jan_stereo
08.05.13, 14:26
Od tematow administracyjnych duzo bardziej mnie ciekawi zapatrywanie sie ludzi na poluzowanie swych ambicji celem mniej stresujacego funkcjonowania, a wiekszej wygody dla umyslu. Sa tu w UK dosc niedawne przypadki wysoko wykwalifikowanych pracownikow/inzynierow pracujacych dla jednej z firm lotniczych, firma ta w panice zalamania rynkowego dokonala zwolnien wielu z owych specjalistow. Co sie stalo, owi ludzie znalezli sobie 'zwykla' robote w nowo wybudowanym Tesco, na magazynie, mniej platna, z mniejszymi wyzwaniami intelektualnymi itd., mozna by domniemywac ze lepszy golab w garsci....ale chyba nie do konca...ta sama firma lotnicza, odzyskala dosc szybko liczbe zlecen na ich uslugi i zaczelo jej brakowac owych specjalistow. Zamiescili wiec ogloszenia z przekonaniem ze odzyskaja swoich bylym fachowcow, sek w tym ze zaden z nich nie odpowiedzial. Doszlo do tego ze zaniols sie lament w prasie, jak to tak, byly wywiady z tymi osobami, stwierdzili oni wszyscy, ze ta sytuacja, pozwolila im zdac sobie sprawe ze cenia sobie w zyciu inne wartosci i ze sa duzo szczesliwsi niz wczesniej, i nie maja wcale problemow z tym ze ich zarobki spadly o 30% i ze studiowali ciezko co innego robiac poten kolejne certyfikaty.
Albo owi bezrobotni naukowcy wloscy sadzacy warzywka na wykupionej ziemi, pielegnujac je wlasnorecznie i sprzedajac tylko po to aby moc sie utrzymac..
Moze to jest rozwiazanie dla wielu korporacyjnych co to marudza wiecznie i na nic czasu nie maja...moze to jest tez rozwiazanie dla mnie ? Moze zawod trzeba zmieniac raz na 7-10lat ?