Dodaj do ulubionych

Polityka narodowonacjonalistyczna II RP

19.10.03, 09:41
Dyskusja o Śląsku nie jest kompletna, jeżeli zabraknie w niej omówienia
represji władz polskich okresu międzywojennego stosowanych wobec ludności
niepolskiej, w tym ludności Śląska innego jak polsko-narodowego ducha, całej
niemieckiej mniejszości narodowej ówczesnych polskich terenów zachodnich i
północnych, ludności ukraińskiej, białoruskiej czy żydowskiej.

Po roku 1918 doszło na wielu opanowanych przez Polskę terenach, w tym na
wschodnim Górnym Śląsku, do nasilenia się konfliktów narodowych. W tym czasie
doszło do zdziesiątkowania liczby ludności niepolskiej wielu obszarów, do
rozbicia mniejszości narodowych w sposób, który nie był wogóle znany pruskiej
polityce 'kulturkampfu'. Użyte tu określenie "mniejszość narodowa" często nie
oddaje rzeczywistych stosunków etnicznych na danym obszarze, jako że wyraża
jedynie średnią statystyczną w skali krajowej. W znaczeniu regionalnym ta
tzw. "miejszość" stanowi często etniczną większość o wyraźnie zaakcentowanej
odmiennej tożsamości narodowej. Tak sprawy miały się wtedy na terenach
Korytarza Pomorskiego, na wschodzie ówczesnej Polski, w tym na terenach
Zachodniej Ukrainy, jak też na terytoriach zachodnich Polski międzywojennej,
w tym na wschodniej części Górnego Śląska.

Dla zobrazowania problemu możnaby przykładowo przedstawić rozwój ludności
Poznania na przestrzeni ostatnich dwóch wieków. Ludność tego miasta uległa
wtedy następującym zmianom: Po przyłączeniu Poznania do Prus w roku 1793
Poznań posiadał 12500 mieszkańców, w tym dużo Niemców wyznania
ewangelickiego. W roku 1910 Poznań liczył 155 tyś. mieszkańców, w tym 66 tyś.
Niemców i 89 tyś. Polaków. Po roku 1918 przy pomocy polskiej polityki
nacjonalizacji, rugowania, przymusowego wysiedlania, wywłaszczania i innych
podobnych metod, środowisko niemieckie zostało w krótkim czasie w rozbite.
Polski narodowy polityk Stanisław Grabski tak wypowiadał się na zebraniu
poznańskiej organizacji swojej partii w październiku 1919 roku: "My chcemy
nasze stosunki opierać o mitość. Ale istnieje inna mitość dla rodaków a inna
dla obcych. Ich udział procentowy jest u nas zdecydowanie za duży. Poznań
pokazuje nam drogę, w jaki sposób można udział obcych obniżyć z 14 czy 20
procent do półtora procenta. Obcy element musi się zastanowić, czy mu gdzie
indziej nie będzie lepiej. Polska jest tylko dla Polaków." (Podaną przez
Grabskiego liczbę "14 czy 20%" należałoby skorygować poprawną liczbą 42%
niemieckich mieszkańców Poznania z przełomu wieku XIX/XX.) Meyers Lexikon
podaje, że w latach 1919-1925 opuściło Poznańskie i Prusy Zachodnie więcej
niż 1.25 miliona Niemców. W tym czasie również wschodni Górny Śląsk opuściło
ponad sto tysięcy Niemców.

Na ziemi poznańskiej w Szczypiornie i Stralkowie Polacy założyli po pierwszej
wojnie światowej pierwsze obozy koncentracyjne Europy Środkowej. W nich
panowała samowola i brutalność. Lącznie w Szczypiornie trzymano w
przepełnionych barakach 1500 głównie niemieckich cywilów. Wprowadzenie wtedy
stanu wyjątkowego ujawniło stosowaną politykę przemocy. Polska zobowiązała
się wprawdzie 28 lipca 1919 do ochrony mniejszości narodowych. Pruski
komisarz do zachowania spokoju społecznego we wrześniu 1920 tak opisywał
warunki życia mniejszości niemieckiej: "Dzisiejsza Polska stara się
przewyższyč grozę toruńskiego sądu krwi, który przed 200 laty wywołał
oburzenie i odrazę ówczesnego świata. (W roku 1724 w Toruniu obcięto głowy
niemieckiemu burmistrzowi i 9 dalszym mieszkańcom.) Codziennie dochodzi do
strasznych okrucieństw i aktów przemocy, gwałtów na niemieckich kobietach i
dziewczynach, przesłuchań, które przypominająją straszne metody
średniowiecznych tortur. W poszczególnych częściach Prus Zachodnich niemiecka
ludność wiejska ma tak duży strach przed polskimi oddziałami samoobrony, że
nocuje na dworze, po to aby szybciej móc uciec przed tymi nadciągającymi
polskimi hordami." l tak w Toruniu w roku 1910 z łącznej liczby 46227
mieszkańców ludność niemiecka liczyła 30509 osób. W roku 1921 z liczby 39424
wszystkich mieszkańców zaledwie 4923 stanowili Niemcy. Niemiecki Reichstag
wyszczególniał w nocie skierowanej 20 listopada 1920 do rządu w Warszawie
dużo przypadków, w których Niemców wywłaszczono, dręczono, torturowano,
gwałcono, mordowano i stwierdza pod koniec, że: "Niemcom w Polsce nie jest
okazywane uroczyście obiecane równouprawnienie. Za to prawie wsządzie zostali
oni wyjęci spod prawa." Do dalszych pogromów antyniemieckich doszło w
Ostrowie, Bydgoszczy (która wraz z okolicami na początku XX wieku była w
67.2% zamieszkana przez ludność niemiecką), jak i innych miastach.

11 lipca 1921 starosta Ossowski powiedział na chełmskim rynku (niedaleko
Torunia): "Jeżeli jakiś Niemiec lub Żyd odważy się powiedzieć cokolwiek
przeciwko państwu polskiemu, to zwiążcie go sznurem i powleczcie drogami."
Takich przykładów skrajnego polskiego nacjonalizmu, ducha walecznej wrogości
przytaczać możnaby dowoli. Tak też poznańskie ulotki z roku 1921 określały,
że ten "kto tu jeszcze został z niemieckiej chołoty, ten bez wyjątku zostanie
zlikwidowany .... Teraz przyjdzie kolej na tych wszystkich lekarzy,
adwokatów, pastorów, osadników, posiadaczy czegośkolwiek, którzy są Niemcami
lub Żydami."

Państwo Polskie było w okresie międzywojennym państwem wielonarodowym z ponad
40% udziałem ludności niepolskiej, w tym z Ukraińców, Żydów, Niemców,
Białorusinów, Litwinów, Czechów i innych grup narodowych, w tym posiadającą
własną identifikację ludności Śląska. Należałoby się spodziewać, że Polska
powinna w tej sytuacji starać się o poprawne stosunki i zrozumienie z
Niemcami, Związkiem Radzieckim czy Czesosłowacją, aby przez to polepszyć
własną sytuację polityczną. Tak jednak nie było. Dwadzieścia lat okresu
międzywojennego obfituje w przykłady prowadzonej walki narodowej. W warunkach
pokoju polska polityka skierowana była przeciw mniejszościom narodowym,
opierała się o szykany, otwarte wywoływanie nacisku, dyskryminację oraz
jednostronne interpretowanie obowiązującego prawa.

Podobnie sprawy się miały z polskim antysemityzmem, do którego nasilenia
doszło jeszcze w okresie Polski Kongresowej. Wielkim propagatorem polskiego
antysemityzmu był ówczesny przywódca Narodowych Demokratów i poseł do
rosyjskiej Dumy, Roman Dmowski. Jego ostre ataki skierowane były przeciwko
ludności żydowskiej i niemieckiej. Dmowski uważał, że ludność żydowska
posiadała szkodliwy wpływ na polskie państwo zarówno na polu ekonomicznym jak
i kultury. Wrogość wobec Żydów reprezentowana była wtedy otwarcie przez
czołowych przedstawideli polskiej swery politycznej. Amerykański ambasador
Biddłe donosił 28 marca 1938 z Warszawy, że wiele polskich Żydów przyjęłoby z
zadowoleniem wybuch nowej europejskiej wojny, ponieważ myślą, że zniszczie
państwa polskiego doprowadzić by mogło do poprawy warunków ich życia. Wielu
Żydów traktowało ZSRR za raj na ziemi w porównaniu z warunkami panującymi
wtedy w Polsce. Ambasaror Biddłe dodaje do tego, że warunki życia Żydów w
Polsce stają się coraz to gorsze, w czego rezultacie słabnie też lojalność
Żydów wobec państwa polskiego. Wiele setek tysięcy Żydów zdecydowało się w
latach międzywojennych na opuszczenie Polski.

Praktykowana wtedy dyskryminacja Niemców rozciągała się na liczne resorty,
takie jak szkolnictwo, kulturę, język, rynek pracy, własność gruntowa, itd.
Niemcy powinni być wyparci z Polski, natomiast polityka mniejszościowa wobec
Ukrainów czy Białorusinów celowała w pierwszej lini na ich asymilację. Jedną
z podstawowych broni użytej przeciw Niemcom była reformy agralne z roku 1920
i z dnia 28 grudnia 1925 roku, która miały na celu wywłaszczenie wielkich
posiadłości ziemskich i podział tej ziemi. W rzeczywistości stosowana ona
jednak była w pierwszej kolejności przeciw niemieckiej własności ziemskiej w
Poznańskim i na dawnych terenach Prus Zachodnich. Po
Obserwuj wątek
    • arnold7 Re: Polityka narodowonacjonalistyczna II RP 19.10.03, 09:41
      Polska gazeta "Gazeta Gdańska" komentowała dnia 13 czerwca 1926 roku: "Pewnym
      pancerzem ochronnym pomorskiego Korytarza są miliony polskich kolonizatorów.
      Cały kraj, który znajduje się jeszcze w rękach Niemców, musi zostać im
      wydarty." Do bardzo zaskakujących rezultatów dojdzie czytelnik, który
      bezpośrednio porówna metody polskiej walki narodowej okresu międzywojennego z
      metodami np. pruskiego 'kulturkampf'u' z przełomu XIX/XX wieku na terenach
      Poznańskiego. Bez wnikania tu w szczegóły (naciskiem pruskim zajmuje się
      opracowanie "Pruska polityka Kulturkampfu i osadnictwa na terenach wschodnich")
      należy tu podkreślić, że dopiero międzywojjena Polska zwalczała element
      niepolski tymi metodami, o które stosowanie zazwyczaj obwinia się
      niby 'drapieżne' Prusy.

      Rzeczywiście poczynania reformy rolnej głównie skierowane były przeciw
      niemieckiej posiadłości ziemskiej, tak w 1925 roku 92% ziemi poddanej reformie
      pochodziło z rąk niemieckich. Na tej wywłaszczonej ziemi osiedlani byli Polacy.
      Ta praktyka utrzymywała się aż do roku 1939. Wszystkie protesty niemieckiej
      grupy narodowej przed międzynarodowymi instancjami w Genewie i Paryżu okazały
      się bezskuteczne. Wydana ustawa o ochronie granic z dnia 27 grudnia 1927 roku,
      która miała na celu wzmocnienie obszarów granicznych polskiego korytarza,
      Poznańskiego i Górnego Śląska, ograniczała prawo Niemców do zakupu ziemi i
      osadzanie się na wymienionych terenach. W roku 1937 zabroniono nawet nabywać
      Niemcom ziemi w spadku. Tak więc ziemia przechodziła w przypadku śmierci
      właściciela w ręce polskie. W tatach 1919-1939 Niemcy stracili ponad 500 tys.
      hektarów ziemi.

      Podobnie Polska likwidowała własność niemiecką w miastach. Do tego doszło
      samowolne opodatkowania i utrudnianie niemieckim zakładom prowadzenia
      gospodarki zaopatrzeniowej. Niemieckim właścicielom fabryk często pozostawała
      tylko wyprzedaż. Podobne krzywdzące poczynania stosowano przy udzielaniu
      koncesji alkoholowych gospodom będącym w rękach Niemców, czy szykanowano
      niemieckich rzemieślników lub adwokatów. Niemieccy lekarze i aptekarze zostali
      wykluczeni z współpracy z kasami chorych. Tym poczynaniom towarzyszył bojkot
      Niemców. Na plakatach i wywieszkach ostrzegano każdego, który kupował u Niemca,
      że jest zdrajcą. W roku 1937 w Polsce było w obiegu hasło: "Nie kupuj u Niemca
      i Żyda". Cała siatka przepisów prawnych i zarządzeń miała na celu wywłaszczenie
      Niemców, ich wydalenie i rozbicie ich siły. Niemieccy robotnicy na
      górnośląskich 'grubach' i pracownicy umysłowi zostali pozbawieni pracy i
      tysiącami stali w obliczu głodu, podobnie potraktowano niemieckich rybaków na
      Półwyspie Helskim.

      Dalszym twardym orzechem do zgryzienia był niemiecki przemysł na wschodnim
      Górnym Śląsku. On nie otrzymywał żadnych zleceń na pracę ze strony państwa.
      Polonizację fabryk wspierały samowolne podatki, wywłaszczenia, naciski
      urzędowe, żądania zwolnienia niemieckich pracowników i członków dyrekcji i
      prawa specjalne. Bezrobocie wśród niemieckiej ludności Górnego Śląska było dużo
      wyższe aniżeli u pozostałej ludności, co można również przypisać działaniom
      wojewody Grażyńskiego. Masowo zwalniani pracownicy niemieccy zastępowani byli
      polskimi. Niemiecki senator Wiesner twierdził w polskim parlamencie, że
      bezrobocie wśród pracowników niemieckich Górnego Śląska wynosi 60 - 80% przy
      średniej regionu w wysokości 16%. Skutek tego był oczywisty. Kto jako Niemiec
      chciał przeżyć, musiał opuścić Polskę. W tym samym czasie, gdy polska
      mniejszość w Niemczech rozwijała do roku 1933 swobodnie swoją działalność, 1.5
      miliona Niemców zmuszonych było do opuszczenia Polski. Otwartym celem polskiej
      polityki było zniszczenie elementu niemieckiego w Polsce. Ze szczególną siłą
      występowało Państwo Polskie przeciw niemieckiemu szkolnictwu. Wszystkie
      międzynarodowe gwarancje i zobowiązania aliantów nie wpłynęły na stosowanie się
      do zasad ochrony mniejszości narodowych. W Poznańskim i na terenach dawnych
      Prus Zachodnich (okolice Bydgoszczy, Torunia) w roku 1924 były nadal czynne
      tylko 25% z dawnej liczby szkół niemieckich tych terenów. Pod pretekstem, że
      droga do szkoły nie może być dłuższa jak 3 km, nie pozwalano uczęszczać
      dzieciom do często odległych szkół niemieckich. Przez egzaminy językowe i
      analizę nazwiska podważano prawo do uczęszczania do szkoły niemieckiej, jako że
      Niemcom 'udawadniano', że są Polakami. Liczni nauczyciele niemieccy zostali
      wydaleni z Polski. Nie uznawano niemieckich egzaminów, nauczyciele określeni za
      nielojalnych lub niefachowych tracili prawo nauczania, przez co szkolnictwo
      niemieckie cierpiało na brak nauczycieli. W rezultacie na początku 1939 roku
      tylko niecała jedna trzecia dzieci niemieckich uczęszczała do szkół niemieckich.

      Zniszczone zostało także niemieckie życie kościelne, w szczególności zwalczany
      był kościół protestancki. Niemieckiej prasie i organizacjom pozostawiano mało
      swobody, ciągle dochodziło do stosowania cenzury, konfiskaty, zakazów. Dla
      przykładu gazecie "Deutsche Rundschau" z Bydgoszczy zostały w latach 1920 -
      1939 wypowiedziane 872 procesy karne, 546 razy była ta gazeta konfiskowana, jej
      dziennikarze zostali łącznie na czas niecałych 6 lat zamknięci w więzieniu i
      zapłacili 24 tys. zł. kary i 39 tys. zł. sądowej grzywny. Ten stosunek ilości
      procesów do stosunkowo małego wymiaru wymierzonej kary świadczy o tym, że
      większość tych procesów sądowych była bezpodstawna. Przez konfiskatę prasy
      jednak Polska zapobiegała rozpowszechnianiu jej niesprzyjających wiadomości i
      wyrządziła szkodę gospodarczą. Kontakty pomiędzy Niemcami z terenu Rzeszy a
      Niemcami z Polski były utrudniane przez poczynania graniczne.

      Do tego dochodzi sprawa polskiego terroru skierowanego przeciwko ludności
      niemieckiej. Na przykład na Wschodnim Górnym Śląsku dokonano w tatach 1922-1926
      40 zamachów bombowych na ludność lub majątek niemiecki. Niemcy stwali się
      ofiarami pojedynczych mordów jak np. tacy, co śpiewali niemieckie piosenki.
      Polskie bandy rozbijały niemieckie zgromadzenia kulturowe na Wschodnim Górnym
      Śląsku. Antyniemiecką politykę prowadził pochodzący z Galicji Grażyński, który
      był honorowym prezydentem polskiego "Związku Powstańców" i który został w roku
      1926 wojewodą śląskim. Na terenach polskiego Górnego Śląska terror przybrał
      silną formę. Ciężkie przypadki, które były meldowane genewskiej Lidze
      pozostawały jednak bez konsekwencji. Terror wyborczy roku 1930 zmusił
      brytyjskiego ministra spraw zagranicznych Hendersona do wystosowania ostrego
      protestu. W roku 1933 polski związek mieszkańców ziem zachodnich żądał
      zniszczenia Niemców. Terror, pobicia, tortury i nawet mordy polskich band,
      które pozostawały bez kary, trafiały wielu niewinnych. Gazeta 'Manchester
      Guardian' z dnia 12 grudnia 1931 roku opisuje traktowanie mniejszości
      narodowych w Polsce w artykule "Ucisk Ukraińców, w Polsce panują znowu
      średniowieczne metody. ... Byłoby może nudne wyliczać pojedyńczo akty
      ucisku ..., taki spis byłby niemożliwie długi. Ale niektóre rzeczy nie można
      pozostawić bez ich poruszenia, aby świat cywilizowany się o tym dowiedział,
      mianowicie straszne i nieludzkie barbarzyństwa mające miejsce w polskich
      więzieniach. "

      Zakusy polskich nacjonalistów i zwolenników Rzeczypospolitej "od morza do
      morza" (od Bałtyku po Morze Czarne) tak formułował polski nacjonalista Tauza w
      czerwcu 1929 roku: "Godzina wolności polskich krain historycznych (tu mowa była
      o wtedy jeszcze prawie że wyłącznie zamieszkiwanych przez Niemców ziemiach
      niemieckiego wschodnich) wybije za niedługo. Otrzęsienie Europy zastąpi 'Pax
      Polonika'. Los daje Polsce w ręce historyczne zadanie kształtowania życia na
      terenach Europy Środkowej".

      Wszystkie powyższe, przypadkowo wybrane cytaty wskazują na agresywny charakter
      polityki państwa polskiego wobec ludności innych narodowości. W interesie
      Śląska leży odkrywanie tych dotąd zakazanych
      • arnold7 Re: Polityka narodowonacjonalistyczna II RP 19.10.03, 09:42
        Wszystkie powyższe, przypadkowo wybrane cytaty wskazują na agresywny charakter
        polityki państwa polskiego wobec ludności innych narodowości. W interesie
        Śląska leży odkrywanie tych dotąd zakazanych prawd i wskazywanie na prawdziwe
        oblicze 'starej Polski'. Otwarte wskazywanie na wszystkie wyrządzone krzywdy
        osłabi u każdego poczucie własnej moralnej wyższości i pobudzi do przyjęcia
        przyjaznej postawy wobec ludzi, regionów i państw, o których długo ze wzglęgów
        politycznych mówiono jedynie w skrajnie negatywnym kontekscie. Istnieje jednak
        tanie lekarstwo na chorobę narodowych, wrogich urojeń, którym jest
        samokrytyczna refleksja o prawdziwej historycznej roli własnego państwa czy
        narodu. Taka silnie chrześcianska postawa połączona ze szczerym zamiarem
        szukania całej prawdy pomoże nareście uporządzić włase podwórko. A jako że
        samokrytyka u innych (tu szczególnie u Niemców) już dawno wypłynęła na szerokie
        wody publicystyki, podobna polska otwartość (np. ujawnienie wszystkich polskich
        archiw - no bo czemu nie mamy nadal znać tego, co naprawdę miało miejsce?)
        silnie przyśpieszy proces integracji Polski i Sląska w Europie. To przyniesie
        Śląskowi i Polsce tylko korzyści, dopiero co umożliwi aktywny współudział przy
        budowie nowej, bogatej, wielonarodowej Europy, w zgodzie ze starą śląską i
        europejską tradycją tolerancji i humanizmu





        • bebokk Goebels byłby z ciebie dumny Arnoldzie 19.10.03, 12:29
          Takie steku hitlerowskich bzdur dawno nie czytałem !
          • arnold7 Re: Goebels byłby z ciebie dumny Arnoldzie 19.10.03, 12:33
            Sama prawda panie Bebokk.
            • bebokk Rozpowszechniasz Arnoldzie nazistowską literaturę 19.10.03, 12:38
              Twoje brednie sa streszczeniem artykułów zamieszczanych na kanadyjskiej stronie
              neohitlerowców
              www.wintersonnenwende.com/scriptorium/deutsch/archivindex.html
              • arnold7 Re: Rozpowszechniasz Arnoldzie nazistowską litera 19.10.03, 12:40
                Jesli na stronie neonazistow bedzie pisalo, ze 2+2=4, to bedzie to rowniez
                hitlerowska propaganda?
                • jeos Re: Rozpowszechniasz Arnoldzie nazistowską litera 19.10.03, 12:48
                  Sami poczytajcie jakie brednie ten facet wypisuje. A nie jest to jakiś szary
                  członek tylko jeden z prominentnych działaczy RAŚ. Do każdej wypowiedzi tego
                  kretyna jest mój komentarz wykazujący, że facet zwyczajnie kłamie.
                  Jerczyński pisze min. "Trzeba w tym miejscu wyraźnie podkreślić, że polscy
                  działacze byli orędownikami bezsensownego podziału Śląska Cieszyńskiego,
                  jednak uważali oni, że należy im się jego większa część, czyli cały powiat
                  cieszyński wraz z trzynieckimi hutami oraz część powiatu frysztackiego,
                  obejmującego Ostrawsko-Karwińskie Zagłębie Węglowe, czyli Frysztat, Karwinę,
                  Orłową i Bogumin, gdzie mieli poparcie związków zawodowych i imigrantów z
                  Galicji. Czechom chcieli zostawić z niego jedynie Ostrawę Śląską, niegdyś
                  Polską i Hawirzów. Nie dążyli natomiast w ogóle do pozyskania powiatu
                  frydeckiego, mało atrakcyjnego pod względem przemysłowym, którego ludność
                  popierała Śląską Partię Ludową lub opcję czeską. Na terenach pozyskanych
                  przez Polskę, a więc będących w jej granicach również dziś, poparcie dla
                  polskości było mizerne i ograniczało się do części katolików i całości
                  tutejszego kleru katolickiego, reprezentowanych przez Związek Katolików
                  Śląskich oraz pojedynczych duchownych ewangelicko-augsburskich. Natomiast
                  przeważająca większość mieszkańców powiatów cieszyńskiego i bielskiego
                  popierała Śląską Partię Ludową, zaś mieszkańcy Bielska i okolic
                  niemieckojęzyczny Związek Ślązaków (Bund der Schlesier), współdziałający ze
                  Śląską Partią Ludową na rzecz niepodległości Śląska"
                  Jest to zwykły stek kłamstw. A więc po kolei.
                  1. Jerczyński usiłuje zasugerować, że Polaków w powiecie frysztackim
                  popierały wyłącznie związki zawodowe i imigranci z Galicji. Facet po prostu
                  bredzi. Polaków popierała tam większość ludności i to nie żadnych imigrantów
                  z Galicji tylko miejscowych. A co do imigrantów z Galicji to właśnie oni
                  czechizowali sie i germanizowali w pierwszej kolejności.
                  2. Kompletną bzdurą jest twierdzenie, że ludność powiatu frydeckiego
                  popierała Śląską Partię Ludową. Był to powiat zamieszkały przez ludność
                  czeską i Śląska Partia Ludowa nie tylko nie miała tam żadnego poparcia ale w
                  ogóle na tamtym terenie nie działała.
                  3. Polacy nie dążyli do pozyskania powiatu frydeckiego nie dlatego, że jak
                  sugeruje pan Jerczyński był to powiat mało atrakcyjny pod względem
                  przemysłowym tylko dlatego, że był to powiat zamieszkały przez ludność
                  czeską. Natomiast pod względem przemysłowym był to powiat bardzo atrakcyjny
                  ponieważ część Zagłębia Węglowego znajdowała sie właśnie na terenie tego
                  powiatu. W powiecie tym znajdowała się min. Polska Ostrawa największy
                  ośrodek przemysłowy Śląska Cieszyńskiego.
                  4. Pisze Jerczyński, że "Na terenach pozyskanych przez Polskę, a więc
                  będących w jej granicach również dziś, poparcie dla polskości było mizerne i
                  ograniczało się do części katolików i całości tutejszego kleru katolickiego,
                  reprezentowanych przez Związek Katolików Śląskich oraz pojedynczych
                  duchownych ewangelicko-augsburskich. Natomiast przeważająca większość
                  mieszkańców powiatów cieszyńskiego i bielskiego popierała Śląską Partię
                  Ludową"
                  Facet zwyczjnie pierdoli głupoty. Najlepszym miernikiem poparcia dla danej
                  opcji były wyniki wyborów parlamentarnych a w tych kandydaci Śląskiej Partii
                  Ludowej ponieśli dotkliwą porażkę w starciu z kandydatami polskimi. Sam
                  Kożdoń nie miał żadnych szans w walce z polskim kandydatem ks. Londzinem.
                  Prawda jest taka, że to poparcie dla Śląskiej Partii Ludowej było stosunkowo
                  mizerne i ograniczało się do niektórych bogatych chłopów ewangelickich.
                  5. Co się zaś tyczy bielskich Niemców to w okresie przedplebiscytowym mając
                  do wyboru Polske albo Czechosłowację zdecydowanie opowiedzieli sie za Polską.
                  Pomijam tutaj jego interpretację historii Śląska bo tak jak mówię każdy ją
                  sobie może interpretować po swojemu. Jeżeli pan Jerczyński pretenduje do
                  uznawania go za historyka to nie powinien delikatnie mówiąc mijać się z
                  prawdą albo mówiąc prosto z mostu zwyczajnie kłamać. Zresztą ewidentnych
                  kłamstw w jego tekście jest więcej ale na razie przytoczyłem tylko te.

                  Tacy to są ci "historycy" z RASiu. Kłamią ile wlezie a jak się ich złapie na
                  kłamstwie to zmieniaja temat w myśl powiedzenia "A u was bija Murzynów".
                  • Gość: benkart Wersalu Re: Rozpowszechniasz Arnoldzie nazistowską litera IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 13.12.03, 10:07
                    Co się zaś tyczy bielskich Niemców to w okresie przedplebiscytowym mając
                    do wyboru Polske albo Czechosłowację zdecydowanie opowiedzieli sie za Polską.

                    Njagorzej jest jak sie samemu sobie podstawia noge

                    A co by bylo gdyby ludnosci niemieckiej w Belitz zaproponowano jedyna logiczna
                    opcje - Niemcy
                    Bo gdy mieli do wyboru nacjonalistyczna Czecho-Slowacje i nacjonalistyczna
                    Polske - to oczywiscie ze wybierali Polske
                    - w nadzieji ze ten benkarat Wersalu sie rozleci -
              • Gość: adi Re: Rozpowszechniasz Arnoldzie nazistowską litera IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.12.03, 15:08
                masz racje, nazistowskie te metody byly, tylko ze w wykonaniu Polakow
      • usammah Arnold cyctuje Rudolfa Wiesnera 19.10.03, 17:16
        Arnold napisal:
        Niemiecki senator Wiesner twierdził w polskim parlamencie, że
        bezrobocie wśród pracowników niemieckich Górnego Śląska wynosi 60 - 80% przy
        średniej regionu w wysokości 16%. Skutek tego był oczywisty


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=5042032&a=5063739
        Przed wojną Niemcy pisali o głodującej w polsce mniejszosci niemieckiej :
        "To przemówienie Rudolfa Wiesnera, senatora II RP, mianowanego na to
        stanowisko
        przez Ignacego Mościckiego.
        W przemówieniu omówiono sytuację mniejszości niemieckiej w Polsce przed 1939 :
        „Niemcy są głodującą, bezrobotną i zdesperowaną grupą ludnościową.
        Wszystko nam zabrano, ponad 80% pozostaje bez pracy i głoduje. Nasza młodzież
        dorasta nie ucząc się zawodu, przeciwko naszemu kupcowi i rzemieślnikowi
        prowadzi się nieubłagane kampanie. Czy mamy również utracić ziemię ? Jesteśmy
        teraz za tym, aby przedstawić nasze narodowe, kulturalne i ekonomiczne prawa "
        Przemówienie znalazłem na 175 stronie książki Joachima Bahlcke „Śląsk i
        Ślązacy”.
        Książka została wydana w Niemczech w roku 1996, a w Polsce w 2001.
        I jak współcześnie autor skomentował słowa Wiesnera ?
        Otóż napisał : „Rudolf Wiesner ostro skrytykował dyskryminację niemieckiej
        ludności.
        Jednak polska polityka nadal się zaostrzała....
        Od marca 1939 roku województwie śląskim gwałtownie narastały napięcia polsko-
        niemieckie. Zakończyło je wkroczenie wojsk niemieckich, które od 4 września
        kontrolowały całe województwo śląskie..

        A co stało się z Rudolfem Wiesnerem w 1939 roku. Został gruppenführerem SS !
        I tak to jest z tym głodem, prześladowaniami i pragnieniem
        dobrosąsiedzkich stosunków





    • usammah Re: Polityka narodowonacjonalistyczna II RP 19.10.03, 16:26
      W roku 1910 Poznań liczył 155 tyś. mieszkańców, w tym 66 tyś.
      Niemców i 89 tyś. Polaków.Czyli Niemcow oficjalnie bylo 43% ,a Polakow 57% cos
      mi tu nie pasuje,bo w wyborach w 1907 roku na Polenapartei glosowalo 61%
      glosujacych.

      www.literad.de/regional/pos_posen.html
      l tak w Toruniu w roku 1910 z łącznej liczby 46227
      mieszkańców ludność niemiecka liczyła 30509 osób.Czyli Niemcow bylo W Toruniu
      66%,ale w wyborach 1907 roku na polskich kandydatow glosowalo 48% glosujacych.

      www.literad.de/regional/dan_thorn.html
      • aldon Re: Polityka narodowonacjonalistyczna II RP 19.10.03, 17:08
        usammah napisał:

        > W roku 1910 Poznań liczył 155 tyś. mieszkańców, w tym 66 tyś.
        > Niemców i 89 tyś. Polaków.Czyli Niemcow oficjalnie bylo 43% ,a Polakow 57%
        cos
        > mi tu nie pasuje,bo w wyborach w 1907 roku na Polenapartei glosowalo 61%
        > glosujacych.
        > Różnica jest w sumie niewielka i wynosi 4%. Pamiętaj, ze wybory odbyły sie w
        roku 1907 a spis w roku 1910. Poza tym na listy polskie mogli głosować równiez
        tak zwani dwujęzyczni. Nie było ich dużo ale zawsze to coś. No i wreszcie
        pamiętaj, ze w spsie biora udział wszyscy a frekwencja choc wtedy wysoka nigdy
        nie wyniosła 100%.
        > www.literad.de/regional/pos_posen.html
        > l tak w Toruniu w roku 1910 z łącznej liczby 46227
        > mieszkańców ludność niemiecka liczyła 30509 osób.Czyli Niemcow bylo W
        Toruniu
        > 66%,ale w wyborach 1907 roku na polskich kandydatow glosowalo 48%
        glosujacych.
        > Wytłumaczenie jest proste a mianowicie w roku 1908 przyłączono do Torunia
        jedo z przedmieść chyba Podgórze albo Stawki, ale nie jestem pewien co
        spowodowało wzrost odsetka Polaków wśród ogółu torunian.
        > www.literad.de/regional/dan_thorn.html
        • usammah Re: Polityka narodowonacjonalistyczna II RP 19.10.03, 18:54
          aldon napisał:

          > usammah napisał:
          >
          > > W roku 1910 Poznań liczył 155 tyś. mieszkańców, w tym 66 tyś.
          > > Niemców i 89 tyś. Polaków.Czyli Niemcow oficjalnie bylo 43% ,a Polakow 57%
          >
          > cos
          > > mi tu nie pasuje,bo w wyborach w 1907 roku na Polenapartei glosowalo 61%
          > > glosujacych.
          > > Różnica jest w sumie niewielka i wynosi 4%. Pamiętaj, ze wybory odbyły sie
          > w
          > roku 1907 a spis w roku 1910. Poza tym na listy polskie mogli głosować
          równiez
          > tak zwani dwujęzyczni. Nie było ich dużo ale zawsze to coś. No i wreszcie
          > pamiętaj, ze w spsie biora udział wszyscy a frekwencja choc wtedy wysoka
          nigdy
          > nie wyniosła 100%.
          > > www.literad.de/regional/pos_posen.html
          > > l tak w Toruniu w roku 1910 z łącznej liczby 46227
          > > mieszkańców ludność niemiecka liczyła 30509 osób.Czyli Niemcow bylo W
          > Toruniu
          > > 66%,ale w wyborach 1907 roku na polskich kandydatow glosowalo 48%
          > glosujacych.
          > > Wytłumaczenie jest proste a mianowicie w roku 1908 przyłączono do Torunia
          > jedo z przedmieść chyba Podgórze albo Stawki, ale nie jestem pewien co
          > spowodowało wzrost odsetka Polaków wśród ogółu torunian.
          > > www.literad.de/regional/dan_thorn.html

          Na Pomorzu i w Wielkopolsce podzial narodowy pokrywal sie z religijnym Polacy w
          95% byli katolikami ,a Niemcy w 95% protestantami jezeli byli jacys Polacy
          wyznajacy protestantyzm to z reguly szybko sie germanizowali podobnie bylo z
          niemieckimi katolikami ,ktorzy sie polonizowali i tak na przyklad w Poznaniu
          2/3 ludnosci to byli katolicy, poparcie dla polskich kandydatow wynosilo w
          1907 roku wynosilo 61%,a Polakow w miescie oficjalnie bylo 57%.Z kolei w
          Toruniu wedlug danych z 1900 roku oficjalnie bylo 23% Polakow ,w 1907 na
          Polenpartei glosowalo 48%,a liczba katolikow w Toruniu niemal dokladnie
          wynosila 48%.
          • bebokk Wyznanie 19.10.03, 22:26
            > Na Pomorzu i w Wielkopolsce podzial narodowy pokrywal sie z religijnym
            Tak było w większości, ale nie zawsze.
            Na Warmii dominowali Niemcy-katolicy.
            Ponadto cześć Wielkopolski i Pomorza była w duzej części katolicka i czysto
            niemiecka : Piła, Wałcz, Człuchów, Malbork, Elbląg.
            Natomiast w powiatach Odolanów, Ostrzeszów i Kępno żyło kilka tysięcy Polaków-
            ewangelików ( polskie parafie istnieją tam do dziś ).
            Pierwszym w Wielkopolsce polskim inspektorem szkolnym po 1918 roku był
            ewangelicki ks. Kotula.
            Doprowadził do tego, że powstały polskie parafie ewangelicko-augsburskie, które
            zerwały z niemieckim kościołem unijnym.
            Polskimi ewangelikami byli dowódcy Powstania Wielkopolsiego generałowie
            Dowbór-Muśnicki i Anders.

            No a na Śląsku Cieszyńskim przywódcami endecji byli głównie ewangelicy !
          • Gość: Radio Maryja Radio Maryja juz w roku 1907 dzialalo w Toruniu IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 13.12.03, 10:28
            jak wynika z twojej interpretacji statystyki

            Cale twoje rozumowanie prysnie jezeli przyjmiesz do twojej pustawki ze
            Polenpartei to nie byla polska opcja - nazwa jest mylaca.
            Polen´partei to byla polska partia w Preussen - a wiec normalna partia
            ogolnie dostepna i miala lepszy program niz SPD czy monarchistyczni durnie
            z Nationalpartei
      • Gość: kreconcy Re: Polityka narodowonacjonalistyczna II RP IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 13.12.03, 10:17
        Krecisz ja popagadzista z biura politycznego dzial propagandy KC KP ZSRR

        Polenpartei - to nie bylo stronnictwo polskie czy pro polskie
        ale partia polityczna o lokalnym programie dla ozywienia gospodarczego -
        lokalnego - wyborcy elektorat te 48% to byli moze nawet w polowie Niemcy bo
        brak statystyk podczas gdy w elektoracie 50,2 Nationalpartei byla polowa
        narodowo Polakow w Thorn/Westpreussen.

        Jak wiesz na terenach pleciscytowych - tam gdzie z Wersalu dawano ludziom
        prawo wyboru do 90% wybieralo opcje niemiecka.
    • usammah Re: Polityka narodowonacjonalistyczna II RP 19.10.03, 16:35
      Jak to mozliwe ,ze w Toruniu oficjalnie bylo wedlug spisu z 1900 roku 23%
      Polakow,a na polskich kandydatow w wyborach 1907 roku glosowala prawie polowa
      ludzi?

      Thorn, Stadtkreis (Provinz Westpreußen) 22,7 %


      www.literad.de/regional/fremdspr_krei.html#polnisch
      www.literad.de/regional/dan_thorn.html
      • Gość: Piernik Torunski Re: Polityka narodowonacjonalistyczna II RP IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 13.12.03, 10:23
        To jest bardzo proste
        Polenpartei nie byla partia polskiej mniejszosci narodwej ale normalna partia
        polityczna i miala niemieckiech wyborcow - akurat dosc dobrze znam stosunki
        narodowe w Thorn/Westpreussen - pozatm Nationalpartei to byli absolutni durnie
        - ale mieli tez swoj polski elektorat - pro monarchityczny
    • usammah Arnold jestes debesciak 19.10.03, 20:00
      Arnold napisal:
      Wielu
      Żydów traktowało ZSRR za raj na ziemi w porównaniu z warunkami panującymi
      wtedy w Polsce.



      Taaa zwlaszcza Ukraincy sie o tym przekonali jaki tam byl raj tylko w latach 30
      tych na Ukrainie zmarlo z glodu od 7 do 9 milionow ludzi.
      • Gość: rok 1974 bredzisz jak piekarski na mekach IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 13.12.03, 10:40
        Musisz uwzglednic poziom i dostep do informacji w czasie przedwojennym
        i od razu ci sie oczka otworza - nawet przy ogolnym dostepie do gazet
        w tym czasie - musisz uwzglednic ze bylo wielu analfabetow
        a radio z braku pradu nie docieralo pod slomiane strzechy polskie czy zydowskie

        Dam ci taki przyklad

        Ja w roku 1974 po raz piewszy spotkalem Portugalcyzkow na campingu we Wloszech
        byl to moj pierwszy kontakt z Portugalczykami a dla nich pierwszy kontakt z
        kims z "Demokracji Ludowej" bylo to jak spotkanie Marsjan z Venusianami
        - duzo grapy skonsumowalismy.
        Ci studenci z Lisbony rzeczywiscie wierzyli, ze w PRL jest wspaniale zycie
        w cieniu czerwonej gwiazdy i pelna demokracje komunistyczna
        argumentowali - rozwoj przemyslu ciezkiego Nowa Huta i Huta Katowice
        maly duzy fiat port polnocny stocznia w Gdansku i Szczecinie
        budowa domow dla Robotnikow - Ursynow Balice i inne wulcownie
        i to bylo w okresie przed dostepem do internetu
        ale w okresie pelnego dostepu do telewizji i nie byli to portugalscy chlopo-
        robotnicy a ludzie studiujacy

        Tak ze nie argumentuj smiercia glodowa Ukraincow kontra nastrojom w Polski
        zydostwie przed wojna - przeciez o tym nikt w Polsce nie wiedzial w tamtym
        czasie - tylko budowa elektrowni na Jenisieju - elektryfikacja walka z
        analfabetyzmem - przydzial ziemi dla czworacznych chlopow i podobne informacje
        docieraly - tylko mity o zdobyczach socjalizmu na drodze do komunizmu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka