Dodaj do ulubionych

Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy

    • Gość: ikuis Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: *.smstv.pl 23.11.06, 15:51
      ja też się dołączam , tez sowa jestem ;]
    • arieska Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy 23.11.06, 16:51
      Pozdrawiam nocnych markow. Poznym wieczorem i w nocy mam najlepsze pomysly,
      dostaje energetycznego kopa. Jak widac jest nas wiecej :) Tylko szkoda, ze rano
      trzeba wstac jak wszyscy inni :/
    • Gość: oleandra Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: *.roehampton.ac.uk 23.11.06, 17:29
      ja tez jestem sowa - i polecam Hiszpanie wszystkim sowa!!!
      tak sie sklada ze mieszkam 'czesciowo' w madrycie i dopiero tam sie w koncu
      czuje dobrze; marzy mi sie kiedys praca tam 'ze sjesta' bo po zjedzeniu lunchu
      to naprawde nie pozostaje nic innego niz mala drzemka - budzisz sie jak nowo
      narodzony, wracasz do pracy ok 18, konczysz o 20. jesz obiad ok 22-23.30
      (najlepszy czas - wszyscy sa w domu, jest spokoj) i o polnocy wychodzisz na
      piwo ze znajomymi... no po prostu raj dla sow!
    • cien.na.chodniku sowy, zombie, itp. łączmy sie 23.11.06, 21:09
      Ja tez prowadze nocy tryb zycia, od kilku lat, o ile mnie pamięc nie myli to
      zaczeło sie w 2001 roku. Teraz przewaznie dopiero o 4,5 w nocy (dla mnie to
      noc) robie sie spiacy i padam z nóg. A wstaje miedzy 11:00 a 12:00. I tak od
      kilku lat. Studiuje zaocznie, nie pracuje. Aż sie boje co bedzie jak skończe
      studia i zaczne pracować. Kiedy mam wstać o 8 rano, to pozniej cały dzień jest
      mi niedobrze, po prostu źle sie czuje.
      Moj organizm jest ostro przestawiony o kilka godzin, i to jest fakt.

      Z drugiej strony, nie mam już prawie znajomych, bo nawet te znajomości z przed
      kilku lat - kiedy to się siedziało do 4,5 w nocy i rozmawiało - pokończyły się.
      Wiadomo, niektórzy mają inne zajęcia niż internet. Teraz w nocy jest coraz
      smutniej. Brak mi kogoś aby pogadać, aby znów się z kimś zżyć. To co, że bywało
      źle, że niektóre znajomości potrafiły niszczyć człowieka, ale przynajmniej...
      no było inaczej, "coś sie działo", jeśli można to tak określić.

      Takie nocne siedzenie nie wynika tylko z braku pracy, czy przyzwyczajeń (bo
      pewnie co niektórzy już sobie tak pomyśleli "ooo co za nierób, nie pracuje a
      siedzi po nocach i jęczy że mu źle"). Na to wszystko składają się mniej lub
      bardziej poważniejsze bądź głupsze drobne czynniki, część bardziej osobistych,
      część mniej, nie każdy musi je znać, czy też rozumieć. Nie siedze w nocy "tylko
      po to aby siedzieć". Jak dla mnie, doba 24h to za mało - paradoksalnie brzmi w
      moim przypadku, wiem, ale tak jest w istocie. W nocy często jestem "bardziej
      produktywny". Kiedy w dzień, to co robie sprowadza się do jakichś tradycyjnych
      czynności, to w nocy zamiast zmęczenia, czuje przypływ pomysłów i jakiejś
      wewnętrznej energii.

      Kiedy pracowałem, i wstawałem o 6 rano, to mniej więcej o 12:00 - 13:00
      musiałem wyjść z biura, pójść gdzieś na jakąś chwilę, obojętnie gdzie byle tam
      nikogo nie było, usiąść, zamknąć oczy, odpocząć, jednocześnie uważać, aby nie
      kimnąć na kilka godzin. Po prostu byłem taki zmasakrowany, zmęczony, że szok.

      Pozdrawiam,

      PS. Mam 25 lat.
    • vanessa_c Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy 23.11.06, 21:58
      Hmm, a ja sie zawsze tak dołowałam nocnym siedzeniem, że tylko ja tak robie i
      jestem nienormalna i w ogóle :D

      Podobnie jak pisało tu już wielu - też tak mam. W nocy mam najwięcej energii,
      najwięcej najciekawszych pomysłów, niestety nie jest to za dobre w sytuacji gdy
      o 1 nagle zachciewa mi się pracować, wstępuje we mnie w ogóle boginka
      pracowitości, a już o 6 muszę wstać...

      A ramy trybu życia od 11 do 2 przesunęłabym tylko na od 12 do 5 - to mój idealny
      przedział;)

      PS. No właśnie jutro wyjeżdżam i czeka mnie ciężki dzień tymczasem jest 21:56 i
      nic nie zapowiada tego że szybko pójdę spać...:)

      BTW - ciekawe jak to jest biologicznie uwarunkowane że niby w czasie gdy
      organizm zazwyczaj najbardziej żąda snu po całym dniu pracy, nam się chce żyć i
      działać :D
    • kate-gun Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy 23.11.06, 22:15
      jestem normalna jestem normalna!! :D
      • kein_engel Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy 23.11.06, 22:49
        a ja musze do szkoły na 8:00, czyli wstaje najpozniej o 6:45
        podobalo mi sie jak chodizlam na druga zmiane na 12....
        barbarzynstwo po prostu, tak niewyspanych ludiz maltrtowac
      • uyu Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy 23.11.06, 22:53
        Wlasnie zaczynam sie budzic z calodziennego letargu. A i tak wstalam o 12:30.
        Najlepiej pracuje mi sie od polnocy do 5 rano i przez wiele lat sie to nie
        zmienia.
        Jakze sie ciesze, ze jest nas wiecej :))
        Pozdrawiam wszystkie sowy i nietoperze :))
    • olu87 Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy 23.11.06, 22:50
      jak to miło poczytać, że tyle sów mamy w społeczeństwie :))) uważam, że trzeba
      coś z tym zrobić, bo naprawdę trudno jest nam, nocnym markom, żyć w rytmie
      wytyczonym przez skowronki. a skoro tak nas dużo-dlaczego niby mamy to znosić?
      z
      bliża się godzina 22:50. Po przewegetowanym na uczelni poranku (poranku?!) i
      brutalnej pobudce o 6:00-czyli w zasadzie w środku nocy, następnie po
      całodniowych próbach opanowywania senności, około godziny 17:00 obudziłam się na
      dobre, a teraz jestem w pełni władz umysłowych i fizycznych :) ale cóż... będę
      musiała pójść spać przed 2:00, bo nazajutrz muszę wstać na 6:00, na uczelnię...
      to nienormalne. tym bardziej, że 4 godziny snu to dla mnie o wiele za mało, 9 =
      optimum.
      nie może tego zaakceptować m.in mój dziadek, który uważa, że to mój kaprys,
      wbrew naturze i absolutnie nie do tolerowania :]
      dołączam się jednocześnie do tych, którzy lubią jak jest ciemno i chłodno :) na
      tym chyba olega zasadniczy urok forów dyskusyjnych, że można się przekonać, że
      nie jest się samemu ze swoimi specyficznymi zwyczajami i że to, co dla wielu
      jest wynaturzeniem, tak naprawdę stanowi zjawisko jak najbardziej powszechne :]
      • Gość: zenotka Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 00:48
        zresztą czy jest cos piekniejszego niż gwiażdzista ,letnia noc? magia....
    • Gość: Aśka Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: *.crowley.pl 24.11.06, 00:31
      Dołączam się do Was.Też jestem sową,najlepiej funkcjonuję w nocy,życie dla mnie zaczyna się po 22-giej,idealna pora aby pójść spać to po ok.4-5 rano a nawet później,ok.6-7 bgdy zaczyna świtać,a wstawać jest najlepiej po 14tej;-)I w porze obiadowej dopiero jeść śniadnaie:-PSzkoda tylko,że sowy są dyskryminowane przez skowronki i zmuszane do wstwania o świcie i namawiane aby kłaść się spać o 21-szej:-/Mój facet jest skowronkiem,gdy jemu już kleją się oczy o 20-tej,ja dopiero się rozkręcam i wstępuje we mnie energia:-)Akurat pod tym względe nie dobraliśmy się ze swoim facetem...ale nie zmierzam rezygnować z bycia nocnym Markiem.Nigdy w życiu!!!Natury nie da się oszukać:-DA moją naturą jest bycie takim właśnie nocnym Markiem;-)Pozdrawiam wszystkie sowy:-)))
    • Gość: userq Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 03:14
      a co robicie, gdy tak długo nie śpicie?

      Przede mną jeszcze masa roboty, tak na 4 godziny (lekko licząc) , a o 08:15
      wstaję i o 19 wracam do domu :-(

      chyba nie zrobię wszystkiego :-(
      • Gość: hornbag Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: 203.190.202.* 24.11.06, 07:46
        Przez jakis czas pracowalam nocami i bardzo lubilam te zmiany, ale mialam
        problem z odsypianiem w ciagu dnia. Po 9-10 cio godzinnej zmianie spalam okolo
        3 godzin i jechalam na kolejna zmiane. Po 3 takich nockach pod rzad zaczelam
        wymiotowac ze zmeczenia.
        Natomiast markowanie w domu uwielbiam, mysl ze w kazdej chwili moge sie polozyc
        stawia mnie na nogi. Lubie nocne sprzatanie, siedzenie przy kompie, programy
        nocne sa zazwyczaj ciekawsze. Moja przyjaciolka sowa nawet pracuje w ogrodku,
        pieli i przesadza roslinki. To chyba rekord nocnych czynnosci.
      • Gość: Aśka Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: *.crowley.pl 24.11.06, 13:15
        nic nie musimy robić aby nocą nie spać,my sowy mamy tak naturalnie:-PJa nawet kawy nie pije,nie potrzebuję żadnych używek aby w pełni funkcjonować nocą:-)To chyba genetycznie...
    • Gość: Skowronka Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: *.flashnet.pl 24.11.06, 09:03
      O rany, a to się zdziwiłam czytając o tych głupich komentarzach, które
      słyszycie, że sowy to lenie i śpiochy itd. Bo ja - klasyczny skowronek - całe
      życie słyszę dokładnie to samo :) "cooo, o 22 spać chodzisz?? jak
      przedszkolaczek? ty to chyba nic do roboty nie masz??" No mam, tylko mi się
      najlepiej pracuje o 5 nad ranem... Na wakacjach muszę od rana uważać żeby nikogo
      nie obudzić, bo szanowne towarzystwo wstaje koło południa. Na imprezach
      studenckich zamiast piwka piję kawę, bo o 22 to ja mogę iść spać a nie zaczynać
      się bawić, no ale trudno, przecież WIĘKSZOŚĆ nie przestawi się na mój tryb
      życia. Próba zorganizowania czegokolwiek w weekendowe poranki kończy się porażką
      ("o takiej barbarzyńskiej porze? dospać nie możesz czy co?") Zresztą ciężko by
      było bladym świtem znaleźć otwartą fajną knajpkę, galerię, centrum handlowe,
      teatr czy kino (no, o ósmej rano czasem można trafić... na film dla dzieci!).
      Jeśli chcę obejrzeć fajny film w telewizji, to muszę go sobie nagrać, bo
      najlepsze trafiają się tak od północy, rano mogę sobie obejrzeć co najwyżej
      Agrobiznes... Chyba po prostu ekstremalne odchylenia od normy - czy to w stronę
      sowy, czy skowronka - nie są mile widziane przez społeczeństwo :) Pozdrawiam
      wszystkie sowy i skowronki :) S.
      • ralkom Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy 24.11.06, 21:58
        Zresztą niedawno był artykuł w Wyborczej, o tym że tryb życia jest faktycznie
        genetycznie zdeterminowany.
        Mam dość często wyrzuty sumienia, że nie potrafie docenić letnich poranków
        • Gość: dyzio Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 23:05
          Ufff, ulżyło mi naprawdę, bo myślałem, że zemną coś nie tak. Cała moja rodzina
          to skowronki. Pomysł z tym nocnym miastem jest bomba. Jak to fajnie, by było
          wyjść w nocy do kina, albo na basen. Mam pierwszą propozycję nazwy nocnego
          miasta; Nightów (czyt. Najtów) Łeee, nazwa raczej nienajlepsza, bo brzmi trochę
          jak nazwa wsi.
          • Gość: zenotka Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 23:13
            albo Nocówka czy Nocnowo ;D
            • Gość: dyzio Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 23:27
              Nowy Noców :))
            • andrzejwilczak Grecja 26.11.06, 15:07
              Co do kraju polecam Grecję.
              Co prawda nie dokładnie 11-2, bo jest jeszcze przerwa w południe.
              pozdrawiam
      • Gość: m Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 17:33
        Jak mnie ucieszył ten wątek...jestem typową nocną sową. Najlepiej funkcjonuję
        gdy wstaje około 11-12 . Nie wyobrażam sobie pracy podczas dnia, wielokrotnie
        próbowałam , ale to było samooszukiwanie samej siebie. Całe szczęście, że mogę
        dostosować w jakimś stopniu swój tryb życia do siebie. Aczkolwiek stało się to
        nie bez "ofiar", mój nocny tryb życia był na przykład przyczyną rozstania
        ponieważ druga osoba nie potrafiła tego zrozumieć. Dla niego spanie do 11 to
        było przesypianie życia, dla mnie równie nie zrozumiałe było chodzenie spać o 22
        (ja się wtedy rozkręcam:-). Jeśli zakładacie miasto- przeprowadzam się do niego
        natychmiast! Tylko co by chłodno było- bo też preferuję chłodek :-))

        pozdrawiam wszystkie bratnie nocne dusze :-)
        m
    • Gość: Majka Dla mnie chorobą są ranne ptaszki :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 01:27
      Ostatnio poszłam spac przed 24 jakieś 10 lat temu albo może jak chora byłam -
      ale to się nie liczy bo wtedy śpię całe dnie i noce. Spokojnie mogę siedzieć do
      2 w nocy - co widać, mamy 1:30 :) Wstaję koło 9. Ranne wstawanie jeszcze pojmuję
      ale nie jestem w stanie zrozumieć jak można chodzić spać z kurami ;) Wieczorem
      są najfajniejsze filmy w tv, najfajniejsze imprezy, puby otwarte, kina i w ogóle
      szkoda zcasu na spanie.
    • Gość: kasia Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy IP: *.prio138.trustnet.pl 25.11.06, 09:50
      Jejku.. Położyłam się spać koło 4 jak to na nocnego marka przystało a tu już o
      godzinie 7 wszyscy w domu nie śpia... O 8 tata budzi mnie i pyta sie "ileż
      można spać".. No ręce opadaja.. I powieki w tym momenci też...
      • Gość: dyzio ile godzin najdłużej nie spaliście ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 10:12
        Ile godzin najdłużej nie spaliście? Pytanie kieruję nie tylko do nocnych marków.
        Na pewno zdarzało się wam z różnych powodów nie spać jak co dzień. Mój rekord to
        32 godziny na nogach. Potem półgodzina drzemka w samochodzie i prawdziwy sen
        dopiero o 23-ciej. Razem około 40,5 godziny! Powodem tej katorgi, była
        inwentaryzacja w kilku punktach naraz. Co ciekawe to, że w czasie tego maratonu
        było kilka krótkich kryzysów, ale później sam nie wiem skąd dostawałem nowej
        energii. Jako dopalacze, wypiłem 3 redbule.
        • Gość: kasia Re: ile godzin najdłużej nie spaliście ??? IP: *.prio138.trustnet.pl 25.11.06, 14:33
          22 godziny.. Mój rekord.. Ale młoda jestem napewno jeszcze go pobiję:D
        • Gość: Izabella1991 Re: ile godzin najdłużej nie spaliście ??? IP: *.ipcom.comunitel.net 25.11.06, 14:42
          Witam wszystkich ,,Nocnikow" I ,,Nocnice":-)))
          Jam tez Marek b.nocny,czego za Chiny nie mogli zrozumiec moi starzy,teraz mam
          dobrze,bo mieszkam w Hiszpanii,gdzie rzadko kto kladzie sie spac przed 1-a w
          nocy.
          Moj rekord niespania (to pamietam jak dzis) caly wieczor+noc przed matura
          ustna z francuskiego.Zasuwalam jak dziki kon uczac sie czego trzeba,raniutko o
          9-tej pobieglam do Liceum i ok.14-tej juz bylo po herbacie.Zdalam na mocna 4,po
          czym wrociwszy ok. 16-ej do domu spalam martwym bykiem godzin 16.
          Marure moglabym zdawac chocby i co roku:-))ale juz egzaminy na studia ....to
          juz niekoniecznie!
          Pozdrawiam-Iza
        • obrobka_skrawaniem Re: ile godzin najdłużej nie spaliście ??? 25.11.06, 19:39
          47 godzin, przy czym na 9 dób średnia wynosiła ok. 3 h.
          • obrobka_skrawaniem Re: ile godzin najdłużej nie spaliście ??? 25.11.06, 19:42
            obrobka_skrawaniem napisała:
            > 47 godzin, przy czym na 9 dób średnia wynosiła ok. 3 h

            średnia liczba godzin snu wynosiła ok. 3.
        • Gość: ODDie Re: ile godzin najdłużej nie spaliście ??? IP: 89.228.20.* 25.11.06, 21:19
          > Ile godzin najdłużej nie spaliście?

          3doby, kiedyś, jak jeszcze studiowałem:).
          Siedziałem nad referatem z "O pewności" Wittgenstein'a - gdy skończyłem 3ciej
          doby nad ranem, zaspałem na ćwiczenia o ~16ej ;>

          _____
          ODDie
          ODDied.net
          • Gość: polak Re: ile godzin najdłużej nie spaliście ??? IP: *.acn.waw.pl 26.11.06, 06:59
            ja wlasnie idę spać, tak jakoś się zasiedziałem,
            a jutro o tej porze ( tzn za 4 minuty) zaczynam pracę :)
            a nie spałem najdłużej takie to jednego dnia kiedy wstałem o 12, nie przespałem
            nocy - zasiedziałem się przed serią odcinków " sex w wielkim mieście" na 7 do
            pracy,o 16 w domui poszełem spaćo 3 w nocy - więc jeśłi dobrze licze to wyszło
            39 godzin.
            • Gość: polak Re: ile godzin najdłużej nie spaliście ??? IP: *.acn.waw.pl 26.11.06, 07:01
              aha! ok 4 poszedłem do nocnego po fajki i zdziwiłem się bo kilkanaście osób już
              od dawna było na nogach na mieście. ciekawe czy z pracy czy po pracy
        • Gość: nuun Re: ile godzin najdłużej nie spaliście ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 14:42
          Na studiach miewałam takie okresy, że 30h na nogach stawało się pewną normą ;)
          Raz się zdarzyło, że nie spałam 48h, potem jakieś 2h snu, po czym zasuwanie
          przez kolejne 48h z przerwą trzygodzinną w środku. Kontaktowałam średnio,jazda
          był ostra, nie polecam nikomu. Mus był to wytrzymałam,ale jak sobie przypomnę
          to uhhh. A odnośnie głównego wątku, to też sowa jestem i odżywam nocą :)
          • Gość: jaija Re: ile godzin najdłużej nie spaliście ??? IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.11.06, 00:58
            O Jezu, to mnie się oczy same zamykają, jak nie daj Boże zamiast 5 godzin
            prześpię 3, czy 2.. Ludzie, 30-40 godzin bez snu to jakaś kosmiczna
            abstrakcja :D
            • Gość: nocny ptak Re: ile godzin najdłużej nie spaliście ??? IP: *.elb.vectranet.pl 27.11.06, 01:52
              Wstydze sie powiedziec jaki byl moj rekord na studiach (ale na konkretnym
              wspomaganiu)... Masakra jaki czlowiek byl glupi :(
              • Gość: Kasiolok Re: ile godzin najdłużej nie spaliście ??? IP: *.crowley.pl 27.11.06, 10:57
                Boszzzz, a ja myślałam, że mój mąż jest chory psychicznie. Serio, do lekarza go
                wysyłam co chwilę, bo siedzi po nocach a potem by spał do 13. Tylko jest
                problem, mamy dziecko, którym tylko ja się zajmuję, bo tatuś w dzień albo śpi
                albo jest w pracy. :-(
            • Gość: nuun Re: ile godzin najdłużej nie spaliście ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 19:46
              Ja po sześciogodzinnym śnie bywam jeszcze niewyspana ;) Ale jak zdarzył się
              nawał pracy, który sie zbierał po długim okresie lenistwa :/ to nie było innego
              wyjścia jak nadrobić zaległości w maksymalnie krótkim czasie. Taka tendencja do
              pracy zrywami,eh. Jak już widać było, że nadeszła najwyższa pora, to litry
              kawy, muzyka i nie ma przebacz- pracujemy...Ale bezmyślność straszna :/Swoją
              drogą chyba gdzieś to słyszałam, że jak już człowiek jest porządnie zmęczony to
              nawet półgodzinna drzemka dużo daje; no i jest w tym troche prawdy. W każdym
              bądź razie- szczerze odradzam takie próby.
    • yoric Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy 28.11.06, 00:09
      Czy jakiś dobry człowiek podlinkowałby może łaskawie jakiś porządny, całościowy
      tekst nt. rytmu dobowego i hormonów (h. wzrostu, kortyzol i inne)?
      Pozdrawiam
      • obrobka_skrawaniem Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy 28.11.06, 14:24
        yoric napisał:
        > Czy jakiś dobry człowiek podlinkowałby może łaskawie jakiś porządny,
        całościowy
        > tekst nt. rytmu dobowego i hormonów (h. wzrostu, kortyzol i inne)?

        Polecam Wikipedię.
        Po polsku o hormonach: pl.wikipedia.org/wiki/Hormon

        O cyklu dobowym w jęz. angielskim:
        en.wikipedia.org/wiki/Circadian_rhythm
        en.wikipedia.org/wiki/Circadian_rhythm_sleep_disorders
        Pozdrawiam o_s.
    • tomek854 Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy 28.11.06, 04:52
      > Czy istnieje gdzieś kraj w którym wszystko jest tak przestawione? Chętnie bym
      > tam wyemigrował (chyba)

      Japonia :-) Ale wtedy tam jest dzien ;-)
    • daggy4 Re: Nocny tryb życia jest jakąś chorobą czy 28.11.06, 12:08
      tak mialam na studiach. w pracy mi przeszlo ;)
    • Gość: canx a ja juz nie moge :/ pomozcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 02:58
      mam dokladnie tak jak wy, ale przyznacie sami, ze to tak naprawde cholerny
      problem, w zwiazku z czym sprobowalem z tym powalczyc.

      cale zycie chodzilem spac pozno bo w nocy mi wszystko super szlo, ale od jakichs
      dwoch lat ta granica coraz bardziej sie przesuwa. najpierw do spania o 2, potem
      3, w koncu doszedlem do tego, ze chodze spac w okolicach 8 - 9 rano.
      na studiach to bylo straszne, zdarzalo mi sie isc na zajecia na 11 rano bez snu
      przez dobe, a po powrocie do domu ladowalem w lozku o 17 i spalem do 23. i tak w
      kolko, coraz gorzej:)

      potem sie zrobilo jeszcze ciekawiej - zaczalem sypiac zaraz po przyjsciu do
      domu, albo rano - czyli albo od 8 do jakiejs 14, albo od 16 do 22. roznie, jak
      mi sie zlozylo. raz wstawalem o 22 i szedlem potem spac o 8 nastepnej doby, a
      kiedy indziej wstawalem o 14 i szedlem spac o 16 nastepnego dnia. paranoja.

      w koncu udalo mi sie to unormowac (na 5 roku studiow jest wiecej czasu LOL) i
      mniej wiecej caly rok lazilem do lozka kolo 5 rano.

      jak musze wstac w granicach 6-9 rano to jestem nieprzytomna detka, nie do zycia,
      nie wiem co sie dzieje, do 14-15 siedze bezmyslnie albo wszystko robie jak
      automat. a potem - jak juz tu ktos napisal - cyk i szafa gra.

      no i w koncu zechcialem z tym walczyc, zaczalem brac tabletki nasenne, okazalo
      sie ze gowno daja. owszem, jestem w stanie przez tydzien chodzic spac o 24 i
      wstawac o 7 rano, ale jak tylko jej nie wezme to automatycznie ide spac w
      okolicach nie wczesienij jak o 5 rano. czyli dupa.

      inny sposob probowalem - nie spac do oporu, nawet dwie doby, az sie zmecze o
      ludzkiej porze i tak wycyrkluje, zeby bez tabletek spac od 22 czy 24. i co?
      przez tydzien dziala, a po tygodniu wszystko wraca do normy.

      wniosek jest taki, ze moj organizm nie jest w stanie za chinskiego boga sie
      przestawic. ani w prawo, ani w lewo. optimum osiagam, jesli pojde spac o 5 rano
      i wstane o 13. wtedy jest super. tyle, ze z drugiej strony psychicznie meczy
      mnie swiadomosc, ze wokol mnie kiedy ja wlasnie jestem najbardziej aktywny -
      wszystko usypia i ludzie wracaja z pracy, sklepy sie zamykaja etc.

      pozostaje aktywnosc w samotnosci, co jest beznadziejne i jestem pewien, ze nie
      prowadzi do niczego dobrego (jak siedzisz w nocy w ksiazkach czy przed kompem
      czy obojetne co, ale tylko we wlasnym towarzystwie bo "normalni" ludzie juz
      dawno spia).

      nie wiem co mam z tym fantem calym zrobic, dobrze mi w nocy a w dzien umieram,
      ale z drugiej strony to jest nie do zycia w swiecie, jaki nas otacza. jak
      pomysle, ze mam chodzic do pracy niebawem na 8 rano i udowadniac pracodawcy, ze
      jestem super, to mi sie chce smiac, jak sobie wyobraze siebie - warzywo nad
      jakims biurkiem.

      a moze pomysl jest taki, ze powinnismy wszyscy mieszkac po drugiej stronie
      oceanu??? z palcem w nosie przestawiamy sie wtedy na tryb dzienny i jest ok:P

      albo nowy jork i inne ogromne metropolie, gdzie zycie tetni przez 24/dobe,
      wlacznie z normalnymi miejscami pracy:))))

      co wy na to? albo moze ktos ma pomysl co mam ze soba zrobic???

      pozdro,ciesze sie ze nie jestem sam.
      • kmtest senność 01.12.06, 00:03
        Może ktoś pomoże w moim przypadku

        Rzecz o niskim ciśnieniu i senności w ciągu dnia.

        Wstaję o 7 - 7.30 totalnie zaspany. Rano herbatka + kawa. W pracy mam sporo zadań zatem stres powoduje że się rozkręcam. Po sporym obiadku – lekka senność, ale piję jedną kawę i jest OK.
        17.30 – 18.30 – powrót do domu, posiłek i niestety konieczność drzemki ! 10-15 minutowej bo inaczej nie funkcjonuję !!!
        Godziny 19.30 – 21.00 to uczucie wielkiej senności i zmęczenia ALE ---> Im bliżej nocy tym jestem mniej senny. Z reguły 22.00 – 24.00 to okres największej aktywności. Kładę się spać między 24.00 a 1.00. Zasypiam z trudem między 0.30 a 1.30.

        I tak jest codziennie. Na nic zdały się próby unikania drzemki wieczornej. Nawet jeśli jej nie miałem to i tak chodziłem spać o tej samej porze, a jedyną różnicą było to że cały wieczór miałem skopany z uwagi na zmęczenie i brak wypoczynku.

        O tej godzinie co podałem i tak mam problemy z zasypianiem. O włączonym TV, cichym radiu lub lampce w przedpokoju nie może być mowy.

        Okresy wakacyjne i brak konieczności wstawania o konkretnej porze wskazują że potrzebuję ok. 8,5 godzin snu dziennie, zatem każdego dnia mój „dług senny” narasta.

        Czy ktoś z was miał podobne problemy ? Czy stosowaliście jakieś ziółka na noc i z jakim skutkiem ?
        Może polecacie jakieś książki na ten temat ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka