Dodaj do ulubionych

Tani przewoznicy w Polsce

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 22:37
Zapowiada się ciekawy rok.

10 stycznia 2005, Puls Biznesu (str. 13)
Marta Filipiak



Wśród największych tanich przewoźników latających do Polski na prowadzenie
wysuwa się WizzAir. Nie wiadomo, na jak długo wystarczy mu sił.

Tak rewolucyjnych zmian na polskim rynku tanich linii lotniczych jak w 2004
r. długo już pewnie nie zobaczymy. Do Polski zaczęło latać sześciu nowych
zagranicznych przewoźników, a jedyny polski — Air Polonia — przestał na
krótko przed końcem roku. Porównywanie przewoźników latających do Polski jest
trudne choćby dlatego, że wielu z nich dopiero zaczęło operować. Można jednak
pokusić się o pierwsze oceny.

Pasażerowie i kierunki
Jeśli chodzi o liczbę przewiezionych pasażerów, to na pierwsze miejsce wysuwa
się zdecydowanie węgierski WizzAir. Latając od maja przewiózł 360 tys.
pasażerów lądujących lub startujących z polskich lotnisk. Średnio więc linia
transportowała ponad 50 tys. osób miesięcznie. Na kolejnym miejscu plasuje
się brytyjski EasyJet, z którym w ciągu niespełna dwóch i pół miesiąca
poleciało 80 tys. osób, co daje ponad 30 tys. miesięcznie.

Choć WizzAir triumfuje, jeśli chodzi o liczbę pasażerów, to jednak jeśli
chodzi o współczynnik obłożenia miejsc, okazuje się, że osiąga wyniki
najsłabsze — zaledwie 55-60 proc., podczas gdy konkurenci nie schodzą poniżej
80 proc. Tu być może kryje się słabość węgierskiego przewoźnika, którego
prezes — Jozsef Varadi — jeszcze kilka tygodni temu mówił, że by
zagwarantować rentowność, samolot na trasach międzynarodowych musi być
wypełniony w minimum 80 proc. Przewoźnik zakładał osiągnięcie zysków już w
tym roku, ale tu może napotkać poważną przeszkodę.

Jeśli chodzi o liczbę oferowanych kierunków, ponownie wygrywa WizzAir. Jego
samolotami można polecieć do dziesięciu europejskich miast, a od początku
sezonu letniego liczba ta zwiększy się o kolejnych pięć portów (w tym jedno
połączenie krajowe: Katowice-Gdańsk). Słowacki SkyEurope obecnie lata z
Polski do siedmiu europejskich miast, a w najbliższych miesiącach dołoży
kolejne cztery. EasyJet operuje na czterech połączeniach z Polski i na razie
nie ma konkretnych planów co do zwiększania ich liczby.

— Wszystko zależy od popytu —wyjaśnia Magda Gieorgica, rzecznik EasyJet.

Najmniej połączeń proponuje niemiecki Germanwings, koncentrując się na
lataniu do Niemiec, a konkretnie tylko na dwa lotniska do Kolonii/Bonn i
Stuttgartu.

Optymizm przewoźników
Przyszły rok jeszcze spotęguje walkę konkurencyjną na rynku tanich przelotów.
Z placu boju zniknęła Air Polonia, pozostawiając 56 tys. osób z
bezwartościowymi biletami. Konkurenci szybko spostrzegli szansę i
zaopiekowali się „osieroconymi” przez polskiego low costa pasażerami. Luka
szybko zniknęła. Ale w progu stoją kolejni chętni. Wydzielony z LOT
Centralwings startuje od początku lutego i chce przewieźć 800 tys. osób,
irlandzki gigant — Ryanair rozpoczyna loty 24 marca z Wrocławia i ma w
planach 100 tys. pasażerów w ciągu 12 miesięcy.

Większość przewoźników jest przekonana, że dynamika sprzedaży w najbliższych
miesiącach będzie wciąż rosła. Jeszcze kilka miesięcy temu rynek przewozów
low cost szacowano na 600 tys. osób, dziś już na 1,2 mln.

— W pierwszym kwartale oczekujemy zwiększenia przewozu pasażerów i dochodów,
podobnie jak w roku ubiegłym — zapowiada Ray Webster, prezes EasyJet.

Niemcy są też optymistyczni.

— Germanwings będzie kontynuował wzrost na polskim rynku. Pasażerowie
dokonali u nas bardzo dużej liczby rezerwacji na miesiące wiosenne i jesteśmy
pewni, że współczynnik wypełnienia samolotów przekroczy w tym czasie 80
proc. — prognozuje Andreas Bierwirth, dyrektor zarządzający Germanwings.

Znaki zapytania
Nie wszyscy są jednak przekonani o aż tak różowej przyszłości dla tanich
przewoźników. Ryanair jeszcze w Polsce nie wylądował, a już przestrzega, że
nasze lotniska są drogie i będzie to poważny problem dla tanich linii. Być
może rozwiązaniem będzie nowe lotnisko w Modlinie, które ma być korzystnym
rozwiązaniem dla low costów. Według początkowych zapowiedzi, miało ono ruszyć
w czerwcu, lecz realizacja pomysłu staje się coraz mniej realna.

Okiem eksperta

Burzliwy rozwój i selekcja

Rynek tanich przelotów w Polsce ma przed sobą czas gwałtownego rozwoju. Ze
względu na dużą liczbę ludności ma ogromny potencjał i do apogeum
popularności low costów jeszcze nam daleko. Pasażerów będzie coraz więcej,
ale nie przewiduję żywiołowego wzrostu liczby przewoźników. Takie linie, jak
Wizz Air czy SkyEurope, będą się wzmacniać jako gracze regionalni, w dużej
mierze bazując na podróżnych z Polski. Już niedługo, po przetestowaniu rynku,
powinni pojawić się tacy potentaci, jak EasyJet czy Ryanair, czyli firmy
oferujące tanie przewozy o wysokim standardzie. Niewątpliwie rynek będzie się
porządkował. Przewoźników czeka konsolidacja, najmniejsze linie będą musiały
się poddać. Przetrwają te, które gwarantują odpowiedni standard usług i budzą
zaufanie.

Prof. Włodzimierz Rydzkowski, Katedra polityki transportowej Uniwersytetu
Gdańskiego
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka