Dodaj do ulubionych

Śliwki w czekoladzie....

02.08.04, 23:28
Zostal mi w psychice smak i zapach tych cukierków z dzieciństwa...mialy
powloke z marcepana...i pyszną czekolade...i sama śliwka- mniam
mniam...zawijane w papierki skręcone z jednej strony...teraz ciagle kupuję te
cukierki- i szukam tak dobrych- jak wówczas...ale to smak dzieciństwa-
którego sie nie odnajdzie.......a WY...w czym zachował sie smak Waszego
dzieciństwa?
Obserwuj wątek
    • marrtawu Re: Śliwki w czekoladzie.... 02.08.04, 23:38
      Z mojego dzieciństwa to zachowąło się wspomnienie Vibovitu i Visolvitu, który
      wyjadałyśmy z siostrą bezpośrednio z papierka, nie rozpuszczając w wodzie:) No
      i jeszcze te wielkie czerwone lizaki...
    • arcus_sk Re: Śliwki w czekoladzie.... 03.08.04, 00:44
      W mojej pamięci zachował się słodki smak takich "miękkich" cukierków oblanych
      czekoladą z nadzieniem o smaku mlecznym. Trochę podobne do
      współczesnego "ptasiego mleczka", ale o niebo lepsze. Teraz takich nie ma...
      A pamiętacie takie czekoladowe wafelki z "Olzy" w złocistym opakowaniu z
      gwiazdkami i z takim małym misiem.
      Albo na początku lat 90-tych takie pyyyyszne wafelki "Serenada"...
      • giorno Re: Śliwki w czekoladzie.... 03.08.04, 01:14
        No i do tego żółta oranżada w butelce zamykanej na mechanizm 'drutowy'

        saluti
        • kika781 Re: Śliwki w czekoladzie.... 03.08.04, 11:47
          gumy balonowe i takie kwadratowe cukierki jak toffi ale z makiem......
        • Gość: marta Re: Śliwki w czekoladzie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 13:16
          Czyli tzw. krahla lub krachla.
      • Gość: marta Re: Śliwki w czekoladzie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 13:16
        Pamiętam te wafelki, ale one się nazywały Serenata, dlatego zapadły mi w pamięć
        bo mi ta nazwa się wydała bez sensu.
      • mamalgosia Re: Śliwki w czekoladzie.... 03.08.04, 15:40
        arcus_sk napisał:

        > W mojej pamięci zachował się słodki smak takich "miękkich" cukierków oblanych
        > czekoladą z nadzieniem o smaku mlecznym.
        Nie wiem, o czym mówisz! A wydawało mi się, z ena słodyczach znam sie jak mało
        kto!

        > A pamiętacie takie czekoladowe wafelki z "Olzy" w złocistym opakowaniu z
        > gwiazdkami i z takim małym misiem.
        Pamiętam, pamiętam. Były chyba waniliowe i kakaowe

        >
      • lahliq Re: Śliwki w czekoladzie.... 19.08.04, 15:41
        Czy to nadzienie było takie bardziej suche, pudrowe z lekka?
        Też ich szukam beznadziejnie... :(
    • Gość: gaan mam ich trochę... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.04, 12:07
      Po pierwsze wyrób czekoladopodobny "Bogna", nie wiem jak Wam, ale mi smakował
      baaaardzo :))))
      Potem groszki mleczne - takie kremowe w wyglądzie, teraz nie moge juz takich
      znaleźć
      Dalej toffi ciągutki - mordoklejki, jak mówiła moja babcia - pycha!!
      Oranżada w woreczkach ze słomką, albo taka w papierku - częściej wylizywana niz
      rozpuszczana w wodzie (Wibowit też pamiętam - pewnie źle napisałam nazwę...)
      Pewnie przypomnę sobie jeszcze coś...
      • kika781 jeszcze mi się przypomniało... 03.08.04, 12:29
        Też wyrób czekoladopodobny tyle że nazywał się Blok Warszawski, oczywiście
        oranżada w woreczkach, a poza tym np. masło solone rozdawane w szkole z darów,
        nigdy go nie doniosłam do domu i taki ciemno żółty ser. Pycha...
        • Gość: gaan Re: jeszcze mi się przypomniało... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.04, 13:29
          Faktycznie, blok!! Aż mi slinka pociekła...
          Raz znalazłam taki w Opolu, zeżarłam szybko sama, ale potem juz nigdzie nie
          było :(
          • blinski Re: jeszcze mi się przypomniało... 20.08.04, 19:52
            może nie mówię o tym samym, ale pamiętam coś takiego jak 'smakołyk warszawski' -
            było to w niedużym bloku, taka gęsta masa w stanie stałym oblana czekoladą..
            mmm:) to było chyba ze 12-13 lat temu..
      • oxycort Re: mam ich trochę... 03.08.04, 12:30
        Podpowiadam:
        - groszki w tubie z miękkiego plastiku imitującej pociąg. Aby dostać się do
        środka należało zdjąc lokomotywę...
        - inne groszki w kremowej obudowie z wielkości i kształtu przypominającej
        krażek hokejowy. Wydobycie zawartości odbywało się poprzez zgranie otworków w
        spodniej i wierzchniej części pudełka...
        - lizaki "ze smoczkiem", oraz słynne "cojaki" w paski...
        - ciepłe lody "plombowane" z wierzchu skorupą z wyrobu czekoladopodobnego...

        ~~
        ox
        • Gość: marta Re: mam ich trochę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 13:21
          Pamietam tę lokomotywę i ten krążek. A kto pamięta preparat o wdzięcznej nazwię
          glukowit który można było nabyć w każdym spozywczym, sypało się go na ręke i
          zachrzaniało aż się uszy trzęsły. Pamiętam czekoladę Van Houten w niebieskim
          papierku z żaglowcem (chyba), kawę extra select, że nie wspomnę wybitnie
          syfnych waflowych misiów sprzedawanych 1.XI pod każdym cmentarzem i rachatłukum.
          • zsa-zsa Re: mam ich trochę... 03.08.04, 23:22

            > Pamiętam czekoladę Van Houten w niebieskim
            > papierku z żaglowcem (chyba)

            Tez pamiętam te czekolade, nie tylko ze względu na smak (rodzynki!), ale
            równiez kolorowe opakowanie znacznie wyrózniające sie na tle polskich
            produktów. Był żaglowiec, ale czy aby nie na pomarańczowym tle?
            • Gość: marta Re: mam ich trochę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 15:53
              Bo czasem można było dostać w pomarańczowym opakowaniu o smaku pomarańczy. Ale
              to już była istna perwersja.
        • black_currant Re: mam ich trochę... 03.08.04, 15:16
          Takie same groszki były w takich plastikowych budzikach... Dawali je kiedyś w
          szkole na dzień dziecka...

          BC
        • mamalgosia Re: mam ich trochę... 03.08.04, 15:43
          oxycort napisał:

          > Podpowiadam:
          > - groszki w tubie z miękkiego plastiku imitującej pociąg. Aby dostać się do
          > środka należało zdjąc lokomotywę...
          ooo, tak! A parasolkę miałaś?

          > - inne groszki w kremowej obudowie z wielkości i kształtu przypominającej
          > krażek hokejowy.
          Wydobycie zawartości odbywało się poprzez zgranie otworków w
          > spodniej i wierzchniej części pudełka...
          no, faktycznie!
          > - lizaki "ze smoczkiem", oraz słynne "cojaki" w paski...
          a pamiętasz takie przezroczyste lizaczki zwierzątka: miś , kogut...

          > - ciepłe lody "plombowane" z wierzchu skorupą z wyrobu czekoladopodobnego...
          nie znam!
          >
          > ~~
          > ox
          • oxycort Re: mam ich trochę... 04.08.04, 10:35
            mamalgosia napisała:

            > ooo, tak! A parasolkę miałaś?

            No coś Ty. Nie miałem. Pogardzałem parasolą. Parasolka dziewczyńska była!
            Uwłaczała mi.

            > a pamiętasz takie przezroczyste lizaczki zwierzątka: miś , kogut...
            >

            Ba!...

            > > - ciepłe lody "plombowane" z wierzchu skorupą z wyrobu czekoladopodobnego
            > ...
            > nie znam!

            Nie??!! 8-O, To Ty dziećiństwo miałaś niepełne... :)
            ~~
            ox
          • camilen Re: mam ich trochę... 24.08.04, 11:41
            Byly tez przepyszne lizaki w ksztalcie Smurfów. Najlepsze wtedy, gdy dlugo
            leżały i zrobiła sie taka cukrzana powloczka....

            Czekolada mietowa w niebieskim opakowaniu, chyba Wedla...teraz nie ma tak
            dobrej!

            Guma balonowa, owocowa w pomarańczowo-niebieskim opakowaniu...


        • e_katt lody, ciepłe ;-D 04.08.04, 10:26
          > - ciepłe lody "plombowane" z wierzchu skorupą z wyrobu czekoladopodobnego...

          też się tym zajadałam kiedyś
          Ciepłe lody: takie skromne foremki waflowe, wypełnione raz mażącą, raz ciągliwą
          masą (pewnie w zależności od stanu "przechodzenia" tych lodów;-)) w sensie:
          długosći ich przechowywania..).

          Teraz też to widuję (producenci zdają się wyraźnie żerować na sentymentalizmie).

          Tylko jakieś zmutowane takie: ogromne wafle, masa wystaje grubo ponad foremkę,
          jakaś pokarbowana po wierzchu, zalepione grubo czekolado-podobnym-czymś, często
          z kolorową posypką, z dołączoną do całości (zatkniętą już w masie) plastykową
          łyżeczką albo rurką waflową (dla łatwiejszej widocznie konsumpcji
          kompozycji..hihi).
          Jedyne, w czym te dzisiejsze lody przypominają owe dawne, to chyba ich świeżość
          (a wydaje mi się, że musi być mocno nie taka, skoro te lody w ogóle nie
          schodzą!)
        • Gość: Vp Re: mam ich trochę... IP: 195.117.30.* 04.08.04, 19:40
          > - groszki w tubie z miękkiego plastiku imitującej pociąg. Aby dostać się do
          > środka należało zdjąc lokomotywę...

          Lokomotywa była zielona, a reszta pociągu przezroczysta... :-)

          > - lizaki "ze smoczkiem"

          Całe podwórko miało smoczki w buziach :-) A ja sierota jako jedyna nie umiałam
          wydobyć z tego smoczka tej końcóweczki cukierka, jaka zawsze po wysaniu
          zostawała w takiej plastikowej rurce. I wyrzucałam smoczek z tą końcóweczką z
          niewypowiedzianym żalem :-)

          > - ciepłe lody "plombowane" z wierzchu skorupą z wyrobu czekoladopodobnego...

          To było jeszcze przed wprowadzeniem "wyrobów czekoladopodobnych" co nie zmienia
          faktu, że pomimo braku tej nazwy wyrób miał takiż charakter.
    • totally Re: Śliwki w czekoladzie... a ja maczki 03.08.04, 12:35
      Maczki - uwielbiam to nadzienie z odrobina alkoholu oblane czekolada i posypane
      kolorowa posypka :) Zawsze najpierw oblizuje czekolade a potem wcinam nadzienie
      mmmmmmmmnnnnniiiiiaaaammmmmmm!!!! :)
    • black_currant Re: Śliwki w czekoladzie.... 03.08.04, 15:18
      Ja pamiętam jeszcze delicje pakowane w takie przezroczyste folijki... I gumę
      Turbo (i plotki, że była rakotwórcza). No i oczywiście oranżadę w
      woreczkach, 'lody na ciepło' i takie coś jak beza, z jakimś aromatem bananowym
      (tzw. banan cukrowy).

      Pozdrawiam

      BC
      • Gość: spray Re: Śliwki w czekoladzie.... IP: *.vline.pl 11.08.04, 19:28
        black_currant napisała:

        > Ja pamiętam jeszcze delicje pakowane w takie przezroczyste folijki... I gumę
        > Turbo (i plotki, że była rakotwórcza). No i oczywiście oranżadę w
        > woreczkach, 'lody na ciepło' i takie coś jak beza, z jakimś aromatem
        bananowym
        > (tzw. banan cukrowy).

        dzieciństwo mi przypomniałeś :) żarłam to wszystko o czym piszesz w szalonych
        ilościach
    • mamalgosia Re: Śliwki w czekoladzie.... 03.08.04, 15:39
      Smak chińskich gumek do gumowania (pachnące, a najbardziej smakowały mi różowe)
    • zsa-zsa Re: Śliwki w czekoladzie.... 03.08.04, 23:19
      Kiedy byłam mała, znajomy domu przywiózł kiedys z zagranicy dla mnie i mojej
      siostry pudełko cukierków, które zrobily na nas ogromne wrażenie. Były to
      czekoladowe kuleczki wypelnione jasną, zastygłą pianką. Po rozgryzieniu kulki
      pianka natychmiast rozpływała się w ustach. Nigdy wczesniej nie jadłam nic
      równie cudownego i było to jedno z silniejszych "łakociowych" wspomnień
      dzieciństwa. Dopiero po wielu latach - trzeba bylo aż zmiany systemu
      politycznego ;-) - odkryłam, że te wspaniałe, idealizowane przez lata cukierki,
      to "Maltesers", czyli "po naszemu" Maltanki :-). I w końcu mogłam sie ich
      najeść do woli.

      Z niepowtarzalnych smaków, które bezpowrotnie odeszly w przeszłość pamiętam
      również cukrowe banany, o których już ktoś wyżej wspomniał. Specjał ten
      wystepowal tylko w prywatnych sklepikach we wsi mojej Babci, do ktorej
      zjeżdzałam na wakacje z drugiego końca kraju. Mogłam zatem jeść ten rarytas
      tylko latem. Stąd pewnie tak silnie utrwalone wspomnienie.
      • asiall POMOCY - branza spozywcza:) 03.08.04, 23:54
        Heja:)
        pamietacie ciasteczka wielkosci paznokcia na kciuku? Takie okragle pol
        kropeczki. Chyba nawet podobnie sie nazywaly. Zawsze bylo atrakcja znalesc 2
        razem sklejone w opakowaniu. pakowane byly w woreczek, w nadruk w przezroczyste
        grochy:)) Jezeli ktos to widzial GDZIEKOLWIEK ostatnio w sklepach, to PROSZE
        SIE PODZIELIC adresem, bede bardzo bardzo wdzieczna:))
        W ramach imitacji znalazlam "Nonni's Biscotti" z migdalami, nawet mi podchodza.

        i jeszcze jedno. pasztet z warzywami dla dzieci:)) Produkowane przez Alima -
        Gerber - Novartis Rzeszow, przy gen Maczka. Moze i dzisiaj jest cos podobnego w
        smaku dostepne w sklepach???

        Jak zawsze czekolady Ritter i Kinder Biovital Zel cytrynowo-pomaranczowy:))
        Jedne z ulubionych smakow dziecinstwa.
        pozdrawiam wszystkich smakowicie:)
        Asia
        • Gość: marta Re: POMOCY - branza spozywcza:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 15:57
          Te ciasteczka to były Kropeczki anyżkowe. Kupowaliśmy całe wory dla nas i dla
          śp. psa, który "chodził" tylko na te ciasteczka:-)) Ojciec po dzień dzisiejszy
          nienawidzi anyżu.
          • oxycort Re: POMOCY - branza spozywcza:) 04.08.04, 18:14
            O, było! Istotnie. Teraz skojarzyłem. Zajmowały wysokie miejsce w moim rankingu
            frykasów.
            ~~
            ox
          • asiall Re: POMOCY - branza spozywcza:) 05.08.04, 21:07
            heja:)
            dzieki!
            W Rzeszowie bywam czesto, ale akurat nie upolowalam nic co smakowaloby jak
            tamte paszteciki.
            Anyzowe ciasteczka - a mzoe ktos zna i wie gdzie kupic chociaz podobne??
            W sklepach pelno M&Ms, Coca-Cola i Fazer a mi sie zachcialo ciasteczek
            anyzowych I KROPKA ;P
            pozdro!
            Asia
        • Gość: Vp Re: POMOCY - branza spozywcza:) IP: 195.117.30.* 04.08.04, 19:58
          > i jeszcze jedno. pasztet z warzywami dla dzieci:)) Produkowane przez Alima -
          > Gerber - Novartis Rzeszow, przy gen Maczka. Moze i dzisiaj jest cos podobnego
          w smaku dostepne w sklepach???

          Jestem z Rzeszowa. U nas tych Gerberów jest w każdym sklepie od groma, do
          wyboru, do koloru, takie w słoiczkach. Nikt tego nie kupuje bo drogie. Nie
          przyglądałam się jakie są smaki, pamiętam że raz kupiłam "cielęcinkę z
          warzywami" i wydało mi się tak ohydne, że nigdy więcej... Zresztą bojkotuję
          wyroby firm zagranicznych, zwłaszcza takich, kóre były kiedyś dobrymi firmami
          polskimi i dały dupy... A w Alimie pracowałam przez chwilę w ramach praktyk
          robotniczych po przyjęciu na studia, obżarłam się fasolki szparagowej - pycha.
          Co prawda widziałam też takie rzeczy, że włos mi się jeżył na głowie - do dziś
          mam niechęć do wszelkich konserw i puszek warzywnych, bo wiem co tam może się w
          środku znaleźć...
    • aga_piet Re: Śliwki w czekoladzie.... 04.08.04, 00:01
      No ludzie, ciepłe lody z polewą czekoladową jeszcze są! Jako tzw. murzynki.
      Ale dzięki za wspomnienie moich ulubionych groszków w żółtym pudełeczku z
      dziurką (do zgrania).
      I lizaki kogutki i kurki.
      Michałki (jeszcze są, hura)
      baton Juhas
      czekolada mleczna z gdańskim ratuszem (teraz ma to Fazer, przedtem Bałtyk)
      A ja najbardziej pamiętam smak czekoladek Lindta (z Pewexu na Święta)
      pomarańczowa i mleczna.
      Duży czerwony lizak
      Tabliczka mleczna (kostki w paseczki, trochę mniejsza od czekolady, smak
      zbliżony do krówek)
    • orvokki Re: Śliwki w czekoladzie.... 04.08.04, 10:40
      O mniam mniam :o)
      Będę oryginalna, bowiem dla mnie hitem dzieciństwa były patisony, zdaje sie, że
      marynowane, produkcji mojego dziadka. Kupiłam sobie kiedyś w sklepie gotowe,
      ale to zupełnie nie to samo. Uwielbiałam też inne octowe rzeczy: śliwki,
      paprykę i grzybki!!! ach, grzybki robił z kolei brat mojego dziadka, wybierał
      takie malusie podgrzybki do tego, były takie śliczne i pyszne :o)

      Standardowe paskudztwa typu oranżada/lemoniada w proszku, sprzedawana w takich
      malutkich torebeczkach i zjadana za pomocą oślinionego palucha oczywiście też
      uwielbiałam.
      Przepadałam też za napojem rodzimej produkcji o nazwie Pepsi Cola (urocza
      hybryda), który odczytywałam jako Pepsi Ola i cieszyłam się, że nazywa się jak
      ja :o) Ale rzadko w sklepie była i nieczęsto też pozwalano mi ją pić.
      • oxycort Re: Śliwki w czekoladzie.... 04.08.04, 11:15
        Pepsi rodzimej produkcji? Może Polo Cocta?
        ~~
        ox
        • kika781 Re: Śliwki w czekoladzie.... 04.08.04, 11:33
          O, a z napoji to jeszcze był ptyś w szklanych, litrowych butlach.
          A jak mieszkałam przez jakis czas w górach niedaleko ówczesnej Czechosłowacji
          to rewelacją były lentilki i takie kolorowe cukiereczki zwane kamyczki...
          • yasza Re: Śliwki w czekoladzie.... 04.08.04, 14:53
            A czy ktoś pamięta może groszki w kolorze zielonym z nadzieniem z suszonych
            jabłek??? Najlepiej jak kawałki jabłek były sklejone i tworzyły spory
            nieregularny kształt oblany polewą. Mniam.
            Nigdy później nie było mi dane spotkać czegoś podobnego a nikt jeszcze o nich
            nie pisał. Czy to może jakiś regionalny łódzki wynalazek??
          • Gość: marta Re: Śliwki w czekoladzie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 16:00
            Był jeszcze u nas w Krakowie Herbavit - to był napój! Ambrozja!
            Ja pamiętam jeszcze takie małe łezki z czekolady i pastylki miętowe w
            czekoladzie. Delicje to nam mama z Wawy przywoziła i dzieliła na pół dla mnie i
            brata. Brat zasuwał swoją połowę a potem szukał moich zapasów, potwór jeden!
            Do dziś mu to wypominam.
            • oxycort Re: Śliwki w czekoladzie.... 04.08.04, 18:13
              Prawdziwe sezemki typu: "sesame snaps" - mniam. Te współczesne to już nie to
              samo...
              ~~
              ox
            • kratom Re: Śliwki w czekoladzie.... 04.08.04, 21:28
              > Był jeszcze u nas w Krakowie Herbavit - to był napój! Ambrozja!

              Taak, to był nektar! A pamiętasz cytrynadę w woreczkach? Na którą lepiej było
              nie patrzyć pod światło, bo "różne rzeczy" w niej pływały :)
      • blinski Re: Śliwki w czekoladzie.... 20.08.04, 20:06
        pepsi-cola hybrydą czego:)? o ile wiem do hybrydy potrzebne są dwie rzeczy:)
        a o ile mi wiadomo (i podejrzewam nie tylko mi:) pepsi-cola od zawsze jest
        amerykańska i od zawsze konkurentką coca-coli (ależ się tu popisałem wiedzą:)
        chyba rzeczywiście miałaś na myśłi polo-cocktę? która zresztą, jak wiadomo,
        przeżywa swój renesans od paru lat:)
    • Gość: Vp Re: Śliwki w czekoladzie.... IP: 195.117.30.* 04.08.04, 19:31
      Wedlowskie beczułeczki z likierem. Tak mi to smakowało, że lizałam tę czekoladę
      z wierzchu, żeby ją zlizać jak najwolniej i dłużej mieć ten smak w ustach. A
      ponieważ byłam dzieckiem, chyba ten likier był dla mnie za mocny, bo pamiętam
      że zawsze było mi potem goraco, a raz po takiej uczcie założyłam koc na głowę i
      kręciłam się w kółko wołając: niunia ma kuku na muniu...
      Podobno teraz nie ma problemów z kupieniem podobnych beczułeczek, ale bojkotuję
      Wedla za to, że już nie jest polską firmą i w ogóle nie mam ochoty próbować jak
      by to smakowało dziś...
    • Gość: R Re: Śliwki w czekoladzie.... IP: 62.233.190.* 04.08.04, 21:06
      Śliwka Nałęczowska z FC Solidarność z Lublina - the best
    • crazy.berserker Re: Śliwki w czekoladzie.... 05.08.04, 10:13
      Jako dzieciak szalałam za balonową gumą "Donald"-pyszną, słodziutką i z
      komiksem w środku. Jaka szkoda że już jej nie produkują, chlip, chlip...
      • kratom Re: Śliwki w czekoladzie.... 05.08.04, 20:28
        >Jako dzieciak szalałam za balonową gumą "Donald"-pyszną, słodziutką i z
        >komiksem w środku. Jaka szkoda że już jej nie produkują, chlip, chlip...

        Booże, ja pamiętam że jak się skończyła guma, to żułem nawet tą "historyjke"...
        Bo tak fajnie pachniała...

        aTomek
    • Gość: agator13 Re: Śliwki w czekoladzie.... IP: *.ibb.waw.pl 05.08.04, 12:16
      Pamiętam, że w przejściu podziemnym warszawskiego Dworac Centralnego, gdzieś tak
      na przeciwko obecnego sklepu Rema (czy jakiegoś innego supermarketu) był sklepik
      ze słodyczami i to wszystko o czym piszecie tam było.A jakie kolejki wtedy były
      po ten słodki towar! Ale jak się postało w takiej kolejece to potem te słodycze
      smakowały jeszcze lepiej!
      • truskawkowe-studio Re: Śliwki w czekoladzie.... 05.08.04, 20:43
        jagodziaaaaaanki.... mniam. jezdzilam z dziadkami na mazury i tam kupowalam
        sobie ogromne, cieplutkie, swiezutkie jagodzianki z masa nadzienia i lukru...
    • impostor Re: Śliwki w czekoladzie.... 05.08.04, 22:00
      DONALDY!!!!
    • mandy2 Re: Śliwki w czekoladzie.... 05.08.04, 23:00
      1. gumowe misie; teraz sa np haribo ale tamte byly o niebo lepsze;
      2. cieple lody z cukrem na wierzchu - jedyne mile wspomnienie z przedszkola;
      czasem kupuje w sklepie na osiedlu, ale niestety z czekolada:(;
      3. wegierskie chyba gumy do zucia, ogragle kuleczki w tubkach przezroczystych;
      4. poza tym moje dziecinstwo to szum morza - wakacje w bulgarii i 15 litrow
      slonecznego brzegu w kanistrze, zapach samochodow, smarow itp - rodzice
      pracowali w polmozbycie.

      To byly czasy...
    • Gość: kapucyn Baton Krymski z waflami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.04, 20:16
      Produkował to Bałtyk Gdańsk kosztował 5 zł ale obecny właściciel Fazer ma to w
      dupie
      • mika_1 Mambinka 10.08.04, 22:55
        Malo kto pamieta te zolte pudeleczka z brazowymi groszkami w srodku (gdzie
        trzeba bylo dziurke z boku zgrac)...:)))) Do tego, jak dla mnie, mleko
        skondensowane w tubce, slodzone - nieodlacznie towarzyszace tym groszkom - nie
        wiem czemu... Zielone cukierki z jablkiem w srodku... A pamietacie Mambinke???
        Takie cos zotle, jak gabka, smakowalo troche bananowo... No i oczywiscie
        pamietam smak Bobofrutu!!!! Dzisiejsze soczki zupelnie nie maja tego skamu:(
        I krowki... Takie bardzo miekkie, mocno ciagnace sie... I przypomnieliscie mi o
        cukierkach w przezroczystej lokomotywie........ Ech:)
    • kamaoka Re: Śliwki w czekoladzie.... 11.08.04, 00:16
      o matko, tyle juz rzeczy wymieniliscie, ale sie powtorze:
      1. donaldy - ten zapach jest boski
      2. guma Turbo, i jak juz ktos wposmnial, uwielbialam ja mimo plotek o
      rakotworczosci
      3. lody cieple - heh do tej pory mam sentyment i kupuje je sobie czesto:P
      4. Ptys - tak, ten napoj byl niezapomniany, jednoznacznie kojarzy mi sie z
      wakacjami i wyjazdami nad jezioro Szelment, kolo nas:)
      5. chalwa, uwiebialam chalwe, mama mi ja wydzielala, ostatnio probowalm sobie
      taka kupic, ale nic z tego, te sprzedawane jako batoniki to juz tragedia
      totalna, a tamta byla taka pyszna, w blokach, heh...
      6. vibovit - hehe, moze bede obrzydliwa, ale ja jadlam go w nastpeujacy sposob:
      rozrywalam opakowanie, uwazajac by nic nie stracic ztego drogocennego proszku,
      plulalma tam, tworzylam grudki, czekalam az zastygna i takie na wpol mokre na
      wpol suche jadlam - pycha,
      wogole duzo bylo tych pysznych rzeczy, jak sobie cos przypomne to napisze, pzdr
    • aga_piet Re: Śliwki w czekoladzie.... 11.08.04, 00:19
      Przypomniały mi się jeszcze lody mewa. Głównie na plaży.
      I lody Calipso (wiem, wiem jeszcze się zdarzają, coraz rzadziej) o
      niespotykanych dziś smakach: kawowy, miętowy, cytrynowy, rumowy...
      • gen2 Re: Śliwki w czekoladzie.... 13.08.04, 13:51
        Pamiętam chałwę, takiego smaku już nigdy nie spotkałam, pakowana była jak
        baton, bardzo tłusta ale pyszna.
        Lody pingwiny,a do picia prawdziwy podpiwek, wafelki teatralne w czekoladzie.
        Teraz nie ma takich smaków.
        • buntownik.z.wyboru Re: Śliwki w czekoladzie.... 19.08.04, 10:42
          gen2 napisała:

          > Pamiętam chałwę, takiego smaku już nigdy nie spotkałam, pakowana była jak
          > baton, bardzo tłusta ale pyszna.
          > Lody pingwiny,a do picia prawdziwy podpiwek, wafelki teatralne w czekoladzie.
          > Teraz nie ma takich smaków.

          Wafelki teatralne są. Dostępne głównie w Toruniu :)
    • Gość: kicia Re: Śliwki w czekoladzie.... IP: *.dip.t-dialin.net 16.08.04, 14:47
      1.Prazynki - polski przodek chipsow
      2.cieple lody
      3.lody bambino
      4.zapach chinskich piornikow i chinskich gumek
      5.i wiele innych, ech....
      • Gość: emcia Re: Śliwki w czekoladzie.... IP: *.icpnet.pl 17.08.04, 18:24
        - lentilki (te dzisiejsze już zupełnie inaczej smakują...)
        - Princessa w złotym papierku.. też zupełnie inny, o niebo lepszy smak niż dziś
        - guma Donald
        - guma w postaci kolorowych kulek, które były w takich długich listwach jak
        gdyby, i się odcinało kolejne gumy nożyczkami
        - lody calipso, w kostkach takich jak masło ;)

        i pewnie jeszcze cała masa innych...
        • Gość: arcz Uwaga: calypso sa w Gdansku! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 15:22
          Sluchajcie, calypso, w identycznych jak dawniej sreberkach mozna kupic w
          Trojmiescie w kazdym spozywczaku - produkuje je LODMOR, sa przepyszne, wsyztscy
          sie nimi zajadaja, a smakow jest chyba kilkanascie (wiem, wiem, kiedys byly
          tylko smietankowe, czekoladowe i owocowe). A ja je darze wyjatkowym
          sentymentem, bo to lody mojego dziecinstwa. Potem pojawily sie familijne w
          niebieskim kartoniku... Do picia ptys albo oranzada wyborowa - jako dzieciak
          myslalam, ze tak sie nazywa, bo pije sie ja podczas wyborow. Obowiazkowo
          czerwona. Od swieta - pepsi. A moje ulubione cukierki - czekoladowe, tak jak
          teraz batony bajka, w niby-czekoladzie...
          • Gość: ultra75 Re: Pastylki pudrowe! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.04, 17:56
            Ach, fajnie powspominac... :-) Większość rzeczy które tu wymieniliście tez
            pamiętam i spozywałam je w ilościach duuzych, bo slodycze to moja wielka
            słabość do dzisiaj, ale dopiszę jeszcze jeden smak z dziciństwa, o którym dotąd
            chyba jeszcze nikt nie wspomniał:
            tzw. PUDROWE PASYTLKI - bodajże tak to sie poprawnie nazywało ;-) - okrągłe
            cukierki o smaku miętowym i owocowym pakowane w woreczki. Wolałam owocowe :-).
            Nie wiem, czy dalej są dostępne, mnie się bardzo silnie kojarzą z
            dzieciństwem...
            • oxycort Re: Pastylki pudrowe! 19.08.04, 18:53
              O tak! Pastylki pudrowe... Ale owocowe to rarytas był raczej.
              Idąc za ciosem wspomnieć wypada jeszcze pastylki miętowe w czekoladzie i
              galaretkę w cukrze. Obydwa specjały sprzedawane na wagę z kartonów.

              ~~
              ox
    • modlicha Re: Śliwki w czekoladzie.... 20.08.04, 18:29
      ja...a czemu nikt nie wspomnial o wafelkach Kuku Ruku??
    • blinski Re: Śliwki w czekoladzie.... 20.08.04, 20:39
      mi stary słodycze kupował głównie w peweksie, więc smaki z dzieciństwa kojarzą
      mi się i tak za zachodem - ale mimo to, że dzisiaj normalną rzeczą są zachodnie
      marki w sklepach, kiedyś to było co innego:).. teraz polska jest jednym z
      targetów i można u nas dostać tylko wybrane smaki danych produktów (nie ma u
      nas np. pysznej fanty z owoców leśnych którą można dostać w niemczech czy
      czechach - mamy za to badziewną grejpfrutową:), kiedyś w pewexie można było
      dostac (jak się poszczęściło:) najróżniejsze smaki różnych specjałów..
      ja np. najbardziej pamiętam z drugiej p[ołowy lat '80 smak mamby jagodowej,
      mniam:) dzisiaj nie ma cukierków, które przypominałyby ten smak:(.. albo fanta
      niegazowana, w kwadratowych kartonikach z rurką - na kartonikach były rysunki
      wiśni czy jabłek 'uczłowieczonych' ubranych w typowe gadżety tamtej epoki -
      getry, opaski frotkowe i wielkie adidasy - takie pierdółki pamiętam:)
      albo tonik canada dry.. puszki z napojami były wtedy inne, wyglądały jak takie
      po konserwach, nie miały zwężeń u dołu i góry - takie pierdoły też pamiętam:)
      ale oczywiście jako dzieciak nie byłem zgniłym kapitalistą gardzącym polskim
      przemysłem cukierniczym:) i też wpieprzałem garściami pudrowe miętówki i.. o!
      nikt jeszcze nie wymienił - landrynkowe malinki! ultra-czerwone kuleczki z
      wypustkami mające przypominać maliny, o cudownie słodkim smaku:) były też chyba
      zielone - wersja miętowa, ale z malinowymi przegrywały w przedbiegach:) kilka
      lat temu coś ukłuło mnie w sercu, gdy zobaczyłem w markecie torebaczkę
      czerwonych kuleczek i napis 'malinki', ale.. to nie było już to samo:( jakieś
      aromaty cytrynowe, inne syfy.. smak zupełnie nie ten:/
      i irysy w półprzezroczystych, jakby kalkowych papierkach - parę razy
      próbowałem dzisiejszych irysów, zupełnie nie to.. o dziwo, produkt który dziś
      przypomina mi najbardziej tamten smak to lód 'zapp'. gdybym mógł sobie kupić
      takich irysków chociaż z pół kilo, ech:)
      no i oczywiście galaretki ktojone w cukierni z bloku, najczęściej 'włoskie':) -
      ukrojone plasterki składały się z trzech warstw - dwóch galaretkowych po bokach
      i białej piankowej po środku; przy czym te po bokach były najczęściej czerwone
      i zielone.
      czy ktoś oprócz mnie to jeszcze pamięta..?:)
      • toffi102 Re: Śliwki w czekoladzie.... 23.08.04, 23:16
        Serwowit - takie dość mętne picie o kolorze herbaty i lekkim posmaku drożdży w
        takich butelkach jak śmietana (250 ml kapslowane sreberkiem), pyyycha
        Jarzębina kandyzowana w polewie,takie niby groszki tyle ,że nieregularnych
        kształtów chyba się to nazywało "Jarzębinki"- dosyć gorzkie ale ja lubiłam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka