karl_der_berliner
05.10.02, 19:03
Zaczelo sie normalnie- wymiana namietnych pocalunköw. Zgodnie z logika gry
wstepnej, zabralem sie za bardziej wyrafinowane rzeczy. Ona jeczy, dyszy
niczym lokomotywa, prezy sie niczym kot...a ja pracuje dalej.
Owszem, jej sie bardzo podobalo, ale na rewanz nie moglem niestety liczyc.
Cosmopolitan przeoral babom mözgi, bo uwazaja, ze facet o niczym innym nie
mysli, jak o bladzeniu jezykiem miedzy kobiecymi nogami. Quatsch, jak mawial
Hegel, nawet nie wiecie, moje Panie, jak bardzo to mylna opinia.