Dodaj do ulubionych

listy motywacyjne - niezly ubaw

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.04, 13:32
Czesc
Moje stanowisko wymaga ode mnie (niestety) czytania listow
motywacyjnych,ludzi poszukujacych pracy. Wiekszosc jest nie do strawienia,
ale sa tez takie, dzieki ktorym dlugie godziny pracy staja sie przyjemnoscia.
Kierownicy, managerowie: napiszcie najciekawsze fragmenty listow, ktore do
Was dotarly. Niech to bedzie przestroga dla wszystkich, ze list motywacyjny
swiadczy o kandydacie, ze nawet jak sie wydaje ze te pare zdan nic nie
znaczy, moze sie okazac, ze one wlasnie decyduje o zatrudnieniu.

Posmiejmy sie troche. Ja zaczne:

"W zamian oferuje moja pelna dyspozycyjnosc i poswiecenie calego swojego
czasu, dobrej woli i wysiłku dla Waszej Firmy " - az strach sie bac :))

Jestem gotowy do pojęcia wspołpracy od zaraz (pojęcia - dokładny cytat)

"Sama mysl o podrozach, zwiedzaniu tych wspanialych zabytkow sprawia ze czuje
podniecienie .."
Obserwuj wątek
    • agaa78 Re: listy motywacyjne - niezly ubaw 30.07.04, 13:42
      taka tam zachęta ze strony kandydata...

      "nie posiadam sznytów ani tatuaży"
      • jorn Re: listy motywacyjne - niezly ubaw 31.07.04, 18:04
        A takie przedstawienie kwalifikacji:

        "pracowałam w księgarni, to do księgowosci się nadam" (cytat z pamięci, może
        niedokładny, ale taki był sens).

        Pozdrawiam
    • blanchet Re: listy motywacyjne - niezly ubaw 30.07.04, 13:48
      wklejam list motywacyjny z rozrywka.kraków.pl- śmieszy mnie bardzo:


      Mój list dotyczy oferty pracy . Spełniam wszystkie wymagane punkty i jeszcze
      kilka więcej . Mam 24 lata. Mam 4 letnie doświadczenie w zawodzie. Od razu
      mówię , że mam gdzieś czy będę pracował w młodym i dynamicznym zespole, znanej
      i dynamicznie rozwijającej się firmie, czy będę miał możliwość rozwoju
      itp. "przyjemności". Stosunku z wojskiem nie odbyłem ponieważ nie mam ochoty
      zadawać się tam z jakimiś narkomanami, alkoholikami czy pedałami. Nie chcę stać
      się żulem (jak to po wojsku). Uciekam od niego kombinując z lewymi dokumentami
      czy dając w łapę znajomemu pułkownikowi z WKU. Interesuje mnie głównie jedno
      ile mi zapłacicie i czy otrzymam stałą umowę o pracę.

      Moje oczekiwania co do zarobków "jak na polskie warunki" (ceny większe niż
      w europie zachodniej i na świecie - np. internet najdroższy w Europie, samochód
      BMW 318i droższy u nas o ok. 45 tys niż w Niemczech) jak również moje ambicje i
      zaangażowanie w pracę zaczynają się od trzech zer i piątki na początku. Netto
      oczywiście. Brutto mnie nie obchodzi, bo to wasza sprawa (podatki, ulgi itp.)
      Potrzebuję tyle aby móc zapewnić sobie chociaż przyzwoity poziom życia na
      podstawowym poziomie.



      Oto uzasadnienie - lista wydatków miesięcznych:
      - rata za mieszkanie (kawalerka - 35m2) - 2000 miesięcznie
      - rachunek za internet TPSA- 300 PLN miesięcznie
      - opłaty mieszkaniowe (czynsz, prąd, gaz, itp) - 750 mc
      - kino raz w tygodniu z osobą towarzyszącą - 200 mc
      - karnet na basen raz w tygodniu 1h - 80 miesięcznie
      - do tego dochodzi jedzenie (więcej niż na poziomie chleba i wody), wyjazd na
      wczasy raz w roku (bieszczady - więc żaden luksus), ubrania, oraz jakieś
      okazyjne zakupy na raty (np. aparat foto 2500), samochód na raty, oraz jego
      utrzymanie na poziomie podstawowym (paliwo, opłaty, przeglądy itp.)

      Oczywiście oczekuję również płaconych na czas wszystkich składek ZUS, oraz
      umowy o pracę od ręki w oryginale z możliwością wypowiedzenia z terminem 3
      miesięcznym , oraz gwarantowaną odprawą na wpadek zwolnienia w wysokości 6-
      krotnego wynagrodzenia. Praca maksymalnie 8 godzin dziennie, żebym miał czas na
      kino, basen itp. Sobota maksymalnie 4 godziny. Jako że jestem katolikiem
      niedziela wolna każda (nie wolno pracować w niedzielę), Święta Wielkanocne ,
      Bożego Narodzenia i inne ważne święta uznane ustawowo wolne. Wolne również dni
      np. na przyjazd Papieża.



      Jeśli jesteście w stanie zaoferować mi takie podstawowe warunki to mogę
      rozważyć propozycję pracy u was. A te teksty o młodych dynamicznych zespołach
      itp. zostawcie dla zaszokowanych mośków, którzy nie wiedzą o co chodzi i są w
      szoku gdy zobaczą prezesa w garniturze i są w stanie dać prezesowi ... wszystko
      co chce, żeby tylko zdobyć pracę. To samo z tekstami o tym że teraz jest trudna
      sytuacja na rynku i że na moje miejsce jest 100 innych osób. Jak chcecie mieć w
      waszej firmie bezmózgie, zniewolone Yeti to proszę bardzo - demokracja - wolno
      wam. Ja jestem szczęśliwym posiadaczem fajnego mózgu z IQ ponad 150, świetnie
      rozwiniętą percepcją, oraz zdolnością logicznego i analitycznego myślenia, mam
      swoją godność i nie muszę robić za tanią siłę roboczą. Jak coś to przejem na
      pracę na ... własny rachunek. To też dobrze mi wychodzi. Jak na razie nikt się
      nie poskarżył - 0 reklamacji.

      Skoro jesteście taką wielką i dynamicznie rozwijającą się firmą to nie
      powinniście mieć problemów ze spełnieniem moich skromnych, ale podstawowo
      realnych "jak na polskie warunki" oczekiwań. Jak się będziecie zainteresowani
      na poważnie to przyślę wam swoje CV. Na razie nie jest wam potrzebne - a bazy
      danych (pewnie Access'a, albo Oracle'a) nie chcę wam zaśmiecać. Wolę swoje dane
      wykorzystywać tylko gdy tego chcę, a nie żeby ktoś nimi handlował. Poza tym po
      co zabierać komuś dodatkowy czas pracy jeśli moja kandydatura zostanie
      odrzucona. A do tego poczta tak wolno chodzi, a telefon kosztuje więc
      ograniczam się ekonomicznie tak jak to możliwe.



      Pozdrawiam i oczekuję odpowiedzi.

      • Gość: myszka Miki Re: listy motywacyjne - niezly ubaw IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 31.07.04, 20:13
        Ten list blanchet to może i jest śmieszny ale tak sobie myślę że ten list
        przejawia mniej więcej to co naprawdę MYŚLIMY pisząc list motywacyjny tylko że
        wielu ludzi po prostu nie ma odwagi (i całe szczęście) napisać tego w ten
        sposób. Oczywiście zdaję sobie sprawę że list motywacyjny powinien mieć jakąś
        urzędową formę i odpowiednią treść ale smutno mi że zamiast pisać prawdę
        piszemy jakieś farmazony typu "dyspozycyjny". W moim przypadku również chodzi
        głównie o to ile zarobię a nie "teksty o młodych dynamicznych zespołach". Ja
        osobiście bym tego faceta zaangażowała bo lubię jak ludzie prosto z mostu
        podają swoje warunki.
        Pozdro
        • gabrielle Re: listy motywacyjne - niezly ubaw 01.08.04, 13:02
          Najpierw przeraził mnie. Po chwili pomyślałam, że przynajmniej wyraża
          najczystszą prawdę, bez owijania w bawełnę, kombinowania o dyspozycyjności,
          kreatywności, gotowości poświęcenia się na rzecz firmy, szybkim uczeniu się,
          umiejętności pracy w zespole. Wylicza co? jak? dlaczego? Rozważyłabym
          kandydaturę tego osobnika. Musiałby oczywiście coś umieć, dobre chęci nie
          wystarczą, ale miałabym przynajmniej pewność, że w tym przypadku nie bedzie
          mowy o podlizywaniu się.
    • jetbang takie cuś dostałem na maila 01.08.04, 13:27
      list motywacyjny - podbno autentyk :)


      W odpowiedzi na ogłoszenie zamieszczone w ?Gazecie Wyborczej? z dn.
      17.11.br., zwracam się z uprzejmą prośbą o nie wyrzucanie mojej
      aplikacji i rozpatrzenie jej w konkursie na stanowisko Specjalisty
      ds. Promocji w Państwa firmie.
      Swoją karierę pragnę związać z pracą nastanowisku, które umożliwi mi
      rozwój zawodowy związany z moimipreferencjami i zainteresowaniami.
      Chciałabym koordynować przepływinformacji,
      dostarczać dziennikarzom gotowców, kobiet lekkich obyczajów i
      drogich prezentów, kształtować wizerunek firmy, kręcić tyłkiem,
      szczuć klientów koronką pończoch oraz długimi nogami opartymi
      na szpilkach. W xxx nawiązywałam i utrzymywałam kontakty z mediami,
      zajmowałam się także reklamą ATL/BTL. Do moich zadań należało
      spełnianie wszelkich prywatnych zachcianek Pani Dyrektor, która
      uwielbiała wszystko co modne dlatego, zawsze przed każdą kolejną
      randką z następnym napalonym 50latkiem służyłam jej radą odnośnie
      miejsca spotkania, klimatu i wyboru garderoby. Jestem osobą
      niezwykle tolerancyjną ? mrugające zmiany zdania 30letniej
      niedopchanej szefowej nie skonczyły się nigdy moim szczerym słowem
      na temat jej osoby. Odpowiadając za wizerunek i promocję targów XYZ
      kreowałam i rozpowszechniałam materiały prasowe. Uśmiechałam się do
      stada nadętych klientów, wyjaśniałam, tłumaczyłam i wykładałam
      ideę firmy, która liczyła że będę pracować 22 godziny na dobę za
      1100 zł. Na zorganizowanym (również przeze mnie) bankiecie upiłam
      dyrektora xxx i wyciągnełam informacje dotyczące planów
      konkurencyjnej imprezy. Ukierunkowanie na cel, skuteczność w
      działaniu, zdolności organizacyjne i urok osobisty pozwalały mi na
      wdrożenie polityki sponsoringu, aby zapładniając firmę obcą spermą
      doprowadzić do braku czasu na własne życie tworząc tym samym nowy
      system wartości. Współpracując przez ponad trzy lata z biurem
      promocji RMF FM odpowiadałam za organizację lokalnych akcji i imprez
      promocyjnych oraz brałam udział w przygotowaniach ?Inwazji Mocy?. W
      1997r. zorganizowałam trzydniową akcję charytatywną na rzecz
      powodzian pod patronatem ?Gazety Wyborczej? i Radia RMF FM.
      Przygotowywałam oferty handlowe, brałam udział w negocjacjach,
      zajmowałam się koordynacją programów promocyjnych i o mało nie
      wpadłam w alkoholizm.
      Nie ukrywam, że niezwykle mi zależy na tym stanowisku, ze względu na
      moje zainteresowania, predyspozycje personalne, stan duszy,
      zielono-niebieskie oczy i 75DD. Nieprzeciętna komunikatywność oraz
      kreatywność stanowią dla mnie ważny aspekt pracy i dają wiele
      satysfakcji. Lubię podejmować różnorodne wyzwania a stres jest dla
      mnie jedynie motywatorem. Jestem w pełni dyspozycyjna, choć w celu
      skorzystania z innych usług prosze się zglosić do wykwalifikowanych
      agencji. Służę telefonami. Nie łączę łożka z biznesem, zatem proszę
      się zastanowić czy potrzebuje Pan dziwki czy profesjonalisty w
      dziedzinie Public Relations. Wszystkie informacje zawarte w
      życiorysie chętnie uzupełnię podczas rozmowy.

      pozdrawiam
    • magda.saracen Re: listy motywacyjne - niezly ubaw 02.08.04, 15:34
      Cytat z listu mowtywacyjnego, który zawitał do naszej firmy:

      "Wszystkie informacje o mnie zazwarte są w moim CV. Z wyrazami szacunku."

      "Chciałbym tutaj pracować, poniewać mam dużo wolnego czasu."

      Pozdrawiam wszystkich aplikujących!
      • Gość: Lily Re: listy motywacyjne - niezly ubaw IP: 217.97.238.* 04.08.04, 13:51
        z mojego doswiadczenia - list, który mnie zabił a jedno zdanie bede pamietac do
        konca zycia

        " Każdy zna swoją martyrologię sukcesu" o co chodzi nie wiemy do tej pory -
        baliśmy się zapytać

        pzdr
        • kasicaaa Re: listy motywacyjne - niezly ubaw 06.08.04, 11:22
          cytacik z listu który parę dni wpłynął do naszej firmy:
          "Umiem szybko pisać po klawiaturze"
          :)
          nie przyjęliśmy - nie lubimy popisanych klawiatur
    • Gość: Anusia Re: listy motywacyjne - niezly ubaw IP: 217.153.18.* 06.08.04, 12:25
      "podczas pobytu w USA pracowałem w wielu pozycjach...." nie zaprosilismy nawet
      na rozmowe...a moze szkoda?:-)
    • zaholec Re: listy motywacyjne - niezly ubaw 06.08.04, 12:47
      Rozłożył mnie na łopatki tekst z jednego z listów :
      "Języki obce - angieski biegle, francuski liźnięty"

      Spadłem z krzesła....
      a potem się rozmarzyłem ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka