jagoda_2005
18.11.06, 17:33
Wczoraj program BitDefender wykrył mi Trojan.JS.Obsq.C, którym zaraził dwa
pliki: jeden z rodz. temporary internet file, a drugi plik samego programu
antywirusowego!! W raporcie wyskoczyło info, że ten plik z rodz. temporary
internet został "moved" (czy to znaczy, że gdzieś go przeniesiono? gdzie?), a
w przypadku tego programowego to "move" się nie udało (failed). W obu
przypadkach desinfection failed. Ponieważ była już ścięta noc, głupio mi było
dzwonić do znajomych i pytać, co robić, więc niewiele myśląc wywaliłam z
kompa BitDefender (no bo skoro jest zarażony, to po co go dłużej trzymać -
mam nadzieję, że razem z tym trojanem go wywaliłam), no i zaraz potem
ściągnełam sobie Avasta, żeby nie zostać tak zupełnie bez antywirusa. Avast
na dzień dobry wziął się za skanowanie wszystkiego i nic nie znalazł. Dziś
rano kazałam mu wszystkie pliki z C przeskanować jszcze raz, i znowu nic nie
znalazł.
Moje pytanie do osoby znającej się na rzeczy jest takie oto: Czy mam wierzyć
Avastowi, że w kompie nie ma już tamtego trojana w jednym z plików, który
chyba wciąż jest w kompie - on był w dwóch plikach (programowym, który
wywaliłam odinstalowując program, no i w tym temporary internet, którego nie
wywalałam, no bo jak miałam to zrobić?)?
Czy Avast jest dobry na trojany??
Czy ten mój typ trojana to jakieś straszne paskudztwo?
Innymi słowy: CO MAM TERAZ ROBIĆ????