marzenka_gliwice 01.02.08, 22:42 Witam, potrzebuje zabawne historyjni ślubne jakies opowiadania, chce zrobic oryginalna kartke na prezent prosze o pomoc Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ewa Re: ślub na wesoło IP: *.dsl.club-internet.fr 01.02.08, 23:20 Prosze bardzo. Wg Tuwima: On-chcesz byc moja zona? Ona-nie I byli szczesliwi przez cale zycie. Ale to chyba sie nie nadaje(((((((((-; Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: ślub na wesoło IP: *.dsl.club-internet.fr 01.02.08, 23:29 "Malzenstwo jest cudowna instytucja, ktora sluzy dzieleniu we dwoje problemow, ktorych nigdy byscie nie mieli, gdybyscie pozostali sami" Odpowiedz Link Zgłoś
czwarty.wymiar Re: ślub na wesoło 04.02.08, 21:36 Łubu-du-bu, łubu-du-bu, wszystkiego dobrego, z okazji ślubu! To śpiewałem ja, Jarząbek... Eeee, nie... Ty jesteś Marzenka, więc odpada... Odpowiedz Link Zgłoś
clooney_g Re: ślub na wesoło 06.02.08, 22:04 Jan i Malgorzata zyli szczesliwie przez ponad 20 lat. I wtedy sie zapoznali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: ślub na wesoło IP: *.dsl.club-internet.fr 06.02.08, 23:45 Milosc czyni nas slepymi, malzenstwo przywraca wzrok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ioi Re: ślub na wesoło IP: *.tpca-cz.com 07.02.08, 04:23 Gdy znika fascynacja... (Milska) your_and 06.02.08, 11:22 Odpowiedz Im wieksze zaanżgaowanie w zwiazek i oddanie tym sybsza i gwałtowniejsza śmierć namietności. Jak pogodzić współistnienie oczekiwania od związku bliskości i oddania i udanego seksu? Klaszyczny scenariusz i rady Milskiej jak amortyzować ten nieuchronną sprzecznść. Czy faktycznie przydatne i realistyczne? Wiele małżeństw przechodzi drogę od intensywnego poczucia zakochania i olśnienia poprzez codzienne rozczarowania aż do jałowego zobojętnienia. Nierzadko dochodzą też do ostatniego etapu – wrogości, urazy, wręcz nienawiści. Czy ta droga jest nieuchronna? W naszych czasach związek chłopaka i dziewczyny na ogół zaczyna się od romantycznej fazy uniesienia, a także namiętnego seksualnego zauroczenia(...) Kto go raz przeżył, będzie to sentymentalnie wspominał i skrycie, pewnie nawet koło osiemdziesiątki, marzył o powtórce. Fakty są jednak bezlitosne: z badań wynika, że seksualna namiętność trwa najwyżej dwa lata, a – wliczając fazę mniej intensywną – cztery. Potem inwestuje się energię w inne zadania, takie jak praca, bogacenie się czy dzieci, a seks może pozostać ważnym i miłym obszarem wspólnoty, ale nie ma już tej niezwykłej wibrującej nuty, jaką pamiętamy z czasów, gdy wystarczyło na siebie spojrzeć... Można zmieniać partnerów przez całe życie w wiecznym poszukiwaniu upojnego dreszczyku, ale to bardzo męczące, a w ostatecznym rozrachunku mało satysfakcjonujące. Zamiast szukać nowych pożarów, warto sprawić, by iskra życia w naszym związku tliła się przynajmniej. Istnieje jednak poważna przeszkoda: wiele wskazuje na to, że inna osoba wywołuje w nas pożądanie, kiedy nie jest zawsze osiągalna lub kiedy czujemy, że możemy ją stracić. Marzenia i nadzieje często wiążą się właśnie z obiektami niedostępnymi. Tymczasem dobry związek polega na bliskości, a bliskość to możliwość codziennego, wzajemnego dostępu do siebie. Jak zatem poradzić sobie z faktem, że partner jest na wyciągnięcie dłoni.Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Często napotykane zalecenia „ciągłej pracy" nad małżeństwem mało kogo inspirują, bo wizja związku jako wiecznej orki raczej zniechęca. Jeżeli już pracować, to nie nad małżeństwem, ale nad sobą, a ściślej mówiąc nad własną odrębnością. Osoby, które zbliżyły się tak bardzo, że jedna stała się częścią drugiej, są dla siebie jak własna ręka – niezbędne, ale niezbyt atrakcyjne. Jest to nota bene częsty przypadek wśród związków zadzierzgniętych wcześnie, na przykład w liceum, wspólnie dojrzewających i kształtujących się jak jedna osoba. Może to spowodować, że małżonek może być traktowany jak siostra lub brat. Być może to właśnie przydarzyło się pani Kindze. Zatem część przepisu na nienużące małżeństwo to zachowanie odrębności – warto zatem nie stopić się do końca umysłowo, towarzysko, rodzinnie ani fizycznie. To oczywiście nie wystarcza, bo dystans raczej rozbija związek niż wzmacnia. Aby para przetrwała, powinna stworzyć swoistą intymność i zażyłość. Dobra para ma własne rytuały (,,,) Jeśli zależy nam na żywym małżeństwie, nie należy dopuścić, by sprowadzało się ono do opieki nad dziećmi. Ci, którzy są wyłącznie rodzicami (choćby najlepszymi), dość szybko przestają być parą, łączą ich tylko sprawy dzieci, niknie intymna bliskość. Dobry związek zatem to taki związek, w którym namiętność stopniowo przekształca się w zażyłość, tworzy się intymny świat odrębny od świata zewnętrznego (również od dzieci), a obie strony zachowują przy tym swoją odrębność. To jest możliwe. kobieta.wp.pl/kat,26339,wid,8195878,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1 Re: Gdy znika fascynacja... (Milska) sagittka 06.02.08, 11:58 Odpowiedz Najlepszy przyjaciel i tajemnicza kochanka w jednym? Bliskość, zażyłość, poczucie ze można na siebie liczyć w każdej sytuacji, szczerość, a jednocześnie tajemniczość, niedostępność i miłosne gierki. Trudno to pogodzić. Myślę nawet, że to nie jest mozliwe, że zawsze szala przechyli się w jedną stronę i będzie np. większa zażyłość kosztem namiętności. Nie zawsze.... alicja_z 06.02.08, 12:01 Odpowiedz Nieprawda... Całe szczęście nieprawda. Albo jeszcze inaczej zdarzają się przypadki, wyjątki (?) (i myślę że wcale nie takie rzadkie) gdy namiętność, pożądanie, zauroczenie i fascynacja nie wygasają albo zmniejszają się w niewielkim stopniu nawet u partnerów z długim stażem. Mam starszych znajomych (49 i 43), którzy są kontrprzykładem Twojego wywodu. Słowem - jest nadzieja :-). Re: Gdy znika fascynacja... (Milska) your_and 06.02.08, 12:31 Odpowiedz W jakiejś dyskusji pamietam o przytoczonym paradoksie. Statystycznie kobiety "karzą" swoich męzczyzn za brak zaangażowania w związek, rodzinę dzieci brakiem seksu i tak to włąśnie tłumaczą. Ale psychologicznie właśnie paradoksalnie zwiekszenie zaangażowania, oddanie partnera i wieksza jego pewność powoduje brak ochoty na seks z nim, spadek pożądania i łózkowego zainteresowania partnerem i protem zastanawaianie się: "czy mam sie zmuszać do czegoś czego nie czuję"? Re: Gdy znika fascynacja... (Milska) kawitator 06.02.08, 13:03 Odpowiedz Trudno to pogodzić. Myślę nawet, że to nie jest mozliwe, że zawsze szala przechyli się w jedną stronę Całe życie to jest takie chodzenie na linie i ciągłe szukanie równowagi od zupełnie podstawowych egzystencjalnych tematów czyli jak żyć (tak jak by się miało umrzeć jutro- jak byś miała żyć wiecznie) poprzez związki ( bliskość - indywidualność ) wychowanie dzieci ( miłość – wymaganie i dyscyplina) do zupełnie błahych. W każdym przypadku jest to równowaga chwiejna i trzeba bardzo uważać aby znajdować się w środku na swojej docelowej ścieżce bowiem pozycja co dawała tę równowagę wczoraj dzisiaj może spowodować obsunięcie się na skraj. Nie raz w życiu wylecisz niespodziewanie z tego optymalnego stanu równowagi i trzeba szybciutko sie orientować i szukać znowu jak to zrobić aby nie dostać po lapkach. Niestety większość ludzi wychowywała się na bajkach w których po zakończeniu okresów zalotów i zdobywania następowało weselisko a potem ludzie „żyli długo i szczęśliwie” Nie ma większego kłamstwa Schody dopiero wtedy się zaczynają :-)))) Re: Gdy znika fascynacja... (Milska) sagittka 06.02.08, 13:18 Odpowiedz > Niestety większość ludzi wychowywała się na bajkach w których po zakończeniu o > kresów zalotów i zdobywania następowało weselisko a potem ludzie „żyli dł > ugo i szczęśliwie” Nie ma większego kłamstwa Schody dopiero wtedy się > zaczynają :-)))) Wiem, wiem, ja juz jestem na tych schodach :) Po 16 latach związku wiem, że jak piszesz, "Całe życie to jest takie chodzenie na linie i ciągłe szukanie równowagi". Myślę, ze w małżeńswtwie się nigdy tej równowagi nie osiągnie (a może to i dobrze, bo dzięki temu balansowaniu na linie ciągle się coś dzieje i związek jest żywy?). Re: Nie zawsze.... gomory 06.02.08, 13:19 Odpowiedz Ale co takiego jest nieprawda, bo sie moze pogubilem? Przeciez artykul nie traktowal o niemozliwosci stworzenia wieloletniego zwiazku pelnego zauroczenia. Wrecz podpowiadal jakie postepowanie moze byc pomocne do stworzenia bliskich relacji w dlugotrwalym ukladzie. Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy Oryginalną? 07.02.08, 12:49 To sama coś wymyśl, bo jeśli przepiszesz cudzy pomysł, to będziesz nadal wtórna. Odpowiedz Link Zgłoś