Dodaj do ulubionych

wpadki podczas kolędy

    • Gość: kika Re: wpadki podczas kolędy IP: *.aster.pl 11.01.07, 16:34
      do nas ksiądz przyszedł po 22-giej.powiem szczerze, ze ja już się kąpałam ;))
      • Gość: xxxz Re: wpadki podczas kolędy IP: *.retsat1.com.pl 11.01.07, 16:58
        u nas ksiądz regularnie nie zagląda do koperty ale zapisuje na niej numer
        mieszkania więc chyba na to samo wychodzi
    • Gość: cvn nie moja wpadka, lecz kolezanki IP: *.chello.pl 11.01.07, 16:58
      Bylo to jeszcze w podstawówce. Moja kolezanka na czas koledy zostala sama w
      domu. wszystko bylo przgotowane, krzyzyk, swieczki, woda, no i najswietsza
      koperta. jej zadaniem bylo tlko wpuszczenie ksiedza i danie koperty.;)
      tak sie stalo, ze troche byla zmeczona, wiec jakos przed wizyta usnela. nagle
      obudzil ja dzwonek do drzwi. rozczochrana otworzyla ksiedzu, lekko chwiejac sie
      na nogach(bo momentalnie sie zerwala z łóżka) odmówili modlitwe i....ksiadz
      czeka i i czeka-na koperte. stoi jak glupi, a ona no to dziekuje, ksiadz moze
      juz isc. wlasciwie wypchnela go z mieszkania. pozniej sobie przypomniala, ze
      nie dala mu kasy. jak rodzice wrocili to dostala ochrzan. coz i takie
      nieszczescia sie zdarzaja.
      ale to bylo daaawno.
      • Gość: domestos10 Re: nie moja wpadka, lecz kolezanki IP: *.adsl.inetia.pl 11.01.07, 17:19
        Mieszkam w Niemczech i tutj też nie ma kolendy.Podobno katolicy gdy chcą aby
        byli u nich ministranci pośpiewać kolendy to trzeba zgłosić to na parafi.Ale to
        jest parafia katolicka dla Niemców,tam dzieci idące do pierwszej komunii nie
        muszą uczyć się na pamięć tyle co polskie dzieci,dostają komunię do ręki już
        dawno,nie ma spowiedzi nawet ci co idą do pierwszej komunii.Natomiast z
        księdzem spotykasz się po uprzednim telefonicznym umówienu sięna plebani lub u
        siebie gdy masz jakiś problem natury teologicznej lub osobistej.Kościół jest b.
        skromnie urządzony bez tego polskiego przepychu ,natomiast ksiądz jest bardzo
        miłym starszym panem gdy się spotkamy przypadkiem kłaniamy się sobie i choć
        jestem nie wierzący to go często odwiedzm i opowiadam o zwyczajach polskich
        klechach, ich chamstwie i wielkiej pazerności co go bardzo szokuje.
        • Gość: alpepe Re: nie moja wpadka, lecz kolezanki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.07, 13:01
          więc mieszkasz w Niemczech:
          Re: nie moja wpadka, lecz kolezanki IP: *.adsl.inetia.pl
          Gość: domestos10 11.01.07, 17:19 + odpowiedz
          • Gość: B. Re: nie moja wpadka, lecz kolezanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 00:47
            a nie wpadlo CI ze moze tymczasowo jest w Polsce? moze kogos odwiedza? to chyba
            tez mozliwe, nie?
    • Gość: anouk Re: wpadki podczas kolędy IP: *.ghnet.pl 11.01.07, 17:23
      To ja napisze cos nie o wpadce gospodarzy, ale o wpadkach ksiezy. Dawno, dawno temu, ksiadz nie odtarl do nas na wyznaczona godzine. Po 4 godzinach oczekiwan, wszyszyscy poszli spac. Ok 24 obudzil nas dzwonek do drzi, kto?? oczywiscie ze Proboszcz. Dobijal sie chyba przez 5 minut non stop wygrywajac co alfabetem morsa na naszym dzwonku i glosno walac w drzwi. Poniewaz postanowilismy nie przyjmowac ksiedza o tej porze i po prostu go olac, ustawilismy sie przy oknie, aby zobaczyc jak ksiazdz bardzo chwiejnym krokiem wsiada do swojego mercedesa (on naprawde mial nowego mercedesa i to calkiem niezlej klasy) po czym zdenerwowany odjezdza ryjac nam ogrodek przed domem (ktory byl wtedy jeszcze nieogrodzony). Pare lat pozniej tego ksiedza-pijaka przeniesli i sprowadzili nam nowego ksiedza-prostaka. Kiedy nowy ksiadz do nas przyszedl dostal hebatke, umoscil sie w fotelu, moja mama zaczela go zagadywac "Jak ksiedzu podoba sie w nowej parafii??" to ten odpowiedzial jej glosem stanowczym: "Chwileczke!! Dajcie mnie te kopertę!" (doslownie takich slow uzyl). Mama bardzo zdezorientowana, podala koperte z pieniedzmi lezaca na stole, a ten wzial, zajrzal i z wielka niechecia powiedzial jak bardzo mu sie nie podoba i jak bardzo jest inaczej od poprzedniej, po czym wstal i wyszedl (musial byc zawiedzony mala kwota, bo moja rodzina slynie z tego ze jest zamozna). To byl ostatni raz kiedy moja rodzina wpuscila ksiedza do naszego domu. Po wyjsciu ostatniego, wszyscy zgodnie stwierdzilismy, ze wiekszeo prostaka, to jeszcze nie widzielismy... "dajcie mnie te koperte"... hehe...
    • naither Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 17:36
      Typowe mieszkanie studenckie, 2 pokoje z kuchnia brak firanek w oknach
      oszczednie z dywanami itp. Wrocilismy z zajec, siedzimy ,jemy pijemy cos lekko.
      Nagle dzwonek do drzwi. Kumpel na kacu dopiero co sie obudzil ,akurat
      przechodzil kolo dzrzwi nie zobaczyl dokladnie kto stoi ,myslal ze jacys
      akwizytorzy albo cos podobnego trzasnal drzwiami przed nosem i mowi "AAA my nie
      potrzebujemy" :) . Cos bialego mignelo mi katem oka jak trzaskal drzwiami, mysle
      pewnie ministranci. Wypadlem na klatke pytam sie w jakiej sprawie, oni pytaja
      czy przyjmujemy ksiedza. Zapytalem reszty wspolspaczy czy nie maja nic
      przeciwko, po czym na klatke wypada 3 wspolokator chlop slusznej postury i
      wzrostu ponad (100 kg) w bieliznie z patelnia w rece na ktorej byla swieza
      jajecznica i krzyczy "DAAAAAAAAAAAAWAJJJJ GOOOOOOOO" :). Mina ministrantow i
      wrazenia bezcenne :). Ksiadz przyszedl mial caly ekwipunek ze soba, poswiecil
      mieszkanie porozmawialismy normalnie jak warunki na to pozwalaly koperty nie
      dostal, chyba nawet na nia nie liczyl ;) ksiadz bardzo na poziomie bylo milo i
      wspomnienia zostaly :)
    • Gość: Mela Re: wpadki podczas kolędy IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.01.07, 18:02
      Księża zostali przećwiczeni na okoliczność brania kasy i od paru lat chodzili za freeee. Przyzwyczaiłam się do tego i przestałąm wygłupiać z kopertą, której nie chcieli przyjąć, tak że w tym roku nawet nie próbowałam, a ty na wyjście usłyszałam...bóg zapłać :). Dawał mi coś do zrozumienia?
    • sabiptysia Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 19:58
      Moj dwuletni synek na pytanie ksiedza, czy z nim pojdzie, odpowiedzial glosnym i
      smierdzacym bakiem! ło matko! prawie posikalam sie ze smiechu, ksiadz z reszta
      tez!!!! :DDD
      • pola_80 Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 21:07
        No to i ja coś opowiem.
        Mając może 4 a może 5 lat podczas wizyty księdza, koniecznie chciałam "zagadać"
        z księdzem. Kręciłam się i kręciłam,aż wreszcie zapytałam: "Chcesz herbaty?",
        ksiądz na to:"Nie dziękuję", nie dawałam za wygraną, i po chwili pytam znowu: "A
        może kawy?", ksiądz z uśmiechem, że nie chce. Poszłam do kuchni i po chwili
        wróciłam do pokoju i wypaliłam: "A może wódki chcesz?" Rodzice podobno omalże
        nie spalilisię ze wstydu, a ksiądz z uśmiechem szybciutko zakończył kolędę.
        A ja chciałam być tylko gościnna ;)
    • ampolion Nie tak więc jak? 11.01.07, 20:06
      A jak wy byście po kolędzie chodzili gdybyście księżami byli?
      Doradźcie im jak to robić by parafian do siebie nie zrażać.
      • Gość: józef cieśla Re: Nie tak więc jak? IP: *.org.pl 11.01.07, 21:31
        gdybyśmy byli "księżami", to byśmy sprawdzali sobie w spisie członków parafii
        adresy i tylko tam chodzili

        ja tam do Kościoła katolickiego nic nie mam, w ogóle mnie ta instytucja nie
        interesuje, nie korzystam z jej usług (nie mam ślubu kościelnego i nie
        ochrzciłem dziecka), podobnie jak z usług mormonów, świadków Jehowy ani
        krysznaitów. Praktyki religijne katolików na ogół mi nie przeszkadzają, nawet
        jeśli się odbywają gdzieś publicznie. Natomiast niekoniecznie mam ochotę
        tłumaczyć się komuś na klatce schodowej, w obecności sąsiadów (bo pan kościelny
        czy inny ministrant zazwyczaj puka jednocześnie do wszystkich drzwi na piętrze)
        ze swoich przekonań religijnych, czy przyjmę księdza, czy nie przyjmę, chciałbym
        po prostu żeby nikt do mnie co roku nie pukał z tym samym głupim pytaniem,
        ponieważ ja do tego Kościoła nie należę

        wszystkim księżom, którzy byliby tak uprzejmi nie nachodzić mnie w domu - z góry
        serdecznie dziękuję i życzę im, żeby ich współwyznawcy przyjmowali ich miło i
        hojnie obdarowywali
        • uyu pikom go! 12.01.07, 00:25
          Rzecz wydarzyla sie kilka lat po II wojnie w zaglebiu weglowym w Polnocnej
          Francji w okolicach Douai. W kopalniach tego regionu pracowalo bardzo wielu
          polskich gornikow. Cale osiedla tzw. corons byly zasiedlone polskimi rodzinami.
          Polski byl ksiadz, piekarz, rzeznik i sklepikarz. Taka bardzo polska enklawa.
          Tak sie zdarzylo, ze proboszczem polskiej parafii byl dosc pazerny ksiadz,
          ktory wciaz wypominal ciezko pracujacym gornikom, ze datki sa zbyt male.
          Nadszedl czas gdy ksiadz zaczal chodzic po koledzie i nadal grzmial, ze datki i
          na tacy male i po koledzie tez.
          Ale trafil swoj na swego. Jeden z gornikow postanowil odegrac sie. Dom
          przygotowal do koledy jak nalezy, lichtarze ustawione, krzyz tez a obok
          talerzyk z moneta dziesieciofrankowa.
          Koleda odbyla sie jak nalezy, ksiadz wychodzi, siega po 10 frankow na talerzyku
          i ... nie moze jej od niego odkleic, bo wkurzony gornik przykleil ja mocnym
          klejem. Zdenerwowany ksiadz pyta:
          - Co to ma znaczyc?
          Na co gornik odpowiedzial bardzo grzecznie:
          - Pikom go, prosze ksiedza, pikom oderwijta i se wezta. Ja tak na dole robie i
          dlatego mom. A jak wom malo to zjedzta i se sami na dole pikom pomachajta!

          pika = kilof

          - -
          Ô! Interpunkcjo, nie opuszczaj mnie! Wroc!
          www.uyu.bloog.pl/
          Dwa lata na koncu swiata.
        • Gość: megi Re: Nie tak więc jak? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.07, 21:41
          brawo! superowo to ująłeś:)
    • eingraudenzer Re: wpadki podczas kolędy 12.01.07, 00:18
      Parę ładnych lat temu, kiedy zaczynałem liceum albo kończyłem podstawówkę
      przyszedł ksiądz po kolędzie, nieszczególnie miły i raczej pracujący na zasadzie
      "odklepać modlitwę, koperta i następny". Mama jako trochę bardziej wierząca niż
      reszta rodziny zmusiła mnie i siostrę do uczestniczenia w tej imprezie, mój tata
      też dał się jakoś namówić i siedzieliśmy wszyscy w dużym pokoju po
      ministranckich zapowiedziach oczekując księdza.

      Przyszedł, zrobił swoje, wyciągnął kapownik i dawaj rozmawiać z nami. Niestety
      był to kardynalny błąd gdyż przyszło mu na myśl zapytać ojca czemu w kościele go
      nie widuje. Na co ojciec odparł ze stoickim spokojem "proszę księdza, kto jest
      lepszym człowiekiem - ja, który do kościoła nie chodziłem nigdy i nie zamierzam,
      pracuję po 10 godzin żeby żyło się normalnie, żona ani dzieciaki sińców nie mają
      a alkohol nie wiem jak smakuje, czy sąsiad który co niedziela jest w kościele,
      co drugi dzień nachlany a awantury nawet po nocy przez ściany słychać?".
      Mamę i siostrę zamurowało, ja zacząłem się śmiać, a ksiądz wyleciał z takim
      pędem z mieszkania że nie zdążył nic powiedzieć i mało nie zabił się na dywanie
      w korytarzu. Do tego nie zdążył koperty wziąć.
      Nie wiem czemu ale za każdym razem śmiać mi się chce gdy to wspominam, chociaż
      gdyby zdarzyło się teraz poczułbym się głupio.
      • Gość: kinia1987 Re: wpadki podczas kolędy IP: *.lodz.mm.pl 12.01.07, 00:31
        u mnie jakieś 3 lata temu w tym czasie moja sunia miała 4 szczeniaki. Ksiądz
        modli się w najlepsze, aż tu nagle wszystkie 4 zaczynają szarpać jego sutannę i
        oczywiście każde ciągnęło ją w inną stronę
      • Gość: hehehe Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 12:08
        To niech teraz spróbuje mnie zapytać czemu przez rok sie nie raczyłam pokazać w
        kościele parafialnym :)))
        Usłyszy jedno, że ich oglądac nie mam ochoty, po zapoznaniu sie z historią
        parafii :))) Ani tez oglądac bohomazów przedstawiających ryło naszego proboszcza
        na ścianie kościoła [krzyża nie ma na żadnej ścianie kościoła] :))))
    • papryczka_ag Re: wpadki podczas kolędy 12.01.07, 09:46
      U mnie wpadkę miał ksiądz, bo gafą jest dla mnie przyjście o 23.
      Grzecznie powiedziałam, że dziekuję, a zwłaszcza o tej porze.
      • Gość: malgoska Re: wpadki podczas kolędy IP: 195.116.95.* 12.01.07, 11:59
        Wpadek zaliczyłam kilka.
        1. Jak niektórzy już tutaj wspominali, nie każdy ma w domu utensylia potrzebne
        do przyjęcia księdza. U nas nie było. I informacji o jego wizycie też nie -
        dosłownie 5 minut przed jego przyjściem zapukał ministrant - POPŁOCH - to
        najlepsze słowo.Więc najpierw zadzwoniłam do koleżanki i jej mąż już leciał z
        krzyżykiem i świcznikami, ja prasowałam obrus, dzieci się same ubierały (a małe
        były).... zdążyliśmy. Kolega wpadł i stwierdził , że z tego pośpiechu to on
        musi siku. I tak było dalej - on w toalecie, dzwonek do drzwi, ksiądz wchodzi,
        odprawia modlitwy, siada - mając widok bezpośrednio na drzwi do kibelka, pyta
        gdzie mąż, ja tłumaczę że w pracy......a w tym momencie otwierają się drzwi od
        toalety, wychodzi mój kolega, grzecznie mówi "Niech będzie pochwalony".... i
        sobie wyszedł z naszego mieszkania. Cisza zaległa dluuuuuuuga.
        Dziwi mnie tylko, że się ksiądz nie zapytał czy to nie był oby małżonek :)
        Pewnie przyjął to za pewnik, ale się nie odezwał słowem na ten temat.
        W następnym roku już wszystkie akcesoria zakupiłam.

        2. W ubiegłym roku był u nas nowy ksiądz, nowy, z pomysłami, bardzo lubiany
        przez młodzież. Podczas rozmowy z moimi dziwczynami wtrącił się moj małżonek i
        powiedział, że ksiądz powinien sobie wydrukować plakaty to by dziewczyny z
        parafii wieszały je sobie na ścianie zamiast Leonardo diCaprio. Super się
        zarumienił.

        3. W tym roku zapowiedzieli, że będą chodzić w godzinach 15-20, do tego
        niestandardowo, bo zaczynają od naszej ulicy kolędowanie (tak więc księdza
        mieliśmy dwa dni po świętach, a nie dwa dni przed końcem stycznia). Wyczekujemy
        na niego, towarzystwo już nawet tym czekaniem zmęczone, więc zrobiłam kawkę,
        rozłożyliśmy się na tym białym obrusie, w telewizji akurat "KLan" się zaczął...
        no i oczywiście dzwonek. zaczęliśmy grzecznie, modlitwą, potem ksiądz się
        wychylił, że tak szybko z wizytą przyszedł (chodziło mu o tą zamianę ulic), a
        ja jakoś tak niewiele myśląc "a tam szybko, jak zwykle na "Klanie".... :)

        4. Pies jest zawsze zamykany w innym pokoju bo szczeka niemiłosiernie na widok
        księdza. Nie wiem dlaczego...
    • Gość: jan Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 11:23
      wcale niepszczam ksieda
    • bbastek13 Re: wpadki podczas kolędy 12.01.07, 12:09
      moj prawie 4 letni synek oczywiscie zaciągnął ksiedza do swojego pokoju pokazac
      swoje zabawki, a potem do naszej sypialnie i ze słowami "rodzice to nie mają
      żadnych zabawek, ale tatus ma fajną figurkę krecika" przyniósł mu "ozdobną"
      prezerwatywę ucharakteryzowana na myszkę wyeksponowaną w plastikowym
      pudełeczku, która stała sobie na szafce nocnej przy łóżku
    • fobia15 wibrator 12.01.07, 12:15
      kolezanka zostawila wibrator na polce w lazience, a ksiadz zapytal czy moze
      skorzystac z lazienki i ona sie zgodzila.
    • Gość: śmops Re: cenzorzy zakłamani IP: 217.153.76.* 12.01.07, 13:33
      Gość portalu: mops napisał(a):

      > usunęli mojego posta jak to opisałem następującą historię.otóż mieszkam

      Chyba żeś jakiś film oglądał i pomieszała ci się jego fabuła z rzeczywistpścią.
    • Gość: maggie Re: wpadki podczas kolędy IP: *.malopolska.mw.gov.pl 12.01.07, 14:00
      Dwa lata temu przyjmowałam xiędza sama, bo mąż pracował w innym mieście. Sama-
      w towarzystwie naszego jamnika, który szczególnie groźny nie jest, ale nie łasi
      się do każdego, a że mnie, jako swoją panią kocha najbardziej, to w mojej
      obronie stanie jak bedzie trzeba. I jeszcze jedno- połozyłam na ławie
      tensylia - strasznie moją psinę interesowało kropidło, bardzo sie chciał z
      nim "zaprzyjaźnić" (znaczy rozerwać miotełkę na strzępy).
      Do rzeczy: otwieram drzwi, ksiądz reprezentujący starsze pokolenie, zero
      poczucia humoru, pies go obniuchał, modlitwa w toku. Ksiądz podchodzi do ławy,
      bierze kropidło i się nim porządnie zamachuje w moją stronę. W tym momencie mój
      pies dostał białej gorączki, rzucił się na biednego staruszka z zębami i
      szalonym ujadaniem... Dostało się księdzu bo obcy, bo zabrał mu kropidło i bo
      na panią machał... Ja nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Moze nic
      szczególnego ale do tej pory mam przed oczami minę tego biednego księdza...
      • atenette Re: wpadki podczas kolędy 12.01.07, 14:26
        Troche to juz lat temu bylo, bo mieszkalam jeszcze wtedy z rodzicami. Mielismy
        wtedy uroczego psa baseta (taki gruby, z dlugimi uszami i oczami jak Sylvester
        Stalone, gdyby ktos nie wiedzial ;)). Tak wiec podczas wizyty ksiedza, kiedy
        wlasnie wszyscy odprawialismy modlite nasz piesek rozkosznie (i bez powodu
        wlasciwie) wytrzepal, jak to robia psy po wyjsciu z wody. A ze psy takie jak
        baset niemilosiernie sie slinia nispotykanej wielkosci gluta przeleciala przez
        caly pokoj, przed oczami modlacych sie osob i wyladowala centralnie na sutannie
        ksiedza :). A ze taka glute trudno zmyc ksiadz przez 15 min. szorowal sutanne w
        naszej lazience :D
    • Gość: złagosposia Re: wpadki podczas kolędy IP: *.it-net.pl 12.01.07, 15:00
      Do mnie właśnie za chwilę nadciągnie wielebny. Ciekawe, któey, bi mamy ich w
      parafii kilku. Co roku są z nimi jakieś przeprawy. Zobaczymy...
    • mac58 Re: wpadki podczas kolędy 12.01.07, 17:45
      mój mąż przyjął ostatnio księdza w koszulce z rysunkiem granatu i
      podpisem " rzuć na tacę". Mówił że nigdy nie słyszał żeby ktoś tak szybko
      Ojcze nasz odmawiał :) Ciekawe dlaczego?
      • budulec Re: wpadki podczas kolędy 12.01.07, 19:44
        Z tych mniej i bardziej zabawnych relacji wynika, że głównymi sprawcami wpadek
        są psy i koty. Ma się wrażenie, że właściwie co mieszkanie to zwierzyniec.
      • Gość: fikumiku Re: wpadki podczas kolędy IP: *.215.112.149.static.cablesurf.de 13.01.07, 19:44
        > mój mąż przyjął ostatnio księdza w koszulce z rysunkiem granatu i
        > podpisem " rzuć na tacę". Mówił że nigdy nie słyszał żeby ktoś tak szybko
        > Ojcze nasz odmawiał :) Ciekawe dlaczego?

        zeszlam!!! :D
    • kadoro1969 Re: wpadki podczas kolędy 12.01.07, 19:25
      Moja kolezanka, zamiast wody święconej nalała spirytusu, bo stał w podobnym
      słoiku w lodówce. Troche dziwnie jej pachniało po pokropieniu, ale nie
      zorientowała się. Dopiero później, jak ksiądz poszedł się połapała. A
      najlepsze, że na pewno każde następne mieszkanie kropił tym spirytusem, bo coś
      tam w kropidle zostaje zawsze:). Musieli sobie ładnie pomysleć o księdzu
      niosącym za sobą zapach alkoholu:)
      • Gość: Gosia Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 21:33
        Kiedyś, kiedy jeszcze nie było pralek automatycznych (sic!) moja mama robiła
        WIELKIE pranie, łącznie z moczeniem firan i zasłon w wannie, już nie powiem o
        miskach z upranymi rzeczami do powieszenia w przedpokoju. Zapomniała tylko, że
        ma być kolęda, więc gdy zapukali ministranci, odbyło sie szybkie sprzątanie,
        upychanie prania w łazience i szykowanie stołu.
        Po odprawienu modlitwy i zwyczajowych wymianach informacji o miejscach pracy
        domowników i szkołach pociech, księżulo zapytał czy moze skorzystać z
        łazienki... oczywiście skorzystał... zastanego stanu rzeczy w łazience nie
        skomentował:)
        Przychodził do nas pewnie jeszcze jakies piętnaście lat, z łazienki już nie
        chciał korzystać, a szkoda, bo zawsze lśniła czystością.
    • bela70 Re: wpadki podczas kolędy 12.01.07, 22:06
      dziwie się, że księża przychodzą do was po kilkanaście lat. Przecież oni
      zmieniają parafię co 5 lat. Ja mieszkam w największej parafii w mieście, a mój
      proboszcz zwany jest biznesmenem, ale księża znają ludzi ze swojego rewiru i
      można z nimi porozmawiać wszędzie: na ulicy, w sklepie i w knajpce na piwku.
      Każdy z nich jest tylko człowiekiem
      • Gość: kasia j Re: wpadki podczas kolędy IP: *.adsl.inetia.pl 12.01.07, 22:18
        Ale sie ubawiłam czytając opowieści o zabawnych kolędowych sytuacjach:))
        Ja w ubiegłym roku o mało nie spaliłam sie ze wstydu jak podczas kolędy mój 6
        letni syn,podpytywany przez księdza :"no, jak się żegnamy w kościele?" wypalił
        z miną niewiniątka :"pa, pa?"
        u moich rodzicow z kolei, ksiądz podczas kolędy tak niefortunnie usiadł w
        fotelu, który stał pod oknem, że zrzucił na siebie karnisz z zasłonami i
        firankami bo nieopatrznie zaplątał sie w wiszący materiał.
    • Gość: malgolaka Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.07, 01:55
      nic nadzwyczajnego - to tak jak u mnie:)
    • Gość: ja Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.07, 01:56
      za rzadko zmieniasz kotu wodę
    • qui_pro_quo Re: wpadki podczas kolędy 13.01.07, 11:58
      Po 1 stycznia kolęda była w dni powszednie. Wróciłam z pracy, przygotowałam
      wszystko, usłyszałam, że ministranci dzwonią pod blokiem. Uchyliłam drzwi,
      usiadłam z książką i czekałam. Trwało wyjątkowo długo i zmęczona... zasnęłam w
      fotelu :))) Ministrant nie zauważył moich drzwi na końcu korytarza i poszedł do
      nastepnego mieszkania. Obudziła mnie sąsiadka, kiedy ksiądz był już 2 piętra
      wyżej :) Pobiegłam na górę i wszyscy sie uśmiali, tylko biedny chłopak miał
      strapioną minę :)))
    • nadia261 Re: wpadki podczas kolędy 13.01.07, 14:19
      mam bardzo drobna budowe ciala i mlodziutki wygląd. miałam wtedy 22 - 23 lata,
      bylam na trzecim roku studiow. a tu ksiadz nagle: a ty na religię chodzisz?
      przynies no mi szybciutko zeszyt z religii! poczerwienialam ze złości...
      • wojtkowiak.d Re: wpadki podczas kolędy 13.01.07, 14:48
        ze złości? to jak komplement :-) Mnie, kiedyś, gdy miałam chyba z 23 lata, w
        sklepie z % poprosili o dowód osobisty :-)
    • Gość: moi Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.07, 14:46
      Może nie wpadka ale moja dzika satysfakcja z wygranej potyczki z matką. Byłam
      wtedy w liceum, od kilku lat niewierząca, ale zmuszana do wszelkich praktyk
      religijnych przez rodziców. Na religii mieliśmy młodego, normalnie myślącego
      księdza, który uważał, że zmuszanie nastolatków do prowadzenia zeszytów z reli
      jest jedną z przyczyn ich niechęci do Kościoła. Dlatego ich nie mieliśmy. Moja
      matka uważała, że kłamię w tym temacie i na kolędzie oczywiśćie zapytała
      księdza jak to jest. Nigdy nie zapomnę miny matki gdy ksiądz zaczął jej
      tumaczyć o bezsensie zmuszania młodzieży do czegoś co i tak będą lekceważyć, o
      tym jak to należy pozwolić młodzieży szukać własnej drogi do Boga nawet gdyby
      mieli trochę z niej zejść, że należy się tylko modlić o łaskę wiary dla nich.
      Niestety do mojej matki nie trafiła ta światła mowa i do czasu aż się
      wyprowadziłam musiałam być bardzo praktykującą katoliczką...
    • eluch_a Re: wpadki podczas kolędy 13.01.07, 17:51
      Moi wujkowie zawsze chodzą do innego kościoła i ich syn, który chodzi do
      parafialnego, miał im powiedzieć, kiedy będzie koleda. Któregoś wieczoru, po
      pracy: ciotka w dresie, przed telewizorem, bałagan nieziemski, wujek z wnukiem
      się bawi, a tu nagle dzwonek do drzwi, ministranci... Udawana woda święcona,
      brak świeczki... dramat :)
    • Gość: kropka Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.07, 18:28
      A mnie kiedyś nieźle wystawiły byłe współlokatorki - praktykujące katoliczki.
      Zgodzily się na przyjście księdza (2 dni wcześniej chodzili ministanci i
      pytali, czy przyjmiemy). Ale tuż przed samą wizytą wszystkie uciekły. Ja,
      ateistka, zostałam sama ,,na polu walki". Jak przyszedł księżulo, wpuściłam go -
      wyjaśniłam, że te, co chciały jego wizyty uciekły i że nie mam żadnych
      gadżetów typu kropidło, krzyż etc. Pogadaliśmy sobie trochę o zawiłościach
      prawa kościelnego. W sumie było miło. A potem tym małpom powiedziałam, co o
      nich myślę. Nie odzywały się przez tydzień.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka