Pytanie poważne i gniewne

IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 27.11.02, 09:57
Do mężczyzn, którzy uprawiają seks z miłości. Chcę wiedzieć, co się dzieje w
takiej sytuacji.
Dziewczyna ładna z twarzy, ale odsłonięte ciało brzydkie. Tęga. Albo z
uczuleniem. Albo z blizną.
Relacja miłosna jest. Kochasz ją, cudownie Wam się rozmawia.
CZY KOCHAŁBYŚ SIĘ Z NIĄ?
Chcę odpowiedzi. Nikomu nie składam propozycji, bo nie uznaję takich sposób,
a kogoś na oku wreszcie mam. Ja tylko chcę wiedzieć i nie być dyskryminowana
przez kulturę.
    • olivvka Re: Pytanie poważne i gniewne 27.11.02, 10:35
      Gość portalu: siteczko napisał:

      > Do mężczyzn, którzy uprawiają seks z miłości. Chcę wiedzieć, co się dzieje w
      > takiej sytuacji.
      > Dziewczyna ładna z twarzy, ale odsłonięte ciało brzydkie. Tęga. Albo z
      > uczuleniem. Albo z blizną.
      > Relacja miłosna jest. Kochasz ją, cudownie Wam się rozmawia.
      > CZY KOCHAŁBYŚ SIĘ Z NIĄ?
      > Chcę odpowiedzi. Nikomu nie składam propozycji, bo nie uznaję takich sposób,
      > a kogoś na oku wreszcie mam. Ja tylko chcę wiedzieć i nie być dyskryminowana
      > przez kulturę.

      Drogie siteczko,
      Przepraszam, że pozwole sobie odpowiedzieć Ci jako kobieta, ale wydaje mi się,
      że analogię można zastosować i w drugą stronę, a więc do "brzydkiego ciałem"
      mężczyzny, który jest kochany przez kobietę.

      Wydaje mi się, że miłość jest w stanie wybaczyć bardzo wiele, więc także
      mankamenty związane z urodą. Czyż nie zdarzyło Ci się na ulicy minąć pary ludzi
      gdzie jedno z nich było wyjątkowo urodziwe, drugie natomiast zdecydowanie
      mniej? Podobnie jest z mankamentami urody ukrytymi pod ubraniem. "Różowe
      okulary", które przesłaniają nam mankamenty nie tylko związane z urodą u osoby,
      w której się zakochaliśmy powodują, że niejednokrotnie widzimy ją dużo
      piękniejszą i wspanialszą niż jest w rzeczywistości. Później uczucie oczywiście
      ewoluuje i albo miłość ugruntowuje się (spychając na plan dalszy np. defekty
      fizyczne), albo mija powodując, że to co było do tej pory niedostrzegalne,
      nagle zaczyna przeszkadzać. Poza tym wiedzieć należy, że to co np. nie podoba
      się w nam w nas samych, wcale nie musi być dokładnie tak samo postrzegane przez
      naszych partnerów. Gdyby było tak, że istnieje wzór idealnego ciała, które
      wzbudza u większości mężczyzn pożądanie, nie byłoby np.
      takiego "zapotrzebowania" na kobiety puszyste, z nadmiernym owłosieniem, czy
      też np. o męskim typie urody. A jednak i takie osoby znajdują
      swoich "amatorów". Bo nad gustami się nie dyskutuje i to co nie podoba się
      Tobie innemu może wydać się pięknym.
      A jakieś tam blizny czy uczulenia? To wszystko można usunąć i dla prawdziwej
      miłości nie powinno być przeszkodą. Przeszkodą może być podczas jednorazowego
      spotkania seksualnego, ale jeśli ktoś kocha tą drugą osobę, nie będzie to dla
      niego specjalnym problemem. Zakochujesz się bowiem nie tylko w ciele człowieka,
      ale i w jego duszy.

      pozdrawiam serdecznie
      olivvka
      • Gość: Zenon Re: Pytanie poważne i gniewne IP: *.tele2.pl 27.11.02, 10:52
        100% agreed!!!

        pozdrawiam
    • Gość: starszy_pan_i_loli Re: Pytanie poważne i gniewne IP: 217.153.44.* 27.11.02, 15:22
      Gość portalu: siteczko napisał:

      > Do mężczyzn, którzy uprawiają seks z miłości. Chcę wiedzieć, co się dzieje w
      > takiej sytuacji.
      > Dziewczyna ładna z twarzy, ale odsłonięte ciało brzydkie. Tęga. Albo z
      > uczuleniem. Albo z blizną.
      > Relacja miłosna jest. Kochasz ją, cudownie Wam się rozmawia.
      > CZY KOCHAŁBYŚ SIĘ Z NIĄ?
      > Chcę odpowiedzi. Nikomu nie składam propozycji, bo nie uznaję takich sposób,
      > a kogoś na oku wreszcie mam. Ja tylko chcę wiedzieć i nie być dyskryminowana
      > przez kulturę.

      Siteczko, Twoje pytanie jest tak naprawdę albo naiwne, albo też nieco dla
      mężczyzn obraźliwe. Jest w nim zawarta sugestia, że faceci to beznadziejni
      debile, których obiektem uczuć jest wyłącznie suma pośladków, piersi, ud, stóp,
      oczu itd. Tymczasem jeżeli ktoś jest zakochany to kocha CIEBIE a nie sumę tego,
      co wyżej.

      Jeszcze jedno: "relacja miłosna" to nie to samo, co świadomość, że cudownie sie
      rozmawia. mam wielu cudownych rozmówców, ale kocham tylko Tę Jedyną (+ Jej
      oparzeliny, wałki tłuszczu itp:))
      • Gość: starszy_pan jestem idiotą IP: 217.153.44.* 27.11.02, 15:26
        w dodatku I raz z Wami; nie wiedziałem, że pseudonim artystyczny nie może być
        taki długi; no to teraz jestem po prostu starszy_pan
    • Gość: Kobalt Re: Pytanie poważne i gniewne IP: *.acn.waw.pl 27.11.02, 17:43
      Ja może tylko przypomnę że Paul McCartney który może może nie wszystko, ale
      przecież bardzo dużo jeśli chodzi o dobór partnerki, dzieli łoże z istotą bez
      nogi. Tłustość i inne takie to w porównaniu doprawdy mały pikuś :).

      Ta żona Mc Cartneya była niedawno gościem na Larry King Show i - nie wiem
      dlaczego - zdjęła protezę nogi i podała Larry'emu mówiąc: Paul byłby zazdrosny
      że ją dotykasz...:)
      • jo-ke Re: Pytanie poważne i gniewne 27.11.02, 21:01
        Hmmm...Myślę, że mogą pojawić się też drobne perturbacje na początku, zanim
        się "dotrzecie". Ale cóż to dla prawdziwej miłości. Wszystko do
        przezwyciężenia. Może będziesz musiała sama bardziej popracować niż planowałaś,
        może przydadzą się gogle (dla ochrony oczu)hi hi hi.
        A co do reszty to podpisuję się pod wcześniejszymi wypowiedziami. Pozdrawiam.

    • Gość: siteczko Re: Pytanie poważne i gniewne IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 28.11.02, 12:30
      Odpowiedź hurtowa
      Do wszystkich: dziękuję za odpowiedzi.
      Do Olivvki:
      1) moje uczulenie jest nieuleczalne. A choćby dało się je wyleczyć, nie
      zgadzam się kolejny raz robić sobie nadziei i umierać, gdy ona pierzchnie.
      2) nie chcę być kochana ZA moją niedoskonałość, tylko POMIMO niej.
      Do starszego_pana: przepraszam, jeśli uraziłam
      Do jo-ke: tego z goglami nawet nie rozumiem; może to i lepiej... ;)
      • olivvka Re: No właśnie :-))) 28.11.02, 15:48
        Siteczko kochane,

        Gość portalu: siteczko napisał(a):

        > Odpowiedź hurtowa
        > Do wszystkich: dziękuję za odpowiedzi.
        > Do Olivvki:
        > 1) moje uczulenie jest nieuleczalne. A choćby dało się je wyleczyć, nie
        > zgadzam się kolejny raz robić sobie nadziei i umierać, gdy ona pierzchnie.

        Przykro mi z tego powodu, ale nadziei nie wolno nigdy tracic. Głowa do góry,
        jestem z Tobą.

        > 2) nie chcę być kochana ZA moją niedoskonałość, tylko POMIMO niej.

        Toż to właśnie starałam Ci się przekazać w swoim poście. Gdy miłość jest
        prawdziwa, nie liczą się defekty, wady fizyczne. One są wtedy niedostrzegalne,
        a jeśli nawet się je widzi to one nie przeszkadzają.

        > Do starszego_pana: przepraszam, jeśli uraziłam
        > Do jo-ke: tego z goglami nawet nie rozumiem; może to i lepiej... ;)


        pozdrawiam serdecznie
        olivvka
        • Gość: Szalony Kucharz Ja też jestem z Tobą, siteczko! n/txt IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.02, 16:36
          • Gość: siteczko Re: Ja też jestem z Tobą, siteczko! n/txt IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 29.11.02, 17:02
            Dziękuję za poparcie... Ja po prostu wiedzieć nie mogę, bo każdy z moich
            związków skończył się na rozmowach i braku wzajemności (ściślej mówiąc -
            prawdopodobnie w jednym przypadku ukrytej wzajemności. Mieliśmy po 13 lat, nie
            byłam lubiana w szkole, więc nie przyznałby się). Nawet do pocałunku ani razu
            nie doszło. A ja też mam prawo pragnąć. Mam dwie znajome, które obie
            (oczywiście niezależnie od siebie) dopiero co przeżyły swój pierwszy raz; ja
            czytałam maila i dusiłam się od płaczu. Ja na to nie mam żadnych perspektyw.
            Oczywiście nie tylko o to mi chodzi; także o samą bliskość, miłość... Jako
            półsierota o niewielu przyjaciołach mam pełne prawo czuć się wręcz
            opuszczona...
            • Gość: Szalony Kucharz Once bitten - twice shy IP: 213.77.27.* 30.11.02, 12:50
              Siteczko,

              Jestem pewnie jedynym obecnym dziś, tj. w sobotę 30 XI 2002, na Forum Erotica.
              Ale co mi tam, napiszę coś Tobie!

              Wiesz, za każdą najdolskonalszą nawet powierzchownością kryje się przemarznięta
              samotnością skulona niczym embrion istota ludzka. Nie ma chyba nikogo, do kogo
              nie dotarłaby w którymś momencie ich życia ta świadomość egzystencjalnej
              pustki. Pozostaje tylko kwestia, jak sobie z tym strasznym brzemieniem
              poradzić. Można po prostu uschnąć w milczącej tęskonocie, albo można zapić się
              życiem na śmierć, pośród ogłuszających ryków i wesołości pozostałych samotnych
              biesiadników...

              Czy naprawdę jesteś w stanie pozwolić sobie na to, aby jakakolwiek zewnętrzna
              ułomność złamała Twoją wolę życia i pragnienie miłości? Czy pozwolisz na to,
              aby cielesna skorupa skorodowała duszę Twą? Pamiętaj: ciało nie jest niczyim
              więzieniem - ciało to my, i to nieprawda, że musimy nauczyć się z nim żyć - my
              nim, niczym innym, żyjemy!

              A teraz powiem Tobie i wszystkim innym coś nietypowego (pozornie) na temat
              atrakcyjności kobiet. Zewnętrzna krasa tak naprawdę się nie liczy! Ileż to
              żurnali mody, ileż czasopism dla panów pełnych jest obrazków takich posągowych
              piękności o nienagannej figurze, doskonałej cerze, proporcjonalnej twarzy i ...
              martwych oczach. Jak często inne kobiety zazdroszczą tym ewidentnym brzydulom,
              które wprost odgonić nie mogą się od adoratorów, przesiadujących pzed jej
              obliczem niczym sfora piesków. Bo zachwyt nad zimną zewnętrznością, nad
              cielesnymi krzywiznami, obcymi niczym księżycowy krajobraz, nad pozbawionym
              wyrazu mięsem znamionuje chłopca, a nie mężczyznę. Niewiasta musi mieć w każdym
              słowie, ruchu, gescie i oddechu zaklęte to coś, tę obietnicę nieba, rozkosz
              zapomnienia, kojącą samotność śmierć...

              Szalony Kucharz

              Gość portalu: siteczko napisał(a):

              > Dziękuję za poparcie... Ja po prostu wiedzieć nie mogę, bo każdy z moich
              > związków skończył się na rozmowach i braku wzajemności (ściślej mówiąc -
              > prawdopodobnie w jednym przypadku ukrytej wzajemności. Mieliśmy po 13 lat,
              nie
              > byłam lubiana w szkole, więc nie przyznałby się). Nawet do pocałunku ani razu
              > nie doszło. A ja też mam prawo pragnąć. Mam dwie znajome, które obie
              > (oczywiście niezależnie od siebie) dopiero co przeżyły swój pierwszy raz; ja
              > czytałam maila i dusiłam się od płaczu. Ja na to nie mam żadnych perspektyw.
              > Oczywiście nie tylko o to mi chodzi; także o samą bliskość, miłość... Jako
              > półsierota o niewielu przyjaciołach mam pełne prawo czuć się wręcz
              > opuszczona...
              • Gość: siteczko Re: Once bitten - twice shy IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 30.11.02, 14:53
                Tak, ale ja nie należę do "brzydul opędzających się od adoratorów", wręcz
                przeciwnie... Jakby co, panny z żurnali ani trochę mi nie imponują. Wiem, że
                czegoś więcej trzeba, niż posągowości. Tylko ja widzę na co dzień swoje
                otwarte rany od uczulenia i wiem, jak to wygląda. To nie ma tak łatwo. Z
                twarzy brzydka bynajmniej nie jestem, osobiście mi się moja buźka podoba.
                Tylko jestem tęga i mam po prostu uszkodzoną skórę. To nie jest to samo, co
                zwykły brak urody.
                • Gość: ania Re: Once bitten - twice shy IP: *.acn.waw.pl 30.11.02, 21:01
                  Gość portalu: siteczko napisał(a):

                  > Tak, ale ja nie należę do "brzydul opędzających się od adoratorów", wręcz
                  > przeciwnie... Jakby co, panny z żurnali ani trochę mi nie imponują. Wiem, że
                  > czegoś więcej trzeba, niż posągowości. Tylko ja widzę na co dzień swoje
                  > otwarte rany od uczulenia i wiem, jak to wygląda. To nie ma tak łatwo. Z
                  > twarzy brzydka bynajmniej nie jestem, osobiście mi się moja buźka podoba.
                  > Tylko jestem tęga i mam po prostu uszkodzoną skórę. To nie jest to samo, co
                  > zwykły brak urody.

                  do tej pory tylko czytalam to forum, ale dzisiaj lamie zasade! przerywam
                  milczenie!!!
                  ja cale zycie zylam z kompleksem owlosienia... horror wieku dojrzewania i matki
                  tradycjonalistki, ktora zabraniala tego golic - bo odrosnie wiecej... w koncu
                  po wieeelu probach wypalania, szorowania pumeksem, zabawy pinceta ( to byla
                  katusza!!!) ogolilam i gole do dzisiaj:) ale to cos w srodku zostalo... chocbym
                  nie wiem jak bosko sie czula... jak widze gladkie kobiece nogi skreca mnie w
                  dolku... dlaczego moje musze co drugi dzien "przejechac"?!
                  ale wroce do tematu... moj NAJWSPANIALSZY ma atopowe zapalenie skory... teraz
                  juz mniejsze. kocham go! kocham jego skorke tak delikatna jak u noworodka, tak
                  wymeczona przez masci i chorobe i nie widze w niej nic co mogloby mnie
                  odstraszac od niego:)
                  sadzac po tonie twojej wypowiedzi - jestes jeszcze mloda (nastoletnia) osoba...
                  w twoim wieku faktycznie wiecej mysli sie o powierzchowlnosci niz o
                  uczuciach... ale daje ci slowo honoru - to sie zmieni!!! juz niedlugo:)
                  pozdrawiam:)
                  P.S.
                  zastanawialam sie co masz na mysli piszac, ze masz "uszkodzona skore" -
                  uczulenie? (mija z wiekiem... moje slonce choruje coraz rzadziej od mniej
                  wiecej 23 roku zycia - tak raz na rok i duuuuzo slabiej) rozstepy? ( wiem z
                  doswiadczenia, ze najpierw bledna, a jak sie troszke zrzuci wagi chowaja sie...
                  tylko wytrawne oko je dostrzeze, a na to u facetow nie licz:))

                  • Gość: siteczko Re: Once bitten - twice shy IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 30.11.02, 22:54
                    Mylisz się, lat mam 21. Tylko doświadczenie miłosne jak dziesięciolatka.
                    Z uszkodzeniem to o uczulenie chodzi. Mam alergię skórną i to są niemalże
                    otwarte rany. Cały rok, zwłaszcza zimą.
                    Ja bym się nie przejmowała, ale rozpaczliwie pragnę miłości i klucz niepojnęty
                    odnaleźć pragnę, pojąć, dlaczego upragnione z każdym mym krokiem odsuwa się
                    ode mnie!
                    • Gość: Kobalt Re: Once bitten - twice shy IP: *.acn.waw.pl 30.11.02, 23:01
                      Siteczko, spójrz proszę - jest wielu mężczyzn dotknietych jakąś przypadłością
                      cielesną. Jeśli potrafisz któregoś pokochać, dlaczego on nie miałby pokochac
                      Ciebie ?
                      • Gość: ania Re: Once bitten - twice shy IP: *.acn.waw.pl 30.11.02, 23:49
                        Gość portalu: Kobalt napisał(a):

                        > Siteczko, spójrz proszę - jest wielu mężczyzn dotknietych jakąś przypadłością
                        > cielesną. Jeśli potrafisz któregoś pokochać, dlaczego on nie miałby pokochac
                        > Ciebie ?

                        wiesz, ciezko jest zrozumiec kobiete:) a juz mloda kobiete to juz
                        wyczyn!:) "lepsza" od niej moze byc juz tylko "kobieta w okresie menopauzy":))
                        ale tak serio... jestesmy z kazdej strony faszerowane wzorcem szczuplej,
                        zadbanej do granic wytrzymalosci "kobiety sukcesu":) nie tylko film i reklamy,
                        ale i prasa i ksiazki...
                        ja nie zapomne swojego szoku z lat licealnych... czytajac jakies romansidlo
                        dotarlam do sceny erotycznej w ktorej On dotykal "delikatnych jak aksamit
                        plecow i ramion" JEJ... odruchowo dotknelam swojego barku... i SZOK!!! byly tam
                        2 albo nawet 3 pryszcze!!!!!:))) chcialam je wygryzc, wypalic, wydrapac...
                        jednym slowem zlikwidowac! bo... balam sie,ze jezeli ja nastepnego dnia spotkam
                        tego MOJEGO JEDYNEGO to on tego "aksamitu" nie poczuje:))))))
                        zrozumiales?:)
                        ja tez sie teraz z tego smieje:)
                        ale wtedy plakalam jak bobr!:)
                        pozdrawiam:)
                    • Gość: ania Re: Once bitten - twice shy IP: *.acn.waw.pl 30.11.02, 23:41
                      znam te rany... tworza sie wszedzie tam gdzie "skora sie zgina" najpierw swedza
                      tak, ze ulge przynosi dopiero wlasnie "otwarcie rany" a potem tygodniami sie
                      goja... znam to... tak jak ci pisalam moje szczescie ukochane to ma.
                      21 lat to jeszcze nie wiek... ale rozumiem cie, ze pragnienia wtedy sa
                      strasznie wyraziste:) daje ci slowo honoru teraz juz bedzie z gorki! alergie
                      skorne odczepiaja sie po okresie dojrzewania, a moze nie tyle odczepiaja sie
                      (bo to by bylo zbyt piekne by moglo byc mozliwe) ale daja odetchnac!:)
                      u nas jest zasada... poniewaz do tej pory nie bardzo wiadomo na co maz jest
                      uczulony ( a choruje od urodzenia, a badac tez juz sie nie daje... bo ile
                      mozna?) ja plucze wszystko dwa razy... pralka jest cofana na ponowne plukanie:)
                      nie nosi nic sztucznego! nawet z minimalna domieszka! i pilnuje tych samych
                      proszkow (mimo ze je namietnie wyplukuje, to jednak wiem ze ten wlasnie sie
                      daje!) no i wiadomo dieta:) porzadek:) zero kwiatow w domu (kaktusy kiedys
                      byly - ale tez kopa dostaly):) szukamy caly czas pomocy, bo mimo ze jego dusza
                      nie cierpi tak jak twoja (chociaz... kto z nas wie co w drugim siedzi?) to
                      jednak cierpi cialo... wiemy np. ze plesnie powoduja straszne nasilenie
                      objawow... wiec w czasie pluchowo-plesniowym staram sie go namawiac do brania
                      lekow (claritina, zyrtec):) masci bardzo pomagaja... clemastina i niestety
                      pomagajaco-degradujacy elocom (wiesz zapewne, ze nie wolno go naduzywac i nigdy
                      nie smarowac nim twarzy!). jest jeszcze taki balsam do kapieli "balneum cos
                      tam", gleboko odzywiajacy skore, on cie przed atakiem nie ustrzeze ale troszke
                      odbuduje to co zostalo zniszczone. tylko UWAZAJ wanna po nim jest jak
                      slizgawka!:) mojemu ukochanemu troszke odpuscilo tak kolo 23 roku zycia,
                      znajomemu w podobnym okresie, wiec czemu nie mamy liczyc ze i tobie da zyc!:)
                      ja wiem jedno: kocham go nad wszystko! jestesmy ze soba 11lat, 7 lat po slubie,
                      widzialam juz nie jedna jego rane, widzialam cierpienie, widzialam jak walczyl
                      ze soba jak marzylam o dziecku (bal sie przekazac "to") i dalej kocham go:) a
                      moze nie dalej... tylko z kazdym dniem coraz bardziej:))
                      pozdrawiam:)
                      P.S.
                      dzieciatko mamy:) maz przekazal... nie "to" ale sklonnosc, ja dowalilam
                      swoje "wady", a mimo to nasze malenstwo (4,5roku) wprawia wszystkich w
                      zachwyt!:)
      • Gość: starszy_pan Re: Pytanie poważne i gniewne IP: 217.153.44.* 28.11.02, 16:04
        Siteczko!

        Nie uraziłaś mnie; po prostu nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, w której
        odrzucałbym UKOCHANĄ osobę z uwagi na bliznę po wyrostku i/lub piegi. A co,
        jeżeli ukochana ma anginę i wygląda jak zwłoki wyłowione z Wisły?
        Spróbowałem więc wyobrazić sobie gościa, co to taki z niego Esteta. Wyszedł mi:
        a) tępy burak, któremu nie przeszkadza, że jego dziewczyna jest głupia, byle
        była blondynką w stylu (pornowieśniackim, dodajmy) Pameli A.;
        b) mistrzu w zapoconym podkoszulku, który chełpi się kumplom, ż nigdy nie
        postało mu w głowie towarzyszyć żonie przy porodzie, bo po co ma widzieć, jak
        ta się wydziera i poci.

        Spora część ludzkości myśli schematami - ja też.

        Pozdrawiam

        starszy
        • meduza4 Re: Pytanie poważne i gniewne 28.11.02, 16:11
          Gość portalu: starszy_pan napisał(a):

          > Siteczko!
          >
          > Nie uraziłaś mnie; po prostu nie mogę sobie wyobrazić
          sytuacji, w której
          > odrzucałbym UKOCHANĄ osobę z uwagi na bliznę po
          wyrostku i/lub piegi. A co,
          > jeżeli ukochana ma anginę i wygląda jak zwłoki
          wyłowione z Wisły?
          > Spróbowałem więc wyobrazić sobie gościa, co to taki z
          niego Esteta. Wyszedł mi:
          > a) tępy burak, któremu nie przeszkadza, że jego
          dziewczyna jest głupia, byle
          > była blondynką w stylu (pornowieśniackim, dodajmy)
          Pameli A.;
          > b) mistrzu w zapoconym podkoszulku, który chełpi się
          kumplom, ż nigdy nie
          > postało mu w głowie towarzyszyć żonie przy porodzie, bo
          po co ma widzieć, jak
          > ta się wydziera i poci.
          >

          Niemniej -nie obrazajac ogolu -ani takich burakow,
          ani takich mistrzow nie brakuje na swiecie. I nie zawsze
          chodza w zapoconych podkoszulkach. Znalam kiedys
          faceta -elegancki, zadbany, kulturalny -ktory twierdzil
          wprost, ze uczucia nic do rzeczy nie maja: jemu
          potrzebna
          blondynka z nogami do nieba, ktora go dowartosciuje...
          Przy jego wzroscie (jakies 165 cm) to glowe mialby chyba
          pod jej spodnica :)))
          I wlasnie tacy tworza stereotyp faceta uganiajacego sie
          za Pamela Anderson!
          • Gość: starszy_pan Rzecz o pogardzie IP: 217.153.44.* 28.11.02, 16:17
            Zgadzam się z Tobą w pełni. Mimo właściwej mi chrześcijańskiej pokory pozwalam
            sobie żywić pogardę dla tej części ludzkości. Zakładam, że Twój znajomy znalazł
            swój Wielki Cel. Zniesmacza mnie, że oprócz takich facetów istnieją też
            kobiety, które świetnie się z nimi uzupełniają (wspomniana Pamelka np.)

            s_p
            • meduza4 Re: Rzecz o pogardzie 28.11.02, 16:22
              Gość portalu: starszy_pan napisał(a):

              > Zgadzam się z Tobą w pełni. Mimo właściwej mi
              chrześcijańskiej pokory pozwalam
              > sobie żywić pogardę dla tej części ludzkości. Zakładam,
              że Twój znajomy znalazł
              >
              > swój Wielki Cel. Zniesmacza mnie, że oprócz takich
              facetów istnieją też
              > kobiety, które świetnie się z nimi uzupełniają
              (wspomniana Pamelka np.)
              >

              Wyobraz sobie, ze od tego czasu minelo jakies 6 lat,
              ja przez ten czas mialam wprawdzie rozne przejscia,
              lecz nie bylam sama... a on do tej pory nie znalazl tej
              swojej blondynki i ja nie wiem czy kiedykolwiek byl
              zwiazany z kobieta w sensie erotycznym.
              Moze kozysta z uslug prostytutek, moze obywa sie
              bez seksu -nie mam pojecia, ale zwiazku z kobieta
              nie zbudowal. A Pamelka by go nawet nie chciala, bo
              to zwykly przecietniak -ale wymagania jakie!
              • Gość: starszy_pan Re: Rzecz o pogardzie IP: 217.153.44.* 29.11.02, 10:32
                Hura! Jest sprawiedliwość na tym świecie. Ale z drugiej strony zwróć uwagę, że
                facet jest twardy: nie idzie na kompromisy tylko CZEKA. A może to autyzm?
                :) s_p
                • meduza4 Re: Rzecz o pogardzie 29.11.02, 10:50
                  Gość portalu: starszy_pan napisał(a):

                  > Hura! Jest sprawiedliwość na tym świecie. Ale z drugiej
                  strony zwróć uwagę, że
                  > facet jest twardy: nie idzie na kompromisy tylko CZEKA.
                  A może to autyzm?
                  > :) s_p

                  Bo ja wiem co to jest? W kazdym razie mlodsi bracia
                  juz sie ozenili, maja wlasne mieszkania, a ten juz ma
                  40 lat i mamusia mu ciagle pierze skarpetki :))))))))))))
                  • vvojtek Re: Rzecz o pogardzie 29.11.02, 10:57
                    Tia, nie ma się z czego śmiać - po prostu biedny facet.
                    • Gość: starszy_pan Re: Rzecz o pogardzie IP: 217.153.44.* 29.11.02, 12:09
                      vvojtek napisał:

                      > Tia, nie ma się z czego śmiać - po prostu biedny facet.

                      Wiesz, Wojtku, ja bardziej lituję się nad mamusią rzeczonego pana.

                      starszy
                      • vvojtek Re: Rzecz o pogardzie 29.11.02, 12:27
                        A ja myślę (choć nie musze mieć racji), że w duzej mierze to jej wina.
                        Ale zostawmy już nieszczęśnika
                        • meduza4 Re: Rzecz o pogardzie 29.11.02, 13:14
                          vvojtek napisał:

                          > A ja myślę (choć nie musze mieć racji), że w duzej
                          mierze to jej wina.
                          > Ale zostawmy już nieszczęśnika

                          No i masz racje, bo to pierwszy i najukochanszy syn
                          mamusi, ale nie w tym rzecz. Odbieglismy od tematu.
                          Chcialam tylko powiedziec, ze buraki sa na swiecie
                          i robia zla renome ogolowi facetow.
                      • Gość: siteczko Re: Rzecz o pogardzie IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 29.11.02, 16:58
                        Gość portalu: starszy_pan napisał:

                        > Wiesz, Wojtku, ja bardziej lituję się nad mamusią rzeczonego pana.
                        >
                        > starszy

                        Przyłączam się :)
                        Są takie darmozjady... Ostatni z moich trzech niedoszłych chłopaków był
                        muzykiem i w wieku 25 lat pasożytował na rodzicach...
    • Gość: jagodka Re: Pytanie poważne i gniewne IP: *.attu.pl / 192.168.2.* 01.12.02, 00:28
      Wiesz współczuje Ci, naprawdę. Upowszechnione ideały burzą wszelkie nadzieje w
      kobietach, ale mam nadzieje, że znajdziesz takiego, który pokocha Twoje ciało
      takie jakim jest! A poza tym, wyobrażam sobie, że miotają Tobą silne
      pragnienia, ale warto poczekać, wiesz mi. Ja sie doczekałam:)
      • Gość: AdamM Droga siteczko, IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 01.12.02, 01:07
        Twój list jest poruszający. Mogę Ci tylko powiedziec, że w wieku 21 lat nie
        zawsze widzi się sprawy takimi, jakimi sa one w rzeczywistości. Jak juz wielu
        pisalo przede mną prawdziwa milosc nie patrzy na powierzchowność (ktora zresztą
        w Twoim przypadku nie wydaje się być jakimś szczegolnym problemem). Ale nie
        bądź naiwna - nie oczekuj czego może nie być. Nie daj się zranić bez potrzeby.
        Faceci w Twoim wieku moga być różni - różne mogą być ich zachowania. Niekiedy
        bardzo egoistyczne. Potem sprawa się zmienia. Wydajesz się być wartościową
        osobą i być może os się do Ciebie usmiechnie. A na razie inwestuj w siebie i
        bądź dobrej mysli. Co ma być to będzie. Jeszcze nigdy tak nie bylo, żeby jakoś
        nie bylo.
        PZDR :)
        • frigoris Re: Droga siteczko, 01.12.02, 12:30

          Aniu, zgadzam się z Tobą w 100%, ta przypadłość mija z wiekiem. Rany w
          zgięciach kolan, rąk, przy kostkach i najbardziej uciążliwe na rękach, znikają
          z wiekiem. Nie wiem nawet jak się nazywa to uczulenie, gdyż każdy lekarz, który
          mnie leczył miał na to inną nazwę, każdy dawał inne maści albo leki doustne.
          Mam "to" od urodzenia, po mojej mamie, ale nie sądzę, aby taka przypadłość
          mogła przesądzać o uczuciu do drugiej osoby.....

          Uczulenie jest uciążliwe (często mam tak, że nie mogę, po prostu nie jestem w
          stanie przestać się drapać, drapię się do krwi), przeszkadza w prostych
          czynnościach np. pisanie, pranie, mi uniemożliwia chodzenie na basen (chlor) i
          brzydko wygląda (mam przebarwienia od maści, które mi przepisywali jak byłam
          dzieckiem, takie jakby białe plamy. ponadto mam bardzo delikatną skórę,
          uczulenie robi mi się nawet pod panokciami), ale można nauczyć się z tym żyć.

          Ja od jakiegoś czasu w ogóle przestałam chodzić do dermatologów (może niezbyt
          rozsądne, wiem), nie stosuję żadnych środków ostrożności (mam w domu kwiatki,
          noszę każdego rodzaju ubrania, śpię z kotkiem w pokoju :) ),

          ograniczam się do stosowania maści, na które recepty wystawiają znajomi
          lekarze, ale tylko dorażnie - gdy naprawdę nie mogę wytrzymać, gdy robią mi się
          te "straszne" rany. Odstawiłam raczej wszystkie doustne tabletki, ponadto
          Elocom, Lorinden C - teraz stosuję wyłączie krem Laticort 0,1% i krem Nivea:)

          Właściwie to bezradność lekarzy mnie do tego zmusiła...
          Postawiłam na "hartowanie" skóry, stopniowe uodparnianie na czynniki zewnętrzne
          i muszę przyznać, że dla mnie okazało się to być zbawieniem.....

          Jest tylko jedna jedyna zasada - nie drapać
          (niestety, czasami, niemożliwa do zrealizowania...... do tej pory pamiętam jak
          rodzice zawiązywali mi bandażami chore miejsca, ale to nie skutkuje bo zawsze
          można zacząć "obcierać, pocierać" skórę...)



          /Opis może wydawać się straszny, ale dla mnie to nie jest coś czym się
          zamartwiam. Ja przestałam robić z tego problem. bo to NIE jest problem!

          Gdy Ja przestałam zwracać na to uwagę, inni też przestali to dostrzegać.... gdy
          czasem ktoś się o "to" zapyta, mówię "mam uczulenie", oni mówią "ok" i koniec
          rozmowy.

          Co więcej, choroby skóry, uczulenie, trądzik nie przesądzają o naszej
          atrakcyjności dla płci przeciwnej. mam cudownego mężczyznę, on mnie kocha taką
          jaką jestem, nie zwraca uwagi na niemiłe w dotyku ręce, przebarwienia, krzyczy
          gdy się drapię, zabrania nadużywania maści, kocha.....

          /moje dolegliwości regularnie znikają, obecnie "popękaną skórę" mam _tylko_ na
          dłoniach, ale myślę, że przy odrobinie chęci i samokontroli, wszystko minie...
          obawiam się tylko, że moje dziecko może to po mnie odziedziczyć (tak jak ja po
          mamie). Aniu, masz może na ten temat jakieś informacje?

          /Do tego trzeba się przyzwyczaić, zaakceptować.
          z resztą wad można postąpić podobnie, a z tymi którymi się da - walczyć.

          ale nie skupiać się na nich jako na "ograniczeniach" życia...

          pozdrawiam serdecznie,
          Frigoris
          • Gość: ania Re: Droga siteczko, IP: *.acn.waw.pl 01.12.02, 17:17
            wszystko sie zgadza!:)
            nie dziedziczy sie alergii w jej czystej postaci... natomiast przy odrobinie
            pecha dziedziczy sie sklonnosc do niej:) tzn. w normalnym zwiazku, gdzie
            rodzice sa calkowicie wolni od tej przypadlosci mozliwosc urodzenia dziecka
            obciazonego "wada alergiczna" wynosi ponoc okolo 10%, natomiast w zwiazku gdzie
            jedno z rodzicow jest "inne" rosnie do 25%. u mnie byl uklad "chory" maz i ja z
            kiepskim ukladem immunologicznym, plus szkodliwa praca - ludzilismy sie, ze
            mamy 25% ale jak to nam szybko wytlumaczono, moj zawod i dolegliwosci daja nam
            juz 75%:) nasza coreczka urodzila sie malusienka, ale zdrowa:) z czasem zaczely
            pojawiac sie "niespodzianki"... w tej chwili moge powiedziec, ze mala ma tak
            jak maz uczulenie na "cos" (bo testy rozne rzeczy pokazuja, albo i nie pokazuja
            nic!) i ma lekka postac astmy wrodzonej. gdybysmy o tym wiedzieli wczesniej
            oszczedziloby nam to wiele stresu, ale w sumie diagnoza postawiona na 4
            urodzinki to i tak calkiem dobry wynik:) zyjemy calkiem normalnie, mala bierze
            leki stale i okresowe, chodzi do przedszkola, rozwija sie cudownie:) Pan Bog co
            prawda zabral jej kawalek zdrowia, ale za to nie szczedzil na inteligencji i
            zdolnosciach!:) mamy Cudowne Dziecko i jak sobie przypomne nasze rozterki przed
            jej zaistnieniem i spojrze na nia - wiem ze podjelismy dobra decyzje!
            co do uczulenia skornego... coz... malej wychodzi co pewien czas dziwna
            wysypka, w sumie to dzieje sie od urodzenia, ale niczym nie przypomina ona tego
            co ma maz, smarowalam to "cos" juz chyba wszystkim:) bylam z tym "czyms" u
            dziesiatkow lekarzy i dopiero ostatnio pulmunolog (!!!) powiedzial...
            hehehe:) "wie pani, to jest NAJZWYKLEJSZE rogowacenie mieszkow wloskowych (czy
            jak im tam) - ta przypadlosc ma polowa spoleczenstwa... z ktorej to polowy
            polowa nigdy na to nie zwrocila uwagi!":))))
            oj troszke sie rozpisalam... :)
            temat srednio pasujacy na to forum... ale to wszystko dla "siteczko" - dziecko
            kochane nie warto ani plakac, ani rwac wlosow z glowy nad tym problemem,
            obiecuje ci, ze to wszystko sie zmieni i to juz calkiem niedlugo!:)

            a teraz z calkiem innej beczki:)
            mam przyjaciolke, ktora w dziecinstwie wylala na siebie garnek z wrzatkiem -
            efekt gorna cwiartka tulowia jest pokryta jedna wielka blizna. pamietam
            koszmarne komentarze "kolezanek" w szkole, pytania, sugestie operacji
            plastycznej itp. ona milczala, kiedys nie wyrobila i opowiedziala nam ze
            szczegolami o operacjach, ktore przeszla by moc ruszac reka (przeszczepy) i
            skwitowala to tak "moge normalnie zyc! nic wiecej nie potrzebuje!":) teraz ma
            trzydziesci kilka lat, szczesliwe malzenstwo, cudowne dziecko, prace w ktorej
            sie realizuje... pytanie za 100pkt. : czy wszystkie "nienaznaczone" kobiety to
            maja?

            pozdrawiam:)
          • Gość: siteczko Ano właśnie... IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 01.12.02, 18:04
            Boże, jakże mi to przypomina moją własną sytuację...
            Ja się próbowałam leczyć przeróżnymi rzeczami. Właściwie oprócz sterydów,
            których mama nie pozwoliła mi podawać, bo one zabiły mojego ojca (zaczęło się
            od astmy). Obecnie doustnie nie biorę żadnych leków, natomiast od kilku lat
            stosuję Elocom i Laticort. Oczywiście, one tylko łagodzą, nie leczą...
            Wszyscy mi mówią o odczulaniu, ale to jest możliwe, jeśli alergenów jest 5 czy
            15, a nie 50! Więc będę chora i naprawdę wolę to wiedzieć, niż kolejny raz
            robić sobie nadzieje. Przynajmniej u mnie z wiekiem uczulenie wcale się nie
            zmniejsza.
            Na szczęście nie chcę mieć dzieci, więc nie ma obaw związanych z
            przekazywaniem choroby. Oczywiście, że mogę zmienić zdanie, ale póki co na
            szczęście od 5. roku życia nie zmieniłam...
    • eurydyka2001 Re: Pytanie poważne i gniewne 01.12.02, 19:29
      ***szukałem***

      szukałem w książkach
      przez cud niemówienia o samym sobie
      przez cnoty gorące i zimne
      w ciemnym oknie gdzie księżyc udaje niewinnego
      a tylu pożenił głuptasów
      w znajomy sposób
      w ogrodzie gdzie chodził gawron czyli gapa
      w polu gdzie w lipcu zboże twardnieje i żółknie
      przez protekcję ascety który nie jadł
      więc się modlił tylko przed zmartwieniem i po zmartwieniu
      w kościele kiedy nikogo nie było

      i nagle przyszedł nieoczekiwany
      jak żurawiny po pierwszym mrozie
      z sercem pomiędzy jedną ręką a drugą

      i powiedział
      dlaczego mnie szukasz
      na mnie trzeba czasem poczekać

      ******

      poczekaj, Siteczko
      przyjdzie
      nieoczekiwany

      czego Ci życzę
      poczekaj

      pozdrawiam serdecznie :-)
Pełna wersja