Dodaj do ulubionych

Nazwy rzeczy w różnych miastach :)

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.04.03, 02:06
We Wrocławiu na kapcie mówią kapcie w Krakowie słyszałam że pantofle, a u
mojej babci w okolicach Zamościa - ciapy :)
Przewinął mi się gdzies tutaj wątek o bułce wrocławskiej nazywanej także
bułką paryską oraz weką. W Kłodzku mówi się na to baton :). A jak u Was?
Obserwuj wątek
    • Gość: naiwna Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.ipt.aol.com 17.04.03, 09:12
      Na Śląsku to się "po domu" nosi na nogach "lacze". :)
      A bułka paryska to "lynga".
    • Gość: naiwna Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.ipt.aol.com 17.04.03, 09:15
      Na Śląsku to się "po domu" nosi na nogach "lacze". :)
      A bułka paryska to "lynga".
      Te słowa podpadają już chyba jednak pod "gwarę", a nie pod "regionalizm"... No
      w każdym razie, Ślązacy noszą lacze i jedzą lyngi.
      • quba Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 17.04.03, 12:00
        Gość portalu: naiwna napisał(a):

        > Na Śląsku to się "po domu" nosi na nogach "lacze". :)
        > A bułka paryska to "lynga".
        > Te słowa podpadają już chyba jednak pod "gwarę", a nie pod "regionalizm"...
        No
        > w każdym razie, Ślązacy noszą lacze i jedzą lyngi.


        nieprawda!
        nosimy lacie ! a jemy weki oraz żymły - weka to "bułka paryska" a żymła to
        bułeczka
        • Gość: naiwna Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.ipt.aol.com 17.04.03, 22:24
          hej Quba,

          "lacie" brzmi słodko. :) Wiem, że niektórzy tak mówią, ale w mojej rodzinie
          wymawia się to twardo. Mieszkam na Śląsku całe moje życie (z wyjątkiem kilku
          półrocznych wizyt w USA), i wiem, jaka jest różnica między żymłą a lyngą. :)

          Trzim sie wiatru w polu :)
          • quba Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 18.04.03, 09:39
            Gość portalu: naiwna napisał(a):

            > hej Quba,
            >
            > "lacie" brzmi słodko. :) Wiem, że niektórzy tak mówią, ale w mojej rodzinie
            > wymawia się to twardo. Mieszkam na Śląsku całe moje życie (z wyjątkiem kilku
            > półrocznych wizyt w USA), i wiem, jaka jest różnica między żymłą a lyngą. :)
            >
            > Trzim sie wiatru w polu :)


            twarda wymowa miękkich głosek wskazuje na niemieckie pochodzenie wymawiającego,
            na całym Górnym Śląsku ( nie mylić z Zagłębiem) (ani ze Śląskiem Opolskim czy
            Czeskim) mówi się : jeden lać, para laciów,
            wyraz lynga jest mi w ogóle obcy, możesz mi przyblizyć region ? którzy Ślązacy
            jedzą lyngi ?
            w jakiej okolicy ?
            pozdrawiam
            • Gość: ewa Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.reverse.qdsl-home.de 30.04.03, 14:39
              quba napisał:

              > Gość portalu: naiwna napisał(a):
              >
              > > hej Quba,
              > >
              > > "lacie" brzmi słodko. :) Wiem, że niektórzy tak mówią, ale w mojej rodzini
              > e
              > > wymawia się to twardo. Mieszkam na Śląsku całe moje życie (z wyjątkiem kil
              > ku
              > > półrocznych wizyt w USA), i wiem, jaka jest różnica między żymłą a lyngą.
              > :)
              > >
              > > Trzim sie wiatru w polu :)
              >
              >
              > twarda wymowa miękkich głosek wskazuje na niemieckie pochodzenie
              wymawiającego,
              > na całym Górnym Śląsku ( nie mylić z Zagłębiem) (ani ze Śląskiem Opolskim
              czy
              > Czeskim) mówi się : jeden lać, para laciów,
              To niezupelnie tak! W Rybniku np. godo sie tez twardo laczki a nie lacie - tak
              z kolei znam to np. z Chorzowa i okolic!
              > wyraz lynga jest mi w ogóle obcy, możesz mi przyblizyć region ? którzy
              Ślązacy
              > jedzą lyngi ?
              > w jakiej okolicy ?
              Lyngi je sie tez w Rybniku i okolicy a moja moja mama, rodowita chorzowianka,
              twierdzi, ze w Chorzowie tez!
              Pozdr.
              Ewa
              > pozdrawiam
    • Gość: pandora Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.1000lecie.pl 17.04.03, 09:33
      ja umarłam kiedyś, jak mi w Cieszynie kolega w knajpie zameldował, że idzie
      do "aportu" (OO). Ale faktem jest, że to chyba nie zależy od _miasta_, tylko
      uzywanej w regionie gwary. Swoja drogą, to ciekawe, jak się nazywają
      najpopularniejsze rzeczy :) I wychodzicie na dwór, na pole, czy na plac?
      • quba Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 17.04.03, 12:03
        Gość portalu: pandora napisał(a):

        > ja umarłam kiedyś, jak mi w Cieszynie kolega w knajpie zameldował, że idzie
        > do "aportu" (OO). Ale faktem jest, że to chyba nie zależy od _miasta_, tylko
        > uzywanej w regionie gwary. Swoja drogą, to ciekawe, jak się nazywają
        > najpopularniejsze rzeczy :) I wychodzicie na dwór, na pole, czy na plac?

        a nie powiedział Ci, że idzie "do raportu"?
        kiedy wychodze do toalety i musze sie wytłumaczyć (czasem w zyciu bywaja takie
        syutuacje - mówie po prostu, ze ide umyć ręće, on może "poszedł do raportu"?
      • Gość: CmL Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 16:35
        oczywiscie, ze na pole :)
        jestem z bielska-bialej
    • ksia78 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 17.04.03, 09:42
      W Radomiu nosi sie kapcie, trepki albo ciapy, na bulke paryska mowi
      sie "gryska" (nigdy nie wiem, czy pisane przez s czy przez z), wychodzi sie na
      dwor. Pole to raczej wschodni wymysl, co zaobserwowalam przyjezdzajac do
      Lublina na studia. W akademiku nie moglysmy sie dogadac :-))
      pozduffka
      ksia
    • ksia78 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 17.04.03, 09:43
      A pantofle to eleganckie polbuty wyjsciowe, damskie. Te Krakusy jak cos
      wymysla... ;-P
      K.
      • quba Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 17.04.03, 12:05
        ksia78 napisała:

        > A pantofle to eleganckie polbuty wyjsciowe, damskie. Te Krakusy jak cos
        > wymysla... ;-P
        > K.


        pantofel (niem. Pantoffel z wł. pantofla) ub. lm. pantofle – lekkie obuwie bez
        cholewek.


    • Gość: Reader Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.04.03, 11:11
      W Warszawie wychodzisz "na dwór", w Krakowie "na pole".
      Kasza manna w Warszawie, grysik w Krakowie.
      • Gość: Aga Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 212.76.37.* 24.04.03, 23:56
        Dzieci w Krakowie bawią się "na polu"
        dzieci w Wwie "na dworze" lub - co gorsza - "na dworzu" :))
    • charlota Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 17.04.03, 12:08
      W Krakowie jeszcze dzieci mówią,
      że idą pobawić się "na pole",
      a w innych miejscowościach mówią,
      że ida "na dwór"
    • Gość: Eboniet Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 195.193.202.* 17.04.03, 12:23
      bulka worclawska w okolicach, z ktorych pochodzila moja Babcia (Opoczno) to
      gryzka...(chyba od obgryzania chrupiacych koncowek:)))

      Ebo
      • Gość: Apila Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.04.03, 12:54
        We Wrocławiu mówi się "na dwór", ale straszecznie mi się to krakowskie "na
        pole" podoba:), acha jescze krakowski Piszyngier (tak to się pisze?) czyli
        wafel przekładany masą na to u mnie mówi się "andrut" ale Krakowiacy mają
        chyba rację :)
        • Gość: Apila Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.04.03, 13:11
          A stoicie w kolejce "po chleb" czy " za chlebem" :)?
          No i ziemniaki czy kartofle :)?
          U mojej babci w Zamojskiem mówiono nie "bochenek chleba" tylko "bułka chleba":)
          • Gość: mouchi Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 195.136.95.* 17.04.03, 15:35
            Gość portalu: Apila napisał(a):

            > A stoicie w kolejce "po chleb" czy " za chlebem" :)?
            > No i ziemniaki czy kartofle :)?
            > U mojej babci w Zamojskiem mówiono nie "bochenek chleba" tylko "bułka
            chleba":)

            w kolejce to się stoi za kimś a nie za chlebem
          • ann.k Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 22.04.03, 20:39
            tej, zdecydowanie pyry ;)
            • Gość: MKatarynka Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.ruczaj.pl 23.04.03, 19:58
              ee, tam
              grule są lepsze :) (to góralskie)

              poza tym w Krakowie na taką bułkę z kilkona nacięciami od środka po brzegi
              mówi się kajzerka a bułkę paryską weka :)

              za to mój ojciec zawsze do sklepu chodził po "pieczywo" a do kiosku po "prasę"
              ale nie sądzę, żeby to był prowincjonalizm. ;)


              MKat. z Krakowa
        • anka9009 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 19.04.03, 18:15
          Gość portalu: Apila napisał(a):

          > We Wrocławiu mówi się "na dwór", ale straszecznie mi się to krakowskie "na
          > pole" podoba:), acha jescze krakowski Piszyngier (tak to się pisze?) czyli
          > wafel przekładany masą na to u mnie mówi się "andrut" ale Krakowiacy mają
          > chyba rację :)
          pisingier uslyszalam niedawno. mieszkalam pare lat w krakowi i byl andrut
          • Gość: Aga Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 212.76.37.* 25.04.03, 00:04
            Starokrakowskie jest "pyschinger" (to bodajże od nazwy jeszcze austriackiej
            firmy). Andrut to sam wafel bez nadzienia.

            Aga - całe lata z Krakowa

            PS. Warszawska "temperówka" to po krakowsku "zastrugaczka" (temperówka to
            rodzaj farby), a po cieszyńsku - "strugawka".
            Oczywiśćie kupuje się wekę.
            Bawi się na polu.
            Pantofle są do chodzenia po domu (ewentualnie kapcie), łapcie to takie z łyka.
            Borówki to są takie małe czarne na krzaczkach w lesie (w Warszawie nazywa się
            je czarnymi jagodami). Warszawskie borówki to u nas brusznice.

            A.
    • frrancuzka Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 17.04.03, 14:16
      w Łodzi bilet miesięczny na tramwaj i autobus to MIGAWKA, a bułka Paryska to
      ANGIELKA. Na kapcie mówi się PANTOFLE albo ewentualnie ŁAPCIE.

      Frrancuzka
      • Gość: ewa Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.lomza.sdi.tpnet.pl 17.04.03, 14:24
        u mojego wujka w domu mowi sie na kapcie "papucie"... :)
        • Gość: mouchi Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 195.136.95.* 17.04.03, 15:37
          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > u mojego wujka w domu mowi sie na kapcie "papucie"... :)

          ja czasem na kapcie i tym podobne mówię sobie klapoćki, ale chyba nie o radosną
          twórczość własną tu chodzi, tylko o gwary i regionalizmy.
        • Gość: naiwna Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.ipt.aol.com 17.04.03, 22:32
          Hej, racja! U mnie w rodzinie "lacze" określa się też słowami "papucze"
          lub "papcie"... :)) ewentualnie "kapcie", co wydaje się brzmieć bardziej
          dystyngowanie... :D

          Pozdrawiam,

          naiwna

          P.S. U mnie znaczy na Górnym Śląsku
          • Gość: Jorn Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 217.11.141.* 23.04.03, 14:47
            Lubuskie: kapcie występują we wszelkich odmianach z wyjatkiem laczów i laciów:
            laczki (raczej bliżej Wielkopolski), kapcie, papcie, bambosze, papucie, więcej
            nie pamietam.
            Acha, laczki to raczej takie wsuwane, bez pięty (Latschen). Ta wersja
            występowała u mojej babci z Wielkopolski. Kolega z Lublina pojechał kiedyś do
            Grudziądza i jak zaproponowali mu laczki, to nie wiedział, o co chodzi.

            A sadzonki, to oczywiście flance!


            Gość portalu: naiwna napisał(a):

            > Hej, racja! U mnie w rodzinie "lacze" określa się też słowami "papucze"
            > lub "papcie"... :)) ewentualnie "kapcie", co wydaje się brzmieć bardziej
            > dystyngowanie... :D
            >
            > Pozdrawiam,
            >
            > naiwna
            >
            > P.S. U mnie znaczy na Górnym Śląsku
      • Gość: mahoney Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.man.polbox.pl 23.04.03, 14:53
        slyszalem ze w lodzi na petle autobusowa mowi sie krańcówka , to prawda ?
        • Gość: barnaba Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 24.04.03, 17:28
          Gość portalu: mahoney napisał(a):

          > slyszalem ze w lodzi na petle autobusowa mowi sie krańcówka , to prawda ?

          Oczywiście.
          "Pętlę" to można mieć na szyi :)))

          pozdrawiam
    • dorotace Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 17.04.03, 16:53
      Autentyczne: Moja ciocia całe życie mieszkała w Siedlcach. Po ślubie
      odziedziczyła z mężem pralnie w Pucku (gwara kaszubska). W ramach odnowienia
      zakładu szukała środków czystości w okolicznych sklepach. Nigdzie nie mogła
      znależć szczotki ryżowej (kształt jak do butów tylko tak ostra że można nią
      zeskrobywać farbę z płotów). Objedździła cały Puck i okoliczne miasta. Nie
      mogła uwierzyć że w całym mieście nie ma ani jedenj szczotki ryżowej. Wreszcie
      zdesperowana poszła pożyczyć ją od sąsiadów - Ci też nie mają!!!!! Okazało się,
      że na wybrzeżu nikt nie zna tego urządzenia pod tą nawzwą ale jako szrober.
      Ludzie mieli ją za idiotkę pytającą o jakieś nieistniejące dziwactwo.
      • Gość: Asia Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.astro.net.pl 17.04.03, 17:15
        A moze cos z Poznania??
        Slyszalam tam papcie na kapcie, ryczka na stolek, pyry na ziemniaki
        W Warszawie sa bajgle, a w Szczecinie mowimy na nie precle. Chociaz wlasciwie
        to raczej ani tego ani tego kupic nie mozna.
        • impostor Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 17.04.03, 18:13
          najlepsze sa pyry z gzikiem
          • Gość: agulha flizy w podworcu IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 17.04.03, 18:58
            A wiecie oczywiście, co to są w Krakowie "flizy"? Ja za nic nie wiedziałam.
            (teraz już wiem, ale pomęczcie się)
            No i te napisy: "kancelaria w podworcu". U nas w Warszawie byłoby "w podwórku"
            albo "w podwórzu".
            No i stary numer z borówkami. W Warszawie borówka to takie coś czerwone do
            mięsa. W Krakowie to jest brusznica, a borówkami nazywają czarne jagody
            (słyszane to rzeczy! :-)))
            • Gość: naiwna Re: flizy w podworcu IP: *.ipt.aol.com 17.04.03, 22:46
              A ja wiem co to są flizy. Raz jak umyłam babci schody i potem schodziłam na
              parter po jeszcze wilgotnych, to żech się poślizgła i wylondowała na flizach w
              siyni. :)

              Tak na marginesie, na Śląsku też się wychodzi na dwór. A ryczka mówi się na
              małą ławeczkę. Mój dziadek siadywał na ryczce, kiedy obierał kartofle.
            • ann.k Re: flizy w podworcu 22.04.03, 20:41
              Gość portalu: agulha napisał(a):


              > No i stary numer z borówkami. W Warszawie borówka to takie coś czerwone do
              > mięsa.

              a nie przypadkiem żurawina jest "czerowne do mięsa"?
            • Gość: Matylda Re: IP: *.ptr.net.pl / 192.168.70.* 23.04.03, 16:16
              ja jestem z Warszawy
              czerwone do mięsa w Warszawie to oczywiście żurawina, a borówki to borówki, a
              czarne jagody to czarne jagody
              borówki są większe od czarnych jagód
              są też borówki amerykańskie - czasem rosną sobie na działkach


              Gość portalu: agulha napisał(a):

              > No i stary numer z borówkami. W Warszawie borówka to takie coś czerwone do
              > mięsa. W Krakowie to jest brusznica, a borówkami nazywają czarne jagody

              • meg_s Re: 23.04.03, 19:40
                Gość portalu: Matylda napisał(a):

                > ja jestem z Warszawy
                > czerwone do mięsa w Warszawie to oczywiście żurawina, a borówki to borówki,

                borówki też są do mięsa (oczywiście czerwone)
          • Gość: Maciej Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.icpnet.pl 05.06.03, 12:06
            Pochodzę z południowej Wielkopolski i u nas "gzik" jest rodzaju żeńskiego
            czyli "gzika". Poza tym na pantofle mówimy oczywiście laczki, słońce to klara,
            wrona to glapa, kromka chleba to skibka, a ziemniaki to nic innego jak pyry!

            Pozdrawiam
        • anka9009 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 19.04.03, 18:34
          Gość portalu: Asia napisał(a):


          > W Warszawie sa bajgle, a w Szczecinie mowimy na nie precle.
          swego czasu na forum krakowskim powstala liga obrony precla, ktorej glownym
          zadaniem bylo zwlczanie obwarzanka
          • bluetab70 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 23.04.03, 09:54
            anka9009 napisała:

            > Gość portalu: Asia napisał(a):
            > swego czasu na forum krakowskim powstala liga obrony precla, ktorej glownym
            > zadaniem bylo zwlczanie obwarzanka

            sprostowanie: precle i obwarzanki w Kraku funkcjonują równolegle, zwalczaliśmy
            na tym wątku "bajgle" ( fuj) ;)

            Pozdr. z Krakowa
        • Gość: mouchi Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 195.136.95.* 24.04.03, 12:26
          Gość portalu: Asia napisał(a):

          > A moze cos z Poznania??
          > Slyszalam tam papcie na kapcie, ryczka na stolek, pyry na ziemniaki
          > W Warszawie sa bajgle, a w Szczecinie mowimy na nie precle. Chociaz wlasciwie
          > to raczej ani tego ani tego kupic nie mozna.

          ale bajgle wcale nie są warszawskie, przylazły z Krakowa razem z nazwą
      • turecky Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 24.04.03, 11:02
        dorotace napisała:

        > że na wybrzeżu nikt nie zna tego urządzenia pod tą nawzwą ale jako szrober.
        > Ludzie mieli ją za idiotkę pytającą o jakieś nieistniejące dziwactwo.

        Na Kaszubach każdy wie, że szrober (vel szruber) to szczotka ryżowa na kiju
        (jak miotła)
        • kuala_lumpur Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 06.05.03, 10:32
          turecky napisał:

          > Na Kaszubach każdy wie, że szrober (vel szruber) to szczotka ryżowa na kiju
          > (jak miotła)

          Po rosyjsku jest podobnie - szruba, czy jakoś podobnie
    • kicia7 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 17.04.03, 22:22
      W Łodzi końcowy przystanek tramwaju lub autobusu to krańcówka. A psi pysk to
      śnupa.
    • cossa Ciasteczka w różnych miastach :) 18.04.03, 00:32
      Dolny Ślask: bajaderka
      Kraków: ziemniaczek
      Poznań: bomba z rumem:)

      Kraków: makaronik
      reszta Polski (chyba): kokosanki

      Dolny Śląsk: bulki slodkie
      np. Krakow: drozdzówki

      weka czy tez bulka wroclawska w poznaniu to kawiorka:)
      • Gość: Apila Re: Ciasteczka w różnych miastach :) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.04.03, 01:31
        W Kłodzku też drożdżówki :)
        A przypomniało mi się jescze o ciastku z kakowego ciasta przekładanego bita
        śmietaną jedo nazwy to:
        -Wuzetka
        - ciastko firmowe
        -Basia :) to w Wałbrzychu
        • Gość: Maciej Re: Ciasteczka w różnych miastach :) IP: *.icpnet.pl 05.06.03, 12:10
          A co do słodkości, to drożdżówka u nas to szneka z glancem (z lukrem znaczy
          się).

          Pzdr
      • starshine Re: Ciasteczka w różnych miastach :) 26.04.03, 19:24
        no wlasnie, a propos drozdzowek - przezylam ostatnio szok, bo podobno cala
        polska mowi na nie drozdzowki, a tylko my we wroclawiu bulki slodkie (a ja
        przez 20 lata bylam nieuswiadomiona...)

        i jeszcze kokosamki i makaroniki - w "domu lalki"ibsena Nora objada sie takimi
        buleczkami zwanymi po ichniemu "makroner". ciekawe czy chodzi o to samo...
    • Gość: gschab Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.03, 08:43
      W swoim zyciu jeździłem trochę po Polsce i oto dwa przypadki:
      1. W Poznaniu poszedłem do baru coś zjeść, w menu widniały pyzy z sosem
      myśliwskim. Poprosiłem o tę potrwę a babeczka do mnie "Ile ma być tych pyzów?".
      Wszędzie gdzie jadałem pyzy, sprzedawało się je na porcje, no ale co kraj to
      obyczaj, więć spytałem się jakie są duże? Sprzedawczyni pokazała mi je i
      okazało się, iż są to kluski gotowana na parze, kiedy wytłumaczyłem że chodzi
      mi o pyzy z tartych surowych ziemniaków zrobiła wielkie oczy i powiedziała, że
      u nich takich nie ma.
      2. W Gyni, gdzie obecnie mieszkam, postanowiłem przygotować sobie ruskie
      pierogi. Poszedłem więc do sklepu po ingrediencje i poprosiłem między inymi o
      biały ser,dialog wyglądał mniej więcej tak:
      -poproszę biały ser
      -???????? znaczy się twaróg?
      nie, nie chcę twarogu tylko biały ser
      - acha, a który? i pokazuje mi sery żółte.
      - nie chce żółtego sera tylko biały
      -chyba nie mamy, ale poproszę kierowniczkę.
      Po przyjściu kierowniczki jakoś wspólnie ustaliliśmy, że twaróg i biały ser to
      w Gdyni to samo. Dla mnie do tej pory czym innym był biały ser, czym innym
      twaróg i czym innym twarożek.
      • quba Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 18.04.03, 09:34

        > -poproszę biały ser
        > -???????? znaczy się twaróg?
        > nie, nie chcę twarogu tylko biały ser
        > - acha, a który? i pokazuje mi sery żółte.
        > - nie chce żółtego sera tylko biały
        > -chyba nie mamy, ale poproszę kierowniczkę.
        > Po przyjściu kierowniczki jakoś wspólnie ustaliliśmy, że twaróg i biały ser
        to
        > w Gdyni to samo. Dla mnie do tej pory czym innym był biały ser, czym innym
        > twaróg i czym innym twarożek.


        a mozesz wytłumaczyc tę różnicę? bo dla mnie twaróg i bialy ser to to samo
        • Gość: gschab Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.03, 11:55
          Biały ser jest to odciśnięty twaróg (pozbywa sie z niego nadmiaru wilgoci)
          stosuje sie go do pierogów, niektórych ciast, leniwych pierogów itp. natomist
          twaróg jest bardziej wilgotny gdyz zawiera więcej wody, dzięki temu jest mniej
          kruchy i lepiej miesza sie z innymi rzeczami. Twarożek (oprócz smakowych) to
          twaróg z dodatkiem śmietany lub mleka.
          • Gość: marketka Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 212.182.91.* 23.04.03, 11:02
            W okolicach Zaklikowa (tarnobrzeskie) jest jeszcze serzenie. To już bardzo
            rozwodniony twaróg, chociaż podejrzewam że nazwy twaróg po prostu siue tam nie
            używa (muszę to jeszcze sprawdzić).
      • Gość: madziaz Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 23.04.03, 14:29
        Ja też mówiłam PYZY na kluski na parze. Moja mama pochodzi z poznańskiego i tak
        się w domu utarło. Ale mój mąż, rodem z Kołobrzegu, mówi PAMPUCHY. Natomiast
        problem kwaśnego i zsiadłego mleka chyba wkrótce upadnie, bo amy mleko po
        prostu acidofilne.
    • Gość: Mysza Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 18.04.03, 14:51
      Jako dziecko mieszkałam w Zakopanem, obecnie w Warszawie.
      W Zakopanem na choince wiszą bańki,tu w Warszawie bombki. Tata mi mówił, że w
      rzeszowskim też są bańki. Szczerze mówiąc bańki bardziej mi się podobają,
      kojarzą mi się z bańkami mydlanymi, a bombki - no cóż, nie brzmi to zbyt
      świątecznie.

      W Zakopanem i w rzeszowskim wychodzi się na pole, w Warszawie na dwór.

      W Zakopanem i w rzeszowskim mówi się kwaśne mleko, w Warszawie zsiadłe mleko.
      Do tego zsiadłego nie mogę sie przyzwyczaić do tej pory i w sklepie gdy proszę
      o kwaśne mleko w kubkach ekspedientka zawsze się upewnia o co mi chodzi.
      Pozdrawiam
      Mysza
    • anka9009 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 18.04.03, 18:11
      u mnie wszelkigo rodzaju obuwie podomowe to laczki, ale rodzxine mam
      miedzymiestowa wiec i inne slyszalam.
      w poznaniu na tporebke mowia tytka
    • anka9009 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 18.04.03, 18:14
      na bombki choinkowe mowia w Krakowie bańki
    • Gość: jagoda Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.client.comcast.net 18.04.03, 19:34
      A w Toruniu nie chodzi sie na piechote, tylko na lacza.
      Dzieci w drugiej klasie podstawowki maja przyjecie, a na podlasiu, gdzie
      wczesniej mieszkalam komunie.
      Na podlasiu kupowalam bulki slodkie, a tu drozdzowki.
      Podobnie tam w wigilie przychodzil Mikolaj, a tu Gwiazdor.
      • Gość: m Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 62.233.159.* 18.04.03, 23:11
        Po poznańsku:
        W antrejce na ryczce stały pyry w tytce.
        hehe, kto rozszyfruje??
        • Gość: jagoda Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.client.comcast.net 19.04.03, 03:42
          Gość portalu: m napisał(a):

          > Po poznańsku:
          > W antrejce na ryczce stały pyry w tytce.
          > hehe, kto rozszyfruje??
          Antrejka? - nie mam pojecia, a reszta: na stoleczku staly ziemniaki w
          reklamowce?
          Choc oczywiscie strzelam, bo o gwarze poznanskiej nie mam pojecia.
          A moze antrejka to balkon? :) Tak jakos mi sie skojarzylo :) z antresola chyba.
          • anka9009 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 19.04.03, 18:45
            Gość portalu: jagoda napisał(a):

            > Gość portalu: m napisał(a):
            >
            > > Po poznańsku:
            > > W antrejce na ryczce stały pyry w tytce.
            > > hehe, kto rozszyfruje??
            > Antrejka? - nie mam pojecia, a reszta: na stoleczku staly ziemniaki w
            > reklamowce?
            > Choc oczywiscie strzelam, bo o gwarze poznanskiej nie mam pojecia.
            > A moze antrejka to balkon? :) Tak jakos mi sie skojarzylo :) z antresola
            chyba.
            antrejka nie wiem ryczka mama mowi ze stoleczek do dojenia krow,a wczesniej
            czytalam ze laweczkareszta w porzadku
        • Gość: ewa Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.reverse.qdsl-home.de 19.04.03, 23:07
          Gość portalu: m napisał(a):

          > Po poznańsku:
          > W antrejce na ryczce stały pyry w tytce.
          > hehe, kto rozszyfruje??
          W przedpokoju na malym stoleczku staly ziemniaki w torebce (torbie albo
          papierowej albo plastikowej) Zgadlam?
          Na Slasku brzmi to podobnie: W antryju na byfyju stoi szklonka tyju. Wiecie co
          to znaczy?
          Ewa
        • alexk-ignacy Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 20.04.03, 22:02
          Gość portalu: m napisał(a):

          > Po poznańsku:
          > W antrejce na ryczce stały pyry w tytce.
          > hehe, kto rozszyfruje??

          Wersja górnośląska zagadki:
          W antryju na byfyju stoła szolka tyju.
          No to zgadujcie ;P
        • Gość: Kajka Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.04.03, 16:57
          Antrejka to ganek
    • Gość: mo.mo. Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 19.04.03, 14:45
      Fajne to:)
      A u nas na choince wieszamy bańki, na nogach w domu mamy kapcie, a na bułkę
      paryską mówimy bina... A na coś co nie wiem jak sie nazywa w innych miastach a
      wygląda ja prosty rogal (albo długa bułka) mówimy sztangiel...
      I oczywiście wychodzimy na pole. A słowo "tato" odmieniamy wg męskiej
      deklinacji, czyli "z tatem", "tatowi" etc.

      • Gość: dobbi Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.bielsko.dialog.net.pl 19.04.03, 15:00
        Mieszkam w Bielsku- Białej i u nas na kapcie mowi sie papcie, chodzi sie na
        nogach a nie na piechote(lubie tym szokowac nie-autochtonow),je sie weki a nie
        bulki paryskie, chodzi siena pole, na to co rysuje w olowku mowi sie minka a
        nie rysik,na choince wiesza sie banki. Ostatnio bylam u znajomychw Warszawie i
        na obiad mialy byc kluski z miesem, bardzo lubie kluski wobec czego ucieszylam
        sie. Moja radosc minela gdy kluski okazaly sie makaronem- swiderki!Dobrze ze
        potem dojechali znajomi z Krakowa i uswiadamialismy Warszawiakom roznice miedzy
        kluskami a makaronem.
        • Gość: MKatarynka Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.ruczaj.pl 23.04.03, 20:11
          A ja mieszkałam kilka lat w Bielsku i słyszałam, że na włosy (lub sierść)
          mówiło się szkuty i nie mówili, że deszcz pada tylko, że padze...

          MKat. Kraków
          • Gość: CmL Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 18:46
            O tych szkutach slyszalem, ale uzywa sie tego bardzo rzadko, a z tym deszczem
            to pierwszy raz slysze, choc mieszkam tu juz dlugo, tzn od urodzenia.
      • Gość: m Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 62.233.159.* 20.04.03, 17:29
        co do antrejki, to to chyba jest ganek :))
      • Gość: Sonia Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 62.29.248.* 29.04.03, 11:51
        >A słowo "tato" odmieniamy wg męskiej
        > deklinacji, czyli "z tatem", "tatowi" etc.

        Hej,
        ja pochodze z Bieszczad i u mnie w domu zawsze mówio się "tatowi", "z tatem"
        itp. co jest powodem nieustannych kpin moje go chlopaka, ktory pochodzi z mazur
        i ktory mowi, ze zakluczyl drzwi czyli zamknal na klucz! ;o)
    • Gość: popiokowa Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.in-addr.btopenworld.com 21.04.03, 00:50
      Rodzinka z Tomaszowa Mazowieckiego mówiła "tuchcie".
      A do bielizny, to macie spinacze czy klamerki?
    • kicior99 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 21.04.03, 12:36
      Gość portalu: Apila napisał(a):
      > Przewinął mi się gdzies tutaj wątek o bułce wrocławskiej nazywanej także
      > bułką paryską oraz weką. W Kłodzku mówi się na to baton :). A jak u Was?

      Katowice - weka
      Wroclaw - bulka paryska
      Poznan - kawiorka (albo akwiorek)
      Lodz - angielka
    • Gość: acur Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.interkom.pl 21.04.03, 15:23
      Kraków:
      chodzimy NA POLE, na choince mamy BAŃKI, na nogach w domu mamy przeważnie
      PANTOFLE, na śniadanko często jemy WEKĘ, naszym dzieciakom prezenty przynosi
      MIKOŁAJ, ale tylko 6. grudnia, natomiast 24. grudnia prezenty dostają od
      GWIAZDKI (lub NA GWIAZDKĘ), oczywiście jeśli były grzeczne nie dłubały w nosie,
      bo z nosa można wydłubać KOZY, mogą nawet dostać lody BORÓWKOWE lub KRACHLĘ
      (coraz rzadziej), jeśli połamią kredki zawsze używają ZASTRUGACZKI, a jak
      narysują coś nie po myśli mogą to skorygować przy pomocy GUMKI DO MAZANIA,
      czasami po zabawie szczególnie małych dzieci zostają POTARGANE gazety, dobrze -
      szczególnie dla pań, gdy nie dotyka ten problem ich RAJTEK, często bywamy NA
      KUPNIE różnych rzeczy, np przy okazji remontu - szczególnie w łazience
      poszukujemy FLIZ, a po pracy chodzimy na piwko, na kawkę na Rynek, a nigdy na
      Starówkę (fe!)
      • Gość: esscort Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.03, 20:26
        Ostatnio była u mnie (Warszawa) rodzina krakowska i ciotka potem chwaliła moją
        żonę, że u nas w domu nie ma prochu (czyli kurzu). Ponadto zauważyłem, że w
        Krakowie czasem nie chodzi sie na piechotę, ale "na nogach" (pojechałeś
        tramwajem? Nie byłem na naogach).
        • Gość: Gwendal Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.chello.pl 24.04.03, 01:25
          Gość portalu: esscort napisał(a):

          > Ponadto zauważyłem, że w
          > Krakowie czasem nie chodzi sie na piechotę, ale "na nogach" (pojechałeś
          > tramwajem? Nie byłem na naogach).

          Czasem w Krakowie chodzi się również "na butach". Mam wrażenie, że kiedyś była to wariacja na temat wyrażenia "na nogach", ale zdarzyło mi się ją usłyszeć kilka razy bez żadnego humorystycznego podtekstu, ot tak.

          Gwendal
    • Gość: luisssa Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.tvastra.com.pl 22.04.03, 22:10
      Ja nie obeszlabym sie bez slowa "wiara" (czyli ludzie), uzywam
      slowa "chlopacy", co jest ponoc zle widziane w reszcie kraju, no a w piwnicy na
      polce stoja u mnie "zaprawy". Spinacze sa do kartek, wiec to nie klamerki.
      Kluski za to moga byc slaskie badz kladzione wiec nie mylic z makaronem.

      Pozdrawiam z WLKP (Wielkie Ksiestwo Poznanskie)
      • Gość: Marta Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.oc.oc.cox.net 23.04.03, 01:50
        A co mowicie na KAPCIUSZKI,zdaje sie wariant warszawski, bo w moim uchu
        wyjatkowo zle dzwiecza?
        Moje ucho i reszta z okolic dawnej Galicji, czyli tam,gdzie pantofle-weka-banka
        na choince, no i Aniolek, ktory pojawia sie 24 grudnia.
        • Gość: GOSC Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.um.katowice.pl 23.04.03, 07:23
          Do mie 24.12 przilozi Gwiazdor, Pyrsk!
    • Gość: Baton Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 23.04.03, 08:16
      A wiecie dlaczego Ślązacy uśmiechają się pod nosem na dworcu we Wrocławiu, gdy
      wyjdą z pociągu? Bo wszędzie mogą sobie kupić pitę. A pita na Śląsku to po
      prostu cipa.
      • Gość: mahoney Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.man.polbox.pl 23.04.03, 15:09
        Gość portalu: Baton napisał(a):

        > A wiecie dlaczego Ślązacy uśmiechają się pod nosem na dworcu we Wrocławiu,
        gdy
        > wyjdą z pociągu? Bo wszędzie mogą sobie kupić pitę. A pita na Śląsku to po
        > prostu cipa.

        zalewasz naprawde
        • arcykr3 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 25.04.03, 13:01
          Gość portalu: mahoney napisał(a):

          > zalewasz naprawde
          Naprawdę.
    • Gość: kiwi Pan poczeka kawałek! IP: *.chello.pl 23.04.03, 08:29
      Pan poczeka kawałek! słyszałam wiele razy w Poznaniu. Tamże nastepujący dialog:
      - Matka, co mamy na kawę? pyta wracający z pracy mąż.
      - Herbatę i sznekę z glancem! - odpowiada małżonka!

      Albo coś z Mazur: "Idź się obudź! No mówię do ciebie, idź się obudź!" -
      wrzeszczy rano miejscowy, mazurski ojciec do dzieciaka, latającego po podwórku
      i taplajacego się w błocie w sennej wioseczce. Szczerze mówiąc, dzieciak bardzo
      wyglądał na już od kilku godzin obudzonego.
      Dopiero nastepnego dnia dotarło do mnie, co autor miał na myśli: on wołał "Idź
      się obuć!". Obuć, czyli założyć obuwie bo faktycznie, latał dzieciak na
      bosaka...
      • Gość: Basia Re: Pan poczeka kawałek! IP: 213.134.157.* 25.04.03, 16:31
        Ej, ej, pochodzę z Mazur, ale u mnie mówi się założyć (włożyć)buty. Po wojnie
        na Mazury najechało się wszelkiego tałatajstwa z całej Polski i dlatego o
        regionalizmach w wykonaniu Mazurów już nie ma mowy(nie mówiąc o prawdziwych
        Mazurach, których też już prawie nie ma).Niekórzy mówią: ubrać buty, co dla
        mnie jest lekkim idiotyzmem, bo w co się niby te buty ubiera, w kaftanik?
        Jedyne co mi przychodzi do głowy jako regionalizm (?), ale też nie jestem pewna
        czy wszędzie na Mazurach tak mówią to rynek, ale nie taki jak w np.Krakowie, bo
        poniemieckie miasta takowych nie mają, tylko taki, gdzie się kupuje np.
        warzywa. Kiedy mówię w Gdańsku, że idę na rynek, to ludzie robią wielkie oczy,
        a potem mówią: aaa, na targ! A w Krakowie jak powiedziałam, że kwiaty kupiłam
        na rynku, to zapytali mnie po co tak daleko jeździłam, bo myśleli o Rynku
        Głównym, a powinnam była powiedzieć, że kupiłam na placu, O!.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka