż, a "Lalka" była taka fajna...
      Coś strasznego. Postacie jak cięte nie z tektury tylko wręcz z pleksi. Czy to ma jakąś fabułę? Nie wiem. Utknęłam na pięćdziesiątej stronie i wyję, jak mam to wziąć to ręki...
      • Gość: He? Re: Książki załamujące IP: *.as43234.net 17.10.11, 23:08
        Lalka?! Znienawidzona lektura szkolna, przeczytałam całą, a i tak ponad 10 lat później uważam, że tylko straciłam na to czas... drętwy gniot, co z tego że klasyka. Co Wokulski widział w Izabelli? No co, ja się pytam??? Tyle innych fajnych kobiet było dookoła, a on się uparł aspirować do wyższej klasy społecznej... na dobre mu to nie wyszło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka