Dodaj do ulubionych

Polowania w lumpeksach

10.07.07, 14:03
Piszcie o zabawnych zachowaniach ludzi w sklepach.
Ja zauważyłam najwięcej w lumpeksach. Wystarczy, że podejdę do dowolnej półki
albo stojaka i zacznę z uwagą patrzeć na jakąś rzecz - dosłownie zaraz
zlatuje się "konkurencja" i niby to oglądają wieszaki obok, a łypią okiem na
to, co oglądam. Jak odchodzę, rzucają się - choćby to był ostatni łach.
Fajnie to z boku wygląda.
Też tak macie? Że jak w dowolnym sklepie na coś z uwagą patrzycie, to zaraz
kilka innych kupujących się koło was przechadza - niby nic (szczególnie
kobitki), ale zezują? Mnie to zawsze bawi i czasem jaja sobie robię.
Obserwuj wątek
    • mana_mana Re: Polowania w lumpeksach 10.07.07, 14:57
      Jest taki jeden ciuchland w Poznaniu, przed którego drzwiami w dniu dostawy już
      godzinę przed otwarciem ustawia się kolejeczka. W momencie otwarcia bram do tego
      przybytku rozpętuje się istne piekło - kobiety się pchają, szarpią, galopem
      pędzą ku wieszakom. Wygląda to tak niesamowicie zabawnie, że tracę cenne minuty
      <podczas gdy stadło już dawno zgarnia najlepsze ciuchy> na śmiech szaleńczy
      połączony z turlaniem się po ścianie ;)

      Najbardziej jednak bawi mnie wybieranie sobie nawzajem ciuchów z koszyka.
      Zdobywając cenne i strategiczne miejsce przy wieszaku <wciąż mówię o dniach
      dostawy, kiedy w ciuchbudach jest baba na babie>, kobieta może uważać się za
      szczęściarę. To jednak zaledwie niewielka część sukcesu - trzeba to miejsce
      utrzymać, trzeba zwinnie przebierać między wieszakami, jednocześnie łypiąc na
      boki czy szczęściary obok nie grzebią w okolicach czegoś fajnego i TRZEBA
      pilnować koszyka! Zawiesisz go na ramię, tak żeby nie przeszkadzał
      współszperającym, kobity z tyłu będą z niego czerpać pełnymi garściami. Spróbuj
      jednak położyć go na ziemi.. Stracisz nie tylko ciuchy, również koszyk. Ostatnio
      babsztyl, który stał przede mną w kolejce do kasy naglę się odwrócił i wyjął mi
      z koszyka cudą torebeczkę! Na szczęście uwielbiam wykłócać się z takimi
      osobistościami <ach ta adrenalina!> więc torebeczkę szybko odzyskałam :)
    • masandra6 Re: Polowania w lumpeksach 10.07.07, 16:13
      Bo taki ciuch najciekawiej wygląda w innych rękach.Otwarcie sklepu też mam
      zaliczone.Kolejka jak niegdyś przed 13 do monopolowego,a potem panie niczym
      tabun koni hyżo do wieszaków.No dobra przyznam,że poddałam się fali,śmiesznie
      musiało to wyglądać z boku.Oczywiście ze sklepu wyszłam z pustymi rękami,bo nic
      mi nie przypadło do gustu.Wróciłam po 2 godzinach.Tym razem moim trofeum były 3
      t-shirty i dzinsy Lee. Oni nie w ciemię bici,dowieszają lepsze ciuchy
      później.Wiadomo w pierwszej pogoni najwięcej schodzi.Denerwują mnie tylko
      handlary.Grube,stare babska,wyciągają chudym,młodym klientkom z przed nosa
      smakowite kąski.Może osądzam je niesprawiedliwie,ale takie mam wrażenie.W sobotę
      dostawa.Oczywiście idę.
      • l1k2 Re: Polowania w lumpeksach 10.07.07, 16:46
        moze niezupelnie na temat ale musze sie pochwalic, ze dzis w lempeksach
        znalazlam i kupilam sobie dwie sliczne bluzeczki w bardzo dobrym stanie, jedną
        za 3 zł a drugą za 2 :)
      • kochanica-francuza Re: Polowania w lumpeksach 10.07.07, 19:45
        Grube,stare babska,wyciągają chudym,młodym klientkom z przed nosa
        > smakowite kąski.

        A gdyby handlary były:

        -stare i chude?
        -młode i grube?
        -młode i chude?

        to jak byś je oceniała?
    • sylwia06_73 Re: Polowania w lumpeksach 10.07.07, 21:31
      znalazlam spodnie firmowe w lumpeksie.Mialy duza dziure na tylku na szwie.Cena
      na karteczce 30 zl.Klocilam sie ze sprzedajaca ze to to na wadze powinno byc.Ona
      sie nie zgodzila bo to firmowe spodnie.Poza ta wielka dziuro byly w dobrym
      stanie i nie byly sprane.poprosilam o obnizenie ceny.Pani nie chciala opuscic
      ani zlotowki.Dodam,ze to byla wlascicielka sklepu i nikogo nie musiala prosic o
      zdanie w kwestii cen
    • Gość: rarararara Re: Polowania w lumpeksach IP: *.n.INTELINK.pl 11.07.07, 01:53
      To co sie wyprawia w niektórych lumpeksach to po prostu masakra. Niedaleko mnie
      jest taki jeden, ciuchy naprawde super, wiec w dniu dostawy kolejka gromadzi sie
      na na dlugo przed otwarciem. Kiedys postanowiłam sie udać w koleżanką na takową
      dostawę. I to był nasz pierwszy i ostatni raz:) Horror! Jedna wielka
      przepychanka i szarpanina. Najsmieszniejsza była sytuacja taka,ze jedna babcia
      wziela but z kosza i bardzo jej sie spodobał,zatem przystąpiła do poszukiwań
      drugiego,lecz okazało sie ze trzyma go jakis dziadek który tez ma ochote na
      zakup.Zaczeli sie kłócić kto kupi te buty,zadne nie chcialo ustąpić.Po kilku
      minutach poszli wiec do sprzedaczyni,a ona orzekła że prawo do zakupu buta ma
      osoba,która trzyma prawego. Babcia wzniosła triumfalny okrzyk "HA!!JA MAM
      PRAWEGO" a dziadek na to"ALE JA MOJEGO NIE ODDAM!!!!!!!!" :)
    • Gość: szymeon Re: Polowania w lumpeksach IP: *.aster.pl 11.07.07, 11:09
      Faktycznie, zauważyłem takie zjawisko w sklepach wszelkiego rodzaju - wystarczy
      z uwagą i skupieniem czemuś sie przyglądać, żeby inni zaczęli raczej
      instynktownie naśladować. czasem sam nastawiam się na patrzenie co ludzie biorą
      kiedy np. chcę się zorientować co jest "modne" (głównie ciuchy).
    • default Re: Polowania w lumpeksach 11.07.07, 11:28
      Kiedyś zaglądałam do takiego niedużego, ale dobrze zaopatrzonego lumpeksu
      niedaleko mojego domu, właścicielka zawsze przywoziła nowy topwar w sobotę
      przed południem, na jej powrót czekał już spory tłumek okolicznych babek.
      Właścicielka nie wieszała nowego towaru na wieszakach, tylko robiła "show".
      Stawała za ladą, upychając wory z ciuchami za sobą, żeby nikt nie grzebnął w
      nich, wyciągała po jednym łaszku i prezentowała oczom zebranego wokół lady
      tłumu. Po niektóre rzeczy wyciągał się las rąk, dochodziło nieraz do szarpaniny
      i wzajemnego przekonywania się, że "na panią to za małe", "to nie pani
      rozmiar", "właśnie taki kolor jest dla mnie wymarzony, pani w tym źle będzie"
      itp. Rekordzistki pod koniec prezentacji wyglądały jak stosy szmat, obwieszone
      ciuchami na grubo. Potem następował ogólny striptiz, bo z braku odpowiedniej
      ilości przymierzalni, mierzenie odbywało się dosłownie na każdym skrawku sklepu
      (urządzonego w garażu), a także na zapleczu i w prywatnej części domu. Potem
      rozczarowane spojrzenia (bo jednak faktycznie za małe) i wymiany. Cały ten
      seans trwał pół dnia, sądzę, że dla wielu kobitek był to ulubiony sposób
      spędzania soboty :) Dlatego przestałam przychodzić tam w soboty, wolałam
      pooglądać rzeczy nawet już nieco przebrane, ale za to na spokojnie :)
      • Gość: rajuno Re: Polowania w lumpeksach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 11:55
        U mnie na osiedlu był niewielki sklepik z ciuchami dziecięcymi. Raz trafiłam
        przypadkiem na moment jego otwarcia w dzień dostawy. Wyglądało to tak:
        trzy damulki czatujące przed drzwiami wdzierają się do środka. Dwie (naiwne)
        pędzą do wieszaków, trzecia (doświadczona), w zaawansowanej ciąży, biegnie
        galopkiem do wielkiego kosza z ciuchami, z małpią zręcznością wybiera z niego
        trzy naręcze szmat i układa kopiato w swoim prywatnym koszyku.
        Już są jej, wygrała. Teraz można spokojnie odzielić zboże od plew :D :D :D
        • Gość: Azorek Re: Polowania w lumpeksach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.07, 12:22
          Znalazłam kiedyś ciuchbudę, z której korzystałam przez kilka lat. Szmaty na wagę, ale cena ok: pierwsze dni 4 zł/kg, potem 2zł, a ostatniego dnia 1zł.
          Kupowałam tam koce, prześcieradła, tego typu rzeczy dla zwierzaków własnych i bezdomnych. Stare sfilcowane swetry do kocich domków, poduszki, tego typu rzeczy. Jeździłam tam w dniu dostawy, bo potem trudno było trafić na koc, na przykład. Spotkałam się tam z życzliwością wielu pań. Zupełnie obcych. Podchodziły do mnie z czymś w ręku i mówiły "jak na panią". Jestem raczej drobna i te małe łaszki uznawały za idealne dla mnie...Przynosiły mi różowe sweterki z haftem i guziczkami z perełek, kwieciste bluzeczki z bufkami, kamizelki bawarskie i wiele innych cudów.
          Natomiast sprzedawczyni mnie nie lubiła. Nie wiem dlaczego, bo nie chcę myśleć, że ze względu na rozmiar...Kiedy przekładała rzeczy z koszyka na wagę, robiła cenne uwagi: "za małe na panią" z dużą satysfakcją i złym uśmieszkiem..A co miało nie być za małe, jak to był ugotowany sweter, idelanie ciepły do kocich domków na mrozy :)
          • Gość: sonia Re: Polowania w lumpeksach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 19:06
            Azorku jesteś wspaniałą,mądrą dziewczyną,bo myślisz o zwierzakach i pomagasz
            im.A tą pindą ze sklepu się nie przejmuj pewnie jesteś od niej ładniejsza i po
            prostu jest zazdrosna.U mnie kiedyś na osiedlu był sklep,odzież
            wyceniana,asortyment średni.Rzadko coś kupowałam,ale często mierzyłam.Przemiła
            właścicielka nie robiła żadnych aluzji,doradzała.Aż mi było głupio bez zakupów
            wychodzić.No ale babka miała klasę.Teraz kupuję na wagę,chodzę co sobota.Nie
            zawsze kupuję,ale frajda jest.Też przepychanki,kolejki do kasy.Tego lumpeksu nie
            zamieniłabym na inny.
            • Gość: Azorek Re: Polowania w lumpeksach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 00:01
              Matko kochana, Soniu... :) Się miło zrobiło ;)

              Kocie domki to podstawa jesienią i zimą. Mnie się lepiej śpi, jak wiem, że choć część bidoków nie marznie. A swoim kupuję takie koce, bo całe towarzycho kłaczy i po kiego grzyba to odkłaczać, prać...?I jak odkłaczać???
              Za używany polarowy koc płaciłam jakieś 2zł. Za poduszeczkę jeszcze mniej. A kociska miały. Niedawno tę ciuchbudę zliwkidowano i muszę znaleźć inną niedrogą.
              Oprócz tego cały rok robię zbiórkę - stare łaszki, kurtki swoje i znajomych, styropian, folię bąbelkową - wszystko w worki i do piwnicy. Na zimę :)

              A ciuchbudy lubię. Ma to w sobie coś z polowania. I jeszcze jedną zaletę: można dostać to, co aktualnie nie jest na topie, ale się to lubi. Bo w sklepach nie ma wyboru, albo modne, albo nic.
              MOja koleżanka swojego czasu rzuciła posadę w szkole, bo miała dość oraz problem z gardłem nie do przeskoczenia i otworzyła taki interes. Piękne to były czasy. Te jej dostawy i grono najbliższych psiapsiółek nad workami niespodzianek...
              Niestety, wyszła za mąż za obcokrajowca i wyjechała... :(
              Pzdr
              • mashkara Re: Polowania w lumpeksach 12.07.07, 00:13
                Hmm...?kocie domki?Muszę nad tym pomyśleć. Ja czasem lubię wybrać się na takie
                łowy. Ten dreszczyk... to niespodziewane znalezisko za grosze. :) Otwarć i
                nowych dostaw nie cierpię bo tłok i wyrywanie sobie na wzajem "skarbów".
              • Gość: sonia Re: Polowania w lumpeksach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 17:00
                Azorku podobno dużo ciepła dają gazety,ale swetry są przytulniejsze fakt.Moje
                szczęście uwielbia spać na czarnych swetrach jak te swetry potem wyglądają
                możesz sobie wyobrazić.
                Na wyprawy chodzę sama,zdobycze demonstruję na sobie.Nie kupuję wszystkiego co
                mi wpadnie w ręce i oko,nie wyrobiłabym finansowo.No i "parę"takich niewypałów
                zajmuje cenne miejsce w szafie.Wybieram ubrania,które weszły do
                klasyki.Niepowtarzalne tyż się zdarzają.
              • Gość: sonia Re: Polowania w lumpeksach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 17:06
                p.s.nie wiem jak odkłaczać,ale trochę pomaga dawanie żółtka(białko podobno
                szkodliwe) raz w tyg.powinno wystarczyć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka