Gość: Grzegorz Rymopis
IP: *.chello.pl
22.08.08, 12:42
Jakaż to wygoda wielka,
bo można i tak patrzeć,
że przyznam żem d u p a nie poeta
i z miejsca przestają obowiązywać wszelkie zasady.
To co napiszę
nazywam limerykiem.
Na podwórzu chłopaki bawią się w wojnę
obok dziewczynki teraz spokojnie
lekko skaczą w klasy
bo mają „TARCZĘ NA ZŁE CZASY”
a ich dziadek nadal włazi na sosnę.
No i po co się urwał z tej choinki ?
przecież i tak by upadł
bo drzewo jest przeznaczone do wycinki
nooo ten dziadek to wielka sempiterna.
Grzegorz Rymopis