Dodaj do ulubionych

Przygody na zakupach :)

IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.09.09, 16:11
Reaktywacja znanego i lubianego tematu.

Kiedyś razem z moim przyjacielem powędrowałem do sklepu z tuszami do rzęs, spoiwami do fryzury i pachnidłami oraz detergentami. Kolega został bowiem wysłany przez swoją ówczesną oblubienicę z misją bojową: kupić tak zwane podpaski, a do tego mieliśmy kupić jakieś mydła i odplamiacz do naczyń. Tak więc dziarsko wmaszerowaliśmy do budynku pełnego dziesięcioletnich dzieci płci żeńskiej rozpaczliwie probujących uchodzić za nastolatki oraz mniej lub bardziej bojowo nastawionych ochroniarzy. Z detergentami nie było problemu, ale ostatnia pozycja na liście przerażała nas obu. W końcu stanęło na tym, że ja zacząłem oglądać jakieś farby do włosów, ostentacyjnie porównując kolor swojej koafiury a la "Henryk IV Probus prądem rażony" z tak zwanymi "próbkami koloru", podczas gdy mój kolega mną osłonięty od gapiów, odstawiał partyzantkę, rozpaczliwie próbując wybrać coś. Niestety, jak mówią Niemcy: "Wer die Wahl hat, hat die Qual". Obfitość wyboru tak przeraziła biedaka, że poprosił, abyśmy skończyli z tą szopką i zapytali kogoś o pomoc.

I jak na zawołanie, za nami pojawił się Cerber, co prawda jednogłowy, ale z imponującymi bicepsami. Popatrzył na nas wzrokiem wygłodzonego amstaffa i ostentacyjnie zaczął nas lustrować, co wykorzystał mój przyjaciel, który uśmiechnął się przyjaźnie i głośno, z ulgą oznajmił:" Dobrze, że pan przyszedł! Co jest lepsze: podpaski ze skrzydełkami, czy bez??"
Cerber aż pisnął z przerażenia i śpiesznie oddalił się, co sprawiło, że w całym sklepie zapadła cisza, tylko pojedyncza mucha nie przejęła się tym incydentem i nadal bzyczała. Cały sklep patrzył na nas z zainteresowaniem zmieszanym z oburzeniem.

Wzruszyłem ramionami i usiadłem na podłodze koło kolegi. Razem spokojnie pooglądaliśmy opakowania, porównaliśmy ceny, przedyskutowaliśmy przypuszczalne wady i zalety produktów i w końcu wybraliśmy kilka, starając się nie zwracać uwagi na lud wpatrzony w nas jak w plugawych zboczeńców, wyżywających swe chore instynkty na niewinnych dziewkach, młodzieńcach i budkach telefonicznych. Podeszliśmy do kasy z wyładowanym koszykiem (stojąca przed nami starsza pani rzuciła nam nieodgadnione spojrzenie i przysunęła swoją kilkuletnią wnuczkę bliżej siebie), zapłaciliśmy i śpiesznie oddaliliśmy się z miejsca zdarzenia.

A jakie Wy macie przygody na zakupach?
--
https://www.suwaczek.pl/cache/40e512fc09.png
Obserwuj wątek
    • misiania Re: Przygody na zakupach :) 07.09.09, 16:16
      od czasu do czasu, po lekturze postów takich jak powyższy, ze
      smutkiem konstatuję, że moje życie jest mdłe i szare :))))
    • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody na zakupach :) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.09.09, 16:25
      I jeszcze jedno pytanie: jak traktowano Was w sklepie, kiedyście byli dziateczkami niewinnymi?

      Ja pamiętam, że kiedy mama wysyłała mnie do sklepu, często zdarzało się, że sprzedawczynie źle wydawały mi resztę, czy próbowały wcisnąć mi przeterminowane produkty. Niemal każde nieśmiałe: "Przepraszam, ale mogę prosić inne mleko?" było traktowane jako wyraz niebywałego chamstwa i rozpuszczenia z mojej strony, zarówno przez sprzedawczynię, jako i przez klientów, przy czym oburzenie było zazwyczaj wprost proporcjonalne do wieku.
      Często zdarzało mi się też, że kiedy stałem w kolejce, ktoś się przede mnie wpychał: na przykład starsza pani bez ostrzeżenia chwytała mnie za ramię i ODSUWAŁA mnie od lady, każda próba protestu oznaczała gdakanie pod adresem moim i moich przodków, którzy tak chamskiego i bezczelnego bachora wydali na świat.

      Kiedyś taka sytuacja zdarzyła się w obecności lokalnego menela, który stając w mojej obronie, obrzucił staruszkę tak starannie dobranym zestawem wyrafinowanych przekleństw, że cały sklep zamarł jakby w zachwyceniu. A ja tego samego dnia przeraziłem moich rodzicieli racząc ich próbką usłyszanego słownictwa. Do dziś pamiętam oczy mojej mamy, kiedy na pytanie, jaka jest pogoda, radośnie odparłem: "Ch...owa w dupę, wszystko zjebane, ku... mać!"

      Zetknęliście się z czymś takim?
      --
      Dziadek wreszcie kupił babci pralkę.https://www.suwaczek.pl/cache/0fc5f93cbf.png
      • misiania Re: Przygody na zakupach :) 07.09.09, 16:37
        mam! mam! dziecięciem będąc kilkuletnim postawiłam mamunię w dość
        głupiej sytuacji, gdy w sklepie zaciągnęłam ją do odpowiedniej półki
        i wskazując na towar oznajmiłam z radością na cały sklep: Patrz
        mamusiu, alpaszki są! Fachowe słownictwo i właściwe podejście do
        tematu miałam obcykane w związku z kontaktami z podwórkowymi
        menelikami, co od razu wyjaśniam :)))
        • drzejms-buond Re: Przygody na zakupach :) 07.09.09, 16:47
          kiedyś chciałem powąchać szampon.
          w kolorze zielonej herbaty(istotne)
          w tymże celu nalezy lekutko nacisnać platyczaną buteleczkę.
          Pech chciał, ze nacisnąłem za mocno wypełniając
          niebiańskopachnacym płynem całe prawe nozdrze.

          pech drugi- niezbyt dokładnie wytarłem nos.
          przy kasie, jakaś dziewczyna na mój widok odwróciła sie szybko
          z głośnym -juuuuuuuuuuuuełeeeee....
          -wytłumaczyłem się pięknie, ze to szampon.ale nie uwierzyła!
          wolała zachować bezpieczny odstęp...
          • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody na zakupach :) IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 07.09.09, 18:55
            To pewnie od tego wziął się: "pachnący katarek".
            forum.gazeta.pl/forum/w,577,90783245,90783245,zapach_kataru_.html
          • jestklawo Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 11:23
            drzejms-buond napisał:

            > kiedyś chciałem powąchać szampon.
            > w kolorze zielonej herbaty(istotne)

            a piłeś kiedyś zieloną herbatę? Ona tylko z nazwy jest zielona :)
            Boszszsz, nie wystarczyło napisać "zielony szampon"?
            Normalnie też tak mówisz?:
            Poproszę 2 puszki farby niczym tchnienie świtezi w brzasku majowego
            poranka tętniącej?
            • zoofka Re: Przygody na zakupach :) 11.09.09, 18:02
              fora ci się pomyliły zrzędo
        • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody na zakupach :) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.09.09, 16:56
          Menele to cenne obiekty dydaktyczne. Ja wiele pięknych wyrażeń zasłyszałem od naszego "pana Cedzika", lokalnego obieżyświata i filozofa, znaczącego codziennie ostentacyjnie własne terytorium moczem.
        • Gość: zosia Re: Przygody na zakupach :) IP: *.cust-adsl.tiscali.it 07.09.09, 19:24
          a co to sa alpaszki?
          • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody na zakupach :) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.09.09, 19:31
            Niedrogie trunki. Była kiedyś w handlu (nie wiem, czy nadal jest) woda ognista zwana "Alpagą"- może to od tego.

            --
            "Mocne trunki, co ludzi przywodzą do złego,
            Muszą być warzone przez Diabła Kusego
            Po to, by się kłócili, kradli i walczyli,
            A bliźnim żadnego dobra nie czynili."
            • Gość: Czar PGR-u Re: Przygody na zakupach :) IP: *.cable.smsnet.pl 07.09.09, 19:40
              A nie jabol? Taki spiryt z farbką nazywany nalewką a sprzedawany jako napój
              winopodobny.
              • Gość: pijus Re: Przygody na zakupach :) IP: *.lebarts.com 07.09.09, 19:48
                alpaga to flacha jabola od wina, nalewka za to jest w butelkach podobnych do
                tych po wodce, koloryzowana na wzor wodek smakowych i likierow np. wisniowki.

                w sumie w obu przypadkach spirytus techniczny z ekstraktami i siara: procentowo
                oscyluja w granicach 12-25 proc. bo wisniowka ktora nalewka nie jest ma jak
                gorzalka 40 proc.

            • Gość: mia Re: Przygody na zakupach :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.09, 20:11
              pozwolę sobie wobec tego zaznaczyć, że powinno być "alpażki", ja
              myślałam,że to coś w rodzaju apaszek...
              • misiania Re: Przygody na zakupach :) 07.09.09, 20:34
                menele mówili "alpaszki"... ale może w piśmie faktycznie powinno to
                wyglądać inaczej?
                • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody na zakupach :) IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 07.09.09, 22:49
                  A ja zetknąłem się z "alpachą".

                  Czy jest na sali profesor Miodek?
                  • misiania Re: Przygody na zakupach :) 07.09.09, 22:55
                    wujek Gugiel podpowiada, że jest to alpaga i nawet podaje trzy
                    rodzaje tegoż trunku. zauważcie, że alpaga 2000 produkowana jest z
                    surowców naturalnych, co jak mniemam, stawia ten napój w jednym
                    rzędzie z produktami z Szampanii lub znad Renu :D

                    www.winka.net/index.php?id=szukaj&szukane=alpaga&szukaj=
                  • Gość: profesor Miodek Re: Przygody na zakupach :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.09, 22:55
                    Skoro alpaga, to alpażka, albo alpaha ;)
                    • misiania Re: Przygody na zakupach :) 07.09.09, 22:59
                      OK, edit: Patrz, mamusiu, alpażki są :)))
              • drzejms-buond Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 09:29

                a ja byłem święcie przekonany,że koledze idzie
                o jakąś swoistą nazwę/odmianę podpasek...
                8-x)
                w życiu bym nie przypuszczał że idzie mu o ALPAGI

                Gość portalu: mia napisał(a):

                > pozwolę sobie wobec tego zaznaczyć, że powinno być "alpażki", ja
                > myślałam,że to coś w rodzaju apaszek...
      • Gość: Agi Re: Przygody na zakupach :) IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 07.09.09, 17:19
        Idąc z tatą koło kiosku Ruchu, zapragnęłam nagle Świata Młodych czy tam innego
        Płomyczka. Tata dał kasę i przy okazji kazał kupić sobie papierosy. Sam czekał w
        pewnej odległości. Kupiłam wszystko, tata schował resztę oraz papierosy, po czym
        podszedł do kiosku i groźnym tonem oznajmił kioskarce: "Widziałem, że pani
        sprzedała dziecku papierosy. Ładnie to tak?" i palnął bladej ze strachu
        kobiecince całe kazanie nt. niewłaściwości jej postępowania, pięknym językiem
        socjalistycznych pogadanek (był to koniec lat 70.). :)

        A odpychanie dziecka od lady to była norma; ja niestety nigdy nie miałam
        szczęścia trafić na takiego fajnego menela. :) Sprzedawczynie potrafiły także
        odpowiedzieć "nie ma", chociaż dla innych klientów było.
        • Gość: Azorek Re: Przygody na zakupach :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.09, 21:07
          Zostałam wysłana do spożywczaka po drobne zakupy, m.in żółty ser (bo przeciez nie po wędline, nie te czasy).
          Miałam kupić 20dag. Za ladą królował potwór, wielki jak lokomotywa, z niebieskimi cieniami na powiekach, tapirem na głowie i obowiązkową jeszcze wtedy białą koronką, wpiętą w ten tapir. Przestrzeń za ladą była wyżej niż reszta sklepu, więc lokomotywa patrzyła z góry na dorosłego, a cóż dopiero na dziecko. Grzecznie poprosiłam o ser, baba łupnęła wielki kawał, rzuciła go na wagę i oko moje dojrzało, że to 75 dag. Nic z tego nie odcięła i sru w papier.
          Byłam dzieckiem raczej nieśmiałym, ale to lekceważenie mnie zabolało, do dziś to pamiętam. Zwróciłam jej uwagę, że miało być 25. A królowa za ladą jak się nie rozedrze, że gó...ara źle wychowana, paszczę otwierała tak szeroko, że jej złote zęby świeciły jak gwiazdy. Już byłam gotowa się popłakać, kiedy starszy pan, który stał za mną w kolejce (mógł mieć i 35 lat, nad grobem znaczy...) sie odezwał, takim niskim, mocnym głosem. Pamiętam co jej powiedział, jakby to było wczoraj:
          -Nie dość, że nie ma pani pojęcia o swojej robocie, to jest pani brzydka...
          Nire wiem czy był podpity, czy zwyczajnie szczery, ale pamiętam, jak ekspedientka oblała się szkarłatem, wyglądała jak dojrzały pomidor...

          Zdarzenie opowiedziałam w domu, ojciec mało pedagogicznie parsknął śmiechem, mama próbowała szybko douczyć córkę, że tak jednak nie wolno itp.

          • Gość: wioleks Re: Przygody na zakupach :) IP: *.retsat1.com.pl 07.09.09, 23:20
            apropo złego traktowania dzieci byłam świadkiem takowej sceny:
            Dz (dziecko): poproszę 20 dag ładnej wędliny
            S (sklepowa) <ładuje zwyczajną>,
            Dz (nieśmiało) Ale ja prosiłam o wędlinę
            S (z rykiem) : A co??!! To nie jest wędlina?!!
            • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody na zakupach :) IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 07.09.09, 23:37
              Złe traktowanie dzieci w sklepie to chyba normalka. Mój kolega właśnie mi na gg napisał, gdy poruszyłem ten temat, że kiedyś miał za zadanie kupić jakieś ciastka. W lokalnej piekarni sprzedawano pyszny placek owocowy, kolega ustawił się w kolejce, kiedy już dotarł do lady, pozostały tylko cztery kawałki tej ambrozji. Poprosił więc o nie, pani zapakowała, gdy wtem jakaś pani krzyknęła: "Przepraszam, ja jestem w ciąży, nie ustąpisz mi?" i rozpoczęła wykład na temat wychowania dzieci. Inni się włączyli i oburzone gęganie wypełniło sklep.
              Kolega ustąpił i przezornie położył łapę na pakunku. Kobieta jednak wyrwała ją i rzekła:
              -"To ja wezmę te ciastka w paczce!"
              Na szczęście sprzedawczyni okazała solidarność z uciśnionym, tak więc kolega dumnie zaniósł ciacha rodzicom.
              • Gość: Inka Re: Przygody na zakupach :) IP: *.icpnet.pl 13.09.09, 15:14
                Ok. Wielkanocy.
                Prywatna cukiernia, my biedne ale łase na słodycze.
                Wystawione ciasta oraz małe mazurki.
                Przeliczyłyśmy kasę i odważyłyśmy się poprosić o jednego mazurka (średnica
                10-15cm). A pani:
                - Takie małe gó... chcecie kupić?

                Uciekłyśmy. Nie kupujemy g... ;)
            • dominikjandomin Re: Przygody na zakupach :) 19.09.09, 01:04
              Gość portalu: wioleks napisał(a):

              > apropo złego traktowania dzieci byłam świadkiem takowej sceny:
              > Dz (dziecko): poproszę 20 dag ładnej wędliny
              > S (sklepowa) <ładuje zwyczajną>,
              > Dz (nieśmiało) Ale ja prosiłam o wędlinę
              > S (z rykiem) : A co??!! To nie jest wędlina?!!

              Tu S miała rację, jak dziecko głupie i prosi o "ładną"... Skąd kto ma
              wiedzieć,która dla niego ładna... A zwyczajna to też wędlina...
      • mallina Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 00:44
        z takim zestawem przeklenstw to tak, zetknelam sie, ale powiedzmy ze w innych
        okolicznosciach:D
        a jako dziecie, to bardzo fascynowalam sie kolejkami i zawsze chetnie w nich stalam.
        czasem chyba robilam wrazenie gapy, bo mnie przepuszczano do przodu! nawet teraz
        wydaje mi sie to zaskakujace. najwidoczniej mialam niewinna twarz i nikt nie
        podejrzewal, ze usiluje sie wcisnac na chama;-)
      • beatrix-kiddo Zupełnie off topic 11.09.09, 17:18
        Gość portalu: 3,14-Roman napisał(a):

        > Kiedyś taka sytuacja zdarzyła się w obecności lokalnego menela, który stając w
        > mojej obronie, obrzucił staruszkę tak starannie dobranym zestawem wyrafinowanyc
        > h przekleństw, że cały sklep zamarł jakby w zachwyceniu.

        To nie było na zakupach, ani menel nie występował, ale mi się skojarzyło: w parku obcy pies rzucił się do zagryzania mojego spaniela. Właściciel - wypasiony karczek - nie zareagował. Wyciągnęłam gaz pieprzowy (bydlę wielkie było, znaczy pies, a nie właściciel), a wtedy właściciel rzucił się do mnie najpierw celem dokonania rękoczynów, co powstrzymałam groźbą użycia gazu, a następnie przeszedł do ataku słownego, insynuując, jaką to profesją (najstarszą) się param.
        Na co przechodzący opodal staruszek, z jamnikiem dychawicznym jak on sam, stanął w obronie czci kobiety, krzycząc: panie, panie, a skąd pan wiesz, że ona taka? Spałeś pan z nią?!

        Staruszek co prawda nie menel, ale wspominam go miło :-)

        > --
        > Dziadek wreszcie kupił babci pralkę.ht
> tp://www.suwaczek.pl/cache/0fc5f93cbf.png
      • farfocel_forever Re: Przygody na zakupach :) 17.09.09, 01:07
        Jako dziesięciolatka wróciłam z wakacji mocno opalona. Mam ciemne włosy i oczy.
        Gdy potem udałam się do markowego sklepu w poszukiwaniu kurtki i podeszłam do
        sprzedawczyni mamrocząc jakieś pytanie o rozmiar, pani wzięła mnie za cygańskie
        żebrzące dziecko i wyprosiła ze sklepu...
    • setorika Re: Przygody na zakupach :) 07.09.09, 23:49
      Wysłałam córę do sklepu obok po drożdże, zabrakło mi do ciasta - pokazałam
      paczkę, dałam 1,60 zł. W tym sklepie kupujemy też pieczywo. Córa oderwana od
      Harrego Pottera chyba wpółprzytomna była - wraca po 5 min. i oznajmia, że nie
      było ciasta drożdżowego!
      • dyrman Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 01:15
        To może i ja z serii dzieci i zakupy:)
        Otóż moja siostra (lat wówczas 10-12, nie pamiętam dokładnie) została przez tatę
        wysłana na stację benzynową po olej silnikowy Lotos. Tata poprosił, by zapisała
        na kartce, bo może być tylko Lotos, bo taki jest już w silniku i żaden inny. Ona
        odparła, że po co będzie zapisywać, przecież zapamięta. No i poszła na stację
        benzynową ...
        A tam Hołowczyc na plakatach zewsząd atakuje, więc siostra podchodzi do kasy i
        mówi: "Dzień dobry, poproszę Mobil 1".
        Tak, dobrze się domyślacie, zmieniliśmy wówczas olej, co było robić...
        • ewa9717 Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 07:35
          Rodzinne dziecię ( wówczas 3-4-letnie) do picia dostawało wodę z
          czerwonym sokiem domowej roboty: truskawkowym lub porzeczkowym,
          mówiło na to winko. Kiedyś na niedzielnej wyprawie, a było lato,
          wstąpiliśmy do wiejskiego sklepiku cukierniczo-alkoholowego pełnego
          amatorów róznych zajzajerów. Dziecię natychmiast pokazało już nie
          paluszkiem, a całą łapą w stronę półki i zakrzyknęło gromko: -
          Winka, kup mi winka!
          Matko, jak ci ludzie na nas patrzyli! I kogo obchodziło, że na
          półkach pod zajzajerami stały soczki w kartonikach...
          • trusiaa Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 09:44
            Dziecinką byłam podobno uroczą - zakupy robiłam od szóstego roku
            życia wsławiając się tym, że z pamięci recytowałam listę zakupów.
            Ekspedientki w okolicznych sklepach rozpływały się w uśmiechach na
            mój widok.
            Nie jestem już uroczą dziecinką, ale do wczoraj myślałam, że może
            chociaż fajną babeczką.
            Stoisko mięsne w Leclercu. Nowy pan ekspedient w średnim wieku
            obsługuje stojącą przede mną klientkę. Pan dwoi się i troi - uśmiech
            nie znika mu z ust - wzrok jego zamglony i rozmarzony.
            O kurczę, myślę sobie - jak miło robić zakupy u takiego pana.
            Klientka dziękuje i odchodzi.
            Teraz ja - uśmiecham się czarująco do ekspedienta.
            On patrzy na mnie... poważnieje, marszczy brwi i rzuca oschłe:
            - Słucham!


            Cholera.
    • jestklawo Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 11:15
      boszszsz, co za grafomania, obrzydliwe.
      Jeżeli:

      > 3,14-Roman napisał(a):
      > Kolega został bowiem wysłany ... kupić tak zwane podpaski, a do
      > tego mieliśmy kupić jakieś mydła i odplamiacz do naczyń

      to po co?:

      >ja zacząłem oglądać jakieś farby do włosów, ostentacyjnie
      >porównując kolor swojej koafiury

      no a to to już rekord świata:

      > pisnął z przerażenia i śpiesznie oddalił się, co sprawiło, że w
      >całym sklepie zapadła cisza, tylko pojedyncza mucha nie przejęła
      >się tym incydentem i nadal bzyczała. Cały sklep patrzył na nas z
      >zainteresowaniem zmieszanym z oburzeniem.

      brakuje tylko orła cienia. Normalnie zęby bolą jak się coś takiego
      czyta


      • trusiaa Do jestklawo 08.09.09, 11:30
        Tu uzbrojona w zęby i pazury, zapluta jadem, muszę stanąć murem za
        3,14-romanem, któren ulubieńcem tego forum jest, jego ozdobą i
        osłodą.
        Styl on posiada niepodrabialny oraz WYBITNE poczucie humoru.

        Osoby zniesmaczone, bo żadną miarą w temacie nie będące, przed
        pochopnym, a publicznym wyrażaniem swego obrzydzenia uprasza się o
        zapoznanie z "Piromana Dziełami Zebranymi".

      • sootball Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 11:36
        ...tak, ja też się dziwię, bo jak idziesz do warzywniaka po marchewkę, to nigdy,
        ale to nigdy nie rzucisz okiem na jabłka. Zakazany owoc ;)) Nie ma. Nie wolno.
        Każdy to wie przecież. Podobnie w drogeriach, jak przyszedłeś po mydła i
        odplamiacz, to przechodząc przez dział z farbami do włosów zasłaniasz sobie ręką
        oczy. Jakże Piroman mógł na to nie wpaść.

        >brakuje tylko orła cienia.

        Już nie. Właśnie się pojawił, proszę Waszego Majestatu.
        • Gość: Azorek Re: Przygody na zakupach :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.09, 11:39
          Ty tam, orła cień, idź sobie na spacer, ładna jesień, a od naszego Romana się odzajączkuj, biedaku...:/
          • o-kurde.pl Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 11:59
            W osiedlowym sklepie pijak kupuje przede mną piwo. Nie może się
            doliczyć, więc wyciąga brudną łapę do ekspedientki i każe jej
            wybierać grosze. Ta wrzeszczy, żeby położył kasę na ladzie, bo nie
            będzie dotykać brudasa. Potem płacę ja. Baba mówi: pani se weźmie
            resztę, bo ja się brzydzę. I wskazuje na pieniądze pijaka leżące na
            ladzie. Kurde, co było robić? Wzięłam. 2,20.
            • jestklawo Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 12:14
              świetny, dowcipny, dobrze napisany krótki opis prawdopodobnie
              autentycznego wydarzenia (romuś potrafi zbujać, że sejm obraduje w
              soboty, albo że słyszał muchę w dużym sklepie)
              • sootball Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 12:34
                Na podobnej zasadzie pomiędzy dwoma mierzącymi do siebie rewolwerowcami zawsze
                muszą przetoczyć się trzy suche, pchane wiatrem krzaki.
                Cisza bez muchy jest mniej cicha niż ta z muchą. Nawet jeśli Roman ją dodał,
                opis tylko na tym zyskał :)
      • drzejms-buond Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 12:04
        jestklawo napisała:

        zaleca sie pójscie do PANU DENTYSTU.
        w świecie forumowym przyjęte jest
        ze jak ktoś nie ma nic do powiedzenia
        a chce zwrócić na siebie uwagę
        to
        wytyka się błędy językowe...
        już cię zauważyliśmy- możesz sobie iść.
        dziękujemy
        ;]
        życzymy miłego dnia
        • jestklawo Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 12:26
          drzejms-buond napisał:

          > jestklawo napisała:

          no co napisała? No co?

          > zaleca sie pójscie do PANU DENTYSTU

          może więcej szczegółów?

          > w świecie forumowym przyjęte jest
          > ze jak ktoś nie ma nic do powiedzenia
          > a chce zwrócić na siebie uwagę
          > to
          > wytyka się błędy językowe...

          a komu jestklawo wytykała błedy językowe? Grafomania to nie błędy
          językowe, tylko taka choroba

          > już cię zauważyliśmy- możesz sobie iść.
          > dziękujemy
          > ;]
          > życzymy miłego dnia

          w świecie forumowym przyjęte jest
          ze jak ktoś nie ma racji
          a chce mieć
          to powołuje się na jakichś mitycznych "nas" (w kupie siła :))))

          A gdzie kwiecistość wypowiedzi? Zawiodłeś mnie :)



          • sootball Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 12:37
            Ale my nie jesteśmy mityczni.
            Choć nie powiem, może bym i kiedyś chciała pozostawić po sobie legendę ;)
            • jestklawo Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 12:52
              nooo braaaaawo, gratuluję, jestem pod wielkim wrażeniem. Tylko 10
              minut potrzebowałaś, żeby sprawdzić w guglach co to jest ta
              mityczność
              • sootball Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 13:01
                sporą część tego czasu zabrało mi sprawdzanie co to znaczy "autentyczny", zeby
                moc ci odpisać na jeden z postów wyżej.
                No nie złość się. Nie każdy jest taki wyedukowany jak Ty(1), nie każdy ma taką
                klasę(2), nie każdy ma zawsze słuszność(3).





                (1) ups! miało być "sfrustrowany"
                (2) drugą C
                (3) ZAWSZE!!!
              • Gość: groszek Re: Przygody na zakupach :) IP: *.swietojanska.net 08.09.09, 13:15
                Ja niedawno:
                Wchodzę do sklepu, podchodzę do sprzedawcy, pytam:
                - w czym mogę pomóc?

                Ja jeszcze bardziej niedawno:
                wchodzę do tego samego sklepu, po drodze do lady wybieram potrzebne produkty,
                podchodzę do sprzedawcy (tego samego), kładę wszystko na ladzie i pytam:
                - czy coś jeszcze podać?

                Na usprawiedliwienie sprzedawca wyjątkowo piękny....

                A od Piromana wara!
                • jestklawo Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 13:20
                  a w Gdyni jaka pogoda Groszku?
                  • Gość: groszek Re: Przygody na zakupach :) IP: *.swietojanska.net 08.09.09, 13:35
                    Zbyt przyjemna, żeby siedzieć w pracy. A trzeba.
                    • jestklawo Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 14:16
                      Wytrzymaj, może On kupi coś u Ciebie?
                      • zas_ale_pyra Re: Przygody na zakupach :) 11.09.09, 16:13
                        3.bp.blogspot.com/_ywgpwbZKDNs/R7bwF5g_UmI/AAAAAAAAASM/RAZrz0D_GoY/s400/DoNotFeedTroll.jpg
                • the_dzidka Od Romana wara, ale... 08.09.09, 13:42
                  Przyznaję, że bardzo sceptycznie przyjęłam opis ludzi w sklepie
                  zszokowanych/oburzonych tym, że dwóch mężczyzn ogląda i wybiera
                  podpaski.
                  Czy to naprawdę jest takie dziwne? Żeby od takich uciekać czy
                  próbowac chronić przed nimi dzieci?
                  Lubię Romana i on o tym wie, i Wy też, ale w tej narracji pojechał o
                  wiele za daleko.
                  A jestklawo też nikomu nie wytykała "błędów językowych", bądźcie
                  sprawiedliwi.
                  • Gość: invisible7 Re: Od Romana wara, ale... IP: *.olsztyn.vectranet.pl 08.09.09, 13:51
                    Podejrzewam, że taka reakcja forumowiczów wynika z faktu, że jestklawo nie budzi
                    sympatii całokształtem swych wypowiedzi, nie tylko komentarzami w tym jednym
                    wątku. Może historia Piromana i jest lekko naciągana, ale sympatycznie się czyta
                    i po co psuć atmosferę?
                    • sootball Re: Od Romana wara, ale... 08.09.09, 13:57
                      Ależ ja mam pewność, że historia Romana jest trochę naciągana i nic a nic mi to
                      nie przeszkadza.
                      Natomiast jestklawo, o ile nie prowokuje, przypomina mi taką personę - Sarę May
                      - która całą swoją (wątpliwą co nieco) popularność zbudowała na głupim
                      czepialstwie.
                      • Gość: zadziwiona Re: Od Romana wara, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.09, 14:19
                        Też się zastanawiam, co dziwnego jest w mężczyźnie kupującym
                        podpaski.
                        Natomiast spokoju nie daje mi "odplamiacz do naczyń"? Ludwik znaczy
                        bynajmniej?
                        • Gość: 3,14-Roman Re: Od Romana wara, ale... IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 08.09.09, 15:12
                          To zależy, ile mężczyzna ma lat. My byliśmy wtedy około osiemnastki, więc dla nas to było przeżycie i moja interpretacja zdarzeń z tego wynika.

                          Odplamiacz- Ludwik, oczywiście. Ludwik polski, ludwik nasz.
                      • Gość: 3,14-Roman Re: Od Romana wara, ale... IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 08.09.09, 15:08
                        To jest kolejny wątek, w którym jestklawo się mnie czepia. Co ja Ci zrobiłem istoto ludzka, reklamę Wafli Kupiec rozpieprzyłem?

                        Wiecie, oczywiście, że moja historia jest naciągana, co wiąże się z tym, że jestem człowiekiem o zbyt bogatej wyobraźni, co często pakuje mnie w kłopoty (niektórzy nazwą to manią prześladowczą) i dość dziwnym poczuciu humoru.
                        • kub-ma Re: Od Romana wara, ale... 08.09.09, 17:31
                          Dodam jeszcze: człowiekiem, który musi mieć dużo wolnego czasu, bo
                          ja np. nie nadążam czytać tego co Ty piszesz.
                          • Gość: 3,14-Roman Re: Od Romana wara, ale... IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.09.09, 17:38
                            Nie potrzebuję wiele snu, to dlatego :) Jako dziecię budziłem się o czwartej-szóstej rano (przepraszam moich rodziców) i zaczynałem działać.
                            • kub-ma Re: Od Romana wara, ale... 08.09.09, 18:46
                              Matko! Dobrze, że moje dzieci sypiają lepiej. Czyli jest szansa, że
                              nie wyrosną z nich takie Pi-Romany? :-)
                              • Gość: 3,14-Roman Re: Od Romana wara, ale... IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.09.09, 18:50
                                Niczego nie można być pewnym. Skąd wiesz, o czym one śnią?
                                Może nawiązują właśnie pod Twoim nosem kontakt z jakąś pozaziemską cywilizacją?
                                :)
                                • Gość: Agi Piromanie, nie karm trolli n/t IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 09.09.09, 16:11
                      • maitresse.d.un.francais Re: Od Romana wara, ale... 13.09.09, 16:12
                        To Sara May jest popularna? Miałam nieprzyjemność poznać ją osobiście (głupia,
                        źle wychowana, infantylna; swój brak wychowania bierze za bunt.

                        Impreza składkowa.

                        Przychodzi Sara May i widzi dwa wina.

                        S.M. kpiąco na cały głos: - Kto kupił dwa identyczne wina?

                        (cisza zapada)

                        S.M. powtórnie: Kto kupił dwa identyczne wina?

                        Niżej podpisana: - Ja, jedno jest półwytrawne, drugie wytrawne, słodkiego nie mieli.

                        S.M. sklęsła, ale nie przyznała się do błędu. Imprezę składkową rozumiała jako
                        picie przyniesionego ze sobą piwa oraz głośne i chamskie obmawianie nieobecnej
                        osoby używając określeń typu "ona jest nieudana).



                        i z tego co widzę w kompie jest to panna, która co jakiś czas komuś dowala, a
                        swoje teledyski buduje na zasadzie "wypnę dupę, łypnę okiem i zaśpiewam jakiś
                        banał".
                        • maitresse.d.un.francais Re: Od Romana wara, ale... 13.09.09, 16:13
                          a, żeby nie było, że się przechwalam: ja z nią studiowałam w prywatnej szkółce,
                          impreza była studencka.
                        • jedzoslaw Re: Od Romana wara, ale... 29.09.09, 19:43
                          maitresse.d.un.francais napisała:

                          > To Sara May jest popularna?

                          No właśnie, kompletnie nie wiem, kto zacz.
                  • Gość: Inka Re: Od Romana wara, ale... IP: *.icpnet.pl 13.09.09, 15:40
                    Wszyscy moi faceci kupowali mi podpaski czy tampony.
                    Zawsze mieli z tym problem ale zawsze do mnie dzwonili stojąc przy półce. Bez
                    histerii.

                    Roman bardzo chciał zaistnieć w temacie podpaskowym. :)
                    • Gość: 3,14-Roman Re: Od Romana wara, ale... IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 13.09.09, 15:51
                      Roman i jego kolega mieli po osiemnaście lat, a do tego są osobnikami wyjątkowo niedojrzałymi emocjonalnie :), zwłaszcza Roman.
    • hania.mala Re: Przygody na zakupach :) 08.09.09, 19:01
      Abstrahując od obecnie głównego tematu w tym wątku, błyskawiczna historyjka.
      Sklep "Żabka", stoję w kolejce za osobnikiem nie wyróżniającym się z tłumu,
      czekam grzecznie na swą kolej i słyszę "poproszę koktajl, byle nie cytrynowy" a
      pani kasjerka wyciąga butlę, jak kiedyś po tranie "wiśniowy może być?". Dopiero
      wtedy mnie oświeciło. Smakosz ;-)
      • heca7 Re: Przygody na zakupach :) 11.09.09, 20:00
        Jakiś czas temu trafiliśmy z mężem w sobotę do supermarketu. Po jakąś dużą
        rzecz, której niestety nie było. Ale były nasze ulubione zupki chińskie którymi
        lubimy się czasami podtruwać. Po drodze w kolejce mąż jeszcze wziął i napoczął
        fruitellę. I tak stoimy między innymi zwałami zakupów dla 5-osobowej rodziny na
        2 tyg. Przychodzi nasza kolej a my 2 zupki i fruitella. Kasjerka zaskoczona
        pyta- tylko tyle???
        Mąż niewzruszony wskazuje na zupki i mówi- będą dla gości- potem pokazując
        napoczęte cukierki- a to na deser:D
        • Gość: Żmijsko Re: Przygody na zakupach :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.09, 19:04
          Przypomniała mi się jeszcze jedna historia:
          Jako 10-, a może 11-letnie dziecię wraz z siostrą poszłam do księgarni kupić
          jakieś podręczniki. Pani, która nas obsługuje mówi: Nie sprzedam wam tych
          książek dopóki nie kupicie mi 20 dag wafelków. Dała na nie odliczone pieniądze
          (widocznie często się nimi żywiła, bo doskonale wiedziała ile będą kosztować:)),
          a że spożywczak był po drugiej stronie ulicy, nie traciłyśmy zbyt wiele czasu,
          tylko dalej w te pędy po wafelki. Potem już bez problemu Pani nas obsłużyła.
          Widocznie wafelki ją osłodziły:)
          • Gość: hermenegildzisko Re: Przygody na zakupach :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.09, 14:53
            Stoje sobie w aptece, przede mna stoi Pani i mowi: poprosze cos na
            SRANIE!!! Na co Pani aptekarka do niej: ale Pani jest dosłowna... A
            Pani do niej: NO NIE??? :))) Przynajmniej wiedziala, czego chce...
            • dominikjandomin Re: Przygody na zakupach :) 19.09.09, 01:11
              Ale na powstrzymanie czy na wywołanie?
          • Gość: gekrepten Re: Przygody na zakupach :) IP: 212.120.136.* 17.09.09, 13:31
            Bo to były wafle WRK
    • aiczka Re: Przygody na zakupach :) 16.09.09, 16:16
      Niedługo po wyprowadzce z domu rodzinnego wybrałam się do sklepu po
      prześcieradło (na stanie mieliśmy tylko jedno, więc trzeba było pilnie dokupić
      drugie, aby możliwa była zmiana). Spędziłam jakiś czas przeszukując półki i w
      końcu nieszczęśliwa doszłam do wniosku, że największe prześcieradła w ofercie to
      180x200cm (łóżko mamy 160x200cm, więc 180x200 to tak trochę kuso). Sprzedawczyni
      dwa razy z niedowierzaniem pytała mnie, czy na pewno chcę takie DUŻE
      prześcieradło. Czy wyglądałam na za młodą, żeby spać w podwójnym łóżku?
      • uccello Re: Przygody na zakupach :) 16.09.09, 16:45
        Wchodzę do apteki, do pani w okienku mówię dzień dobry, uśmiecham
        się, pani patrzy na teczkę A4 w mojej dłoni i 200 watowy uśmiech
        wysyłany w jej kierunku i mówi zimno cedząc słowa:
        -I tak kierowniczki nie ma, nic u pani nie zamówię!
        Mina na moje -duże opakowanie Centrum poproszę- przysłowiowo
        bezcenna.
    • Gość: ka-mi-la789 Re: Przygody na zakupach :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.09, 20:47
      Moja siostra niedawno oglądała sypialnie w sklepie meblowym.
      Spodobała się jej jedna z podwójnym łóżkiem. Sprzedawca tytułem
      zachęty powiedział: "Niedawno jeden ksiądz taką kupił", na co
      siostra wypaliła: "A po co księdzu podwójne łóżko?". Odpowiedzi,
      niestety, nie otrzymała.
    • jsolt Re: Przygody na zakupach :) 16.09.09, 21:45
      Jakiś czas temu moi rodzice byli zagranicą na kontrakcie przez kilka lat, skądś
      wytrzasnęli zaproszenie na jakiś raut w kręgach rządowych/biznesowych z okazji
      bodajże urodzin Królowej Elżbiety (już tak mają w krajach anglosaskich, że przy
      tej okazji bawią się wszyscy i wszędzie hehe :-)
      Moja Mama była akurat na kilka dni w Polsce, pojechałyśmy do Galerii Mokotów, a
      że były wyprzedaże Mama stwierdziła że popatrzy czy może uda się kupić jakąś
      fajną kieckę na to przyjęcie. Wchodzimy do jakiegoś sklepu z wizytowymi
      ciuchami, od razu przybiega pani sprzedająca, obcykała nas z góry na dół i z
      niezadowoloną miną pyta: w czym może pomóc (weekend był, więc i ja i matka w
      dżinach, koszulkach, tenisówkach itp. itd, stwierdziła widocznie że marna
      klientela). Matka na to, że szuka sukienki koktajlowej. Panna przynosi kilka
      sztuk jakichś strasznie ozdobnych kiecek do ziemi, z piórami, boa, koronki itp.
      Matkę wcięło, zaniemówiła na chwilę, i ponownie poprosiła o jakąś skromną
      sukienkę koktajlową, a niekoniecznie balową... Panna mocno zniecierpliwiona
      przynosi kolejne 'cuda' - cekiny, bez pleców itp. Widzę, że Mama zaraz wyjdzie z
      siebie, więc mówię do panny:
      - wie pani, nam chodzi o coś bardziej stonowanego i eleganckiego, potrzebujemy
      sukienki na obiad z królową elżbietą...
      Użyłam oczywiście skrótu myślowego, i obiad z królową z tego wyszedł:-) po tym
      moim stwierdzeniu pani sprzedająca prawie się oparła o ladę i zaniemówiła na
      dłuższą chwilę, więc szybciutko wyszłyśmy.
      :-)))
      • misiania Re: Przygody na zakupach :) 16.09.09, 22:36
        o, to podobnie jak moja mamusia. było to w czasach, kiedy Panorama w
        Warszawie była jedynym tzw. mallem, i było to miejsce takie bardziej
        dla snobów. a mamusia malutka, niepozorna, jej styl to dżinsy i
        trampki. oglądała jakieś wdzianko i zapytała, czy jest takie w
        rozmiarze 34, na co lejdi sprzedawczyni otaksowała mamusię i
        wyniosłym głosem oznajmiła "Proszę pani, ale to kosztuje X
        tysięcy!". na co mamusia, że ona się nie pyta o cenę, tylko o
        rozmiar. swoją drogą to było kosztowne wdzianko, ale akurat tego
        dnia mamusia była przy forsie i mogła je nabyć. ale u takiej gupiej
        baby odechciało jej się kupować.
    • vincentyna Re: Przygody na zakupach :) 16.09.09, 22:43
      ze niby kupowanie podpasek moze byc tak barwne i traumatyczne zarazem? Az strach
      was wyslac po kondomy...
      • milczeniezlotem Re: Przygody na zakupach :) 16.09.09, 23:15
        Jako dziecko, w grudniu, kupujac za bardzo skromne "kieszonkowe" wyludzone od ojca prezent dla mamy. Sklep Spolem. Ledwo widze w szklanych gablotach, co jest wystawione. "Poprosze szminke". Ekspedientka: "jaka szminke?". A ja (oburzona?) "jak to jaka?!?! Czerwona!". W ten sposob moja mama zostala wlascicielka super ekstra czerwoniastej szminki, ktorej nigdy nie uzyla. :) Byla baaaardzo czerwona. Pamietam, ze nie zdawalam sobie sprawy, ze moga byc inne kolory, bo i po co? ;)
    • szampanna Re: Przygody na zakupach :) 16.09.09, 23:20
      Ja niedawno przeżyłam w małym sklepiku szok, ale nie z powodu samych
      zakupów. Mianowicie pani cały czas uparcie mówiła do mnie per "ty".
      Nie wiedziałam, czy się obrazić, czy ucieszyć - skoro ktoś mnie
      bierze za nieletnią smarkulę, a ja matka dzieciom i prawie 30-tka
      (wtedy). Natomiast mojemu mężowi, w wieku 25 lat, ojcu dwojga
      (wtedy), nie chciano sprzedać piwa bez okazania dowodu. Chyba młodo
      wyglądamy ;)
      • szampanna Re: Przygody na zakupach :) 16.09.09, 23:27
        Przypomniało mi się jeszcze, jak to w dzieciństwie lubiłam chrupać
        czerstwy chleb z kaloryfera (takie resztki), który moja ciotka w ten
        sposób suszyła chyba dla znajomych kur. No i we wczesnych latach 80.
        będąc z mamą w sklepie spożywczym na zakupach, wypaliłam na cały
        głos, i to ponoć żałośnie: "chodźmy już do cioci na ten suchy
        chleb!" Nieszczęsna moja rodzicielka chciała się zapaść pod
        linoleum ;)
      • Gość: Agi Re: Przygody na zakupach :) IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 17.09.09, 13:47
        szampanna napisała:

        > Ja niedawno przeżyłam w małym sklepiku szok, ale nie z powodu samych
        > zakupów. Mianowicie pani cały czas uparcie mówiła do mnie per "ty".

        To było może w Wawie na jednej ze stacji metra? Bo był taki jeden sklepik,
        pyszne wypieki tam mieli, ale jedna ze sprzedawczyń miała właśnie nieznośną
        manierę "tykania" klientek. Znosiłam to cierpliwie do dnia, kiedy pani, pakując
        mi żądane bułki, zaczęła tyradę pt. "dziecko (!), zrób coś z tymi włosami, jak
        ty wyglądasz". Ja po trzydziestce, ona na oko jakieś 10-12 więcej. Wyszłam i
        więcej nie wróciłam.
    • Gość: margola Re: Przygody na zakupach :) IP: *.dream.net.pl 17.09.09, 13:55
      sorry że się czepiam , ale naprawde istnieje coś takiego jak
      odplamiacz do naczyń ??
      • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody na zakupach :) IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 17.09.09, 14:49
        My tak mówimy na Ludwik i inne płyny do naczyń, bo mój kolega ma talent do robienia trudnousuwalnych plam a la Jackson Pollock.
    • Gość: Amy Re: Przygody na zakupach :) IP: 89.167.16.* 17.09.09, 15:11
      Z bardzo dawnej młodości, chyba gdzieś w Radomiu :

      weszłyśmy do jakiegoś sklepu i mnie sie w oczy rzucił zestaw Chupa
      Chips z metalowym kapslem (kiedyś było takie coś że kupowało sie
      lizaka z plastikowym kapslem, ale czasami trafiał sie metalowy i to
      był wtedy mega szpan :D). Mama kupiła mi kapsel a sama postanowiła
      kupić "Nalewkę Babuni". Na co ja , pamiętając że wczoraj mama z
      ciocią piły coś bardzo podobno (i nie chciały mnie poczęstować :P)
      stwierdziłam z wyrzutem "Mamo, znowu będziesz piła?" Mina mamy i
      pani ekspedientki bezcenna :D
    • Gość: Pistacja5 Re: Przygody na zakupach :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.09, 15:25
      Mnie jako dziecko rodzice wysłali po coś do sklepu pod domem. Nie
      mam pojęcia co miałam kupić, ale wstydzioch ze mnie był i nie
      chciałam, żeby ktoś stojący w kolejce za mną słyszał o co proszę. Po
      2 godzinach przepuszczania wszystkich ludzi z kolejki przyszedł po
      mnie brat, kupił co trzeba i zabrał do domu. Do dziś się wszyscy ze
      mnie śmieją hehe
    • doctor.no.1 Re: Przygody na zakupach :) 17.09.09, 16:11
      Przede mną w kolejce do kasy stała jedna osoba - pani w wieku lat
      ok. 50. Strasznie byłam zamyślona i nagle kątem oka zauważyłam, że
      wypadł mi długopis z torebki. Automatycznie kucnęłam i podniosłam
      zgubę, po czym po powstaniu schowałam go do torebki, z której
      wypadł. Zastanowił mnie jedynie wzrok pani stojącej przede mną -
      jakby oburzony, jakby z niedowierzenim patrzyła... Kiedy odeszła bez
      słowa i wyszła ze sklepu zorientowałam się, że to nie z mojej
      torebki wypadł ów długopis, a z jej, a ja bezczelnie go podniosłam i
      na jej oczach schowałam SOBIE :)
      • Gość: aniolek03 Re: Przygody na zakupach :) IP: *.as.kn.pl 01.10.09, 19:39
        z czasow gdy byla namietna kawoszka,chodzilam czesto
        do osiedlowego sklepiku wlasnie po kawke,taka
        nescafe,co to ma cukier,mleko i wszytsko w jednym:)
        no i stoje ,za mna facet,sprzedawczyni juz mnie zna

        ja:dwa razy trzy w jednym prosze
        sprzedawczyni podaje
        facet:a co wy jakims szyfrem gadacie cholera

        dopiero po chwili zostal uswiadomiony ale jego mina
        bezcenna:PP

        • heca7 Re: Przygody na zakupach :) 01.10.09, 21:19
          Ja do osiedlowej piekarni wchodzę i mówię- "jak zwykle, zestaw za sześć poproszę" ;)
          I wiedzą, że to wiejski za 4,8 i 3 kajzerki.
          Ale ja tam chodzę codziennie od wielu miesięcy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka