agusiajasia
16.10.09, 21:04
Problem powracający po kilku latach. Dotyczy Janka, 5-cio latka.
Pierszy raz płakał, że bolą go kolanka jak urodziła się Zosia. Rozmawialiśmy o tym z lekarzem ortopedą, powiedział, że to pewnie dlatego, że chce zwrócić na siebie uwagę i mieć mamę tylko dla siebie.
Faktycznie po jakimś czasie ucichło. Synek przestała narzekać na bolące piszczele i kolanka.
No i dzisiaj... popołudniu nagle Janek zaczął płakać, tak mocno jak już dawno nie płakał, i krzyczeć AŁA, AŁA, AŁA..... Nie chciał wogóle przejść z łazienki do pokoju żeby się położyć,musiałamgo przenieść. Był to czas kapania Franka, więc Adam do niego poszedł, mocno przytulił i wtedy Janek się uspokoił i powiedział, że jest mu przykro, bo wszyscy tylko przytulają Frania i Zosię, a jego nie.
I nagle przestało boleć.
Scnariusz powtórzył sie przed chwilą, kiedy Janek już prawie spał. Nagle zaczął płakać i krzyczeć, tak samo jak wcześniej. "Mamo, pomóż mi! Ja nie żartuję! Boli mnie!! Moje nogi!!"
Naprawdę nie wiem, czy to tylko kwestia braku dopieszczenia, chęci przytulenia się do obojga rodziców, czy faktycznie bolą go nogi.
Mąż utrzymuje, że nic mu nie jest, brakuje mu tylko naszego zainteresowania. Ja jednak nie jestem pewna.
Czy to moga być bóle wzrostowe?
Teraz Janek kończy infekcję, organizm jest osłabiony, może ma to jakiś związek z bolącymi nogami?
Może trzeba wykonać jakieś badania?
Miałyście kiedyś podobną sytuację?
Czy to możliwe, żeby dziecko aż tak płakało, po to by zagarnąć uwagę rodziców tylko dla siebie?