kot.polarny Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 09:22 My zawsze księdza przyjmujemy, wiemy kiedy do nas przyjdzie i jesteśmy przygotowani. Któregoś roku ksiądz przyszedł, wszystkie akcesoria były gotowe, pomodliliśmy się i ksiądz wziął kropidło, zanurzył w wodzie święconej i kiedy już pokropił mieszkanie, poczułam jakiś dziwny zapach..wszyscy (oprócz księdza) spojrzeliśmy po sobie i kiedy tylko wyszedł, rzuciliśmy się do naczynia z wodą święconą..no tak..mama pomyliła naczynia i zapodała księdzu czysty spirytus!! Ciekawe czy się zorientował:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dowcipny Re: wpadki podczas kolędy IP: *.crowley.pl 11.01.07, 09:23 U znajomych była jazda. Byli na zakupach, nie wiedzieli ze ksiąndz chodzi. Podchodza do swoich drzwi a tu ksiundz od sasiadów wychodzi i siem ładuje do nich. Wejszli do duzego pokoju, ksiąndz odmawia ojcze nasz czy cos. Znajomy przyglada tak co on ma tako dziwną minę, patrzy a na scianie ani krzyzyka ani nic tylko wielki plakat dody z gołymi cyckami :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alinka_malinka Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 09:23 mój syn może 7-letni na pytanie księdza, czy lubi chodzić na religię odpowiedział, że nie, " bo jest głupio" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: garbi Re: wpadki podczas kolędy IP: *.polymus.pl 11.01.07, 09:34 Hehehe, u mnie to nie była wpadka z księdzem ale z moim żartem, wtedy byłem w podstawówce jeszcze kiedy to postanowiłem odwiedzić moja koleżanke a ze akurat był tydzień w którym chodzili po kolędzie zadzwoniłem do domofonu przedstawiając sie "Ksiadz Jacek po Kolędzie" :) Zanim wszedlem na 4 pietro w domu było wszyściutko przygotowane i wchodząc do mieszkanka na moj widok zastałem nie tęgie minki rodziców koleżanki :))) Odpowiedz Link Zgłoś
a2krzem Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 09:38 historia zasłyszana (z radiowej jedynki): Rano żona przypomina mężowi że po południu kolęda i żeby przygotował co należy, bo ona i tak nie zdąży wrócić z pracy. Meżuś spisał się wzorowo, na kolędzie było bardzo miło i sympatycznie, gość wręczył księdzu białą kopertkę, którą żona pozostawiła na stole, ale kapłan i tak przy wyjściu z domu koperty zapomniał i zostawił na obrusie. Chłop gdy się zorientował, że koperta została w domu, leci za księdzem, woła go. Udaje mu się go złapać i wręcza w końcu tą kopertkę, ksiądz ładuje do swojego skoroszytu. Wieczorkiem żonka wypytuje się jak tam przebiegała cała wizyta, mąż opowiedział m.in. o historii z kopertą. Wtedy żona zapytała się, a ile włożyłeś jako datek - i tu konsternacja - koperta była pusta .... Odpowiedz Link Zgłoś
jane_moneypenny Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 10:01 Historia ubiegłoroczna. Wróciłam z pracy zmordowana i natychmiast wpakowałam się do wanny. nagle słysze natarczywy dzwonek do drzwi. Myslałamże to chłop mój zapomniał kluczy, albo co gorsza nie chce mu się szukać. Złorzecząc pod nosem wyszłam z wanny, owinełam się ręcznikiem i z rozmachem otworzyłam drzwi...a tam ksiądz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ministrant Pijany ksiadz IP: *.chello.pl 11.01.07, 13:11 A ja tylko wtrace historie ktora mnie spotkala jak bylem ministrantem. Krakow, koleda, duza parafia, 10 pietrowy blok, wchodzimy do znajomych ksiedza Józefa, mnie wysylaja do osobnego pokoju i wlaczaja tv, daja ciacho do reki. Po pol godziny odprowadzaja mnie i ksiedza do drzwi. Ksiadz uderza we framuge drzwi ale spoko, wraca do pionu i idziemy dalej do nastepnego mieszkania. Wchodzac uderza dwa razy we framuge a potem odmawia modlitwe jak pijany przeciagajac kazde slowo. Po tym mieszkaniu ludzie mowia mi zebym go zabral do parafi. Niestety schodzimy schodami, ok 4 pietra ksiadz wpada na mnie ze schodow, lapie go ale gosc jest dretwy i wychodza ludzie z mieszkan bo zrobilo sie zamieszanie. W trakcie schodzenia ksiadz wrecza mi kase (kilka tys zl - a z koledy wtedy zbieralem 2 tys). Kilkukrotnie. Niestety biore bo podobno _ten_ ksiadz zawsze daje po calej koledzie. Zanosze go do parafi ktora na szczescie jest 500m od tego bloku. Rano zjawiam sie u ksiedza w pokoju na plebani, jest juz trzezwy i mowi mi zebysmy zapomnieli o jego wczorajszym 'zabujaniu'. Zapamietalem ten tekst bo wydawal mi sie smieszny i dalej tak jest :) Oczywiscie mowi zebym nie powtarzal tego nikomu i daje mi kolejne tysiace. I tak zrezygnowalem z ministranctwa ale tej histori nie zapomne do konca zycia. Pozdrawiam btw. historia ~ z roku 1987, imiona i kwoty nie zostaly zmienione Odpowiedz Link Zgłoś
rudy_rudolf przeprowadzka :) 11.01.07, 09:49 mi w grudniu, całkiem nieswiadomie w dniu, w którym była kolęda udało się trafić z przeprowadzką.Po klatce chodzili juz ministranci z dzwonkiem,a ja nosiłem biurko...troche głupio było,ale co tam ;) kartki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: przeprowadzka :) IP: *.crowley.pl 11.01.07, 10:30 W mojej rodzinie koleda jest traktowana ze sporym przymrużeniem oka... Na przykład wujo - zatwardziały antyklerykał na "akcesoria koledowe" mówi (z nieukrywanym sarkazmem) "święte obrzędy". I dprowadza tym babkę do furii... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojej A ja zakapowałem - niechcący :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 10:39 To było dość dawno-kiedy byłem jeszcze w I klasie liceum. Przybył na kolędę mój katecheta, który uczył mnie w ósmej klasie (bieżmowanie itp.) i doskonale mnie pamiętał. Rzecz jasna poprosił o zeszyt z religii. Oczywiście takiego nie miałem (raczej nie chodziłem na religię zbyt często) i usprawidliwiłem się, że nie musimy prowadzić. Ksiądz się zainteresował i zapytał z jakim księdzem mam religię (chodziłem do liceum po drugiej stronie miasta - więc i "obsługa" była z innej parafii). Oczywiście nie pamiętałem - więc palnąłem z głupia frant: z Dariuszem (coś mi tam kołatało). Minęło trochę czasu i przyszedł koniec roku - "nasz"ksiądz - jak się okazało Wojciech - kazał nam przygotować zeszyty - robiąc nam półgodzinne kazanie, że zeszyty musimy prowadzić bo nawet były jakieś skargii z parafii na księdza Dariusza że u niego nie trzeba (okazało się że taki istnieje i rzeczywiscie uczy). Trochę się głupio poczułem... Ale moje sumienie zagłuszyły przygody z klasy IV liceum, kiedy miałem religię z rzeczonym Dariuszem. Okazał się olewusem jakich mało i przyszedł jedynie na kilka katechez -co nas specjalnie nie martwiło przygotowując się do matury. Ech to były czasy... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trusiaa Re: przeprowadzka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 10:43 Tuż po przeprowadzce odwiedził nas ksiądz. Tutaj się kolędy nie zapowiada, ministranci księdzu nie towarzyszą. Był więc wczesny sylwestrowy poranek gdy dzieci, przypadkiem wyglądając przez okno, krzyknęły: - Mamo ksiądz idzie!!! Pierwsza myśl: - Hehe, ale mam dowcipne dzieci. Potem szybki rzut oka na drogę i faktycznie "Ksiądz proboszcz już się zbliża" - na szczęście po drodze miał sąsiadów. W dziesięć minut szybko się ubraliśmy, stół się nakryło, wszystkie akcesoria są, ale wody święconej i kropidła brak (w dawnej parafii ksiądz miał metalowe kropidło z wodą). Po modlitwie ksiądz pyta: - Mają państwo wodę? Mąż usłużnie: - Gazowaną? Aaaaaa!!! To się dopiero ucieszyłam, gdy w skeczu Kabaretu Moralnego Niepokoju zdarzyła się podobna sytuacja... Odpowiedz Link Zgłoś
peter.steele Re: przeprowadzka :) 11.01.07, 12:38 to jesli miał ksiądz metalowe kropidło to znaczy, ze mieszkałas na slasku górnym ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 10:34 Wchodzi ksiądz do mieszkania, moja córka lata ogląda własnie dobranockę (strasznie się wyczekałyśmy za księdzem). Ksiadz staje na lini córka - telewizor i coś próbuje zagadać, a mała na to: "dobranock jest - zasłania mi ksiądz". ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnieszka Re: wpadki podczas kolędy IP: 86.90.224.* 11.01.07, 10:40 Kolenda, ksiadz siedzi wygodnie w fotelu pod oknem, mila rozmowa i nagle ni z tego ni z owego, spada na ksiedza drewniany karnisz razem z zaslona i firanka. Odpowiedz Link Zgłoś
klaryska Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 10:54 wmojej dzielnicy koleda sie odbywala co dwa lata bo nie bylo wystarczajacej ilosco ksiezy. A z humorystycznych historii: kiedys przed jakims wyjazdem w gory,zjechalam na swieta z chlopakiem, a moja Mama (rozwiedziona) przyjmowala przyjaciela. I na takie towarzystwo pojawil sie ksiadz po koledzie. Wizyta przebiegala bez zaklocen, do czasu kiedys ksiazdz zaczal spisywac nasze nazwiska, Najpierw spytal Mame (wrocila do panienskiego) i jej przyjaciela, potem ja dorzucilam swoje,a jak moj chlopak podawal czwarte nazwisko, ksiazdz mial mine niewyjsciowa. Humor sytuacyjny- ale zeby nie plakac ze smiechu przy ksiedzu, musialam wyjsc do innego pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jola ;-) Re: wpadki podczas kolędy IP: 217.98.103.* 11.01.07, 12:22 U nas dwa lata temu było tak... Przyechałam z partnerem do moich rodziców. Przypomiałam mamie, że za kilka dni rocznica ślubu moich ,,teściów''. Mama na to, żebyśmy szli na pocztę i wysłali kartkę od nich do tamtych. Poszliśmy. Było już ciemno. Pod jedną z klatek schodowych, którą mijaliśmy stało kilku chłopaczków i jakiś dziwnie znajomy mężczyzna. Powiedzialam ,,dzień dobry'' (bo ,,dobry wieczór'' nie wiem czemu nie używam) i poszliśmy na te pocztę. Troche nam to zeszło, bo i kolejki i wybieranie kartki i potem wypisywanie. Nagle olśniło mnie skąd znam owego jegomościa- toż to ksiądz!!! Pewnie chodzi po kolędzie (pomyślałam) i szybko w akcie desperacji zaczęłam wydzwaniać do mamy, żeby sie przygotowała. Ona ma zwyczaj trzymania telefonku komórkowego w torebce, którą kładzie w przedpokoju a siedzi w pokoju najbardziej oddalonym od owej torebki. Po piątym nieodebranym telefonie zrezygnowałam. Zmarnowani poszliśmy do domu z myślą, że juz pewnie po kolędzie i że mama pewnie miala nie lada wyzwanie (,,ale nieeeee, ale nieeeeee''). Wchodzimy do klatki schodowej, a tu owy ksiądz wchodzi do mieszkania nr 4 (rodzice mieszkają w 6 a w nr 5 nie przyjmują kolędy...). Jakaż była nasza ruchliwość, żeby ze wszsytkim zdążyć, aczkolwiek się udało. Ksiądz tylko wchodząc do mieszkania dziwnie się na nas patrzył (trochę z uśmiechem, a trochę ze zdziwieniem, że zdązyliśmy). Bylo miło. Odpowiedz Link Zgłoś
matna_b Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 11:09 to było dawno, miałam może 12 lat. przyszedł ksiądz, ustawiłyśmy się wszystkie w rządku (mam trzy siostry), na końcu mama. Ksiądz chcąc jakoś zagaić rozmowę zaczął nas po kolei szczypać za policzki mówiąc: Oj madonny, moje madonny. Mamę też z rozpędu wyszczypał. Zorientował się, że coś jest nie tak, kiedy zaczął rozglądać się za gospodynią. Pękaliśmy ze śmiechu. W zasadzie to był komplement dla mojej młodo wyglądającej mamy. A moja koleżanka wzięta przez księdza na kolana zasiusiała mu sutannę Martyna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dirgone Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 11:05 Historia sprzed 50 lat: Moja mama i dziadkowie mieszkali w małej miejscowości. Mama miała wtedy 3 lata i straszliwie obawiała się przyjścia księdza z niewiadomych przyczyn. Schowała się więc pod stołem, a że obrus był długi, to jej nie było widać. Ksiądz strasznie długo nie przychodził, a dziadek marudził niesamowicie, że jest głodny. Babcia go uciszała i mówiła, że zabiorą się do robienia obiadu od razu po wyjściu księdza. Dziadek czekał, czekał, czekał, w końcu nie wytrzymał, wziął pojemnik z kartoflami, przebrał się w ubranie domowe (wtedy księdza się b.eleganckim przyjmowało) i poszedł do drugiego pokoju obierać kartofle mówiąc, że "jego nie ma, z pracy jeszcze nie wrócił". W końcu ksiądz przyszedł i pierwsze o co pyta, to "a gdzie jest pan X?" Babcia nie zdążyła nic powiedzieć, gdyż odezwała się moja mama spod stołu cieniutkim głosikiem: "kazał powiedzieć, że jest w pracy, a naprawdę w drugim pokoju obiera kartofle". Dziadek zawstydzony wielce do księdza wyszedł, a moja mama spod stołu nie wyszła przez następnych kilka godzin :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mela Re: wpadki podczas kolędy IP: *.multipr.pl 11.01.07, 11:08 A mój kot w trakcie kolędy zaczął się onanizować o nogę księdza i wystawiać do niego....hmmm...no bu ruję akurat miała.... Odpowiedz Link Zgłoś
uasiczka Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 11:15 ja co prawda od kąd mieszkam sama ksiedza nie przyjmuję (czyli od 2 lat) ale dziwi, że z tego co piszecie bardzo was stresuje taka wizyta - i wygląda na to że księdza też skoro pojawiają się wpisy od powstrzymywania się od śmiechu - w końcu smiech to nie grzech. to samo wstyd za koty lub dzieci - one robią to co robią czy bawią się krzyżem czy - jeśli chodzi o zwięrzęta - witają się swój sposób - dla mnie to jet zupełnie normalne. ksiądz to też człowiek, też się śmieje, też rozumie, że zachowanie zwierząt i dzieci jest często nieprzewidywalne, wie, że w domu się zmywa, że czasem coś spadnie... trochę więcej luzu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no name Re: wpadki podczas kolędy IP: *.zab.nat.hnet.pl 11.01.07, 11:18 Jeszcze ,,przed'' pies ściagnął ze stołu kropidło i je pogryzł. Odpowiedz Link Zgłoś
negra13 Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 11:18 U mnie ksiądz zaczął wspominać jak to na wczasach był nad jakimś ciepłym morzem. Po czym zrobił co mial zrobić i mama mu wrecza 50,00 zł. A on niby udaje zakłopotanego ( jakby 1-szy raz dostał kase) i mówi, że na cóż on te pieniążki ma przeznaczyć itp. na co mój ojciec jak to na co?? na wczasy nad ciepłym morzem :)) Trzochę się ksiądz zmieszał Odpowiedz Link Zgłoś
asanti Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 11:18 ja zaliczyłam mega wpadkę Zawsze przyjmuje księdza (myslę, że gdyby pop chodził też bym przyjmowała) Wiem, że trzeba wszystko przygotować itd Ale 2 lata temu, akurat przyszłam spóźniona z pracy, sąsiad mnie łapie na korytarzu i mowi ze ksiądz juz chodzi na co ja pędem do mieszkania a w domu był sajgon (wszystko wywalone, bo rano zaspałam i czegos tam szukałam, ksiązki porozwalane bo się w nocy uczyłam - generalnie dramat, jak po przejsciu huraganu) Ale mysle sobie: zrobie tylko szybko siku a potem zgarne rzeczy do jednego pokoju, zamkne a księdza przyjmę w drugim .... Mam jeszcze z 5 minut to zdąze.... Jak też pomyślałam, tak tez zrobiłam.. Czyli, najpierw poszłam do toalety robić siku przy lekko uchylonych drzwiach, zeby ocenić co najpierw musze posprzątać W tym momencie, słysze lekkie pukanie do drzwi i .... wchodzi ksiądz... Wchodzi, rozgląda się po mieszkaniu, które wygląda jak po huraganie... odwraca sie i widzi mnie przez uchylone drzwi na kiblu... Ja w krzyk, z majtkami na kolanach probuje zamknąć drzwi od toalety... :) ksiądz wyszedł, przepraszając mnie między moim krzykiem, że drzwi były uchylone a sąsiad mu powiedział ze juz jestem w domu i czekam na księdza.... (to ostatnie zdanie, to juz powiedział zza drzwi :) Koszmar.. jedno z najbardziej żenujących moich doświadczeń.... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysza Re: wpadki podczas kolędy IP: *.stat.gov.pl 11.01.07, 11:35 A mi się przypomina historia jeszcze z liceum. Koleżanka spała bo dopadł ją kac- gigant po większej imprezie, dzwonek do drzwi, ona zaspana, nieprzytomna "Ksiądz???!?!?! Ale my nie zamawialiśmy księdza!" I zamknęła drzwi. Jak dla mnie bomba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as Re: wpadki podczas kolędy IP: *.zep.com.pl 11.01.07, 11:38 Kiedyś, w czasie kolendy, ksiądz klęknął i zaczął się modlić przed obrazem "Dama z łasiczką" Odpowiedz Link Zgłoś
kasia-k Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 11:54 Gość portalu: as napisał(a): > Kiedyś, w czasie kolendy, ksiądz klęknął i zaczął się modlić przed > obrazem "Dama z łasiczką" oo u mnie też było coś w tym stylu mieliśmy na ścienie taki talerz z facetem z mandoliną czy gitarą .... na stole normalnie biały obrus, świeca i krzyż a ksiądz i tak modlił się do człowieka na talerzu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 11:40 Zaginął nam raz w domu krzyżyk kolędowy. Cały rok nieużywany, nie pamiętałyśmy z mamą, gdzie go schowałyśmy. A tu kolęda dobija się już do drzwi. W desperacji zdjęłyśmy świecznik z półki, taki krzyżak, gdzie na końcach ramion wstawia się świece, drewniany, czerwony, pobrudzony woskiem. No i ksiądz i my modliliśmy się z powagą do świecznika. Dał obrazek (ksiądz, nie świecznik). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t m Re: wpadki podczas kolędy IP: *.de.ibm.com 11.01.07, 11:50 ministranci u mnie zaczęli śpiewać kolendę: dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem [.] że panna czysta poroniła syna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marianna Re: wpadki podczas kolędy IP: *.t-systems.com.pl 11.01.07, 12:07 Należę do dużej parafii, przychodzi ksiądz , którego nie znamy.Ja często chodzę do innych kościołów (duże miasto).Ksiądz pyta dorosłego syna na która Mszę chodzi , syn na to zgodnie z prawdą ,że do innej Parafii , bo tam się przyzwyczaił i bardzo mu odpowiada poziom Mszy Akademickiej. Po wyjściu księga spoglądam na rewers obrazka ...podpisany duszpasterz akademicki. Syn nadal chodzi do innej parafii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szcz Re: wpadki podczas kolędy IP: *.hcz.com.pl 11.01.07, 12:10 Do moich znajomych przyszedł ksiądz i ich siemioletniemu synowi wreczył obrazek, mówiąc: To jest ojciec Pio. Na to dzieciak: - Kto? Ojciec pijak? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek WAWA Re: wpadki podczas kolędy IP: *.elsat.net.pl 11.01.07, 12:16 Ojciec sobie wypił w dniu kolędy. A ma taki zwyczaj że jak się napije i idzie spać czasem z nienacka wstaje ( a sypia po nagu) i wpada do pokoju z tekstem gdzie jest kolacja ( która już jadł ale nie pamięta). wiec gdy położyem go spać przed kolenda. modliliśmy się jak ksiądz przyszedł zeby za głosno nie spiewał tym bardziej że oficlajnie ojciec musiał zostać dłużej w pracy, bo gdyby wstał była by siara na maksa....wszystko było ok. ale ten dreszczyk emocji uhh Odpowiedz Link Zgłoś
benelton Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 12:21 kiedyś na koledzie ksiadz do mojego kilkuletniego wtedy brata. A umiesz powiedzieć "Ojcze Nasz",a brat na to: "ojcze nasz".koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ale Re: wpadki podczas kolędy IP: *.zep.com.pl 11.01.07, 12:43 ach te dzieci :-) DOBRE !!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gaianer Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 12:50 Dlaczego ? :-)).. Moglo tak byc.. Szkoda, ze nie zawita w tym watku zaden ksiadz, ktory musi co roku taka panszczyzne wlasnie odwalac (zeby pozostac w miare na biezaco z rzeczywistoscia w swojej Parafii..). pewnie niejedno moglby tutaj opowiedziec... :-))))))) = = = = = = = Chron mnie, Boziu, przed ludzmi bogobojnymi i "moralnie nieskazitelnymi"... Gott, beschütze mich vor frommen, Gott-furchtenden und "aufrichtigen" Menschen... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: wpadki podczas kolędy IP: 195.205.44.* 11.01.07, 13:16 Wieczór styczniowy. Byłem u siostry. Z jej mężem usiedlismy sibie przed telewizorem w smych dresach i koszulkach powyciąganych jak strach, pizza, piwko. Sielanka. Nagle dzwonek do drzwi. Siostra w papilotach, z fają w zębach otwiera drzwi i zgadnijcie kto przyszedł... trochę było nam głupio, zwłaszcza że w domu rodzinnym zawse przyjmowailśmy księdza i było to nie lada wydarzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 12:54 Mój dwuletni syn dotał od księdza obrazek. Spojrzał na ten właśnie, święty obrazek po czym schował sobie w go w majtki. Ksiądz posiedział jeszcze minutkę i zwiał. Odpowiedz Link Zgłoś
orangewhatever mi też kot dał czadu... 11.01.07, 13:05 zanim przyszedł xiądz z ministrantami, kota się gdzieś schowała. myślę sobie "i bardzo dobrze!" zauważyłam też, że jedna z szafeczek na dole regału jest lekko uchylona, więc domknęłam tylko drzwiczki i weszła ekipa. ministranci i xiądz stanęli tyłem do mebli (my z niemężem przodem) i głośno gruchnęli kolędę. na to wszystko z impetem otwiera się szafka i wypada jak piorun przerażona kocina... myślałam, że umrę ze śmiechu, najgorsze, że ksiądz nie widział sytuacji i nie miał pojęcia, co mnie tak rozbawiło... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehehe Re: mi też kot dał czadu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:11 Moja kota w zeszłym roku obwąchała plebana i ostentacyjnie wyszła do 2 pokoju :D Ponieważ jest prawie cała biała, nie było podejrzeń, że to "kot czarownicy" :) Raczej odwrotnie, że "gość" jej nie przypadł do gustu :))) Ciekawe, co wymyśli w tym roku? Odpowiedz Link Zgłoś