Dodaj do ulubionych

Autentyczna historia łóżkowa

    • Gość: mario przygoda kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 12:28
      mam kolegę, ktory z imprez zawsze wraca nocnym i w nim przysypia... pewnego
      dnia/nocy objeździł całą wawę w nocnym, aż w końcu dostał się do domu. budzi się
      rano-coś ciasno, otwiera oczy patrzy a tu ojciec sie rozpycha w jego łóżku,
      podnosi się żeby się upewnić, patrzy a tu matka leży za ojcem, mysl coś nie tak...
      kombinuje, kombinuje, rozgląda się i co? ... wrócił tak nastukany, że nie
      chciało mu się słać łóżka, więc się położył do rodziców ....
      • Gość: pasoa klient IP: *.petrus.com.pl 28.09.05, 14:43
        od niedawna pracuje w sklepie nabiałowym i w pewien sobotni wieczór przyszło do
        nas troche gosci wypiłam parę drinków i poszłam na chwilke się położyc .gdy po
        ok 30 min mój mąż przyszedł sie spytac czy jeszcze do nich przyjde
        odpowiedziałam że sera ryckiego już niema został tylko z lisewa poczym
        przebudził mnie śmiech wszystkich gosci
      • Gość: Wielorak spać z lunatykiem IP: *.dominet.pl / 217.30.157.* 28.09.05, 14:45
        Cześć!
        Ja też lubię sobię czasem pogadać.
        i tak ostatnie moje odwiedziny u mamy skończyły się tym, że nie chciałam spać
        sama (24lata) w drugim pokoju i władowałam się jej do wyrka.
        Śpimy sobie smacznie w pokoju z balkonem.
        Budzę mamę w środku nocy, pakazuję paluchem na balkon i po cichu mówię: "Patrz."
        Mama zastygła, patrzy na balkon a że nic nie widzi to pyta:" Co?" a ja na
        to "ciii..." mama wystraszona, powoli ze strachu peka jej serce ale dla
        pewności pyta "śpisz?"
        a ja na to "Nieee...ciii..."
        Jak mi to rano opowiadała to mówiła że długo nie mogła później zasnąć i ciągle
        patrzyla czy nikt nie wchodzi przez balkon
        hihi
    • Gość: B@si@ Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 14:42
      heheh nie moja historyja ale mojej siostry ktora nota bene ma bardzo czesto
      niewielkie odchyly. a wiec pewnego razu musiala dosyc wczesnie wstac i wziela
      budzik od ojca bo jest dosyc skuteczny w wybudzaniu.otoz zaczyna dzwoinc
      najpierw powoli by po jakims czasie przyspieszyc(my mowimy ze budzik sie wkurza)
      jest elektroniczny i slychac takie "bip bip"coraz szybciej..i budzac moja
      siostre dotarl juz nanajwyzsze obroty i budzil dalej .wkurzony ojciec wchodzi
      do pokoju i budzi siostre i pyta sie czemu nie wylaczy budzika a ona na to ze
      bala sie obudzic bo snilo jej sie ze bomba tyka i wybuchnie jesli sie obudzi i
      wylaczy budzik:)))
    • Gość: kociula Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.ew.pl 28.09.05, 16:30
      to bylo pare lat temu, poczatek znajomosci z moim owczesnym chlopakiem.
      mieszkałam w pokoju ze starszym bratem. budze sie w nocy i "widze" mojego
      owczesnego chlopaka siedzacego na skraju lozka i normalnie geba mi sie zaczyna
      cieszyc i cos tam do niego mamroczę, a w tym samym momencie moj brat, co
      wlasciwie nigdy nie miewa jakichs takich nocnych dziwactw, podnosi sie i z
      przerazeniem w glosie mowi, ze "cos" mu wylazi zza lozka. w momencie gdy moj
      Owczesny wyparowal, to "cos" wylecialo wg mojego brata przez otwarte okno ... i
      wlasciwie dopiero wtedy oprzytomnialam.

      kolejna paranoja senna jaka mi sie przytrafila to w namiocie, w ktorym spalam z
      4 dziewczynami, a namio byl przeznaczony na gora 3 osoby! i dostalo mi sie
      miejsce przy scianie. pewnej nocy obudzilam wszystkie szamoczac sie i krzyczac,
      ze sie namiot wali ... ale to chyba taki standard :]

      miewalam tez mrowkowe paranoje senne, kiedy to w moim mieszkaniu pojawily sie
      mrowki faraonki. owego czasu kilka razy w nocy zrzucalam posciel na podloge
      wytrzepujac ja dokladnie, po czym kladlam sie spac ...

      ogolnie gadanie przez sen to typowy standard jak dla mnie ...
      pozdro!

    • Gość: Adrianna ha ha ha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 20:17
      Ja to miałam sytuację dopiero... kochajac sie ze swoim chłopakiem, z
      pozycji "od tyłu" przeszlismy w pozycje tylno-boczną, niestety mój luby nie
      zauważył że po wypadnięciu jego penisa męskiego, włożył mi do drugiej dziurki,
      byłam zaskoczona ale po kilku jego pchnięciach - krzyknęłam
      "hej, w pedała sie zabawiasz?!" dopiero wtedy zauwazył - śmiechu było
      coniemiara, ha ha ha.
      • Gość: roman71 jestes jeb nięta? n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 19:14
        .
    • strachael Re: Autentyczna historia łóżkowa 28.09.05, 20:53
      No to jeszcze ja:
      Pewnej nocy wszystkich ze snu wyrwał mój krzyk... Otwierają oczy i widzą mnie
      wciśniętego między ścianę a łóżko i sapiącego z przerażenia. Nikt nie wie co się
      dzieje, moja leży zdezorientowana, pyta się mnie o co chodzi ale nie słyszy
      odpowiedzi... Po pewnym czasie jak, już udało się mnie obudzić, usłyszeli:
      - O ku*wa przysniło mi się, że jesteś strzygą!!
      No i jak otworzyłem jedno oko i ją zobaczyłem to... dalej już wiecie.

      pzdr
      adam
      • Gość: Wielorak Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.dominet.pl / 217.30.157.* 29.09.05, 13:32
        Kiedyś jak byłam małym dzieckiem taka historyjka sie przydarzyła:
        mama widzi że wychodzę z pokoju z kołdrą przeciągnięta przez ramię, pyta "A ty
        gdzie idziesz" a ja na to że ide spać po czym otworzyłam drzwi do szafy i
        zaczęłam tam wpychać siebie i kołdrę :-)))
        • Gość: seniorita_k Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: 217.79.151.* 29.09.05, 14:21
          Tez mialam kilka smiesznych historyjek łózkowych.
          1. Spałam z mamą, bylo to w czasie kiedy mialam chlopaka ktorego w ogole sie
          nie krępowałam i dotykałam go gdzie mi sie podobalo (tez podczas wspolnych
          nocy), pomylilo mi sie cos tamtej nocy i moją rodzicielke gładzilam po brzuchu
          i korcilo mnie zeby poprowadzic rękę niżej...na szczescie sie opamietalam..mama
          zdązyła się obudzic ..oczywiscie wszyscy mieli ubaw a ja udawalam ze nie
          pamietam :) Od tamtej pory przezornie śpie tylko sama albo z facetem ;)

          2. Mała bylam...cos mi sie uroiło..rodzice jeszcze nie spali ja natomiast
          tak...postanowilam rozerwac poszewke zebami, tata pyta: co ty robisz? ja na to:
          o co ci chodzi wiem co robie!!!...i pprrrrrrrrr...poszła poszewka...W ramach
          pokuty z rana musialam ją zszywać...

          3. Ostatnie wakacje spedzilam w Londynie i jak wiadomo wszedzie musiałam mówic
          po angielsku.... Znajomi zauważyli że podczas snu także :) Zapamietali, używane
          przez mnie często "what??!!" :D

          4. Za bardzo mlodego młodu :) sikanie do łózka było dla mnie normą..oczywiscie
          sniło mi sie ze juz jestem w kibelku... starcie snu z rzeczywistością
          było....mokre...:D
    • Gość: iz.a Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: 217.153.105.* 29.09.05, 14:43
      mój chopak, po pierwsze wczoraj wieczorem się ze mną kłócił, że nie ma nic takiego jak bajka o dwóch Dorotkach, więc mu ją opowiedziałam, a on bezczelinie zasnął w międzyczasie, a dzisiaj rano ni stąd ni zowąd spojrzał na mnie nieprzytomny i zaspanym głosem mówi:
      - nie jestem żaden Kalafiorek
      (na to ja podpuszczając go) - a co jesteś Kochanie?
      (chwila zastanowienia i rozmażonym głosem)-....Rambo!
    • uasiczka Re: Autentyczna historia łóżkowa 30.09.05, 08:51
      dwa niezależne teksty mojego męża wypowiedzianie półprzytomnie o poranku:
      "spytaj romualda traugutta - on będzie wiedział"
      i mój ulubiony:
      "jestem czekoladowym krasnalem, możesz mnie polizać po jajkach na szczęście"
      • Gość: matheu to z krasnalem to booskie IP: 212.180.161.* 07.11.05, 18:50
      • mattamatta Re: Autentyczna historia łóżkowa 09.02.07, 23:33
        Jako małe dziecko byłam na weselu u rodziny mojego ojca w górach. Wieczorem jak
        to wieczorem - rodzice chcą poszaleć więc dzieciaki wysłano do spania. Mnie
        położono razem z moim mlodszym kuzynem. Rano po imprezie wracają rodzice i
        znajdują mnie - wtedy około pięcioletnią śpiącą w poprzek dużego, podwójnego
        łózka i mojego młodszego kuzyna zmarzniętego i zwiniętego w kłębek na dywaniku
        koło łóżka. Na pytanie dlaczego tu śpi zamiast w łóżku odpowiedział "Bo ja z
        dziewcynami nie bede spał":)
        Dzisiaj ma już żonę i dziecko. Więc jednak chyba zmienił zdanie i już z
        dziewcynami sypia:)
    • katherinka Re: Autentyczna historia łóżkowa 01.10.05, 16:51
      podnosze :)
    • meduza7 Re: Autentyczna historia łóżkowa 03.10.05, 15:30
      mój mąż w nocy strasznie się wierci. Gdy po raz któryś obudził mnie
      przewracając się z boku na bok, pytam zirytowana:
      - co się tak roisz?
      - bo jestem rojnik!
    • agata_s2 Re: Autentyczna historia łóżkowa 03.10.05, 20:51
      Jak byłam mała, to miałam straszne fazy z lunatykowaniem i tak np.
      - w środku nocy poszłam do siostry, wchodzę do jej łóźka ściskając mocno
      poduszkę i powiedziałam: ja tu dziś śpię, ona mnie grzecznie wzięła za rączkę i
      odprowadziła do mojego pokoju;
      - również noc, budzę się nagle w wannie, w piżamie i z kołdrą,
      - to że mam zwyczaj robić mojemu współspaczowi awantury w nocy już nikogo nie
      dziwi.
      • Gość: Gosia Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 20:35
        1. W nocy, bedac juz dorosla osoba, zachcialo mi sie siku. Wstalam, poszlam do
        ubikacji, siadlam, wysikalam sie. Ale cos mi mokro.... Okazalo sie ze nie
        podnioslam klapy - ZADNEJ w kibelku, no i nasikalam na zamknieta muszle
        klozetowa....
        2. Rowniez noc. Budze sie bo cos straszliwie smierdzi, ale to potwornie. Widze
        ze kot sobie chodzi po pokoju, no i mysle - pieknie, juz narobil. Kot mial za
        mlodu nawyk robienia kupki w szafie. No wiec podchodze to tej szafy, smrod sie
        nasila, otwieram drzewiczki i rzeczywiscie, wielkie kocie kupsko na moich
        ubraniach sobie lezy. Wywalilam kota z pokoju, otworzylam okno i mysle ze rano
        sprzatne bo zasne na stojaco za chwile. Rano wstaje, podchodze do szafy -
        zadnej kupki nie ma, nic w pokoju nie smierdzi. Opowiedzialam mamie ta historie
        rano, na to ona ze slyszala ze w nocy darlam sie na kota ....
        ja nie wiem co sie czasem ze mna dzieje :)
    • aleksandrynka moja wczorajsza jazda :) 10.10.05, 16:12
      Wczoraj płożyłam się spać późno, o 2 w nocy. Siedziałam nad formatowaniem
      pracy, poprawiałam tabelki, wszystko musi grać :)
      W nocy obudziło sie moje dziecię, poszłam do syna (prawie 2 lata) do łóżka i
      dalej spałam z nim. Młody miał chyba jakies problemy, nie wiem, o co chodziło,
      jęczał, płakał, chciał wychodzić z pokoju, a ja chciałam SPAĆ! Przypominam
      sobie, że bardzo się na niego denerwowałam, że przez niego TABELKI MI SIĘ
      POROZJEŻDŻAJĄ! TAK! Dokładnie widziałam te moje tabelki, wykresy, miałam je
      przed oczami, jak smigają w wordzie... Ech...

      moja koleżanka którejś nocy miała sen, że je budyń. Pyszny był wyjątkowo, jak
      się obudziła miała w ustach wymiętą, przeżutą własną kołdrę :)
      • Gość: monika Re: moja wczorajsza jazda :) IP: 212.160.159.* 11.10.05, 12:46
        mi się kiedyś śniło ,że jem słonecznik,tak sobie dłubie .Jak się obudziłam
        miałam całą poduszkę oplutą.A co ciekawe ja nie jem słonecznika bo go nie
        lubię.Dobrze ,że spałam sama
        • meduza7 Re: moja wczorajsza jazda :) 11.10.05, 20:03
          mnie się nieraz zdarza, że na jawie kończę senne dialogi...
    • eni69 Re: Autentyczna historia łóżkowa 12.10.05, 11:37
      Któregoś dnia mój mąż miał wolny dzień. Rano leżymy sobie w naszej sypialni, a
      że lubimy poleżeć sobie nago, tak też leżeliśmy; było ciepło więc nawet bez
      przykrycia. Nagle bez żadnego ostrzeżenia wchodzi moja teściowa. Mąż zdążył
      tylko zakryć moje piersi. Reakcja teściowej: "co ty jej robisz?!?" ze
      zdziwieniem. Ja tylko sobie pomyślałam DOBRZE MAMUSIU, DODRZE!!!
    • lilarose Re: Autentyczna historia łóżkowa 20.10.05, 11:26
      Przypomnialo mi się jeszcze...
      Nad ranem budzi mnie donośny głos mojej siostry (śpimy w jednym pokoju, mamy
      łóżka obok siebie): Wysłuchaj nas Panie!
      Po przebudzeniu nie chciała uwierzyć, ale po chwili zastanowienia się
      przypomniała sobie, że jej się sniło, że była na mszy w kościele :))

      Ta sama siostra przez sen: czemu te zwierzeta są takie biedne? (nie mam
      pojecia, o co jej chodziło)
    • decitos Re: Autentyczna historia łóżkowa 20.10.05, 14:11
      Moja matka nieraz budzi się i zanim dojdzie do siebie mówi lub robi ciekawe
      rzeczy...
      Raz siedzę w pokoju i widzę, jak matka w koszuli nocnej otwiera drzwi i wychodzi
      na korytarz (mieszkamy w bloku). Krzyczę więc "Co robisz?" - "Sprawdzę, czy tata
      już wrócił...". Ojciec oczywiście spał smacznie w tym samym łóżku, z którego
      wstała matka, więc wiedziałem już, że będzie wesoło. Po 10 sekundach matka
      wraca, więc pytam "No i co? Wrócił?" - "Nie wiem, śmieci byłam wyrzucić..." i
      poszła dalej spać.
      Innym razem wszedłem do pokoju rodziców zabrać prasę codzienną, aby sobie
      poczytać przed snem. Matka się przebudziła, więc widząc to cicho rzekłem "Ja
      tylko po gazety", a ona na to "Widzę w papierach, że naczelnik nie wydał zgody
      na urlop..." i patrzy na mnie. Więc ja w śmiech i pytam "Wiesz co Ty mówisz?" a
      matka "No wiem..... Ale to i tak trzeba sprawdzić" i dalej śpi :)))
    • Gość: Justyna Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 15:38
      Żeby Psl komus do łóżka wchodziło heheh:).
    • Gość: smak.moich.ust Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.telpol.net.pl 21.10.05, 18:51
      heheheh, mocnego masz meza... ja bym dostała padaczki od takiego tekstu...
      hehehehehhee
    • Gość: rozbawiona :-) Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: 82.139.42.* 21.10.05, 19:15
      Sytuacja mocno intymna, ja na nim, kochamy się w najlepsze az nagle mocny cios
      w stopę zadany pięścią mojego Ukochanego.
      Ja:Co ty robisz :-/ ?( zdezorientowana bo nie wiem czy to cos nowego w naszej
      alkowie , urozmaicenie czy coś ale bolalo więc komunikuję mu że nie za bardzo
      ja tak tego tamtego ...eh...)
      ON.A nic nic łózko skrzypialo i myslałem ze jak walne pięscią to przestanie :-/
      Ja; Ale jak mnie walniesz?
      ON: nie łożko-tylko ręka mi się omsknęła
      Ja;Rany a ja myślałam ze Tobie już sie znudzilo takie zwyczajne bara bara i ze
      hardcore i sado-macho wprowadzasz :-)))
      Zaczeliśmy się tak śmiać bo podobno minę mialam nie zaciekawą, przerażenie i
      dezorientacja:-)
      Seks odlozylismy na poźniej :-)))
      • Gość: madziaro Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.05, 19:46
        to teraz ja :)
        ze dwa lata temu był u mnie mój chłopak (obecnie mąż)i przyjechała do nas
        koleżanka. Śpimy sobie w nocy grzecznie ja od ściany, mój z brzegu naszego
        łóżka, obok rozkładany fotel na którym śpi koleżanka. Nie wiem co mi się śniło
        w każdym razie machnęłam ręką i uderzyłam chłopa, on się wkurzył, przewrócił na
        drugi bok - twarzą do koleżanki... której się coś przyśniło i dostał z drugiej
        strony strzała - rano powiedział, że już z nami obiema nocować nie będzie :)))

        ---
        śpię w swoim łóżku, po drugiej stronie pokoju łóżko mojego brata. Mam strasznie
        słaby sen i budzi mnie byle szurnięcie (czasem budzika za to nie słyszę ale to
        się wytnie). W nocy budzi mnie dziwny dźwięk dochodzący z łóżka brata, za
        chwilę usłyszałam
        - Ale to by było jak ściemnianie ściemniacza
        Przez następną godzinę nie mogłam zasnąć bo co chwile mi się to przypominało i
        się śmiałam

        Za to raz się pokłóciliśmy bo on nie dał sobie wytłumaczyć, żeby szedł spać -
        wydawało mi się, że nie śpi - tylko krzyczał na mnie, że w nowym Windowsie
        wcale takich okienek nie ma :D
    • mycha70 Re: Autentyczna historia łóżkowa 25.10.05, 23:57
      Mój tata kiedyś nocował pod gołym niebem. Dokładnie on i jeszcze jego kolega.
      Okoliczności takie, że brak cywilizacji, parking w górach, ani światła, ani
      żywego człowieka, oprócz kilkorga uczestników wycieczki, którzy spali w
      samochodach. Otóż panowie rozłożyli sobie materace w taki sposób, że spali
      głowami do siebie.
      W pewnym momencie mojemu tacie śni się, że w pobliżu siedzi zając i uparcie się
      przygląda. Już tata wyciągał rękę, żeby go złapać (no bo czemu nie), kiedy
      poczuł niezbyt silne uderzenie w głowę. Szybko obudził się, rozejrzał, nikogo
      nie widać, więc pyta się owego kolegi, dlaczego go uderzył. A on zaspany ciężko
      na to, że śniło mu się, że obok siedzi zając, więc chciał go złapać.
      • meduza7 Re: Autentyczna historia łóżkowa 26.10.05, 19:45
        Najlepiej to jak człowiek śpi sam. Wtedy mu sie wydaje, że żadnych głupot nie
        robi... a po prostu nie ma mu kto o tym rano opowiedzieć!
        • bright_witch Re: Autentyczna historia łóżkowa 30.10.05, 22:50
          ja po dluzszej balandze z kumplem na miescie wracalam do domu autobusem juz porannym o godzinie 6:30 i oczywiscie zmeczona i wypita jak 150 w nim zasnelam. na szczescie wysiadam na ostatnim przystanku,wiec dojechalam tak sobie, pan kierownica mnie obudzil, sobie wyszlam i zamiast poczlapac do domu rozsiadlam sie na przystanku i czekalam na mojego kumpla,ktory gwoli scislosci pojechal innym autobusem do domu a mnie tylko na przystanek odprowadzal :-) a ja bylam swiecie przekonana ze przyjechal ze mna i ze wlasnie on mnie obudzil i z pewnoscia ze zaraz przyjdzie czekalam na przystanku. potem jak uswiadomilam sobie ze nie przyjdzie stwierdzilam ze kit z nim, wiec jade sama. a po 15 minutach siedzenia dotarlo do mnie ze wlasciwie ja nie musze jechac autobusem nigdzie bo juz jestem na swoim osiedlu :-P nie wiem na co ja czekalam, chyba na przesiadke do sypialni. dobudziwszy sie wiec juz do konca podreptalam do domu i polozylam sie spac po ludzku :-D a swoja droga to kanary i kierowcy autobusow, zarowno dziennych jak i nocnych to sie ladnie roznych cudow naogladaja ;-) pozdrawiam
          • Gość: Viciu Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 18:08
            Kilka wrzutów autentycznych:
            1. mały Viciu śpi sobie grzecznie w dużym łózku. Środek nocy. Viciu spada z łózka. Kiedy rodzina patrzy dość poruszona moją nocną aktywnością, kładę się- śpiąc cały czas!- z powrotem i spokojnie mówię: "Dobrze, że umiem pływać..."
            2. Viciu dużo starszy, jedzie do kumpla do Gdańska pociągiem, w celu odbycia wakacyjnej porcji byczenia się kompletnego. Przedział pełen współpasażerów, usypiam. Budzi mnie mój własny krzyk spod kurtki (spałem w pozycji " na Ku-Klux-Klan"): Policja! POLIIICJA!! Nie pamiętam, co mi się śniło, ale sputnicy patrzyli na mnie dziwnie...
            3. Ostatnia sobota. Jestem u mojej Ukochanej, która właśnie przeżywa stres związany z byciem kierowniczką Księgarni- zamówienia, zakupy, sprzedaż podręczników dla studentów i takie tam. Głucha noc, Kurczątko twardo śpi, ale nachodzi mnie głupawka i postanawiam jej nieco podokuczać W tym celu zatykam jej nos. Po pierwszej próbie zamruczała coś i się odsunęła. Przy drugiej- sprała mnie po łapach. Po trzeciej: - Zamiast mi dokuczać, podaj mi ksiązkę do angielskiego!! - ?? Ale jaką, Skarbie? - Zieloną! Z ćwiczeniami! 40 plus 22 złote! Nie można płacić kartą. Z czerwonych jest tylko ksiązka, ćwiczenia będą w czwartek...
    • Gość: mlekota koszmar nocny IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.10.05, 19:30
      jak byłem mały notorycznie śniło mi się drzewo, na które się dosyć krótko
      wspinałem, ale potem za każdym razem spadałem strasznie długo i nigdy nie
      pamiętam, żebym w końcu upadł tak do końca, a zaraz znowu widzę, jak się
      wspinam na to samo drzewo i tak w kółko... straszne to było. po maturze mam
      ciągle koszmar, że jej nie zdałem, że ciągle mam jakieś przedmioty do
      zaliczenia. sprawa się spotęgowała po ukończeniu studiów. teraz to mnie nawet
      męczą koszmary, że jakiejś klasy w podstawówce nie skończyłem. po złożeniu
      dokumentów na studia doktoranckie śni mi się, jak ktoś się pyta w
      podstawówce: "a co ty robisz na doktoranckich, jak jeszcze tej szkoły nie
      ukończyłeś?!" koszmar, mówię wam. ale na szczęście po części wiem, czemu tak
      się dzieje. na studiach wyjechałem na półtora roku za granicę na staż i później
      musiałem innym trybem konczyć uczelnię. poza tym miałem jeden przedmiot, gdzie
      zaliczeniem było zdanie ćwiczeń, bez egzaminu, a mi ciągle w podświadomości
      brakuje tego jednego egzaminu. a kwestia matury bierze się stąd, że zdawałem
      matmę, najgorszy z niej nie byłem, ale na egzaminie po prostu wymiękłem -
      spanikowałem, nie umiałem, nie wiem. ledwo co zdałem. przynajmniej tak to
      widzę. i dlatego teraz tak mam... najgorsze jest to, że niepowodzenia tak na
      człowieka działają. dlaczego nie śni mi się np. matura z polskiego, z której
      naprawdę świetnie wypadłem??!
      • Gość: monika zabawna sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 21:01
        Ja to miałam sytuację dopiero... kochajac sie ze swoim chłopakiem, z
        pozycji "od tyłu" przeszlismy w pozycje tylno-boczną, niestety mój luby nie
        zauważył że po wypadnięciu jego penisa męskiego, włożył mi do drugiej dziurki,
        byłam zaskoczona ale po kilku jego pchnięciach - krzyknęłam
        "hej, w pedała sie zabawiasz?!" dopiero wtedy zauwazył - śmiechu było
        coniemiara, ha ha ha.
        • mapta Re: zabawna sytuacja 31.10.05, 21:37
          mamy 6-tygodniowe dziecko
          srodek nocy
          ja: odbijesz malego jak go nakarmie?
          r:to poloz go na kamieniach.
          ja: na czym???!!!
          r: na kamieniach.
          ja: na jakich kamieniach?!
          r: na tych malych, okraglych!
          ja: nie bede kladla naszego dziecka na zadnych kamieniach!
          r: jasne, jakby nigdy dotad nie lezal!!!

          :)
          • mapta Re: zabawna sytuacja 31.10.05, 21:39
            mialam zawolac malzonka jak skoncze przy kompueterze a on w tym czasie legl na
            lozku i zasnal. Budze go:
            ja: r, bedziesz korzystal z komputera czy mam wylaczyc?
            r:(cisza)
            ja:r, korzysztasz z komputera czy wylaczyc?!
            r:(cisza)
            ja (dobitnie i glosno):r, pytalam czy korzystasz z komputera czy wylaczyc?!!!!!!
            r: i co powiedzialem?

            :))
            • trocadero Re: zabawna sytuacja 03.11.05, 01:43
              Jestem na studiach we Francji. Uczelnia techniczna, miasteczko akademickie,
              bylam jedna z 3 dziewczyn ;) Wracamy o 3 z imprezy, kolega odprowadzil mnie do
              pokoju, zwykle zamykam drzwi ale tym razem siedze sobie na lozku i jeszcze
              analizuje co to sie dzialo... Przysnelam. A tu nagle... otwieraja sie drzwi do
              mego pokoju, wpada nieznany mi typ i zaczyna wrzeszczec cos w nieboglosy !!!
              Coz, moja przytomnosc umyslu byla godna podziwu, ze stoickim spokojem
              oznajmilam "Wychodzisz" ;) Podzialalo.


              Inna lozkowa akcja - 3 tygodnie temu jestesmy w Bulgarii na wakacjach z lubym,
              spimy oboje na boku, ja przed nim, obrocona plecami. Jest 6 rano kiedy budzi
              mnie solidny kopniak w tylek ! Nie wiem co mu sie snilo ale mielismy straszny
              ubaw :D

              P.S Te historyje sa niemozliwe, rycze ze smiechu!
              • Gość: Radek Re: zabawna sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 21:37
                To ja opowiem swoją, poniekąd śmieszna sytuację.
                Pewnego dnia, po zobaczeniu paru filmów w tv poszedłem spać. Ubranie rzuciłem
                niechlujnie na fotelu i zasnąłem w błogim snie.... Oczywiście, zielonego
                pojęcia nie miałem co mi się śniło, ale moge powiedzieć ze miałem jakieś
                halucynacje. Wstałem z lóżka i zacząłem się ubierać, a że moje ubranie było
                powywracane na lewą stronę, a do tego skręcone, więc przy zakładaniu spodni,
                prawdopodobnie noga mi sie zaplątała i z całym impetem przyrżnąłem łbem w
                szafe... Chałas był niesamowyty, z góry spadły jakies smieci na podłoge, robiaz
                bałagan. Otrzeźwiałem od razu, a glowa jak bolała... O Jezu! Nie musze chyba
                mówić, ze zleciała się cała chałupa, a ja juz nie zasnąłem tej nocy...

                Pozdrawiam!
                • Gość: akrobata zabawna sytuacja IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 06.11.05, 14:58
                  Wiekszosc opowiada sny.
                  Moja niedawna przygoda lozkowa.
                  Kochalem sie z dziewczyna, ona tylem do mnie, nachylona nad lozkiem.
                  Ja stalem jedna noga na podlodze, druga na malym dywaniku.
                  Niestety, w czasie gwaltowniejszego mego ruchu dywanik odjechal.
                  Z tylu za mna stalo biurko. Wypie.....lem sie na nie dokladnie.
                  Do dzis bola mnie plecy. Oczywiscie, seksu tego wieczoru juz nie bylo.
    • Gość: Karola Spałam kiedyś w jednym łóżku z moją kuzynką IP: *.p.lodz.pl 08.11.05, 10:50
      drugiego stopnia. W nocy coś mi się ubzdurało, że śpie z moim lubym i
      postanowiłam mu zrobić dobrze ustami. Ściągnęłam kuzynce bokserki i zaczęłam
      jej robić dobrze nie zwracając uwagi na brak ptaszka. Dotarło do mnie co robię
      dopiero wtedy, gdy kuzynka całkiem już przytomna zaczęła mocniej przyciskać
      moją głowę i jęczeć: Kara, nie przestawaj. Odskoczyłam jak poparzona, nie
      wiedziałam gdzie ze wstydu podziać oczy. Przeprosiłam kuzynkę i poszłam spać na
      fotel. Następnego dnia zaczęłam jej wszystko wyjaśniać, śmiechu było co nie
      miara. Kuzynka stwierdziła, że robiłam jej profesjonalną minetkę, chociaż ja
      nigdy wcześniej tego nie robiłam, co najwyżej oglądałam z chłopakiem na
      pornosach. Cały czas się rumienię na wspomnmienie tamtej nocy, gdy spotykam
      kuzynkę ta się zawsze śmieje i na powitanie całuje mnie w usta. Zaznaczam, że
      obie jesteśmy heteroseksualne.
      • dorotaniejest zabawności 08.11.05, 22:12
        majowa noc, słowiki dają czadu, pachnie bzem.
        leżę sobie z lubym pod kołderką rozmarzona czegoś. on też z lekka usmiechnięty
        - A wiesz... - zaczyna
        - Taaak?... - podchwytuję ochoczo, bo już wiem, ze bedzie bardzo romantycznie
        Luby kończy:
        - A wiesz, jak cudownie chodzi ta nowa piła do drewna?...


        podobne okolicznosci przyrody
        po kapieli starannie nacieram sie cudownie pachnącym, miodowo - waniliowym
        balsamem, majac na uwadze, że za parę chwil wyladuje w łóżeczku obok lubego.
        wsuwam sie pod kołdrę i słyszę:
        - Hmm.. co za zapach..
        - Podoba ci się? - pytam zadowolona
        - No nie wiem - zawahał się - jakoś tak kuchnią lecisz...


        Biwak, grono znajomych, namiot, balanga, alkohol, Tadkowi zrobiło sie gorąco i
        zdjął noszona od kilku dni kraciastą koszulę, którą założył wychłodzony czegoś
        Jacek
        rano Jacek budzi sie półprzytomny, maca kraciastą koszulę na sobie i mówi:
        - Tadek, cholera, czegoś na mnie wlazł...
    • Gość: gosciuwa Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 10.11.05, 17:18
      Na poczatek sen...

      Spie sobie we wlasnym lozeczku i sni mi sie ze ziemia zostala zaatakowana przez
      jakie ufoludki ktore wygladaja jak padalce, czarne takie 30 cm weze z duza
      iloscia zebow. Skacza na ludzi i ich wysysaja, (wtedy jeszcze nie bylo Archiwom
      X, koniec lat 80 tych) a oprocz tego przejeli ziemie i wszystko jest szare
      ponure i wilgotne. Obudzily mnie krzyki mamy z drugiego pokoju, jakies jeki i
      ogulne mamrotanie, wiec z glowa pod kadra jak najciszej wolam: momo, mamus,
      mamusi, zero odpowiedzi, mama tez ucichla z mamrotaniem. Wiec na moj 12-letni
      rozum stwierdzilam ze ufoludki przejely mi mame i lepiej jak bede siedzila jak
      truska pod kaldra czekajac na rozwuj wydazen. Na chwilke wychylilam nos z pod
      kadry aby chociaz ocenic ktora godzina jest. akurat tak sie zlozylo ze lozko
      bylo na przeciwko okna, ktore bylo bez zaslon i firanek (nie wiem dlaczego???)
      wiec pierwsze co zobaczylam do bezdenna szarosc nieba co potwierdzilo moj sen,
      zerknelam jeszcze na zegarek i byla 5 rano. Wiec stwierdzilam ze podkalderkuje
      jeszcze ze dwie godziny, wtedy ludzie w bloku beda wychodzic do pracy i bedzie
      slychac szum ludzi na klatce schodowej wiec wtedy kogos poinformuje i mi pomoze.
      Tak czekalam i czekalam, i czekalam az nagle mi sie wlaczyl budzik, trzepnelam
      go przy okazji rozwalilam, bo balam sie ze obcy uslysza. Jakies 15 min pozniej
      slysze glos mamy, wstawaj bo do szkoly sie spoznisz, nadal twierdzilam ze mama
      nie jest mama tylko jakies ufoludki ja zmienily. Tak wolala na mnie jeszcze ze
      trzy razy a ja ani mru mru, nawet oddech tlumilam. W koncu weszla do mnie do
      pokoju, zcziagnela ze mnie kadre, zaczela sie madrzyc, ze pies moim jest
      obowiazkiem, i powinnam go wyprowadzic a teraz jest za pozno i ona to musi
      zrobic. Ja caly czas z podejzeniem, mama wychodzi z psem, ja lece szybko d
      telefonu i dzwonie do babci co by potwierdzila atak obcych... ta w smiech, ze
      cos mi sie pokickalo, i ze mam powiedziec mamie aby zadzwonila jak tylko sie
      wroci. No to juz podejzenie mialam i na babcie, ale stwierdzilam ze bede sie
      zachowywac normalnie a jak trzeba to tak jak oni. Zwierzylam sie dopiero
      przyjaciolce w szkole , ktora mnie wysmiala. Akurat jej sie w nocy snila wojna z
      tad te jeki. Kamien mi z serca spadl, oczywiscie wszystko opowiedzialam
      mamie,ktora dzieki Bogu spisywala takie moje pomysly, aby teraz w starszym wieku
      mozna sie posmiac.

      Troche wczesniej cosik nocami lunatykowalam, raz mnie sasiad znalazl w srodku
      nocy dwa pietra nizej spiaca kolo kaloryfera w pizamie i sfetrze goralskim. Ja
      pamietam ze wszystko mnie swedzialo.Rodzice niezauwazyli jak wyszlam, o tej pory
      blokowali zamek. Nastepnym razem wyciagnelam z lodowki mleko, kefir smietane i
      zanioslam do lazienki, zawartosc wlalam do wanny a butelki jeszcze wtedy
      wrzucalam do kibla. ( tak niektore sie potlukly). Nie wiem czy pamietaci e, ale
      prawie w kazdym wtedy domostwie byly syfony na wode, no to ja taki syfon uzylam
      namoich papugach, cosik mi sie przysnilo ze ptaki nie maja wody , a swiadomie
      ale we snie stwierdzilam ze idac woda w pojemniczku papug sie rozleje , wiec
      syfon bedzie leprzym przenosnikiem wody. Rodzice zabrali syfon jak juz
      naciskalam lewarek.

      Z ostatnich paru lat mam tylko kilka przypadkow, w roli glownej. Psy notorycznie
      wyprowadzam w srodku nocy i wkurzam sie ze nie chca isc , a napewno im sie chce,
      tylko mezus sie smieje jak na bosaka i w koszulce nocnej probuje "wysikac psy",
      oczywiscie rano nic nie pamietam .

      Raz ponoc udalo mi sie wyjsc, ba nawet wzielam kluczyki do samochodu, wrzucilam
      psy do tylu, sama siadlam na miejscu pasarzera ( nie prowadze) maz ponoc tylko
      powiedzial jestesmy na miejscu , po czy ja wysiadlam i poszlam do domu spac.
      Tez tak kiedys zaczelam odsniezac podjazd, srodek zimy , a ja w kapciach i pizamie.
      Cale szczescie ze to moje lunatykowanie zdaza sie coraz rzadziej, memu lubemu
      zdazylo sie tylka raz, zlapal mnie za wslosy i szarpnal tak ze zabolalo, po
      przebudzeniu mowil mi ze snilo mu sie ze bilismy sie poduszkami na zarty i
      wlasnie zlapal za jedna.....

      Pozdrowienia
      Gosciuwa
    • Gość: igno Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 21:18
      moze troche odswieze watek- dwie sytuacje lozkowe:
      1. sam poczatek mojej znajomosci z obecnym mezem - lezymy w lozku po milym bara
      bara a on sie nagle mnie pyta : "miałaś orgazm"
      a ja: "w zyciu???"
      2. i niedawno na dobranoc mówie mu: "a jednak cie kocham, to tak jak Galileusz ,
      on też powiedział - a jednak sie kręci"
      po czym po chwili zastanowienia dodaje: "chociaż tego zupełnie nie rozumiem"
      na to mąż: " tego że sie kręci???"
      ja: "tego że cie kocham"
      • jorn Re: Autentyczna historia łóżkowa 26.11.05, 23:09
        Może nie do końca łóżkowa, ale z łóżkiem związana.

        Rok 1991. Przyjechałem na studia do Warszawy, a był to czas, kiedy w moim
        mieście w eterze było tylko Polskie Radio, a w Warszawie było już też prywatne
        Radio Zet. To radio bardzo chciało sie odróżniać od radio publicznego m. in.
        tym, że czas podawało w systemie dwunastogodzinnym (8 wieczorem, zamiast 20, z
        tym, że to "wieczorem" czasem pomijano). Któregoś dnia wróciłem z uczelni na
        kwaterę, położyłem się na łóżku z książką i zasnąłem. Po jakimś czasie się
        obudziłem, włączyłem radio i usłyszałem "za dziesięć ósma". Stwierdziłem, że
        się spóźnię, szybko zacząłem się szykować do wyjścia, tylko coś mi nie
        pasowało, bo przecież kilka minut przed ósmą rano powinno być już jasno.
        Dopiero, jak byłem już prawie gotowy, dotarło do mnie, że jest ósma wieczorem,
        a nie rano, jak myślałem przyzwyczajony do podawania czasu przez radio w
        systemie dwudziestoczterogodzinnym.

        Pozdrawiam
        • Gość: Katarynka Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 10.12.05, 19:03
          Moja siostra starsza:
          -Raz przez sen uparcie wołała Kubusia Puchatka (nie przyszedł)
          Mojej młodszej siostrze już to się przytrafia drugi raz: (9 lat)
          Wszyscy śpią ta nagle wchodzi do mojego łóżka i mnie wypycha
          Drugi raz wszyscy śpią Paulina znowu wbija mi się do łóżka tym razem ściągając mi spodenki od pidżamy ja je zaciągnęłam na górę:) ta wstała i poszła do swojego łóżka :)
          • Gość: k. Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.01.06, 20:19
            ja w trakcie :
            - kochanie, powiedz coś wulgarnego...
            ukochany :
            - ku...

            (takie połączenie "co mam powiedzieć" i ubawienia)

            i pozamiatane, pokładaliśmy się do rana ze śmiechu)
            :D
            • Gość: zyrafa Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 22:35
              my w trakcie....
              nagle on w totalnej ekstazie:
              - alez jestesmy....NIEBYWALYMI KOCHANKAMI!!!
              ja: zamarlam, po czym kulanie sie ze smiechu po podlodze polgodzinne bez
              przerwy, z seksu nici, on po kilku probach kontynuacji zakonczonych fiaskiem (
              z powodu ataku smiechu)smiertelnie OBRAZONY! :-)))))))))
              • Gość: melmire Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.fbx.proxad.net 17.01.07, 00:31
                Posiusialam sie wizualizujac sytuacje :D
        • Gość: Justyna Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 17:10
          Tak samo miała moja ciocia jak po powrocie z pracy położyła się spać, obudziła
          się o 17, a że zegarek wskazał 5 to zaczęła szykować się do pracy:).
    • Gość: dzidzia669 Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: 82.160.122.* 24.05.06, 23:03
      to my mielismy jakies 2 mies smieszna historie jak pojechalismy na dzialke do
      kumpla,i on sobie popił i gadal gadał o biblii i o sensie przykazań i sie
      zacinał czesto zeby pomyslec co dalej mowic a moj M do niego "no czyli o co w
      tym chodzi?" a kumpel na to z powaznym glosem " no o to zebyś niemalował
      obrazów"
      Smielaismy sie z niego przez calą noc i za kazdym razem kiedy go widzimy:)
      • deelaylah Re: Autentyczna historia łóżkowa 25.05.06, 12:02
        No to ja tez, jako ze lunatykuje od ponad 25 lat (kiedy mi to przejdzie??):

        1) Na dziewiata mialam zajecia. Dzwoni budzik, wylaczam go, wstaje. Ide do
        lazienki, myje sie, zakladam soczewki, wracam do pokoju, ubieram sie i robie
        makijaz. Potem do kuchni i robie sobie herbate. Z kubkiem w reku ide do duzego
        pokoju, siadam w fotelu i... budze sie. Jest 5 rano.:)

        2) Nie cierpie insektow, robali, pajakow, owadow, mrowek i tym podobnych. Po
        prostu sie ich boje, co czesto odzwierciedla sie w mych snach (i nierzadko
        owocuje uciekaniem przez cale mieszkanie z rozdzierajacym krzykiem tudziez
        rzucaniem posciela, w ktorej owe ohydztwa sie kryja). Wezow tez specjalnie nie
        lubie. Kiedys snilo mi sie, ze w mojej koldrze jest pyton. Fioletowy do tego.
        Zerwalam sie z lozka i zaczelam potrzasam przerazona ww. koldra - pyton sie
        wyniosl z koldry. Ale wlazl za szafe kolo mojego lozka, no wiec ja w tym lozku
        na pewno spac nie bede, pomyslalam. Postanowilam isc spac do kolezanki
        mieszkajacej dwie klatki dalej, wiec zaczelam sie ubierac. Obudzilam sie przy
        drzwiach.:)

        3) Mialo to miejsce po zamieszkaniu z moim nie-mezem. Snilo mi sie, ze przyniosl
        do domu jakas oblesna roslinke, wygladala jak drzewko bonsai, ale miala
        oslizgle, glonowate liscie i wcale mi sie nie podobala. Wkurzylam sie na niego i
        pytam, kto mu pozwolil to cholerstwo kupic, ale nie uzyskalam odpowiedzi.
        Wkurzylam sie (i zerwalam sie w tym momencie z lozka) i zaczelam sie na biedaka
        (spiacego do tej pory grzecznie obok mnie) wydzierac, ze w ogole mnie nie
        slucha, ze ma gdzies moje zdanie i ze ogolnie mam go dosc. Chwycilam poduszke i
        komorke (!) i wynioslam sie na lozko do drugiego pokoju. Moje slonko
        zdezorientowane polazlo za mna i pyta, co mi sie stalo, ale obrazona mowie, zeby
        spadal. Pochylil sie nade mna i poprosil, zebym wrocila do lozka, ale ja znowu
        zaczelam sie na niego drzec, a w koncu stwierdzilam, ze nie moge, bo jak tak
        stoi nade mna, to nie moge wstac. W koncu naburmuszona wrocilam do sypialni,
        polozylam sie do lozka i "zasnelam" (choc tak naprawde caly czas spalam).
        Niestety, moj nie-maz byl tak przerazony, ze nie mogl zasnac i zaczal sie bac,
        ze jeszcze wstane i pojde do kuchni po noz i mu krzywde zrobie, wiec spanikowany
        chwycil poduszke i uciekl do drugiego pokoju, gdzie zamknal sie na klucz.:D
        Opowiedzial mi wszystko rano, bo nic nie pamietalam i gdy po przebudzeniu sie
        zauwazylam, ze go nie ma, obrazilam sie smiertelnie.:) (czasem pamietam
        wszystko, a czasem nie pamietam kompletnie nic)

        4) Calkiem niedawno, znam z opowiadania nie-meza, bo nie pamietam. Ja juz
        spalam, a wspolspacz czytal ksiazke w lozku. Nagle stwierdzilam, ze "ja sie tym
        zajme", wstalam z lozka i poszlam do kuchni. Po narobieniu sporego halasu przy
        pomocy roznego rodzaju naczyn, zadowolona wrocilam do sypialni z malym
        talerzykiem i powiedzialam: "Tu ci go klade, na szafce." Na to nie-maz
        zaciekawiony: "A po co mi to?" "No zebys mial gdzie gume do zucia polozyc". I
        wrocilam do lozka. Zaznaczam, ze wspolspacz nie zul gumy.:)



        • Gość: A Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.ser.netvision.net.il 25.05.06, 17:07
          Usmialam sie po pachy, szczegolnie z tejostatniej... :)
    • titta Re: Autentyczna historia łóżkowa 25.05.06, 14:11
      Nie tak dawno snilo mi sie, ze spotykam sie ze swoim ex, ktory jest oglednie
      mowiac niemily (w tym snie). Odezwaly sie wszystkie byle i niebyle zale. Po
      przebudzeniu (niecalkowitym) zadzwonilam do bylego (za granice) i wygarnelam
      biedakowi co o nim mysle... (Otrzezwialam jak na jego pytanie o co mi chodzi,
      odpowiedzialam, ze o sen ;).
    • Gość: egata walka z chrapaniem IP: *.aster.pl 25.05.06, 14:49
      Gdy zawiodły próby gwizdania aby mąż przestał chrapać, poszturchuję go mówiąc:
      "Nie chrap" na co otrzymuję b. trzeźwą odpowiedź: "A właśnie że będę".
      • Gość: elcia Re: walka z chrapaniem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.06, 16:39
        miałam ok 6 lat, historia jakich tutaj wiele - myslałam ze siedze na kibelku,
        róznica polega na tym że ja miałam cięższy kaliber do zrobienia :-) Obudziła
        mnie siostra, którą obudził smród wydobywający sie spod mojej kołdry - zrobiłam
        gigantyczne kupsko, po czym położyłam sie do tego spać... Do dziś pamiętam ślad
        mojej stopy odbity w gówienku ;-)

        Z współczesnych łózkowych historii. Zdarzyło sie już kilka razy, ze rano mój
        mąż po obudzeniu się nie odzywa się do mnie, jest strasznie gburowaty. Na co ja
        się też przestaję odzywać, dopiero potem wychodzi na jaw że śniło mu się że go
        strasznie wkurzyłam i nie miał ochoty mnie w ogóle oglądać, a co dopiero
        rozmawiać...
        • Gość: Justyna Re: walka z chrapaniem IP: *.in-addr.btopenworld.com 07.06.06, 01:20
          Bylam wtedy w ciazy, mojemu mezowi snil sie taki sen: Szlismy do lasu, bylo
          lato i lataly motyle. Powiedzial do mnie, zeby mu dac tego motyla, a ja mu na
          to, ze jak sobie namaluje las to bedzie mial malina (chodzilo o motylka).
          Podobno paskudnie na niego popatrzylam i poszlam sobie dalej. Do dzisiaj mi to
          wypomina.
          Z tego samego okresu - snilo mi sie polowanie. Mysliwi lezeli na ziemi, na
          brzuchach i w rekach mieli ozdobne, rzezbione rogi. Do tych rogow szczotkami
          ryzowymi zagarniali dzwieki, bo to bylo polowanie na dzwieki. To byli
          Amerykanie. Skad wiesz? pyta moj kochany, bo mieli dlugie nogi. I spalam dalej.
          • Gość: zzzz Re: walka z chrapaniem IP: *.acn.waw.pl 13.10.06, 16:40
            up
      • fania25 dodaj do siebie te kulki 13.10.06, 21:35
        moja mama zasypiając w łóżku nagle mówi do mnie, leżącej obok: no dodaj do
        siebie te kulki... patrzę na nią i pytam:
        - co?
        - no te kulki, musisz je dodać...
        okazało się, że moja mama tuż przed zasnięciem próbowała obliczyć ile lat miała
        jakaś aktorka w dniu smierci, a znała datę urodzin i zejścia. wyobraziła sobie
        ogromne liczydło, na którym próbowała obliczyć tę datę...

        do dzisiaj smiejemy się, że jak ktoś już zasnął, to znaczy, że kulki dobrze
        policzył :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka