Symboliczna przemoc seksualna

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 12:52
Oj, coś czuję, że niezabawem wątki przeze mnie założone omijane będą szerokim
łukiem i rzeczywiście, tak jak to widzi kropka, będę musiał wymyślać sobie
dyskutantów. Zobaczymy! Tymczasem...

Przystojni Forumowicze, czarujące Forumowiczki!

Dość agresywne niekiedy wypowiedzi niektórych z Was na poruszane przeze mnie
oraz inne osoby tematy każą zastanowić mi się nad zjawiskiem kulturowej
przemocy symbolicznej w sprawach seksu, czyli narzucania całemu danemu
społeczno-kulturowemu ogółowi systemu normatywno-wartościowego dominującej
tego ogółu formacji i czynienie z owego zbioru norm i wartości jednynego
prawomocnego języka interpretacji seksualnych zachowań. Spotkałem się tutaj
już z dość jednoznacznymi ocenami pewnych zjawisk ze świata cielesnej miłości
(patrz wątki: "Perwersje i ekstrema", "Wulgaryzmy łóżkowe" i wiele innych
znajdujących się w archiwum nieistniejącego już Forum Seksuologia), dlatego
pragnąłbym wsząć poważną dyskusję na ten temat.

Z góry przepraszam za mój socjologiczny bełkot - cóż, choroba zawodowa - mam
nadzieję, że nie zniechęci Was to do zabrania głosu w sprawie. Chociaż pewnie
zaraz ten wątek zniknie, przytłoczony subtelnymi flircikami, kawałami o
czeskich pornosach i wygłupami małolatów...

Szalony Kucharz
    • Gość: Gonzo Re: Symboliczna przemoc seksualna IP: *.tele2.pl 26.11.02, 13:17
      Znam paru socjologów i psychologów, wszystko świry. Dziękuję za Twoje subtelne
      rady i chore fantazje internauty erotomana. Adios.
      • Gość: Szalony Kucharz Dzięki serdeczne za przykład! n/txt IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 14:01
      • Gość: kosmita Re: Symboliczna przemoc seksualna IP: 217.153.93.* 26.11.02, 14:02
        Drogi Kucharzu !

        nie daj się zakrzyczeć ludziom tkwiącym w tym zamkniętym zbiorze norm i
        wartości!
        chciałbym wlać w Twoje serce trochę otuchy.
        od dłuższego czasu czytam z dużą przyjemnością Twoje wypowiedzi, są one zawsze
        napisane bardzo kulturalnym językiem (a nie jest to prosta rzecz) a co gorsza:)
        poruszają zawsze ciekawe tematy, a że prawo wypowiedzi mają wszyscy, to nie
        miej pretensji do świata, jak czasami ktoś Cię skrytykuje.

        czapka do góry i gotuj tak dalej

        Kosmita
        niech żyje wolność wypowiedzi!
        • Gość: Szalony Kucharz No, no, no, pochwały z samej góry ;-))) IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 16:36
          Mam nadzieję, Kosmito, że nie robisz sobie kawału z Szalonego Kucharza i
          rzeczywiście cenisz moje wypowiedzi. Dobrze wiem, że każdy ma prawo do krytyki,
          tylko nie wiem czy powinna ona przybierać postać wycieczek osobistych, tak jak
          uczyniła to . we wszechwiedzącym tonie kwestionując mą wiedzę na temat
          pornografii (choć pewnie w życiu widziała jej o wiele mniej niż ja, ale kto
          wie) i robiąc ze mnie naiwną ofiarę sex-biznesu – tak jakby był to biznes jakoś
          szczególnie nastawiony na eksploatację zarówno swoich pracownic, jak i
          klientów.

          Dlatego dla takich jak Ty będę zabazgrywał to Forum dalej, wszczynając
          dyskusje, prezentując dorobek myślowy zachodniej seksuologii, ale nie tej
          instytucjonalnej, ale przede wszystkim oddolnej, „ludowej”.

          A jeżeli komuś nie będzie smakować, to otworzę własną restaurację ze wstępem
          tylko na karty członkowskie ;-)))
          • Gość: kosmita Re: No, no, no, pochwały z samej góry ;-))) IP: 217.153.93.* 27.11.02, 09:51
            Drogi Kucharzu !
            po pierwsze - bez przesady z tą "górą" - jestem kosmitą twardo stąpającym po
            ziemi:)
            po drugie - w moim liście nie było ani grama ironii, ale nie będę Cię już
            więcej chwalił, żebyś sobie nie pomyślał, że oczekuję czegoś w zamian :)
            po trzecie - co do wycieczek osobistych - myślę, że jeśli są one w miarę
            kulturalne, to mogą dodać pikanterii dyskusji, ale trzeba rzeczywiscie uważać
            bo łatwo przekroczyć granicę i wylądować w chamstwie, sam niestety nie jestem
            wolny od tej wady i często nie mogę się powstrzymać od osobistych wycieczek,
            ale staram się zawsze zachować umiar, z drugiej strony, Drogi Kucharzu, czy w
            internecie można w ogóle mówić o czymś "osobistym"?

            pozdrawiam
            Kosmita





            Gość portalu: Szalony Kucharz napisał:

            > Mam nadzieję, Kosmito, że nie robisz sobie kawału z Szalonego Kucharza i
            > rzeczywiście cenisz moje wypowiedzi. Dobrze wiem, że każdy ma prawo do
            krytyki,
            >
            > tylko nie wiem czy powinna ona przybierać postać wycieczek osobistych, tak
            jak
            > uczyniła to . we wszechwiedzącym tonie kwestionując mą wiedzę na temat
            > pornografii (choć pewnie w życiu widziała jej o wiele mniej niż ja, ale kto
            > wie) i robiąc ze mnie naiwną ofiarę sex-biznesu – tak jakby był to biznes
            > jakoś
            > szczególnie nastawiony na eksploatację zarówno swoich pracownic, jak i
            > klientów.
            >
            > Dlatego dla takich jak Ty będę zabazgrywał to Forum dalej, wszczynając
            > dyskusje, prezentując dorobek myślowy zachodniej seksuologii, ale nie tej
            > instytucjonalnej, ale przede wszystkim oddolnej, „ludowej”.
            >
            > A jeżeli komuś nie będzie smakować, to otworzę własną restaurację ze wstępem
            > tylko na karty członkowskie ;-)))
    • jureek Re: Symboliczna przemoc seksualna 26.11.02, 14:21
      Gość portalu: Szalony Kucharz napisał:

      > Dość agresywne niekiedy wypowiedzi niektórych z Was na poruszane przeze mnie
      > oraz inne osoby tematy każą zastanowić mi się nad zjawiskiem kulturowej
      > przemocy symbolicznej w sprawach seksu, czyli narzucania całemu danemu
      > społeczno-kulturowemu ogółowi systemu normatywno-wartościowego dominującej
      > tego ogółu formacji i czynienie z owego zbioru norm i wartości jednynego
      > prawomocnego języka interpretacji seksualnych zachowań.

      Czy takie zjawiska, jak wykorzystywanie seksu w reklamach na bilbordach, bądź eksponowanie czasopism erotycznych z niezasłoniętymi okładkami w kioskach Ruchu zaliczysz również do symbolicznej przemocy seksualnej?
      Nie każdy życzy sobie oglądania takich rzeczy, ale jest mu to narzucane przez dominującą większość.
      Jurek
      • olivvka Re: Symboliczna przemoc seksualna 26.11.02, 14:42
        Witaj Jurku,
        Pozwole sobie odpowiedziec w swoim imieniu na postawione przez Ciebie pytanie.

        jureek napisał:

        > Czy takie zjawiska, jak wykorzystywanie seksu w reklamach na bilbordach, bądź
        > eksponowanie czasopism erotycznych z niezasłoniętymi okładkami w kioskach
        Ruchu
        > zaliczysz również do symbolicznej przemocy seksualnej?
        > Nie każdy życzy sobie oglądania takich rzeczy, ale jest mu to narzucane przez
        > dominującą większość.
        > Jurek

        Obowiązujące w Polsce prawo dotyczące rozpowszechniania pornografii reguluje w
        jakich miejscach i w jaki sposób eksponowane mogą być pisma o treści
        erotycznej. To samo tyczy się treści erotycznych w reklamach prasowych,
        telewizyjnych czy ulicznych. Wszelkiego rodzaju nieprzestrzeganie zapisów
        ustawy jest wykroczeniem, za które przewidziana jest odpowiednia sankcja
        prawna.
        Ponieważ prawo, samo w sobie jest wolą większości społeczności zamieszkującej
        terytorium danego panstwa należy domniemywać, iż większość obywateli RP życzy
        sobie takich właśnie uregulowań dotyczących tych kwestii. Rolą mniejszości jest
        się podporządkować obowiązującemu prawu. Prawo jest tworzone głównie w celu
        ochrony interesów społecznych, a dopiero kolejnym celem jest ochrona interesów
        jednostki.

        Jest to wg mnie sprawiedliwe i słuszne.

        pozdrawiam
        olivvka
        • Gość: kosmita Re: Symboliczna przemoc seksualna IP: 217.153.93.* 26.11.02, 15:03
          Oliwko, ten Pan od czasopism pornograficznych to może być Marek Jurek, tak więc
          bądź ostrożna, bo to trudny interlokutor:)

          pozdrawiam
          Kosmita
          ps
          pozwól, że korzystając z okazji, Tobie również ( jak uprzednio SKucharzowi)
          złożę wyrazy uznania za proste i kuturalne pisanie o sexie:)
      • Gość: Szalony Kucharz Symboliczna wojna seksualna IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 16:34
        Drogi Jurku,

        Przytoczyłeś bardzo interesujący przykład i z największą przyjemnością postaram
        się do niego ustosunkować.

        Wrzawa wokół seksu na bilboardach oraz dostępności w ogólnodostępnym obiegu
        prasowym czasopism o jawnie pornograficznej treści to doskonały przykład
        symbolicznej już nawet nie przemocy, a wojny seksualnej. Lepiej trafić nie
        mogłeś!

        Zastanówmy się jednak, kto tą wojnę prowadzi, kto ustala jej reguły i kto jest
        jej zwycięzcą. O ile dobrze widzę, to już jakiś czas temu zniknęły z
        wielkoformatowych plansz naszych miast tak obrażające poczucie estetyki reklamy
        damskiej bielizny. Agencje reklamowe poniosły w tej bitwie o staniki i
        pończochy ogromną klęskę, tracąc poważną część rynku reklamodawców, co w
        połączeniu ze znowelizowaną ustawą o wychowaniu w trzeźwości oraz kampanią
        antynikotynową spowodowało, że w dobie dekoniunktury gospodarczej sfera
        advertisingu naszej rodzimej ekonomii zmniejszyła się gwałtownie do rozmiarów
        główki od szpilki i taki tuz reklamy jak poznański AMS zniknął z powierzchni
        ziemi. I czym teraz bawią nas bilboardy - jedynie promocjami w hipermarketach,
        i wycieczkami do lepszego świata. I komu to, panie, przeszkadzało?

        Pozostaje jeszcze kwestia tego, czy owe reklamy damskich fatałaszków były aż
        tak nieprzyzwoite. Rozumiem, że niektórzy ludzie mają bardzo wrażliwą
        wyobraźnię seksualną i że straszliwie mocny bodziec erotyczny stanowić może dla
        nich nawet kobiecy odsłonięty nagarstek podtrzymujący odgiętą szczupłą dłoń z
        papierosem. A jeszcze kiedy przegub dłoni ozdabia bransoletka, to aaaaach...
        lepiej nie myśleć! ;-) Tylko w takim razie, jak radzą sobie te osoby w działach
        bieliźniarskich hipermarketów czy mijając na mieście sklepiki „Calzedonii”
        czy „Intimissimi”? To musi być straszne, reagować takim antypornograficznym
        uniesieniem na każdy przejaw kobiecości. Nic, tylko wpakować te ladacznice w
        czadory i będzie spokój! ;-)

        Chyba, że chodzi Tobie o nieco śmielsze reklamy, które kwitną na ścianach i
        słupach Zachodu, jak na przykład zabawna seria erotycznych kompozycji z warzyw,
        czy niesławny United Colors of Benneton. A może chodzi o mydełko Fa, którego
        żadna z reklam nie obędzie się bez cudownej nagiej kobiecej piersi?

        A propos mydełka: wiecie, kto to „Ivory Soap Girl”? Nie??? To poczytajcie:
        jedna z pionierek rewolucji seksualnej w Stanach Zjednoczonych, niepokorna
        feministyczna zwolenniczka pornografii (która zagrała w kilku przełomowych
        filmach z lat 70, lecz trudno by nazwać ją pornogwiazdą – w tamtych czasach
        wszystko było takie romantycznie nowe), a obecna hollywoodzka producentka
        filmowo-telewizyjna (m.in. „Opowieści z krypty”) nazywała się Marylin Chambers,
        i cała Ameryka poznała ją najpierw na... reklamach mydła Ivory. Więc
        rzeczywiście, być może świat reklamy i sex-biznesu mają jednak coś ze sobą
        wspólnego ;-)

        Uważam, że środowiska konserwatywnie nastawione do seksu w Polsce batalię o
        billboardy wygrały, nie wiem tylko czy naprawdę opłacało się dla nieszpecenia
        miast widokiem półobnażonych, niezwykle estetycznych ciał poświęcać pracę tylu
        ludzi. A potem dziewczyny nie wiedzą, jak prawidłowo dobrać miseczkę i jaki
        fason pończoch pasuje do danego pasa.

        Pozostaje jeszcze sprawa wydawnictw jawnie pornograficznych dostępnych w każdym
        szanującym się kiosku „Ruchu” czy „Kolportera”. Musimy oczywiście oddzielić
        plewy od ziarna, i nie wrzucać do jednego worka Playboya, CKM oraz Wampa czy
        Sex Fantasy. Zgodzę się, że niektórych mogą takie czasopisma razić, zwłaszcza
        gdy sąsiadują z ulubionym „Wędkarzem Polskim” czy „200 krzyżówek
        panoramicznych”. Tylko okładki tych czasopism niekoniecznie muszą być
        zawsze „hardkorowe”, choć niestety często są – w szczególności dotyczy to
        wydawnictw Saturn Publishing Inc. (SKM, Markiz, Sex Fantasy, Extasy). I zgodzę
        się, że mogą niektórych razić straszliwie. Problem polega na tym, że Saturn
        jest wydawnictwem czeskim i pisma są tam drukowane, trudno więc (chyba) z nim
        negocjować poziom przyzwoitości okładek. A dlaczego nie sprzedaje się tych
        gazetek w sex-shopach? Ano dlatego, że sklepy z artykułami erotycznymi w Polsce
        to ciągle nie ten poziom – jest ich za mało i są zbyt drobne, aby przeciętny
        koneser pornografii mógł dyskretnie, nie wadząc nikomu, z ich usług korzystać.

        Na razie tyle z frontu symbolicznej wojny seksualnej,

        Szalony Kucharz
    • olivvka Re: Symboliczna przemoc seksualna 26.11.02, 14:23
      Gość portalu: Szalony Kucharz napisał:

      > Oj, coś czuję, że niezabawem wątki przeze mnie założone omijane będą szerokim
      > łukiem i rzeczywiście, tak jak to widzi kropka, będę musiał wymyślać sobie
      > dyskutantów. Zobaczymy! Tymczasem...
      >
      > Przystojni Forumowicze, czarujące Forumowiczki!
      >
      > Dość agresywne niekiedy wypowiedzi niektórych z Was na poruszane przeze mnie
      > oraz inne osoby tematy każą zastanowić mi się nad zjawiskiem kulturowej
      > przemocy symbolicznej w sprawach seksu, czyli narzucania całemu danemu
      > społeczno-kulturowemu ogółowi systemu normatywno-wartościowego dominującej
      > tego ogółu formacji i czynienie z owego zbioru norm i wartości jednynego
      > prawomocnego języka interpretacji seksualnych zachowań. Spotkałem się tutaj
      > już z dość jednoznacznymi ocenami pewnych zjawisk ze świata cielesnej miłości
      > (patrz wątki: "Perwersje i ekstrema", "Wulgaryzmy łóżkowe" i wiele innych
      > znajdujących się w archiwum nieistniejącego już Forum Seksuologia), dlatego
      > pragnąłbym wsząć poważną dyskusję na ten temat.
      >
      > Z góry przepraszam za mój socjologiczny bełkot - cóż, choroba zawodowa - mam
      > nadzieję, że nie zniechęci Was to do zabrania głosu w sprawie. Chociaż pewnie
      > zaraz ten wątek zniknie, przytłoczony subtelnymi flircikami, kawałami o
      > czeskich pornosach i wygłupami małolatów...
      >
      > Szalony Kucharz


      Kucharzu kochany,
      Mój światopogląd w materii poruszanej w tym miejscu znasz, więc nie mogę
      Szanowny Panie niczego innego bardziej stosownego do danej chwili powiedzieć
      niż to, byś dalej próbował w wypracowanym przez siebie tonie krzewić myśl
      seksuologiczno-socjologiczną na tutejszym Forum. Z pewnością będzie to z
      pożytkiem dla rozwoju tego miejsca.
      Nota bene nie myślałam, że łączy nas naprawde tak wiele (wykształcenie). Tym
      niżej chyle swe uległe ciało przed Panem :-)))

      pozdrawiam
      olivvka
      • Gość: Szalony Kucharz Podnieś się, moja droga, bo nie widzę lica Twego! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 16:39
        Szanowna Olivvko,

        Zaraz się jeszcze okaże, że mieliśmy tego samego promotora – nie, to byłoby
        zbyt tragicznie piękne. Zresztą studiowałem w „kolebce” socjologii polskiej,
        rozbujanej przez samego Floriana Znanieckiego, czyli na UAM-ie, a Pani zapewne
        w stolicy...Witam zatem, teraz mogę już powiedzieć: koleżankę, w klubie
        świrusów.

        Ciągle staram się pisać, mówić i marudzić wszelkimi dostępnymi środkami wyrazu
        na tak fascynujące mnie zagadnienia zawiłości ludzkiej duszy, posługując się
        przy tym całą dostępną mi wiedzą. Nie jest lekko, wyznaję, i naprawdę jestem
        pełen dla Pani podziwu, że aktywnie udziela się wciąż na Forum, mimo tylu
        niezasłużonych obelg, których Jej nie szczędzono. Proszę więc wybaczyć mi ten
        niedyskretny komplement, ale jest Pani moją dozgonną Muzą! (I niech nikt z
        czytających te słowa nie ośmieli się podejrzewać, że to ja sam sobie kadzę –
        Olivvka i Szalony Kucharz wbrew pozorom nie stanowią tej samej ‘realowej’
        osoby). Bardzo się cieszę, że nasze ścieżki przecięły się.

        Uniżony sługa,

        Szalony Kucharz
Pełna wersja