01.05.18, 22:39
Nadszedł ten dzień ,że nie było już wyjścia i trzeba było kupić kury.Julka dzien po dniu wyduszala ze mnie kolejne obietnice i terminy,W koncu uznałem ,ze mój autorytet ojca jest juz tak mocno nadwyręzony,ze -ani chwili dłużej!
Ostatecznym argumentem było też to ,że płot juz stał a wczoraj zakończyłem z sukcesem robienie grzędy.Zrobiłem to w swoim stylu-tzn z niczego czyli z resztek wszystkich mozliwych materiałow
Obserwuj wątek
      • krytyk2 Re: czas kur 02.05.18, 14:32
        masz rację-Julka nastepnego dnia nie mogła dospac i nie naciskana przez nikogo wstała ok 7 i w koszuli nocnej pobiegła z koszykiem do kurnika.Jajek nie było widać,dwa Julka odnalazla zagrzebane w słomie ,jedno ok poludnia biala kurka zniosła w wysokiej trawie.Potem,przez caly dzien chodziła srednio co godzine z koszykiem i obserwowala kury stojąc przy ogrodzeniu.Przy kazdym spotkaniu opisywala mi nowe zachowanie poszczególnych kur.Mimo że jednej rasy rożnia sie pomiedzy soba umaszczeniem-kilka jest brązowych ,kilka szarych w kropki i trzy białe z czarnymi piórami w ogonie.Rasa rossa.
    • krytyk2 Re: czas kur 01.05.18, 23:01
      Musiałem przerwać ,bo właśnie usłyszałem gwałtowne głośne gdakanie moich podopiecznych.Wszystko w porządku-kury spią.
      Ogłoszenie znalazlem w internecie,zadzwonilem pod wskazany numer,umowilem sie z panem na pozne popołudnie,zaproponowałem Julce wyjazd -gwoli formalności,bo Jej postawe znalem i w koncu ruszylismy w kierunku na Babimost.Chylące sie ku zachodowi słonce pieknie świeciło nam w oczy,Julka radosna -bo to pierwsze zaczatki naszej farmy o ktorej zalozeniu mowila mi juz od dwóch lat.Po jednej pomyłce trasy w koncu dotarliśmy do wskazanej nam przez pana wsi.Pana nie byłoa gospodyni -świezo po operacji glowy przyjela nas ciepło ,ale obsluzyc nie mogła.Kury znajdywały się w dwoch potężnych stodołach w stłoczeniu niewyobrażalnym wczesniej dla mnie.W oczekiwaniu na gospodarza przechadzalismy sie od stodoly do stodoły i moje zdumienie roslo z kazda chwilą.Na budynku wisial napis i godło uni europejskiej,co oznaczalo,ze te obiekty zostaly zbudowane bądź zmodernizowane z pieniedzy europejskich.Wiele ptaków mialo gole powygryzane plecy,tylki i ramiona.Niektore siedzialy przykucniete a po nich maszerowaly setki pobratymców
      • krytyk2 Re: czas kur 01.05.18, 23:09
        Cala przyjemnośc i radośc zakupu kur jakoś mi odeszła,wybralismy kilka sztuk,zapakowalismy do auta i wrocilismy do domu.Po wypuszczeniu ich na naszym podworku mialem wrazenie ,ze marnujemy dla tych kilku sztuk tyle miejsca.Przecież tu można by zmieścic z dwiescie -trzysta sztuk!Zaraz potem skarcilem sie za taki głupi odruch i poczulem sie jak Schindler ratujący istnienia ludzkie przed zginięciem w obozie koncentracyjnym
        • krytyk2 Re: czas kur 01.05.18, 23:19
          W domu rewolucja.Aska zgodzila sie na 5 sztuk,kupilismy 10.Dostaliśmy ochrzan.Gaja widząc nowe stwory w takiej ilosci-oszalała.Biegala wsciekle wzdłuz płotu i nieprzerwanie ujadala.Kury gdakały podniecone i sraly co chwilę gdzie popadnie.Julka juz pytala o nastepny dzien -czy bedzie mogla rano pójśc pozbierać jajka.Okazalo sie tez ,ze ogrodzenie nieskutecznie chroniło kury przed Gaja ,bo ta co chwile wskakiwala do srodka wzbudzajac ogólna panike wsrod pierzastych.Byłem juz naprawde wsciekly -na psa ,na siebie,na Aske ,ktora co chwile mi dogryzala,ze mam za swoje,bo kur mi sie zachcialo.
            • krytyk2 Re: A co na to kogucik ? 02.05.18, 19:45
              Kogucik-w międzyczasie mianowany przez dziewczyny Zbysiem-przelecial na "dzien dobry" szesc niepełnoletnich!Biedne -wszystkie dziewice,wychowane w jednolitej grupie panienek-doznały szoku.Jedna ,ciemnoczerwona,przezyła najbardziej ten gwałt.Musielismy sprawdzać czy zyje,bo byla wbita i znieruchomiala pomiedzy dwoma duzymi workami napelnionymi slomą.Dzisiaj konczylem wciaganie drutu napinajacego siatkę i mialem mozliwośc obserwacji zachowan koguta.w ciagu 45 minut obsiadł ok 10 razy.nie wiem czy to było realne zapłodnienie czy robił to tylko dla sportu i w celach dydaktycznych/dla kurek/ wink
          • krytyk2 Re: czas kur 04.05.18, 21:54
            wiedzieliście,że kura znosi jaja tam gdzie chce?To może być dowolne miejsce na wybiegu czy w kurniku.Ale jest sposob,żeby "zmusić' ją do zniesienia jaja tam gdzie my chcemy..
            Podstawą jest znajomość kurzych upodobań w tej kwestii.
            Trzeba wiedzieć ,ze kura do rodzenia jaja potrzebuje ciszy, spokoju,bezpieczeństwa,intymności.
            Kilka miesiecy temu,w trakcie najsroższych mrozów, trwala w domu akcja "pal tym co ci w reke wpadnie"/z wyłączeniem plastyków/.Po dotychczasowych wlascielach pozostalo troche starych zdezelowanych mebli w bardzo kiepskim stanie.Jednym z nich było coś w rodzaju szafki z przegródkami na podobieństwo pocztowego mebla na segregacje listów.Już wtedy zaswitala mi myśl,ze zostawie to na gniazda dla kur.Asia była zdania ,ze przegrodki są za ciasne i trza mebel spalić.Nie dałem sie przekonać i eksponat zostawilem.Dzis Julka wyciągnęła z tej szafki 4 jaja,w tym trzy z jednej przegrodki.Musze dodac,ze zanim podremontowalem mebelek o rzeczonym przeznaczeniu,kury znosily jaja gdzie popadnie i trzeba je bylo szukac butem w slomie
            • krytyk2 Re: czas kur 04.05.18, 22:01
              Przegródki sa na tyle duże ,ze miesci sie w nich przecietna kura i na tyle małe ,ze zadna inna juz tam wejść nie może . Widziałem wczoraj jak siedziala w nich kurka najczesciej dziobana przez pozostale.Weszla tam zapewne ,zeby schronić sie przed resztą nieprzyjaznego towarzystwa.Zagrzebala sie tak głeboko w slomie wysciełajacej przegrodkę,ze ledwie ja dostrzeglem.Po prostu -salki terapeutyczne,połączone z porodówką wink
                • krytyk2 Re: Lubię Twoje kurze relacje Krytyku :-) 05.05.18, 20:56
                  bardzo lubię kury-od dzieciństwa,mam do nich pierwotny, niewytłumaczalny dla mnie samego pociąg.Rozkłada mnie jak kroczą powoli i kwilą coś do siebie przekrzywiając główkę.od kiedy je kupiłem w ciągu dnia często znikam dla rodziny i zaszywam sie w kurniku ,żeby je obserwować.
                  Dziekuje Zahir za komplement smile
                  • krytyk2 Re: Lubię Twoje kurze relacje Krytyku :-) 08.09.18, 11:38
                    wczoraj wypuściłem kury na wieczorny popas ,wziałem mały stołek i usiadłem przy pomidorach/któras zasmakowala w nich i stale kilka jest podziobanych/.Siedziałem i patrzałem w promieniach zachodzącego słonca ,cisza absolutna ,przerywana nawoływanie sie ,skrzekotem perliczek.Zrobiło mi sie błogo i stwierdziłem w duchu ,ze to sa te moje chwile szczęścia i nic więcej nie potrzebuję
                    • shachar Re: Lubię Twoje kurze relacje Krytyku :-) 10.09.18, 20:38
                      Kury robią w pomidorach trójkąty.
                      Wczoraj przyjechałam ze wsi, zdążyłam na finał US Open.
                      W weekend moja macocha, tak to się nazywa, pomogła mi umyć 6 okien, ojciec palił krzaki wycięte miesiąc temu. Tak spędzają swój amerykański urlop.
                      Co dziwne jestem czynnikiem hamującym, destrukcyjnym, mówię wszystkim, żeby zostawili coś na jutro, albo na następny rok, a powinno mi zależeć, zeby jakakolwiek robota była już odwalona.
                      W skrzynce na listy znalazłam wióry - pogryzione rachunki przez jakiegoś gryzonia, więc od rana szukam na internecie odpowiedniej skrzynki na listy.Zamykanej na klucz.
                      • krytyk2 Re: Lubię Twoje kurze relacje Krytyku :-) 11.09.18, 20:48
                        Tak się zastanawiałem, co mnie tak relaksuje w obserwowaniu zwierząt. Mówiąc "zwierząt "myślałem o perliczki ch. One są fascynujące :Gaja zmienia zachowanie wiedząc, że jest obserwowana,kury przyjmują strategię w celu zdobycia jedzenia,biorą mnie pod uwagę, natomiast perliczki sà całkiem dzikie i nieprzewidywalne.Są całkiem stopień z otoczeniem,pędzą przed siebie,skubią trawę nerwowo,ciągle rozglądając się za muszki. Widząc jedzenie w moich rękach potrafią ot tak frunac mi na ramię nie patrząc na konsekwencje
                        • 7zahir Re: Lubię Twoje kurze relacje Krytyku :-) 11.09.18, 21:22
                          Fajnie się maja Twoje perliczki - wolność i służący im karma z ręki człowiek 😊
                          Podobnie wyglądają psie wieczorne spacery mojej psiuni - zabawy z kumplami,
                          ta autentyczna nieudawanym radość przy powitaniu z całym rytuałem szaleńczych biegów
                          i wymiana zapachowych wiadomości - śmiesznie to wyglada, gdy każde czyta co poprzednik
                          nasiusial i następnie odpowiada 😊
                          Potem są przepychanki i symulowane walki oraz bieganie za piłkami posłusznie rzucanymi przez ludzi.
                          Fajnie wyglada gdy Maksiu - mały Yorkshire terier stara się dorównać w tym 2 razy większej Kropce - rekordzistce , bo kiedyś naliczyliśmy 100 razy przyniesiona piłkę 😊
                          Kiedy nadchodzi pora „kolacji na trawie” - zjadają z apetytem to czym w domu gardzą - sucha karmę - oczywiście z ręki służących im ludzi 😊
                          • krytyk2 Re: Lubię Twoje kurze relacje Krytyku :-) 12.09.18, 09:56
                            Gai brakuje ewidentnie takiego psiego towarzystwa,więc np wczoraj ,jak mnie nie było w domu,trzykrotnie wypuszczała kury ,żeby móc za kim biegać i kogo obwąchiwać 😊.Często,jak za stodołą przelatują inne psy,Gaja piszczy i skamle z nosem wbitym w szparę w deskach.
                            • 7zahir Re: Lubię Twoje kurze relacje Krytyku :-) 12.09.18, 14:46
                              Gaja chciałaby po psiemu pogadać .
                              Może zaadoptujecie jej towarzyszkę ?
                              Pisze o psiej koleżance bo lepiej się dogadują szczególnie gdy są obie wysterylizowane.
                              Chłopaki przede wszystkim myślą o wypełnieniu naturalnego obowiązku przekazania genów potomstwu co psuje zabawę 😊
                              • krytyk2 Re: Lubię Twoje kurze relacje Krytyku :-) 12.09.18, 14:59
                                Chętnie,ale tu muszę sie kierować względami praktycznymi,tj drugi pies musi być wyraźnie większy ,mocniejszy i bardziej agresywny.Jeśli obsadzę pozostałe pole owocami potrzebny będzie dobry wartownik ,przed którym złodziej będzie robił w gacie na samo wyobrażenie tego co się może stać.Gaja łasi sie do każdej nowej osoby i nauczyła sie ,ze z ich strony nic jej nie grozi
              • krytyk2 Re: czas kur 13.07.19, 12:25
                no i teraz,kiedy leże ze złamana noga i Aska jest zmuszona kontaktować sie z kurami okazało sie ,ze żadna liczba kwok przesiadujacych w gnieździe nie jest za wysoka.A. odkryła ,wybierajac jaja w czasie ekstremalnych upałow ,ze w jednym z gniazd było ..5 kwok.Siedziały jedna na drugiej i wysiadywały ..jedno jajko!
                • 7zahir Re: czas kur 13.07.19, 21:49
                  Może trzeba się zastanowić nad zmiana konstrukcji gniazd ?
                  Nie wiem, nadmierne zagęszczenie ?
                  Może nagła zmiana temperatury - nawet w pobliżu zera w nocy ?
                  Może w pobliżu pojawił się sprytny amator jaj ?
                  Ciekawe 😊
                  • krytyk2 Re: czas kur 14.07.19, 01:08
                    jak tylko skończyły się upały, liczba kwok spadła z 9 do...zera!Wniosek prosty,że upały mnożyły te kwoki na potęgę.Ale też jest to smutne ,że gdyby tak pod nimi leżały jaja przeznaczone do wylęgu,zostałyby teraz bez opieki a jak wiadomo okres inkubacji wynosi 21 dni.Mówiłem Asi ,ze to sa takie kwoki na niby smile
                    • 7zahir Re: czas kur 14.07.19, 10:21
                      Nie mam pojęcia o kurnikowych obyczajach,
                      wiem tylko, ze nic w przyrodzie nie dzieje się bez przyczyny.
                      Może im brakuje Twojego towarzystwa po prostu ?
                      ☺️
                      • krytyk2 Re: czas kur 14.07.19, 11:11
                        wydaje mi się ,że bardziej w tym wszystkim chodzi o zachowania instynktowe,tzn nie jest to wybor dokonany przez zwierzę ani -jakby to chcieli widzieć ich miłośnicy-przejaw troski czy miłości do potomstwa.Jeśli warunki zostają spełnione/odpowiednia temperatura/kura "staje się" nagle matką smile
                      • shachar Re: czas kur 15.07.19, 13:14
                        A ja nie mam kur, ale za to podglądam starzikow w nienaturalnym otoczeniu.
                        Wczoraj nareszcie ktoś się zlitował i za ogromne pieniądze zainstalował 6 kamer naokolo, pod dachem, zeby widać było jak jacyś niecnotliwcy wjezdzaja i wyjezdzaja niezaproszeni na nasze podwórko. Mam zamiar odcyfrowac numery rejestracyjne i na policje z tym.
                        A tymczasem dzis rano dzwoneczki w telefonie, takie przyjemne, jak szklane paciorki na wietrze. Okazało się, że to tate o 5.56 rano wybrał się z koniewką na podlewanie pomidorów, co to mu je kupiłam przedwczoraj w formie 3 krzakow. Koniewka w kolorze kacze jajo, tak bylo napisane w ofercie. Starzik kuleje trochę na lewe biodro i tak z tym kaczym jajem lazil naokolo. Ptaki mi ćwierkaly przez telefon, jeszcze muszę sprawdzić jakim sposobem to słychać.
                        Kiedy mi będzie smutno, zwłaszcza zimą, będę włączać sobie kamerę wioskową.
    • krytyk2 kurze pieszczoty 12.05.18, 21:49
      wczoraj,chwile po tym jak uzupełniłem kurom pojemnik z wodą,zauważyłem taki obrazek:kura stała przy pojemniku w pierwszym rzędzie,popijała szybko i na jej opierzoną szyję spadały kropelki niewypitej wody.Kogut stojący /jak zwykle/ w drugim rzędzie delikatnie zdziobywał te błyszczące perełki..wyglądało to jak pieszczota
    • krytyk2 kurzy brak demokracji 20.05.18, 11:14
      im dłuzej obserwuję kury ,tym mniej mi sie one podobają.Nie ma równości pomiędzy nimi a ten brak równości wykazywany jest bez przerwy przez wzajemne dziobanie.dla ułatwienia kaskada dziobania ułożyła się kolorami:na szczycie stoi biała niewyskubana na grzbiecie,potem ida dwie biale wyskubane,one dziobią dwie czarne ,potem ida trzy szare w biale kropki,na końcu sa dwie czerwone/rude/.I pomysleć ,ze rossa to chyba od czerwonego koloru...
      Najbiedniesze sa te rude ,bo one biedne nawet najesc się spokojnie nie moga-wszystkie kolory je dziobią.Najbardziej krwiożercza jest wielka szara w biale kropki.Myslę ,ze ona własnie pojdzie pod noż na rosół komunijny
    • krytyk2 Re: czas kur 24.05.18, 23:09
      dzisiaj tego nie zrobiłem,przyglądałem sie wybranej do zabicia kurze-piła jadła grzebała biegala za muchami.nie wyobrażam sobie ,ze może nie zyc.mam do nich za bardzo osobisty stosunek,jest ich za mało.Łatwiej by mi było gdybym miał ich tysiąc i straciłyby dla mnie tożsamość,byłyby jakąś przeciętną kurą.Gdybym tak mógł zlapac jakąś po ciemku i nie widziec ,ze to jest ta szara w ciemne cętki i bez krawata pod szyją,tylko jakś nie -wiadomo- jaka...
      • krytyk2 Re: czas kur 24.05.18, 23:13
        chyba się bede modlil przed zabiciem-żeby mi wybaczyła,nie wiem jak tak utylitarny powod jak rosol komunijny moze spowodować tak drastyczny skutek.To jest jakas kosmiczna niewspołmierność!!I sam sie na to zdecydowalem ,nikt mi tego nie narzucił,chcialem odegrać super faceta co to nie boi sie zabic kury.
          • krytyk2 Re: czas kur 25.05.18, 10:17
            Julkę to też intryguje i od kilku dni po przyjeździe ze szkoły pyta sie czy zabiłem juz kurę.Podpowiada mi tez racjonalizacje-,żebym zabił ta ktora najbardziej dziobie wszystkie pozostale.Dla niej to też nie jest do konca jej sprawa tylko moja
            • rzeka.suf Re: czas kur 25.05.18, 14:32
              mozesz uzyc sytuacji z kura wychowawczo. skad w ogole pomysl ze super facet to taki co nie boi sie zabic?
              skad pomysl, ze na eliminacje ze stada zasluguje osobnik najsilniejszy? rasista moglby zabic czarna albo brazowa kure.
              darwinista te najslabsza. feminista koguta, maczysta kure niepokorna, itd itp.
              a super faceta scharakteryzowac mozna rownie dobrze jako tego, ktory jest wrazliwy na los innych stworzen.
              buddyjski super facet raczej nie mialby problemu z niezabianiem kury.
              a tak w ogole na komunie to najlepiej baranka poswiecic a nie kure, ofiara z kury moze nie zadowolic boga
        • shachar Re: czas kur 25.05.18, 04:45
          Takie same dylematy miał ojciec Johna Snow, jak kogoś wysyłał na śmierć, to sam zabijał, brał odpowiedzialność...
          Mój dziadek zabijał zwierzęta, które chodował, i moja babcia zabijala kury...
          jestem przekonana teraz, że iei było im łatwo, mimo wszystko
          ale dziadek wbijał nóż w aortę świni, a babcia odrąbywała głowę kogutowi.
          Jak to było w ich emocjonalnym spektrum ,nie wiem...teraz mi się pomyślało, że może robili to dla nas, miastowych, z miłości.
          • krytyk2 Re: czas kur 25.05.18, 10:14
            jak byłem młodszy -byłem bardziej bezwględny.Teraz zmieklem i moze bardziej cenię życie -nie wiem.Kiedys wypływalem bez asekuracji na srodek wielkiego jeziora,dzisiaj juz bym tego nie zrobił.Moze bardziej boje sie o wlasne zycie i przenoszę identyfikacje
    • krytyk2 Re: czas kur 31.05.18, 13:37
      codziennie 7-8 jaj.jak są goście to pudełko dostają przy wyjeździe,ale i tak mamy problem ze zjedzeniem pozostającej nadwyżki,zwl ,ze po komunii dużo jedzenia zostało.Przy dwudziestu, trzydziestu kurach musielibyśmy myśleć o sprzedaży.
    • krytyk2 gen inteligencji 11.06.18, 19:12
      codziennie zamykam kury na noc.I codziennie mam problem z jedna kurą.Wczoraj to samo-już było szaro ,wszystkie poza jedna siedziały juz na najwyższej grzędzie w kurniku tylko czarna z zakrzywionym dlugim nosem łaziła po obejsciu.Dzisiaj robilem podmurówke pod siatkę i musialem wybrac trochę ziemi na fundament.Wszystkie kury spanikowaly i z krzykiem odlecialy w najdalszy zakątek a czarna podchodzila do mnie i przypatrywala sie co robię.Jej zainteresowanie nie było bezinteresowne,spod szpadla co rusz wyskakiwaly razem ze skibami ziemi czerwone dżdżowniczki.Tak sobie myslę ,że dzieki takim osobnikom ewolucja ma co robić i wlasnie takie egempla stanowia w ktoryms momencie zaczątek nowych gatunków.Czarna jest odważna,indywidualistka,ciekawska,badawcza ,eksperymentująca.Słowem -chodząca inteligencja.Polubilem ją i wlasnie za te jej podprądowe zachowania dokarmiam czym mogę
      • a_iii_ty Re: gen inteligencji 11.06.18, 19:30
        Zwierzeta ucza sie od nas. Moj pies, gdy skladalem jakis mebel zawsze siadal kolo mnie i obserwowal co i jak robie. To bylo cudowne. W drodze ewolucji to pozwoli im kiedys zajac nasze miejsce, gdy my juz bedziemy kolonizowac i mordowac inne swiaty.
      • krytyk2 Re: nowe pierzaste 17.06.18, 09:42
        może tu będzie bardziej osiągalne:
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/4134009,2,1,35299894-10209768711809647-3297786403672293376-n.html
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/4134010,2,2,35306052-10209768710289609-6704329750170566656-n.html
          • krytyk2 Re: nowe pierzaste 17.06.18, 13:24
            kogucik pieje,niestety, cały boży dzień,wszystko jest dla niego powodem do odtrąbienia sukcesu.Najczęściej jest to moja wizyta,po niej -gdy juz zrobię swoje,np uzupełnię jedzenie lub picie-gdy wyjdę z zagrody,jest to jego ewidentne zwyciestwo nad konkurentem.Nie zdawałem sobie sprawy jak głośne jest pianie dopóki nie dopdło mnie w kurniku.To jest halas nie do zniesienia smile
            Kaczuchy juz pokazaly pazur-wczoraj rano w walce o jedzenie,dopychajac sie do miseczki jedna z nich zaatakowala perliczkę biorąc jej szyje w dziób i potrząsając jakby chciala jej łepek ukręcić.
            • 7zahir Re: nowe pierzaste 17.06.18, 17:39
              😄
              Zazdroszczę Wam tego ptasiego koncertu i podziwiana rządzących nimi praw natury.
              Mądre zwierzaki niby walczą ze sobą lecz bez krwawych efektów jak widać na przykładzie
              kaczki kontra perliczka 😊
              Co wieczór moja adoptowana ze schroniska sunia bawi sie z koleżanka w taki sposób,
              który dla niezorientowanych wyglada jak walka.
              Powarkujac szczerzą zeby podgryzając sie i przepychając tez na 2-ch łapach.
              Jedyna pozostałością jest mokra od śliny przeciwniczki sierść.
              Potrafią tak przez godzinę urozmaicając zabawę szaleńczymi pościgami.
              Celem takiej zabawy jest pokazania przeciwniczce swojej przewagi
              przez wskoczenie na plecy lub chociaż położenie tam na dłużej łapy - to psi dowód dominacji.
              Oglądanie tej zabawy i niczym nie skrępowanej radości zycia wymusza uśmiech u obserwatorów 😄

              • 7zahir Zabawne jest tez ich przywiązanie do rytualow 17.06.18, 18:43
                ... spotkanie zaczynaja od przepychanek a potem domagają sie rzucania piłek.
                I tu moja Sara popisuje sie cwaniactwem. Wie, ze Kropka zawsze je przyniesie,
                wiec tylko od czasu do czasu raczy pobiec , zwykle czeka i odbiera koleżance. 😄
                Kropka ma chyba ADHD - ona musi, po prostu musi biegać i rzada tak srednio ok 70 rzutów,
                Sara szybko sie nudzi i zaczyna domagać sie zmiany miejsca zabawy.
                Przechodzimy wiec na nowe miejsce gdzie najpierw jest pora karmienia - sunie dostają
                z ręki sucha karmę, ktora gardzą w domu , a potem zaczynaja swoje psie tance 😀
                Na koniec przechodzimy na plaże - tak nazwaliśmy kawałek trawnika z piaskiem w środku
                na ktora psiunie wpadają galopem wzbudzając chmurę kurzu w którym z radością tarzaja sie i kopia doły.
                Na szczęście obie maja taka sierść, ze gubią piach w drodze do domu 😄

                    • 7zahir Karmienie z ręki sprawia przyjemność .... 17.06.18, 22:35
                      ..... chyba większa zwierzakom - maja satysfakcję z podporządkowania sobie człowieka 😀
                      Tak myśle, bo jak wytłumaczyć, ze Sara nie ruszy suchej karmy w domu,
                      a na spacerze z ręki wcina z zapałem 😀
                      Próbuje sobie wyobrazic co przeżywa Gaja mając przed nosem kaczuszki.
                      Chyba matczyny instynkt opiekuńczy walczy w niej z natura drapieżnika.
                      Dzisiaj Sara dostała nauczkę od gołębiej mamy.
                      Podbiegła do pary gołębi, których wcześniej nie zauważyłam .
                      Okazało sie, ze mama karmiła młodego, który nieporadnie poderwał sie do lotu.
                      Sara mając je w zasięgu pyska zamarła nie wiedząc co robic a w tym momencie matka zaczęła latać między nimi udając, ze ma problemy ze skrzydłem co sprowokowało moja psiunie do pogoni. I przegoniła ja tak solidnie, ze kiedy do mnie wróciła położyła sie zmęczona i zdyszana.
                      W tym czasie młody sprytnie sie schowal.
                      Scena jak z filmu przyrodniczego 😊
                      • krytyk2 Re: Karmienie z ręki sprawia przyjemność .... 17.06.18, 23:21
                        niesamowite!!!Takie zdolności aktorskie w służbie instynktu matczynego!! wink
                        co do Gai to raczej wskazalbym na instynkt kilera,niestety.Chociaż pewnie jest to dla niej coś do zabawy.Ostatnio, gdy siedzieliśmy wieczorem na podwórzu/są takie upały że dopiero na koniec dnia można pooddychać swobodnie/zauważyliśmy ,że Gaja podskakuje charakterystycznie tupiąc przednimi łapami.Okazalo się ,że dopadla w ciemności żabę i co chwila wskakiwala na nią z duzej wysokosci.Biedna żaba z pewnością nie przetrwała tych psich igraszek
                          • shachar Re: Karmienie z ręki sprawia przyjemność .... 18.06.18, 23:29
                            Nie jestem żadnym ekspertem, ale moim zdaniem, żeby pies zaakceptował kury, kaczki i inne takie, to musi od szczeniaka ślepego z nimi przebywać.
                            Miałam takiego psa, kochanego jak nie wiem co, jakiś owczarek a la kaukaski pomieszany ze wszystkimi kundlami na świecie, co ten pies miał instynkt gonienia czegoś, co ucieka, to było straszne. Pies dupy nie chciał podnieść, żeby się przejść kawałek, ale jak zobaczył kota, wiewiórkę, kurę...Kiedyś nurkowałam w błocie, żeby ową kurę wydrzeć. Moja, matka, ktora zostala z psem po moim wyjeździe, zaliczyła złamane kolano, jak ją szarpnął za jakimś kotem.

                            • 7zahir Re: Karmienie z ręki sprawia przyjemność .... 19.06.18, 14:09
                              Wow to musiał być kawał psa 😀
                              Widziałam w necie tyle zabawnych zdjęć i filmików o tym jak dorosły pies
                              opiekował sie maleństwami różnych gatunków zwierząt, wiec pomyślałam ze może i Gaja
                              - suczka ma jednak bardziej rozwinięty instynkt opiekuńczy.
                              Psia pogon za zwierzakiem - jak w tej piosence Grechuty -.....
                              nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go.....
                              Mojej Sarze zdażyło sie zgłupieć i zatrzymać gdy goniona wiewiórka przestała uciekać
                              i tak stały naprzeciw siebie czekając na ciąg dalszy.
                              W końcu Sara szczeknela - być może mówiąc po psiemu : No nie psuj zabawy, uciekaj !
                              Wiewiórka wskoczyła na drzewo koło którego stała i podbiegła niewysoko wyraźnie drażniąc
                              sie z nią - wiedziała ze psiunia bedzie chciała doskoczyć i ze nie da rady.
                              Patrząc na psie podskoki coś tam skrzeczała - pewnie kpiąc po swojemu 😀
                            • krytyk2 no i stało się 19.06.18, 15:11
                              dzisiaj, kiedy musiałem rano wyjechać a Asia poszła w pole ,Gaja dokonala tego czego niestety można sie było spodziewać...Kiedy Asia wyszła z pola zobaczyła Gaje biegającą z czyms w pysku.Tym czymś okazała się martwa perliczka.Gaja zabiła trzy sztuki z pieciu.Jej sposób działania okazał sie prosty-podkopała sie pod ogrodzenie i poczekala az naiwne perliczki zaczną wychodzić-dziura podkopu nie byla na tyle duża żeby przecisneła sie Gaja ale dla perliczek-owszem...Po dwoch pozostalych lezaly tylko porozrzucane resztki wnetrzności.Asia wpadla w szal -sprała psa okrutnie i obiecała sobie ,ze nie da mu juz miesa.Tlumaczyla mi przez telefon,ze karmienie miesem spowodowało ten morderczy akt.Wg mnie zawinilismy my-głupota i pychą.Dzień wczesniej siedzieliśmy do zmroku przy ogrodzeniu dla maluchów i patrzylismy na nie.towarzyszyla nam Gaja ,ktora aż skomlała z podniecenia.W tym stanie wciskala sie pomiedzy ogrodzenie i mnie a ja głupi głaskalem ja w tym stanie.Tym samym dostala przekaz ,ze akceptujemy jej mordercze zamiary i reszta juz była formalnością..
                              • 7zahir No i Mateczka natura udowodniła ... 19.06.18, 16:03
                                ......jak bardzo byłam naiwna w swoich rozważaniach.
                                Spryciula Gaja zdobyła jedzonko podstępem 😊
                                Pranie po fakcie nic nie daje, ona sie cieszyła na powrót Asi i za to dostała wg jej sposobu rozumowania.
                                Gaja udowodniła, ze jest zwierzęciem mięsożernym i jak nie dostanie w domu zdobędzie sama.
                                Myśle, ze masz racje - wieczorem mogła sie czuc jak podjudzany kogut przed walka , a dzisiaj zrealizowała Wasze oczekiwania.
                                😀
              • krytyk2 Re: nowe pierzaste 17.06.18, 19:39
                kaczuszki są nie nażarte!Dzisiaj dostały szesc jajek na twardo ,z pięć garści startera dla kurcząt i masę pokrojonego mniszka ,młodych pokrzyw i babki lekarskiej i nadal zerują.W konfrontacji z nimi perliczki w wyścigu do jedzenia stoja na straconej pozycji-kaczucha jednym chapsem wyszufluje tyle co perliczka piętnastoma dziobnięciami!Dzisiaj Asia wymyśliła karmienie z ręki,Julka początkowo sie bala ,wyciągała rękę i zamykała oczy.Ja tez spróbowałem,rozśmieszające były charakterystyczne szybkie skubania wnętrza dłoni przez kacze dzióbki.
                Gaja nie opuszcza stanowiska przy maluchach i niepoprawnie cala sie trzęsie z podniecenia mając je 20 cm od nosa smile
    • krytyk2 i stał sie cud 07.07.18, 16:54
      wczoraj rodzinnie poszlismy nakarmić kaczki i Julka zajrzala przy okazji do kurnika,żeby wybrać jaja .Bystre dziecko od razu zauwazyło brak jednej/ białej /kury.z tym znikaniem ptakow to juz mamy nerwicę.Więc zaczlismy poszukiwania.Asia szybko odkryła ,ze poszukiwana lezy zdechła w zbiorniku z woda/ w ktorym poziom wody siegnął juz chyba metr/.Utopila sie na amen.Leżala z rospostartymi na wodzie skrzydłami,łebkiem wygietym nienaturalnie
      nad woda,z półotwartymi oczami.Znanym juz sposobem dwoch grabi wyciągnalem ja na ziemię.Położylem zwloki na trawie i zastanawialem sie co dalej robić.Dostrzegłem cos jakby mrugniecie powieką.Powiedzialem Julce ,żeby przyniosla recznik i w kurniku zacząlem akcje reanimacyjną.Owinąłem recznikiem caly tułów,wkladajac material pod skrzydła.Po 5 mnutach osuszania zorintowalem sie ,ze to suszenie nie posuwa sie wcale ,kura byla zimna jak lód ,wszystkie pióra przemoczone i sklejone.Chcialem ja juz zostawic na slomie ,ale wpadlem na mysl ,ze najskuteczniejsza metoda osuszenia bedzie nawiew suszarka do wlósów.Przenioslem kurę do domu i tam zacząłem ja suszyc
      • krytyk2 Re: i stał sie cud 07.07.18, 17:51
        po pół godzinie wszystkie pióra były suche.W trakcie suszenia masowalem kurze różne części ciala,poruszalem jej bezwładnymi nogami,pocierałem intensywnie tułów, masowałem szyję.od dolu kura miala calkowice nieopierzony brzuch i dzieki temu co rusz stwierdzalem ,ze cieplota jej ciala ani drgala w górę.Od suszenia w korytarzu unosil sie nieopisany smród kury pomieszany ze smrodem starej stojacej wody wymieszanej z fekaliami chodzacych po metalowej kracie pierzastych.Julka wyszła z domu a Asia od samego początku akcji pozostala w bezpiecznej dla nosa odległości pod orzechem.Zaczęło sie robić ciemno.Poprosilem Julke ,żeby przyniosła świeżej słomy do kurnika ,wymościłem nią skrzynkę do jablek i ostroznie ułożyłem zwloki kury w pozycji siedzącej.Opatuliłem ja szczelnie słomą podsuwając pod bezwładną główkę dodatkowo jej kępki.Julka stwierdzila ,ze bedzie sie modlić,zeby kurka przeżyła.Kury mialy juz czas podfruwania na najwyższa grzędę i gdy wychodziłem z kurnika kogut podniesionym tonem strofowal swoje podopieczne.Pomyslalem sobie ,ze jesli takie maja byc ostatnie chwile umierajacej kury,to będzie to najlepszy wariant umierania-wśród swoich i z glosami codzienności kurzej.
        • krytyk2 Re: i stał sie cud 07.07.18, 17:56
          Dzisiaj rano dostalem od asi smsa,ze stal sie cud-przed kurnikiem przechadzaly sie o piątej rano wszystkie biale kury.Utopiona przezyła.zaraz po wstaniu poszedlem po deske przycialem ja odpowiednio i przybilem zakrywajac niebezpieczna dziure.
                • krytyk2 Re: Jak sie czuja 12.07.18, 10:50
                  kurka topielec rano po uratowaniu miala jeszcze bladorózowy grzebyczek,ale juz po dwoch dniach kolor zblizył sie do normalnego różu.zauwazyłem ,przyglądając sie teraz szczególnie jej zachowaniom,ze jest często dziobana przez pozostałe.Nie wiem tylko czy jest to efekt "wodnego poszkodowania",czy tez wczesniej dziobano ja równie często.Raz nawet przyszło mi do glowy w zwiazku z tym,ze wpadniecie do wody nie bylo przypadkiem i błędem "osobistym",ale że mogla zostac zepchnieta do dołu przez bardziej agresywna kurę.Przy okazji tego przypadku potwierdził sie jeszcze raz wniosek,że kury sa nieczule i bezwględne i objawy slabości są dla nich okazja do jeszcze silniejszych przejawów kurzej dyskryminacji.
                • krytyk2 Re: Jak sie czuja 12.07.18, 11:08
                  druga kura dostarcza mi natomiast duzo wiecej powodów do radości.Co prawda nadal kuleje ,ale porusza sie razem z innymi w najdalsze zakątki dużego podwórza.Największą radośc mam w czasie obserwacji jej zachowań w czasie karmienia.Wieczorem mamy zwyczaj jesc kolacje na zewnatrz,zbiega to sie w czasie z wieczornym wypuszczeniem kur na zielony żer.Kury po zrobieniu rundki po zielonych obszarach podchodza na koniec w okolice naszego stolika kolacyjnego i czekaja na resztki stolowe.Mam olbrzymia satysfakcje jak widzę ,gdy brazowa kulawa jako pierwsza podbiega po rzucony kawalek chleba,potrafi ubiec inne sprytem i szybkościa i to na skale niesamowitą ,np-rzucony okruszek pada 20 cm od innych kur i metr od rudej i ruda jest tak szybka ze dokuśtyka szybciej do okruszka niz te ,ktore maja go niemal pod nosem.Uderzenia dziobem w jedzenie przeciętnych kur sa lekkie i mało zdecydowane.Kalectwo pierwszych dni po wypadku nauczylo rudą ,ze w jedzenie nalezy uderzać z cala silą i efekt tej nauki jest dzisiaj taki,ze czas rozdrabniania dużego kawalka chleba przez normalna kure to ok 5-6 sekund natomiast ruda uderza w niego z taka sila ,ze po sekundzie chlebek jest pożarty.Kalectwo zmusiło ruda do natychmiastwoej kompensacji swoich braków przez rozwiniecie innych elementów zachowania.W tej chwli Ruda-mimo tego że kuleje- jest lepiej przystosowana do przezycia niz inne.Nie do pominiecia jest tez fakt ,ze siła uderzenia dzioba,którą to ruda rozwineła w ponadprzecietny sposob,ma swoje znaczenie podczas ewent karnego dziobania innych kur.Stawia to ją na samym szczycie w ewent zawodach dziobania smile
                  • 7zahir Re: Jak sie czuja 12.07.18, 14:46
                    Obie kury odstają od stada ze względu na - jak to określiłeś - objawy słabości
                    a jednak jedna z nich jest dominantka a druga dziobana przez inne bo najsłabsza w stadzie.
                    Myśle, ze o ich pozycji decyduje coś czego my nie wyczuwamy , albo zapomnieliśmy jak to sie robi w przebiegu ewolucji.
                    Może kura topielec jest na coś chora, moze ma pasożyty stanowiące zagrożenie dla stada - dlatego ja odrzuca.
                    • krytyk2 Re: Jak sie czuja 12.07.18, 14:57
                      wczoraj przyglądałem sie tej bialej/topielec/w jaki sposób dziobie chleb.Robiła to bardzo niezdarnie,często nie trafiała w okruch,musiala dziobac po kilka razy ,zeby cos trafilo do jej gardła.W zestawieniu z umiejetnosciami Rudej wypadła bardzo blado
                    • krytyk2 Re: Jak sie czuja 12.07.18, 16:34
                      Całe szczęscie jest to tylko mały wycinek Julki zycia i nawet w małym stopniu Jej zainteresowania nie sięgają tego zakresu obserwacji ,ktory jest moim udziałem wink
                        • krytyk2 Re: Pisklęta 😀 23.07.18, 14:11
                          siedzi sobie obok w pudełku-po sąsiedzku z żółtymi,ale bez kontaktu fizycznego z nimi.Nadal kuleje,ale apetyt ma potężny-sam zjada tyle co dwa żółte smile.Czekamy na następne wyklucia .Myślę ,że jeszcze 2-3 sztuki i zamykamy oddział żłobkowy.Po kilku dniach oddamy je pod opiekę kwoki i niech je chroni i grzeje.
                          Niepokoi mnie ,że posród pozostałych kur staje modne kwoczenie.Druga juz siedzi,a dzisiaj uslyszalem ,że charakterystycznie kwoczy duża szara w centki.No ja przepraszam bardzo!!!!To kto będzie znosił jaja???Ja z kogutem ?! 😀
                          • 7zahir Re: Pisklęta 😀 23.07.18, 21:50
                            Widać wszystkie chcą spełnić „obywatelski obowiązek” Mateczki Natury
                            skoro kwocza 😀
                            Pisklaki go w nich obudziły i coś mi sie wydaje, ze nie skonczy sie na dodatkowych 2- 3 sztukach w oddziale żłobkowym 😀
                            Chyba będziesz musiał rozbudować kurnik i te kroczące odizolować od niosek , wtedy bedzie nadzieja dla Ciebie i koguta 😄
                            • krytyk2 Re: Pisklęta 😀 23.07.18, 23:34
                              jaki tam ludzki zapach-jak sie wchodzi do domu to od razu wyczuwalny jest smrodzik tych małych srajdów:chodzi takie małe wielkości kurzego jajka z przyczepioną do puszku mala żółtawą kupką
                              • shachar Re: Pisklęta 😀 24.07.18, 12:48
                                Pamiętam ten smrodek, ale to taki zapach małego zwierzątka, nie jakiś straszny. Moja babcia czasami kupowała parę kurczaczków i hodowaliśmy je w pudełku tkturowym w kuchni, dopóki nie podrosły. Najbardziej lubiły siekane jajka na twardo!!!
      • krytyk2 Re: Co słychać u kur ? 04.08.18, 21:04
        po kontuzjach nie ma śladu-brązowa przestała kuleć a biala uratowana powiedziała mi ,że w podzięce za uratowanie ze stanu smierci klinicznej chce sie poświęcic i oddac w służbę kwoczenia wink
        jak znoszą upał?chodzą z podniesionymi skrzydłami i otwartymi dziobami.
        Dzisiaj poszliśmy sprawdzic czy nie anrodzil sie nowy kurczak.Nabierką do truskawek lekko podniosłem czarną kwokę i po chwili usłyszałem cieniutki pisk,tak cienki ,że mialem wrazenie jakby wydowbywal sie z samego jajka.Jutro wykorzystamy moment i podrzucimy pozostale cztery kwoce ,bo mamy już dosyc odrębnej opieki nad małymi
        • krytyk2 Re: Kolejne wyzwanie dla Krytka 🙂 05.08.18, 19:26
          dzisiaj zrobiłem eksperyment połączenia kwoki ze "starymi" kurczakami.Wyprosiłem wszystkie kury,otwierając im furtke na wybieg i wysadziłem małe w okolice siedzącej na jajach kwoki.Małe "stare" chodziły z zaciekawieniem w nowym otoczeniu a kwoka zaczęła charakterystycznie kwoczyć.Nie wiedziałem tylko ,co to oznacza - bo równie dobrze mógł to byc dźwięk ostrzeżenia "nie zbliżajcie sie".Male przyzwyczajone do samodzielnego życia nie były chętne na zawieranie bliższej znajomości z matką.Więc zebrałem je wszystkie cztery do kupy i włożyłem do gniazda.Żeby nie uciekły zasłoniłem deską panela podłogowego.Kwoka dalej kwoczyła ,ale mając swoje "obce"male nie robiła im krzywdy.Natomiast male zaczęły z zaciekawieniem przyglądać sie dużemu stworowi i w pewnym momencie jeden z nich zrobił krok i dziobnął kwokę w oko!!Kwoka cofnęła głowę,dalej kwoczyła i za chwilę do akcji "oko" przystąpił następny malutki!Byłem w szoku-z jednej strony dziwiąc sie odwadze małych, z drugiej-brakowi reakcji karcącej ze strony kwoki.Uspokojony ,że malym nie dzieje sie krywda wyszedłem kończyć podmurówkę pod siatkę.Po chwili usłyszałem ,że matka obaliła deskę wychodząc z gniazda na zewnątrz.Okazało sie ,że jeden ze starych kurczaków ,najsprawniejszy z nich wszystkich przeskoczył przeszkodę i wybrał wolność,ale ratunkowa akcja kwoki miala dla niego tragiczny skutek.Obalając deske kwoka przygniotła małego tak nieszczesliwie ,że skrecila mu kark,gdyz szyjka malego trafila pomiedzy krawedź deski a krawedź starej skrzynki niosnej
            • krytyk2 Re: Kolejne wyzwanie dla Krytka 🙂 05.08.18, 22:57
              wszystko co robię -robię pierwszy raz w życiu,więc ciągle sie uczę i popełniam błędy.Dziś wiem ,że błędem było odławianie kolejnych wykluwających sie małych i trzymanie ich osobno od kwoki.Samo połączenie nie udało się z prostego powodu-małe nauczyły sie życ samodzielnie i funkcje kwoki dostarczaly sobie nawzajem/np największy brał resztę pod skrzydełka i tak razem zasypiały w kartonie/.Po tym draamatycznym incydencie zajrzalem póżniej do kurnika i dostrzegłem po jakimś czasie,że małe stare nie siedzą pod skrzydłami kwoki tylko wcisniete i przytulone do siebie ssiedzą w narożniku za gniazdem.Jutro spróbuję je jeszcze raz oswoic je z kwoką.
              • 7zahir Re: Kolejne wyzwanie dla Krytka 🙂 06.08.18, 13:48
                Chciałeś dobrze, ja tez nie zdawałam sobie sprawy ze taki może być wynik
                Waszej troskliwości.
                Odebraliśmy kolejna cenna lekcje zycia , a ze bolesna ?
                Tak bywa.
                Przyznam sie szczerze, ze nie słyszałam, zeby ktoś tak jak Wy
                zajmował sie kurczetami.
                Pełen szacun - jak teraz mówią.
                Pozdrawiam serdecznie 🙂