Gość: mario przygoda kolegi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 12:28 mam kolegę, ktory z imprez zawsze wraca nocnym i w nim przysypia... pewnego dnia/nocy objeździł całą wawę w nocnym, aż w końcu dostał się do domu. budzi się rano-coś ciasno, otwiera oczy patrzy a tu ojciec sie rozpycha w jego łóżku, podnosi się żeby się upewnić, patrzy a tu matka leży za ojcem, mysl coś nie tak... kombinuje, kombinuje, rozgląda się i co? ... wrócił tak nastukany, że nie chciało mu się słać łóżka, więc się położył do rodziców .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pasoa klient IP: *.petrus.com.pl 28.09.05, 14:43 od niedawna pracuje w sklepie nabiałowym i w pewien sobotni wieczór przyszło do nas troche gosci wypiłam parę drinków i poszłam na chwilke się położyc .gdy po ok 30 min mój mąż przyszedł sie spytac czy jeszcze do nich przyjde odpowiedziałam że sera ryckiego już niema został tylko z lisewa poczym przebudził mnie śmiech wszystkich gosci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wielorak spać z lunatykiem IP: *.dominet.pl / 217.30.157.* 28.09.05, 14:45 Cześć! Ja też lubię sobię czasem pogadać. i tak ostatnie moje odwiedziny u mamy skończyły się tym, że nie chciałam spać sama (24lata) w drugim pokoju i władowałam się jej do wyrka. Śpimy sobie smacznie w pokoju z balkonem. Budzę mamę w środku nocy, pakazuję paluchem na balkon i po cichu mówię: "Patrz." Mama zastygła, patrzy na balkon a że nic nie widzi to pyta:" Co?" a ja na to "ciii..." mama wystraszona, powoli ze strachu peka jej serce ale dla pewności pyta "śpisz?" a ja na to "Nieee...ciii..." Jak mi to rano opowiadała to mówiła że długo nie mogła później zasnąć i ciągle patrzyla czy nikt nie wchodzi przez balkon hihi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B@si@ Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 14:42 heheh nie moja historyja ale mojej siostry ktora nota bene ma bardzo czesto niewielkie odchyly. a wiec pewnego razu musiala dosyc wczesnie wstac i wziela budzik od ojca bo jest dosyc skuteczny w wybudzaniu.otoz zaczyna dzwoinc najpierw powoli by po jakims czasie przyspieszyc(my mowimy ze budzik sie wkurza) jest elektroniczny i slychac takie "bip bip"coraz szybciej..i budzac moja siostre dotarl juz nanajwyzsze obroty i budzil dalej .wkurzony ojciec wchodzi do pokoju i budzi siostre i pyta sie czemu nie wylaczy budzika a ona na to ze bala sie obudzic bo snilo jej sie ze bomba tyka i wybuchnie jesli sie obudzi i wylaczy budzik:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kociula Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.ew.pl 28.09.05, 16:30 to bylo pare lat temu, poczatek znajomosci z moim owczesnym chlopakiem. mieszkałam w pokoju ze starszym bratem. budze sie w nocy i "widze" mojego owczesnego chlopaka siedzacego na skraju lozka i normalnie geba mi sie zaczyna cieszyc i cos tam do niego mamroczę, a w tym samym momencie moj brat, co wlasciwie nigdy nie miewa jakichs takich nocnych dziwactw, podnosi sie i z przerazeniem w glosie mowi, ze "cos" mu wylazi zza lozka. w momencie gdy moj Owczesny wyparowal, to "cos" wylecialo wg mojego brata przez otwarte okno ... i wlasciwie dopiero wtedy oprzytomnialam. kolejna paranoja senna jaka mi sie przytrafila to w namiocie, w ktorym spalam z 4 dziewczynami, a namio byl przeznaczony na gora 3 osoby! i dostalo mi sie miejsce przy scianie. pewnej nocy obudzilam wszystkie szamoczac sie i krzyczac, ze sie namiot wali ... ale to chyba taki standard :] miewalam tez mrowkowe paranoje senne, kiedy to w moim mieszkaniu pojawily sie mrowki faraonki. owego czasu kilka razy w nocy zrzucalam posciel na podloge wytrzepujac ja dokladnie, po czym kladlam sie spac ... ogolnie gadanie przez sen to typowy standard jak dla mnie ... pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adrianna ha ha ha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 20:17 Ja to miałam sytuację dopiero... kochajac sie ze swoim chłopakiem, z pozycji "od tyłu" przeszlismy w pozycje tylno-boczną, niestety mój luby nie zauważył że po wypadnięciu jego penisa męskiego, włożył mi do drugiej dziurki, byłam zaskoczona ale po kilku jego pchnięciach - krzyknęłam "hej, w pedała sie zabawiasz?!" dopiero wtedy zauwazył - śmiechu było coniemiara, ha ha ha. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roman71 jestes jeb nięta? n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 19:14 . Odpowiedz Link Zgłoś
strachael Re: Autentyczna historia łóżkowa 28.09.05, 20:53 No to jeszcze ja: Pewnej nocy wszystkich ze snu wyrwał mój krzyk... Otwierają oczy i widzą mnie wciśniętego między ścianę a łóżko i sapiącego z przerażenia. Nikt nie wie co się dzieje, moja leży zdezorientowana, pyta się mnie o co chodzi ale nie słyszy odpowiedzi... Po pewnym czasie jak, już udało się mnie obudzić, usłyszeli: - O ku*wa przysniło mi się, że jesteś strzygą!! No i jak otworzyłem jedno oko i ją zobaczyłem to... dalej już wiecie. pzdr adam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wielorak Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.dominet.pl / 217.30.157.* 29.09.05, 13:32 Kiedyś jak byłam małym dzieckiem taka historyjka sie przydarzyła: mama widzi że wychodzę z pokoju z kołdrą przeciągnięta przez ramię, pyta "A ty gdzie idziesz" a ja na to że ide spać po czym otworzyłam drzwi do szafy i zaczęłam tam wpychać siebie i kołdrę :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: seniorita_k Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: 217.79.151.* 29.09.05, 14:21 Tez mialam kilka smiesznych historyjek łózkowych. 1. Spałam z mamą, bylo to w czasie kiedy mialam chlopaka ktorego w ogole sie nie krępowałam i dotykałam go gdzie mi sie podobalo (tez podczas wspolnych nocy), pomylilo mi sie cos tamtej nocy i moją rodzicielke gładzilam po brzuchu i korcilo mnie zeby poprowadzic rękę niżej...na szczescie sie opamietalam..mama zdązyła się obudzic ..oczywiscie wszyscy mieli ubaw a ja udawalam ze nie pamietam :) Od tamtej pory przezornie śpie tylko sama albo z facetem ;) 2. Mała bylam...cos mi sie uroiło..rodzice jeszcze nie spali ja natomiast tak...postanowilam rozerwac poszewke zebami, tata pyta: co ty robisz? ja na to: o co ci chodzi wiem co robie!!!...i pprrrrrrrrr...poszła poszewka...W ramach pokuty z rana musialam ją zszywać... 3. Ostatnie wakacje spedzilam w Londynie i jak wiadomo wszedzie musiałam mówic po angielsku.... Znajomi zauważyli że podczas snu także :) Zapamietali, używane przez mnie często "what??!!" :D 4. Za bardzo mlodego młodu :) sikanie do łózka było dla mnie normą..oczywiscie sniło mi sie ze juz jestem w kibelku... starcie snu z rzeczywistością było....mokre...:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iz.a Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: 217.153.105.* 29.09.05, 14:43 mój chopak, po pierwsze wczoraj wieczorem się ze mną kłócił, że nie ma nic takiego jak bajka o dwóch Dorotkach, więc mu ją opowiedziałam, a on bezczelinie zasnął w międzyczasie, a dzisiaj rano ni stąd ni zowąd spojrzał na mnie nieprzytomny i zaspanym głosem mówi: - nie jestem żaden Kalafiorek (na to ja podpuszczając go) - a co jesteś Kochanie? (chwila zastanowienia i rozmażonym głosem)-....Rambo! Odpowiedz Link Zgłoś
uasiczka Re: Autentyczna historia łóżkowa 30.09.05, 08:51 dwa niezależne teksty mojego męża wypowiedzianie półprzytomnie o poranku: "spytaj romualda traugutta - on będzie wiedział" i mój ulubiony: "jestem czekoladowym krasnalem, możesz mnie polizać po jajkach na szczęście" Odpowiedz Link Zgłoś
mattamatta Re: Autentyczna historia łóżkowa 09.02.07, 23:33 Jako małe dziecko byłam na weselu u rodziny mojego ojca w górach. Wieczorem jak to wieczorem - rodzice chcą poszaleć więc dzieciaki wysłano do spania. Mnie położono razem z moim mlodszym kuzynem. Rano po imprezie wracają rodzice i znajdują mnie - wtedy około pięcioletnią śpiącą w poprzek dużego, podwójnego łózka i mojego młodszego kuzyna zmarzniętego i zwiniętego w kłębek na dywaniku koło łóżka. Na pytanie dlaczego tu śpi zamiast w łóżku odpowiedział "Bo ja z dziewcynami nie bede spał":) Dzisiaj ma już żonę i dziecko. Więc jednak chyba zmienił zdanie i już z dziewcynami sypia:) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza7 Re: Autentyczna historia łóżkowa 03.10.05, 15:30 mój mąż w nocy strasznie się wierci. Gdy po raz któryś obudził mnie przewracając się z boku na bok, pytam zirytowana: - co się tak roisz? - bo jestem rojnik! Odpowiedz Link Zgłoś
agata_s2 Re: Autentyczna historia łóżkowa 03.10.05, 20:51 Jak byłam mała, to miałam straszne fazy z lunatykowaniem i tak np. - w środku nocy poszłam do siostry, wchodzę do jej łóźka ściskając mocno poduszkę i powiedziałam: ja tu dziś śpię, ona mnie grzecznie wzięła za rączkę i odprowadziła do mojego pokoju; - również noc, budzę się nagle w wannie, w piżamie i z kołdrą, - to że mam zwyczaj robić mojemu współspaczowi awantury w nocy już nikogo nie dziwi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 20:35 1. W nocy, bedac juz dorosla osoba, zachcialo mi sie siku. Wstalam, poszlam do ubikacji, siadlam, wysikalam sie. Ale cos mi mokro.... Okazalo sie ze nie podnioslam klapy - ZADNEJ w kibelku, no i nasikalam na zamknieta muszle klozetowa.... 2. Rowniez noc. Budze sie bo cos straszliwie smierdzi, ale to potwornie. Widze ze kot sobie chodzi po pokoju, no i mysle - pieknie, juz narobil. Kot mial za mlodu nawyk robienia kupki w szafie. No wiec podchodze to tej szafy, smrod sie nasila, otwieram drzewiczki i rzeczywiscie, wielkie kocie kupsko na moich ubraniach sobie lezy. Wywalilam kota z pokoju, otworzylam okno i mysle ze rano sprzatne bo zasne na stojaco za chwile. Rano wstaje, podchodze do szafy - zadnej kupki nie ma, nic w pokoju nie smierdzi. Opowiedzialam mamie ta historie rano, na to ona ze slyszala ze w nocy darlam sie na kota .... ja nie wiem co sie czasem ze mna dzieje :) Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka moja wczorajsza jazda :) 10.10.05, 16:12 Wczoraj płożyłam się spać późno, o 2 w nocy. Siedziałam nad formatowaniem pracy, poprawiałam tabelki, wszystko musi grać :) W nocy obudziło sie moje dziecię, poszłam do syna (prawie 2 lata) do łóżka i dalej spałam z nim. Młody miał chyba jakies problemy, nie wiem, o co chodziło, jęczał, płakał, chciał wychodzić z pokoju, a ja chciałam SPAĆ! Przypominam sobie, że bardzo się na niego denerwowałam, że przez niego TABELKI MI SIĘ POROZJEŻDŻAJĄ! TAK! Dokładnie widziałam te moje tabelki, wykresy, miałam je przed oczami, jak smigają w wordzie... Ech... moja koleżanka którejś nocy miała sen, że je budyń. Pyszny był wyjątkowo, jak się obudziła miała w ustach wymiętą, przeżutą własną kołdrę :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika Re: moja wczorajsza jazda :) IP: 212.160.159.* 11.10.05, 12:46 mi się kiedyś śniło ,że jem słonecznik,tak sobie dłubie .Jak się obudziłam miałam całą poduszkę oplutą.A co ciekawe ja nie jem słonecznika bo go nie lubię.Dobrze ,że spałam sama Odpowiedz Link Zgłoś
meduza7 Re: moja wczorajsza jazda :) 11.10.05, 20:03 mnie się nieraz zdarza, że na jawie kończę senne dialogi... Odpowiedz Link Zgłoś
eni69 Re: Autentyczna historia łóżkowa 12.10.05, 11:37 Któregoś dnia mój mąż miał wolny dzień. Rano leżymy sobie w naszej sypialni, a że lubimy poleżeć sobie nago, tak też leżeliśmy; było ciepło więc nawet bez przykrycia. Nagle bez żadnego ostrzeżenia wchodzi moja teściowa. Mąż zdążył tylko zakryć moje piersi. Reakcja teściowej: "co ty jej robisz?!?" ze zdziwieniem. Ja tylko sobie pomyślałam DOBRZE MAMUSIU, DODRZE!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lilarose Re: Autentyczna historia łóżkowa 20.10.05, 11:26 Przypomnialo mi się jeszcze... Nad ranem budzi mnie donośny głos mojej siostry (śpimy w jednym pokoju, mamy łóżka obok siebie): Wysłuchaj nas Panie! Po przebudzeniu nie chciała uwierzyć, ale po chwili zastanowienia się przypomniała sobie, że jej się sniło, że była na mszy w kościele :)) Ta sama siostra przez sen: czemu te zwierzeta są takie biedne? (nie mam pojecia, o co jej chodziło) Odpowiedz Link Zgłoś
decitos Re: Autentyczna historia łóżkowa 20.10.05, 14:11 Moja matka nieraz budzi się i zanim dojdzie do siebie mówi lub robi ciekawe rzeczy... Raz siedzę w pokoju i widzę, jak matka w koszuli nocnej otwiera drzwi i wychodzi na korytarz (mieszkamy w bloku). Krzyczę więc "Co robisz?" - "Sprawdzę, czy tata już wrócił...". Ojciec oczywiście spał smacznie w tym samym łóżku, z którego wstała matka, więc wiedziałem już, że będzie wesoło. Po 10 sekundach matka wraca, więc pytam "No i co? Wrócił?" - "Nie wiem, śmieci byłam wyrzucić..." i poszła dalej spać. Innym razem wszedłem do pokoju rodziców zabrać prasę codzienną, aby sobie poczytać przed snem. Matka się przebudziła, więc widząc to cicho rzekłem "Ja tylko po gazety", a ona na to "Widzę w papierach, że naczelnik nie wydał zgody na urlop..." i patrzy na mnie. Więc ja w śmiech i pytam "Wiesz co Ty mówisz?" a matka "No wiem..... Ale to i tak trzeba sprawdzić" i dalej śpi :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Justyna Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 15:38 Żeby Psl komus do łóżka wchodziło heheh:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smak.moich.ust Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.telpol.net.pl 21.10.05, 18:51 heheheh, mocnego masz meza... ja bym dostała padaczki od takiego tekstu... hehehehehhee Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rozbawiona :-) Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: 82.139.42.* 21.10.05, 19:15 Sytuacja mocno intymna, ja na nim, kochamy się w najlepsze az nagle mocny cios w stopę zadany pięścią mojego Ukochanego. Ja:Co ty robisz :-/ ?( zdezorientowana bo nie wiem czy to cos nowego w naszej alkowie , urozmaicenie czy coś ale bolalo więc komunikuję mu że nie za bardzo ja tak tego tamtego ...eh...) ON.A nic nic łózko skrzypialo i myslałem ze jak walne pięscią to przestanie :-/ Ja; Ale jak mnie walniesz? ON: nie łożko-tylko ręka mi się omsknęła Ja;Rany a ja myślałam ze Tobie już sie znudzilo takie zwyczajne bara bara i ze hardcore i sado-macho wprowadzasz :-))) Zaczeliśmy się tak śmiać bo podobno minę mialam nie zaciekawą, przerażenie i dezorientacja:-) Seks odlozylismy na poźniej :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madziaro Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.05, 19:46 to teraz ja :) ze dwa lata temu był u mnie mój chłopak (obecnie mąż)i przyjechała do nas koleżanka. Śpimy sobie w nocy grzecznie ja od ściany, mój z brzegu naszego łóżka, obok rozkładany fotel na którym śpi koleżanka. Nie wiem co mi się śniło w każdym razie machnęłam ręką i uderzyłam chłopa, on się wkurzył, przewrócił na drugi bok - twarzą do koleżanki... której się coś przyśniło i dostał z drugiej strony strzała - rano powiedział, że już z nami obiema nocować nie będzie :))) --- śpię w swoim łóżku, po drugiej stronie pokoju łóżko mojego brata. Mam strasznie słaby sen i budzi mnie byle szurnięcie (czasem budzika za to nie słyszę ale to się wytnie). W nocy budzi mnie dziwny dźwięk dochodzący z łóżka brata, za chwilę usłyszałam - Ale to by było jak ściemnianie ściemniacza Przez następną godzinę nie mogłam zasnąć bo co chwile mi się to przypominało i się śmiałam Za to raz się pokłóciliśmy bo on nie dał sobie wytłumaczyć, żeby szedł spać - wydawało mi się, że nie śpi - tylko krzyczał na mnie, że w nowym Windowsie wcale takich okienek nie ma :D Odpowiedz Link Zgłoś
mycha70 Re: Autentyczna historia łóżkowa 25.10.05, 23:57 Mój tata kiedyś nocował pod gołym niebem. Dokładnie on i jeszcze jego kolega. Okoliczności takie, że brak cywilizacji, parking w górach, ani światła, ani żywego człowieka, oprócz kilkorga uczestników wycieczki, którzy spali w samochodach. Otóż panowie rozłożyli sobie materace w taki sposób, że spali głowami do siebie. W pewnym momencie mojemu tacie śni się, że w pobliżu siedzi zając i uparcie się przygląda. Już tata wyciągał rękę, żeby go złapać (no bo czemu nie), kiedy poczuł niezbyt silne uderzenie w głowę. Szybko obudził się, rozejrzał, nikogo nie widać, więc pyta się owego kolegi, dlaczego go uderzył. A on zaspany ciężko na to, że śniło mu się, że obok siedzi zając, więc chciał go złapać. Odpowiedz Link Zgłoś
meduza7 Re: Autentyczna historia łóżkowa 26.10.05, 19:45 Najlepiej to jak człowiek śpi sam. Wtedy mu sie wydaje, że żadnych głupot nie robi... a po prostu nie ma mu kto o tym rano opowiedzieć! Odpowiedz Link Zgłoś
bright_witch Re: Autentyczna historia łóżkowa 30.10.05, 22:50 ja po dluzszej balandze z kumplem na miescie wracalam do domu autobusem juz porannym o godzinie 6:30 i oczywiscie zmeczona i wypita jak 150 w nim zasnelam. na szczescie wysiadam na ostatnim przystanku,wiec dojechalam tak sobie, pan kierownica mnie obudzil, sobie wyszlam i zamiast poczlapac do domu rozsiadlam sie na przystanku i czekalam na mojego kumpla,ktory gwoli scislosci pojechal innym autobusem do domu a mnie tylko na przystanek odprowadzal :-) a ja bylam swiecie przekonana ze przyjechal ze mna i ze wlasnie on mnie obudzil i z pewnoscia ze zaraz przyjdzie czekalam na przystanku. potem jak uswiadomilam sobie ze nie przyjdzie stwierdzilam ze kit z nim, wiec jade sama. a po 15 minutach siedzenia dotarlo do mnie ze wlasciwie ja nie musze jechac autobusem nigdzie bo juz jestem na swoim osiedlu :-P nie wiem na co ja czekalam, chyba na przesiadke do sypialni. dobudziwszy sie wiec juz do konca podreptalam do domu i polozylam sie spac po ludzku :-D a swoja droga to kanary i kierowcy autobusow, zarowno dziennych jak i nocnych to sie ladnie roznych cudow naogladaja ;-) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Viciu Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 18:08 Kilka wrzutów autentycznych: 1. mały Viciu śpi sobie grzecznie w dużym łózku. Środek nocy. Viciu spada z łózka. Kiedy rodzina patrzy dość poruszona moją nocną aktywnością, kładę się- śpiąc cały czas!- z powrotem i spokojnie mówię: "Dobrze, że umiem pływać..." 2. Viciu dużo starszy, jedzie do kumpla do Gdańska pociągiem, w celu odbycia wakacyjnej porcji byczenia się kompletnego. Przedział pełen współpasażerów, usypiam. Budzi mnie mój własny krzyk spod kurtki (spałem w pozycji " na Ku-Klux-Klan"): Policja! POLIIICJA!! Nie pamiętam, co mi się śniło, ale sputnicy patrzyli na mnie dziwnie... 3. Ostatnia sobota. Jestem u mojej Ukochanej, która właśnie przeżywa stres związany z byciem kierowniczką Księgarni- zamówienia, zakupy, sprzedaż podręczników dla studentów i takie tam. Głucha noc, Kurczątko twardo śpi, ale nachodzi mnie głupawka i postanawiam jej nieco podokuczać W tym celu zatykam jej nos. Po pierwszej próbie zamruczała coś i się odsunęła. Przy drugiej- sprała mnie po łapach. Po trzeciej: - Zamiast mi dokuczać, podaj mi ksiązkę do angielskiego!! - ?? Ale jaką, Skarbie? - Zieloną! Z ćwiczeniami! 40 plus 22 złote! Nie można płacić kartą. Z czerwonych jest tylko ksiązka, ćwiczenia będą w czwartek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mlekota koszmar nocny IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.10.05, 19:30 jak byłem mały notorycznie śniło mi się drzewo, na które się dosyć krótko wspinałem, ale potem za każdym razem spadałem strasznie długo i nigdy nie pamiętam, żebym w końcu upadł tak do końca, a zaraz znowu widzę, jak się wspinam na to samo drzewo i tak w kółko... straszne to było. po maturze mam ciągle koszmar, że jej nie zdałem, że ciągle mam jakieś przedmioty do zaliczenia. sprawa się spotęgowała po ukończeniu studiów. teraz to mnie nawet męczą koszmary, że jakiejś klasy w podstawówce nie skończyłem. po złożeniu dokumentów na studia doktoranckie śni mi się, jak ktoś się pyta w podstawówce: "a co ty robisz na doktoranckich, jak jeszcze tej szkoły nie ukończyłeś?!" koszmar, mówię wam. ale na szczęście po części wiem, czemu tak się dzieje. na studiach wyjechałem na półtora roku za granicę na staż i później musiałem innym trybem konczyć uczelnię. poza tym miałem jeden przedmiot, gdzie zaliczeniem było zdanie ćwiczeń, bez egzaminu, a mi ciągle w podświadomości brakuje tego jednego egzaminu. a kwestia matury bierze się stąd, że zdawałem matmę, najgorszy z niej nie byłem, ale na egzaminie po prostu wymiękłem - spanikowałem, nie umiałem, nie wiem. ledwo co zdałem. przynajmniej tak to widzę. i dlatego teraz tak mam... najgorsze jest to, że niepowodzenia tak na człowieka działają. dlaczego nie śni mi się np. matura z polskiego, z której naprawdę świetnie wypadłem??! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monika zabawna sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 21:01 Ja to miałam sytuację dopiero... kochajac sie ze swoim chłopakiem, z pozycji "od tyłu" przeszlismy w pozycje tylno-boczną, niestety mój luby nie zauważył że po wypadnięciu jego penisa męskiego, włożył mi do drugiej dziurki, byłam zaskoczona ale po kilku jego pchnięciach - krzyknęłam "hej, w pedała sie zabawiasz?!" dopiero wtedy zauwazył - śmiechu było coniemiara, ha ha ha. Odpowiedz Link Zgłoś
mapta Re: zabawna sytuacja 31.10.05, 21:37 mamy 6-tygodniowe dziecko srodek nocy ja: odbijesz malego jak go nakarmie? r:to poloz go na kamieniach. ja: na czym???!!! r: na kamieniach. ja: na jakich kamieniach?! r: na tych malych, okraglych! ja: nie bede kladla naszego dziecka na zadnych kamieniach! r: jasne, jakby nigdy dotad nie lezal!!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
mapta Re: zabawna sytuacja 31.10.05, 21:39 mialam zawolac malzonka jak skoncze przy kompueterze a on w tym czasie legl na lozku i zasnal. Budze go: ja: r, bedziesz korzystal z komputera czy mam wylaczyc? r:(cisza) ja:r, korzysztasz z komputera czy wylaczyc?! r:(cisza) ja (dobitnie i glosno):r, pytalam czy korzystasz z komputera czy wylaczyc?!!!!!! r: i co powiedzialem? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
trocadero Re: zabawna sytuacja 03.11.05, 01:43 Jestem na studiach we Francji. Uczelnia techniczna, miasteczko akademickie, bylam jedna z 3 dziewczyn ;) Wracamy o 3 z imprezy, kolega odprowadzil mnie do pokoju, zwykle zamykam drzwi ale tym razem siedze sobie na lozku i jeszcze analizuje co to sie dzialo... Przysnelam. A tu nagle... otwieraja sie drzwi do mego pokoju, wpada nieznany mi typ i zaczyna wrzeszczec cos w nieboglosy !!! Coz, moja przytomnosc umyslu byla godna podziwu, ze stoickim spokojem oznajmilam "Wychodzisz" ;) Podzialalo. Inna lozkowa akcja - 3 tygodnie temu jestesmy w Bulgarii na wakacjach z lubym, spimy oboje na boku, ja przed nim, obrocona plecami. Jest 6 rano kiedy budzi mnie solidny kopniak w tylek ! Nie wiem co mu sie snilo ale mielismy straszny ubaw :D P.S Te historyje sa niemozliwe, rycze ze smiechu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Radek Re: zabawna sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 21:37 To ja opowiem swoją, poniekąd śmieszna sytuację. Pewnego dnia, po zobaczeniu paru filmów w tv poszedłem spać. Ubranie rzuciłem niechlujnie na fotelu i zasnąłem w błogim snie.... Oczywiście, zielonego pojęcia nie miałem co mi się śniło, ale moge powiedzieć ze miałem jakieś halucynacje. Wstałem z lóżka i zacząłem się ubierać, a że moje ubranie było powywracane na lewą stronę, a do tego skręcone, więc przy zakładaniu spodni, prawdopodobnie noga mi sie zaplątała i z całym impetem przyrżnąłem łbem w szafe... Chałas był niesamowyty, z góry spadły jakies smieci na podłoge, robiaz bałagan. Otrzeźwiałem od razu, a glowa jak bolała... O Jezu! Nie musze chyba mówić, ze zleciała się cała chałupa, a ja juz nie zasnąłem tej nocy... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akrobata zabawna sytuacja IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 06.11.05, 14:58 Wiekszosc opowiada sny. Moja niedawna przygoda lozkowa. Kochalem sie z dziewczyna, ona tylem do mnie, nachylona nad lozkiem. Ja stalem jedna noga na podlodze, druga na malym dywaniku. Niestety, w czasie gwaltowniejszego mego ruchu dywanik odjechal. Z tylu za mna stalo biurko. Wypie.....lem sie na nie dokladnie. Do dzis bola mnie plecy. Oczywiscie, seksu tego wieczoru juz nie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karola Spałam kiedyś w jednym łóżku z moją kuzynką IP: *.p.lodz.pl 08.11.05, 10:50 drugiego stopnia. W nocy coś mi się ubzdurało, że śpie z moim lubym i postanowiłam mu zrobić dobrze ustami. Ściągnęłam kuzynce bokserki i zaczęłam jej robić dobrze nie zwracając uwagi na brak ptaszka. Dotarło do mnie co robię dopiero wtedy, gdy kuzynka całkiem już przytomna zaczęła mocniej przyciskać moją głowę i jęczeć: Kara, nie przestawaj. Odskoczyłam jak poparzona, nie wiedziałam gdzie ze wstydu podziać oczy. Przeprosiłam kuzynkę i poszłam spać na fotel. Następnego dnia zaczęłam jej wszystko wyjaśniać, śmiechu było co nie miara. Kuzynka stwierdziła, że robiłam jej profesjonalną minetkę, chociaż ja nigdy wcześniej tego nie robiłam, co najwyżej oglądałam z chłopakiem na pornosach. Cały czas się rumienię na wspomnmienie tamtej nocy, gdy spotykam kuzynkę ta się zawsze śmieje i na powitanie całuje mnie w usta. Zaznaczam, że obie jesteśmy heteroseksualne. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotaniejest zabawności 08.11.05, 22:12 majowa noc, słowiki dają czadu, pachnie bzem. leżę sobie z lubym pod kołderką rozmarzona czegoś. on też z lekka usmiechnięty - A wiesz... - zaczyna - Taaak?... - podchwytuję ochoczo, bo już wiem, ze bedzie bardzo romantycznie Luby kończy: - A wiesz, jak cudownie chodzi ta nowa piła do drewna?... podobne okolicznosci przyrody po kapieli starannie nacieram sie cudownie pachnącym, miodowo - waniliowym balsamem, majac na uwadze, że za parę chwil wyladuje w łóżeczku obok lubego. wsuwam sie pod kołdrę i słyszę: - Hmm.. co za zapach.. - Podoba ci się? - pytam zadowolona - No nie wiem - zawahał się - jakoś tak kuchnią lecisz... Biwak, grono znajomych, namiot, balanga, alkohol, Tadkowi zrobiło sie gorąco i zdjął noszona od kilku dni kraciastą koszulę, którą założył wychłodzony czegoś Jacek rano Jacek budzi sie półprzytomny, maca kraciastą koszulę na sobie i mówi: - Tadek, cholera, czegoś na mnie wlazł... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosciuwa Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 10.11.05, 17:18 Na poczatek sen... Spie sobie we wlasnym lozeczku i sni mi sie ze ziemia zostala zaatakowana przez jakie ufoludki ktore wygladaja jak padalce, czarne takie 30 cm weze z duza iloscia zebow. Skacza na ludzi i ich wysysaja, (wtedy jeszcze nie bylo Archiwom X, koniec lat 80 tych) a oprocz tego przejeli ziemie i wszystko jest szare ponure i wilgotne. Obudzily mnie krzyki mamy z drugiego pokoju, jakies jeki i ogulne mamrotanie, wiec z glowa pod kadra jak najciszej wolam: momo, mamus, mamusi, zero odpowiedzi, mama tez ucichla z mamrotaniem. Wiec na moj 12-letni rozum stwierdzilam ze ufoludki przejely mi mame i lepiej jak bede siedzila jak truska pod kaldra czekajac na rozwuj wydazen. Na chwilke wychylilam nos z pod kadry aby chociaz ocenic ktora godzina jest. akurat tak sie zlozylo ze lozko bylo na przeciwko okna, ktore bylo bez zaslon i firanek (nie wiem dlaczego???) wiec pierwsze co zobaczylam do bezdenna szarosc nieba co potwierdzilo moj sen, zerknelam jeszcze na zegarek i byla 5 rano. Wiec stwierdzilam ze podkalderkuje jeszcze ze dwie godziny, wtedy ludzie w bloku beda wychodzic do pracy i bedzie slychac szum ludzi na klatce schodowej wiec wtedy kogos poinformuje i mi pomoze. Tak czekalam i czekalam, i czekalam az nagle mi sie wlaczyl budzik, trzepnelam go przy okazji rozwalilam, bo balam sie ze obcy uslysza. Jakies 15 min pozniej slysze glos mamy, wstawaj bo do szkoly sie spoznisz, nadal twierdzilam ze mama nie jest mama tylko jakies ufoludki ja zmienily. Tak wolala na mnie jeszcze ze trzy razy a ja ani mru mru, nawet oddech tlumilam. W koncu weszla do mnie do pokoju, zcziagnela ze mnie kadre, zaczela sie madrzyc, ze pies moim jest obowiazkiem, i powinnam go wyprowadzic a teraz jest za pozno i ona to musi zrobic. Ja caly czas z podejzeniem, mama wychodzi z psem, ja lece szybko d telefonu i dzwonie do babci co by potwierdzila atak obcych... ta w smiech, ze cos mi sie pokickalo, i ze mam powiedziec mamie aby zadzwonila jak tylko sie wroci. No to juz podejzenie mialam i na babcie, ale stwierdzilam ze bede sie zachowywac normalnie a jak trzeba to tak jak oni. Zwierzylam sie dopiero przyjaciolce w szkole , ktora mnie wysmiala. Akurat jej sie w nocy snila wojna z tad te jeki. Kamien mi z serca spadl, oczywiscie wszystko opowiedzialam mamie,ktora dzieki Bogu spisywala takie moje pomysly, aby teraz w starszym wieku mozna sie posmiac. Troche wczesniej cosik nocami lunatykowalam, raz mnie sasiad znalazl w srodku nocy dwa pietra nizej spiaca kolo kaloryfera w pizamie i sfetrze goralskim. Ja pamietam ze wszystko mnie swedzialo.Rodzice niezauwazyli jak wyszlam, o tej pory blokowali zamek. Nastepnym razem wyciagnelam z lodowki mleko, kefir smietane i zanioslam do lazienki, zawartosc wlalam do wanny a butelki jeszcze wtedy wrzucalam do kibla. ( tak niektore sie potlukly). Nie wiem czy pamietaci e, ale prawie w kazdym wtedy domostwie byly syfony na wode, no to ja taki syfon uzylam namoich papugach, cosik mi sie przysnilo ze ptaki nie maja wody , a swiadomie ale we snie stwierdzilam ze idac woda w pojemniczku papug sie rozleje , wiec syfon bedzie leprzym przenosnikiem wody. Rodzice zabrali syfon jak juz naciskalam lewarek. Z ostatnich paru lat mam tylko kilka przypadkow, w roli glownej. Psy notorycznie wyprowadzam w srodku nocy i wkurzam sie ze nie chca isc , a napewno im sie chce, tylko mezus sie smieje jak na bosaka i w koszulce nocnej probuje "wysikac psy", oczywiscie rano nic nie pamietam . Raz ponoc udalo mi sie wyjsc, ba nawet wzielam kluczyki do samochodu, wrzucilam psy do tylu, sama siadlam na miejscu pasarzera ( nie prowadze) maz ponoc tylko powiedzial jestesmy na miejscu , po czy ja wysiadlam i poszlam do domu spac. Tez tak kiedys zaczelam odsniezac podjazd, srodek zimy , a ja w kapciach i pizamie. Cale szczescie ze to moje lunatykowanie zdaza sie coraz rzadziej, memu lubemu zdazylo sie tylka raz, zlapal mnie za wslosy i szarpnal tak ze zabolalo, po przebudzeniu mowil mi ze snilo mu sie ze bilismy sie poduszkami na zarty i wlasnie zlapal za jedna..... Pozdrowienia Gosciuwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: igno Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 21:18 moze troche odswieze watek- dwie sytuacje lozkowe: 1. sam poczatek mojej znajomosci z obecnym mezem - lezymy w lozku po milym bara bara a on sie nagle mnie pyta : "miałaś orgazm" a ja: "w zyciu???" 2. i niedawno na dobranoc mówie mu: "a jednak cie kocham, to tak jak Galileusz , on też powiedział - a jednak sie kręci" po czym po chwili zastanowienia dodaje: "chociaż tego zupełnie nie rozumiem" na to mąż: " tego że sie kręci???" ja: "tego że cie kocham" Odpowiedz Link Zgłoś
jorn Re: Autentyczna historia łóżkowa 26.11.05, 23:09 Może nie do końca łóżkowa, ale z łóżkiem związana. Rok 1991. Przyjechałem na studia do Warszawy, a był to czas, kiedy w moim mieście w eterze było tylko Polskie Radio, a w Warszawie było już też prywatne Radio Zet. To radio bardzo chciało sie odróżniać od radio publicznego m. in. tym, że czas podawało w systemie dwunastogodzinnym (8 wieczorem, zamiast 20, z tym, że to "wieczorem" czasem pomijano). Któregoś dnia wróciłem z uczelni na kwaterę, położyłem się na łóżku z książką i zasnąłem. Po jakimś czasie się obudziłem, włączyłem radio i usłyszałem "za dziesięć ósma". Stwierdziłem, że się spóźnię, szybko zacząłem się szykować do wyjścia, tylko coś mi nie pasowało, bo przecież kilka minut przed ósmą rano powinno być już jasno. Dopiero, jak byłem już prawie gotowy, dotarło do mnie, że jest ósma wieczorem, a nie rano, jak myślałem przyzwyczajony do podawania czasu przez radio w systemie dwudziestoczterogodzinnym. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarynka Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 10.12.05, 19:03 Moja siostra starsza: -Raz przez sen uparcie wołała Kubusia Puchatka (nie przyszedł) Mojej młodszej siostrze już to się przytrafia drugi raz: (9 lat) Wszyscy śpią ta nagle wchodzi do mojego łóżka i mnie wypycha Drugi raz wszyscy śpią Paulina znowu wbija mi się do łóżka tym razem ściągając mi spodenki od pidżamy ja je zaciągnęłam na górę:) ta wstała i poszła do swojego łóżka :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k. Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.01.06, 20:19 ja w trakcie : - kochanie, powiedz coś wulgarnego... ukochany : - ku... (takie połączenie "co mam powiedzieć" i ubawienia) i pozamiatane, pokładaliśmy się do rana ze śmiechu) :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 22:35 my w trakcie.... nagle on w totalnej ekstazie: - alez jestesmy....NIEBYWALYMI KOCHANKAMI!!! ja: zamarlam, po czym kulanie sie ze smiechu po podlodze polgodzinne bez przerwy, z seksu nici, on po kilku probach kontynuacji zakonczonych fiaskiem ( z powodu ataku smiechu)smiertelnie OBRAZONY! :-))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melmire Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.fbx.proxad.net 17.01.07, 00:31 Posiusialam sie wizualizujac sytuacje :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Justyna Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.06, 17:10 Tak samo miała moja ciocia jak po powrocie z pracy położyła się spać, obudziła się o 17, a że zegarek wskazał 5 to zaczęła szykować się do pracy:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzidzia669 Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: 82.160.122.* 24.05.06, 23:03 to my mielismy jakies 2 mies smieszna historie jak pojechalismy na dzialke do kumpla,i on sobie popił i gadal gadał o biblii i o sensie przykazań i sie zacinał czesto zeby pomyslec co dalej mowic a moj M do niego "no czyli o co w tym chodzi?" a kumpel na to z powaznym glosem " no o to zebyś niemalował obrazów" Smielaismy sie z niego przez calą noc i za kazdym razem kiedy go widzimy:) Odpowiedz Link Zgłoś
deelaylah Re: Autentyczna historia łóżkowa 25.05.06, 12:02 No to ja tez, jako ze lunatykuje od ponad 25 lat (kiedy mi to przejdzie??): 1) Na dziewiata mialam zajecia. Dzwoni budzik, wylaczam go, wstaje. Ide do lazienki, myje sie, zakladam soczewki, wracam do pokoju, ubieram sie i robie makijaz. Potem do kuchni i robie sobie herbate. Z kubkiem w reku ide do duzego pokoju, siadam w fotelu i... budze sie. Jest 5 rano.:) 2) Nie cierpie insektow, robali, pajakow, owadow, mrowek i tym podobnych. Po prostu sie ich boje, co czesto odzwierciedla sie w mych snach (i nierzadko owocuje uciekaniem przez cale mieszkanie z rozdzierajacym krzykiem tudziez rzucaniem posciela, w ktorej owe ohydztwa sie kryja). Wezow tez specjalnie nie lubie. Kiedys snilo mi sie, ze w mojej koldrze jest pyton. Fioletowy do tego. Zerwalam sie z lozka i zaczelam potrzasam przerazona ww. koldra - pyton sie wyniosl z koldry. Ale wlazl za szafe kolo mojego lozka, no wiec ja w tym lozku na pewno spac nie bede, pomyslalam. Postanowilam isc spac do kolezanki mieszkajacej dwie klatki dalej, wiec zaczelam sie ubierac. Obudzilam sie przy drzwiach.:) 3) Mialo to miejsce po zamieszkaniu z moim nie-mezem. Snilo mi sie, ze przyniosl do domu jakas oblesna roslinke, wygladala jak drzewko bonsai, ale miala oslizgle, glonowate liscie i wcale mi sie nie podobala. Wkurzylam sie na niego i pytam, kto mu pozwolil to cholerstwo kupic, ale nie uzyskalam odpowiedzi. Wkurzylam sie (i zerwalam sie w tym momencie z lozka) i zaczelam sie na biedaka (spiacego do tej pory grzecznie obok mnie) wydzierac, ze w ogole mnie nie slucha, ze ma gdzies moje zdanie i ze ogolnie mam go dosc. Chwycilam poduszke i komorke (!) i wynioslam sie na lozko do drugiego pokoju. Moje slonko zdezorientowane polazlo za mna i pyta, co mi sie stalo, ale obrazona mowie, zeby spadal. Pochylil sie nade mna i poprosil, zebym wrocila do lozka, ale ja znowu zaczelam sie na niego drzec, a w koncu stwierdzilam, ze nie moge, bo jak tak stoi nade mna, to nie moge wstac. W koncu naburmuszona wrocilam do sypialni, polozylam sie do lozka i "zasnelam" (choc tak naprawde caly czas spalam). Niestety, moj nie-maz byl tak przerazony, ze nie mogl zasnac i zaczal sie bac, ze jeszcze wstane i pojde do kuchni po noz i mu krzywde zrobie, wiec spanikowany chwycil poduszke i uciekl do drugiego pokoju, gdzie zamknal sie na klucz.:D Opowiedzial mi wszystko rano, bo nic nie pamietalam i gdy po przebudzeniu sie zauwazylam, ze go nie ma, obrazilam sie smiertelnie.:) (czasem pamietam wszystko, a czasem nie pamietam kompletnie nic) 4) Calkiem niedawno, znam z opowiadania nie-meza, bo nie pamietam. Ja juz spalam, a wspolspacz czytal ksiazke w lozku. Nagle stwierdzilam, ze "ja sie tym zajme", wstalam z lozka i poszlam do kuchni. Po narobieniu sporego halasu przy pomocy roznego rodzaju naczyn, zadowolona wrocilam do sypialni z malym talerzykiem i powiedzialam: "Tu ci go klade, na szafce." Na to nie-maz zaciekawiony: "A po co mi to?" "No zebys mial gdzie gume do zucia polozyc". I wrocilam do lozka. Zaznaczam, ze wspolspacz nie zul gumy.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: Autentyczna historia łóżkowa IP: *.ser.netvision.net.il 25.05.06, 17:07 Usmialam sie po pachy, szczegolnie z tejostatniej... :) Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Autentyczna historia łóżkowa 25.05.06, 14:11 Nie tak dawno snilo mi sie, ze spotykam sie ze swoim ex, ktory jest oglednie mowiac niemily (w tym snie). Odezwaly sie wszystkie byle i niebyle zale. Po przebudzeniu (niecalkowitym) zadzwonilam do bylego (za granice) i wygarnelam biedakowi co o nim mysle... (Otrzezwialam jak na jego pytanie o co mi chodzi, odpowiedzialam, ze o sen ;). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: egata walka z chrapaniem IP: *.aster.pl 25.05.06, 14:49 Gdy zawiodły próby gwizdania aby mąż przestał chrapać, poszturchuję go mówiąc: "Nie chrap" na co otrzymuję b. trzeźwą odpowiedź: "A właśnie że będę". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elcia Re: walka z chrapaniem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.06, 16:39 miałam ok 6 lat, historia jakich tutaj wiele - myslałam ze siedze na kibelku, róznica polega na tym że ja miałam cięższy kaliber do zrobienia :-) Obudziła mnie siostra, którą obudził smród wydobywający sie spod mojej kołdry - zrobiłam gigantyczne kupsko, po czym położyłam sie do tego spać... Do dziś pamiętam ślad mojej stopy odbity w gówienku ;-) Z współczesnych łózkowych historii. Zdarzyło sie już kilka razy, ze rano mój mąż po obudzeniu się nie odzywa się do mnie, jest strasznie gburowaty. Na co ja się też przestaję odzywać, dopiero potem wychodzi na jaw że śniło mu się że go strasznie wkurzyłam i nie miał ochoty mnie w ogóle oglądać, a co dopiero rozmawiać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Justyna Re: walka z chrapaniem IP: *.in-addr.btopenworld.com 07.06.06, 01:20 Bylam wtedy w ciazy, mojemu mezowi snil sie taki sen: Szlismy do lasu, bylo lato i lataly motyle. Powiedzial do mnie, zeby mu dac tego motyla, a ja mu na to, ze jak sobie namaluje las to bedzie mial malina (chodzilo o motylka). Podobno paskudnie na niego popatrzylam i poszlam sobie dalej. Do dzisiaj mi to wypomina. Z tego samego okresu - snilo mi sie polowanie. Mysliwi lezeli na ziemi, na brzuchach i w rekach mieli ozdobne, rzezbione rogi. Do tych rogow szczotkami ryzowymi zagarniali dzwieki, bo to bylo polowanie na dzwieki. To byli Amerykanie. Skad wiesz? pyta moj kochany, bo mieli dlugie nogi. I spalam dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
fania25 dodaj do siebie te kulki 13.10.06, 21:35 moja mama zasypiając w łóżku nagle mówi do mnie, leżącej obok: no dodaj do siebie te kulki... patrzę na nią i pytam: - co? - no te kulki, musisz je dodać... okazało się, że moja mama tuż przed zasnięciem próbowała obliczyć ile lat miała jakaś aktorka w dniu smierci, a znała datę urodzin i zejścia. wyobraziła sobie ogromne liczydło, na którym próbowała obliczyć tę datę... do dzisiaj smiejemy się, że jak ktoś już zasnął, to znaczy, że kulki dobrze policzył :) Odpowiedz Link Zgłoś