Dodaj do ulubionych

Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy

13.12.05, 20:38
Za każdym razem kiedy "trafiam" na lekarza-faceta okazuje się, że owy pan
doktor ma hm... (no własnie i tu brakuje mi odpowiedniego słowa...) dość
specyficzne poczucie "humoru". Nie to zebym miala cos przeciwko meskiej
czesci sluzby zdrowia (zaraz posypia sie w moja strone jakies wyrzuty, ze po
co do facetow chodze) bo na szczescie "moi" lekarze sa zwykle bardzo
sympatyczni i mili ale dobijaja mnie ich "zarty", teksty (tez dwuznaczne). I
tak sie zastanawiam skad "to" sie bierze? Jakies zboczenie (tak sie mowi?)
zawodowe?


A moze wypowie sie jakis przedstawiciel owego zawodu?
Obserwuj wątek
    • novaque Re: Poczucie humoru lekarzy 14.12.05, 16:27
      kiedys mialem problem z pikawa. no i pani doktor do ktorej sie udalem zrobila
      komplet badan, podlaczyla mnie do roznych "pompek i detek" i zaczela luzna,
      niestresujaca rozmowe, jednym okiem patrzac sie na mnie a drugim na jakies tam
      zegary (liczniki???, manometry???). w pewnym momencie pyta sie mnie czy ja
      jestem muzykiem. ja na to ze tak, ze gram, owszem cicho skromnie przerazony
      cala aparatura do jakiej bylem podlaczony :) pada kolejne pytanie na czym. no
      to ja grzecznie odpowiadam (w koncu moje zycie w jej rekach:) i nieco odwazniej
      ze chcialbym sie nauczyc jeszcze na jakims deciaku, na co pani doktor mowi:
      synku z twoimi plucami i serduszkiem jedyny instrument dety na jakim mozesz
      grac to akordeon. ale i tak bardzo milo wspominam :)
      • oxy_gen_86 Re: Poczucie humoru lekarzy 14.12.05, 17:37
        No coż pani doktor potraktowała Cie baaaardzo delikatnie (kobiety to
        potrafią;)). Ale co zrobic z no wlasnie... nieprzyzwoitymi (wrecz chamskimi)
        tekstemi pana-lekarza?
        Skad im to sie bierze? (bo nie daje mi to spokoju:P)
        • get.up.stand.up Re: Poczucie humoru lekarzy 14.12.05, 17:49
          Mogłabyś podać przykład tych tekstów?
          • Gość: jolka Re: Poczucie humoru lekarzy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.12.05, 19:06
            Mój mąż właśnie przyszedł od laryngologa - profesora; ponieważ ma krzywą
            przegrodę nosową ów lekarz zalecił jej usunięcie; w pewnym momencie mąż się
            pyta jak mogą być powikłania po takim zabiegu? a profesor - no wie pan stolarz
            jak wbija gwóźdż to też może zrobić błąd! I to cała historia, z tym małym
            wyjątkiem, że portfel chudszy o 70 zł.
            • sineira Re: Poczucie humoru lekarzy 14.12.05, 21:36
              Nie żebym była złośliwa, ale jeśli lekarz naprawdę zalecił USUNIĘCIE przegrody
              nosowej to chyba przegiął z poczuciem humoru:))))
              A tak na poważnie - niech mąż sobie zrobi przegrodę prywatnie i w znieczuleniu
              ogólnym, bo robienie w miejscowym to niczym nieuzasadniony sadyzm. I niech sie
              przygotuje na co najmniej tydzień wycięty z zyciorysu - nie dość, że się ma
              dziwne opatrunki na nosie, to jeszcze zdarzają się takie "śmieszne" rzeczy jak
              krwiście czerwone białka oczu (można fajnie straszyć znajomych:))
      • Gość: red_artist Re: Poczucie humoru lekarzy IP: *.host.pl / 62.233.171.* 16.12.05, 08:58
        Co mi przypomina, jak pewnej wiosny zaczelo mnie kluc po lewej, niewatpliwie to
        serce bylo, ekg nic nie wykazalo, lekarz nie wiedzial co powiedziec i postawil
        diagnoze: widocznie sie zakochalam. Po czym przepisal mi... magnez.
    • oxy_gen_86 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 14.12.05, 19:42
      W zeszłym roku, w wakacje, robiłam RTG płuc. Po "sesji" z owym zdjatkiem
      poszłam do pana doktora (na konsultacje itd.). Wchodze do gabinetu, mówie
      grzecznie dzień dobry;), pokazuje zdjęcie a lekarz oglada, ogląda... w końcu
      mówi abym sie rozebrała od pasa w góre bo będzie mnie dotykał:/No i jeszcze
      dochodzi tekst ginekologa...
      • feminasapiens Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 15.12.05, 10:55
        Prawdopodobnie jesteś atrakcyjną kobietą/dziewczyną i niektórzy panowie (nie
        tylko lekarze) czują się w obowiązku Cię podrywać. Niektórzy robią to subtelnie
        (i to jest miłe), a inni niezbyt umiejętnie. Twoja głowa w tym jak pozostać
        nadal atrakcyjną (nie musisz przebierać się w wór pokutny) nie narażając się
        równolegle na takie idiotyczne zachowania.
        To zależy od Ciebie jak się zachowujesz (może nieświadomie prowokujesz takie
        zachowania - emanuje z Ciebie sexapil). Jeżeli uważasz że teksty lekarzy czy
        innych facetów zahaczają o chamstwo - daj swoim zachowaniem odczuć że tego nie
        akceptujesz.
        To działa, uwierz.

        Nikt nie obroni naszej godności poza nami samymi.
        • oxy_gen_86 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 15.12.05, 13:28
          Nigdy nie uważałam się (i nie uwazam!!) za chodzący ideał piękności czy sex
          bombe. Jestem po prostu przeciętna i tyle. Swoim zachowaniem nie prowokuje (w
          zyciu nie przyszlo mi do glowy zeby "zarywac" meska czesc sluzby zdrowia!!).
          Kiedy wybieram sie na wizyte lekarska to nie robie podzialu na kobiety czy
          mezczyzn - ide do LEKARZA!. Owszem - lubie pogadac z lakarzem (babka czy
          facetem) na inny temat (nawet banalny) typu szkola czy pogoda niz powod mojej
          wizyty. A jesli pan doktor chce byc mily czy zabawny to naprawde jest wiele
          innych sposobow żeby nawiazac kontakt z pacjentem. W "takich" sytuacjach czuje
          sie zle, te "zarty" mi nie odpowiadaja wiec na nie nie reaguje. Ale wtedy pan
          medyk uwaza, ze mnie zawsydzil (i dalej nawija) albo co gorsza!!, ze sprawil mi
          komplement. Ciekawe czy to samo powiedzial starszym paniom, ktore ustawily sie
          w kolejce pod jego gabinetem...


          Hmmm... a moze znacie jakies kultralne teksty, ktorymi mozna zamnac buzie
          lekarzowi?! Takie zeby to on poczul sie nieswojo?
    • migotka2000 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 14.12.05, 22:50
      Mój małżowin trafił z infekcją do lekarza z pochodzenia Rosjanina.
      Przesympatyczny człowiek, żarty stroił raczej nieszkodliwe, mąż wyszedła
      uchachany.

      Mąż mówi,że prawdopodobnie podłapał infekcję od syna:
      dr Aleksiej - Nuu, przy odrobinie nieszczięscia to i od własnej sjostry
      rzerzączki można sie nabawic!

      A potem przy wypisywaniu recepty:
      dr Aleksiej - Defljegmina, jak sama nazwa wskazuje - na odglucjenje.
      • Gość: gabrielle Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy IP: 83.9.3.* 15.12.05, 10:47
        Tylko raz spotkałam się z "poczuciem humoru" za które powinno się wieszać za
        oknem. Zwykle lekarze tryskają radością życia, którą nie wiem, skąd biorą (w
        radiu kiedyś wypowiadał się lekarz, który był w Afganistanie. Z dziką radością
        oświadczył, że spotkał się tam z masą ciekawych przypadków).

        Ale raz...
        Zadaję pytanie. Już nie pamiętam jakie, bo odpowiedź powaliła: ja nie wiem, JA
        Z PANIĄ NIE SYPIAM.
        A co to miało do mojej anginy? Nie wiem.
    • anmar123 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 15.12.05, 16:57
      Od swojej pani doktor dostałem skierowanie do szpitala na kroplówkę z powodu
      mojego błędu dietetycznego. Po pierwszej kroplówce (na izbie przyjęć) pani
      doktor pyta się, jak się czuję. Odpowiadam, że dalej boli mnie żołądek. Na to
      pani doktor: no to bardzo dobrze. Powaliło mnie. Ale dostałem drugą ze środkiem
      p.bólowym.
      • oxy_gen_86 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 15.12.05, 17:53
        Może byleś (jesteś?) wyjatkowo fajnym pacjentem;) i pani doktor powiedziała to
        z radosci, ze jeszcze bezie mogla Cie ogladac;)) A zreszta kto ich tam
        zrozumie...

        Pozdrawiam
    • Gość: N. Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy IP: *.acn.waw.pl 15.12.05, 19:50
      Doskonale cię rozumiem, oxy. Mój ginekolog też za każdym razem coś musi walnąć.
      Ostatnio to było "ale pani ma biust... zupełnie jak ta Baśka w piosence". Kurdę,
      myślałby kto, że facet się już tyle bab od dolnego końca naoglądał, że mu
      powinno się znudzić... :/ Ja jestem szara myszka, mnie takie żarty peszą. :(
      • Gość: lady Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy IP: 193.108.78.* 16.12.05, 16:11
        ja zawsze od mojego ginekologa wychodze uchachana do łez - np,'ile bede ci
        pigulki przepisywal, masz zdrowe podwozie dziewczyno bierz sie do roboty'
        itp teksty
        • Gość: matkaaa Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy IP: 82.160.146.* 16.12.05, 16:21
          Leżałam na porodówce, i, co tu ukrywać, zdarzyło mi się (pewnie ze trzy razy)
          dość głośno krzyknąć. Lekarz (nie opłacony) powiedział: Teraz to pani krzyczy,
          trzeba było o tym wcześniej mysleć, jak się robiło bara-bara
          • oxy_gen_86 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 16.12.05, 18:38
            ;))
            • Gość: Aśka Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.05, 22:51
              Ta lekarka od bolącego jeszcze brzucha mogła uznać, że na tym etapie ból jest
              normalnym objawem.Ale teksty ginekologów po prostu mnie nie bawią. G... ich
              obchodzi, czy mamy zamiar się rozmnażać. W końcu to dość osobiste.
              • in_di_ra Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 25.12.05, 23:13
                Ginekolog jest dosc osobistym lekarzem...
                • dorianne.gray Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 26.12.05, 01:14
                  Ale nie jest spowiednikiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka