sarah_black38
28.12.08, 18:58
właśnie przed chwilą skończyłam czytać. Zona , dziękuję Ci za tę
wspaniałą i ciepłą książkę. Faktycznie pachnie lasem, malinami,
rozgrzanym letnim powietrzem..... Pachnie moim dzieciństwem i
wczesną młodością spędzoną na wsi. Niemal namacalnie czułam te
zapachy tak bliskie mojemu sercu.Jak widać przez ponad dwadzieścia
lat nic się nie zmieniło, no może poza tymi gadżetami typu volvo.
Świetnie opisałaś mentalność mieszkańców wsi, ja znam to z autopsji.
A z tutułowego szczawiu fatycznie gotowało się przepyszną szczawiową
( ta brejka kupiona w słoiku w sklepie nijak ma się do pachnącego
dzikiego szczawiu). Pamiętam, kiedyś mama wysyłała nas na leśną
polankę lub miedzę aby narwać do zupy. Rwało się tylko młode listki,
bo one były najsmaczniejsze.
Pamiętam klimaty zabawy wiejskiej, kiedyś nie było odtwarzaczy CD.
Na prawdziwej wiejskiej zabawie grał zespół mniej lub bardziej
muzykalnych chłopaków.Dziewczyny na początku bawiły się same, a
panowie wyczekiwali pod ścianami. Mysieli nabrać odwagi, aby prosić
dziewczyny do tańca. Fajnie to opisałas.Mogłabym jescze wiele dawać
porównań. Mam pytanie - czy mieszkałaś kiedyś na wsi, czy to tylko
fantazja pisarza pozwoliła na tak celne spostrzeżenia.