Dodaj do ulubionych

SAS chce kupić LOT

28.10.03, 13:52
Transport Prezes Scandinavian Airlines jest gotów do rozmowy o kolejnej
inwestycji w Polsce


Wykresy
www.rzeczpospolita.pl/teksty/wydanie_031028/ekonomia_a_11-2.F.gif
DANUTA WALEWSKA

Skandynawskie linie SAS są zainteresowane wykupieniem udziałów w Polskich
Liniach Lotniczych LOT - powiedział "Rz" prezes SAS Jorgen Lindegaard. Jego
zdaniem teraz jest właśnie najlepszy czas na inwestowanie w naszym kraju.
Polska to na razie mały rynek, ale z ogromnym potencjałem wzrostu - uważa
prezes SAS.


Jak się dowiedzieliśmy, do skarbu państwa nie wpłynęły w tej sprawie żadne
oficjalne dokumenty od SAS. Prezes SAS przyznaje, że nie kontaktował się
jeszcze z bankami zarządzającymi masą upadłościową Swissairu, w tym majątku
znajdują się także akcje LOT - łącznie 25,1 proc. Na ich sprzedaż także musi
zgodzić się polski rząd. - SAS już inwestuje w Polsce - uruchamiamy nowe
połączenia, wybudowaliśmy hotel i centrum konferencyjne, sieć sklepów na
lotniskach. Dla Skandynawów jest oczywiste, że trzeba w Polsce inwestować, i
to właśnie teraz - uważa Lindegaard.

Już raz chcieli

- Byliśmy zainteresowani tymi akcjami jeszcze w roku 1999, kiedy ostatecznie
LOT został sprzedany Swissairowi, ale nasza oferta nie była brana pod uwagę.
I jesteśmy konsekwentni - gdyby okazało się, że po raz kolejny pojawiła się
możliwość kupienia LOT, skorzystamy z niej. Ale - zastrzegam się - stanie się
tak tylko wówczas, jeśli będziemy mieli pewność, że chcą tego polski skarb
państwa i zarząd LOT. Nigdy nie inwestujemy, jeśli nie mamy pewności, że
zarząd firmy patrzy na nas przychylnie. Kupiliśmy udziały w liniach
litewskich i estońskich, i zrobiliśmy to dlatego, że nas tam zaproszono. W
wypadku inwestycji w LOT trzeba będzie porozumieć się ze wszystkimi
dotychczasowymi akcjonariuszami. Tak więc - jeśli oni byliby zainteresowani,
my jesteśmy gotowi to zrobić.

Szwajcarskie banki, które zarządzają masą upadłościową Swissairu, nie
kontaktowały się z SAS w sprawie odsprzedaży udziałów w LOT - przyznaje
Jorgen Lindegaard. Jesteśmy jednak gotowi do takich rozmów - podkreśla. -
Teraz, kiedy i LOT, i SAS należą do tego samego sojuszu lotniczego - Star -
rozmowy między naszymi liniami będą łatwiejsze - uważa prezes SAS. Decyzja
oczywiście będzie zależała od rządu, który nadal jest większościowym
udziałowcem Lotu. O potencjalnej inwestycji SAS rozmawiał już z poprzednim
zarządem LOT.

- Teraz jednak, kiedy zmienił się zarząd Lotu, musimy zacząć nasze rozmowy od
początku. Oczekujemy szczerej dyskusji, a SAS nie będzie wyłącznie inwestorem
finansowym, ale i strategicznym. Widzimy możliwość wspólnych przedsięwzięć,
wspólnych rezerwacji w naszych samolotach. Przewidujemy, że możliwe będą np.
wspólne loty do Azji. Lotowi trudno byłoby latać samemu do Chin, ale dlaczego
nie mamy tego zrobić wspólnie? - dodaje. Jorgen Lindegaard zapytany, co
zmieniłby w Locie, gdyby SAS był jego udziałowcem, mówi: - Nie, na to pytanie
nie odpowiem. Byłbym bezczelny, gdybym sugerował cokolwiek.

Lotnictwo bez polityki

Zdaniem prezesa SAS najbliższe lata będą bardzo ważne dla światowego
lotnictwa. Zostanie ono zderegulowane, a linie lotnicze będą istniały nie
dlatego, że są narodowymi przewoźnikami, ale dlatego, że ich wielkość i
siatka połączeń zostały odpowiednio dostosowane. Tu polityka już wcale nie
będzie się liczyć. Jeśli jakieś linie są małe, powinny łączyć się z
większymi, a w każdym razie wchodzić w sojusze z gigantami. - Bo nikt nie
jest w stanie samotnie rywalizować z trzema wielkimi liniami - Lufthansą, Air
France i British Airways - uważa Lindegaard. Dodaje jednak - ale to nie
znaczy, że jedyne, co mają robić takie linie jak LOT czy SAS, to stać się
liniami dowozowymi i dopełniać samoloty gigantów. W ramach sojuszy, także
Stara, powinna być większa konsolidacja, ale przewoźnicy zawsze zachowują
swoją niezależność. Na przykład Estonia Airways należą do SAS, ale działają
jako niezależny przewoźnik - podkreśla prezes SAS.

Na minusie

Sam SAS przechodzi głęboką restrukturyzację. - Wprowadziliśmy już około 50
procent cięć. Mamy wynegocjowane przyzwolenie pracowników na następne 30
procent oszczędności. We wtorek negocjujemy przyzwolenie na pozostałe 20
procent. Jeśli negocjacje zakończą się powodzeniem, wiosną przyszłego roku
będziemy mieli za sobą program restrukturyzacji o wartości 1 mld koron
szwedzkich. SAS, który powstanie w wyniku tego programu, będzie silny,
oszczędny i powinien nie mieć kłopotów w przyszłości. Naturalnie nie wiemy,
jak będą się rozwijali tani przewoźnicy, jak będzie wyglądała polityka
konkurencji. Ale jeżeli nie wybuchnie znów jakaś wojna, nie będzie epidemii o
światowym zasięgu, wyjdziemy z kłopotów - zapewnia Lindegaard. - W pierwszym
i drugim kwartale mieliśmy wynik ujemny, ten rok więc nadal będzie
niekorzystny. Rok 2004 to już czas na start do lepszych wyników - dodaje. -
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka